Artykuły z kategorii Praca duchowa

Fragmenty z lekcji 11.10.2019

каббалист Михаэль Лайтман Zanim jeszcze zadamy pytanie, to schodzi ono z góry i wchodzi w nasze uczucia i rozum. A wtedy czujemy je i pytamy. A Stwórca odpowiada nam poprzez książki i nauczycieli. 

Jesteśmy całkowicie kontrolowani z góry i tylko pozostaje nam anulować się. Tylko w samoanulowaniu możemy poczuć, że zrobiliśmy coś sami, a nie tylko otrzymywaliśmy od Stwórcy. W samoanulowaniu jest nasz własny udział – wolność wyboru. 

Nie wiemy, co i jak robić, ale dzięki wierze ponad wiedzą decydujemy odnieść się do neutralnej strefy ponad umysłem. Gdyby nie ten malutki, ale najważniejszy komponent, nie istnielibyśmy w ogóle, jako stworzenia, a bylibyśmy podobni do nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej natury.

* * *

W naszym świecie dano mi przyjaciół, dziesiątkę, nauczyciela, książki, metodę. Wszystko to nazywa się moim nauczycielem, to znaczy tym, co łączy mnie z celem stworzenia, celem życia.

Pojęcie nauczyciela obejmuje:

– człowieka, który studiował tę naukę przede mną,

– grupę przyjaciół, razem z którą robię postępy naprzód,

– metodę, którą przekazuje nam nauczyciel,

– książki, które przekazywane były przez wszystkie pokolenia, aż do naszego,

– Stwórcę, do którego dążymy poprzez nasze połączenie i książkami i nauczycielem.

Wszystko to zbieram razem, aby przy prawidłowym odniesieniu i dzięki pewnej liczbie działań osiągnąć konkretny rezultat.

By uczynić postęp powinienem anulować się przed Stwórcą. W tym pomaga mi nauczyciel, który kieruje mnie nie na siebie, a na Stwórcę, i grupa, która kieruje mnie nie na przyjaciół, a na Stwórcę. Tak „Izrael, Tora i Stwórca” kierują mnie do Wyższej Siły. Mogę anulować się przed Stwórcą za pośrednictwem tego, że anuluję się przed nauczycielem i grupą kierującą mnie do Niego.

* * *

W pojęcie „nauczyciel” wchodzą dwa składniki:

– człowiek tego świata,

– składnik duchowy.

Nie powinniśmy brać się pod uwagę, w jakiej ludzkiej postaci nauczyciel pojawia się na tym świecie, ponieważ tutaj wszystko zależy od tego, w jakim społeczeństwie on żyje, w jakiej kulturze. Każdy z nas jest produktem swojego środowiska i nie może uczynić siebie innym. Należy odwrócić swój wzrok, swoje postrzeganie z zewnętrznego obrazu człowieka i brać pod uwagę tylko wewnętrzne.

Dokładnie w ten sam sposób musimy odnosić się do siebie nawzajem w grupie, i w ogóle na całym świecie, biorąc we wszystkich pod uwagę tylko to, co wewnętrzne a nie zewnętrzne. Między nami są ludzie wielu kultur i narodowości.

Podczas lekcji widzę na ekranie Hiszpanię, Peru, Bałtyk, Odessę, Płowdiw, Moskwę, Kijów, Nowy Jork… Jakich tylko miast nie ma na naszych ekranach i oczywiście, są to ludzie o różnej mentalności, różnym poziomie dobrobytu i poglądach na życie. Wszystko to musi zostać usunięte z mojej percepcji.

Nie patrzę na te różnice, a widzę tylko jedno: połączenie człowieka ze Stwórcą. To jest właśnie część, której potrzebuję. Muszę zebrać od wszystkich te więzi ze Stwórcą, tak jakbym zbierał jakieś owoce.

Chcę dołączyć się do ich związku ze Stwórcą, ponieważ oni już go mają, w przeciwnym razie nie studiowaliby razem ze mną. Muszę wzmocnić swoje połączenie ze Stwórcą za pomocą połączenia z tą właściwością w każdym przyjacielu i w ten sposób łączę się ze Stwórcą.

Do tego wystarczy dziesięć osób. Jeśli jest jeszcze dziewięciu przyjaciół i ja dziesiąty, my niewątpliwie będziemy w stanie wpłynąć na Stwórcę. To tak, jakbyśmy dzwonili do Jego drzwi a On otwiera. 

Ale to pod warunkiem, że jest nas dziesięciu (minjan) – minimalna liczba, która jest brana pod uwagę.

Mniej niż dziesięć nie jest brane pod uwagę. Dziesięć w świecie duchowym jest jak jeden. W tym jest różnica między naszym światem i wyższym światem, gdzie odczuwa się tylko połączenie między dziesięcioma.

A w tym nie różnimy się od siebie na całym świecie i nie ma dla mnie znaczenia, z kim się zjednoczyć – z Hiszpanią, Ałma-Atą, Bałtykiem, Nowym Jorkiem, Kijowem, Sankt Petersburgiem, Toronto. Najważniejsze, żeby było dziesięć osób, i już będziemy mieli kontakt ze Stwórcą.

Jeśli nie ma dziesięciu osób, to należy szukać, przebudzać przyjaciół, którzy zostali w domu, aby przyszli na spotkanie lub połączyli się wirtualnie. Tylko to jest ważne.

Zbudowaliśmy wirtualne połączenie między nami wokół całego świata i mam nadzieję, że pojawi się taki mechanizm, który będzie łączył nas na coraz bardziej wewnętrznym poziomie. Jest to narzędzie, za pomocą którego ponownie powracamy do Babilonu, ale już naprawieni. Ze strony naszej natury między nami panuje babilońskie rozbicie, ale ponad nim jesteśmy połączeni. 

Z lekcji w dniu pamięci Baal HaSulama, 11.10.2019 


Wyjątkowość rządzącej nami siły, cz. 5

каббалист Михаэль Лайтман Długa droga do Stwórcy 

Baal HaSulam, „Szamati”, „Nie ma nikogo oprócz Niego”: I tylko wtedy, gdy człowiek ma prawdziwe pragnienie, wówczas taki człowiek otrzymuje pomoc z góry. 

A prawdziwe pragnienie powstaje stopniowo, dzięki temu, że człowiek upada-podnosi się, upada-podnosi się, rozczarowuje się – ponownie dąży do poszukiwania Stwórcy. Tylko w taki sposób rodzi się w nim prawidłowe dążenie do Stwórcy. 

Ale dzisiaj jeszcze niezrozumiałe jest dla nas, co oznacza „prawidłowe dążenie”. Przecież ono stopniowo odłącza się od wszystkich poprzednich niepoprawnych, niezbyt jasno określonych nastawień do Stwórcy.

I tylko wtedy, kiedy człowiek ma prawdziwe pragnienie, wówczas taki człowiek otrzymuje pomoc z góry i ciągle jest mu pokazywane, jak bardzo jest w złym stanie w obecnej sytuacji, to znaczy, że posyłają mu myśli i poglądy, które działają przeciwko jego duchowej pracy. 

Spójrzcie, jak bardzo kręcą człowiekiem! I wszystko po to, żeby zobaczył, że nie jest on w pełnej jedności ze Stwórcą.

Oznacza to, że nie jest jeszcze gotowy, nie rozumie i nie odczuwa, co to znaczy odkryć Stwórcę, zdefiniować Go, jako jedyne istniejące źródło wszystkiego, co dzieje się w nim samym i na zewnątrz niego.

I jakby nie starał się przemóc, zawsze widzi, że znajduje się w stanie dalekim od świętości, od dążenia do Stwórcy, od wyraźnego zbliżenia z Nim. Przy czym widzi, że jest nieudacznikiem w porównaniu z innymi, ponieważ nie czuje, że znajduje się wewnątrz innych. 

Ale widzi, że oni są zadowoleni, spokojni, nie tak ostro i poważnie reagują na swoje niepowodzenia, oni żyją w ten sposób. Oczywiście oni chcieliby znaleźć Stwórcę w swoim życiu, ale jeśli Go nie ma, to można zająć się czymś innym, ponieważ istnieją jakieś inne możliwe stany, a nie tylko ciągłe poszukiwanie Stwórcy.

Dlatego czuje, że znajduje się w niższym, bardziej niefortunnym stanie niż inni ludzie, którzy w ogóle mogą czuć się znajdującymi się w związku ze Stwórcą, rozumiejącymi, co się dzieje i widzącymi, że wszystko jest w porządku. A ten człowiek czuje, że absolutnie nic mu się nie odkrywa, nic nie świeci. Więc co robić?

I nawet, jeśli otrzymuje czasami jakieś przebudzenia ze strony Stwórcy, jakieś zbliżenie i olśnienie, to one natychmiast znikają i znowu upada w szarą ciemność, w stan nikczemności i rozpaczy. 

Ale ostatecznie, jeśli człowiek nie rozpacza, to właśnie te stany sprawiają, że w końcu uświadamia sobie, że tylko Stwórca może mu pomóc i odkryć jego prawdziwe uczucia, aby mógł poczuć Stwórcę zarówno w sobie, jak i na zewnątrz. 

Z lekcji w języku rosyjskim, 24.11.2019


Pionierzy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jaka jest różnica między fizyczną i wirtualną grupą? 

Odpowiedź: Jeśli przyjaciele będą prawidłowo pracować między sobą, to na pewno nie ma różnicy.

Co to znaczy – na pewno? Do tego musimy przejść przez określone etapy rozwoju, zrozumieć, osiągnąć coś, zacząć uświadamiać sobie, odpracowywać te etapy, a następnie już iść po nich naprzód. 

Jesteśmy pionierami, ponieważ robimy to, co w historii nie było przed nami realizowane.

Przecież grupa, którą Abraham zebrał w Starożytnym Babilonie i nazwał Izraelem, znajdowała się w innych warunkach. Byli rozbici i wznieśli się do poziomu Pierwszej Świątyni, tj. o jeden stopień niżej od pełnej naprawy.

A następnie częściowo rozbili się w Pierwszej Świątyni, a całkowicie – w Drugiej Świątyni i przeszli jeszcze 2000 lat odłączenia od duchowego stanu. I dzisiaj my zaczynamy ponownie się łączyć.

Ponieważ niegdyś Babilończycy rozprzestrzenili się po całej kuli ziemskiej i grupa Abrahama również rozprzestrzeniła się po świecie, mieszając się z innymi narodami, to teraz zaczynamy powoli gromadzić się ponownie niewiadomo skąd i jak. Ale to nie są nasze dobrowolne działania. Tak Stwórca/ogólne światło wpływa na nas.

Dlatego, zbierając się razem, nie wiemy jak działać. Istnieją ogólne schematy, ogólne zasady korekty rozbitego kli/naczynia, jednej duszy. Ale o cokolwiek byście nie zapytali, nie powiem wam, że tak powinno być, nawet jeśli będę tego w 100% pewien, dlatego że w świecie duchowym istnieje zasada „nie ma mądrzejszego niż doświadczony”.

Mądry to ten, kto przeszedł wszystko na własnym doświadczeniu. A kto zna te stopnie, które teraz przechodzimy? W naszym pokoleniu takich nie ma.

Następnemu pokoleniu będzie łatwiej. My pozostawiamy im swoich nauczycieli, nasze nagrania, zostawiamy im rozbite kli, które zaczęło się odbudowywać, i będzie im oczywiście łatwiej to robić.

Nie wiem dokładnie, jak grupa będzie przechodzić stopnie duchowego poznania. Idziemy naprzód małymi kroczkami. I choć poruszamy się dość szybko, ale mimo wszystko każdy kroczek jest nowy. Tak więc czas pokaże. Będziemy intensywnie poruszać się naprzód i na sobie zobaczymy, jak to funkcjonuje.

Zasadniczo nasz ruch jest pod wieloma względami podobny do stanów, które przechodzili kabaliści w poprzednich pokoleniach, ale zmiany są również możliwe. W każdym razie praca grupowa realizuje się po raz pierwszy. Jest nowa, ponieważ nigdy w historii nie miało miejsca składanie rozbitych kelim – naczynia wspólnej duszy. 

Z lekcji w języku rosyjskim, 11.02.2019


Cel kabalistycznej grupy, cz. 7

каббалист Михаэль Лайтман Grupa: nowa społeczność

Pytanie: W artykułach Rabasza powiedziano, że celem grupy jest badanie i praktyczne sprawdzanie swojego stosunku do bliźniego.

Jeśli chcę nabyć właściwość Stwórcy, to gdzie mogę to sprawdzić? Tylko w grupie? I skąd wiem, że właściwość Stwórcy jest właściwością obdarzania?

Odpowiedź: Studiujemy to na podstawie materiałów kabalistów: robić wszystko, co możliwe, aby połączyć się między sobą, w jakiś sposób organizować się w jedną całość, w dopełnianie się wzajemnie, aby w jedności zacząć czuć, że każdy z nas rozpuszcza się w grupie, znika w niej.

W miejsce tego, w centrum naszego kręgu, w centrum dziesiątki powstaje nowa wspólnota: wspólne pragnienie, wspólne dążenie, wspólny cel, wspólny związek między nami. I wtedy zaczynamy odczuwać przez ten stan odkrycie Stwórcy.

Pytanie: Czy cel grupy powinien rozwijać w człowieku dumę, że on odnosi się do niej?

Odpowiedź: Oczywiście. Duma w stosunku do szczególnej grupy, szczególnego celu, szczególnej idei na świecie.

Pytanie: Czy duma nie jest egoizmem?

Odpowiedź: To zależy od tego, z czego człowiek jest dumny. Jeśli jest dumny z tego, że działa w imię ludzkości, to dlaczego nie? Ani w żadnym impulsie, ani w żadnym ruchu, ani w dowolnym stanie nie ma nic negatywnego, to zawsze zależy od celu.

Ciąg dalszy nastąpi …

Z programu TV „Podstawy Kabały”, 06.03.2019


Moje myśli na Twitterze, 18.02.20

Każdy z nas jest jak koło zębate obracające się z innymi kołami w jednym mechanizmie, bez osobistej swobody ruchu. Wspólny ruch porusza koła w kierunku jednego celu. A każde przeciwdziałanie wobec wspólnego ruchu powoduje ogólne naruszenie i problemy. To musi zostać wszystkim ujawnione! 

Chcę „zszyć” razem pragnienia przyjaciół. Jeśli „zszyję” ze sobą serca przyjaciół, łącząc je, to otrzymam obszar, w którym odkryję Stwórcę. To jest mój Stwórca, mój obszar, ponieważ połączyłem ich serca i zbudowałem swoją duszę. 

Bnei Baruch, to kabalistyczna grupa nowego świata, która teraz całej ludzkości otwiera wejście w duchowość. Wyciągamy cały świat z egoizmu. Jest to trudniejsze niż indywidualne wyjście z egoizmu, ale jest to praca pokolenia Mesjasza – wyciągającego z egoizmu. 

9 osób przede mną, to 9 wyższych sfirot. A ja sam jestem Malchut. Wykonuję skrócenie na siebie, służę im, przyłączam się do nich, jestem gotów zrobić dla nich wszystko – w ten sposób buduję duchowy parcuf. Wzajemne poręczenie jest warunkiem istnienia duchowego parcufa, obdarzania Stwórcy i otrzymania od Niego. 

Mogę zmieniać dziesiątki, co minutę – to nie ma znaczenia.

Najważniejsze, że anuluję swój egoizm i za każdym razem przyjmuję znajdującą się przede mną dziesiątkę w miejsce swojego serca. 

To nazywa się wzajemnym poręczeniem. 

Każdy wchodzi w serce drugiego, działamy razem,  jakby komórki jednego ciała i poznajemy działania tego ciała we wszystkich jego połączeniach. Tym podnosimy się na stopień Stwórcy, poznając mechanizm działania tego systemu, wznosimy się do zrozumienia zamysłu stworzenia, do odkrycia Stwórcy. 

Dla mnie nie ma znaczenia, z kim siedzieć – zawsze jest to ta sama dziesiątka, w całym wszechświecie nie może być mniej czy więcej. Nawet, gdybym siedział z 8 miliardami ludzi, to również byłoby 10, tylko na większą skalę, aby dać mi możliwość lepszego poznania szczegółów jakiegoś kli. Ale to te same 10 sfirot! 

@Michael_Laitman 


Na małej tratwie

каббалист Михаэль Лайтман Jeśli łączę się przez cały czas z moimi przyjaciółmi, to nie będę upadać, a będę w stanie równoważyć moje stany. To tak samo, jakbyśmy stali na tratwie kołysząc się na falach – całą dziesiątką. Nasza praca polega na tym, by na wzburzonym morzu zrównoważyć tratwę: każdy troszczy się tylko o to.

Na środku tratwy znajduje się niwelator, pokazujący horyzontalny poziom, i wszyscy kierujemy się na niego – na środkową linię. Robimy to wszyscy razem, w przeciwnym razie nie możemy zrównoważyć niwelatora. Jesteśmy zobowiązani czuć się wzajemnie – rozumieć, co każdy robi i czego potrzebuje do zachowania równowagi.

Nie pracujemy jeden za drugim, po kolei, a powinniśmy jeszcze wewnętrznie połączyć się celem zrealizowania działania, aby móc wyrównać niwelator do zera.

Równoważąc niwelator, wykonuję działanie odwrotne do działania Stwórcy: On podnosi fale, a ja chcę uspokoić emocje, wzburzenie, uzupełnić jego pracę i w taki sposób wzywam Go. Pracuję z ekranem i odbitym światłem przeciw Stwórcy, prowadząc tym do zderzenia z powodu przeciwieństwa naszych działań i jednocześnie do połączenia, ponieważ współpracujemy. Tak, jakbyśmy tańczyli razem tango, razem jak pan młody z panną młodą.

W tym celu potrzebujemy połączenia serc. Nie pomoże tu rozum, bo działa zbyt wolno. Natychmiast może zareagować tylko serce. Jeśli jedno serce odczuwa drugie, to natychmiast się dogadają jeszcze wcześniej, nim świadomość dotrze do umysłu i zanim on zacznie pojmować.

Dlatego pragniemy być w jednym sercu. I kiedy czujemy, że jest to możliwe, nagle rozumiemy jak zbudowany jest w rzeczywistości duchowy świat – „przed rozumem”. Rozum zacznie reagować za pół minuty, nie wcześniej, dlatego najważniejsze jest uczucie, które natychmiast zareaguje.

Jedno serce oznacza, że nie ma różnicy w naszych relacjach, nie ma opóźnień od serca do serca, po prostu jesteśmy wszyscy razem. Dlatego nie musimy czekać na siebie, czy pytać jeden drugiego, co robi dla wyrównania niwelatora.

Równoważymy go wspólnie, nie pytamy o nic, ponieważ wiemy, czujemy jak będzie. Podnosimy się ponad czas, przecież nie muszę czekać na to, co przyjaciele zrobią – żyję z nimi w jednym sercu. I dlatego czas znika, ponieważ nie ma przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość istnieją tylko między nami dzięki wzajemnemu przekazywaniu – jeden do drugiego. A jeśli wszyscy działamy z jednego punktu, to czas nie istnieje. Okazuje się, że już trafiamy w wieczność, ponieważ czas zniknął.

A jeśli nie pracujemy z centrum grupy, to cała nasza praca będzie przechodzić bardzo długą, okrężną drogę. W końcu kiedyś dojdziemy do celu, ale bardzo rozciągniemy czas.

Niwelator – to centralny punkt grupy: jedno pragnienie, jedna intencja, jedno serce. W takim miejscu możemy odkryć Stwórcę: jeden przeciw drugiemu.

Niwelator nie jest pęcherzykiem powietrza w cieczy, podobnie jak w urządzeniu fizycznym, a wspólnym sercem grupy, które dotyczy wszystkich. Wyobraź sobie, że znajdujemy się na tratwie kołyszącej się na falach. A w centrum tratwy jest niwelator, który musimy utrzymać w równowadze. Przecież, jeśli jesteśmy w stanie go zrównoważyć, to tylko w centralnym punkcie, który pomimo fal utrzymuje równowagę, i następuje nasz kontakt ze Stwórcą, Jego odkrycie.

A na kolejnym stopniu będzie jeszcze trudniej utrzymać równowagę: fale będą rosły jeszcze bardziej i tratwa stanie się wyższa o dwa piętra. Ale to zmusi nas do jeszcze mocniejszego zjednoczenia w jednym sercu i tylko w ten sposób odkryjemy coraz więcej możliwości odkrycia Stwórcy, i tym sprawimy Mu zadowolenie.

Niwelator jest dla nas wszystkich wspólnym punktem, pochodzi od Stwórcy. To Stwórca w nas! Niwelator będzie znajdował się w równowadze, jeśli wszyscy będziemy skierowani ku sobie, nikt nie chce niczego dla siebie i jest gotowy oddać całego siebie przyjaciołom.

Z lekcji na temat „Simchat Tora”, 21.10.2019


Fragmenty z lekcji 08.10.2019

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji według artykułu Rabasza „Przestępcy Izraela”

Podczas studiowania nauki Kabały człowiek przechodzi przez kilka etapów w odniesieniu do włożonych wysiłków oraz rezultatu.

Na początku niewątpliwie będę odnosić się do moich studiów zgodnie z zasadami, do których jestem przyzwyczajony w tym materialnym świecie, to znaczy będę chciał uzyskać zrozumienie ze studiów i nagrodę za moje wysiłki. Nie da się tego zrobić w żaden inny sposób, ponieważ tak jesteśmy zbudowani.

Z biegiem czasu zaczynam rozczarowywać się tą drogą widząc, że lata minęły a wynik nie jest widoczny. Studiowałem wiele źródeł: artykuły, „Wprowadzenie do nauki Kabały”, „Naukę Dziesięciu Sfirot”, Księgę Zohar, pracowałem w grupie, ale i tak nie zrozumiałem, jaki powinien być właściwy rezultat.

Nie oceniam moich zmian w odniesieniu do obdarzania, stosunku do bliźniego, zbliżenia z przyjaciółmi, to znaczy zewnętrznych wskaźników naprawy rozbitych pragnień, które musimy połączyć. Zamiast tego oczekuję osobistego zysku, do którego zobowiązuje mnie egoistyczna natura.

I nawet, jeśli zgadzam się z tym, że muszę zbliżyć się z innymi, to najważniejsze jest dla mnie moje osobiste osiągnięcie: chcę odkryć duchowość, zrozumieć ją, poznać, zobaczyć, poczuć – wszystko JA!

I tutaj trzeba przyłożyć bardzo dużo wysiłku, aby dojść do prawdziwej kalkulacji. Z goryczy i rozczarowania, niejasności i niezrozumienia tego, co się ze mną dzieje, zaczynam dokonywać prawidłowych obliczeń, domyślając się, że celem nie jest osiągnięcie, ale nabycie właściwości obdarzania i miłości, pragnienie połączenia się z innymi.

Kiedy zmieniam cel mojej pracy, to zaczynam już dokładniej zmierzać do modlitwy, poprawnie formułując swój apel do Stwórcy. Jeśli chcę zdobyć wiedzę, rozum, sukces, jak jest to przyjęte na tym świecie, to wszystko zależy od włożonych przeze mnie wysiłków. Im bardziej jestem mądry, więcej czasu inwestuję w siebie, tym większy odnoszę sukces.

Ale jeśli zmieniam swój cel z materialnego na duchowy, chcąc przekształcić siebie z otrzymywania na obdarzanie, to wynik zależy nie tyle od tego, co zrobię na tym świecie, a od tego na ile wpłynie na mnie Wyższe Światło.

A to jest już zupełnie inne podejście. I dlatego skłaniam swoją dumę i wypełniam wszystko, do czego zobowiązuje mnie grupa. Ponieważ nie posiadam wyboru, bo tylko w ten sposób można zbliżyć się do światła, które powraca do źródła. Tylko z pomocą modlitwy mogę przyciągnąć do siebie Wyższe Światło i naprawdę się zmienić.

* * *

Jeśli człowiek obecny jest na lekcjach, uczestniczy w rozpowszechnianiu, w pracy grupowej, naucza, ale przy tym czuje, że z każdym dniem traci coraz więcej siły ryzykując całkowite oderwanie, to zaczyna krytykować tę drogę. Ale chodzi o to, że nie ocenia się poprawnie. Wydaje mu się, że każdego dnia się opuszcza, ale może właśnie się podnosi?

Wszystko zależy od tego, co mierzymy. Człowiek jest oburzony, że nie otrzymał odczucia duchowego poznania, zrozumienia. Patrzy w swoje egoistyczne pragnienia i nie widzi w nich żadnego napełnienia. Dlaczego uważa, że nie jest to wygrana a przegrana?

To wielki sukces, ponieważ minął kolejny dzień, a ja i tak niczego nie otrzymałem dla swojego egoizmu i jeszcze jeden dzień, i jeszcze jeden. I będzie jeszcze wiele takich dni. Więc jak długo? I czego chcę? Chcę dojść do rozpaczy, dlatego że moja droga jest nieprawidłowa i powinienem otrzymać zupełnie coś innego?

Muszę całkowicie rozczarować się w swoich obliczeniach, które przeprowadzałem w pragnieniach rozkoszowania się. Jak to możliwe, że znalazłem w nich coś duchowego? To, że z dnia na dzień pokazują mi w nich coraz większe zero – to pomoc z góry. W taki sposób Stwórca podpowiada mi, że moja droga jest nieprawidłowa. On jakby mówi: „Możesz kontynuować tak długo, jak chcesz, ale nic więcej z tego nie będzie, dopóki całkowicie się nie rozczarujesz”.

Muszę dokładnie przemyśleć: przecież pracuję z pragnieniami rozkoszowania się, ale w nich nie otrzymuje się duchowości. I co to jest duchowa nagroda, którą chcę otrzymać? Duchową nagrodą jest miłość do bliźniego, aż do miłości do Stwórcy, obdarzanie, wyjście z siebie na zewnątrz. Czy dążę do tego, czy nie? Jeśli nie to, jakiego sukcesu mogę się spodziewać?

Muszę zdecydować, czy chcę taką nagrodę, czy nie. Jeśli tak, to muszę poprosić Stwórcę, aby zmienił moje pragnienie i wtedy zechciałbym stać się obdarzającym, podobnym do Niego, kochającym innych, łączącym się z innymi. I wtedy odkryję, że nigdy jeszcze nie czułem się tak nieskończenie daleko od tego celu.

Patrzę na otaczających mnie przyjaciół i widzę, że znajdują się nieskończenie daleko, jakby w innej galaktyce. Wcześniej ich jakoś czułem, a teraz nie czuję wcale, jakby to nie byli ludzie, a zjawy. Okazuje się, że już postrzegam mój pożądany i faktyczny stan. Muszę podnieść ważność duchowości. Nie ma znaczenia, czy podoba mi się ten stan, czy nie, ale już jest bardzo ważny.

I w tym celu przykładam wysiłki, by przysłuchać się przyjaciołom, którzy utwierdzają mnie w ważności duchowości. Sam mówię to samo. W rzeczywistości nie mam pojęcia, co to jest i nie czuję w tym żadnej ważności. Dla kogo na tym świecie jest to ważne, by kochać bliźniego? Czy szanujemy takich idealistów? W naszych czasach już tacy nie istnieją.

Kiedyś istnieli jeszcze humaniści, wzywający do kochania zwierząt, ludzi, natury. Ale dzisiaj widzimy, że za tymi wszystkimi hasłami kryje się zysk finansowy lub polityczny. My zaś musimy pracować, by stał się ważny dla nas duchowy cel.

Im więcej przyjaciele będą mi o tym mówić, tym bardziej przeniknę i poczuję, że to jest naprawdę ważne. Nie mogę lekceważyć tego, co cenią inni. Jeśli moje środowisko ceni właściwość obdarzania, to ja także będę cenić świat duchowy, działający na podstawie obdarzania.

To jest inna przestrzeń, anty-świat, w którym wszystko podlega prawu obdarzania i powinienem się do niego przybliżyć.

Nigdy nie będziemy w stanie zmierzyć duchowości w naszych egoistycznych pragnieniach, rozumie, uczuciach, racjonalizmie. Ponieważ jest to coś, co znajduje się ponad nami. Jeśli np. kotu przeczytać tysiąc razy mądrą książkę, nie pomoże mu to stać się mądrzejszym. Ale na nas działa światło, które powraca do źródła, dając człowiekowi nowe, dodatkowe pragnienia. I w tych nowych pragnieniach człowiek zaczyna odczuwać duchowość.

Tak więc uspokójmy się i pomyślmy o tym, jak przyciągnąć do siebie światło. W tym cała rzecz, i w tym celu musimy połączyć się z przyjaciółmi. Nie chcę tego i nie kocham przyjaciół, ale nie mam innego wyjścia; jeśli wykonam wysiłek ponad swoim odrzuceniem, to przyciągnę światło, które powraca do źródła i osiągnę sukces.

Z porannej lekcji 08.10.2019


Cel kabalistycznej grupy, cz. 6

каббалист Михаэль Лайтман W jaki sposób zbiera się grupa?

Pytanie: Każde indywiduum posiada określone pragnienie do Stwórcy lub do tego, co pobudza w nim natura. Aby kultywować to pragnienie musi połączyć się z takimi samymi ludźmi. W jaki sposób się to odbywa?

Odpowiedź: Nie jest dla nas jasne, w jaki sposób grupa łączy się. Ludzie nagle czują, że ta idea jest im bliska i dlatego przychodzą do grupy.

Takich ludzi nie jest wielu. Wykruszają się, odchodzą, coraz mniej i mniej ich zostaje, dopóki nie zbierze się taka liczba ludzi według ilości i jakości, która jest w stanie wcielić duchowy ideał – połączenie.

Ciąg dalszy nastąpi …

Z programu TV „Podstawy Kabały”, 06.03.2019


Zejście i wzniesienie – tożsamość duchowych stopni

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy stopnie prowadzące do wiecznego, doskonałego stanu mojej duszy już istnieją, czy powstają w trakcie duchowej pracy?

Odpowiedź: Jak powiedziano, nie ma nic nowego pod księżycem. Ponieważ wszystkie stopnie wzięły swój początek w świecie Nieskończoności, zstąpiły do naszego świata, przechodząc po drodze rozbicie, wszelkiego rodzaju kombinacje połączeń, podziałów, rozszerzeń, odległości.

A kiedy wszystkie były gotowe do narodzin, pojawił się człowiek. Ale nie my, nie nasze ciało a szczególna konstrukcja, która nazywa się „duszą”. Schodząc po stopniach wszystkich światów, dusza ta przeszła wszelkiego rodzaju metamorfozy, aż podzieliła się na niezliczone części.

Najpierw rozbiła się na 600 tysięcy głównych części, a następnie jeszcze na nieskończoną liczbę indywidualnych małych dusz. I wszystkie one upadały, upadały z najwyższego świata Acilut, gdzie znajduje się punkt, cel naszej naprawy i schodziły przez światy; Acilut, Brija, Jecira, Asija do naszego świata oddzielając się i oddalając od siebie.

W taki sposób, na najniższym stworzonym poziomie rzeczywistości powstał nasz materialny świat, w którym pojawiły się galaktyki i wszystko to, co obserwujemy we Wszechświecie, w tym naszą ziemię i nas samych.

Dlatego wszystko to, co dzieje się z nami, realizuje się podczas zejścia z góry w dół. My w naszym „poczęciu” przeszliśmy praktycznie przez wszystkie światy, a teraz musimy zacząć wznosić się poprzez nie, z dołu do góry do świata Acilut, do świata Nieskończoności.

Dzieje się to po tych samych stopniach, po których dusza zstępowała ze świata Acilut przez światy Brija, Jecira, Asija do naszego świata. Tylko wzniesienie jest indywidualne dla każdego, w takiej ilości i jakości, w jakiej człowiek zasłużył swoimi wysiłkami.

Możemy przyśpieszyć naszą drogę w miarę przykładania wysiłków i poruszać się lekko, prosto, przyjemnie, szybko. Możemy oczywiście, również popełniać błędy i wznosić się, jakby upadając. Faktycznie, to nie upadamy, nie wracamy na dół.

W naszej pracy istnieje taka zasada: w duchowości podnoszą, ale nie opuszczają. Nawet zatrzymanie na jakimś etapie lub pewne odczucie upadku; ponieważ jeśli nie wzniesiemy się, to odczuwamy to, jako upadek – niedobry stan. Podobnie jak w naszym świecie musimy rozwijać się i z każdą dekadą żyć lepiej. A jeśli nasze życie nie poprawia się uważamy, że to za upadek.

Z lekcji w języku rosyjskim, 05.01.2020


Cel kabalistycznej grupy, cz. 5

каббалист Михаэль Лайтман Cel grupy – zjednoczenie w jednym pragnieniu

Pytanie: Z jednej strony grupa w Kabale nie oznacza samych ludzi, ale sumę ich pragnień.

Z drugiej strony ta grupa ludzi, zjednoczona jedną ideą jest konieczna po to, aby zwiększyć pragnienie, ponieważ każdy przychodzi tutaj z niewielkim pragnieniem do duchowości. Dlatego celem grupy jest zwiększenie pragnienia. Jak to się dzieje?

Odpowiedź: Nie. Celem grupy jest połączenie się ze sobą, aby przedstawiać jedno pragnienie.

Grupa zbiera się nie dzięki ludziom, ale dane jest to z góry. Znajduje się we władzy wyższego światła, Stwórcy. Dlatego wszystkie działania członków grupy sprowadzają się do tego, aby połączyć się i stać się maksymalnie podobnym do wyższego światła.

Jest to bardzo trudne połączenie, ponieważ jest przeciwne do ogromnego egoizmu istniejącego w nich. Ale im większe jest ich wzajemne odrzucenie i czym większe jest ich wzajemne dążenie do siebie, w ten sposób osiągają pewne połączenie między egoistyczną ciemnością i altruistycznym światłem. Wtedy powstaje stan, w którym mogą poczuć Wyższą Siłę.

Ciąg dalszy nastąpi …

Z programu TV „Podstawy Kabały”, 06.03.2019