Artykuły z kategorii Nowe publikacje

Ynet: Wolna wola – sprzedana gra?

Mój nowy artykuł umieszczony jest na największym portalu Ynet.

Wolna wola – sprzedana gra?

Jeśli wszystko jest podyktowane przez prawa natury, jeśli wszystko jest z góry ustalone okolicznościami, jeśli wszystko jest przewidziane, to czy mamy wolną wolę? I, czy możemy sami zmienić swoje życie na lepsze?

2016-07-15_ynet_1000_stolov_web_w

Gdybyśmy mogli spojrzeć na swoje życie z boku, nie znaleźlibyśmy ani jednego najmniejszego szczegółu, żadnego ruchu godnego nosić dumne miano wolnego wyboru. Nasze właściwości mają wrodzony charakter, a zewnętrzne wydarzenia i okoliczności nie zależą od nas. W istocie my kręcimy się w zamkniętym kręgu impulsów, dochodzących z wewnątrz i z zewnątrz.

Każdą naszą reakcję – świadomą lub nieświadomą – można obliczyć z wyprzedzeniem. Ponieważ ona zawsze bazuje na niezmiennej podstawie – ludzkiej naturze, która przedstawia sobą pragnienie rozkoszować się.

Pragnienie to z jednej strony ciągnie do tego, co jest dobre i „słodkie”, a z drugiej strony stara się unikać negatywu i „goryczy”. Kabała daje możliwość prześledzenia pracy tego mechanizmu w sobie, a także pokazania przyczynowo-skutkowego łańcucha jego oddziaływań i reakcji.

Ale czy naprawdę wszystko jest zaprogramowane z góry? Czyżby w tym zdeterminowanym obrazie rzeczywistości nie przewidziano ani odrobiny wolności?

Los jako zmienna

Oczywiście, kabaliści nie mogli ominąć tak palącego zagadnienia. Konsekwentnie ujawniali warunki swobodnego wyboru i szlifowali jego realizację. Baal HaSulam poświęcił temu obszerny artykuł zatytułowany „Wolna wola”. Jeśli podsumować go jednym jasnym przesłaniem, wolność człowieka zawarta jest w wyborze otoczenia.

„Wolność – jest to chęć początkowo wybrać dobre otoczenie, takie książki i takich mentorów, którzy przekazują człowiekowi dobre myśli. Jeśli on tego nie zrobi, jeśli jest gotowy wejść w pierwsze lepsze środowisko i uczyć się z pierwszych lepszych książek, to oczywiście trafi w złe środowisko”.

Całe życie człowieka zależy od otoczenia. Wśród ignorantów nawet mędrzec szybko stoczy się do tego samego poziomu. Właśnie dlatego rodzice chcą, aby ich dzieci spędzały czas z dobrymi przyjaciółmi i podlegali wpływowi dobrych nauczycieli, którzy będą kierować je na właściwą drogę.

I chociaż już nie jesteśmy mali, powinniśmy też starać się dostać w dobre społeczne środowisko, które będzie troskliwie i prawidłowo nas rozwijać. Ale gdzie można znaleźć takie środowisko? I czy w ogóle ono istnieje? Może musimy sami je stworzyć?

W rzeczywistości wolny wybór – nie jest to jednorazowa decyzja. Dobre środowisko należy za każdym razem wybierać na nowo. Tworzyć je, wzmacniać i trzymać się go z całych sił. To jest właśnie los – nie ten, który jest z góry określony, a ten, który wybieramy sami.

Co porusza nami?

Uważamy siebie za złożone stworzenia, będące w stanie dokładnie analizować sytuację i podejmować niezależne decyzje. Jednak nasza niezależność jest tylko iluzją. Potwierdzają to naukowcy: psycholodzy, socjolodzy, neurolodzy. Piszą o tym kabaliści:

„Każda myśl – nawet najmniejsza – wywoływana jest w ludzkim mózgu i stanowi siłę napędową człowieka i wszystkich żywych istot“. Baal HaSulam

My nie mamy absolutnie władzy nad sobą. Nami i całym systemem wszechświata zarządza jedna jedyna siła – Natura.

Można ją nazwać Wyższą Siłą lub Stwórcą, ale tak czy inaczej, to właśnie ona prowadzi nas po drodze życia. I pewnego dnia doprowadza do „dobrego środowiska” – a dokładniej do trzech czynników, przyczyniających się do naszej swobodnej samorealizacji.

Te trzy czynniki to: nauczyciel, przyjaciele i książki. Razem stanowią one jasną i racjonalną metodę: nauczyciel przy pomocy książek kieruje człowieka na zbudowanie prawidłowych relacji z otoczeniem.

Wcześniej przyjaciele byli obcy, a może nawet odpychający, jak to często bywa w zwykłym życiu. Ale co zrobić, wszyscy ludzie żyją na jednej małej planecie. I dlatego, kiedy więź między nimi wzmacnia się, ich wspólne wysiłki generują siłę jedności, łączącą serca w jedno.

Teraz oni nie są zbiorem jednostek, chwytających się siebie ostrymi kątami z powodu braku osobistej przestrzeni i niezdolności znalezienia wspólnego języka. Nie, oni są jedną całością i w tej jednej całości każdy realizuje siebie maksymalnie. Pisze o tym Baal HaSulam:

„Osiągając miłość do bliźniego, człowiek przechodzi ze swojego ciasnego, pełnego cierpień świata w szeroki i wieczny świat obdarzania”.

Jest to już inny poziom, nowy poziom rozwoju. Tutaj człowiek wznosi się ponad swoją egoistyczną naturą, w jakościowo inny, integralny wymiar. Jest on powyżej życia i śmierci, powyżej nieuchwytnego punktu teraźniejszości, znikającego między przeszłością i przyszłością, powyżej wszystkich odczuć czasu, ruchu i przestrzeni. Człowiekowi odkrywa się korzeń jego duszy – najwyższa przyczyna jego istnienia – i wtedy widzi on świat „od początku do końca“.

Mocna, dobra więź z przyjaciółmi, ich wzajemna troska, uwalnia każdego od nieustannego nacisku przypadków i daje mu prawdziwą wolność. Ponieważ teraz widzi on ogólny system i może sam nim zarządzać otrzymując odpowiedzi na wszystkie pytania.

Wybierz życie

Taki jest mechanizm założony w naturze: dobry wpływ środowiska napełnia przyjaciół ciepłem i pewnością, a budząca się między nimi jedność tworzy zdrowe społeczeństwo, które jest w stanie zatroszczyć się o wszystkich. Człowiek „żywi się” tym środowiskiem i otrzymuje od niego siły, aby samemu pomagać innym.

Tylko takie relacje pozwalają nam przejawić tę siłę Natury, która prowadzi każdego aż do momentu, kiedy on w końcu stanie się podobny właściwościami do niej.

W przeciwieństwie do tego, dzisiaj znajdujemy się w niewoli społecznej, preferującej wyłącznie materialne wartości, aczkolwiek pokryte pięknymi słowami. Chcąc tego, czy nie jesteśmy zniewoleni jego dogmatami.

A droga do wolności leży w wyborze środowiska. Ja naprawdę mogę sam wybrać sobie inne przesłania i paradygmaty, mogę sam swobodnie wybierać tych, którzy określą moją przyszłość.

Kabała – jest to unikalna metoda, kierująca człowieka do prawidłowego połączenia z bliźnimi, żeby w jedności realizować cały jego bezgraniczny potencjał. Ta warstwa Natury jest jeszcze przed nami ukryta, ale ona zawsze jest do naszej dyspozycji i naszych usług.

„Kabała uczy nas światowej jedności i tego, jak swobodnie iść tą jasną drogą“. Rav Kook

Aby to osiągnąć nie trzeba się nigdzie przeprowadzać, nie trzeba bezwzględnie odrywać się od starego i całkowicie zmieniać sposób życia. Nasza wolność jest w tym, aby rozpoznać „dobre otoczenie”, takie dla którego główną wartością jest jedność między ludźmi. Ale nie kosztem kogoś i nie przeciwko komuś – lecz jedność dla dobra wszystkich. I wtedy pozostanie tylko stopniowo wpuszczać ten świeży wiatr w swoje życie.

Źródło: Ynet dnia 30.06.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4822032,00.html


Ynet: W czyich rękach jest nasze życie?

Co sprawia, że wybieramy konkretnego partnera, albo określoną profesję? Jak odróżnić wolność od iluzji? I w ogóle, czy wybieramy cokolwiek, czy wszystko w naszym życiu jest przesądzone z góry?

2016-06-29_ynet_yonatan-sindelflash90_w

Znany profesor Marcus du Sautoy z Uniwersytetu w Oxfordzie wziął udział w eksperymencie, którego zadaniem było wyjaśnić ile czasu mija między przyjęciem prostego rozwiązania w mózgu i jego bezpośrednią realizacją. Rezultaty zaskoczyły profesora: skanowanie aktywności jego mózgu wykazało, że decyzja o wykonaniu pewnego fizycznego działania powstaje na sześć sekund przed jej realizacją i nie jest podejmowana przez niego! 

Jedno z wyzwań stojących przed współczesnymi naukowcami, dotyczy samej istoty ludzkiej tożsamości: czy posiadamy wolną wolę? A może generujemy przewidywalne neurologiczne reakcje?

Z jakiej perspektywy by nie spojrzeć, życie w naszym świecie niewiele wiąże się z wolnością. Nie wybieramy w jakiej rodzinie się urodzimy, z jakimi cechami, umiejętnościami i skłonnościami. Nie wybieramy rodziców i nauczycieli, formujących nasze wartości i poglądy i determinujących nasze wykształcenie. Środki masowej informacji zaszczepiają w społeczeństwie swoje „ideały”, a samo społeczeństwo dyktuje każdemu ścisłe kody zachowania, komunikacji i wszystkie inne osobiste samookreślenia.

Żyjemy pod dyktando! Czasem człowiek przypomina dyskietkę, na której można zainstalować dowolny program. Wystarczy kliknąć Enter – i jest gotowy do „samorealizacji”.

Związani siłami natury

W rzeczywistości człowiek nie wybiera samodzielnie, w jaki sposób przeżyć swoje życie. Wytaczamy drogę zgodnie z nawigacyjnym systemem ustanowionych dla nas praw, cały czas starając się zadowolić otaczające nas społeczeństwo. Z biegiem lat mechanizm przyjęcia decyzji komplikuje się i właśnie jego złożoność tworzy w naszych umysłach iluzję wolnego wyboru.

A jeśli przeniknąć w głębsze warstwy, przed nami ukaże się dyktat, a nie wolność. Urodziliśmy się w systemie, którego bazowa zasada działania, zmusza nas do dążenia do maksymalnej przyjemności przy minimum wysiłku. To pragnienie porusza nami w każdej sekundzie, bazując na prostej kalkulacji: szukać przyjemności i unikać cierpień. Nawet jeśli człowiek jest gotowy doświadczyć bólu – powód jest ten, iż to obiecuje mu napełnienie.

W konsekwencji powstają duże wątpliwości co do naszej zdolności podejmowania wolnych wyborów.

„Pojęcie, wyrażane słowem wolność, jest bardzo niejasne. Przed żądaniem wolności dla człowieka, należy przyjąć, że może on być wolnym, to znaczy, że jest on w stanie działać według własnego wyboru i z wolnej woli”. Baal HaSulam „Wolna wola”

Gdzie można znaleźć taką zdolność? Ona powinna być przewidziana przez ewolucję. W przeciwnym razie jaki jest sens tego całego zamętu zwanego „życie”? To nie może być tak, że jesteśmy skazani na rolę marionetki.

Powiedz mi, kim są twoi przyjaciele, a powiem ci, kim jesteś

Niech człowiek nie wybiera charakteru i środowiska, w którym się urodził, niemniej jednak może sam określić poprawną skalę wartości. W jaki sposób? Jeśli wybierze odpowiednie środowisko.

Opisując tę ​​znaną psychologic
zną prawidłowość, kabalista Baal HaSulam podaje jako przykład ziarno pszenicy umieszczone w glebie. W ziarnie zawarte są wszystkie niezbędne roślinie właściwości, lecz właśnie ziemia je karmi, ustalając tempo i warunki wzrostu. Podobnie genetyczny „bagaż” człowieka zawiera informacje o wszystkich właściwościach jego potencjału, a społeczeństwo przedstawia „glebę” dla jego rozwoju. Jak rozwiną się nasze skłonności? Jak realizuje się dziedziczność? To zależy od wartości środowiska.

Na przykład dla utalentowanego dziecka, mającego skłonność do malowania, jest mało prawdopodobne, że stanie się ono artystą w społeczeństwie, które gardzi sztuką.

To samo odnosi się do wartości dobra i zła – człowiek nie wybiera ich, a przejmuje od środowiska, chcąc tego, czy nie. Baal HaSulam opisuje to bez wygładzania ostrych krawędzi:

„Siedzę, ubieram się, mówię, jem – to wszystko nie dlatego, że chcę tak siedzieć, ubierać się, mówić i jeść, a dlatego, że inni chcą, abym siedział, ubierał się, mówił i jadł w taki sposób. Wszystko to ma miejsce zgodnie z życzeniem i gustem społeczeństwa, a nie z mojego wolnego życzenia. Co więcej, robię to wszystko z reguły wbrew swojemu życzeniu. Ponieważ wygodniej jest mi zachowywać się prosto, nie obciążając siebie niczym, lecz jestem zniewolony we wszystkich swoich ruchach i skuty kajdanami gustów i manier innych, to jest społeczeństwa“.

Jak stado ptaków

Na pewno wszyscy już widzieli, jak stado ptaków, jakby przeniknięte niewidzialnymi strunami, synchronicznie i spójnie wykonuje w powietrzu manewry o różnym stopniu trudności.

W słynnej książce „Połączeni w jednej sieci” dwóch profesorów z Harvardu i Kalifornii – Nicholas Christakis i James Fowler – po raz pierwszy podniosło zasłonę nad tą siecią, która niewidzialnie przenika ludzkie społeczeństwo. Odkryli, że jesteśmy całkowicie zależni od otoczenia.

Otyłość jest przekazywana między przyjaciółmi, jak epidemia. Śluby falami przetaczają się przez przyjaciół i znajomych. Jeśli towarzysz przyjaciela mojego przyjaciela – zupełnie obcy dla mnie człowiek – zaczął palić, podnosi to prawdopodobieństwo analogicznej decyzji z mojej strony o więcej niż dziesięć procent. Są też przyjemne momenty – szczęście jest też zaraźliwe: w szczęśliwym środowisku poziom mojego zadowolenia z życia automatycznie wzrasta.

Naukowcy sprawdzali sieci milionów ludzi i doszli do wniosku, że cała ludzkość przedstawia sobą społeczną sieć, pewnego rodzaju rozwijający się super-organizm. W jego „żyłach” płynie różnego rodzaju zawartość, dostarczająca wszelkiego rodzaju informacje, każdej komórce całego organizmu i niewątpliwie wpływa na nie.

Ogromny wachlarz naukowych danych nie pozostawia wątpliwości, że środowisko wywiera kluczowy, decydujący wpływ na to, jak się rozwijamy, i na decyzje, które podejmujemy.

Jeśli wszystko jest z góry ustalone, to kto w takim razie pociąga za sznurki?

„Gdzie kończą się możliwości naukowych badań, tam zaczyna się nauka Kabały”. Powiedział to jeden żydowski mędrzec w XIV wieku. Według Kabały cały wszechświat, w tym nasz świat, jest przeniknięty jedynym zamysłem, który ustanowił początek wszystkiego- „zamysłem stworzenia”. Dowolna istota, dowolna myśl, dowolne wydarzenie w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości – wszystko wywodzi się z pierwotnego zamysłu, jako nierozerwalnej części planu jego realizacji.

Siła stojąca za tym zamysłem – Wyższa siła – w przeciwieństwie do nas, nie jest ograniczona kategorią czasu. Dlatego, jak tylko pojawił się zamysł stworzenia, on od razu się realizuje. W rzeczywistości znajdujemy się już w końcowym stadium, choć subiektywnie doświadczamy etapów jego realizacji. Powiedział o tym kabalista, rabin Menachem Mendel z Kocka:

„My nie wprowadzamy nic nowego. Nasza praca ma na celu jedynie uświadomienie sobie tego, co kryje się w człowieku“.

Zwykliśmy myśleć, że pojawiliśmy się na świecie dzięki spotkaniu naszych rodziców, którzy kiedyś zapoznali się, później postanowili urodzić dziecko. Kabała rozpatruje łańcuch stanów w całości: został on ustalony pierwotnym zamysłem, w wyniku którego właśnie spotkali się nasi rodzice, aby wziąć ślub i dać nam życie.

W praktyce, tradycyjne nauki i Kabała zgodne są w swoich społecznych aspektach: społeczeństwo, model społeczny „programuje” człowieka i nie jest on w stanie sprzeciwić się kombinacji dziedziczności i środowiska. Bez względu na to, co by się z nim nie działo, podobny jest on do nasienia, przewidywalnie reagującego na zewnętrzne czynniki.

Więc w czym jest sens naszego życia? Dlaczego Natura – taki mądry i złożony system – stworzyła taką rzeczywistość? Przecież jeśli jesteśmy uzależnieni, nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi, to znaczy, że nie ma sensu ani w nagrodach, ani w karach, ani w naszych iluzjach? Jaki jest cel?

Tylko bez paniki. Kabała twierdzi, że człowiek jednak ma wolną wolę i kryje się ona w jednym, jedynym aspekcie, którego na pewno już się domyśliliście.

Źródło: Ynet dnia 23.06.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4819515,00.html


Ynet: Kto stoi za następną światową rewolucją?

Kto stoi za następną światową rewolucją?

Niekończące się zamachy terrorystyczne, przebudzenie radykalnego islamu, wygaśnięcie Unii Europejskiej, pogłębiająca się polaryzacja sektorów i obozów – zgodnie z wszystkimi objawami, świat rozpada się na części. Konieczne jest, aby zrozumieć ten proces, aby przygotować się do zmian i zapobiec przyszłym katastrofom.

2016-08-09_ynet_tali-mayer-flash90-min

Z reguły wymaganie zmian pochodzi od pewnej klasy ciągnącej masy za sobą do jasnego celu. Jednak nie każdy przewrót rodzi prawdziwą rewolucję.

Dzieje się tak tylko wtedy, kiedy w społeczeństwie udaje się ustanowić nowe relacje, wymagające reorganizacji społecznej struktury i jego instytucji. Jeśli podobne zmiany przybrałyby trwały charakter, wtedy możemy powiedzieć, że rewolucja powiodła się.

Tym bazowym kryterium, w historii faktycznie sprawdzała się większość wielkich rewolucji: Amerykańska, Francuska, Październikowa, „Wiosna Ludów” w Europie i „Arabska wiosna” na Bliskim Wschodzie…

Ale co zrobić, jeśli rewolucje, powstania i kryzysy zmieniają oblicze społeczeństwa, a my po raz pierwszy nie mamy żadnej możliwości, aby kontrolować to, co się wydarza. Co, jeśli świat rozpada się na naszych oczach i ani jedna z tendencji nie prowadzi do wyjścia z impasu? Co, jeśli ludzkość pogrąża się w chaosie na tle stałego upadku światowego porządku, ustanowionego po II wojnie światowej?

Światowy alarm

Ten dramat nie zna granic, on rozgrywa się jednocześnie na różnych scenach, w różnych scenariuszach, choć w rzeczywistości fabuła jego jest niezmienna. Opowiada historię o niedających się pogodzić sprzecznościach jedynego świata. Za dekoracje służy jej rozrywająca się tkanina przemijającej epoki, motywem przewodnim jest starożytne barbarzyństwo, połączone z nowoczesną ignorancją.

Wydarzenia przyspieszają: terror w Europie wywołujący prawicowo-nacjonalistyczną reakcję, „Brexit” świadczący o zbliżającym się końcu UE, czystka w Turcji po próbie przewrotu, fale wschodnich imigrantów, zalewające zachodni brzeg i przedwyborcza kampania w Stanach Zjednoczonych, która nigdy do tej pory nie była przeprowadzona na takim niskim poziomie i która obnażyła tak głęboki rozłam między ludnością i elitą.

Globalna niestabilność – częściowo naturalna, częściowo sztuczna – prowadzi do chaosu, w którym przyczyny i skutki tracą oczywisty przedtem wzajemny związek. I choć „wielcy tego świata” próbują osiodłać tę falę, staje się coraz wyraźniejsze, że jest to zbyt trudne dla nich.

Nauki społeczne, w tym ekonomia, nigdy nie były dokładne, a dzisiaj, w wirze przemian, one przejawiają swoją niedoskonałość w pełnej mierze. Niemożliwe jest przewidzieć rozwój wydarzeń, niemożliwe jest, aby przemyśleć strategię na dłuższy czas, niemożliwe jest przyjąć budżet i sporządzić państwowe programy z szacunkiem na przyszłość. Przyszłość jest teraz zbyt niejasna i kontury trzeciej wojny światowej już stają się wyraźne.

W tych warunkach wszelkie sojusze, aliansy, porozumienia i konwencje mogą być naruszane w imię krótkoterminowych zysków, w najbardziej nieodpowiednim dla nas momencie. Każdy sam za siebie – to jest główna dewiza współczesności. Powstrzymujących faktorów jest coraz mniej, a przyczyn dla zerwania, wręcz przeciwnie, coraz więcej.

I dlatego nie ma nic ważniejszego, niż wznieść się nad codziennymi sprawami i spojrzeć na ogólny obraz. Tylko on pomoże nam dogadać się, a nie gryźć się ostatecznie. Ponieważ chaos w rzeczywistości – to nie jest brak bazowych tendencji, a niezdolność ich zobaczenia. I jesteśmy krótkowzroczni właśnie dlatego, że gramy osobno, próbując wydostać się kosztem innych.

Od liniowości do globalności

Rzecz w tym, że w naszej grze teraz działa nowy czynnik – globalna nierozerwalna sieć  wzajemnych relacji, przekształcająca każdy element w nieodłączną część całości. W konsekwencji, ani jedne osobiste zdarzenie, ani jeden konflikt, ani jeden problem czy nawet kompleks problemów, nie należy rozpatrywać oddzielnie. Wszystko jest połączone ze wszystkim. I chociaż my jeszcze do tego nie przyzwyczailiśmy się, jednak istnieje dobry przykład – ludzki organizm, jednolity w swojej podstawie i pozbawiony jakiegokolwiek podziału.

Często pod globalizacją rozumie się międzynarodową współpracę w finansowej i komercyjnej sferze, ekonomiczne więzi, łączące cały świat w złożony kłębek sprzeczności. Jednak to wszystko skutki. Prawdziwa globalność leży głębiej – w relacjach międzyludzkich, w niezmiennych zasadach rozwoju, w splocie pasji i pragnień, w naszej wewnętrznej ogólnoludzkiej sieci. My rozrywamy ją nadaremnie obojętnością, wyobcowaniem i nienawiścią, a ona coraz bardziej natarczywie i surowo domaga się od nas nowych stosunków, opartych na wzajemnym poręczeniu.

Ona wymaga nowej społecznej koncepcji, nowej nauki o społeczeństwie: nie ma więcej VIP-ludzi i nikczemnych, ważnych szyszek i outsiderów, bardziej ważnych i mniej ważnych, mniej równych i więcej równych – ani wśród ludzi i ani wśród państw. W globalnym, zamkniętym systemie istnieją inne reguły gry: mamy wspólne interesy i równe stosunki, troszczymy się o wszystkich i nikogo nie pozostawiamy na pastwę losu – to znaczy, własnego egoizmu.

Nie możemy uciec od tych nakazów czasu. I mimo, że pogrążyliśmy się w starym, mimo że wszyscy jeszcze sprzeciwiamy się temu, ale nowe mimo wszystko przyjdzie, globalność zaciśnie nas w kleszczach, i od nas zależy tylko, jak bardzo będziemy na to gotowi. Gotowi przyjąć nowe kanony wzajemnych relacji i działać zgodnie z nimi.

„Gdy wszyscy mieszkańcy świata jednogłośnie zgodzą się wykorzenić egoizm i działać na rzecz innych, wtedy znikną wszystkie troski i każdy będzie bezpieczny w zdrowym i pełnowartościowym życiu. Jednak dopóki każdy pozostaje egoistą, to powstają wszelkiego rodzaju niepokoje, cierpienia, wojny i rozlewy krwi, przed którymi nigdzie nie można się ukryć“- Baal HaSulam, czołowy kabalista XX wieku, „Przedmowa do Księgi Zohar”

Nasz naturalny pogląd na świat przez długi czas popychał postęp do przodu i dlatego wydawało się nam to całkiem racjonalnym. Ale teraz, gdy on nie działa, my nadal jeszcze trzymamy się go z przyzwyczajenia, zamiast dostosować się do praw globalnego świata. Ten dysonans rośnie, zaostrza się powodując kryzysy i prowadzi nas wszystkich do wielkiego nieszczęścia.

I co dalej? Można poczekać na następny bełkot światowych liderów, robiących dobrą minę do złej gry. Albo dokonać rewolucji, bezkrwawej i uzasadnionej. W jaki sposób? Zgodnie z instrukcją.

Instrukcja obsługi jednego świata

Przestajemy dzielić wszystkich na swoich i obcych, na prawych i winnych. Odrywamy wzrok od narzuconych wskazówek, rozglądamy się dookoła. Przyzwyczajamy się do nowego systemu preferencji, przestajemy kwestionować to co oczywiste.

Nie, to nie znaczy zgadzać się z tym, co nam się nie podoba. Oznacza to przyjąć nową sytuację jako fakt i zacząć działać, biorąc pod uwagę prawa globalnego świata. Do uzasadnionej, efektywnej i bezbolesnej społecznej rewolucji, potrzebne jest tylko jedno – zakończyć z bezmyślnymi, w istocie swojej relacjami, które wznieśliśmy na piedestał.

Wszystkie poprzednie rewolucje były naturalne, one wynikały z aktualnych i zrozumiałych przyczyn. Dziś jest inaczej: okoliczności, jakby wprowadzają nas w sytuacje bez wyjścia. Coś dojrzało, ale my nie rozumiemy co. Tak więc, stały się aktualnymi nowe społeczne relacje: między każdym z każdym, między małżonkami, między pokoleniami, między pracownikami i pracodawcami, między bankierami i przemysłowcami, między politykami i obywatelami.

Lecz nie jesteśmy gotowi rozstać się z utartym egoistycznym podejściem, z niekończącym się zarabianiem na innych. Paradoksalnie, ale nas „zaciska” nie nowy etap, a stary, odmawiający odejść. Nasze społeczeństwo więcej nie odpowiada realiom dnia.

Tak samo w swoim czasie rozbiła się komunistyczna idea, jak również rozbił się amerykański sen, tak też z trzaskiem rozpada się na części Unia Europejska. Każdy system, w tym społeczno-ekonomiczny, jest bezpośrednią konsekwencją naszych relacji. I jeśli on obumiera, to lepiej odprawić go w pokoju w annały historii i położyć podstawę pod nowy.

Ten punkt przewrotu, punkt nowego wzniesienia ludzkości zależy nie od „tradycyjnej”, radykalnej rewolucji, a od rewolucji świadomości, od transformacji koncepcyjnej, od tego ducha, którym wypełnimy przestrzeń między nami, między naszymi sercami.

To rewolucja serc, gotowych wreszcie połączyć się. Skok z wąskiego światka ograniczonego własnymi potrzebami, w szeroki świat obdarzania, gdzie nasza samorealizacja nie zna granic.

Nie odkładaj na jutro tego, co do jutra nie dożyje

„Cieszę się, że urodziłem się w takim pokoleniu, kiedy już można ujawniać naukę Kabały. Przecież zależy to nie od genialności samego naukowca, a od stanu, w którym znajduje się pokolenie“. Baal HaSulam

Właśnie nasze pokolenie indywidualistów zdolne jest rozsądnie i świadomie wkroczyć na drogę jedności i wzajemnej gwarancji. Po wyczerpaniu zasobów dobrobytu konsumpcyjnego, po wypróbowaniu wszystkich innych scenariuszy, widzimy że świat nie nagnie się do nas, jakbyśmy tego nie chcieli. Dla zjednoczonego świata obce są konflikty, w jednym systemie nie ma niezgód – tylko współpraca i wzajemna pomoc. W przeciwnym razie rozpad zniszczy wszystko.

O tym mówi Kabała, nauka integralnego zjednoczenia ludzkości, dająca jedyną godną odpowiedź na wyzwania epoki. Obecny kryzys opisany jest w niej, jako przełomowy moment, po którym nastąpi rozkwit prawdziwych międzyludzkich relacji.

Jeśli mimo wszystko nie będziemy gotowi, jeśli nie zechcemy dorosnąć, jeśli od wprowadzania zmian, pokolenie będzie preferować swoje przestarzałe prawdy, to stara epoka nie przerodzi się w nową, a zmierzy się z nią w beznadziejnej walce. Wtedy, w miejsce rewolucji ducha i świadomości oczekuje nas wycofanie do najbardziej odrażających form relacji, konfliktów i wojen. A cena ta jest zbyt wysoka.

Dziś możemy podnieść się prawie bez upadku. Ale, jeśli odłożymy wznoszenie się na jutro, to ryzykujemy rozpoczęcie go od dna.

Źródło: Ynet dniu 02.08.16 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4836230,00.html


Ynet: W ślad za książką, w nowy świat

Za pośrednictwem liter i słów, kabaliści w swoich książkach stworzyli nam możliwość wejścia w nowy świat, który ma decydujący wpływ na nasze życie. Więc teraz z ich pomocą możemy wejść w ten świat i zmienić swoje życie na lepsze. Kabalistyczne księgi uformowały żydowski naród. I dziś, w dzień Tygodnia Książki, mamy wspaniałą okazję zapoznania się z tymi książkami.

2016-06-21_ynet_kniga_w

To nie przypadek, że nazywamy się narodem Ksiąg. Przez wieki, książki były nieodłączną częścią żydowskiego życia, jednym z kluczowych czynników naszego rozwoju, jako narodu, społeczeństwa i państwa.

Oczywiście, nie chodzi tu o beletrystyczną literaturę, która ogarnęła masową świadomość w przeciągu ostatnich stu lat i już przeżyła szczyt swojego rozkwitu. W naszym narodzie książki były pisane przez kabalistów i one były nazywane „świętymi”. A „święty” oznacza odosobniony, szczególny, inny.

TANAH, Talmud, Księga Zohar, różnorodne Midrasze – wszystkie one tak samo są dalekie od ogólnie przyjętych moralnych pouczeń i opowieści ludowych. W rzeczywistości, opowiadają nam o innym stopniu bycia, o niezwykłym, duchowym świecie. Oprócz kolosalnej mądrości, założony jest w nich jeszcze jeden skarb – związek z tą siłą, z tym uniwersalnym prawem, które jest w stanie pomóc w dowolnym problemie, dać odpowiedzi na najważniejsze pytania, a co najważniejsze – nadać naszemu życiu wieczny sens. To jest to, co właśnie przygotowali dla nas uczeni, studiujący przez tysiąclecia Kabałę.

Kabaliści – to zwykli ludzie, u których powstało to niegasnące pragnienie, aby dostać się do źródła tego, co dzieje się z nami, i zrozumieć rezultaty czekające na nas w przyszłości. Właśnie kabaliści, jako pierwsi przeniknęli „za kulisy naszego świata” i odkryli, że w rzeczywistości działa jedyna, uniwersalna siła emanacji i miłości, której celem jest podnieść nas na swój poziom, doprowadzić do takiej samej jedności i takich samych stosunków w społeczeństwie.

Droga do tego stopnia i „drogowskazy” na niej opisane są szczegółowo przez kabalistów. Dzięki nim możemy wziąć książkę i stać się „współautorami” historii swojego życia.

Kronika Źródeł

Adam był pierwszym, który poczuł dwa poziomy istnienia: naturę otaczającego świata i naturę świata duchowego. Właśnie, dlatego w Kabale jest on nazywany „pierwszym człowiekiem” – Adam Riszon. Swoje odkrycia opisał w pierwszej kabalistycznej książce „Anioł Raziel”. „Raz” w języku hebrajskim – tajemnica, „anioł” – pewna siła Natury. Innymi słowy, Adam i kolejni kabaliści pisali o odkryciu tego, co wcześniej pozostawało tajemnicą – nieznaną częścią wszechświata.

Książka Adama zawiera interesujące rysunki i jeśli czytamy ją, wnikając trochę głębiej, od razu staje się jasne, że napisał ją nie prymitywny człowiek z czasów starożytnych, a kabalista, posiadający ogromną mądrość. Opowiada on o wspólnej duszy zwanej „Adam”, o jej rozbiciu na tysiące poszczególnych dusz, tworzących ludzkość i o ich przyszłym ponownym połączeniu w jedną całość.

Następnym, znaczącym wydarzeniem stała się „Księga Stworzenia” (Sefer Jecira), której autorstwo przypisuje się Abrahamowi. On nie planował pisać podręcznika – tylko wymienił niektóre podstawowe prawa, określające zasady działania świata duchowego. Ta Księga jest bardzo charakterystyczna, jednakże trudna do zrozumienia i nieskończenie daleka od obecnego etapu rozwoju.

Niemniej jednak, dzięki „Księdze Stworzenia” i metodzie zjednoczenia ludzi, opracowanej przez Abrahama, zrodził się naród Izraela z jego niewyczerpanym dążeniem ku wyżynom ducha. I po kilku pokoleniach, na czele narodu największy z kabalistów – Mojżesz.

Księga ksiąg

Duchowe odkrycia Mojżesza dały mu siłę, żeby wyprowadzić synów Izraela z Egiptu i drogą czterdziestoletniej przemiany pokoleń na pustyni, doprowadzić ich do granic Ziemi Obiecanej. Księga Mojżesza nazywa się „Tora” – od słowa światło (or). Jej istotą – jest udoskonalona, dla nowego pokolenia metoda, nauka (oraá), jest to podręcznik o tym, w jaki sposób wejść w duchowy świat z pomocą „światła”, lub wyższego rzędu siły. Dzięki tej księdze, każdy człowiek może odkryć obraz wszechświata i wziąć kurs na jego cel.

Chociaż Tora jest napisana jak historyczna powieść z kulminacją na wydarzeniach egipskiego wygnania, w rzeczywistości ona przenośnie opowiada historię człowieka, wychodzącego ze swojego materialnego stanu pod nazwa „Egipt” i podnoszącego się w duchowy stan o nazwie „Ziemia Izraela”. Powiedziano o tym w Księdze Zohar:

Biada człowiekowi, uważającemu, że Tora jedynie opowiada historie i opowieści ludowe. Jeśli Tora mówiłaby o wydarzeniach na świecie – czy też o władcach świata – to jest między tym coś bardziej godnego uwagi. Jednak wszystko, o czym się opowiada w Torze – to wyższa tajemnica”.

Mojżesz posługiwał się „językiem gałęzi” – nazwami przedmiotów, uczuć i działań naszego świata, wskazujące na ich korzenie w duchowym, na ukryte wyższe siły Natury, które współpracują i wywierają swój wpływ, czasem destrukcyjny.

Jeśli spojrzymy na Torę bez zewnętrznego „opakowania”, przedstawi się nam zupełnie inny obraz, który nie ma żadnego związku z naszym światem. Zamiast postaci z krwi i kości – na przykład, Mojżesza i Faraona, – zamiast różnych narodów a nawet zamiast zwierząt i roślin, zobaczymy siły duchowe i właściwości, które nami kierują. Wtedy, wnikając stopniowo w ten świat, będziemy w stanie wykorzystać jego elementy i prawa do duchowego wzrostu.

Jednak klucz do rozszyfrowania Tory założony jest w najważniejszej kabalistycznej pracy – Księdze Zohar.

Dziesięć, jak jeden

Kabaliści nazywają Księgę Zohar po prostu Księgą. Powstała w II wieku naszej ery, przedstawia interpretację do Pięcioksięgu Tory i daje dokładne wyjaśnienie tego, o czym napisał Mojżesz. W Kabale Księga Zohar stała się podstawą. Jej autor – Rabin Szymon Bar Jochaj – jako pierwszy z kabalistów opisał, w jaki sposób nasze myśli i reakcje na impulsy wyższych sił, podnoszą się z powrotem do świata duchowego, działają w nim i wpływają na etapy naszego dalszego rozwoju.

Przed tym, jak przystąpił do napisania Księgi, rabin Szymon zgromadził wokół siebie grupę dziewięciu uczniów, gdyż zgodnie ze słowami Talmudu „Tora znajduje się tylko w grupie”.

Każda dusza w tej dziesiątce odpowiadała konkretnej duchowej właściwości wyższego świata. Łącząc się w jedną duszę, oni dochodzili do pełnej zgodności z „dziesięcioma Sfirot’ami” – jednolitą, niezmienną duchową strukturą. Dzięki tej jedności, dziesiątka odkrywała wyższe światło, lub wyższe świecenie (Zohar). Oto, co pisze o tym kabalista XVIII wieku Ramchal:

Rabin Szymon Bar Jochaj ujawniał tajemnice Tory, a przyjaciele słuchali jego głosu i łączyli się z nim, i w tą jedność każdy wnosił swój wkład.

Ponieważ, każdy z przyjaciół w grupie reprezentował jedną z właściwości duchowego świata, ich Księga, w istocie opisuje, jak te właściwości opuszczają się w nasz świat i zarządzają nimi. I jeszcze – w jaki sposób, każdy człowiek może wykorzystać je dla dobra swojego i innych.

Drzewo życia

Po ponad 1300 latach, Księga Zohar trafiła do jednego z największych kabalistów – Icchaka Lurii Aszkenazi, lub ARI. Zbierając w jedno całą kabalistyczną wiedzę, on ponownie zmodernizował metodę – w taki sposób, aby służyła wszystkim. Żyjąc w Safed, ARI na nowo złożył naukę Kabały, dostosowując ją do czasów współczesnych. Później jego spuścizna została opublikowana, jako księga „Drzewo życia”. Jest to prawdziwy podręcznik, który toruje uczniom drogę do duchowego świata. Wyjaśnia ona wzniesienie do wieczności i doskonałości, urzekając swą słynną częścią reinkarnacji dusz.

Oprócz „Drzewa życia”, ARI napisał około dwadzieścia książek, w których opisał prawa wszechświata w postaci ścisłej naukowej dyscypliny. W przedmowie do swej książki, ARI pisze, że od tego czasu, jak została stworzona kabalistyczna metoda, uczyć się jej może każdy, ponieważ pragnienie jest jedynym egzaminem przed wejściem do świata duchowego. Oznacza to, że każdy pragnący może korzystać z przygotowanego systemu, niezależnie od wieku, płci, czy narodowości.

I rzeczywiście, od czasów ARI Kabała zaczęła się odkrywać masom.

Po stopniach drabiny

Niemniej jednak, ani Księga Zohar, ani książki ARI nie są przeznaczone do szerokiego nauczania Kabały. Jako pierwszy takie materiały stworzył największy kabalista XX wieku Jehuda Aszlag, zwany „Baal HaSulam” z powodu swoich komentarzy do Księgi Zohar, pod nazwą „Sulam” (Drabina). On wyjaśnił wszystkie księgi ARI i zebrał je w sześć tomów „Nauka Dziesięciu Sfirot” – podstawowy podręcznik Kabały naszych czasów.

Nauka Dziesięciu Sfirot“ obejmuje dziedzictwo kabalistów wielu pokoleń, w tym Adama, Abrahama, Mojżesza, Rabi Szymona i ARI. Baal HaSulam zintegrował w swoich pracach chasydzkie źródła, prace współczesnych kabalistów, a nawet analizy poglądów światowych myślicieli i naukowców: Marksa, Nietzsche, Locke, Darwina, Spinozy, Schopenhauera i innych.

Wszystko, co jest nam potrzebne dla zbudowania dobrej przyszłości jest skoncentrowane w pracach Baal HaSulama. On sam mówi o tym w ten sposób:

Cieszę się, że urodziłem się w takim pokoleniu, kiedy już można ujawnić prawdziwą naukę. Ponieważ, to nie zależy od genialności samego mędrca, a od stanu, w którym znajduje się pokolenie“.

Kabaliści już dawno wskazywali na obecny etap rozwoju, jak na epokę dorastania ludzkości, jako na niezwykle ważny okres, kiedy właśnie Kabała da odpowiedź na nieuniknione w takiej sytuacji globalne wyzwania. Kabalistyczna książka dzisiaj – to przede wszystkim podręcznik do bezbolesnego przezwyciężenia przejściowego okresu, który wprowadzi nas do jakościowo nowych społecznych związków i relacji. I ta książka jest ujawniona dla wszystkich.

Źródło: Ynet dnia 16.06.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4816251,00.html


Ynet: Cienka linia między szczęściem i rozpaczą

Wszyscy dążymy do szczęścia. Witać każdy nowy dzień z radością w sercu, żyć pełnią życia, kochać i być kochanym… Nie, to nie jest bajka i jest to o wiele łatwiejsze niż myśleliśmy.

2016-06-09_ynet_w

Co powoduje szczęście, a co prowadzi do depresji? W rzeczywistości pytanie nie jest dziecinne i nie retoryczne. Raczej pytanie za milion dolarów. Profesor George Veylant (George Vaillant) z Harvard poświęcił mu całe swoje życie.

Najdłuższe i najobszerniejsze badania w dziedzinie rozwoju ludzkiego rozciągnęły się na 75 lat, obejmując ogromny kompleks psychologicznych, antropologicznych i fizycznych parametrów. Naukowacy obserwowali 268 osób, podobnie jak my, przez całe życie dążących do szczęścia. Głównyrezultat tego gigantycznego projektu jest bardzo jasny: największy wpływ na poziom szczęścia i zdrowia posiada system stosunków międzyludzkich. Nasze wzajemne relacje decydują praktycznie o wszystkim.

A to dopiero początek…

„Ludzie zaangażowani w lokalnej społeczności, są dwa razy bardziej szczęśliwi niż inni“.
„Pozytywne relacje społeczne wpływają na nasze samopoczucie
o wiele bardziej niż pieniądze“.

A oto kolejny cytat, prawdopodobnie najbardziej interesujący:

Grupowa edukacja w kręgu, gdy ludzie słuchają się wzajemnie z wzajemnym szacunkiem zwiększa osiągnięcia uczniów o dwie trzecie, obniża przemoc i wyobcowanie, podnosi samoocenę, poprawia zdrowie psychiczne“.

To tylko niewielka część z tych wniosków, do których doszli różni naukowcy na podstawie ponad 1200 badań.

W krótkim czasie pojęcie kręgu, środowiska okazało się potężnym czynnikiem, który może mieć istotny wpływ na różne sfery naszego życia. Na przykład, grupy konsumpcyjne nabywające produkty dla szkoły uzyskują rabat do 25%. Różnego rodzaju związki, zajmujące się bezpośrednim zakupem warzyw i owoców, oszczędzają znaczne sumy pieniędzy.

Nasz immunologiczny system również podlega wpływowi społecznego kręgu. Okazało się, że troska o innych i uczucie, że o ciebie się troszczą, podnoszą ton, wzmacniają odporność, poprawiają pracę serca i zwiększają szanse na wyzdrowienia przy poważnych chorobach. Niektóre dane sugerują nawet, że więzi społeczne rozwijają mózg.

Kręgi, kręgi

Przeplatając się między sobą, różne kręgi tkają płótno naszego życia: rodzina, przyjaciele, koledzy, sąsiedzi, znajomi na Facebooku. Dodajmy do tego wiele kregów niezwiązanych z nami bezpośrednio, ale wywierających na nas realny odczuwalny wpływ. Na przykład, pracownica banku, kierowca samochodu w sąsiednim rzędzie. Podobne czynniki również wpływają na jakość naszego życia.

W takim razie, w jaki sposób poprawić złożony system stosunków społecznych?

Nie trzeba być wielkim naukowcem, aby zrozumieć: konkurencja, korupcja, rasizm, zaniedbanie i obojętność absolutnie nie pomagają w tej kwestii. To samo odnosi się do niekończącej się wojny o przetrwanie, która nas wciąga, czy tego chcemy, czy nie. W tej wojnie zderzają się ambicje, hartuje się egoizm, rośnie pycha a pojedynczy szczęściarze wywyższają się nad większością pechowców – obraz zwykłego społeczeństwa, opartego na egoizmie i własnej pomyślności.

Ponadto, w nowoczesnej globalnej erze, medialne instrumenty i środki masowego przekazu,  również przedstawiają potężny krag formułujący poglądy, dyktujący wartości, a tym samym określający nastrój, uczucia i reakcje ludzi na wszystko to, czym częstuje ich „czwarta władza”.

Stymulować to, co jednoczy

Cały ten splot, cały system naszych relacji można naprawić poprzez mądrość kręgu. Jak ona działa? Bardzo prosto: siadając razem, zdejmując swoje maski, relaksując się, zaczynamy rozmowę, przełamujemy lody, przeciągamy nici wzajemnego zrozumienia, zbliżamy się i czerpiemy zadowolenie. Jak sportowcy w siłowni regularnie trenują muskuły, tak i my ćwiczymy swoją zdolność do zjednoczenia.

Podczas rozmowy należy przestrzegać kilku zasad: łączymy się ze sobą wewnętrznie, nie spieramy się, nie przerywamy, nie zaprzeczamy rozmówcom, ale tylko dodajemy. W kręgu wszyscy są równi, nie ma bardziej ważniejszych i mniej ważnych – wszyscy jesteśmy partnerami i uczestnikami wspólnego działania.

Zaskakujące jest, że te elementarne zasady pozwalają stworzyć wrażliwe środowisko, gotowe pomóc i wesprzeć, dające siłę, emanując ciepło. To co nas łączy przynosi komfort i pozytyw, jakiego jeszcze nie doświadczyliśmy. Wspólnymi staraniami wznosimy się ponad różnicami, rozbieżnościami, naturalnym odrzuceniem – i generujemy między sobą coś o wiele większego, jakościowo wyższego niż suma naszych potencjałów.

Dziesięciu uczestników nie po prostu pomnażają swoje siły – oni tworzą jedną całość, stając się jak jeden. Taka jedność – jest wyższego rzędu,
odnosi się do wyższego stopnia ludzkich wzajemnych relacji.

W swojej istocie jest to jedyna siła zdolna zrównoważyć rozdzielenie i „rozpalić światło“ w naszym życiu. Tak stopniowo wnikamy w głębię, w wewnętrzną istotę Natury i odkrywamy prawdziwą mądrości kręgu – naukę o jedności, metodę odkrytą jeszcze przez naszych praojców w starożytnych czasach.

Pierwszy krąg

Wspólne kręgi towarzyszą naszemu narodowi od momentu jego powstania – 3500 lat temu. Abraham, jako pierwszy zebrał Babilończyków i nauczał ich nauki o jedności. W ten sposób dał początek narodowi Izraela. Wieki później, Mojżesz zebrał w krąg starszyznę. Tak było w czasach sędziów, którzy siedzieli w półkolu, w każdym mieście w Izraelu. Zgodnie z legendą królowie Izraela, także siedzieli w kręgu z przedstawicielami narodu. W taki sam sposób wyszkolono dziesiątki tysięcy uczniów Rabi Akiwy.

Pisząc Księgę Zohar, Rabin Szymon Bar Jochaj rozkrywał tajniki Tory, a przyjaciele słuchali go i łączyli się ze sobą, żeby w tę jedność każdy wniósł swój wkład” (Ramchal).

Mędrcy Sanhedrynu także siedzieli razem w kręgu.

Kręgi globalnego świata

Kiedy byliśmy w stanie przyjąć formę kręgu – zjednoczyć się na równi, we wzajemnej trosce, wzajemnej odpowiedzialności – wtedy miały miejsce najpiekniejsze okresy naszej historii. Kiedy krąg rozłączał się, kiedy każdy zaczynał gonić za osobistą korzyścią i nasz wzajemny związek osłabiał się, wtedy cierpieliśmy z powodu poważnych katastrof.

Przyczyna tego jest w tym, że krąg jest podstawową naturalną strukturą. Natura instynktownie dąży do równowagi, równości, doskonałości. I ponieważ my, ludzie również jesteśmy częścią tego wielkiego kręgu życia, dlatego musimy budować swoje stosunki na zasadach równości, liczyć się  ze sobą nawzajem.

Jednak w odróżnieniu od reszty Natury, naszym zadaniem jest – zrobić to świadomie.

Nasze „okrągłe“ relacje powinny doprowadzić nas do harmonii z Naturą, z jej integralnym systemem, w którym nie ma nieważnych, drugorzędnych części. Tylko takie celowe, systemowe podejście pozwoli nam podejmować właściwe decyzje i osiągać sukcesy we wszystkim.

Oprócz poprawy osobistych kręgów życia każdego z nas, nauka jedności jest w stanie rozwiązać problemy na dużą skalę, na które dzisiaj nikt nie ma odpowiedzi. Z jednej strony, jesteśmy narażeni na zagrożenie globalnego społeczno-gospodarczego kryzysu, a z drugiej strony jesteśmy bezsilni przed podnoszącym głowę antysemityzmem.

Zjednoczenie pomoże nam poradzić sobie z wyzwaniami epoki. Wspólny krąg, ogólna atmosfera ciepła – to właśnie jest potrzebne społeczeństwu i krajowi w dobie zachwiania tradycyjnych wartości i nadchodzących nieznanych wydarzeń.

Źródło: Ynet dnia 07.06.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4812525,00.html


Ynet: Jak bardzo klęski żywiołowe są żywiołowe?

Upały lipca i sierpnia pomieszały terminy i nadeszły do nas trzy miesiące wcześniej niż powinno przyjść według kalendarza. Skwar ostatnich dni poprzedził ekscesy nadchodzącego lata, które zapowiada się najgorętszym w historii całej obserwacji. Nie, nasza planeta nie oszalała – za aurę w domu odpowiada gospodarz.

2016-05-18_ynet_stoughton_tornado_wikimedia_w

Dziesięć lat temu Stephen Emmott, profesor bio-informatyki i głowa laboratoriów Nauk Obliczeniowych w Microsoft Research, zebrał grupę czołowych naukowców różnych specjalności i postawił przed nimi zadanie – przeanalizować przyszłość rodzaju ludzkiego. Pomysł polegał na tym, aby przewidzieć, jakie będzie życie na Ziemi w tym stuleciu. Rezultaty badania zostały podsumowane w książce, która przekształciła się niedawno w film o nazwie „Dziesięć miliardów“.

Film obrazowo przedstawia negatywne aspekty nowoczesności: wysoka gęstość zaludnienia, globalne ocieplenie, topnienie lodowców, zanieczyszczenie powietrza i inne zagrożenia, którym towarzyszą przygnębiające czarno-białe ilustracje skali katastrofy. Komentując smutne prognozy, prof. Emmott szczegółowo wyjaśnia, dlaczego kula ziemska nie jest już w stanie udźwignąć ciężaru problemów, którymi obarczyliśmy ją.

Jednak filmy filmami, a świat nadal idzie w tym katastrofalnym kierunku, zajęty polityką,  kłótniami – wszystkim, oprócz własnego zbawienia. Powaga sytuacji nie przenika do świadomości mas i mężów stanu. Podejmowane działania – są tylko kroplą w morzu,  ziarenkiem zdrowego rozsądku na cała górę ignorancji i krótkowzroczności.

Cena „podboju“ natury

Nauka już dawno zademonstrowała nam, że wszystkie części natury są między sobą wzajemnie połączone i niezmiennie dążą do równowagi lub homeostazy. W rezultacie uszkodzenie nawet najmniejszego fragmentu ogólnego systemu, nieuchronnie wprowadza w niego brak stabilizacji i powoduje uszkodzenie, o wiele bardziej poważne, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.

Jednym z wyraźniejszych przykładów tego jest – słone jezioro Aral, położone między Kazachstanem i Uzbekistanem. Kiedyś było ono czwartym co do wielkości jeziorem na świecie, ale w latach 60 ubiegłego wieku zaczęło wysychać, ponieważ woda z rzek była przekierowana do nawadniania pól uprawnych. Stopniowo powierzchnia wody została zastąpiona piaskiem, solą i pyłem, komfortowa dawniej wilgotność powietrza spadała, większość ryb i roślin zniknęła, znalazły się dziesiątki kilometrów od wody, a zachorowalność wśród czterdziestomilionowej miejscowej populacji, znacząco wzrosła.

Natura i my

Co wyprowadza naturę z równowagi? Oczywiście, my, ludzie. Fakty wskazują na to, że to my jesteśmy odpowiedzialni za kryzys na tej planecie. Niektóre z nich są spowodowane bezpośrednim naszym działaniem, inne – naszym stosunkiem do otaczającego nas środowiska i do siebie samych. Ponieważ ze wszystkich gatunków biologicznych, jedynie człowiek troszczy się tylko o siebie, nie chcąc wypełniać swojej funkcji w ogólnym systemie, aktywnie eksploatuje wszystkie jego części, włączając bliźnich …

„Człowiek – to jedyne zwierzę, które się czerwieni. Albo powinno się czerwienić“. Mark Twain.
Nieokiełznana egoistyczna skłonność przekształca ludzkość w „obce ciało”, w obcy i szkodliwy dla natury element. I choć czasami nieświadomie rujnujemy ziemię, nieznajomość praw natury nie zwalnia nas od odpowiedzialności.

Ponadto zapominamy o jeszcze jednym efekcie swojej lekkomyślności – nasza walka z naturą prowokuje jej uzasadnioną reakcję. Sformułujmy to następująco: Natura stara się systematycznie kompensować nasz negatywny wpływ, konsekwencją czego są eskalujące  ekologiczne kryzysy. W rzeczywistości przedstawiają one sobą negatywne przejawy tych sił, które powinniśmy byli ukierunkować na formowanie zdrowych, prawidłowych relacji z sobie podobnymi i z otaczającym środowiskiem.

Mówiąc prościej, wszystko to, czego nie zrobiliśmy my, obraca się przeciwko nam. Tak funkcjonuje integralny system.

Zmienić naturę (ale tylko swoją)

Trudno uwierzyć, że człowiek, korona ewolucji, jest w stanie tak uparcie ignorować swoją własna rolę i nie zauważać, że wszystkie nici ekologicznych wstrząsów, prowadzą do niego samego. W przeciwieństwie do elementarnego zdrowego rozsądku, nie jesteśmy w stanie zmobilizować się, by uratować dom, w którym żyjemy.

Co gorsze, jesteśmy zajęci samooszukiwaniem się. Na początku tego roku, jak zwykle światowi przywódcy, na paryskim zjeździe ekologicznym skontaktowali się z międzynarodowymi ekologicznymi organizacjami i zgodzili się na pewnego rodzaju kompromis. Konsylium zrobiło raport – poważnie choremu znowu dali lek przeciwbólowy.

W rzeczywistości, stan kuli ziemskiej wymaga od nas radykalnej zmiany wzorców myślenia i zachowania, jakościowo innego podejścia do leczenia. Rosnący brak równowagi w otaczającym środowisku – jest to jego wezwanie do wzniesienia się na nowy stopień odniesienia do świata i do siebie. Zaburzeni jesteśmy przede wszystkim my sami. I dlatego, aby rozwiązać problem klimatu, musimy najpierw zająć się swoim głębokim, podstawowym wpływem na przyrodę.

Wyobraźcie sobie: kluczowa część systemu, powołana do inteligentnego zarządzania na zasadach wszechstronnej współpracy i dobrobytu, działa dokładnie odwrotnie, i niszczy własne środowisko. Czy można się dziwić, że prawie co miesiąc bite są rekordy temperatur z poprzednich lat?

Jakość myśli, określa jakość otaczającego środowiska

Żeby przekierować swoją burzliwą energię na właściwy kierunek, musimy stworzyć u podstawy społeczeństwa, w fundamencie ludzkich wzajemnych relacji takie zasady, według których żyje sama natura. A ona zawsze dąży do harmonii, zawsze dąży do korzyści wspólnoty i nie pobłaża jednemu swojemu elementowi, kosztem innych. Jest ona holistyczna i absolutnie obcy jest jej egoizm.

Nie-nie, to nie jest „ekologiczna moralistyka” a prosta, pierwotna celowość rozwoju. To ona powinna stać się naszą moralnością, zamiast tych sztucznych kryteriów, którymi staramy się ją zamienić.

Jeśli równowaga – jest prawem natury, to i my musimy zintegrować się w tę uniwersalną „jednomyślność” wielokierunkowych impulsów, w harmonijne wzajemne oddziaływanie sił i  potencjałów. Ale zintegrować się na swoim, ludzkim poziomie, świadomie zakorzeniając w społeczności wsparcie, pozytyw, zdolność do wzniesienia się ponad konfliktami. W tym przypadku dobre relacje między ludźmi automatycznie wpłyną na niższe poziomy systemu, w tym klimat i dadzą mu potężny impuls do równowagi.

Kabała zapewnia nam do tego cały niezbędny zestaw instrumentów. Dziś jej wiedza – to nie „egzotyka”, ale niezbędna konieczność. Jeśli mądrze z nich korzystać, jeśli działać właśnie według nauki a nie nieświadomie, to odkryje się nam cały system, w całej swojej pełni.
Tylko wtedy fale upałów z pustyni Bliskiego Wschodu i inne klęski żywiołowe nie będą już służyć jako przeciwwaga ludzkiej ograniczoności.

Ale to potem, a teraz one wciąż jeszcze krzyczą do nas z jasnym i nieubłaganym apelem: „Zacznijcie od siebie!“

Źródło: Ynet dnia 05.03.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4803649,00.html


Ynet: Nie jedna waluta a jedno serce

W morzu słów napisanych o wyjściu UK z Unii Europejskiej, ciągle pojawiają się ważne pytania o dalszą drogę Unii Europejskiej, o możliwości nowych „prób ucieczki”, o konsekwencji brytyjskiego referendum dla samej Wielkiej Brytanii i dla świata. Jednak polityka nie powinna zasłaniać przed nami ogólnego obrazu, w którym wszystkie fragmenty są podporządkowane globalnemu kontekstowi rozwoju. Wyjście z europejskiego zamieszania leży wyżej wejścia.

2016-06-30_ynet_european_commission_flags_w

W 1992 roku, kilka miesięcy przed ustanowieniem Unii Europejskiej, udałem się na wycieczkę do Francji. W tym czasie rozwinęła się tam szeroka i kolorowa propagandowa kampania wszelkimi sposobami zachęcająca obywateli do wspierania idei wspólnego rynku. Już wtedy na widok słodkich obietnic, pojawiło się we mnie jasne uczucie, że ten projekt jest skazany i ostatecznie może doprowadzić kontynent do upadku.

W ciągu ostatnich lat włożyłem wiele wysiłku, spotykając się z przedstawicielami wspólnoty europejskiej, publikując swój punkt widzenia i starając się wyjaśnić, jak bardzo konieczna jest dla Europy prawdziwa jedność, i jak ją osiągnąć.

Nie jestem ekonomistą ani ekspertem w dziedzinie stosunków międzynarodowych, jednakże moje doświadczenie w biocybernetyce i w nauce jedności, opisującej wewnętrzny wzajemny związek naturalnych systemów, i ludzkiej społeczności, jasno wskazuje na drogę Europy donikąd. Jeśli unia opiera się wyłącznie na ekonomicznych interesach, jeśli ją inspirują banki oraz kompleks handlowo-przemysłowy, jeżeli śledzi ona tylko korzyści ekonomiczne, znosząc granice i dyktując imigracyjną politykę, to nie ma szans na powodzenie.

Każda próba zjednoczenia, ignorowania praw systemu, działających na zasadach globalności i integralności, jest skazana na niepowodzenie. Przy zachowaniu obecnych tendencji państwom wchodzącym w europejski sztuczny „sojusz”, warto będzie podążać za przykładem Wielkiej Brytanii i jak można najszybciej opuścić tonący statek.

Ponieważ skutki jego upadku mogą uruchomić efekt domina z powodu, którego w różnych krajach europejskich dojdą do władzy skrajnie prawicowi przywódcy. W tym przypadku izolacjonizm grozi zaostrzeniem i tak już ciężkiej sytuacji, aż do rozlewu krwi.

Tykająca europejska bomba

Po brytyjskim referendum Google opublikował interesujące dane dotyczące wyszukiwań w sieci. Najbardziej popularne były pytania o to, co to jest Unia Europejska i, co to oznacza wyjście z niej.

Rozszerzmy poszukiwanie i przyjrzymy się samej istocie unii narodów i państw.

Prawdziwa, silna jedność niosąca wszystkim pokój i dobrobyt jest możliwa tylko w formie jednej sieci, jednej społeczności, jednego kraju i jednego narodu. I już na pewno nie w formie dwudziestu ośmiu krajów, pośrednio podporządkowanych Niemcom, którzy dominują w Brukseli i zarządzają sprawami w Radzie UE.

Wymagana jest równość, równowaga sił między wszystkimi partnerami zarówno silnymi, jak i słabymi. Przestrzeganie tej zasady jest dziś nieuniknione – ponieważ świat już poczuł się globalnym systemem, czy tego chcemy, czy nie. Taka jest naturalna tendencja, o której kabaliści mówili już od dawna.

„Nie należy się dziwić, że nie rozdzielam osiągnięcia spokoju w indywidualnym społeczeństwie i na świecie jako całości. Dlatego, że dziś cały świat jest jedynym społeczeństwem.” Baal HaSulam, kabalista.

Wzajemne zrozumienie, wzajemna pomoc, kroki w kierunku siebie, zbliżenie serc a nie portfeli, „jak jeden człowiek z jednym sercem“ – są właśnie fundamentem solidnego systemu wzajemnych relacji. Prawdziwa jedność – przyjazna rodzina, w której wszyscy troszczą się o każdego. I dlatego Europejczycy muszą sobie teraz zdać sprawę, że są wzajemnie odpowiedzialni za siebie nawzajem. I tylko na tej podstawie budować wspólną gospodarkę, wspólne bezpieczeństwo, wspólną politykę i wspólną kulturę, różnorodność którejw żaden sposób nie jest sprzeczna z uniwersalnymi kanonami jedności.

Tymczasem Europejczycy przypominają małżeństwo znajdujące się na skraju rozwodu z powodu nieustannych konfliktów, ale mieszkające pod jednym dachem, gdzie nie ma dokąd pójść. Między nimi nie ma ciepła, nie ma prawdziwego związku. Jest to małżeństwo z rozsądku, nie z miłości. I sprawa może zakończyć się wybuchem.

Ewolucja jedności

Kabała – nauka o jedności – bada integralny naturalny system nierozerwalnie powiązany we wszystkich swoich szczegółach i instynktownie równoważący się na poziomach nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej natury. „I będzie wilk żył wraz z barankiem, i tygrys leżał z koziołkiem…” Jednak człowiek wtrącając się w tą doskonałość, narusza równowagę, wyprowadza cały system z homeostazy i nieuchronnie niszczy naturę.

Egoizm założony jest w nas od urodzenia, on zawsze oddzielał ludzi. I dopóki każdy szuka własnej korzyści, dopóki jesteśmy obojętni lub podstępni, i okrutni w stosunku do siebie nawzajem, ogólny system reaguje negatywnie, negatywną reakcją łańcuchową.

Aby uciec od ciosu, musimy trzymać się założonej w naturze siły jedności – podstawy wszechświata. Jeśli nasze relacje będą odpowiadać prawom natury, z uwzględnieniem bliźnich, zapewnimy sobie dobrobyt.

Same wysiłki wzniesienia się ponad siebie i podtrzymywania prawidłowego związku, generują między nami siłę jedności taką samą, jak w naturze. I z jej pomocą możemy ustanowić trwały pokój.

Gdy wszystkie części ogólnoeuropejskiego organizmu – od Hiszpanii do Norwegii, od Rosji do Irlandii – połączą się w jedną całość, w żywy, zdrowy organizm, wtedy Europa stworzy naprawdę zjednoczone społeczeństwo, prawdziwy sojusz z ogromnym potencjałem.

Szkoła jedności

Najbliższa przyszłość jest obarczona poważnymi wstrząsami: ciężkimi gospodarczymi stratami, gigantycznymi falami emigracji, wzrostem radykalnego islamu, powstaniem faszyzmu i rasizmu a w najgorszym przypadku – bratobójcza wojna. W tych warunkach UE musi się obudzić, uświadomić sobie co się dzieje i zrozumieć aktualny problem: co to jest połączenie, po co jest nam potrzebne, jak osiągnąć prawidłową jedność i co się stanie, jeśli pójdziemy w niewłaściwym kierunku.

W rękach instytucji wspólnego europejskiego rynku skoncentrowana jest wielka moc. Jeżeli brukselski „sztab“ zdecyduje o rozpoczęciu procesu edukacyjnego, który zmieni poglądy i zmiękczy serca, to okres przejściowy na drodze do prawdziwej jedności zajmie kilka lat, a nawet miesięcy. Wszystkie środki i warunki są już do tego dostępne, a tempo procesu zależy od samych Europejczyków.

W swoim czasie propaganda zapewniła utworzenie UE. W ten sam sposób, mądry sukcesywny marketing nowych wartości, prawidłowa realizacja nauki jedności pozwoli dać dziś Europie nowe życie. Praktyczne państwowe programy zbliżenia ludzi, akademickie kursy, możliwość studiowania ludzkiej natury wraz z obszernym wyjaśnieniem ważności siły jedności w masowych mediach – wszystko to odkryje Europejczykom nową warstwę wzajemnego zaufania i normalnych, godnych relacji.

Ta gleba da owoce społecznego i gospodarczego dobrobytu. I będzie można naprawić zakleszczony system. Wtedy zamiast tego, żeby przygotowywać się do opuszczania łodzi ratunkowych, kraje Unii Europejskiej uratują swój statek od katastrofy. Innej drogi na zbawienie nie mają.

Źródło: Ynet dnia 27.06.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4820939,00.html


Ynet: Drugi Holokaust? Wszystko zależy od nas

Zamiast zwalczania antysemityzmu, Zachód zaraża nim młode pokolenie. W europejskich uczelniach wzywa się do odwołania imprezy z okazji Dnia Holocaustu, w amerykańskich uczelniach demonstranci domagają się bojkotu Izraela. Wówczas, kiedy BDS zyskuje uprawnienie w masowym odbiorze, nadszedł czas, aby zastanowić się nad pytaniem, jak uniknąć nowego Holokaustu.

2016-05-08_ynet_miriam-alster-flash90-min_w

Urodziłem się w 1946 roku w rejonie Witebskim (Białoruś), gdzie w czasie wojny zginęła wielka rzesza Żydów. Okropności, jakie spotkały nasz naród, odciśnęły się we mnie w dzieciństwie i towarzyszyły mi podczas całego życia. Dla mnie Dzień Holocaustu – jest nie tylko dniem pamięci żałoby narodowej, tragicznych wydarzeń z przeszłości, ale także strasznym ostrzeżeniem na przyszłość, która może stać się rzeczywistością.

Dziś nienawiść, która spadła na Żydów w ubiegłym wieku, ponownie przysłania mrokiem horyzont. Nie, to nie są już pojedyncze obłoki wśród jasnego nieba a złowieszcze chmury, skradające się coraz bliżej.

Wielu błędnie uważa, że nienawiść do Żydów zrodziła się w nazistowskich Niemczech, w latach trzydziestych. W rzeczywistości mówimy o zjawisku z ponad trzech tysięcy lat historii. Nauka Kabały dokładnie opisuje jego przyczyny i wskazuje na ich wspólny korzeń – wydarzenie na górze Synaj.

Sama ta nazwa symbolizuje nienawiść (siná), objawiającą się w narodzie Izraela i domagającą się wzniesienia do jedności.Od czasów starożytnych Żydów zawodziła niezgoda w narodzie, ale w tym czasie zawisła nad nami jak góra.

Jednak poradziliśmy sobie pokonawszy niezgodę za pomocą metody połączenia, pod nazwą „Tora”.

Nasz dom

Od tego czasu narody świata kontynuowały swój naturalny rozwój, a Żydzi przeszli pełną przeciwności losu historię, swoją unikalną drogą, trzymając kurs nie na materialne a na duchowe wartości, których symbolem stała się Pierwsza Świątynia.

Jednak wtedy, ogromna różnica narodu Izraela od pozostałych nie czyniła go wyrzutkiem. Wielu nie-Żydów i potomkowie prozelitów przybywali do Jerozolimy, aby studiować naukę o zjednoczeniu. Niektórzy z nich – tacy, jak Onkelos i rabin Akiva – byli nawet wiodącymi mędrcami i nauczycielami prawa Bożego.

To była rola narodu Izraela: realizując zasadę miłości do bliźniego, jak siebie samego, byliśmy „światłem dla narodów” („or le-gojim”), pokazywaliśmy światu pozytywny potencjał, służyliśmy wszystkim, jako przykład jedności. Droga nie była łatwa, pełna wahań, ale trzymaliśmy się razem, nie rozrywaliśmy ogólnego wzajemnego związku, wciąż i wciąż wznosiliśmy się nad rozłączeniem.

A potem nastąpił krach. Egoistyczny impuls okazał się tak wielki, że rozrzucił nas w różnych kierunkach i strącił z dawnej wysokości. Wtedy, rezygnując ze swojego zadania, woleliśmy stać się takimi, jak inni, zamiast wzajemnego poręczenia preferowaliśmy osobistą korzyść.

I wyzwoliła się nienawiść, która oddaliła nas od siebie. W istocie, my sami zaraziliśmy nią świat, zastępując pozytywny przykład – negatywnym, wtryskując truciznę we to wszystko, co kiedyś kierunkowało ludzi ku zjednoczeniu.

Ten jad zatrutych nadziei wypłynął na zewnątrz – i naród Izraela po raz pierwszy poznał nienawiść świata. Teraz inne narody – nawet nieświadomie – zażądały zwrotu źródła dobra, które zasilało ich kiedyś. Ale Żydzi już pogrążyli się we wzajemne konflikty i nie mogli nikomu pomóc. W rezultacie, pierwsza Świątynia została zniszczona i zostaliśmy wyrzuceni z ziemi Izraela.

Po siedemdziesięciu latach niewoli babilońskiej byliśmy w stanie ponownie się połączyć. Wróciliśmy i zbudowaliśmy Drugą Świątynię, drugi Dom swojej jedności. Dopóki ona przenikała nasze relacje – Świątynia stała mocno, służąc ludzkości jako wyznacznik wartości, punkt orientacyjny, duchowa latarnia. Ale i ona nie wytrzymała sztormowych uderzeń wrogości. Z biegiem lat, nasza jedność pokrywała się pęknięciami, a my nie uszczelnialiśmy jej. Miłość wygasła, a nienawiść – wręcz przeciwnie, rozpaliła się z nową siłą i naród rozdzielił się na wrogie obozy, nieumiejące i niepragnące rozwiązać swoich konfliktów.

Za to bardzo „skutecznie” rozwiązali je zdobywcy. Od tego ponownego rozbicia, nie możemy dojść do siebie, aż do tej pory.

Odłamki narodu

Znajdując się na wygnaniu, w stosunku do stanu jedności, naród Izraela od dwóch tysięcy lat został pozbawiony łączności ze źródłem i całkowicie zapomniał o swoim przeznaczeniu, o swojej roli w historii świata.

A tymczasem, kraje i narody poddawały go prześladowaniom, upokorzeniom i niszczeniu, w miarę możliwości. Mimo wszystkich swoich osiągnięć, Żydzi absurdalnie zaczęli być pogardzani, zamienili się w wyrzutków. Świat znalazł sobie nowe „rozrywki” – piętnować rozdrobniony, rozproszony naród.

Przyjmując różnorodne formy, antysemityzm przybierał na sile, ale przyczyna była taka sama. Oto, co pisze jeden z najwybitniejszych jego przedstawicieli – Henry Ford:

Ludzkość ma pełne prawo żądać od Żyda, żeby zaprzestał eksploatacji świata, żeby czysto żydowskie osiągniecia przestał uważać za początek i koniec swojej działalności. Żydzi mają obowiązek wypełnienia starych proroctw, głoszacych, że „dzięki nim wszystkie narody ziemi będą błogosławione”.

Godzina przed nieszczęściem

W przeddzień Dnia Holokaustu publikuje się twarde statystyki, pokazujące gigantyczną skalę rozszerzania się antysemickiej dżumy. Nienawiść do Żydów przejawia się nawet w tych, którzy nigdy w życiu ich nie widzieli.

Ponadto, zmieniły się w naszych czasach zasady gry i antysemityzm przybiera nową formę nienawiści do państwa Izraela. Formalnie, świat wymaga od nas zmieny polityki, wykorzystując w tym celu bojkoty i sankcje ze strony różnych organizacji. W rzeczywistości mówimy o tej samej odwiecznej nienawiści, o podświadomej reakcji na naszą duchową pasywność, o niesformułowane, ale palące żądanie siły jedności. Ponieważ, ona właśnie jest niezbędna ludzkości, która wywołała już dwie wojny światowe i nieuchronnie kieruje się, ku trzeciej.

Cywilizacja jest w impasie i nie ma nic do stracenia. Pomimo wszystkich starań i zapewniania, światowy kryzys zaostrza się wciągając wszystkich w wir okrutnej wrogości. Nowoczesne tempo i technologia jest taka, że chmury mogą za kilka chwil otoczyć niebo i utworzyć huragan – niespotykaną dotychczas wojnę. Kto będzie uważany za winnego i od kogo zażądają odpowiedzi? Komu wystawią rachunek za wszystkie nieszczęścia i cierpienia?

Nie, nie możemy siedzieć z boku, jak teraz, podczas wstrząsów na Bliskim Wschodzie. One – to tylko pierwszy strzał ostrzegawczy współczesnej historii, znak czasu. Teraz, to dla nas niezwykle ważne, aby spojrzeć w oczy faktom, które skrystalizowały się w skali tysięcy lat, i wydostać się z iluzji, z nieuzasadnionych nadzieii na lepszą przyszłość. Ten optymizm jest jak wiara w cuda. On ratował nas od rozpaczy, ale nie uratuje od miecza.

Przyszłość państwa Izrael, los narodu żydowskiego, zależy od siły naszego zjednoczenia. Dzięki niemu – i tylko niemu – powstrzymamy straszliwe zagrożenie, oczyścimy sobie drogę, przejdziemy od Holokaustu do odrodzenia.

Jestem pewien, że możemy to zrobić. Dobre zmiany – w naszych rękach.

Źródło: Ynet dnia 05.03.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4798745,00.html


Ynet: Księga Zohar bez zasłon

Za oknami święto Lag ba-Omer. Dzieci zbierające gałązki i deski na ognisko. Morze pielgrzymów na górze Meron przy grobie rabina Szymona. Jeślibyśmy wiedzieli, jak ściśle jest wszystko ze sobą powiązane: długa droga na wygnaniu, powrót do korzeni, odrodzony, ale zniszczony kraj – i jaskinia, w której dziesięciu mędrców tworzyło Księgę Zohar.

2016-05-25_ynet_zohar_w

Tylko raz pojechałem ze swoim nauczycielem, rabinem Baruchem Aszlagiem do jaskini Idra Rába. Wtedy jeszcze nie przyciągała tłumów wielbicieli. Prowadziłem samochód a RABASZ siedział obok spokojnie. Droga wiodła pod górę. Milczeliśmy. On był pogrążony w sobie i rozumiałem, że teraz nie jest czas na zadawanie pytań.

W podziemnym mroku jaskini jego milczenie jakby spotęgowało się. Opuścił głowę, zamknął oczy i stał przez długie minuty bez ruchu. Wydawało się niemożliwe zbliżyć. Wokół migotały świece i na zewnątrz wydawało się, jakby zastygł, ale czuło się, że wewnątrz on się wznosi.
Mnie przytłoczyły uczucia i straciłem poczucie czasu. Jakbym przeniósł się dwa tysiące lat wstecz, tam, gdzie autorzy Księgi Zohar razem wznosili się nad światem, żeby poznać jego możliwości.

Kabalistyczna księga ksiąg

Idra Raba (duże półkole) – to mała jaskinia, zagubiona na górzystym terenie między górą Meron i starożytnym miastem Safed, na które ona „spogląda” z góry. Niegdyś Rabin Szymon przywiódł tutaj swoich uczniów i razem napisali księgę, że bardziej tajemniczej nie można znaleźć. Przez tysiące lat otaczały ją pogłoski, zagadki, głębokie niedopowiedzenia, a nawet obawy – to wszystko bez czego nie ma prawdziwej Tajemnicy.

Co przedstawia ta księga?

Przede wszystkim Zohar – to komentarz do Pięcioksięgu Tory i Księgi Proroków. Rabin Szymon (RASZBI) żył w II wieku naszej ery. I jako pierwszy z kabalistów opisał, w jaki sposób jedność i wzajemne poręczenie między ludźmi wprowadza w działanie pozytywną siłę, założoną w nieskończonej Naturze. A jeden z jego uczniów – rabin Aba – zakodował w słowach księgi jej  prawdziwą istotę, duchową mądrość zjednoczenia. Podobnie jak wielu starożytnym uczonym, RASZBI musiał ukryć swoje odkrycia, ponieważ ludzkość nie była jeszcze na nie gotowa. To dlatego Księga Zohar została ukryta zaraz po napisaniu.

A po pięciuset latach znaleźli ją Arabowie, miejscowi mieszkańcy. Oczywiście, oni nie mogli zrozumieć całej wartości swojego znaleziska a tym bardziej stosować zgodnie z przeznaczeniem. I tak się stało, że jeden z mędrców Safed pewnego razu kupił na rynku ryby, owinięte w arkusze z Księgi Zohar. Oszołomiony swoim znaleziskiem, kupił od Arabów wszystko, co mieli i złożył z oddzielnych kartek księgę.

Setki lat później w Hiszpanii w XIII wieku trafiła ona do rabina Mosze de- Leona. Prawdą jest, że teraz z niej pozostała tylko dwudziesta cześć pierwotnej objętości. Kiedy wdowa rabina Mosze była zmuszona sprzedać rękopisy męża, wśród nich znalazła się Księga Zohar. Wydano ją i po raz pierwszy stała się własnością wielu. Tajemnica wyszła na światło dzienne.

W 16 wieku wielki kabalista ARI napisał pierwszy kabalistyczny komentarz do Zohar. Od tego czasu ta księga dostępna jest szerokiej publiczności.

Jednak pomostem do jej zrozumienia był Rav Jehuda Aszlag, ojciec mojego nauczyciela, który napisał nowoczesny komentarz pod nazwą „Sulam” (Drabina). Dzięki niemu każdy człowiek może zrozumieć, o czym mówi Księga Zohar.

Główna tajemnica Zoharu

Żadna książka nie może być porównana z Zoharem z powodu umieszczonej w nim duchowej sile. Nie przypadkowo rabin Szymon zgromadził dziewięciu uczniów – jednocząc się razem w jedną całość, stworzyli duchowy model dziesięciu sfirot, przez które RASZBI mógł przekazać światło Zohar w dół, światu.

„Oto jak dobrze i jak przyjemnie siedzieć braciom razem“. To – przyjaciele, kiedy siedzą razem i są nierozłączni. Na początku wydaje się, że walczą między sobą i są gotowi pozabijać się nawzajem. Ale potem wracają do braterskiej miłości „. Księga Zohar, rozdział. „Acharei mot”

Starają się zjednoczyć w miłości, nad ogniem wzajemnej nienawiści i podziałami, przyjaciele plotą wspólną sieć wzajemnych powiązań, żeby płynęło przez nią wyższe światło. Zohar alegorycznie opisuje setki tysięcy form tego połączenia w odniesieniu między członkami grupy, decydującymi zjednoczyć się, jak jeden człowiek z jednym sercem.

Grupa rabina Szymona pisała tylko o najważniejszym – braterstwie ludzi.

Jak powietrze do oddychania

Pisząc Księgę Zohar, jego autorom było jasne, że nie jest ona przeznaczona dla ich epoki, a dla przyszłych czasów, kiedy ludzkość osiągnie punkt bez powrotu. Innymi słowy, gdy zacięta nienawiść i nieprzejednany podział spowodują ogromne cierpienia, aż do wojen światowych. Przy czym dwie – to nie koniec. Kabaliści ostrzegają, że możliwa jest trzecia, a nawet czwarta, jeśli obecne tendencje pozostaną w mocy.

Gwałtownie zbliżamy się do tego rozwidlenia, na którym dążenie do unikalności i rozpaczliwa potrzeba jedności będą wymagać od nas połączenia tych biegunów. Ludzka natura i Natura jako całość, nakaz egoizmu i nakaz czasu – przyjdzie nam wznieść się ponad nimi i pogodzić je. Do tego właśnie potrzebna jest Kabała.

Z pomocą Księgi Zohar możemy stopniowo przyciągać „światło” – pozytywną siłę jedności, która pozwoli nam wznieść się po drabinie w górę, wznieść się nad kłopotami i problemami, żeby właśnie tam, na „wspólnym terytorium”, prawidłowo budować nasze relacje. Powiedziano o tym: „Wszystkie przestępstwa pokryje miłość“.

Właśnie o tym przypomina święto Lag ba-Omer. Dzieci przygotowują ogniska, dorośli jadą na górę Meron. Albo nie jadą, bo każdy jest inny. Ale wszyscy możemy zebrać się razem i wznosząc się ponad swoimi konfliktami, otworzyć Księgę Zohar i używać jej, jako przewodnika do zjednoczenia. Drabina duchowa już jest ustawiona, metoda stworzona i czeka na nas.

Z dniem święta!

Źródło: Ynet dnia 24.05.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4806810,00.html


Ynet: Miłość według praw natury

Natura – jeden system, między wszystkimi częściami, w którym działa uniwersalne prawo miłości i wzajemnych związków. Problem zaczyna się od egoizmu, od siły rozbicia jedności. Rosnąc, rozrywa ona połączenie między częściami – aż do całkowitego kolapsu systemu. Aby zrównoważyć siłę podziału siłą jedności opracowana jest cała nauka. Nauka Kabały.

2016-06-03_ynet_w

Nasza rzeczywistość jest bardziej wielowymiarowa, niż się wydaje. Jest to gigantyczny system natury, którego elementy są ze sobą powiązane miliardami nici, w tym takich, które ludzki umysł nie jest w stanie uchwycić.

Niedawne badanie przeprowadzone przez izraelskich naukowców ujawniło, że nawet pojedyncze drzewa w lesie są połączone ze sobą ukrytą siecią. Korzenie świerków na jednym skraju lasu, jakby połączone są z korzeniami sosen na drugim skraju. Co więcej, do roślin, które istnieją we wzajemnych związkach dołączają też zwierzęta i wszystko razem tworzy zamknięty harmonijny system „mówiący” tym samym językiem.

Wraz z nieożywioną, roślinną i zwierzęcą naturą, ludzkość jest także zintegrowana w jednym systemie. Świat w ostatnich latach stał się „globalną wioską”, której mieszkańcy są ściśle ze sobą powiązani. O tym w ostatnim czasie mówią liczne badania.

Jednak pomimo wyraźnie widocznej współzależności człowiek – jedyna rozwinięta istota na Ziemi – coraz bardziej uchyla się od spełnienia swojej funkcji w jednym systemie natury, stając się podstawowym faktorem destrukcyjnych zmian. Powodem tego jest stale rosnący egoizm ludzkiego jestestwa.

Egoizm, negatywna siła separacji panuje w człowieku zachęcając go, aby wyróżniał się kosztem innych i dominował nad nimi. W rezultacie człowiek stopniowo oddala się od innych, tworząc nierównowagę w ogólnym systemie, w którym wszyscy żyjemy. Reakcja systemu na ten wstrząs ciągnie za sobą różnego rodzaju nieobliczalne problemy.

Kto obraca kołem

Całkowitą współzależność wszystkich części systemu natury ujawnili, wiele wieków temu, kabaliści. Pierwszą osobą, która ogłosiła tę wiedzę szerokim masom, był Abraham. Badając naturę odkrył, że wszystkie siły natury zbiegają się w jedną wewnętrzną siłę, która nazywa się Stwórca – „Elokim” (w hebrajskim liczbowe znaczenie tego słowa – gematria – jest takie samo jak słowo „natura” – 86).

Abraham zrozumiał, że cały system wszechświata, cała Natura powinna działać, jak jedna całość. Tak więc, zamiast gonić za osobistą korzyścią, człowiek powinien wykorzystać swój uprzywilejowany status, swoją zdolność zarządzania z korzyścią dla całego systemu. To właśnie stanie się kluczem do dobrobytu.

Ponieważ wtedy, dzięki prawidłowym wzajemnym relacjom, będzie przechodzić przez nas siła systemu o wiele wyższego rzędu – tzw. „Wyższa siła”, przez pryzmat której postrzegamy całkowitą, idealną rzeczywistość. Abraham nazwał najwyższy, nieskończony poziom wzajemnych połączeń – miłością. Właśnie tę miłość Abraham zaszczepił swoim uczniom, mieszkańcom starożytnego Babilonu. Siedząc w namiocie razem ze swoją żoną Sarą, Abraham nauczał wszystkich pragnących, głównego prawa natury – prawa miłości.

Naród zbudowany na miłości

Formuła tego prawa obecnie znana jest wszystkim – Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. Jednak nie jest to tylko warunek dobrego i spokojnego życia – jest to klucz do wzniesienia się na  najwyższy stopień ludzkiej egzystencji.

Właśnie na podstawie tego prawa miłości staliśmy się narodem Izraela i uzyskaliśmy swoją ziemię, swój kraj. Na tej podstawie zjednoczyliśmy się „jak jeden człowiek z jednym sercem” i zbudowaliśmy Świątynię – nie budynek a system organizacji społecznej – harmonijne, niepodzielne społeczeństwo umiejące wznieść się ponad wszelkimi swoimi konfliktami i sprzecznościami.
A kiedy przestaliśmy odnosić się do siebie nawzajem z miłością, wszystko rozsypało się w proch. I zaczęło się nasze wygnanie, które trwało dwa tysiące lat.

Kraj pokocha – cały świat pokocha

Kilka lat po założeniu państwa, w swojej książce „Duchowa rewolucja”, Ben- Gurion napisał:

Historia pozbawiła naród Izraela wielu rzeczy: nie odziedziczyliśmy dużej i rozległej ziemi, nie byliśmy liczni, nie dano nam władzy państwowej. Ale jedną rzecz podarowała nam historia, od pierwszych dni naszej egzystencji – wielką moralną siłę, do której możliwe, że nie było podobnej, w historii innych narodów.

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego – najwyższe przykazanie naszego narodu. W tych trzech słowach zawiera się wieczny, wszechogarniający moralny paradygmat naszego narodu. Wszystkie moralne normy świata nie mogły powiedzieć więcej. Państwo Izrael będzie godne swojego imienia tylko wtedy, gdy jego społeczne środowisko, jego gospodarcze, polityczne i prawne stosunki będą zbudowane na tych trzech wiecznych słowach“.

Jednak uniwersalne prawo miłości pozwoli nam nie tylko wzmocnić status naszego państwa. Wzajemne zrozumienie, wzajemna troska o siebie nawzajem odtworzy te związki, które zerwaliśmy kiedyś, ulegając wzrostowi egoizmu. W rezultacie przyciągniemy Wyższą siłę, która jest podstawą całego wszechświata.

Generator miłości

Miłość jest wtedy, gdy człowiek gotów jest poświęcić się, zatroszczy się o bliźniego tak, aby zapewnić mu wszystko, co tylko można. Nikt nie jest w stanie tego dokonać w pojedynkę.  Ponieważ nie możemy w rzeczywistości poczuć, czego brakuje bliźniemu, a tym bardziej nie możemy samodzielnie zapewniać jego potrzeb.

Jednak tworząc społeczność, której celem jest ostateczne osiągnięcie miłości do bliźniego, otrzymamy wsparcie, które pozwoli nam zachować i wzmocnić wspólną więź w takim stopniu, że stanie się ona niezbędna dla życia. Oczywiście równolegle wzmocni się egoistyczny opór, przeszkadzający naszemu zjednoczeniu. Lecz wynikający przy tym kontrast, różnica potencjałów, zrodzi w nas nowe zjawisko natury, generując siłę istniejącą powyżej ludzkiego poziomu – siłę pozytywnej jedności. Jak tylko uruchomimy ją, ona zrównoważy nasz negatyw.

A więc naprawdę kochać – w ogóle nie oznacza próbować zapewnić bliźniemu wszystkiego, czego mu brakuje. Kochać naprawdę – znaczy podłączyć do niego „kanał obfitości”. W Naturze założone jest niezliczenie wiele przyjemności, ale związki są przerwane, „kanały” nie są podłączone i ta obfitość uchodzi w piasek – my jej po prostu nie czujemy.

Kiedy wreszcie zbudujemy społeczną konstrukcję i połączymy jej „kanały”, jej wzajemne relacje w jeden system, naprawiając – nawet nie siebie samego i siebie nawzajem – ale to, co jest między nami, wtedy poczujemy między nami przepływ miłości.

I to jest dostępne dla każdego. Jest napisane w Księdze Zohar:

Jak ciało człowieka składa się z poszczególnych organów stanowiących razem jedną całość, tak i świat“.

Źródło: Ynet 31.05.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4809765,00.html