Artykuły z kategorii Nowe publikacje

Koronawirus: Szansa na zmianę naszej społecznej infrastruktury

Odkąd wybuchła pandemia koronowirusa, możemy znaleźć wiele powodów do narzekań w naszym życiu, jednak jeśli przyjrzymy się temu bliżej, to spostrzeżemy, że tak naprawdę dostaliśmy niepowtarzalną okazję na zmianę na lepsze naszej społecznej infrastruktury.

Ogólnoświatowy efekt domino, który zafundował nam koronawirus dostarczył nam unikalnego testu naszej percepcji. Mianowicie, czy postrzegamy pandemię koronawirusa, jako kryzys czy jako szansę, jak chorobę czy lekarstwo. Czy widzimy go, jako wirusa czy szczepionkę, czy znajdujemy w nim powód naszej izolacji czy raczej dostrzegamy w nim okazję do połączenia międzyludzkiego na nowym poziomie, to zależy w dużej mierze od naszego nastawienia.

Natura rozwija każdego i wszystko wokół w kierunku jeszcze większego połączenia. Wewnętrzne właściwości natury są ukierunkowane na naprawę wszelkich podziałów objawiających się wewnątrz tej zależności.

Wyścig, do nadmiernego konsumpcjonizmu, statusu i wyzysku innych, gdzie mieliśmy ustawione nasze życie, aby prześcignąć innych w jednym lub kilku tych obszarach, nagle zatrzymał się w obliczu koronowirusa.

Jeśli zrobimy krok w tył i popatrzymy na ludzkość, jako jeden organizm uświadomimy sobie, że koronawirus nie przytrafił się nam, jako choroba lecz jako lekarstwo, które ma na celu uleczyć ciało ludzkości z egoistycznego, konsumpcyjnego i materialistycznego uzależnienia od jego komórek – nas.

Jednak ponieważ przyzwyczailiśmy się patrzeć przez strikte egoistyczny pryzmat, gdzie za każdym razem szukamy korzyści dla siebie cudzym kosztem, tworząc podporządkowane temu, odpowiednio funkcjonujące struktury społeczne, bardzo trudno nam dostrzec pozytywny wpływ ograniczeń, które koronawirus wprowadził w naszym życiu.

Odbieramy pozytywny wpływ natury, jako negatywny ze względu na nasze nastawienie. Natura funkcjonuje, jako całość, jeden zintegrowany system. Gdy patrzymy na niego z perspektywy jednostki postrzegamy siebie, jako istoty odseparowane od niego.

Również gdy natura działa na rzecz całego stworzenia, w każdym momencie prowadząc je ostrożnie i stopniowo do stanu całkowitego połączenia i homeostazy, zachowujemy się w odwrotny sposób: samolubnie zagarniając tylko to, czego potrzebujemy dla własnej korzyści i wygody.

W naturze nie ma negatywnych działań. To co postrzegamy, jako negatywne – wynika z naszego egoistycznego nastawienia, odwrotnego do właściwości natury.

W związku z tym, jeśli spojrzymy na koronawirusa jako lekarstwo – szansę na pozytywne relacje i połączenie między nami – i zdamy sobie sprawę z objawiającej się nam współzależności między nami, będziemy w stanie stworzyć szczęśliwe i zdrowo funkcjonujące społeczeństwo.

Zrozumiałe jest, że na początku trudno będzie pokonać bariery, które ustanowiliśmy między nami. Ale jeśli będziemy pomagać sobie wzajemnie i wspierać się, będziemy mieć wszystko, czego potrzeba, aby przejść przez ten przejściowy okres w zupełnie nowy, zrównoważony i harmonijny świat.

Źródło: https://bit.ly/345Z7N1


Narodziny Nowego Świata

Nowa, pozytywna rzeczywistość, której możemy spodziewać się po kryzysie spowodowanym koronawirusem

Niepewność, strach i niepokój udzielają się wszystkim, gdy ludzie stają w obliczu nagłej i drastycznej zmiany, której doświadczamy teraz podczas pandemii koronawirusa, ale ta eksplozja w rzeczywistości jest zapowiedzią głębokiej, pozytywnej przemiany. Słowo mashber (kryzys) w języku hebrajskim oznacza „miejsce narodzin”. To załamanie w rzeczywistości sygnalizuje początek czegoś nowego.

Podobnie w dziełach Hipokratesa termin „kryzys” został zastosowany w odniesieniu do końca choroby. Aby jednak doświadczyć nowego początku, trzeba przezwyciężyć okres przejściowy, który może być bolesny i dramatyczny, jak w przypadku bólu porodowego. Świat mierzy się z silnymi skurczami wywołanymi przez COVID-19 w każdym możliwym obszarze ludzkiego społeczeństwa, ponieważ planeta nie może już dłużej znosić stosunku człowieka do natury.

Kryzys pomaga nam osiągnąć poziom świadomości – w którym zaczynamy czuć się częścią jednego systemu, jednego mechanizmu. W ramach ogólnej struktury, w której istniejemy, tylko razem możemy stworzyć nową rzeczywistość, wyższy, pozytywny stopień człowieczeństwa”.

Cel stworzenia

Plan stworzenia polega na wyniesieniu ludzkości na nowy poziom egzystencji. Tak więc ciosy, które obecnie dotykają ludzkość, są w rzeczywistości ogromnymi siłami natury, którymi chroni ona i uzdrawia samą siebie, pokazując nam co robimy źle: dbanie tylko o siebie ze szkodą dla innych – źle ukierunkowane ludzkie ego. Zrozumiemy to przesłanie, próbując stać się integralną częścią ekosystemu – do którego wszyscy należymy – zamiast go nadużywać i sabotować.

To co obecnie postrzegamy, jako sytuację nie do zniesienia, to w rzeczywistości kumulacja i nasilenie na wielu poziomach licznych kryzysów, które narastają od dawna, nie tylko pod względem ekologicznym, ale także finansowym; między partnerami, rodzinami i ludźmi; w każdym aspekcie naszego życia. Epidemia nie nadeszła przypadkowo, służy celowi: wyleczyć nasze oddalenie i niezrównoważone relacje, które szkodzą naturze.

Weryfikacja naszych priorytetów

Zbudowaliśmy nasz świat w taki sposób, że staliśmy się współczesnymi niewolnikami pracującymi 12 godzin dziennie, dojeżdżającymi do pracy i z powrotem. Dzieci prawie nie spędzają czasu ze swoimi rodzicami. Rządy drukowały pieniądze i tworzyły długi, a społeczeństwo tworzyło stosy niepotrzebnych produktów. Pojawienie się wirusa zmusiło nas do przeanalizowania tego, co mamy na tym świecie i zastanowienia się nad pytaniem: Po co żyjemy? Czy po to, by zarabiać pieniądze? Czy też po to, by mieć dzieci i umrzeć? Musimy przejść przez proces weryfikowania, aby znaleźć odpowiedzi.

Naiwnością byłoby myśleć, że przejście do nowej rzeczywistości będzie lekkie i łatwe, ale przemiana ta musi nastąpić. Tysiące ludzi traci życie, jak również światowa gospodarka może być skazana na upadek. W tych okolicznościach trudno jest więc zobaczyć światełko w tunelu. Już tysiące lat temu mądrość Kabały mówiła o tym okresie, jako o szczególnym, w którym ważne zmiany ujawniłyby się po przekroczeniu naszego egoistycznego rozwoju, to czas, który ostatecznie doprowadzi nas do niezwykłej odnowy. Jak napisał kabalista Jehuda Aszlag (Baal HaSulam): „Umysł widzi przez co przeszedł i koryguje swoje przyszłe zachowania.” (The Writings of the Last Generation)

Jaki będzie wynik obecnego kryzysu? Mam nadzieję, że staniemy się mądrzejsi, ponieważ zobaczymy co naprawdę ma znaczenie w życiu. Mam też nadzieję, że zaaranżujemy nowy, bardziej zrównoważony świat, w którym nie będziemy się czuli spełnieni wykorzystując innych dla osobistych korzyści i niszcząc środowisko, ponieważ w ostatecznym rozrachunku ma to negatywne skutki dla wszystkich. Ta pozytywna transformacja będzie wymagała stopniowego procesu adaptacji do nowej rzeczywistości i będzie wymagała od każdego z nas aktywnego zaangażowania w budowanie społeczeństwa, które jest całkowicie połączone. Jak? Badając i odtwarzając atrybuty natury, gdzie wszystko jest współzależne, istniejące w homeostazie i wzajemnych relacjach, gdzie wszystkie części wymieniają się substancjami odżywczymi i informacjami potrzebnymi do dobrego samopoczucia całego systemu.

Kryzys pomaga nam osiągnąć ten poziom świadomości, na którym zaczynamy czuć się częścią jednego systemu, jednego mechanizmu. W ramach struktury, w której istniejemy, tylko razem możemy rodzić nową rzeczywistość, wyższy, pozytywny stopień człowieczeństwa.

Źródło: https://bit.ly/33U4pLq


Czego możemy nauczyć się z pandemii spowodowanej koronawirusem

W przeciwieństwie do pandemii, jakie miały miejsce w przeszłości, to one dotknęły miejscowości i określone regiony, pandemia spowodowana koronawirusem ma charakter globalny i wpływ na wszystkich na świecie.

Dzisiaj wirus nie zwracając uwagi na żadne państwowe granice, ani klasyfikacje społeczne rozprzestrzenił się na całej planecie. Co więcej, eksperci przewidują, że pandemia potrwa co najmniej rok, dopóki nie opracujemy sposobów jej zwalczenia.

Pandemia zatroszczyła się o nas, byśmy stawili czoła poważnym pytaniom:

  • Co musi się stać, abyśmy mogli wyjść z pandemii i powrócić do normalnego życia?
  • Oprócz stosowania się do wytycznych rządowych, co jeszcze powinniśmy robić podczas tej pandemii?
  • Dlaczego w ogóle pojawiają się tak przytłaczające i skomplikowane problemy?
  • Jak możemy rozwiązać ten i wiele innych problemów, które w trakcie życia staną przed nami?

Z jednej strony pandemia podkreśla ogrom naszego globalnego wzajemnego powiązania i współzależności. Z drugiej strony, nasze powiązania są egoistyczne, w których każda osoba stawia naciskiem na korzyść własną ponad korzyścią dla innych.

Podczas, gdy żyjemy współzależąc od siebie, każdy przeciąga linę, która łączy nas wszystkich razem, na swoją stronę, wtedy to się kończy rozerwaniem naszych połączeń i wszyscy upadamy. Tego właśnie doświadczamy poprzez masowy dystans społeczny, który pojawił się, jako element łańcucha następstw pandemii.

Obecna pandemia dopiero zaczęła ujawniać ponurość konkurencyjnego egoistycznego paradygmatu, według którego żyliśmy. Teraz, gdy fizycznie jesteśmy od siebie oddaleni, najmądrzejszym wykorzystaniem naszego czasu byłoby opracowanie zasad działania optymalnej formy ludzkiego połączenia.

Ponadto, wyobrażając sobie idealne połączenie między ludźmi, powinniśmy zastanowić się, w jaki sposób możemy stworzyć pozytywne i zunifikowane połączenia, przez które żaden wirus nie będzie w stanie się przebić.

Innymi słowy, koronawirus to sposób, w jaki natura mówi nam, że połączenia między nami są wadliwe: że każdy za priorytet ma korzyść własną nad korzyścią dla innych.

Jak więc możemy zacząć naprawiać tę wadę?

Możemy to zrobić, zaczynając uczyć się praw natury, o tym, że natura jest cechą miłości

i obdarzania, która prowadzi wszystkich do stanów coraz bardziej zjednoczonych, że wszystkie nasze problemy wynikają z braku równowagi z naturą, oraz że równowaga rozwiąże wszystkie nasze problemy, a także, że ten balans z naturą oznacza dbanie o innych nie mniej niż o samych siebie.

Ponieważ koronawirus jest powszechnym problemem ludzkości, pokazującym nam, że wszyscy jesteśmy częścią jednego globalnie współzależnego systemu wymaga, aby ludzkość obudziła się z potrzebą wzajemnego rozważenia i odpowiedzialności.

Dlatego, aby zachęcić do większej bliskości i równowagi z naturą, dla ludzkości dobrze byłoby wynieść z pandemii dwa następujące postulaty:

  • Pandemia koronawirusa nie jest przypadkiem. Jest to część procesu, w którym natura kieruje ludzkością, a tym samym dąży do pozytywnego połączenia nas wszystkich w jeden system.
  • W tym systemie obowiązują prawa. Natura zobowiązuje nas do zaakceptowania ich albo z własnej woli – czyli z własnej inicjatywy budowanie pozytywnego połączenia ponad naszymi egoistycznymi popędami – lub stawiając opór – wtedy poprzez problemy i kryzysy, takie jak koronawirus, które pojawiają się w celu wstrząśnięcia naszą infrastrukturą opartą na ego, abyśmy zaczęli weryfikować i zmieniać kierunek naszego życia. Aż dojdziemy do kierunku, którego celem jest korzyść innych ponad naszą korzyścią.

Natura prowadzi nas do pozytywnej i kompletnej formy połączenia. Tak czy inaczej, albo z naszą zgodą na pozytywne połączenie i przyjemne doświadczanie tego procesu, albo bez naszej zgody na pozytywne połączenie i z gotowością na przyjmowanie ciosów, nie ma wyjścia z tego procesu.

Będziemy musieli osiągnąć harmonijne i zrównoważone połączenia ze sobą, ponieważ jest to jedyny sposób, aby doświadczyć harmonii i równowagi z naturą.

Jeśli będziemy nadal odnosić się do siebie negatywnie, stworzymy warunki pozwalające wypłynąć na powierzchnię większej liczbie wirusów i problemów. Oznacza to, że wszystkie problemy pojawiają się w miejscach naszych niewykorzystanych szans na ustanowienie pozytywnych połączeń ponad negatywnymi.

Dlatego mam nadzieję, że wykorzystamy ten okres dystansu społecznego, w którym zostaliśmy umieszczeni, na introspekcję i nauczymy się, jak możemy ostatecznie stać się bardziej związani i podobni do formy doskonale połączonej natury.

Źródło: https://bit.ly/2JA0Y36


Cierpliwość Natury kończy się

W ciężkie starcie z Naturą weszliśmy już dawno i dzisiaj zbieramy jego płody. Jest to odczuwalne coraz wyraźniej nawet w małym Izraelu. 

Pożary w Australii, które rozpoczęły się jeszcze w sierpniu, stały się najgorszymi, jakie kiedykolwiek odnotowano w historii. W Wikipedii poświęcony już jest im artykuł, a Google otworzył specjalną stronę z darowiznami. 

Na tym tle izraelskie powodzie nie są tak zauważalne, ale zebrały także krwawe żniwa i ustanowiły dwutygodniowy rekord w ciągu ostatnich 50 lat. W istocie jest to nie mniej znaczące wydarzenie. Dr Amir Givati, wiodący pracownik naukowy firmy ClimaCell, nazwał to nawet historycznym wydarzeniem.

Warunki pogodowe stają się coraz bardziej ekstremalne, anomalia stają się normą”, mówi Givati, „Moim zdaniem wydarzenia ostatnich dni są najbardziej oczywistym dowodem poważnych zmian klimatu. Jeśli ludzie nadal tego nie rozumieją, nie wiem, jakie jeszcze argumenty są potrzebne.

Oczywiście, doświadczyliśmy już ekstremalnych zmian warunków pogodowych. Ale ich skala była znacznie skromniejsza i nie występowały one w takim zagrażającym tempie”.

Rzeczywiście, przez cały czas obserwacji już w Chanuka opady okazały się rekordowe. „Każdego dnia nowy rekord”, kontynuuje dr Givati. „Coś podobnego wydarzyło się w 1992 roku, ale wtedy na wzgórzach spadł śnieg. Teraz powódź występuje bez topnienia śniegu. Moi koledzy uważają, że nadejdą jeszcze silniejsze i niszczycielskie ulewy. Latem susza, zimą chłód i niepogoda. Klimat stracił równowagę“.

Nie będziemy pocieszać się iluzjami. Obecna zima nie jest rzadkim ekscesem. Przeciwnie, jest to część globalnych zmian. „Nadszedł czas, aby porzucić przestarzałe pojęcia o „normalnej” pogodzie i przyzwyczaić się do myśli o tym, że wielodniowe ulewy deszczu i straszny upał nie jest niczym niezwykłym”, wzywa dr Givati. „Światowy klimat się zmienia. Należy pomyśleć o tym, jak przystosować się do tych zmian”.

Bardziej umiarkowani klimatolodzy nie są tak kategoryczni, jednakże również i oni przyznają, że sytuacja jest niepokojąca. Profesor Yoav Yair ze Szkoły Zrównoważonego Rozwoju w Wielodziedzinowym Centrum Herzliya: „Burze stały się dłuższe, wzrosły wszystkie wskaźniki, według których oceniamy to zjawisko: prędkość wiatru, poziom opadów itd.”

Tymczasem w Rosji znów „zapomniał” spaść śnieg…

W rzeczywistości dla nikogo nie jest to tajemnicą: trendy klimatyczne pogarszają się na naszych oczach w przeciągu życia jednego pokolenia, tak jakby kula ziemska nie mogła nas dłużej znieść. Przecież Ziemia, Natura jest żywym organizmem, chociaż znaczną jej część nazywamy nieożywioną. Tutaj jest nasza kolebka, nasz dom i gospodarzami w nim nie jesteśmy my.

Przeciwnie, on zrodził nas, on obejmuje nas, on jest ponad nami. W nim jest szczególna energia, szczególny duch, szczególny zamysł.

Ale my tego nie rozumiemy i robimy, co chcemy. Już dawno weszliśmy z nim w konflikt, a teraz w ostre starcie i oto zbieramy płody. Nawet w małym Izraelu coraz wyraźniej jest to odczuwalne. Na przykład zdarzają się dni, których zbiera się kilkadziesiąt w ciągu roku, kiedy niebo staje się białawe z powodu pyłu i piasku, traci nawet odrobinę niebieskiego i przypadkowo podnosząc oczy, nagle czujesz się jak na innej planecie…

To wszystko, to dopiero początek. I tylko jedna rzecz nam pomoże zbawić Ziemię od naszej brutalności, od naszej zuchwałej arogancji, odnieść się do niej, jak do jednej żywej całości.

I w tym celu konieczna jest wewnętrzna zmiana. Musimy uświadomić sobie, że sami wywołujemy nierównowagę w naszym domu i jego reakcja może łatwo „zdmuchnąć”, „zrzucić” nas z powierzchni Ziemi.

Jesteśmy słabi przed jej mocą, prawie bezradni. Wystarczy, że zakres temperatur przesunie się o około dziesięć stopni i setki milionów ludzi będzie pod miażdżącym ciosem. Ale to tylko jedna z wielu opcji i nie możemy ich nawet obliczyć, dlatego że nie rozumiemy ogólnego systemu.

Nie – my obserwujemy, jak dym australijskich pożarów, setki megaton dwutlenku węgla, przepływając przecina Ocean Spokojny i zanieczyszcza grzbiety Ameryki Południowej, a nawet Antarktydę. Jednak prawdziwa szkoda spowodowana obecnym stanem ludzkości pozostaje poza zasięgiem naszego pola widzenia. XXI wiek dał nam takie możliwości i narzędzia, które wymagają od nas stania się mądrzejszymi, bardziej wrażliwymi, ostrożniejszymi, dojrzalszymi. Ale gdzie tam! Dziś nawet liderzy zachowują się jak małe dzieci. I staje się to nie do zniesienia…

Przecież w Naturze wszystko jest powiązane ze wszystkim. Poprzez nasz negatywny wpływ uruchamiamy procesy, które powracają do nas jak bumerang!

I naszym głównym problemem są rozpadające się relacje. Dziś cały świat jest objęty głęboką wzajemną nienawiścią, która w rzeczywistości jest całkowicie nieuzasadniona. Wcześniej konflikty były lokalne, teraz obejmują kontynenty, sojusze, klastry wzdłuż i wszerz przecinają pęknięciami kraje, społeczeństwa, a nawet rodziny!

I tego Natura nie jest w stanie znieść. Brak równowagi przenika wszystkie sfery naszego i jej życia. „Adaptacja” nie pomoże, nie pomogą „zieloni” z ich „ekologiczną religią” nie pomogą czyste źródła energii, rezygnacja z ropy naftowej, plastiku i czegokolwiek innego. Walka z konsekwencjami jest daremna. Podnieśliśmy falę innej jakości, innej skali.

Przecież prawdziwą przyczyną jest sam człowiek. I przede wszystkim niszczy naturę swoim pierwotnym egoizmem, który jest jej diametralnie różny. Nasze niezachwiane samolubstwo, nieokiełznany konsumpcjonizm, sama nasza istota nakłania Ziemię przeciwko nam. W rezultacie nawet w Czarnobylu wszystko kwitnie, ponieważ nas tam nie ma…

Jak więc się zmienić? Jak okiełznać swoją naturę? Jak wypracować inny stosunek do siebie, do innych, do nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej natury? Właśnie nad tym musimy się zastanawiać. I jeśli nad tym się zastanowimy, jeśli w końcu wychwycimy korzeń problemu, wtedy w ciągu kilku lat możemy zmienić sytuację.

Przecież Natura, tak czy inaczej reaguje na nas, na swoje dzieci. Ona przyjmuje na naszych oczach to oblicze, na które zasługujemy.


Koronawirus: patrząc w przyszłość

To wygląda, jakbyśmy się stali uczestnikami hollywoodzkiej opowieści i śledzili rozwój wydarzeń od wewnątrz. Czy uda nam się wniknąć w istotę tego, co się dzieje i przewidzieć rozwiązanie? 

Teraz jest już jasne: obecny koronawirus stał się jednym z tych rzadkich, nieprzewidywalnych wydarzeń o dalekosiężnych konsekwencjach, które słynny Nassim Taleb ochrzcił „czarnym łabędziem”. 

Później z perspektywy czasu, wszystko stanie się jasne i logiczne, jednak już teraz coś się wyłania. 

Pojawiło się nam kilka tygodni lub miesięcy na rozmyślania i nie należy przegapić takiej możliwości. Przecież w Naturze nie ma przypadków, i jeśli już powstały niezbędne warunki, to musimy wykorzystać je z pożytkiem a nie czekać na koniec. 

A zatem najwyraźniej mamy przed sobą kilka miesięcy dość niezwykłego stylu życia. Ale i potem nie powrócimy na stare tory. Nasze życie codzienne stanie się inne. Jakie dokładnie? Zależy to od tego, czy zechcemy już dzisiaj odpowiedzieć na kardynalne pytania postawione przez wirusa. 

Kiedy to wszystko się skończy, będziemy się dziwić, dlaczego w ogóle trzeba chodzić do pracy do biura, chodzić do szkoły, uczyć się lub nauczać, chodzić na zakupy do sklepu – pisze dr Einat Wilf. – Być może będzie to moment, w którym zostawimy za sobą struktury rewolucji przemysłowej. 

Analitycy, naukowcy, głowy firm już dyskutują o nowym, cyfrowym paradygmacie, o zmianie podejścia do produkcji i jej skuteczności, do podejmowania decyzji, do bezpieczeństwa. Epidemia uwidoczniła ten fakt, że nasze bierne myślenie nie nadąża za nowoczesną technologią. 

Jest to jednak tylko część obrazu. Przecież rzecz nie tylko i nie tyle w technologiach. Rzecz w samej koncepcji sukcesu. Jeśli nie przegapimy tego momentu, ludzkość odrzuci wiele zbędnego i na zewnątrz zacznie żyć prościej, bardziej praktycznie, a wewnętrznie – pełniej, bardziej różnorodnie. Zmieni się nie tylko sposób życia, zmieni się sposób myślenia i odczuwania. 

Teraz chcemy tylko jednej rzeczy – niech to wszystko się skończy. Ale weźmy się w garść i spójrzmy faktom w oczy: co nam mówi obecna sytuacja? Jakie choroby świata ujawnia koronawirus? 

Ministerstwo Zdrowia nie powie nam o tym. Swoimi dyrektywami tylko odłącza, odrywa nas od życia narzuconego przez społeczeństwo z jego wartościami, wypoczynkiem i rozrywką. Nagle wzajemna odpowiedzialność przestaje być pustym frazesem, radykalnie zmieniają się priorytety, rozrywka przechodzi w wirtualną przestrzeń … 

To dość ponure preludium, ale wciąż nie tragiczne. Staramy się zaaklimatyzować, zbudować nowe ramy, nawet pomóc innym, nieznajomym ludziom, co dla wielu było wczoraj nonsensem. Z jednej strony jesteśmy ograniczeni tym, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, z drugiej odkrywamy nowe rzeczy w niezwykłej sytuacji. Jak dorastające dziecko, które kierowane jest przez wychowawców. Nieprawdaż? 

Patrząc na trasy zachorowań, widzimy kawiarnie, restauracje, sklepy, centra handlowe, supermarkety, sale bankietowe… Właściwie w tym jest prawie całe nasze życie – przerywana linia od jednej instytucji do drugiej. Wybieramy się za granicę – i tam to samo, nieskończony łańcuch. Chociaż nie, skończony oczywiście. 

I patrząc teraz na to z boku, stajemy się trochę starsi, trochę doroślejsi. Niepostrzeżenie, podświadomie rodzi się w nas nowe uczucie, nowy stosunek do wypoczynku, rozrywki, do swojego życia, do otoczenia. Stare trochę wyblakło, i jakby klapki spadają z oczu odsłaniając nowe kolory. 

Tak, wyprzedzam wydarzenia, ale dosłownie o tydzień, wierzcie mi. To, co dziś wydaje się więzieniem, w rzeczywistości przedstawia nam możliwość rozpoczęcia poważniejszego, głębszego odnoszenia się do siebie i do świata, zadawania pytań, które zostały skrzętnie zatuszowane przez poprzedni paradygmat.

W rzeczywistości przed nami jest niebywała szansa. Wirus prowadzi do oczyszczenia, do „dezynfekcji” umysłu i uczuć, podnosi na nowy poziom myślenia, uświadomienia, pragnienia, wzajemnych powiązań. Nie wiedząc o tym sami stykamy się z potrzebą w tym sensie, którego wcześniej byliśmy pozbawieni.

Wyprzedzimy czas o dwa tygodnie: wirus jest nie tylko zagrożeniem, ale także przełomem. Niszczy nie tylko ciało, ale także przestarzałe koncepcje, dogmaty, otwierając drzwi do nowego stanu ludzkości. 

Naszym pierwszym impulsem jest zamknąć te drzwi, zatrzymać przeciąg, usunąć przeszkodę na utartej drodze. Ale poczekajcie, nie zamykajcie drzwi świadomości! W Naturze, w tym jedynym, integralnym systemie nie ma niczego złego, nieprawidłowego. Wszystkie jej reakcje są prawidłowe i korzystne, nawet jeśli w czymś są destrukcyjne. 

Nie można po prostu walczyć z wirusem, nie biorąc pod uwagę systemu, w którym żyjemy. On mimo wszystko nigdzie nie odejdzie i dalej będzie bronił swojej równowagi. 

Przed kim? Przed nami. To my tracimy ogólną równowagę, „kołysząc łódź”, konsumpcyjnie odnosimy się do świata i siebie – ze względu na głupie wychwalanie się, z chęci postawienia się przynajmniej w czymś wyżej innych. Całe nasze życie jest podporządkowane temu zadaniu, ukrytemu za wieloma solidnie wyglądającymi, ale płaskimi dekoracjami. 

W rezultacie na ekologicznym poziomie świadomie niszczymy Ziemię. Można wyśmiewać się ile się chce z Grety Tunberg, ale tu ona ma rację. A co najważniejsze – psujemy ekologię społeczną, akurat to zadanie, które jest nam przydzielane przez system, partaczymy po całości. 

Nasze relacje, cały nasz „postęp” jest wyzwaniem integralności, wyzwaniem samej Natury. Wnosimy zaburzenie równowagi, dysharmonię we wszystkim, czego dotykamy. Próbujemy podbić system, który nas zrodził. Domagamy się od Natury, aby była posłuszna, ze względu na nasze infantylne, bezsensowne zabawy. 

I oczywiście Natura jest przeciwko. Nie przez przypadek wirus zmusza nas do zbudowania zdrowszego życia, bardziej odpowiedzialnych relacji, do porzucenia niepotrzebnej produkcji, do troski o siebie nawzajem. 

Być może, kiedy wynajdą szczepionkę, lub gdy większość zachoruje, wyjdziemy z izolacji doroślejsi i zaczniemy żyć inaczej, lepiej. Być może nadamy sens tej epidemii, która na razie jeszcze wydaje się być „czarnym łabędziem”, przykrą, nieprzewidzianą przeszkodą na drodze naszej nieprzerywanej linii. Później znajdzie się logiczne wytłumaczenie dla wszystkich „czarnych łabędzi”. A jakie wyjaśnienie podamy? I co przeszkadza nam zrobić to teraz? 

Przez dziesięciolecia błądziliśmy w iluzjach konsumenckich, niszcząc życie przyszłych pokoleń. Przekształciliśmy się w trybiki globalnej maszyny nadprodukcji i niskiego poziomu współczucia. Maszyny, która produkuje śmieci, spala ludzkie i naturalne zasoby w imię egoizmu. 

Po co więc do tego wracać? Konsumujmy dwa, trzy razy mniej towarów, za to my, nasze dzieci i wnuki będą miały zdrowe, spokojne życie, pełne innych radości – o wiele bardziej twórczych, nieprzemijających, ogólnoludzkich. Wspólne nieszczęście może stać się odskocznią do wspólnego sukcesu. Znaczy wirus w istocie jest szansą na ratunek. 

Natura w przeciwieństwie do nas nic nie rujnuje i niczego nie niszczy – tylko rozwija, naprawia, koryguje. Nasza percepcja jeszcze nie dorosła do tego obrazu, ale jesteśmy już w stanie przewidzieć naszą wiedzę, wyprzedzić nieco, zajrzeć poza narysowany horyzont.

Wtedy zobaczymy, jak wrogo nastawieni jesteśmy do Natury. Podobnie jak armia mongolsko-tatarska deptamy jej pola, arogancko zginamy ją pod siebie. 

Zobaczymy jeszcze, że każdy z nas stoi przed Naturą, a za nim cała ludzkość. Każdy jest osobiście odpowiedzialny za równowagę systemu. Szczegół i ogół są równe – mówią kabaliści. Właśnie w tym każdy jest szczególny, unikalny… A może troszkę za daleko wybiegłem? 

Cofnijmy się o jeden krok: wirus jest wynikiem braku równowagi w ogólnym systemie, którą my – ludzkość powodujemy. Człowiek jest w nim wiodącą częścią. Wszystkie jego impulsy są powiązane, połączone z nami. W nim uczymy się odpowiadać za siebie wzajemnie i odpowiadać za niego. 

Nie zapominajmy o tym, przestrzegając zalecanego dystansu, siedząc w kwarantannie, dbając o rodzinę, w miarę sił pomagając innym. Zignorowanie tego jest, jak zakopanie głowy w piasek, oglądanie się wstecz, na wczorajszy dzień, gdy już nadchodzi jutro. Człowiek tym właśnie odróżnia się od zwierząt, że jest obdarzony wyobraźnią, umie przewidywać, wyprzedzać, patrzyć naprzód. Nasz „czarny łabędź”, to znacznie więcej niż się wydaje. 

Źródło: https://bit.ly/3bC2DRE


Kiedy skończy się pandemia spowodowana Koronawirusem?

Nie jesteśmy przyzwyczajeni do koronawirusa. Nie mamy pojęcia jak się z tego wydostaniemy i dokąd nas to zaprowadzi.

Jeśli ktokolwiek myśli, że to minie za kilka tygodni – nie minie. Jesteśmy w nowym stanie, który przetrwa lato, a potem przyjdzie zima.

Kiedy skończy się ta pandemia?

Skończy się, kiedy polepszymy ludzkie relacje. Aby zrozumieć, dlaczego tak jest, potrzebujemy głębszej świadomości tego, jak działa natura.

Zanim koronawirus osaczył nas, działaliśmy napędzani napompowaną przez sterydy chęcią czerpania korzyści z siebie nawzajem, aby każdy z nas realizował swoje własne interesy.

Troska o innych ludzi i naszą planetę została przyćmiona przez troskę o samych siebie. Takie podejście samo w sobie sprawiło, że patrzymy na naturę i innych ludzi wyłącznie przez pryzmat tego, jak ich wykorzystać, aby osiągnąć maksymalne korzyści własne.

Natura musiała więc dać nam nauczkę. I to w bardzo wyrazisty, pomysłowy, troskliwy i rygorystyczny sposób.

Wyglądaliśmy jak rodzeństwo walczące o nasze zabawki, a potem natura, jak surowy rodzic kazała nam przestać się kłócić, iść do osobnych pokoi, zastanowić się nad naszym złym zachowaniem i nad tym, jak powinniśmy się wobec siebie zachowywać, kiedy natura pozwoli nam wyjść i znów być razem.

Mam więc nadzieję, że poważnie potraktujemy okres, w którym się znajdujemy, że wykorzystamy czas, który mamy teraz na uświadomienie sobie naszych ścisłych wzajemnych powiązań i współzależności między sobą i z naturą.

Koronawirus pomaga nam dostrzec, że jesteśmy równi. Nie odróżnia on bogatych od biednych, szefa od robotnika, sławnych i nieznanych – wszyscy jesteśmy równi w obliczu tego ciosu.

Rozumiem przeszkody, jakie odczuwamy w postrzeganiu wszystkich ludzi jako równych, ponieważ zostaliśmy wychowani do kategoryzacji i klasyfikowania ludzi w pewien określony sposób, ale nie mamy wyboru: Natura pokazuje nam poprzez tego wirusa, że uważa nas wszystkich za równych i byłoby mądrze, abyśmy spróbowali spojrzeć na siebie tak, jak ona patrzy na nas.

Nawet elity multimilionerów, które uciekły na swoje prywatne wyspy i do podziemnych bunkrów, są nadal zagrożeni koronawirusem. Wirus pojawił się w wielu takich miejscach, że nadal nie rozumiemy, jak mógł się tam znaleźć. Dlatego nawet w ukryciu, z dala od reszty, ludzie nadal są podatni na działanie wirusa, tak jak wszyscy, ponieważ istnieje zupełnie inny powód jego obecności niż ten, który obecnie możemy zrozumieć.

Dlatego im szybciej będziemy odnosić się do wszystkich jak do równych – troszcząc się o wszystkich ludzi na świecie tak samo, jak o siebie samych – wtedy bardzo szybko wzniesiemy się ponad ten cios, który wymierzyła nam natura i wtedy już w spokojniejszych okolicznościach będziemy dążyć do coraz większego połączenia między sobą.

Źródło: https://bit.ly/2Jlr5ej


Rozkwit mediów w coraz bardziej egoistycznym społeczeństwie

Zrób krok do tyłu, aby przez chwilę spojrzeć na społeczność całego świata, jakby była ludzkim organizmem; i co byś zobaczył? Zobaczysz, że jego układ odpornościowy słabo funkcjonuje a narządy, które powinny tworzyć jednolite i zdrowe ciało ulegają rozpadowi.

Narastają problemy na skalę osobistą, społeczną i globalną, od depresji, stresu, samotności, pustki, niepokoju, ksenofobii, nadużywania narkotyków i samobójstw, aż po zrównanie dochodów, ubóstwo, zmiany klimatu i klęski żywiołowe. Pomimo niezliczonych wysiłków uporania się z tymi problemami, one tkwią ukryte pod okalającym je płaszczem, którego głębia wymaga naszej uwagi.

Czym jest ta głębia? To nic innego, jak ludzkie ego, to znaczy nadmierna miłość do siebie i troska o siebie w każdym organie, powodująca degenerację całego organizmu.

Ludzkie ego przeżyło ostatnio gwałtowny wzrost osiągając rekordowy poziom: oderwało się od wszystkich wcześniej przyjętych norm, uwolniło się od prawa i porządku, i okrutnie ignoruje wypracowane schematy.

Kto może oprzeć się ego, które dumnie pompuje klatkę piersiową? Jakie prawo je zablokuje? Jaki czynnik może je powstrzymać?

Media w egoistycznym społeczeństwie

Ego ma silne plecy: media.

Dziś media, a zwłaszcza media społecznościowe, cieszą się szerokim spektrum wpływu i siłą, jakiej nigdy wcześniej nie miały. W dowolnym momencie opinia publiczna może zostać obrócona w taki czy inny sposób. Mając torbę pełną gotówki możesz kupić miejsce na reklamę, posty sponsorowane i inne sposoby, by pojawić się w mediach, wrzucać co tylko chcesz prosto przed oczy użytkowników.

Pieniądze mogą kupić sławę, a sława może pokonać wszystko. Dzień po dniu podana przez media idea przegryza się przez różne warstwy, aż stopniowo dotrze do wszystkich organów powodując osłabienie i poddanie się, a świadomość wszystkich – policji, prawników, wychowawców, sędziów, przywódców i obywateli – upada pod naciskiem mediów. Mija dzień za dniem, choroba rozprzestrzenia się po całym ciele; troska o innych ludzi maleje, nienawiść do innych wzrasta, a rak zjadający ludzkie ciało rozmnaża się i prowadzi ciało w kierunku śmierci.

Pozytywny kierunek dla mediów zorientowanych na przyszłość

Media na całym świecie powinny mieć charakter informacyjny i obiektywny, nie uwięzione w rękach ludzi majętnych, czerpiących korzyści ze sterowania przekazem. Powinny operować w obrębie określonych granic. Media mają za zadanie nas zjednoczyć i służyć, jako system zaprojektowany do połączenia wszystkich narządów w jednym zdrowym ciele.

Jak dobrze by było, gdyby wszystkie części społeczeństwa usiadły razem – lewica i prawica, religijni i niewierzący, reprezentanci wszystkich grup, również z marginesu społeczeństwa – i wszyscy pracowali razem dla jednego szefa: korzyść publiczna. Wszystkie ich decyzje byłyby odpowiedzią na jej i tylko jej potrzeby. Każda opinia miałaby swoją własną przestrzeń, żadna opinia nie byłaby podporządkowana i żaden głos nie zostałby uciszony. Siedzieliby i dyskutowali na szerokim forum, omawiali z ekspertami, zagłębiali się w statystyki, kłócili się i nadrabiali, aż do osiągnięcia wspólnej decyzji i wspólnego przesłania gotowego do ogłoszenia.

Ich pracą kierowałaby nowa zasada: publikowanie wiadomości i treści, które przyczyniają się do budowania dobra społecznego i ukierunkowane na jednoczenie ludzi na poziomie globalnym. Nikt nie miałby prawa osłabiać czyjejś opinii, lecz równoważyć ją innymi elementami polaryzując różne punkty w kierunku wzajemnego uzupełniania się. Według zasady: jeśli media nie dojdą do porozumienia, nic nie zostanie ogłoszone publicznie. Z drugiej strony, tylko wtedy, gdy informacja będzie korzystna dla wszystkich zostanie przekazana ogółowi. Taki pluralizm mediów rozpocząłby proces uzdrawiania schorowanego podziałami społeczeństwa.

Pozytywny i przyszłościowy kierunek dla przywództwa

Jednak nie tylko media powinny działać zgodnie, ale także przywództwo. Gdyby dążenia skierowano na uzupełnianie się poglądów, utorowałoby to złotą drogę. Przedstawiciele różnych sektorów społeczeństwa zasiedliby przy okrągłym stole, w celu stworzenia modelu jednoczącego dzisiejsze społeczeństwo. Takie przywództwo byłoby uważane za prawdziwą demokrację: rządy ludzi, rządy większości, rządy przedstawicieli wybranych przez ludzi.

Zasadniczym i decydującym etapem byłoby doprowadzenie uczestników do poczucia jedności i stworzenie synergii na podstawie różnych opinii. Właśnie wtedy, gdy przeciwieństwa osiągają wzajemną akceptację, społeczeństwo osiąga nowy etap rozwoju. Takiego przywództwa potrzebuje dziś nasz globalny i wzajemnie połączony świat.

Wprowadzenie sprawiedliwej zasady równości umożliwi podejmowanie korzystnych dla całego organizmu decyzji. W takim społeczeństwie nie byłaby potrzebna gwiazda, która wzeszłaby dzisiaj i spadła jutro, ale wystarczyłoby mieć krąg tak wielu różnorodnych opinii, jak to możliwe. Byłby to mózg ciała społeczeństwa i wszyscy chętnie podążaliby za nim.

Pod takim przywództwem nikt nie zostanie poproszony o porzucenie swojej prywatnej opinii. Opinia zostałaby uznana i wzbogacona innymi różnymi a nawet przeciwnymi opiniami. Nowa sytuacja, która obejmowałaby każdą możliwą sprzeczność, dałaby początek nowemu rozwojowi, dając każdemu równe miejsce w społeczeństwie. Każdy miałby niepowtarzalny wkład dla wszystkich. To jest cud wspólnego tworzenia.

Tak jak każda komórka, organ lub układ w ludzkim ciele mądrze działa razem, aby zapewnić pożywienie i zdrowie całego ciała, wszystkie opinie splatają się razem, by ostatecznie przynieść korzyści całemu ludzkiemu społeczeństwu.

Choć wydaje się być utopijną fantazją wyobrażenie o unifikacji mediów i zarządzania społeczeństwem, lecz wynika to tylko z faktu, że nie wdrożyliśmy jeszcze żadnej metody umożliwiającej to połączenie. Metoda, która pozwala stworzyć takie pozytywne połączenie, oparta jest na wiedzy, którą Abraham przyniósł światu około 3800 lat temu: mądrość

Kabały. Wystarczy mały wysiłek, aby spojrzeć na tę mądrość ze świeżym umysłem, a wkrótce okaże się, że istnieje metoda, która może pozytywnie połączyć ludzkie społeczeństwo, zarówno zdiagnozować pierwotną przyczynę wszystkich współczesnych problemów, jak i zaoferować metodę ich rozwiązania, tym samym zapewniając harmonijną egzystencję wszystkim.

Źródło: https://bit.ly/2WQBbMb


Koronawirus i nowa ludzkość

Wybuch epidemii COVID-19 (koronawirusa) zupełnie nas zaskoczył. Początkowo większość świata nie przejmowała się nim, ponieważ problem ten dotyczył głównie Chin, a zachód patrzy na Chiny, jak na gigantyczna fabrykę. Następnie myśleliśmy, że jest to tylko nowy rodzaj grypy.

Kiedy wirus zaczął się rozprzestrzeniać, nie sądziliśmy, że dosięgnie naszego sąsiedztwa, miasta, kraju, więc kiedy rząd ustanowił obowiązkową kwarantannę dla ludzi wracających z zagranicy, zamknął cały przemysł rozrywkowy, odwołał sportowe wydarzenia, zamknął szkoły i uniwersytety myśleliśmy, że panikuje bez powodu.

Ale mamy już lepsze rozeznanie. Jeśli nie chcemy, aby w naszych krajach doszło do tego, co w Wuhan czy w Lombardii, powinniśmy stosować się do pewnych instrukcji.

Prawie pozytywna wiadomość

Wiadomość, którą niesie nam koronawirus może brzmieć niemal prawie pozytywnie: mówi nam „jesteśmy w tym razem”. To uniwersalne przesłanie dotyczące wzajemnej odpowiedzialności, gdzie środki powzięte przez jeden rząd mogą wpłynąć na każdą osobę na planecie. Tylko pomyśl, jak to się zaczęło. W listopadzie ktoś w Wuhan w Chinach ma nietypową grypę. Trzy miesiące później tysiące ludzi umiera, świat wariuje, setki milionów ludzi jest zamkniętych we własnych domach lub miastach. Rosja i OPEC ogłosiły wojnę naftową, a Stany Zjednoczone uważają, że obie chcą ją zdobyć, a wszystko z powodu tej jednej osoby z nietypową grypą.

W rzeczy samej wszyscy tkwimy w tym razem.

W nauce Kabały istnieje koncept nazywany „ostatnim pokoleniem”. Chodzi w nim o to, że kiedy społeczeństwo staje się do szpiku kości egoistyczne, pojawia się nowy paradygmat polegający na jedności i wzajemnej odpowiedzialności. Według księgi Zohar, fundamentalnej księgi kabalistycznej, właśnie zaczyna się ten proces.

Narodziny nowej ludzkości

Wprawdzie, jesteśmy w środku światowego kryzysu, ale słowo kryzys nie zasługuje na swoją złą reputację. W języku angielskim słowo kryzys oznacza „punkt zwrotny dla poprawy lub pogorszenia ostrej choroby lub gorączki” lub „emocjonalnie istotne wydarzenie lub radykalną zmianę statusu w życiu człowieka ”. Nie jest on więc koniecznie złą, ale z całą pewnością przełomową sytuacją.

Znaczenie słowa kryzys w języku hebrajskim jest jeszcze bardziej interesujące. Mashber, co po hebrajsku oznacza kryzys, to słowo które w starożytnym hebrajskim odnosi się do narodzin. Mashber było to specjalne krzesło, na którym brzemienna kobieta siedziała podczas porodu. Słowo Mashber oznacza otwarcie kanału rodnego tuż przed pojawieniem się noworodka na świecie.

W przypadku obecnego kryzysu, a właściwie obecnego procesu, który przechodzimy od kilku dziesięcioleci, możemy uznać, że tym nowo narodzonym dzieckiem jest nowa ludzkość. Różnica między teraz, a powiedzmy dziesięć lat temu, polega na tym, że znaczna część ludzkości zaczyna zdawać sobie sprawę, że wzajemna odpowiedzialność i współzależność, to nie tylko wymyślne słowa, których można użyć do udekorowania swoich postów w mediach społecznościowych; są bolesną prawdą, którą musimy brać pod uwagę w naszym codziennym życiu.

Wcześniej dla nikogo nie miało znaczenia, czy chcę pójść na dyskotekę lub do kina, aby oderwać się od obciążeń życiowych. W dzisiejszych czasach życie innych ludzi może zależeć od mojej decyzji, dosłownie! Nie można wyobrazić sobie większej wzajemnej zależności.

Chętni kontra niechętni do współpracy z rzeczywistością

Rzeczywistość wybrała za nas: wszyscy jesteśmy od siebie zależni. Możemy wybrać, jak się do tego odnieść. Podobnie jak kryzys, współzależność sama w sobie nie jest złą rzeczą. Wyobraź sobie, jak wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy nie mieli nikogo, kto mógłby produkować nasze jedzenie, nikogo, kto mógłby produkować nasze samochody, i nikogo kto robiłby nasze ubrania, domy, urządzenia i gadżety, które tak lubimy. Jak wyglądałoby nasze życie? Problemem nie jest wzajemna zależność sama w sobie, lecz fakt, że staramy się wykorzystać ją dla własnej korzyści, a nie dla korzyści ogółu.

Problem pojawia sie wtedy, gdy egoistycznie wykorzystujemy naszą współzależność, wtedy rezultatem jest np: kryzys finansowy sprzed 12 lat, depresja, którą odczuwamy z powodu naszego niezadowolenia z życia, która następnie powoduje nadużywanie substancji przez dziesiątki tysięcy ludzi w samych Stanach Zjednoczonych, oraz obecna pandemia, która nikt jeszcze nie wie, jak się skończy.

Ale jeśli wykorzystamy naszą współzależność dla wspólnego dobra, z przyjemnością będziemy dzielić się naszymi najlepszymi umiejętnościami i wysiłkami w społeczeństwie, ponieważ wszyscy inni będą robić podobnie. Czy potrafisz sobie wyobrazić społeczeństwo, którego członkowie pracują dla wspólnego dobra? Czy potrafisz sobie wyobrazić smutek? Czy widzisz tam chorobę? Czy znajdziesz tam samotność? Czy w takiej społeczności będą przestępstwa, analfabetyzm lub narkotyki? Społeczność, która realizuje wzajemną odpowiedzialność, nigdy nie pozwoli, aby coś takiego się wydarzyło.

COVID-19 jest surowym nauczycielem. Ale jakkolwiek bolesne są jego lekcje, lepiej się do nich przyłóżmy, ponieważ są to lekcje naszego wzajemnego połączenia i wzajemnej odpowiedzialności, naszego nowego paradygmatu życia. Rzeczywistość już zdecydowała, że ​​teraz jest czas na narodziny nowej ludzkości; wybór należy do nas, albo pójdzie gładko i szczęśliwie, albo będziemy stawiać opór i tym samym domagać się dodatkowej „pomocy“ w narodzinach ze strony natury.

Źródło: https://bit.ly/3brvFUg


Równoważenie dwóch sił

W naturze gatunki jedzą się nawzajem po to, aby przeżyć, by utrzymać się przy życiu. Natomiast człowiek potrzebuje duchowego pokarmu, który wzbogaci jego spojrzenie na świat o niezbędne do szczęścia elementy. Z natury jest niezadowolony, gdy inni mają coś dobrego. Każdy chce być jedynym, który ma się dobrze.

Człowieka zżera zazdrość, pożądanie, próżność, nienawiść, żądza władzy, w sumie powstaje indywidualna negatywna siła. Jest negatywna, ponieważ prowadzi do konfrontacji lecz nie tak, jak w przypadku zwierząt, by przeżyć, ale aby odnieść korzyść kosztem drugiego.

Ta siła nie zna granic. Każdy chciałby zamienić w roboty pewną ilość ludzi, mieć nad nimi całkowitą kontrolę. „W przeciwnym razie, dlaczego istnieją, jeśli nie dla mnie? Pozwólcie im być w pełni posłusznymi i usługiwać mi, niech żyją tylko po to, aby mnie wychwalać i wywyższać ”. Wychodzi na to, że na najwyższym poziomie natury powstaje specjalne stworzenie, człowiek tego świata, z negatywną siłą rosnącą w środku.

Na niższych poziomach (nieożywiony, roślinny, zwierzęcy) siła dodatnia działa automatycznie wraz z negatywną siłą. Na poziomie człowieka potencjał niszczący rośnie z pokolenia na pokolenie.

Nasz egoizm nie ma granic. Egoizm jest gotów zlikwidować wszystkich, zniszczyć całą planetę a wraz z nią siebie. Ta negatywna siła działa celowo, aby nas rozdzielić.

Obraz świata pokazuje, że brakuje nam pozytywnej, równoważącej siły pochodzącej z połączenia, obdarzania innych.

Przede wszystkim poprawić musimy naszą postawę, nasze podejście, nasze serca zatrute całkowicie egoizmem. Konieczne jest dodanie dobrej części, aby poprawić nasz sposób myślenia, nasze kryteria, sposób patrzenia na świat i ludzi, wszystko co czujemy, wszystko co powoduje, że reagujemy.

Moje pragnienie, mój umysł i moje zmysły wymagają korekty, uzupełnienia, spełnienia do zachowania równowagi. Ten szalony „lewy mocny ster” nasza negatywna separacja, chcę zrównoważyć „prawym mocnym sterem” w kierunku pozytywnego połączenia. Nie możemy dopuszczać do utraty równowagi, jest ono niezbędna w systemie, w którym żyjemy. Przecież równowaga dwóch sił daje nam życie.


Koronawirus i wartość życia

W Ameryce Łacińskiej rok 2019 był rekordowy dla Gorączki Denga. Ok 3 miliony ludzi zostało zarażonych i 1500 z nich zmarło. Każdego roku ta choroba zbiera, co raz to większe żniwo, jednak poza Ameryką Łacińską wiadmość ta nie została szeroko rozpowszchniona? Dlaczego? Ponieważ mówimy tu o Ameryce Południowej a w oczach Zachodu życie ludzi z Ameryki Łacińskiej jest warte mniej, niż życie Europejczyka, czy mieszkańca Ameryki Północnej. Jeśli w zachodnim świecie życie ludzi z Ameryki Łacińskiej cenilibyśmy na równi z naszym, media poświeciłyby temu podwójną uwagę.

Również i koronawirus wzbudzał niewielkie zainteresowanie, kiedy pozostawał, jako wewnętrzny problem Chin. Czy bylibyśmy równie zaniepokojeni, jeśli wirus zabiłby powiedzmy 100 tyś. obywateli Chin i nie wyemigrował do innych krajów? Odpowiedź nie dotyczy liczby a tożsamości osób narażonych.

Przywykliśmy myśleć o nas samych, jako o odpowiedzialnych i moralnych ludziach, jednak COVID-19 ukazuje naszą prawdziwa naturę: samolubną do szpiku kości. Dlatego właśnie świat zaczął panikować przed koronawirusem dopiero wtedy, gdy zaczął rozprzestrzeniać się poza Chiny; to właśnie jest smutna rzeczywistość naszego życia.

Dwie lekcje od wirusa

Póki co, koronawirus udzielił nam dwóch bardzo istotnych lekcji:

1) w oczach natury wszyscy jesteśmy równi. Nieważne, czy jesteś biedny, czy bogaty, czy jesteś panem, czy służącym, dla tego małego wirusa to jest bez znaczenia; natura uderzy cię tak samo.

2) Wszyscy jesteśmy od siebie zależni. Przekazujemy zarazki jedna osoba drugiej, a nieodpowiedzialne zachowanie jednej osoby, nawet jeśli przypadkowe, może kosztować życie innych ludzi, a wielu innym zadać ból i cierpienie.

To czego wirus nas nie uczy, to jak zamienić tą negatywną współzależność w pozytywną. Tego będziemy musieli nauczyć się sami, podejmując wysiłki ukierunkowane na zbudowanie nowego paradygmatu życia. Jeśli skierujemy wysiłki na polepszanie życia każdego a nie tylko naszego własnego i często kosztem innych, przekształcimy nasze środowisko społeczne i ekologiczne.

Pandemia jest dla nas okazją, by spojrzeć na siebie samych z zupełnie innej perspektywy. Pozwoli postrzegać sukces, nie jako triumf nad innymi, ale jako wzmocnienie społeczeństwa, jako całości. Prawdą jest, że jest to niezgodne z nasza naturą, ale w dzisiejszych czasach nawet natura jest przeciwko nam, więc będzie lepiej, jeśli zaczniemy myśleć poza wyuczonymi schematami. Jeśli nie zmienimy sposobu naszego myślenia, rzeczywistość zrobi to za nas i to w bardziej bolesny sposób.

Koronawirus jest wstępem do szeregu prób, które spadną na ludzkość dopóki nie staniemy się wzajemnie odpowiedzialni na poziomie społecznym i ekologicznym. Nie trzeba wiele czasu, aby zobaczyć, że wirus jest okazją do naszego wspólnego rozważania na ten temat. Zwróćmy uwagę na to, jak Chiny zareagowały na początku wybuchu epidemii, zachowując się jakby nie było to niczym poważnym i zobaczmy, jakie podjęli kroki, aby spowolnić jego roznoszenie – objęli wszystkich kwarantanną i przyniosło to pożądany efekt. Spójrzmy natomiast jak Włochy zignorowały zagrożenie i do jakich katastrofalnych skutków to doprowadziło.

Teraz obowiązkowo musimy podnieść ważność wzajemnej odpowiedzialnośi na zupełnie nowy poziom, aby móc zbierać owoce tego wysiłku. Możemy zrobić dużo więcej, niż ochronić społeczeństwo od wirusa. Możemy wyleczyć je z alienacji, samotności i depresji, które pojawiły się w społeczeństwie na długo przed wirusem. Wszystko sprowadza się tylko do zaakceptowania, że jesteśmy za siebie wzajemnie odpowiedzialni.

Doceniać różnice

Jeśli zaakceptujemy wzajemną odpowiedzialność nauczymy się doceniać różnice znajdujące się w każdym z nas. Nasze unikalne charaktery przestaną nas od siebie oddzielać, przeciwnie połączą nas i dadzą możliwość stworzenia takiego społeczeństwa, którego nie mielibyśmy okazji stworzyć w innych warunkach.

Kwestie rasowe lub równość płci wygaśnie, ponieważ każda osoba będzie bezcenna. Jak możesz ocenić osobę, która ma wyjątkowe cechy, których nikt inny nie ma, i która jest gotowa i chętnie wykorzysta te cechy, aby przynieść korzyści całemu społeczeństwu?

Czy będzie miało znaczenie, czy osoba ta pochodzi z Ameryki Łacińskiej, Chin czy Niemiec? Czy będzie miało znaczenie, czy osoba ta jest dobrze wykształcona, bogata czy biedna, czarna, biała lub żółta? Nic z tego nie będzie miało znaczenia. Liczy się tylko to, że osoba ta będzie miała bezcenną zdolność obdarzania. Tak wygląda rzeczywistość ludzi żyjących we wzajemnej odpowiedzialności.

Źródło: https://bit.ly/2Jigkck