Artykuły z kategorii Praca duchowa

Moje myśli na Twitterze, 31.03.20, cz. 2

Metoda nauki Kabały polega na przeprowadzeniu człowieka przez wszystkie etapy, od podstawowego egoizmu do podobieństwa we wszystkim do Stwórcy, co nazywa się „Koniec naprawy”. Środkiem postępu jest grupa. W niej odkrywają się wszystkie etapy rozwoju, od ego po podobieństwo do Stwórcy. 

Epidemia koronawirusa, kwarantanna podobna jest do wyjścia z Egiptu, przygotowujemy się do opuszczenia egipskiego ego-niewolnictwa, aby się zjednoczyć. Gdy zaczynamy odczuwać naszą jedność, oznacza to, że wyszliśmy z Egiptu i przyszliśmy do ziemi Izraela, do pragnienia skierowanego prosto do Stwórcy Isra-el (jaszar-kel). 

Stwórca celowo rozbił stworzone przez Siebie pragnienie na wiele części, aby odkryć w nich (w nas) egoizm, na ile każdy myśli o sobie. Do zbliżenia ze Stwórcą dochodzi przez zbliżenie z ludźmi. On zaczyna odkrywać się w zbliżeniu z ludźmi, jeśli intencją jest zbliżenie ze Stwórcą! 

Egipt oznacza troskę o siebie, Izrael – troskę o innych i o Stwórcę, chociaż Stwórca niczego nie potrzebuje! Można Mu sprawić zadowolenia, tylko kochając Jego stworzenia. Stwórca daje mi znak: jeśli myślę o innych – znaczy, że jestem skierowany do Stwórcy.

Egipt – to nasz obecny stan, gdy każdy znajduje się w swoim egoizmie. Ale istnieje „Ziemia Izraela” – pragnienie do Stwórcy. Przejście z Egiptu do ziemi Izraela, z jednego pragnienia do drugiego nazywa się właśnie wyjściem z Egiptu. Pesach (pascha) – od słowa pasach – przejście. 

Pesach oznacza koniec władzy faraona, wyjście z egoizmu, ziemskiej władzy, materialnej natury. Faraon całkowicie rządzi człowiekiem, z wyjątkiem jednej myśli, jednego punktu- pragnienia w sercu, łączącego nas ze Stwórcą. Przez ten punkt musimy zwrócić się do Stwórcy i poprosić, żeby nas wyciągnął. 

@Michael_Laitman 


Moje myśli na Twitterze, 19.04.20

1. Nie jestem w stanie zrozumieć poglądów wyższego, który myśli na innym poziomie, i dlatego nie zgadzam się z nim. Bez względu na to, jak bardzo sprawdzam swoje poglądy i poglądy wyższego, jestem coraz bardziej przekonany, że jego opinia nie jest dla mnie do przyjęcia, wydaje mi się nierozsądna, oderwana od rzeczywistości.

2. Ale po sprawdzeniu, że nie mogę się zgodzić i usprawiedliwić wyższego, zatrzymuję się

mówiąc: „Teraz zamierzam zaakceptować pogląd wyższego ponad swoim rozumem, pomimo sprzeczności z moim poglądem”. Właśnie dlatego, że jest to sprzeczne z moim zrozumieniem, akceptuję to wiarą ponad wiedzą.

3. Cieszę się, że mam możliwość tak postąpić. A jeśli nie mogę tego zaakceptować, to proszę wyższego, by dał mi siłę to zrobić, ponieważ idę wiarą ponad wiedzę przyjmując opinię wyższego. I rozumiem, że na dole pozostaje moja wiedza, a powyżej – wiedza wyższego, jedno ponad drugim.

4. To znaczy nie zastąpiłem mojej poprzedniej wiedzy, zrozumienia, postrzegania wiedzą, zrozumieniem i postrzeganiem wyższego, tak jak dzieci w naszym świecie akceptują opinię dorosłych. W duchowości pozostaję przy mojej opinii, a oprócz niej otrzymuję opinię wyższego i działam zgodnie z nim.

5. W ten sposób będę znajdować się w duchowej rzeczywistości. Moja sprawdzona opinia, z którą zostałem, nazywa się moją wiedzą. A opinia wyższego przyjęta przeze mnie, staje się moją wiarą. Ona jest ponad moim umysłem, ponieważ przyjmuję ją za prawdę, chociaż według mojego zrozumienia to jest nierealne.

6. Nie jest to zgodne z racjonalną logiką naszego świata, ale właśnie w ten sposób następuje duchowe wznoszenie i odkrywa się postrzeganie wyższego świata. Znajdujemy się w wyższej rzeczywistości, ale nie czujemy jej, ponieważ nie możemy nastroić się na postrzeganie duchowej rzeczywistości, Wyższego Świata.

7. I nawet jeśli na razie nie mogę odkryć Wyższego Świata, o czym mówią kabaliści, jestem wdzięczny, że pozwolono mi zblizyć się do niego. Cieszę się, że jestem wśród tych, którzy zmierzają do wejścia w duchowy świat – to już jest ogromny przywilej i osobisty prezent od Stwórcy.

@Michael_Laitman


Sprowadzić w świat Stwórcę

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Gdy rozpowszechniamy, czy nie stajemy się tymi, którzy naprawiają świat?

Odpowiedź: Oczywiście, że stajemy się. Tak jest naprawdę. Co to znaczy być tymi, którzy naprawiają świat? Stwórca dał nam zepsuty świat a my wnosząc Stwórcę w ten świat – naprawiamy go.

Stwórca stworzył nienaprawiony, egoistyczny świat. Jeśli wprowadzamy do niego właściwość obdarzania, to w ten sposób świat naprawia się. Dlatego nasze działanie nazywa się naprawą świata („tikun olam”). Stwórca właśnie tak mówi: „Ja stworzyłem świat zepsuty, uszkodzony, a Moje dzieci naprawiły go”, to znaczy „pokonali Mnie synowie Moi”.

Pytanie: Co zatem oznacza, że nie ma na świecie niczego, czego by w nim brakowało i zmieniać nic nie trzeba?

Odpowiedź: Na świecie nic nie wymaga zmiany, z wyjątkiem wprowadzenia do niego obecności Stwórcy. Wszystkim innym, tylko bardziej psujemy świat: nakładamy winę na winę i tylko pogarszamy naszą drogę. Jedyne, czego potrzebujemy, to ujawnić Stwórcę na świecie. Nic więcej.

Z lekcji w języku rosyjskim, 09.04.2019


Koronawirus to powód do zjednoczenia się wokół jednego problemu

каббалист Михаэль Лайтман Zawsze należy pamiętać, że wszystko, co dzieje się z nami, jest wysyłane przez Stwórcę i działa dla naszego dobra. Ale w ostatnich wydarzeniach z koronawirusem działanie ręki Stwórcy jest szczególnie wyraźne. Połączenie ze Stwórcą jest możliwe tylko pod warunkiem, że stworzenia poproszą Go o coś lub podziękują za to, co im uczynił. 

Jedna z dwóch rzeczy: albo prośba, albo wdzięczność. W przeciwnym razie w ogóle nie będzie związku stworzenia z Wyższą Siłą. Otrzymamy tylko minimalne podświetlenie, dające nam możliwość istnienia w stanie oczekiwania. Ale taki stan nie jest pożądany ani dla stworzeń, ani dla Stwórcy. 

Dlatego musimy zrozumieć, że Stwórca poprzez przebudzenie nas za pomocą koronawirusa pomaga nam zorganizować się i zwrócić do Niego. Teraz cała ludzkość zwraca się do Stwórcy, świadomie lub nieświadomie. 

Tak wzmacnia się związek między pragnieniem stworzenia do czerpania przyjemności i pragnieniem obdarzania Stwórcy. Od nas wymaga się, aby maksymalnie wzmocnić to połączenie, rozszerzyć je, pogłębić i najważniejsze, zrobić to razem zamieniając je we wspólną modlitwę. Taka modlitwa rozbija wszelkie bariery i otwiera właściwy i prawdziwy związek ze Stwórcą. 

Odkrywamy związek, który już wcześniej istniał, ale nie był odczuwany, jak w przypadku dziecka, które znajduje się na rękach matki i nie jest tego świadome. Na razie jest to nieświadome, naturalne połączenie. Ale, gdy dziecko dorasta, to zaczyna wzmacniać to połączenie rozumiejąc, że może się przerwać. Tak ono rośnie. 

Cały nasz rozwój i wzniesienie po duchowych stopniach, zbliżenie między sobą, polega na tym, że coraz bardziej organizujemy się do modlitwy, zwrócenia się i wdzięczności Stwórcy. Tak wzmacniamy nasze połączenie, które staje się dla nas rzeczą najważniejszą. 

Całe moje życie jest determinowane tylko tym, jak bardzo jestem związany ze Stwórcą: mniej lub bardziej, jak bardzo trzymam się Jego. Ja cały czas kręcę się wokół tego jednego parametru, jako najdroższego w moim życiu. 

Kabaliści wszystkich pokoleń powiedzieli, że „wszystko osiąga się tylko dzięki mocy modlitwy” i „byłoby dobrze, gdyby człowiek modlił się przez cały dzień”. Wszakże oni odkryli, jak ważne jest, abyśmy zwracali się do Stwórcy z naszego połączenia świadomie i ze zrozumieniem. Wszystkie nasze działania muszą być rozważone odpowiednio do tego, w jakim stopniu pomaga nam to zwrócić się do Stwórcy. Jest to jedyna konsekwencja naszej pracy. 

Istnieją tylko dwie siły: Stwórca i stworzenia. I stworzenia cały czas, z całej siły powinny dążyć do Stwórcy, zwracać się do Niego, prosić, dziękować. 

Teraz Stwórca budzi koronawirusa, wysyłając władcom świata myśli i pragnienie, aby nas zamknąć, zatrzymać, zmusić nas, abyśmy siedzieli cicho w domu, abyśmy coraz bardziej koncentrowali się na naszym zwróceniu się do Stwórcy. 

Jest to najbardziej centralny punkt stworzenia, który musimy rozszerzać coraz bardziej, dopóki cała rzeczywistość, wszystkie światy nie zmieszczą się w tym punkcie zwrócenia się stworzeń, jak jednego człowieka do jednego Stwórcy. Dopiero wtedy możemy powiedzieć, że osiągnęliśmy między nami połączenie. 

Najważniejsze, na co czeka Stwórca, to nasze wspólna prośba. Jeśli miliard ludzi, każdy indywidualnie apeluje do Stwórcy lub ten miliard jednoczy się między sobą i zwraca się do Stwórcy, to różnica między tymi dwiema prośbami jest jak ten świat i przyszły świat ostatecznej naprawy. Najważniejsze, aby modlitwa była wspólna. 

I dlatego dają nam z góry powód, aby zjednoczyć się wokół jednego problemu, aby z niego zwrócić się do Stwórcy. To już pozwala nam połączyć się ze sobą i ze Stwórcą dzięki przebudzeniu z góry. Chociaż to połączenie nie powstało ze strony samych stworzeń, ale ono również brane jest pod uwagę i włącza się w ogólną naprawę. 

Z lekcji według artykułu Rabasza, 29.03.2020 


Dokąd prowadzi nas koronawirus?

каббалист Михаэль ЛайтманDokąd prowadzi nas siła, która teraz oddziałuje na cały świat, naraz na nas wszystkich? Wcześniej Siła Wyższa działała zawsze wybiórczo, wpływając w różny sposób na każdy naród, każdą grupę i każdego człowieka. 

Ale teraz widzimy, że jednakowo pracuje ze wszystkimi, nie dając nikomu uciec i twardą ręką prowadzi nas do szczególnej formy relacji, szczególnego połączenia między nami. 

Mam wielką nadzieję, że koronawirus zmusi nas do anulowania naszego egoizmu, i cały świat będzie w stanie wznieść się ponad egoizm. Świat na razie nie rozumie i nie odczuwa konieczności takich zmian, przejścia od systemu egoistycznego do systemu altruistycznego. 

Wyższa Siła, Stwórca za pomocą koronawirusa naprawia świat. Sam wirus nie ma inteligencji, uczuć ani swobody działania. Ale Wyższa Siła od razu za jednym zamachem zaczyna  przewracać całą rzeczywistość, całą ludzkość, traktując wszystkich, jako jeden system, jedno ciało. Jest to wielkie działanie, żyjemy w wielkich czasach. 

Jeśli do końca odkryjemy ten proces i zobaczymy dokąd nas prowadzi, od naszego stanu do ostatecznego celu, to zobaczymy, że jest przeznaczony do zjednoczenia i uczynienia z nas jedenego systemu, jednej ludzkości, jednego człowieka z jednym sercem, pozwalając nam odkryć Stwórcę, Wyższy Świat między nami. 

Jeśli nasze relacje miedzy sobą są egoistyczne, to nazywa się to życiem na tym świecie. A kiedy przejdziemy od nich do systemu, który jest zbudowany na miłości, jedności, wzajemnym uczestnictwie, to będzie to duchowym, wyższym systemem, przyszłym światem. 

Każdy przestanie czuć siebie oddzielonym od reszty i nie będzie odczuwać życia, jako istniejącego między narodzinami i śmiercią. Ponieważ wszyscy będziemy połączeni ze sobą bez ograniczeń i bez granic, to natychmiast poczujemy w tym połączeniu wieczne życie duchowe. 

Ten stan zaczyna się stopniowo realizować. Zbliżamy się do takiej rzeczywistości, musimy jedynie zwiększyć naszą wrażliwość do stanu już istniejącego. Tylko od nas zależy, jak bardzo zechcemy go odkryć siłą naszej jedności. 

Nawet w egoistycznym świecie są ludzie, którzy rozumieją to bardziej niż inni. A teraz musimy postarać się zrozumieć nowy stan, który przyjdzie w zamian, i dlatego nazywa się przyszłym światem. Natura traktuje nas, jak jednego człowieka włączając w siebie wszystkich, i musimy traktować ją dokładnie w ten sam sposób. 

Wreszcie doszliśmy do takich zmian w społeczeństwie, sądząc po których można powiedzieć, że należymy do ostatniego pokolenia, pokolenia Mesjasza (Masziacha). Mesjasz jest to siła, która wyciąga nas z naszego egoizmu ku zjednoczeniu, z zerwania ze Stwórcą do połączenia z Nim, z oddzielenia od wiecznego życia, do życia wiecznego. 

To nie jest fantazja a rzeczywistość, która wkrótce zostanie w pełni ujawniona. Program został już wcześniej stworzony i zaczął działać, ale szybkość jego realizacji zależy od nas. 

Jeśli nasza grupa będzie dążyć do przodu, idąc przed wszystkimi, to będziemy mogli przyspieszyć rozwój i szybko doprowadzić całą ludzkość do odkrycia nowego świata. Ludzkość z każdym dniem staje się coraz bardziej gotowa do tego, aby przyjąć to przesłanie. 

Z porannej lekcji 03.04.2020 


Moje myśli na Twitterze, 30.03.20

Cały rozwój duchowy jest konsekwencją naszych apeli do Stwórcy, na ile czujemy się zależni od Jego wpływu na nas. Koronawirus pomaga nam zrozumieć to uzależnienie i dokonywać wzniesienia po duchowych stopniach.

Wszystko osiąga się tylko siłą modlitwy” i „dobrze jest, żeby człowiek modlił się przez cały dzień” – ważne jest, abyśmy zwracali się do Stwórcy świadomie, z naszego połączenia. Nasze działania musimy rozważać odnośnie tego, w jakim stopniu to pomaga nam zwrócić się do Stwórcy.

Przebudzając nas za pomocą koronawirusa Stwórca pomaga nam zwrócić się do Niego. Od nas wymaga się, aby maksymalnie wzmocnić z Nim ten związek poprzez apel. Mamy rozszerzyć go, pogłębić, najważniejsze jest to, aby zrobić to razem przekształcając we wspólną modlitwę, która rozbija wszystkie bariery połączenia naszego i Stwórcy.

Stwórca budzi koronawirusa wysyłając silne myśli – zamknąć nas, abyśmy… skoncentrowali się na zwróceniu się do Stwórcy, centralnego punktu stworzenia, aby cała rzeczywistość pomieściła się w punkcie zwrócenia się stworzeń, tak jak jednego człowieka do jednego Stwórcy, w punkcie połączenia.

Z góry dają nam powód, by zjednoczyć się wokół jednego problemu i zwrócić się z nim do Stwórcy. To pozwala nam połączyć się ze sobą i ze Stwórcą dzięki przebudzeniu z góry. Chociaż to połączenie powstało nie dzięki samym stworzeniom, ale zostaje uwzględnione i włącza się w ogólną naprawę.

Z powodu koronawirusa nie możemy robić tego, co chcemy i jesteśmy gotowi zrobić to, co jest konieczne. Musimy zwrócić się do Stwórcy z prośbą o kontynuację naprawy, polepszenie relacji między nami, przyobleczenie się wewnątrz naszych dobrych relacji, objawienie się ludzkości ze względu na szczęśliwą przyszłość.

Stwórca okazał nam wielką pomoc, zatrzymując nad przepaścią cały ten świat, który przez nasze ego doprowadziliśmy prawie do zniszczenia. W ostatniej chwili Stwórca powstrzymał nas za pomocą koronawirusa, zmuszając do tego, byśmy się uspokoili i zastanowili nad życiem, aby już nie powrócić do starego, egoistycznego świata.

@Michael_Laitman


Fragmenty z lekcji 23.03.2020

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Pesach“

Wszyscy ludzie na świecie mają teraz jeden problem: zburzył się cały porządek życia, który był wczoraj. Człowiek nie wie co będzie z pracą, z zarobkami, z rodziną, ogólnie z życiem – wszystkie stare wartości świata runęły.

Człowiek wstawał rano i szedł do pracy: do fabryki, do sklepu, na budowę itp. Wokół niego było wielu ludzi, z którymi był związany. Cały dzień pracował i inwestował w ten świat, a tu nagle wszystko znika i pozostaje tylko sama pustka.

I co ma zrobić, przecież nie ma po co żyć, nie ma za co się uchwycić? Gdzie są jego przyjaciele z pracy, koledzy, partnerzy biznesowi? Nie ma już nikogo, jakby został odcięty od tego wielkiego świata. W jaki sposób dalej ma żyć?

Nauka Kabały wyjaśnia nam cel stworzenia, daje cel życia. Mamy do czego dążyć, mamy codzienne lekcje i dlatego ciągle się rozwijamy, coraz więcej wiemy, co mamy dalej robić. Problem zarabiania zostanie jakoś rozwiązany, ale najważniejsze w życiu jest życie duchowe, dążenie do duchowego celu. I tak pozostanie, dlatego nasz stan jest najlepszy, najbardziej niezawodny na całym świecie.

Koronawirus nic nam nie zabrał z wyjątkiem tych śmieci, których i tak nie potrzebowaliśmy. W życiu materialnym będziemy jakoś żyć, tak jak wszyscy inni. Ale najważniejsze jest to, że mamy po co żyć! Wcześniej też mieliśmy cel, tylko dzisiaj stał się jeszcze bardziej cenny.

Okazuje się, że przechodzimy teraz etapy wyjścia z naszego egoizmu, z tego świata. Znajdujemy się w tym świecie, ale formalnie tylko zewnętrznie. A wewnętrznie wirus akurat pomaga nam, aby podnieść się, wyjść z egoistycznej niewoli, zbliżyć się do Stwórcy i osiągnięcia celu – odkrycia świata duchowego.

Przychodzi jakaś nowa władza, która nazywa się „koronawirusem”, i toruje nam drogę, jak fala tsunami zmywająca wszystko, co nie jest potrzebne. A my musimy podążać tą drogą, bo tylko ona wyprowadza nas z egoizmu do altruizmu, z materialnego do duchowego.

I wirus robi to samo dla wszystkich, problemem ludzkości jest to, że nie wie, co robić. Podobnie jak w historii o Purim: całe miasto Suza pogrążyło się w chaosie i nie wiedziało, gdzie jest prawda: z pragnieniem czerpania przyjemności czy z pragnieniem obdarzania. Do czego odnieść te zjawiska?
Ja odnoszę je do samego Stwórcy, więc doceńmy ten czas. Nasz postęp zależy od tego, na ile możemy poprowadzić za sobą cały świat, szeroko rozpowszechniając wiedzę o tym, co faktycznie robi koronawirus, i co my musimy zrobić. Postęp zależy od tego, na ile my jako głowa jesteśmy połączeni z ciałem parcufa, to znaczy z całą ludzkością, i razem – głowa i ciało – zbliżamy się do celu.

***
Czego ma się uchwycić człowiek w takim stanie, w jakim znaleźliśmy się dzisiaj z powodu wirusa, zawieszeni w powietrzu? Ale ja rozkoszuję się tym, zawisnąłem w powietrzu, bo przyszedł koronawirus i odciął mnie od całego mojego poprzedniego życia. Nic nie zostało. Co będzie jutro?

Nie wiem. Nie wiem nawet, co będzie za moment dzisiaj. Najważniejsze jest to czy zgadzam się z tym, czy nie?

Zgadzam się z takim stanem, w którym odcięty jestem od swojego pragnienia czerpania przyjemności. I z góry zostałem odcięty od egoizmu nie siłą, bez mojej wiedzy, ale zgodnie z moim życzeniem i działam tutaj razem ze Stwórcą, jako jego partner.

A po tym, jak odcięto ode mnie moje pragnienie czerpania przyjemności i nie może już użyć ani jednej mojej myśli czy działania, mogę poprosić, by dano mi siłę obdarzania. Światło powracające do źródła odłączyło ode mnie system egoistycznej intencji, pozostawiając mnie bez niczego. Oznacza to, że wyszedłem z Egiptu. I teraz mogę poprosić, aby dali mi pragnienie obdarzania.

* * *
Wyjście z Egiptu – to wyjście wewnątrz dziesiątki, kiedy czuję przyjaciół a nie czuję siebie. Początkowo odkrywamy jak bardzo jesteśmy oderwani od przyjaciół. Chcemy być razem i nie jesteśmy w stanie się zjednoczyć, tak jakby między nami stał mur, nie dając nam poczuć przyjaciela. I uciekamy z tego Egiptu i przekraczamy Końcowe (Morze Czerwone), coraz bardziej rozbijając przegrody między nami.

A potem budujemy wzajemne poręczenie wokół Góry Synaj (góry nienawiści). Czujemy tą ogromną bryłę naszego wspólnego egoizmu, wszystkich razem, ona wznosi się nad nami jak góra. Stwórca znajduje się na szczycie góry, a my na dole u jej podnóża i otrzymujemy warunek, że jeśli nie zjednoczymy się, aby osiągnąć Stwórcę, to stanie się to miejscem naszego pochówku.

I wtedy zgadzamy się zjednoczyć między sobą we wzajemnej gwarancji. Oznacza to, że przyjaciel staje się dla mnie ważniejszy niż ja sam i jestem gotowy zrobić wszystko, czego potrzebują inni. W ten sposób musimy teraz działać, rozpowszechniając wiedzę o Kabale, w odniesieniu do całej ludzkości. I dzięki tej pracy wzniesiemy się na szczyt góry, tak jak Mojżesz, aby otrzymać Torę – światło, które wpłynie na całą ludzkość.

Z porannej lekcji 23.03.2020


Moje myśli na Twitterze, 18.03.2020

Ważne jest wierzyć, nie zapominać w myślach i w odczuciach, że wszystko, co otrzymuję, czuję – przychodzi do mnie od Stwórcy, jest wysyłane do mnie przez Niego. Że to Stwórca nieustannie zwraca się do mnie, abym prosił Go o pomoc, wsparcie, abym wyszedł z wygnania, z rozłączenia odczuwania Stwórcy. 

Wcześniej wszyscy istnieli tylko dla siebie i przeciwko innym. Wirus oddalił nas i pozwolił nawiązać nowe wzajemne relacje – dobre relacje. Na razie nie rozumiemy tego jeszcze. Czas płynie, wirus czeka, możliwość znika, dlatego natura będzie bardziej skutecznie nas popędzać do właściwych wzajemnych relacji… 

@Michael_Laitman 


Potrzebne i zbędne

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Istnieje takie pojęcie „Potrzebne i zbędne”. W jaki sposób zdecydować, co jest dla nas niezbędne w życiu?

Odpowiedź: Dla każdego człowieka, co innego jest niezbędne, dlatego każdy sam powinien zdefiniować to określenie.

Jeśli podczas życia na tym świecie najważniejszą rzeczą dla ciebie jest osiągniecie duchowego świata, to wszystko inne będziesz wykorzystywać tylko, jako niezbędne, żeby normalnie godnie istnieć, ale bez nadmiaru. Wtedy poprawnie będziesz dysponować swoją energią i siłą, w taki sposób, aby osiągnąć Stwórcę.

Ale o tym decydujesz tylko ty i nikt inny. To jest twoje życie, twoja dusza.

Z lekcji w języku rosyjskim, 10.12.2017


Wirus zmiękcza nasze serce

каббалист Михаэль Лайтман Teraz przygotowując się do wyjścia z Egiptu znajdujemy się w szczególnym okresie. Jest to przygotowanie wielostronne, ponieważ musimy uświadomić sobie, że jesteśmy trzymani w egipskiej niewoli pod rządami faraona, naszego egoizmu, który nas oplata i nie pozwala nam wyrwać się. 

Trzeba czuć się związanym, jakby w kaftanie bezpieczeństwa, w niewoli egoizmu, który panuje nad naszymi myślami i pragnieniami, nad wszystkimi naszymi ruchami. Im silniej poczujemy tę obcą władzę, tym bardziej zbliżymy się do wyjścia, do pragnienia ucieczki przed nią

Każdego dnia coraz bardziej będziemy odczuwać władzę egoizmu. Koronawirus pomoże nam uświadomić sobie, że przez cały czas byliśmy niewolnikami faraona, ale nie zauważaliśmy tego. Całe nasze poprzednie życie zbudowane było zgodnie z prawami, zasadami postępowania i programem faraona. 

Cały świat, to Egipt a ludzie nie czują się niewolnikami złego władcy, uważają to za normalne życie pod panowaniem dobrego króla, który troszczy się o nich. Faraon nie wymaga od nas niczego poza uznaniem jego praw i czczeniem jego wartości. 

Ale tak było do dzisiejszego dnia. A teraz, nagle pojawia się obca władza, którą nazywamy wirusem i pokazuje nam, jak bardzo obrzydliwe są nasze wzajemne relacje i nieznośna władza faraona. Jest to widoczne, jeśli się opuści go i spojrzy z boku, zamiast zaakceptować to, jako coś nieuniknionego i prawo natury. 

Konieczne jest zrewidowanie wszystkich wcześniej zbudowanych przemysłowych i rodzinnych więzi, naszego stosunku do życia i śmierci. Nie możemy przywrócić starego. Ten wirus daje nam możliwość zrozumienia przeszłego stanu. Tak więc przeanalizujmy i wyjaśnijmy czy chcemy kontynuować tak życie, jakby nic się nie wydarzyło?

Czy podobało nam się takie życie? Jaka jest z tego radość, że cały czas jeździliśmy z miejsca na miejsce i kupowaliśmy wszystko, co podsuwały nam reklamy? Całe życie zostało zbudowane zgodnie z szablonem narzuconym przez media, reklamę, która dyktowała nam, jak należy myśleć, jak kupować, jak postępować. 

Pełna analiza jest pierwszym etapem naprawy. Postarajmy się wyjaśnić, co było dobre, a co złe. A następnie wyobraźmy sobie nowy stan, nowe życie, w jaki sposób chcielibyśmy je zmienić. Przecież i przed epidemią nasze życie nie było bezchmurne. 

Nie wybraliśmy, jak żyć, to egoizm wybierał za nas i popychał do zbudowania dogodnego dla niego społeczeństwa, środowiska, świata. On uczynił nas wrogami natury, niszczyliśmy ją, palili, zabijali zwierzęta i rośliny, a zatem nie pozostało miejsca, gdzie można normalnie żyć. 

Zbudowaliśmy dla siebie betonowe domy, aby ukryć się w środku przed wszystkimi i boimy się siebie. A nasze dzieci poszły jeszcze dalej niż my i ukryły się w komputerach, czyli im nie pozostało nic oprócz tego sztucznego świata, który dla nich stworzyliśmy. 

Koronawirus, który tak mocno nami wstrząsnął, daje nam możliwość zobaczenia, gdzie się znajdujemy, dokąd doszliśmy, kim jest człowiek, tak dumny ze swojego umysłu, wykształcenia, wolności, który mógłby zbudować dla siebie inne życie. 

Może jesteśmy tylko zwierzętami, rozwijającymi się zgodnie z egoistycznym programem natury, który założony jest w nas? Egoizm zmusza nas do budowania takich relacji, które prowadzą do wojny, zagłady i globalnego kryzysu. 

Już od dawna oczekiwaliśmy wybuchu kryzysu. Lecz nagle, na jego miejsce pojawił się koronawirus. To już jest coś nowego: nie kryzys finansowy, nie wojna, ale kryzys naszych wzajemnych relacji. 

Przede wszystkim wirus rozrywa nasze więzi, zmuszając wszystkich do izolacji i do lęku przed zagrożeniem. Wszyscy mieszkańcy tego świata boją się dzisiaj jednej rzeczy – i to już dobrze, że boimy się nie siebie nawzajem, ale jednego wspólnego wroga. 

A może na tle strachu przed wirusem będziemy w stanie lepiej połączyć się ze sobą, pomóc sobie nawzajem, zbliżyć się, poczuć, że należymy do jednej ludzkości? Czy wynika z tego, że koronawirus jest naszym przyjacielem i pomocnikiem, palcem Stwórcy z góry? Wszakże udało mu się zgasić naszą niezgodę i zjednoczyć nas. 

Wyobraź sobie, że masz wiele dzieci, które nieustannie się ze sobą kłócą, walczą, sprzeczają się i nie wiesz, jak je uspokoić. A teraz nagle pojawia się środek, który przerywa drakę, oddziela dzieci od siebie i zamiast pretensji jednego do drugiego daje im wspólny niepokój o coś zewnętrznego. Wspólne nieszczęście łączy nas, daje nam powód do myślenia o jednej rzeczy i czucia się razem. 

Tak więc zobaczmy w tym wirusie środek zbliżenia, on zmiękcza nasze serce. I choć kojarzy się z trudnościami i obawami, to tak nie jest – on pochodzi z miłości. On przychodzi do nas z miłością, a nie z kijem, nienawiścią, groźbą. 

I następnie, zamiast oddzielać nas od siebie, wirus da nam możliwość budowania nowych relacji między nami. Wirus pokazuje nam nasz egoizm, przecież tam, gdzie jest egoizm, tam osiada wirus. Okazuje się, że należy szukać nie wirusa, a egoizmu i tak coraz bardziej będziemy odkrywać nasze zło i oddalimy się od niego. A przekształcając swoje relacje na dobre, tymi relacjami uzdrowimy wszystko. 

Możemy objąć jeden drugiego, nie bojąc się żadnych infekcji i wirusów! Cały świat będzie związany ze wszystkimi dobrymi, przyjaznymi stosunkami. Każdy będzie myśleć przede wszystkim, co znaczy dobro w oczach drugiego człowieka, i w takiej formie kontaktować się z nim. 

To znaczy, ja podnoszę się ponad swój egoizm i wyjaśniam, co jest dobre w opinii ludzi, i na tej podstawie buduję z nimi więzi. To już przypomina porządek pracy duchowej: skrócenie siebie, ekran (odmowa pracy ze swoimi pragnieniami), odbite światło (pragnienie obdarzania bliźniego zgodnie z jego postrzeganiem dobra). 

Okazuje się, że każdy kryzys dany jest nam na naszą korzyść. Jest napisane, że „W pałacu królewskim nie ma złodziei”. Musisz tylko spieszyć się, aby robić postępy z dnia na dzień, i najważniejsze – nie działania fizyczne, a mentalne. 

W przeciwnym razie możliwość naprawy, którą przedstawia nam ten wirus, rozproszy się. Wtedy natura zacznie popychać nas surowszymi metodami i nie warto na nie czekać. Więc wyjdźmy jej naprzeciw i pomóżmy jej z własnej dobrej woli. 

Z porannej lekcji 18.03.2020