Artykuły z kategorii Nowe publikacje

Co jest niepodważalnym źródłem szczęścia?

Kabała jest metodą, która uczy jak stworzyć pozytywnie połączone społeczeństwo, składające się ze szczęśliwych jednostek żyjących w równowadze z naturą.

Thrive Global opublikował mój nowy artykuł: Co jest niepodważalnym źródłem szczęścia?

Każdy chce być szczęśliwy. Istnieją niezliczone interpretacje tego, czym jest szczęście i jak być szczęśliwym, jakie jest źródło szczęścia, i na pewno, gdybyśmy mogli zidentyfikować autentyczne, niepodważalne źródło szczęścia, odważnie ruszylibyśmy w jego kierunku.

W niniejszym poszukiwaniu niepodważalnego źródła szczęścia przyjrzymy się:

  • czy istnieje coś takiego jak niepodważalne źródło szczęścia,
  • czy szczęście jest subiektywne i relatywne dla każdego, czy też może być źródło szczęścia wspólne dla wszystkich,
  • rola jaką w naszym szczęściu odgrywa społeczeństwo i jego wartości,
  • co stoi na drodze do bycia szczęśliwym przez cały czas,
  • rola jaką pełni ludzka natura w naszym szczęściu,
  • określenie niepodważalnego źródła szczęścia i rodzaju transformacji potrzebnej do jego przeżycia.

CZY ISTNIEJE COŚ TAKIEGO JAK NIEPODWAŻALNE ŹRÓDŁO SZCZĘŚCIA?

Czy szczęście jest subiektywne i odnosi się do każdego z osobna, czy też może istnieje wspólne źródło szczęścia dla wszystkich?

Aby poszukać odpowiedzi na to pytanie, ważne jest, abyśmy widzieli siebie jako gatunek społeczny, postrzegając nasze życie w połączeniu z innymi, z uwzględnieniem, że jakość naszych powiązań wpływa na naszą perspektywę i odczuwanie szczęścia.

Fakt, że jesteśmy gatunkiem społecznym odróżnia nas od zwierząt. Jesteśmy kształtowani przez nasze otoczenie w każdym momencie naszego życia. Nasze miejsce urodzenia, gdzie się wychowaliśmy, nasze rodziny, szkoły, nauczyciele, przyjaciele, współpracownicy, a także nasza kultura i media, które wchłaniamy, i w które angażujemy się wpływają na to jak definiujemy bycie szczęśliwym, jak możemy osiągnąć szczęście, i to co robimy, aby je osiągnąć.

Wiele badań nad szczęściem potwierdza, że pozytywnie połączone i wspierające społeczeństwo stanowi podstawę zadowolenia jego członków. Obowiązek wzajemnej troski, jako podstawowej zasady społecznej – gdzie każdy otrzymuje tyle, ile jest mu potrzebne i pracuje na rzecz innych – jest optymalnym rozwiązaniem dla szczęścia każdej osoby.

CO KOLIDUJE Z NASZYM SZCZĘŚCIEM?

Problem polega na tym, że tam, gdzie jest społeczeństwo istnieją społeczne pragnienia, tj. pragnienie posiadania pieniędzy, honoru, szacunku, sławy, kontroli, władzy i wiedzy. Nasze indywidualne dążenia do spełnienia tych pragnień kosztem innych ludzi kolidują z naszym szczęściem. Na przykład, jeśli ktoś chce stać się bogatym, potężnym lub sławnym musi nieustannie walczyć o przewagę nad innymi, zakłócając lub niszcząc bogactwo, władzę lub sławę innych.

Co więcej, natura ludzka, która jest pragnieniem otrzymywania działa tak, że kiedy cieszymy się, nasze pragnienie odczuwania tej przyjemności gaśnie w chwili jej otrzymania, i w tym miejscu pojawia się nowe pragnienie. Ten modus operandi ludzkiej natury sprawia, że czujemy się stale niezaspokojeni i z nowymi pragnieniami.

Ta formuła, w której żyjemy – dążenie do szczęścia kosztem innych w połączeniu z ciągłym niezadowoleniem osadzonym w ludzkiej naturze – jest antytezą szczęścia. Można zatem stwierdzić, że jeśli nasze źródło szczęścia pozostanie indywidualnym poszukiwaniem przyjemności kosztem innych, nigdy nie doświadczymy trwałej, kwitnącej formy szczęścia. Będziemy nękani przez nasze nieustannie niezaspokojone pragnienia i będziemy odczuwać coraz większe niezadowolenie, w końcu ostatecznie doprowadzi nas to do rozpaczy z powodu prób funkcjonowania w społeczeństwie za pomocą konkurencyjnych, indywidualistycznych motywów.

Koniecznością jest, aby każdy naród był silnie zjednoczony w sobie, tak aby wszystkie jego jednostki były ze sobą związane przez instynktowną miłość. Co więcej, każda osoba powinna czuć, że szczęście narodu jest jej własnym szczęściem, a dekadencja narodu jest własną dekadencją … Oznacza to, że ludzie tego narodu, którzy wyczuwają tę harmonię, są tymi, którzy tworzą naród i miara szczęścia narodu i jego trwałość są mierzone ich jakością.

– Kabalista Yehuda Ashlag, The Nation

Opinia publiczna czci dziś rywalizację i indywidualne osiągnięcia. Innymi słowy, jeśli depczesz swoją konkurencję, aby odnieść sukces jako jednostka, patrzy się na ciebie z szacunkiem. Jest to spleciony symptom wartości indywidualistyczno-konkurencyjnych, w jakich jesteśmy wychowywani, również w naszych szkołach i uniwersytetach, poprzez filmy, muzykę, media, programy telewizyjne i dyskusje internetowe, w które angażujemy się regularnie. Dlatego, jeśli szukamy autentycznego źródła szczęścia, musimy najpierw uznać, że nic się nie zmieni, jeśli nasza egoistyczna natura ludzka będzie nadal absorbować wpływy społeczne, które żywią jej egoistyczne działania kosztem innych.

Nawet jeśli określimy autentyczne źródło szczęścia, które może zadowolić wszystkich – nieograniczoną formę przyjemności, która napełnia nas, gdy angażujemy się w dawanie i pozytywnie łączymy się z innymi – nadal nie doświadczymy trwałego szczęścia, jeśli społeczeństwo jako całość nie będzie traktować priorytetowo wartości dawania, dobroci, altruizmu i pozytywnego połączenia w stosunku do obowiązujących dzisiaj wartości konkurencyjno-indywidualistycznych.

CO ZWIĘKSZY ŚWIADOMOŚĆ AUTENTYCZNEGO ŹRÓDŁA SZCZĘŚCIA?

Wzrost nieszczęść i problemów w społeczeństwie ludzkim odegra swoją rolę w podnoszeniu świadomości, z jakiego powodu nie udaje nam się osiągnąć autentycznej i trwałej formy szczęścia. W nauce Kabały ten stan nazywany jest „rozpoznaniem zła”. Oznacza to, że problemy i kryzysy narastają, dopóki nie zobaczymy, że tak bardzo jak chcemy żyć szczęśliwym i harmonijnym życiem, nie robimy tego, a ponadto sytuacja pogarsza się. W końcu uświadomimy sobie, że rozwiązanie polega na zasadniczej zamianie naszych wartości – z wartości konkurencyjno – indywidualistyczno – egoistycznych na wartości  współpracujące – połączone – altruistyczne – i że instytucje edukacyjne i media przekazujące wartości do naszego życia, muszą odczuć spoczywającą na nich główną odpowiedzialność w tej transformacji.

Samo pojawienie się nauki o szczęściu i psychologii pozytywnej w czasach, gdy depresja stała się najbardziej powszechną chorobą na świecie, pokazuje wyraźnie jak w miarę nasilania się cierpienia, staramy się przeciwdziałać mu za pomocą antidotum.

To ta sama epoka, w której autorzy Księgi Zohar, a także najbardziej znany Kabalista XX wieku, Jehuda Aszlag (Baal HaSulam) stwierdził, że autentyczna mądrość Kabały zostanie ujawniona i dostępna dla wszystkich, jako metoda aby poprowadzić społeczeństwo do pozytywnych związków, które mogą sprawić, że wszyscy będą szczęśliwi.

Kabała jest metodą, która uczy tworzenia pozytywnie połączonego społeczeństwa, zbudowanego ze szczęśliwych jednostek, zbalansowanych z naturą. Dzieje się tak dzięki uczestniczeniu w procesie eksperymentowania w łączeniu się z innymi, aby przyciągnąć siłę połączenia, która mieszka w naturze, i która ma moc, by nas zmienić, abyśmy zaczęli brać pod uwagę innych ludzi. W ten sposób człowiek nauczy się dążyć nie tylko do spełnienia własnego szczęścia, ale także do szczęścia innych osób. Następnie zostanie zbudowane harmonijne społeczeństwo ludzkie, aby zapewnić szczęście każdej osobie.


Dzień Pamięci o Holokauście 2019

To czego możemy nauczyć się z Holokaustu, dlaczego jest ważniejsze niż żałoba po ofiarach Holokaustu?

Kolejny rok mija, kolejny Dzień Pamięci o Holokauście. W Izraelu atmosfera powagi rozpoczyna się w noc poprzedzającą, kiedy interesy zamyka się wcześniej niż zwykle, a ludzie mają zastanowić się nad 6 milionami Żydów zamordowanych na początku lat 40-tych ubiegłego wieku. Następnie, o godzinie 10:00 rano w Dniu Pamięci o Holokauście cały Izrael zatrzymuje się, by opłakiwać ofiary Holokaustu.

Moją nadzieją jest, że to wspominanie posłuży nam nie tylko do tego, by opłakiwać ofiary, ale co ważniejsze, aby myśleć o tym, czego możemy się nauczyć z tak przerażającego incydentu. Dlaczego ważniejsze jest zastanowienie się nad tym, czego możemy się nauczyć z takich wydarzeń? Ostatecznie ma to na celu zapobieżenie ich ponownemu wystąpieniu.

Szczególnie z uwagi na fakt, że w ostatnich latach nastąpił gwałtowny wzrost liczby przestępstw i gróźb antysemickich, powinniśmy podczas Dnia Pamięci o Holokauście wykorzystać okazję do rozważenia przyczyn nienawiści do Żydów i tego, co byłoby potrzebne, aby to zmienić.

3 PODOBIEŃSTWA MIĘDZY EUROPĄ SPRZED HOLOKAUSTU A ŚWIATEM DZIŚ

Rozważmy uderzające podobieństwa między Europą sprzed Holokaustu a dzisiejszym światem: z jednej strony podział społeczny staje się coraz bardziej odczuwalny, nazistowskie, faszystowskie i inne ekstremistyczne poglądy zyskują na popularności, a także coraz większa presja antysemicka wywierana jest na Żydach. Z drugiej strony, wciąż jest czas, by Żydzi zrobili krok w kierunku rozwiązania problemu w pozytywnym świetle.

Jeśli zrobimy krok w kierunku ustanowienia pozytywnego związku ponad nasilającym się podziałem społecznym, a zwłaszcza ponad podziałem wśród nas, Żydów, zgodnie z tym, co na początku uczyniło nas narodem żydowskim (hebrajskie słowo „Żyd” [Yehudi] pochodzi od słowa oznaczającego „zjednoczony” [yihudi] [Yaarot Devash, część 2, Drush nr 2]), wtedy odkręcimy kran w kierunku ludzkości pozwalający pozytywnej, łączącej sile natury przejść przez nas do świata. W ten sposób zapewnimy innowacyjne rozwiązanie naprawy podziału społecznego, a rosnące na świecie nastroje antysemickie obalą się: naród żydowski zjednoczony ponad swoimi różnicami będzie tętnił pozytywnie w całej ludzkości, a ludzie staną się wsparciem dla narodu żydowskiego w szerzeniu pozytywnej siły na całym świecie.

Jeśli nie uda nam się zrobić kroku w kierunku ustanowienia pozytywnego związku ponad nasilającym się podziałem społecznym, tj. jeśli nie zdołamy zrealizować naszej roli, zjednoczyć się („jak jeden człowiek z jednym sercem”, „wszyscy Izraelczycy są przyjaciółmi”, „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”) i być przewodnikiem dla siły jedności, aby rozprzestrzeniać ją na całym świecie (być „światłem dla narodów”), wówczas żądanie realizacji naszej roli w świecie – które ma formę antysemityzmu – osiągnie nowe ekstremum. Ponadto, ponieważ dzisiejsze nastroje antysemickie są globalne, proporcje wrogości wobec narodu żydowskiego może potencjalnie być znacznie bardziej ekstremalne niż Holokaust, który miał miejsce tylko w Europie.

CZY ŻYDZI MOGLI ZAPOBIEC HOLOKAUSTOWI W NAZISTOWSKICH NIEMCZECH W LATACH TRZYDZIESTYCH XX WIEKU?

Notorycznie pomija się fakt o przychylnym stosunku do żydowskiego syjonizmu panującym w nazistowskich Niemczech sprzed Holokaustu. Początkowo naziści promowali ideę przemieszczania się Żydów do Palestyny, jako rozwiązanie tego, co nazwali „kwestią żydowską”, a zatem popierali organizacje syjonistyczne hamując jednocześnie wszystkie podmioty asymilacyjne.

Syjonizm musi być mocno wspierany, aby określona liczba niemieckich Żydów była corocznie transportowana do Palestyny lub przynajmniej zmuszona do opuszczenia kraju”, napisał główny ideolog partii nazistowskiej Alfred Rosenberg. [1]

Na przykład od kwietnia 1933 r. w nazistowskich Niemczech syjoniści byli jedną z niewielu grup nie-nazistowskich, którym zezwolono na dalsze prowadzenie swoich publikacji, podczas gdy większość innych została zamknięta. Obejmowało to Juedische Rundschau („Jewish Magazine”) oraz kilka innych żydowskich publikacji. Ponadto Juedische Rundschau utrzymało względną wolność prasy, wypadając pod tym względem lepiej w porównaniu z publikacjami Nazistów [2].

W 1934 roku, główna nazistowska gazeta w Berlinie, Der Angriff, pod redakcją Josepha Goebbelsa, opublikowała serię artykułów „Nazistowskie podróże do Palestyny”, napisanych przez oficera SS i nazistowskiego dziennikarza Leopolda von Mildensteina, który w tym czasie kierował ministerstwem spraw żydowskich. Artykuły miały motywować niemieckich Żydów do osiedlenia się w Palestynie. Gazeta stworzyła także monetę dla zaznaczenia współpracy między Trzecią Rzeszą a przedsięwzięciem syjonistycznym: po jednej stronie monety znajdowała się swastyka, po drugiej Gwiazda Dawida. [3]

Coin Marking Collaboration between Nazi Germany and the Zionist Enterprise

Der Angriff

W 1935 r. Jedyny nie-nazistowski mundur, który został dopuszczony w Niemczech, był mundurem dla syjonistycznego korpusu młodzieżowego, a pod koniec 1935 r. Ustawy Norymberskie stanowiły, że Żydom zabrania się podnoszenia niemieckiej flagi, natomiast dozwolone jest podnoszenie syjonistycznej flagi z gwiazdą Dawida. [4]

Aby ułatwić Żydom emigrację do Palestyny, naziści podpisali nawet tzw. „Umowę transferową” z osadnictwem żydowskim w Palestynie, ułatwiając transfer osobistych funduszy imigrantów z Niemiec do Palestyny. Było to sprzeczne z ich polityką zabraniającą przenoszenia funduszy z Niemiec do innych krajów. Warto zauważyć, że Żydzi mogli wdrożyć umowę o przeniesieniu tylko wtedy, gdy wyemigrowali do Palestyny, a nie do żadnego innego kraju.

Takie przykłady wskazują, że na początku nazistowskie Niemcy próbowały rozwiązać kwestię żydowską przy użyciu względnie łagodnych środków, szanując i próbując zmotywować Żydów do wyprowadzki z Niemiec w celu utworzenia żydowsko-syjonistycznych osiedli w Palestynie. Kiedy jednak minął pewien czas i większość niemieckich Żydów nie podjęła tego kroku, środki stały się drastyczne, w końcu eskalując do Holokaustu.

CZEGO DZISIAJ TRZEBA NAUCZYĆ SIĘ Z PRZYKŁADÓW POKAZUJĄCYCH WSPARCIE DLA SYJONISTYCZNYCH ŻYDÓW W NAZISTOWSKICH NIEMCZECH WE WCZESNYCH LATACH TRZYDZIESTYCH XX WIEKU

Dzisiaj istnieje wiele sił sprzeciwiających się Izraelowi i narodowi żydowskiemu. Jednak, jak to miało miejsce we wczesnych nazistowskich Niemczech, to od samych Żydów zależy odwrócenie tych sił z negatywnych na pozytywne.

My Żydzi, musimy poważnie rozważyć naszą funkcję na świecie: musimy zjednoczyć się ponad naszymi różnicami, aby przynieść światu moc jedności. Jeśli to zrobimy, wtedy damy sobie i światu zdolność do ogarnięcia wszystkich negatywnych sił pojawiających się w świecie używając siły o wiele większej, potężniejszej i pozytywnej: jedności.

Przykłady tego, jak nazistowskie Niemcy ostro zmieniły swoje podejście do Żydów z pozytywnego na negatywne, pokazują nam, jak szybko i nagle stosunek do nas może się zmienić. Na początku, do połowy lat trzydziestych, nazistowskie Niemcy szanowały naród żydowski pod warunkiem, że przeniesie się do Palestyny i zbuduje syjonistyczne przedsiębiorstwo. Większość, która się nie zgodziła, spotkała się z Holokaustem.

Dlatego dzisiaj musimy poważnie przeanalizować czego się od nas wymaga i co musimy zrobić w kierunku ludzkości. Zegar tyka. Im szybciej zrozumiemy, że w grze o przechylenie nastrojów na świecie z negatywnych na pozytywne, tym szybciej będziemy mogli zrealizować naszą rolę, zjednoczyć się i stać się przewodnikiem pozytywnej siły jedności, aby przeszła przez nas do ludzkości. Piłka znajduje się po naszej stronie. A jeśli nie zdamy sobie sprawy z tego, co możemy zrobić, aby tym razem przechylić szalę, wówczas można się spodziewać, że obecnie panująca na świecie nagonka na nas, to tylko przedsmak czarnego scenariusza.

Referencje:

[1] Polkehn, Klaus, “The Secret Contacts: Zionism and Nazi Germany, 1933-1941,” Journal of Palestine Studies, Vol. 5, No. 3/4 (Spring – Summer, 1976), pp. 54-82, Published by: University of California Press on behalf of the Institute for Palestine Studies, https://www.jstor.org/stable/2536016.

[2] Edwin Black, The Transfer Agreement: The Dramatic Story of the Pact Between the Third Reich and Jewish Palestine, Dialog Press, November 30, 2012, USA, p. 174.

[3] Verbovszky, Joseph, Leopold Von Mildenstein and the Jewish Question, Case Western Reserve University, May 2013, p. 7-8.

[4] Edwin Black, The Transfer Agreement: The Dramatic Story of the Pact Between the Third Reich and Jewish Palestine, Dialog Press, November 30, 2012, USA, p. 174.


Edukacja w połączoniu z Blockchainem będzie podstawą dla przyszłych narodów

Na portalu czasopisma Blockanics opublikowano mój artykuł „Edukacja w połączeniu z Blockchainem będzie podstawą przyszłych narodów”: https://www.blockanics.com/2019/01/15/education-coupled-with-blockchain-will-be-the-basis-for-future-nations/ 

Wyobraź sobie świat, w którym zdecentralizowana wirtualna sieć zarządza każdym aspektem naszego życia, a jedyne na czym musimy się skupić, to pomaganie sobie nawzajem w byciu lepszym człowiekiem.

Technologia Blockchain odegra kluczową rolę w tkaniu przyszłego społeczeństwa, które będziemy wspólnie kształtować. Aby jednak ten nowy etap technologiczny działał na naszą korzyść, będziemy musieli dostosować nasz sposób myślenia, zapoznać się z nowymi koncepcjami i przyjąć nowe wartości.

Potrzeba reorganizacji ludzkości

Różne skomplikowane zjawiska i groźne wydarzenia zachodzące dziś na całym świecie w postaci polaryzacji społecznej, niestabilności politycznej, destabilizacji klimatu, masowej imigracji, bezrobocia i wielu innych są w rzeczywistości pierwszymi oznakami nowej ludzkości. Dzieje się tak dlatego, że narodziny czegoś nowego są zawsze bolesne i właśnie teraz tego doświadczamy.

Będziemy musieli zreorganizować społeczeństwo ludzkie w prawdziwie kompleksowy sposób, aby sprawić, że nasza współzależność i wzajemne połączenia działają na rzecz naszego dobrobytu i są zsynchronizowane z systemem naturalnym. Aby to zrobić, wraz z technologią jedna rzecz musi się zmienić – my sami.

Narody w chmurze odegrają kluczową rolę

Według futurysty dr. Roeya Tzezany w nadchodzących dziesięcioleciach nie będziemy już potrzebować instytucji terytorialnych, które istnieją w naszym świecie. Większość usług rządowych i cywilnych będzie świadczona automatycznie i może być zarządzana zdalnie za pomocą dopiero powstających, ale wysoce niezawodnych technologii, takich jak blockchain. Zasadniczo narody w chmurze będą wirtualnym sposobem na zjednoczenie każdej grupy osób pod wspólną tożsamością i ustanowienie własnych „inteligentnych umów” do zarządzania ich relacjami.

W przeciwieństwie do dzisiejszych krajów fizycznych, te nowe wirtualne jednostki nie będą ograniczone terytorialne, a członkowie będą mogli przychodzić i odchodzić kiedy im się podoba. Ostatecznie narody w chmurze mają potencjał do dystrybuowania procesów podejmowania decyzji przez obywateli, co stopniowo sprawiłoby, że niepotrzebne stałoby się wiele instytucji rządowych.

Ponieważ wszystkie ludzkie zachowania będą automatycznie monitorowane i wprowadzane do sieci, narody w chmurze będą również obejmować zdecentralizowane systemy sprawiedliwości. Szybka sprawiedliwość będzie dostępna dla każdego obywatela w dowolnym punkcie sieci, co sprawi, że większość obecnie pełniąca funkcje sądowe będzie zbędna.

Ponadto narody w chmurze pozwolą na ekonomię kooperacyjną, która nie koncentruje władzy w rękach nielicznych, a systemy będą gotowe do obliczania podstawowych potrzeb każdego człowieka i drukowania wersji 3D tego, czego potrzebujemy.

Unikalna rola żydowskiego narodu w chmurze

Idąc dalej, Tzezana współpracuje z żydowskimi myślicielami i badaczami, którzy pracują nad projektem „Jewish Cloud Nation” – wirtualne państwo, które zjednoczy Żydów z całego świata. Będą im świadczone usługi „w systemie w pełni zdecentralizowanym, bez ograniczeń geograficznych”.

Podstawowe wartości żydowskiego „Jewish Cloud Nation” mają zostać określone przez specjalną komisję żydowskich mędrców. Ta wybitna grupa wielkich myślicieli i socjologów spotka się osobiście, aby sformułować uniwersalne wartości dla Żydów na całym świecie.

Celem jest określenie ram wdrażania żydowskiego ideału „Tikkun Olam” – starej, nowej zasady, zgodnie z którą Żydzi mają doprowadzić do naprawy świata. Strona internetowa projektu stwierdza, że ​​„kod ‚Jewish Cloud Nation’ będzie otwarty i przejrzysty i będzie udostępniany wszystkim, aby umożliwić dalsze tworzenie innych narodów w chmurze, aby zaspokoić potrzeby obywateli całego świata bez udziału dysfunkcyjnych rządów lub skorumpowanych reżimów”.

Opracowanie nowej koncepcji dla społeczeństwa

Nadziei dodaje fakt, że eksperci, którzy dostrzegają nadchodzącą przyszłość technologiczną, również wyobrażają sobie powstanie kooperatywnego społeczeństwa, a także podejmują kroki w celu stworzenia takiego społeczeństwa. Taka wizja bezpośrednio koresponduje z naukami społecznymi zawartymi w autentycznych pismach Kabały.

Około sto lat temu kabalista Jehuda Aszlag napisał: „Nie zdziw się, jeśli połączę dobrobyt określonego kolektywu z dobrobytem całego świata, ponieważ w rzeczywistości doszliśmy już do takiego stopnia, że cały świat jest uważany za jeden kolektyw i jedno społeczeństwo. ”

Rzeczywiście, w naszych czasach zbliżamy się do potrzeby stworzenia nowej koncepcji społeczeństwa ludzkiego. Nasilające się kryzysy w niezliczonych dziedzinach ludzkiego zaangażowania zmuszają nas do przemyślenia podstaw naszej kultury. Jest to naturalny sposób na skłonienie nas do ewolucji w kierunku następnego stopnia połączenia między ludźmi, co oznacza zmianę myślenia i zmianę wartości.

Dlatego nie powinno dziwić, że myślący do przodu technologiczni przedsiębiorcy są jednymi z pierwszych, którzy zidentyfikowali ten trend. Szybko też identyfikują praktyczne narzędzia do stworzenia infrastruktury, która umożliwi nowy porządek społeczny na każdym poziomie: ekonomicznym, społecznym, politycznym, edukacyjnym itp.

Jednak inteligentne umowy nie wystarczą, aby połączyć ludzi. Technologia rzeczywiście podnosi nasze możliwości, ale nie ulepsza naszych wewnętrznych wartości i sposobu, w jaki budujemy nasze relacje.

Na pierwszym miejscu edukacja

Aby naród w chmurze był modelowym społeczeństwem promującym prawdziwą wzajemną troskę między obywatelami, musi rozpocząć proces edukacyjny, który zostałby przyjęty przez obywateli. Musieliby dowiedzieć się o korzyściach wynikających z uwzględniania dobra innych, zbudować nowe normy i wartości dla pozytywnego zaangażowania społecznego. Ostatecznie muszą opracować nowy sposób wzajemnego odczuwania siebie, jako kawałków pojedynczej całości. To świadomy rozwój, który wymaga od ludzi chęci zmiany postrzegania życia.

Na przykład centralnym aspektem takiej zmiany jest kwestia prywatności. Dla futurystów, takich jak Tzezana jasne jest, że niezależnie od tego jak bardzo dyskutujemy dziś o prawie do prywatności, w przyszłości technologicznej walka o prywatność jest przegraną bitwą. W rzeczywistości, im więcej osób będzie gotowych zrezygnować z prywatności, tym korzystniejsze i bardziej skuteczne będą systemy, które mogą ustanowić dla siebie.

Prywatność w narodzie w chmurze będzie musiała zostać ograniczona do minimum, ale chęć rezygnacji z prywatności nie przyjdzie naturalnie. To delikatna sprawa, która wymaga wielkiego przygotowania i przyjęcia nowych wartości. Częścią procesu edukacyjnego byłoby pomóc nam, abyśmy z chęcią zmienili naszą potrzebę prywatności dla prawdziwych korzyści. To tylko jeden przykład potrzeby wzmocnienia ludzkiej świadomości i pielęgnowania związków.

Zmierzając w kierunku przyszłego społeczeństwa, jego przedsmak dają nam dzisiejsze technologie, będziemy musieli dostosować się do nowych wartości i koncepcji, które mogą wydawać się utopijne. Jest tak dlatego, że większość osób dzisiaj nie ma poczucia bycia częścią większej całości.

Dlatego naszą największą troską w tworzeniu naszej wzajemnie połączonej przyszłości powinno być to, jak się edukować. Zamiast pozwolić technologii przewodzić, możemy już podjąć kroki w kierunku zmiany, przez którą musimy przejść – stając się wzajemnie połączonymi istotami ludzkimi w społeczeństwie, które promuje jedność i nagradza wzajemną troskę i uwagę.

W przyszłym społeczeństwie ludzie odczują, że jeśli nie przyczyniają się aktywnie do dobrobytu ogólnego, pośrednio krzywdzą innych, jak również siebie samych. Wtedy nasze zaawansowane technologie będą działać na korzyść wszystkich.


Brexit to dopiero początek najgorszego rozwodu we współczesnej historii

W portalu Medium opublikowano mój artykuł „Brexit, to dopiero początek najgorszego rozwodu we współczesnej historii”:

https://medium.com/predict/brexit-is-only-the-beginning-of-the-worst-divorce-in-modern-history-5925a9a7a763

2019-01-20_medium

„To najbardziej znaczące głosowanie spośród wszystkich w trakcie naszej kariery politycznej”- twierdzi brytyjska premier Theresa May w Izbie Gmin na chwilę przed tym jak jej umowa Brexit została odrzucona w największej porażce rządu w Wielkiej Brytanii od 1924 roku.

Odpowiednio do tego jak bardzo porażka była do przewidzenia, przyszłość Wielkiej Brytanii jest całkowicie niepewna. Perspektywa wyjścia z UE bez jakiejkolwiek umowy może mieć bardzo negatywne konsekwencje, a osiągnięcie porozumienia międzypartyjnego i stworzenie tejże umowy wydaje się być niemożliwe.

Pominąwszy termin Brexitu, który przypada na 29 marca, jedno jest pewne: los Wielkiej Brytanii jest powiązany z europejskim Tytanikiem, który powoli, ale z pewnością zatonie. Może to potrwać dekadę lub dłużej, ale ostatecznie UE nie utrzyma się na powierzchni.

Tak, czy inaczej, demontaż UE będzie trudnym i bolesnym procesem, podobnie jak ma to miejsce między małżonkami. Kiedy się pobierają, każda strona euforycznie myśli o tym, co zyska. Ale kiedy się rozwodzą, każda ze stron jest zaniepokojona tym, co straci, co może łatwo doprowadzić do paskudnego procesu rozwodowego.

Rozpadająca się UE to kolejny przykład tego, co ogólnie dzieje się na świecie. Żyjemy w czasach, kiedy ludzkie więzi rozpadają się na wszystkich poziomach, czy to między rodzicami i dziećmi, braćmi i siostrami, małżeństwami, społecznościami i całymi społeczeństwami – wszystko stopniowo się rozpada.

Jesteśmy świadkami nowej ery w ewolucji ludzkiego społeczeństwa. Przez setki lat byliśmy pchani przez nasze ego, aby tworzyć większe i korzystniejsze powiązania, aby rozwijać się w kierunku nauki, kultury, edukacji i tak dalej. Ludzkie ego wspinało się coraz wyżej, osiągając szczyt.

Jednak wraz z przełomem wieku, nowa faza nabiera kształtu. Ludzkie ego zaczyna się rozwijać w odwrotnym kierunku, przez co w narastający sposób odczuwamy, że oderwanie się od siebie jest wygodniejsze i przynosi większe korzyści. Utworzenie UE i jej stopniowa dezintegracja dokładnie odzwierciedlają ten proces.

Kształtowanie UE było pomysłem, który wydawał się sensowny; jednak brakowało fundamentu i właściwego przygotowania. Nadszedł czas, ale nie było metody, by to zrobić. Tutaj leży niepowodzenie i dlatego dziś jesteśmy gdzie jesteśmy.

Aby stworzyć społeczeństwo mogące egzystować w naszych czasach, nie wystarczą instytucje polityczne i systemy gospodarcze. Ewolucja ludzkiego ego wymaga, abyśmy stworzyli zupełnie nowy poziom połączenia między ludźmi. Musimy odkryć zasadniczą sieć, która jest w naturze i łączy nas ze sobą.

Zgodnie z nauką Kabały, w tym miejscu kluczową rolę odgrywa naród żydowski, ponieważ został założony po odkryciu i stwierdzeniu istnienia sieci powiązań międzyludzkich. Do dzisiaj nosi tę metodę w sobie i jest w stanie uzyskać do niej dostęp i dzielić się nią z resztą świata.

Bez dbałości o nowy poziom połączenia między ludźmi, upadek UE musi się wydarzyć. Możemy się spodziewać zwiększającego się podziału między krajami europejskimi, aż po przemoc między obywatelami, a także wrogość między narodami. W rzeczywistości samo głosowanie za Brexitem było wyraźnym wskaźnikiem podziału społecznego w Wielkiej Brytanii, gdzie mniej niż 2% wyborców przechyliło szalę.

Dzisiejsze czasy wymagają, abyśmy uświadomili sobie, w jaki sposób natura prowadzi nas do większego połączenia. Najmądrzejszą rzeczą dla przywódców byłoby zaprzestanie robienia wszystkiego, co teraz robią i spożytkowanie środków, którymi dysponują na przeprowadzenie masowej kampanii edukacyjnej.

Zamiast daremnych prób podejmowania decyzji bazujących na zrujnowanym stanie społeczeństwa, musimy skupić się na stworzeniu nowego poziomu połączenia między ludźmi, który doprowadzi do lepszych decyzji. Unia Europejska połączyła 500 milionów ludzi politycznie i ekonomicznie, ale to małżeństwo zakończy się boleśnie, chyba że zostanie związane głębszym połączeniem międzyludzkim.


Davos 2019: sześć pytań dotyczących naszej przyszłości, na które nie dostaniemy odpowiedzi

каббалист Михаэль Лайтман Po raz kolejny ponad 3 000 najbogatszych ludzi świata, światowych przywódców, decydentów i ekonomistów zostaje zwołanych w malowniczym, śnieżnym mieście Davos w Szwajcarii. Bogaci i wpływowi członkowie globalnego klubu, skupiającego 1% światowej populacji, spędzą pięć dni na omawianiu interesów uczestnicząc w luksusowych balach i przyjęciach koktajlowych.

Aby upewnić się, że podejmowana inicjatywa będzie ważna i korzystna dla całego ogółu, Światowe Forum Gospodarcze opublikowało sześć istotnych pytań, aby przedyskutować stojącą przed światem przyszłość. Jak na ironię, społeczeństwo jest zachęcane do przedstawiania pomysłów na rozwiązanie globalnych problemów wypunktowanych przez uczestników forum, na które oni sami nie znają odpowiedzi.

Oto moje odpowiedzi na ich pytania.

1. Jak ocalić planetę bez zabijania wzrostu gospodarczego?

Niewątpliwie zabijamy planetę, jednocześnie przy tym niszcząc siebie w bardziej bezpośredni sposób. Obecny paradygmat gospodarczy nie stawia za priorytet naszego szczęścia i dobrego samopoczucia, zatem obecne narzędzia pomiaru wzrostu gospodarczego nie mają przyszłości. Warto dodać na marginesie, że nie uważam tego za „wzrost”.

Przyszłość naszej planety i wszystkich jej mieszkańców zależy od ponownego przemyślenia od podstaw celu naszej gospodarki. Musimy zainicjować fundamentalną zmianę wartości: od nieustannej pogoni za kumulowaniem bogactwa do odkrycia źródła trwałego szczęścia, które pochodzi z pozytywnego połączenia między ludźmi.

Wtedy myślenie o rozwoju, jako o wzroście PKB będzie zupełnie nieistotne, rolą gospodarki będzie pomoc w skoncentrowaniu się na tworzeniu pozytywnych połączeń. W rezultacie powstaną nowe definicje i sposoby pomiaru „wzrostu” i nie będą one w konflikcie ze zdrowiem naszej planety.

2. Czy możesz być patriotą i obywatelem świata?

W niedalekiej przyszłości nie będzie to już problemem. Zmierzamy w kierunku ery globalnej współzależności, gdzie dobro każdego narodu bezpośrednio wypływa z dobrej sytuacji u wszystkich innych narodów.

Jak napisał kabalista Jehuda Aszlag w swoim artykule „Pokój na świecie”: „Rzeczywiście, doszliśmy już do poziomu, że cały świat jest uważany za kolektyw i jedno społeczeństwo. Oznacza to, że istota życia i dobrobyt każdego człowieka zależy od wszystkich ludzi na świecie, w związku, z czym każdy zmuszony jest dbać i służyć całemu światu“.

Innymi słowy, współzależność ludzkości jest wynikiem ewolucji i jest nieunikniona. Stanie się to dla nas jasne i zrozumiałe, że bycie patriotą oznacza troskę o interesy ludzkości, ponieważ żaden naród nie będzie w stanie zadbać o swoje interesy w inny sposób.

W związku z tym, w przypadku masowej imigracji, polityka otwartych granic, prezentowana przez europejskich przywódców jest poważnym błędem. Generują nowe problemy, sprawiając, że imigranci dla państw przyjmujących w dużym stopniu stanowią obciążenie nie przynosząc przy tym korzyści, jednocześnie zakłócając tkankę społeczno-kulturową. Jeśli obecny trend się utrzyma, w ciągu kilku dziesięcioleci kultura europejska stanie się przeszłością.

Zamiast próbować wlać populacje trzeciego świata do świata zachodu, powinniśmy im pomóc na miejscu, aby mogli zaspokoić swoje podstawowe potrzeby i rozwijać wyższy standard życia bez pozbywania się swojej kultury. Bycie obywatelem globalnym nie oznacza, że wszyscy powinni być tacy sami. Oznacza to, że dobre samopoczucie wszystkich jest równie ważne.

3. Jak powinna wyglądać praca w przyszłości?

Rozważmy następujący scenariusz: Mówisz inteligentnej maszynie o czymś, czego potrzebujesz. Maszyna zamawia ją przy pomocy systemu, który wysyła zamówienie do innej maszyny, ta produkuje to, czego potrzebujesz a następnie produkt ląduje w brzuchu maszyny zamawiającej i w ostatnim kroku dostarczony jest do twojego domu.

Innymi słowy, w przyszłości będzie bardzo małe zapotrzebowanie na pracę wykonywaną przez człowieka. Istotą sprawy nie jest kwestia czy do tego dojdzie, pytanie brzmi, kiedy do tego dojdzie. Dlatego, aby uwzględnić przyszłość, jaka nas czeka w kwestii pracy, po raz kolejny musimy odwrócić nasz sposób myślenia i zapytać samych siebie po pierwsze, jaki jest cel pracy?

Kiedy odejdziemy od narracji o cyklicznej produkcji i konsumpcji, do narracji o równowadze z naturą i połączeniu między ludźmi, koncepcja pracy zmieni się odpowiednio. Innymi słowy, w przyszłości większość miejsc pracy, do których będą potrzebni ludzie, będzie obejmowała tworzenie pozytywnych związków między rodzinami, społecznościami, społeczeństwami i tym podobne.

4. W jaki sposób upewnić się, że technologia czyni życie lepszym, a nie gorszym?

Pozytywny lub negatywny wpływ technologii polega w 100% na tym, czy kształcimy się w celu internalizacji i uznania naszej współzależności, aby mieć poczucie przynależenia do jednego połączonego systemu.

Egocentryczni, wąsko patrzący ludzie stworzą technologię, która poprowadzi do autodestrukcji. Świadomi ludzie, połączeni sposobem myślenia stworzą technologię, która przyczyni się dla dobra całej ludzkości. To takie proste.

Dlatego przyszłość technologii polega całkowicie na zmianie naszych wartości, aby wspierać naszą wspólną przyszłość.

5. W jaki sposób tworzymy bardziej sprawiedliwą gospodarkę?

Po pierwsze, dyskusje, które odbędą się w Davos z pewnością nie pomogą w stworzeniu zrównoważonej gospodarki. Jeśli cokolwiek zrobią, to pogorszą sytuację. W gospodarce, która tak dobrze służy 1%, zainteresowani na wszelkie sposoby będą dążyli do jej utrwalenia. Oto pragmatyczna propozycja: zastosujmy nowy „podatek planetarny” w wysokości 20% od całkowitego bogactwa posiadanego przez korporacje, potentatów i kraje rozwinięte, aby edukować wszystkich ludzi w globalnie współzależnym świecie.

Bez takiego programu edukacyjnego coraz bardziej będziemy zwalczać się wzajemnie poprzez nierówności, niesprawiedliwość, skrajną polaryzację polityczną i społeczną, wojny handlowe i inne. Wszystko to może prowadzić do konfliktów i przemocy w obrębie krajów i między nimi.

Koszt wdrożenia takiego globalnego programu edukacyjnego nie byłby zbyt wysoki, jak również jest to najbezpieczniejsza inwestycja na przyszłość. Reszta funduszy powinna zostać zainwestowana w środki niezbędne do stworzenia godnych warunków życia w słabo rozwiniętych obszarach, znacznie lepsze rozwiązanie niż masowa migracja.

Elita zdaje sobie sprawę z tego, że zmniejszenie nierówności przyniesie korzyści ogółowi gospodarki, a w szczególności jej pozycji. A jednak nawet, gdy ich umysł rozumie, ich serce się nie zgadza. Ich ego nie pozwala, by ręka sięgnęła do kieszeni i oddała część bogactwa 99% populacji świata.

Dla bardzo bogatych, pieniądze to znacznie więcej niż siła nabywcza. Jest to potężne emocjonalne spełnienie – duchowe spełnienie ich ego. Jedyne, co może ich przekonać do pracy nad stworzeniem sprawiedliwszej gospodarki, to zmiana wartości społecznych.

Istoty ludzkie są stworzeniami społecznymi, nawet super bogaci nie mogą uciec od swojej społecznej natury. Jeśli nasze społeczeństwo postawi materializm, jako czysto funkcjonalny, a zamiast tego doceni wkład w społeczeństwo, ludzie zaczną się wstydzić z powodu gromadzenia dóbr na użytek własny. Co więcej, ludzie mający swój wkład społeczny odczują duchowe uniesienie i spełnienie, które jest znacznie silniejsze od pieniędzy.

6. Jak możemy sprawić, aby kraje lepiej ze sobą współpracowały?

Niestety, nie może się to zdarzyć od razu. Natura pcha świat w kierunku wyższego poziomu integracji, opartego na głębokim i prawdziwym odczuwaniu więzi międzyludzkiej, w przeciwieństwie do korzyści na poziomie osobistym czy narodowym. Dlatego jakiekolwiek próby podjęte w kierunku zjednoczenia, prowadzą do koncepcji powierzchniowych i skazane są na niepowodzenie.

Zmierzamy w stronę globalnego rodzaju „Brexit”. W najbliższej przyszłości widzę narody szukające coraz bardziej sposobów na zabezpieczenie swoich granic i na czele z Trumpem praktykując protekcjonizm torują drogę innym przywódcom.

Jednak rozwój ten jest na lepsze, ponieważ próba integracji bez zmiany siebie w tym procesie, oznacza powstanie większych konfliktów.

Wyobraź sobie grupę różnych ludzi, którzy pochodzą z rozbitych rodzin lub złych okolic. Jeśli umieścisz wszystkich razem, nie osiągniesz dobrego wyniku. Taki jest stan ludzkości na dzisiaj – wszyscy pochodzimy z rozbitego domu – kultury nieskrępowanego ludzkiego egoizmu i braku połączenia między ludźmi.

Założyciel Światowego Forum Ekonomicznego, Klaus Schwab, słusznie ostrzegał, że „nieprzyjęcie nowego podejścia do współpracy byłoby tragedią dla ludzkości”.

Jednak przyjęcie takiego podejścia oznaczałoby, że musimy zmienić człowieka. Bez tego się z pewnością nie obędzie. Aby być gotowym na nowy, współzależny świat, musimy najpierw stać się współzależni we własnych umysłach i sercach.


Spadająca kometa obietnic

Zjednoczona Europa nie spodziewała się, że tak szybko się to stanie. Zakreślając niczym kometa nieboskłon, ona przekroczyła zenit i skierowała się ku linii horyzontu.

2018-12-24_padayushhaya-kometa1

Jeszcze niedawno wybierano tutaj skrupulatnie i odrzucano kandydatów do wstąpienia do UE, a dziś, jeśli komuś jest ona potrzebna, to brukselskim urzędnikom, którzy nie reprezentują żadnego kraju, ani narodu. I jeszcze elitom i biznesmenom, którzy zacierają granice ze względu na niepodzielną władzę. I chociaż maszyna agitacji jest włączana na pełną moc, wielu już zaczęło przeglądać na oczy.

Oto, dlaczego sytuacja gwałtownie się odwróciła – z Europy zaczynają uciekać. Wielka Brytania, jako pierwsza zrozumiała, co jest nie tak. I nawet, jeśli będzie ją trawić gorączka od żądań dawnych „partnerów”, ale nawet te ciernie są lepsze niż alternatywa pogrążenia się w bagnie europejskich sprzeczności w wyniku, których nastąpi eksplozja. Przypuszczam, że Anglia poradzi sobie ze wszystkimi trudnościami i pewnego dnia zrozumie, że w porę zeskoczyła ze spadającej „komety obietnic”.

Na naszych oczach stara, spokojna, dobrze prosperująca Europa przekształca się w gorący kontynent, w centrum problemów. „Ruch żółtych kamizelek” zdobywa Francję, przy ogólnym zachwycie i sympatii ludzi. W Niemczech rozpoczyna się trudne przejście od epoki Merkel do czegoś nieznanego i wcale nie optymistycznego.

Prawicowe siły różnego rodzaju w wielu krajach rwą się do odwetu i osiągną go w kolejnych etapach kryzysu. Kto wie, jak silny będzie przechył na prawo? A co możemy powiedzieć o byłym obozie socjalistycznym, który marzy, jak wyrwać się na wolność. Polska, Węgry, Czechy, Słowacja – jak one dążyły w objęcia UE i jak ulotna okazała się ta powieść.

Mówiłem zawsze, że projekt europejski runie pod własnym ciężarem. Założyciele Unii Europejskiej zatwierdzili go na chwiejnych podstawach drobnych korzyści, a nawet przekazali zainteresowanym stronom. Czego można było od niego oczekiwać, oprócz fiaska?

Tutaj jednak pojawia się uzasadnione pytanie: czy upadek Unii Europejskiej przyniesie korzyści Europie? Uważam, że im szybciej to nastąpi, tym lepiej. Lepiej i dla Europy, i dla wszystkich. Mędrcy powiedzieli; „Kiedy zbierają się niegodziwcy, jest to złe dla nich, i złe dla świata”. „Niegodziwcy” – to egoiści, myślący tylko o własnej korzyści. To jest właśnie współczesna Europa.

W UE zebrali się egoiści. Oni nie chcieli prawdziwego zjednoczenia serc, dla nich najważniejsze było zjednoczyć banki, rynki, waluty, przeciwstawić się Ameryce, Rosji i Chinom. Ich związek stał się zbiorem egoistów, bez względu na to, jakimi szyldami by się nie przykrywali. I takie zgromadzenie prowadzi Europejczyków nieuchronnie do upadku. Po anulowaniu granic oni pozostali dla siebie obcy, nawet wspólna mentalność ich nie zbawiła.

Ostrzegałem o tym piętnaście, i dwadzieścia lat temu, ale czy Europejczycy mogli mnie usłyszeć? Byli pełni wielkich planów i nadziei. Ale teraz przeszła euforia i pojawiło się wyraźne uczucie zbliżającego się upadku.

Tak, niepokojące uczucie, – że nie skończy się to dobrze. Zobacz jak Unia rozstaje się z Wielką Brytanią, wkręcając jej szalone długi. Przypomina to bezlitosny rozwód sądowy z prawnikami-kanibalami, kiedy jedna strona zamierza po prostu „ogołocić” drugą stronę; „Jeśli już zdecydowałaś się odejść, to odejdziesz zrujnowana”. Stosunek do Wielkiej Brytanii jest jak do zdrajcy, surowy, bezwzględny.

W rzeczywistości nikt na tym nie wygra. Będzie tylko gorzej, ale oni w swojej ślepocie nie rozumieją praw wspólnego systemu.

W rzeczywistości, teraz historia daje nam lekcję, pokazuje żywy przykład tego, czym jest ludzki egoizm. Dzisiaj w Europie, wszyscy jego „użytkownicy“, wszyscy konsumenci mogą przekonać się, czego w rzeczywistości jest on wart, bez kontroli i upiększeń:  „Chcecie trzymać mnie na smyczy? Oto, co wam przyniosę – całkowitą ruinę w waszych opiekuńczych państwach!”

Ale czy liderzy Europy przestraszą się? Czy zadziała ich instynkt samozachowawczy? Wątpię w to.

Będzie walka. Może nawet wojna. I ani jednemu liderowi nie wystarczy siły, by ją powstrzymać. Dlatego, że liderów już nie ma. Ich czas minął i Europa demonstruje to światu.

Dlaczego tak jest? Dlatego, że historia robi nowy zwrot. Stoimy u progu nowej ery, która samą swoją istotą zaprzecza liderom, i musimy uświadomić to sobie najszybciej, jak to możliwe.

Nadchodzi czas wielkiego parlamentu. Ludzkość potrzebuje „potężnej garści” – 100-200 ludzi silnych duchem, rozumiejących naturę egoizmu i potrzebę podniesienia się nad nim. Oni powinni znaleźć w sobie siły, by stać się jądrem przyszłej jedności, zaakceptować to, co dyktuje czas, dogadać się, połączyć się między sobą, wznieść się ponad miłość własną, stworzyć nową, bezinteresowną wzajemną relację i na jej podstawie zbudować system, który może zarządzać nie tylko Europą, ale i całą ludzkością.

To przywództwo zostanie ustanowione na równości i równowadze, na wspólnych interesach, na dobrowolnej jedności krajów i ludzi, bez dyktatury i przemocy. Ono będzie przyciągać dobrym przykładem i utrzymywać nie siłą, a wewnętrzną spójnością.

Czy ludzkość zgodziłaby się z takim zarządzaniem?

Ludzkość nie będzie miała innego wyjścia, dlatego że sprawa stanie na ostrzu noża: albo to, albo ogólnoświatowa wojna.

A to oznacza, że Europa jeszcze ma szansę na dobry scenariusz, ale w tym celu musi stworzyć taki zjednoczony rząd, który najpierw podejmie decyzję o uznaniu powszechnej europejskiej edukacji! Tak, o edukacji zintegrowanego Europejczyka, zunifikowanego Człowieka. Nie będzie to już po prostu Francuz, Niemiec czy Włoch ze wszystkimi swoimi preferencjami i antypatiami.

Będzie to nierozerwalna wspólnota, w której wszyscy troskliwie odnoszą się do siebie, wszyscy wzajemnie siebie cenią i stawiają jedność ponad wszystko.

Zamiast pięknych teorii i wyssanych z palca zasad, będą mieli jasną świadomość wspólnej rodziny, wspólnych harmonijnych relacji międzyludzkich. Wspierając ją, wspierać będą pokój i rozkwit. A naruszając ją, będą naruszać prawa samej Natury, co nieuchronnie doprowadzi do katastrofy.

Możecie zapytać, gdzie Europejczycy znajdą metodę, która pozwoli im w praktyce zrealizować zjednoczenie, a nie popaść w kolejną iluzję.

Odpowiem: metoda już jest – jest to metoda Kabały. Ona już czeka w pogotowiu i każdy może ją otrzymać. Przyjdź, weź i użyj. Tylko nie spóźnij się.


Pożegnanie z Europą

Jeszcze jest tutaj, ale zatraciła coś na zawsze i wszyscy to odczuwamy. Zestarzała Europa potknęła się o to, co kiedyś tchnęło w nią życie.

2018-12-17_proshhanie-s-evropoj

Stary Świat pogrążony jest w sprzecznościach. Przysięgając wierność demokracji, podporządkowuje się urzędnikom brukselskim, których nikt nie wybierał. Wywyższa równość, ale dywidendy trafiają do Niemiec. Schronienie daje imigrantom nieuznającym jego wartości. Przyjaźni się z Iranem i kłóci się z Ameryką.

Nie może skoordynować wspólnego budżetu. Popiera pluralizm, ale „populistami” nazywa wszystkich niezgadzających się z neoliberalnym kierunkiem. W toku jest jawna propaganda i nowomowa. Ludność została oszukana, ale to nie pomaga. Lokomotywy zwalniają bieg, południe okazuje nieposłuszeństwo, wschód upiera się. Anglia już sama nie wie, co jest lepsze: odejść czy pozostać.

Tak kończy się wielka era. Nadchodzą nowe czasy i Europa po raz pierwszy od tysiącleci absolutnie nie jest na nie gotowa.

Patrząc z boku na jej konwulsje, niektórzy wolą bagatelizować ich znaczenie. Inni ironizują, wyśmiewają się, drwią. Trudno jest nam podnieść głowę i zobaczyć prawdziwy sens wydarzeń.

A w rzeczywistości to nie Unia Europejska grzęźnie w wewnętrznych konfliktach. To europejski duch, ognisko cywilizacji, ideologiczna awangarda ludzkości gaśnie na gruzach swojej potęgi.

Europa nie jest już centrum świata – jest raczej centrum migracji. Przegrywa z tymi, których kiedyś pokonała: Chinami, Indiami, Azją, jako całością. Trump zagania ją w kąt. Jej elity i rządy zdradzają swoje narody. Zaczynają rządzić nią „goście”.

Upadek Europy jest rozpadem odwiecznych podwalin. Fundament, na którym opiera się współczesny świat uległ rozłamowi. Przecież Europa była źródłem kultury od tysięcy lat, jeszcze od czasów starożytnego Rzymu. Wielu, i my także, czerpaliśmy z niej.

Filozofia, religia, światopogląd, nauka, edukacja, podejście do życia, postęp – wszystko zaczęło się stąd, wyszło stąd, rozprzestrzeniło się na inne kontynenty i kraje, co prawda poprzez kolonializm, ale wielokrotnie wzrosło na różnych terenach… Ale teraz więdnie, usycha.

Wewnętrzna, transcendentalna podstawa ustanowiona w naszych genach wyczerpuje się. Wszyscy pochodzimy z Europy nawet, jeśli nigdy tam nie byliśmy. Tracąc ją, tracimy część siebie.

Więcej niż kontynent

Na czym bazuje Europa przez 2000 już lat? Co tchnęło w nią życie, dawało jej siły?

Jeśli przeniknąć wewnątrz, w samo jej serce, znajdziemy tam żydowskie dziedzictwo, zapożyczone kiedyś i przekształcone zgodnie z nakazami czasu i ludzkiego jestestwa.

Nieprzypadkowo okres formowania się Europy nazywany jest dziś judeo-chrześcijańskim, chociaż myląca jest ta definicja. Jeśli usunąć wszystkie zasłony, to początkowy impuls w sensie ideologicznym i koncepcyjnym, Europa otrzymała od Kabały.

„Platon i jego poprzednicy przywłaszczyli sobie zewnętrzną otoczkę nauki Kabały, poświęcając wiele czasu uczniom proroków. Ukradli podstawy nauki Kabały i ubrali w szaty, które nie należały do nich“.

Tak pisze kabalista ubiegłego stulecia – Baal HaSulam.

„Mój nauczyciel Pitagoras, ojciec filozofii, przejął swoją naukę od kabalistów. Jako pierwszy przetłumaczył nieznane współczesnym mu ludziom słowo kabała, na język grecki – jako filozofia”.

Zostało to powiedziane przez słynnego niemieckiego naukowca i humanistę Johanna Reuchlinga, który żył pięćset lat temu.

Powtarza je Rajmund Llull, pisarz i badacz XIII wieku:

„Nauki takie jak teologia, filozofia i matematyka, czerpią z niej (Kabały) swoje zasady i korzenie. Dlatego też wszystkie te nauki są podporządkowane tej mądrości, a ich zasady i reguły są podporządkowane jej zasadom i regułom; i dlatego ich argumentacja bez niej nie jest wystarczająca“.

Nie tylko religia, ale sam rdzeń, sama istota zachodniej cywilizacji narodziła się w okresie, gdy kabalistyczne nauczanie zetknęło się z jej zalążkiem. Kontakt ten stał się katalizatorem nowej ery, nowego świata, w którym żyjemy. Europa jednoczyła się i rozpadała, upadała i podnosiła się, ale nieustannie dążyła do przodu, rwała się w przyszłość, walczyła, nie zadowalała się tym, co osiągnęła.

Jej pionierski duch zadziwiał inne narody i podporządkowywał je sobie. Tak, był okrutny, nienasycony, ale porywał wszystkich za sobą. Ameryka też jest jego pomysłem. Chociaż Europa przyjęła od kabalistów jedynie iskrę, i nawet ją przeinaczyła, ale nawet taka iskierka wystarczyła na długi czas i bezprecedensowy wzrost.

Europejczycy w epoce renesansu na nowo przemyśleli swoje podstawy i odkryli, że ich korzeń leży w Kabale. Piszą o tym w prostym tekście założyciele europejskiego renesansu. Włoski uczony Giovanni Pico della Mirandola, który specjalnie studiował hebrajski, aby zbadać kabalistyczne źródła, przyznaje:

„Prawdziwa interpretacja Prawa, która została objawiona Mojżeszowi… nazywa się Kabałą”.

Faktycznie, filozofowie neoplatońscy założyli w tamtych czasach szkołę kabalistyczną. Jak powiedział współczesny naukowiec Jeffrey Satinover, oni „poddali Kabałę skrupulatnym badaniom. Część z nich studiowała ją potajemnie, a część jawnie. Niektórzy nawet zapłacili życiem za te wysiłki”. Niestety, ich odwaga i naukowa uczciwość nie zostały docenione, ani przez Europejczyków, ani przez naród żydowski.

Tak czy inaczej, Europa przeszła długą drogę, na której towarzyszyli jej przez cały czas Żydzi. Wymiana potencjałami trwała wieki. A potem, z pierwszymi przebłyskami liberalnych wolności, udział żydowski przybrał ogromne wymiary.

„Podobnie jak słońce, Izrael kroczy po Europie: wszędzie, gdzie on świeci, z ziemi wzrasta nowe życie; a tam, skąd on odchodzi, wszystko więdnie”.

Tak twierdził Werner Sombart, niemiecki ekonomista i jeden z czołowych socjologów europejskich początku XX wieku.

Jednak nic nie trwa wiecznie. Nasz czas stał się dla Europy nie tylko etapem przejściowym – on wieńczy jej osiągnięcia i pisze epilog. Tak, jeszcze żyjemy w tym „eposie”, ale kontynuacji nie będzie. Będzie coś innego.

Jak dokładnie przebiegnie ten proces? Nowa era znów zależy od nas – od narodu Izraela. Co zrobić, wszystko na tym świecie „związane” jest z Żydami.

Żydowska podstawa

„Zawsze potrzebujemy solidarności z Izraelem” – powiedział czeski prezydent Milos Zeman, przemawiając do parlamentarzystów w Knesecie. „Zdradzając Izrael, zdradzamy samych siebie”.

Dopiero, co wydawało się, że Europa była na szczycie, na granicy doskonałości, u progu całkowitej jedności, jednak już po kilku latach została zmuszona przemyśleć przyczynę swego fiaska. I podświadomie ta refleksja prowadzi ją do nas – do tych, od których wszystko się zaczęło.

Jednak zwolenników Zemana jest zbyt mało. Podobnie jak tysiące lat temu, Europejczycy nie są świadomi pochodzenia swojej cywilizacji, nie rozumieją roli żydowskiego dziedzictwa i… nie lubią Żydów. Na całym Starym Świecie wzrastają antysemickie nastroje.

Groźby stale rosną, przy czym pochodzą nie tylko od muzułmanów. Co dotyczy polityki europejskiej w stosunku do Izraela, jedno można powiedzieć na jej obronę – to jeszcze nie jest BDS.

Jak Zeman Powiedzmy otwarcie: Europa stopniowo dochodzi do tradycyjnego wniosku, że jej problemom jesteśmy winni my. Pewnego dnia powie to głośno, bez wahania, i stworzy warunki do nowego Holocaustu.

Co jesteśmy jej winni? Dlaczego wszystko się powtarza? Czy można temu zapobiec?

Tak, odpowiada nauka Kabały. Można i powinno się. W naszej historii, dwa tysiące lat temu doświadczyliśmy poważnego duchowego upadku i dlatego nie mogliśmy dać Europie głównej rzeczy – zrozumienia tego, co to jest prawdziwa jedność. Europa stale rozumiała nasze przesłanie o niej w niewłaściwy sposób, przekręcała, wykorzystywała ze szkodą dla siebie samej. Unia Europejska, która przechodzi obecnie przez świadomość własnego zła, nie jest wyjątkiem.

Tak więc, zanim na Żydów ponownie skierują palec, konieczne jest podjęcie działań.

Nie, my nie możemy wyjaśnić Europejczykom, że oni się mylą. Patrząc na nas, oni odczuwają wewnętrzną słuszność, która jednoznacznie wskazuje na to, że Żydzi są winni „z definicji“, z faktu swojego żydostwa. Jest to zakorzenione w podświadomości, w ogólnym duchowym bagażu pokoleń. Cała historia europejska jest przesiąknięta tą nienawiścią. Zawiedliśmy ich i chociaż oni nie rozumieją jak i w czym, ale słuchać nas nie będą.

Jednak możemy pokazać im to, czego naprawdę potrzebują – powszechną jedność ludzkości bez przegranych. Prawdziwy dobrobyt bez liczenia na naiwność. Kiedy narody zobaczą to na własne oczy, osądzenie w ich sercach zostanie zastąpione przez nadzieję. Oni poczują, że opłaca się trzymać z nami, iść za nami. Dlatego, że posiadamy duchową podstawę z pomocą, której wszyscy będą zbawieni.

Tak, my sami jeszcze nie jesteśmy świadomi tej możliwości, którą oferuje Kabała. Przez dwa tysiące lat zupełnie o niej zapomnieliśmy. Cóż, przyszedł czas, aby przypomnieć sobie. Wszakże to nie jest tylko nauka, to jest to, co nas łączy w jedność, to jest nasza podstawa, w przeciwieństwie do europejskiej – niezachwiana. Dzięki niej odrodzimy się i zajmiemy swoje miejsce w świecie. Dzięki niej rozstanie ze starą Europą stanie się prologiem do prawdziwej jedności.


Szawuot, matryca i twoja decyzja

Szawuot, święto darowania Tory, to dobry czas, aby zacząć podążać za główną regułą Tory – „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Dlaczego? Dlatego, że „kochaj bliźniego swego” – jest to kod, który zarządza całym systemem wszechświata. I jeśli uda nam się go uruchomić w sobie, staniemy się główną częścią nieskończonej matrycy – Tory.

2018-05-18_shavuot-matritsa1

Słowo „Tora” zawsze wywołuje sprzeczne emocje – od czci tego starożytnego kabalistycznego źródła i ciekawości do książki stojącej na półce u dziadka, do całkowitej niechęci do niej, jako zbioru zasad moralnych i wzoru religijnych nakazów.

Ale jeśli odrzucimy stereotypy, Tora – to wszechogarniający plan, który obejmuje w sobie całą rzeczywistość – od początku stworzenia, aż do jego końca. Matryca, w której wszyscy żyjemy i która zarządza nami, każdym naszym ruchem, każdą myślą i każdym oddechem. Zarządza i naprowadza – na duchowy rozwój.

Nam się tylko wydaje, że możemy coś wybierać i o czymś decydować. W rzeczywistości, radość czy gorycz z podjętych przez nas decyzji jest niczym innym, jak fałszywym odczuciem, celowo wywoływanym w nas przez wyższy system zarządzania, dopóki nie dorośniemy i nie będziemy mogli posługiwać się nim samodzielnie, nie szkodząc sobie. Wtedy odkryje się nam bardziej wewnętrzna warstwa nieskończonego systemu, zwanego „Torą”.

A na razie ona rozwija nas, ucząc, jak poprawnie ze sobą współdziałać.

Ale możemy przyśpieszyć ten proces, jeśli zaczniemy dostosowywać nasze wewnętrzne właściwości do systemu zarządzania. Właśnie w tym i tylko w tym mamy wolny wybór. I kiedy dokonujemy właściwego wyboru, odkrywa się przed nami kolejny poziom matrycy, gdzie postrzegamy inny, ogromny i cudowny świat.

A pierwszy krok we właściwym kierunku, kiedy zaczynamy czuć się włączonymi w ten proces,  nazywa się otrzymaniem Tory. Chociaż jest to tylko dana nam szansa, tymczasowy dar, który trzeba będzie przepracować. Dlatego, że drogę do wzniosłego stanu, w każdym zu nas blokuje egoistyczna bariera – pragnienie otrzymywania zadowolenia kosztem innych ludzi.

Ona przeszkadza nam rosnąć i rozwijać się, popychając do ciągłej walki „o miejsce pod słońcem”. Negatywne skutki takiej walki odczuwamy praktycznie wszędzie. Ale nie możemy nic z tym zrobić – nasze ego jest zawsze silniejsze.

Wznieść się ponad egoizm, wydostać się z spod jego władzy pozwala nam Tora. Ona wyposaża człowieka w taką siłę, że przełamuje on swoją naturalną egoistyczną barierę i wkracza w świat pełen światła i miłości. W tym celu człowiek powinien tylko „dostosować” się do wspólnego systemu, działać w zadanym przez ten system kierunku – do momentu osiągnięcia powszechnej jedności, kiedy cała ludzkość stanie się „jak jeden człowiek z jednym sercem”. Na tym polega generalny plan systemu o nazwie „Tora”.

Dlatego też, im bardziej będziemy starać się działać w jedności, pokoju i przyjaźni z ludźmi wokół nas, tym bardziej będziemy otrzymywać ku temu siłę. Ponieważ system działa jak wzmacniacz – maleńki ruch serca w kierunku jedności powoduje pozytywną reakcję systemu i powraca do człowieka z pomnożonymi siłami.

A dowolny egoistyczny krok jest postrzegany przez system, jak usterka, którą system koryguje przez negatywny wpływ. W konsekwencji człowiek odczuwa cierpienia – w istocie zupełnie niepotrzebne.

Więc czym jest Tora? Wykwintne dzieło w okładce, dziwaczna księga? Opis żydowskich rytuałów i zwyczajów? Zbiór ograniczeń, przepisów i ustaw? Nie, nie i nie.

Tora – to siła, która transformuje egoistyczną, ograniczoną i ograniczającą naturę człowieka, w altruistyczną naturę, która odpowiada naturze ogólnego systemu.

Dlatego Tora jest wszystkim. Jest to zarówno oprogramowanie, które zarządza całym światem, jak jest powiedziane w Księdze Zohar: „Tora wyprzedza stworzenie świata o 2000 lat”. Jest to także siła, po uzyskaniu, której zaczynamy zarządzać naszym losem, coraz bardziej poznając system, dopóki nie połączymy się z nim w absolutnej harmonii, odczuwając Wyższą siłę, która wprowadza go w działanie.

Jest to kolosalna zmiana, przejście od egoizmu do altruizmu, który symbolizuje Szawuot – święto darowania Tory. Właśnie, dlatego jest to dobry czas, aby zacząć kierować się główną regułą Tory – „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, stając się główną i pożyteczną częścią tej nieskończonej matrycy.


Czy to jest ta niezależność, za którą gotowi jesteśmy płacić życiem naszych bliskich?

Było to w 1982 r. podczas operacji „Pokój dla Galilei”. Rabasz jak zwykle prowadził nocne lekcje na temat Kabały. Ale co godzinę przerywał i wychodził z pokoju, aby wysłuchać wiadomości. I jeden z uczniów zapytał go: „Czyżby wiadomości były dla Pana ważniejsze niż czytanie Księgi Zohar?” A mój Nauczyciel odpowiedział: „Tam są moje dzieci”.

2018-04-18_rachael-cerrotti-flash90

W tym czasie jego synowie nie znajdowali się na froncie. RABASZ mówił o żołnierzach, którzy walczyli o nasze prawo do życia w pokoju. Odczuwał cały naród, jak jeden organizm i martwił się o żołnierzy tak, jakby byli jego własnymi dziećmi. I jego słowa na całe życie wryły się w moją pamięć.

Obchodzimy jeden po drugim, Dzień Pamięci poległych na wojnach Izraela i ofiar terroru i Dzień Niepodległości. Te pamiętne dwa dni są bliskie sobie jak bracia. I słusznie. Nie powinniśmy zapominać, jak wysoką cenę płacimy za naszą niezależność. Ale zapytajmy sobie: czy jest to ta niezależność, do której dążyliśmy i za którą gotowi jesteśmy zapłacić życiem naszych bliskich?

Widzimy, że ani dni pamięci, ani liczne ofiary nie przybliżają nas do zakończenia wojny i upragnionej niepodległości. Wręcz przeciwnie, każdego dnia nasze poczucie stabilności i bezpieczeństwa coraz bardziej znika. I dopóki w końcu nie zniknie ostatecznie, musimy znaleźć rozwiązanie, które położy kres licznym ofiarom.

Przecież poświęcanie życia nie jest konieczne. W ofierze należy przynieść swój własny egoizm. Porzucić swoją własną dumę, nienawiść i obojętność wobec innych i poczuć ich bliskimi sobie. Właśnie naprawa przyjacielskich relacji stworzy nam poczucie bezpieczeństwa, z którym nie będzie straszne żadne zagrożenie.

„Gdy w narodzie Izraela panuje miłość, jedność i przyjaźń, omijają go nieszczęścia.” („Maor wa Szemesz”)

Wspólny ból jednoczy nas w Dniu pamięci poległych. I niestety, jedynym czynnikiem, który jest w stanie nas dziś zjednoczyć jest zewnętrzne zagrożenie. Wszyscy dobrze znamy to zjawisko: słysząc sygnał syreny, budzi się w nas poczucie bycia jednym narodem. I wtedy wspólne przeważa nad osobistym i wszyscy jesteśmy gotowi pomagać sobie nawzajem.

Ale jak tylko zagrożenie znika, ponownie jakby wpadamy w śpiączkę. Tymczasową jedność  ponownie wypierają pogarda, arogancja a nawet nienawiść. Naszą największą słabością jest w naszych sercach lód. Rozbicie, dzięki któremu wzmacniają się nasi wrogowie.

W Kabale mówi się, że naród Izraela i narody świata są to dwie przeciwstawne części jednego systemu. One równoważą się między sobą jak na wadze. Kiedy naród Izraela osiąga jedności, on „wznosi się” – zaczyna przewodzić światło Stwórcy do świata. I wtedy narody świata nie mają do niego żadnych pretensji.

Ale jak tylko zapomnimy o naszej misji niesienia światła narodom świata, one natychmiast przypominają nam o tym. Wojnami, pogromami, oskarżeniami antysemickimi… Dlatego, czy zapanuje pokój na Ziemi, czy wybuchnie wojna – zależy to od naszych wysiłków na rzecz zjednoczenia.


Targi Książki we Frankfurcie

Drogie Światowe Kli!

Potrzebujemy waszych myśli, aby odnieść sukces w dystrybucji na międzynarodowych targach książki, które odbędą się we Frankfurcie w dniach 12-16 października. Ponad 10 naszych przyjaciół z całej Europy przyjeżdża do Frankfurtu, aby wziąć udział w tym wydarzeniu. W 2010 r. podpisaliśmy 10 umów, a w 2011 r. – ponad 20 w różnych krajach.

Już w tym roku opublikowano: we Włoszech – 3 książki, w Hiszpanii – 2, w Norwegii – 1, w Brazylii – 1, we Francji – 1, w Niemczech – 2, w Macedonii – 1, w Chinach – 1, w Szwecji – 2, w Korei Południowej – 1, w Słowenii – 1, w Turcji – 5 książek.

Niektóre z tych książek przedstawione są poniżej: