Wpisy w kategorii 'Praca duchowa'

Zapragnijmy, aby spełniło się napisane!

Pytanie: Czy kiedykolwiek zrozumiem o czym mówi kabała? Przecież wydaje się tak wzniosła i niezrozumiała.

Moja odpowiedź: Kabaliści piszą to co widzą. Czytasz o czymś, czego jeszcze nigdy nie doświadczyłeś, nigdy nie widziałeś takiej realności i same słowa o niczym ci nie mówią. I nie należy wyobrażać sobie jakichś materialnych obrazów, bo to zupełnie nie to, co widzą kabaliści.

Ale dlaczego opisują jakieś nieznane ci stany, których nie można wyobrazić sobie i w ogóle jest to zabronione? - ponieważ wówczas zaczniesz wyobrażać sobie świat materii.

Kabaliści piszą o tym po to, abyś zechciał się dowiedzieć, co przekazują i co chcą przez to powiedzieć. Mówią, że wszystko to znajduje się wewnątrz mnie, fakt ten wzbudza moją ciekawość, gdzie: w żołądku, w sercu czy w innym miejscu mojego wnętrza?

Podczas czytania tych tekstów powinno się dążyć do głębszego ich zrozumienia, czyli wejścia w ten obraz. Albo dokładniej mówiąc, obraz ten powinien wejść we mnie, przecież wszelkie wewnętrzne odczucia są tym, w jaki sposób odczuwam ten świat, w tej chwili. Należy stale dążyć do jedności z formą, o której oni piszą, nie wyobrażając jej sobie – przecież byłoby to wówczas wyobrażeniem – lecz chcieć znaleźć się wewnątrz tej formy, którą opisują.

Kabaliści opisują mi formę emanacji między mną, a przyjaciółmi. Temu poświęcona jest cała nauka kabały: jak w połączeniu między nami, w naszych wspólnych wysiłkach będziemy mogli ujawnić właściwość emanacji - Stwórcę (Bo-re, co oznacza ,,przyjdź i zobacz”).

I jeżeli cały czas prawidłowo wyobrażam sobie stan, o którym oni piszą, to staje się on z każdą chwilą coraz bardziej wyczuwalny: jestem ja i moja grupa, z którą uczymy się razem i między nami jest stan naprawy. Zapragnijmy więc zrealizować to, o czym piszą nam kabaliści!

Jeśli będziemy przykładać taki wysiłek, to ten stan zacznie się ujawniać. I jeżeli będziemy podchodzili poważnie i uporczywie, objawienie tego stanu nadejdzie w bardzo krótkim czasie.

Nie można tego wytłumaczyć w bardziej zrozumiały sposób.

Z lekcji do ,,Nauki dziesięciu sfirot”, 11.07.2011

Narodziny duchowego stopnia

Pytanie: Co oznacza prawidłowe środowisko dla kobiet i jak możemy je wykorzystać, gdy trudno jest pracować z radością i entuzjazmem?

Moja odpowiedź: Prawidłowe żeńskie środowisko ułatwia kobiecie dążenie do spokojnej oraz ciągłej analizy i syntezy właściwego pragnienia. Powinno to być jak w rodzinie: męska i żeńska część łączy się i rodzi duchowy stopień.

Tworzymy to między sobą, łącząc się z sobą w prawidłowy sposób. Nasz poprawny kontakt rodzi następny stopień. Tak właśnie kobiety powinny myśleć przede wszystkim. Wtedy mężczyźni będą postrzegać wszystko w prawidłowy sposób i zaczną działać.

Z 2 lekcji kongresu w Moskwie 10.06.2011r.

Ostry nóż uzdrowiciela

Pytanie: Jeżeli przeżywamy duże problemy i bardzo ciężkie stany, musimy być również za to wdzięczni?

Moja odpowiedź: Jeśli chcesz znajdować się z ekranem i odbitym Światłem ponad napełnieniem, to nie ważne jest dla Ciebie, jakie postrzegasz uczucie wewnątrz twojego pragnienia, dobre czy też złe, ponieważ rozumiesz, że wszystkie stany, które przechodzisz, jakie by one nie były złe, są niezbędne, aby rozwinąć twoje pragnienie.

Czasami trudno to człowiekowi zrealizować, kiedy spotyka go nieszczęście albo jest on poważnie chory. Jednakże, jeżeli osiągnął prawidłową naprawę, wówczas nie będzie postrzegał żadnego stanu jako szkodliwego czy złego, gdy połączy się w tym stanie ze Stwórcą.

W swoich odczuciach może się on czuć okropnie, lecz nie identyfikuje się z tym uczuciem, ale tylko z celem. Oznacza to, że rozumie, dlaczego Stwórca, który przedtem dawał mu zawsze dobre odczucia, a nawet podarował więcej (zamiast zwykłego jednego szekla pięć szekli!), wysyła mu nagle zero lub nawet mniej niż zero …

Prawdopodobnie dzieje się tak, aby pomimo wszystko mógł on osiągnąć naprawę w tym pragnieniu - a mianowicie uczucie wdzięczności. Nie jest to łatwe, ale tak to działa. W ten sposób ujawniają się pragnienia.

Trudno jest nam to zrozumieć i usprawiedliwić, ponieważ jesteśmy zależni od naszych egoistycznych, fizycznych odczuć - a jednak tak jest. Jest napisane: “Nawet jeśli czujesz na twoim gardle ostry nóż, nie wątp w Jego miłosierdzie.”

Fragment z lekcji do artykułu Rabasza, 15.07.2011

Praca z dwiema wiadomymi

Naszym celem jest dojść do połączenia się, integracji. Aby osiągnąć ten cel, musimy naprawiać nasze egoistyczne pragnienie na pragnienie emanacji. W naszym pragnieniu zostało odbite otrzymywanie, a my mamy przekształcić je w emanację.

W jaki sposób? Tylko poprzez nasz stosunek do tej kwestii. Nic się nie zmienia poza naszą intencją: chcę, aby objawiła się we mnie, napełniła mnie forma Emanującego. I to wszystko.

To nie ma znaczenia, jakie mam pragnienie i co w nim się dzieje, ważne, żebym w tym pragnieniu zechciał poczuć się dającym, żeby moje pragnienie i intencja były skierowane na zewnątrz mnie, na emanację. Na tym polega pożądana zmiana.

A zatem naczynie i Światło pozostają bez zmian, zmienia się jedynie mój stosunek do nich: czego od nich oczekuję.

Na swojej drodze człowiek tworzy własne „dodatki”, to znaczy uświadamia sobie zło w stanie otrzymywania, a następnie robi ograniczenie na otrzymywanie Światła, na otrzymującą właściwość w sobie stawia ekran, nie chcąc nic otrzymywać, jedynie pozostać w stanie chafec chesed, aby tylko emanować ze względu na emanację, tak jak powiedziano: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. W ten sposób człowiek staje się “neutralny”, nie używa swojego pragnienia otrzymywania bez względu na to, jak ono wzrasta i pobudza się w nim.

W rezultacie, pragnienie przejawia się w pełni, jednak człowiek nie chce z niego korzystać w celu otrzymywania i przekształca poprzednią formę w emanację. Teraz jest on już gotowy do otrzymywania, aby w ten sposób emanować Stwórcy.
Ostatecznie, na tym właśnie polega praca stworzenia z dwiema wiadomymi, które zsyła Stwórca: z pragnieniem otrzymywania i ze Światłem, napełnieniem. Stąd też nazwa – praca wewnętrzna. Polega ona na naprawie, dzięki której używamy pragnienia i napełnienia w inny sposób – w duchowej formie.


Z lekcji do artykułu „Wolność woli”, 08.07.2011

Miłość to droga dwukierunkowa

Pytanie: W jaki sposób możemy wytłumaczyć ludziom, dlaczego miłość jest konieczna?

Odpowiedź: Możesz uwielbiać jeść rybę na obiad, możesz kochać swojego małego synka, można też kochać bliźniego oraz Stwórcę. Te same słowa oznaczają zupełnie inne pojęcia.

Czy warto wysławiać miłość do bliźniego przed osobą, która kocha rybę? Jak można mu opisać przyjemność z emanacji? Co on z tego zrozumie? Że ma dać swoją rybę komuś innemu? Czy to jest miłość?

Co to znaczy kochać bliźniego? Ma to kompletnie inne znaczenie. Kochać bliźniego oznacza przyjąć jego pragnienia w sobie jako moje, pracować nad nim i sprawić by się spełniło. Wtedy stajemy się jedną całością, gdzie ja wypełniam jego a on staje się spełniony. W czym staje się spełniony? W swoim pragnieniu. Jego pragnienie w stosunku do mnie jest jak malchut w stosunku do zeir anpin. Jestem jak Stwórca, a on jak stworzenie. Na tym właśnie polega nasza praca.

A zatem, „miłość” jest to związek pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. Tylko stosunek stworzenia do Stwórcy nazywany jest prawdziwą miłością. Jeżeli potrafię zbudować taki rodzaj stosunku do innych, lub innymi słowy, jeżeli nabędę właściwości Stwórcy, właściwości emanacji i dzięki temu odnoszę się do pragnienia bliźniego jak do pragnienia Stwórcy, to okaże się, że Stwórca jest we mnie, a ja wykonuję w stosunku do bliźniego niezbędne działania. To właśnie oznacza, że kocham bliźniego. [Czytaj więcej →]

Duchowy wzmacniacz

Zohar opisuje nasze położenie z wysokości 125 stopnia – świata nieskończoności, połączenia, naszej całkowitej naprawy, kiedy osiągamy podobieństwo właściwości ze Stwórcą.

Dlatego w jakiejkolwiek przeciwstawności i oddaleniu od tego doskonałego stanu byśmy się nie znajdowali, bez jakiegokolwiek punktu oparcia w nim, nawet w najmniejszym stopniu - to właśnie z tej odwrotnej pozycji, w miarę naszych starań osiągnięcia doskonałości, siła naszego nacisku staje się największa. Wszak odległość w tym przypadku pracuje na naszą korzyść.

Nie ja stworzyłem tę przeciwstawność, lecz Ten, którego pragnę osiągnąć. Dlatego, pomimo tej maksymalnej odległości, jeden gram wysiłku, który włożę, żeby być ze Stwórcą, jest pomnożony przez 125 stopni. Czyli w moich wysiłkach te stopnie działają na moją korzyść.

Dokładnie tak samo jest, kiedy krzyczy noworodek, wszyscy martwią się tylko o niego. A jeśli płacze dwu lub trzyletnie dziecko, dorośli już nie specjalnie zwracają na to uwagę.

Właśnie maksymalna odległość działa tak, że wysiłek, który człowiek wkłada, powiela się na drugim końcu drabiny.

Dlatego musimy przywiązywać wagę do naszego rozwoju i ze wszystkich sił pragnąć osiągnięcia stanu końcowego. Wówczas nasze wysiłki rzeczywiście będą wielkie.

Z lekcji do księgi Zohar, 05.07.2011

Odzyskanie przytomności

Mądrość kabały nie ujawnia się sama, ponieważ to ludzie ujawniają ją podczas swojego rozwoju. Określa ona, że zgodnie ze strukturą wszechświata musimy ponownie dojść do punktu, z którego rozpoczęliśmy naszą wędrówkę.

Na początku zostało stworzone jedno pragnienie i ten pierwszy stan nazywany jest światem nieskończoności. W tym stanie pragnienie i Światło, które utworzyło to pragnienie, istnieją w absolutnym podobieństwie, połączeniu i wzajemnym uzupełnieniu. Pragnienie jest tutaj wypełnione Światłem, ale jest to tylko stan poczęcia przyszłego stworzenia, które jeszcze niczego nie odczuwa.

Dlatego na początku musi się ono stać przeciwne wobec Stwórcy – Światła. Aby odłączyć się całkowicie od źródła, stworzenie przechodzi przez pięć specjalnych etapów rozwoju nazywanych światami. A zatem następuje zejście pragnienia, aż do całkowitego oddalenia się od swego stanu pierwotnego.

Pierwszy świat nazywa się Adam Kadmon. „Adam” jest prototypem przyszłego człowieka. Potem ukazuje się świat Acilut, świat stworzenia; następnie Brija, świat emanacji; Jecira, świat tworzenia i Asija, świat działania. Jest to pięć światów, pięć kolejnych zejść, ograniczeń, ukrycia i odejścia Światła od pragnienia, które wypełnia. Każdy następny stopień jest taki, jak świat nieskończoności, z wyjątkiem tego, że istniejące tam Światło ma bardziej ukrytą formę.

Nawet teraz jesteśmy w świecie nieskończoności, ponieważ nie ma niczego innego. Tylko że stan ten jest przed nami ukryty za wieloma wewnętrznymi ekranami. Musimy otworzyć je, rozerwać i wtedy stopniowo zaczniemy odczuwać siebie w rzeczywistej formie.

Jest to podobne do stanu człowieka, który leży nieprzytomny. To nasz stan numer dwa, tu na tym świecie. Jesteśmy tu w stanie całkowitego ukrycia, jakbyśmy stracili przytomność i znajdujemy się w jakiejś wewnętrznej oscylacji, coś nam się wydaje.

Jeżeli w tej szczególnej drodze będziemy dokładali starań i odzyskamy przytomność, wzniesiemy się do naszego pierwotnego stanu. Jest to nazywane trzecim stanem lub światem nieskończoności. Docieramy do niego przez wznoszenie się tą samą drogą światów, którą przeszliśmy podczas naszego zejścia, kiedy traciliśmy poczucie doskonałości, całkowitej obecności Światła. W stopniowej wspinaczce po tych samych stopniach, doświadczamy realizacji, przejścia z nieświadomości do stanu świadomego.

Pierwsze wyjście ze stanu nieświadomego do świadomości nazywane jest barierą, machsom. Najważniejszą rzeczą dla nas jest przekroczenie machsom, wejście w stan całkowitej niezależności postrzegania kwestii natury globalnej.

W obecnej chwili odczuwamy naturę tylko w formie naszego świata i nie postrzegamy jej poprzez duchowe pragnienia. Doświadczamy świata pozostając w stanie całkowitego odłączenia, nie korzystając z narzędzi, które mamy do naszej pełnej dyspozycji. [Czytaj więcej →]

Czy istnieje dobro na świecie?

Pytanie: Widzę nie tylko zło, ale również dobro na świecie. Muszę znaleźć zło wewnątrz siebie i je naprawić. A co mam zrobić z dobrem?

Moja odpowiedź: Faktem jest, że nie ma żadnego dobra w zewnętrznym świecie. To jest obraz mojego egoizmu. Jeżeli w sposób prawidłowy dążę do celu, zaczynam zauważać właściwy korzeń we wszystkim, co mnie otacza, ponieważ zaczynam widzieć to jako manifestację Światła, Stwórcę. A ujawnia się to tylko w zakresie moich starań, by poprzez ten świat dotrzeć do celu.

Nie sądzę, że powinieneś zwracać szczególną uwagę na ten świat i go analizować. Zacznij poprzez niego dążyć do celu i wtedy ten świat wzniesie się, zmieni swoją formę.

Przekonasz się, że nie ma w nim niczego dobrego, jeżeli nie przyłączysz do niego właściwego zamiaru. W nim samym nie ma żadnego dobra. Jest tylko jedno ogromne, zepsute pragnienie, które zmienia się w dobre, gdy nadamy mu intencję obdarzania i zamiar pracy na korzyść innych.

Z 7 lekcji kongresu w Moskwie 12/06/11

Tak prosta mechanika

Światło prowadzące z powrotem do źródła – to jedyny środek, jedyne narzędzie, za pomocą którego naprawiam pragnienie. Mam tylko pragnienie i Światło, które nazywane jest „prowadzące z powrotem do źródła” – właśnie tego od Niego wymagam.

Nadajemy Światłu różne nazwy: „wewnętrzne”, „otaczające”, NaRaNChaJ itd. Jednak w zasadzie wymagam od Niego jedynie, aby prowadziło mnie z powrotem do źródła, do dobra. Nie mam więcej nic poza tym, z którym mógłbym zwrócić się do Niego. Nie mogę żądać Światła nefesz lub ruach, bo to będzie już wynikiem mojego stanu. Ażeby zmienić mój stan, muszę się zwrócić do Światła i wywołać Jego wpływ, a tym Światłem, które będzie wykonywać nade mną te działania, będzie właśnie Światło prowadzące z powrotem do źródła.

Posiadam instrukcję, która wyjaśnia jak działać, jak pracować w grupie, studiować, rozpowszechniać. Instrukcja ta w całości nazywa się „Tora”, to znaczy nauka (oraa), przewodnik do działania. Zgodnie z programem Tory będę przechodził przez wszystkie etapy drogi, które są w niej opisane.

A zatem mowa tu o prostej rzeczy. Mam egoistyczne pragnienie i Światło, które może go zmienić. Natomiast ja sam stoję pośrodku, w trzeciej, środkowej części Tiferet i podejmuję decyzję: albo się zmienić, albo nie. Przy czym wybór ten nie jest dokonywany w samotności, lecz w otoczeniu, w grupie.

W rezultacie staję się uzależniony od dość „powierzchniowych” ,„mechanicznych” działań. Wchodzę do grupy i pochylam przed nią głowę. Wykonuję wszystko, czego chcą przyjaciele, i otrzymuję od nich pragnienie do naprawy dzięki właściwościom zazdrości, pożądania, ambicji. Z tym pragnieniem, które otrzymałem od grupy, zwracam się do Światła, aby mnie naprawiło. Wówczas ono przychodzi i wykonuje to. Wszystko się powtarza w nowym stanie.

Pokazuje to, że tak pragnienie, jak i naprawę (ekran) otrzymuję z zewnątrz: od grupy i Światła. Ja zaś jestem tym jedynym, podstawowym punktem, który zwany jest „coś z ain”.

Z lekcji do artykułu „Darowanie Tory”, 11.07.2011

Świt w pragnieniu

Pytanie: W jakim celu odkrywam w sobie nienawiść do przyjaciela? Aby nie otrzymywać od Stwórcy przyjemność dla samego siebie?

Moja odpowiedź: Do przyjaciela odczuwasz nie tyle nienawiść, co odrzucanie, odepchnięcie z różnych powodów. W tej samej mierze odrzucasz niewątpliwie również Stwórcę, nienawidzisz Go, nie przyjmujesz.

Daje ci to możliwość naprawy, ponieważ odkrywasz teren do pracy, swój „plac budowy”. Tylko w ten sposób robimy postępy, nie mamy innego miejsca do działania.

To dlatego nauka kabały tak bardzo różni się od wszystkich innych metod. Wydawałoby się, że opowiada ona o wzniosłych materiach, o jakichś sferach niebiańskich, a w rzeczywistości nie zawiera ona nic, poza pracą z przyjaciółmi w grupie, pracy bardzo prostej i realnej.

Również ludzkość dochodzi do tej potrzeby. Wszystkie narody świata mają się stać jedną „grupą”, w przeciwnym razie nie będą miały prawa do istnienia. Wyższe Światło swoim oddziaływaniem stale prowadziło nas do tego celu, a dzisiaj oświetla pragnienie na takiej głębokości, że musimy zrozumieć: bez zjednoczenia nie będziemy w stanie przeżyć. Od teraz nasze życie zależne jest nie tylko od gospodarki i handlu, jak to było w ciągu ostatnich 50 lat. Jesteśmy coraz bardziej zależni od wzajemnego połączenia między ludźmi, musimy zjednoczyć się duszami.

W ten sposób Światła oddziałują na naczynia, coraz głębiej przenikając w nie i wyświetlając tę potrzebę. Nie ma znaczenia czy tego chcemy, czy nie. Silnik generatora przybiera na obrotach, oświetlacz wzmacnia jasność reflektorów i ich blask przenika przez grubą warstwę we wnętrze naszych pragnień.

Z lekcji do artykułu „Darowanie Tory”, 10.07.2011