Artykuły z kategorii Nowe publikacje

NIE MA CZERNI BEZ BIELI

Kiedy społeczeństwo się rozpada, nie dzieje się to dlatego, że jedna strona jest w błędzie, a druga ma rację; powodem jest to, że żadna ze stron nie chce się zjednoczyć. Z natury chcemy, aby zniknęło wszystko, co nam się nie podoba. Innymi słowy, jeśli myślisz inaczej niż ja, chcę, żebyś zniknął z mojego życia, a najlepiej żebyś przestał istnieć. Takie jest naturalne myślenie każdego człowieka, w różnym stopniu, w zależności od sytuacji. Ale natura nie obdarzyła nas tylko tą naturą; dała nam również możliwość myślenia i wyboru.

Natura obdarzyła nas zdolnością obserwowania i uczenia się, że wszystko co potrafimy zidentyfikować istnieje, tylko dzięki temu, że znamy też tego przeciwieństwo. Na przykład planeta Ziemia jest utrzymywana na orbicie dzięki równowadze między grawitacyjnym przyciąganiem Słońca a siłą odśrodkową, która ją od niego odpycha. Podobnie nasze życie kręci się wokół godzin ciemności i światła, a nasze widzenie odbywa się w obrębie: widzenia wszystkich kolorów na raz, wtedy powstaje kolor biały, a brakiem kolorów, widzimy wtedy kolor czarny. Gorąco i zimno, głód i sytość, pociąg i odrzucenie, miłość i nienawiść, wszystko to są przeciwieństwa, które czynią nasze życie tym, czym jest.

Przeciwieństwa w naszym życiu nie zaprzeczają sobie ani nie wykluczają się nawzajem; umożliwiają swoje istnienie i uzupełniają się wzajemnie! Gdybyśmy tylko mogli sobie uświadomić, że w całej rzeczywistości jest tak, jak jest z nami i tak samo jest z naszymi bliźnimi, wyobraź sobie, jaki globalny, gościnny byłby nasz świat.

Wyobraź sobie, jakiego moglibyśmy doświadczyć bogactwa przeżyć, gdybyśmy mogli objąć różnorodność ludzkich kolorów, ras, przekonań, skłonności, perspektyw i wszystkiego innego, co nas odróżnia, a jednocześnie uzupełnia.

Wyobraź sobie też, jaki nudny i zachowawczy byłby nasz świat, gdyby wszyscy byli tacy sami. Nie rozwinęlibyśmy myślenia, ponieważ nie musielibyśmy wyrażać swojego punktu widzenia. Nie rozwijalibyśmy wyobraźni, ponieważ nic by nas nie stymulowało ani nie intrygowało. Stracilibyśmy kreatywność, witalność i chęć do życia. W rzeczywistości nawet naszą zaciekłą nienawiść i radość z uważania, że jesteśmy nieomylni, zawdzięczamy temu, że są ludzie różniący się od nas. Co byśmy zrobili, gdyby ich nie było?

Najważniejsze jest to, że musimy spojrzeć na świat ponad naszymi różnicami i zobaczyć całość, która je rodzi, oraz że dzięki różnicom powstaje pełen, kompletny obraz. Kiedy dowiemy się, że nasze życie, jego sens i ciągłość zależą od nieustępliwości tych, których nienawidzimy, docenimy rzeczywistość, która stworzyła wszystko i będziemy w stanie zbudować miłość do całości ponad nienawiść do części. Tylko wtedy zapanuje spokój i szczęście.

Źródło: https://bit.ly/2ZWd13g


SAMOTNOŚĆ ZABIJA

Kilka dni temu młody człowiek w Izraelu, szkolny nauczyciel, popełnił samobójstwo. Miał uczniów, miał etat, był zdrowy, przystojny, elokwentny i był samotny. W poście na Facebooku napisał ostatnią notatkę: To nie dobrze, żeby mężczyzna był sam; samotność zabija. Kolejny dzień, kolejny tydzień, kolejny miesiąc, kolejny rok mija i jestem sam. Na lunchu, w pracy, wieczorem, w weekendy, święta i urodziny, o których nikt nie pamięta. Kilku przyjaciół odeszło, czas zatarł ślad po nich; pora odejść”.

Ten człowiek i jego emocje nie są dziś czymś niespotykanym. Jego słowa w mediach społecznościowych są odzwierciedleniem przekleństwa naszych czasów: wszyscy jesteśmy połączeni, a jednak tak samotni. Samotność w dzisiejszych czasach, stała się tak ciężka właśnie dlatego, że powinniśmy być o wiele bardziej połączeni niż jesteśmy.

Jesteśmy bardzo w tyle w naszym rozwoju. Obecnie powinniśmy być połączoną ludzkością, która czuje, że żyje w jednym systemie, w którym ze względu na siebie i całą przyrodę, jej części wzajemnie uzupełniają się i żyją w równowadze. Zamiast tego, do niedawna byliśmy zanurzeni po szyje w grzęzawisku wzajemnej destrukcji, które z dumą (i błędnie) nazywaliśmy „gospodarką kapitalistyczną” i „postępem”.

Nagle, gdy pojawił się Covid-19 i zmusił nas do odpoczynku od zwalczania siebie nawzajem, zaczęliśmy odczuwać pustkę, którą mamy w środku. Ale, co innego możemy mieć w sobie? Kiedy wszyscy nienawidzą i boją się wszystkich innych do tego stopnia, że ​​przestajesz rozmawiać i komunikacja przebiega za pomocą SMS-ów, a ty budujesz wokół siebie mury fałszywej pewności siebie i fałszywych uśmiechów, aby ukryć swoją niepewność, kiedy nagle jesteś sam, zdajesz sobie sprawę, że nie masz pojęcia, kim jesteś, jak być ze sobą lub czego naprawdę chcesz, ponieważ całe życie byłeś zajęty wznoszeniem murów przeciwko wrogiemu światu zewnętrznemu. I nikt nie dzwoni, ponieważ wszyscy są w tej samej sytuacji: wszyscy są samotni i boją się zranienia.

Samotność oznacza, że ​​jesteś ignorowany, że ludzie się o ciebie nie troszczą, więc niektórzy wolą zakończyć swoje życie, choćby dla samego uczucia, że w ich ostatnim momencie, kogoś to będzie obchodziło.

Dlaczego nie możemy się połączyć

Ludzkość różni się od wszystkich innych części przyrody tym, że musimy rozwijać się z własnej woli. Nasza ewolucja jest znacznie mniej fizyczna w porównaniu z innymi gatunkami a znacznie bardziej emocjonalna, intelektualna i społeczna. U szczytu naszej ewolucji zamierzamy doświadczyć całości systemu, który nazywamy „wszechświatem”.

W ludzkim społeczeństwie, tak jak niemowlę, krok po kroku musimy uczyć się, jak stać się istotami społecznymi, i jak budować sobie dobre społeczeństwo.

Natura wszystkie elementy rozwija poprzez instynkty, oprócz ludzkości. Ludzie są pozbawieni ich w dużej mierze. Kiedy zwierzę się rodzi, od razu wie, gdzie znaleźć pożywienie, często może chodzić w ciągu kilku godzin i ogólnie zachowuje się, jak każde inne zwierzę tego rodzaju. Z drugiej strony ludzie z trudem poruszają rękami i nogami, gdy się rodzą pozostają bezradni przez lata. Ludzie, w przeciwieństwie do zwierząt, muszą samodzielnie zdobywać wiedzę poprzez ciężką pracę. W społeczeństwie ludzkim, tak jak niemowlę, musimy uczyć się krok po kroku, jak stać się istotami społecznymi, i jak budować dobre społeczeństwo. Ewoluujemy dzięki własnemu pragnieniu poprawy naszej sytuacji. I nie ewoluujemy przypadkowo, ale w jasno nakreślonym kierunku: ku większej spójności, większej trosce o siebie nawzajem, większej wzajemnej odpowiedzialności i ostatecznie wzajemnej miłości.

Kiedy dziecko jest głodne, płacze z powodu pustego żołądka. Kiedy ktoś jest samotny, płacze, ponieważ puste serce jest bardzo, bardzo złe. Ból serca boli znacznie bardziej niż pusty żołądek.

Ale samotność, którą tak wielu dzisiaj odczuwa, to nie koniec. To jest początek. To ciemność przed świtem. Teraz zaczynamy zdawać sobie sprawę, że musimy zmienić wszystko, a przede wszystkim nasze relacje. Aby dokonać zmiany, musimy poczuć, że teraźniejszość jest nie do zniesienia. A nic nie jest bardziej nie do zniesienia niż samotność.

Możemy zapobiec takim tragediom, jak samobójstwo z powodu samotności, jeśli przestaniemy nalegać na powrót do naszego poprzedniego, zacofanego stanu „wolnej” gospodarki, którą opanował egoizm, i zaczniemy zbliżać się do stanu wzajemnej troski i empatii, w jakim powinniśmy być od dawna. Po drodze odkryjemy, że nie tylko lepiej jest troszczyć się o siebie nawzajem niż bać się, ale także to, że tak działa cała rzeczywistość, oprócz nas. Aż przyjdzie moment, że i my to poczujemy.

Źródło: https://bit.ly/3j07Wyr


Nadać sens globalnej anarchii

Kiedy spojrzysz na dzisiejszy świat widzisz tylko anarchię. Ameryka jest pochłonięta kampanią wyborczą, tak przepełnioną nienawiścią, że można mieć tylko nadzieję, że nie zakończy się ona wojną domową. Unia Europejska podpisała gigantyczny projekt naprawy gospodarki po wystąpieniu Covid, ale kłótnie wokół niego ujawniły tylko niechęć państw członkowskich do siebie nawzajem. Oprócz tego znajdujemy się daleko do post-pandemicznej rzeczywistości, a wspomniany projekt zakłada ożywienie gospodarcze, które nie nastąpi, oraz podatki od dochodów, które nie nadejdą, a to wszystko sprawia, że wdrożenie programu wydaje się jeszcze mniej prawdopodobne.

Tymczasem bliski wschód, który nigdy nie był wzorem stabilności, a dzisiaj nie jest nim jeszcze bardziej. W tym ogarniętym wojną regionie nie ma ani jednego kraju, który nie borykałby się z problemami wewnętrznymi, z rozbitą ekonomią lub z panującym głodem. Dodajmy do tego jeszcze prawie podpisaną umowę handlowo – militarną pomiędzy Chinami a Iranem, napięcie pomiędzy Północną Koreą a Stanami Zjednoczonymi, pogarszające się relacje pomiędzy Moskwą a Waszyngtonem, a skończymy uznaniem za bardzo trafną, zwięzłą wypowiedź rzecznika Kremla Dimitra Peskova: „sytuacja jest bardzo zła”.

W zasadzie sytuacja jest na tyle zła, że w momencie, w którym doszło do wybuchu pandemi COVID-19, spowodowała ona globalny paraliż, który zatrzymał świat zmierzający w kierunku wojny światowej. Lecz globalne wybuchy zamieszek dowodzą, że nienawiść rozprzestrzenia się szybciej niż koronawirus.”

Nie jestem pesymistą. Jeśli popatrzymy na aktualną sytuację z perspektywy końca procesu, czyli naszego celu, gdzie wszyscy stajemy się jednością, to staje się jasne, że jedyny powód panującego chaosu i anarchii, to próba popchnięcia nas w kierunku wyboru zjednoczenia nad niezgodą. Co więcej, ponieważ na chwilę obecną wolimy walczyć między sobą z powodu odmiennych poglądów niż nasze, anarchia jest jedynym wyjściem, żeby przekonać nas, że nienawiść nie popłaca. Dopóki nie będziemy tego świadomi, anarchia będzie musiała stale rosnąć powodując coraz więcej nieszczęść i cierpienia. Kiedy chaos przejmie kontrolę i nie będziemy mieli co jeść ani komu zaufać, wtedy dotrze do nas, że może warto zmienić kurs. Ale czy nie lepiej byłoby zrobić to zanim dojdzie do takiego momentu?

Kiedy w końcu zapanuje jedność, nie będzie to oznaczało zgody wśród wszystkich ludzi. Ludzie rodzą się różni i pozostaną tacy nie bez powodu. Ich odmienne punkty widzenia są wyrazem różnic pomiędzy nimi, które muszą pozostać. Problemem nie jest to, że jesteśmy inni. Problemem jest fakt, że nienawidzimy innych za to, że myślą inaczej od nas, mówią inaczej, wyglądają inaczej. Mówiąc krótko nienawidzimy innych za to, że nie są nami. Problemem jest nasze poczucie wyższości i przekonanie, że tylko ja mam rację a reszta jest w błędzie. Tylko, czy jeśli nienawidzę innych za to, że myślą inaczej niż ja, to czy sprawia to, że ja mam rację? Czy można pielęgnować nienawiść i jednocześnie mieć rację?

Nienawiść to odrzucenie prawa drugiego człowieka do posiadania innego zdania, charakteru, bycia innej rasy i wyznania lub czegokolwiek innego, czego nie ma we mnie. Jeśli nienawidzę -oznacza to, że uważam, że coś nie ma prawa istnieć. Krótko mówiąc nienawiść, to odrzucenie prawa drugiego człowieka do istnienia. Z takiego podejścia nie może wyniknąć nic dobrego.”

W przeciwieństwie do naszej perspektywy i skupienia na własnym „ja“, świat jest jedną spójną całością. Jego elementy uzupełniają się nawzajem, co w praktyce skutkuje tym, że żadna z tych części nie może istnieć bez przeciwnych sobie. Osiągniemy jedność tylko i wyłącznie wtedy, kiedy zachowamy te różnice utrzymując je w równowadze. Noc i dzień, lato i zima, życie i smierć, wszystkie te przeciwieństwa nie powodują anarchii. Na ich podstawie zbudowany jest porządek tego świata, zapewniają równowagę i utrzymują życie!

Aby wpasować się w tę perspektywę, musimy mieć przed sobą ostateczny cel – zjednoczenie całej ludzkości. Jeśli określimy zjednoczenie ludzkości, jako koniec trwającego procesu i spojrzymy na przeszłe i teraźniejsze wydarzenia przez pryzmat połączenia, uświadomimy sobie, że rozwój ludzki nieubłagalnie zmierza właśnie w tym kierunku. To nie jest zły wynik. Nie jest to przyszłość pełna niedoborów ani stresu. To przyszłość spokoju, dobrobytu i wzajemnej troski o wszystkich. Ale ponieważ nasze ego opiera się trosce o innych, przedstawia tę przyszłość jako ponurą i zakazaną.

Ale spokój i dobrobyt nie mogą być ponure. Możemy szybko i przyjemnie przenieść się do naszej obiecującej przyszłości, pracując ramię w ramię nad stworzeniem kwitnącego, zróżnicowanego społeczeństwa, którego członkowie troszczą się o siebie nawzajem lub możemy odrzucić to, co nieuniknione, nalegać na separację i nienawiść, i czekać, aż rzeczywistość nas pociągnie do szczęścia wbrew naszej woli.

Źródło: https://bit.ly/2FEgVqq


Postępowcy i konserwatyści – niechętna współzależność

Od protestu do kontra-protestu, do kontra-kontra-protestu – zmierzamy donikąd. Nic nie wyjdzie z żadnego z nich poza wzmaganiem się nienawiści, aż do załamania.

Możemy winić się nawzajem za wszystkie nasze kłopoty i czuć się dobrze ze sobą, ale słuszne oburzenie nigdy nikomu nie pomogło. Jeśli nie uznamy prostego faktu, że nienawiść prowadzi do większej nienawiści, która ostatecznie prowadzi do śmierci, skończymy na rozlewie krwi.

Zbudowaliśmy społeczeństwo, które nie zamierza osiągnąć jedności, dziś każdy musi reprezentować pewien punkt widzenia i jest on w odniesieniu do partii politycznej, ideologii, szkoły itp., a sympatia ta częściowo, z narastającą intensywnością, wyraża się poprzez odrzucenie zasług drugiej strony, przeciwnej do naszej. Dzisiaj to odrzucenie osiągnęło poziom, na którym każda ze stron uważa, że ​​druga strona jest zagrożeniem dla narodu, dla kraju, dla demokracji, dla państwa prawa, dla wolności słowa, i dlatego musi przestać istnieć.

Kiedy budujesz społeczeństwo, w którym zasługi uznawane są po stronie zdobywania według użytej siły – ta strona dziś cieszy się największym poparciem – skazujesz siebie na życie z mieczem i śmierć od miecza lub kuli. Przyczyna upadku każdego wielkiego narodu, od zarania dziejów, była właśnie taka: jego władcy uznawali tylko własną perspektywę za godną uznania i nie dopuszczali jakiegokolwiek innego punktu widzenia.

Ale wbrew powszechnemu przekonaniu, gasząc rywala nie spoczywasz na laurach, skazujesz się na zagładę.

Każdy z nas uważa, że ​​ma rację. Taka jest nasza natura: tak myślę, dlatego mam rację, parafrazując słowa Kartezjusza. Ale zapominamy, że wszyscy jesteśmy stworzeni z tego samego materiału. Ten sam program, który zaprojektował, uformował i wygenerował mnie, zaprojektował, uformował i wygenerował wszystkich innych.

Program, znany jako „natura”, zaprojektował każdego nieco inaczej, nie po to, żebyśmy walczyli ze sobą na śmierć, ale żebyśmy się razem uzupełniali. Natura potrzebuje wszystkich swoich aspektów, a zwłaszcza najbardziej skrajnych przeciwieństw, aby zdefiniować i wyrazić wszystkie swoje subtelności. Nie byłbyś w stanie zdefiniować „dnia”, gdyby nie było „nocy”, „zimna” w przypadku braku „gorąca”, „miłości” bez „nienawiści” i „życia” w przypadku braku „śmierć”.

Podobnie, nie byłbyś w stanie zdefiniować „progresywnego” przy braku „konserwatywnego” lub „wiernego”, gdyby nie było „agnostyka”. Nasze przeciwieństwa są dla nas istotne, ponieważ bez nich nie możemy wiedzieć, kim jesteśmy, ani nawet artykułować naszych myśli o sobie.

Okazuje się, że jesteśmy zależni od wszystkich, których nienawidzimy, gardzimy i demonizujemy, bo bez nich sami nie istnielibyśmy, jako ludzie. Żyjemy na wskroś w podwójnym systemie.

Ale jest dobry powód do nieustannego pogarszania się sytuacji: zmusza nas to do zwrócenia uwagi na wspólny program, który nas stworzył – na naturę.

Natura jest kompletnością utworzoną ze zjednoczonych przeciwieństw. Kiedy myślimy o jedności, myślimy o bliskości serc i umysłów. Ale to nie jest jedność; to jest identyczność. I tak jak nie jednoczysz się z własnym odbiciem w lustrze, tak nie jednoczysz się z kimś, kto jest do Ciebie podobny pod każdym względem. Czujesz się blisko tej osoby, ale nie dlatego, że jesteś zjednoczony, ale dlatego, że jesteś podobny. Może to być przyjemne, ale prowadzi do stagnacji i ostatecznie do zniszczenia. Aby osiągnąć wzrost, muszą istnieć dwa przeciwieństwa, które stanowią dla siebie wyzwanie.

Dlatego jedność jest wspólnym wysiłkiem dwóch przeciwieństw, aby połączyć się ze sobą pomimo ich początkowej wrogości. Ich przeciwieństwo nie może i nie powinno zostać usunięte, w przeciwnym razie stanie się identyczne. Aby się zjednoczyć, obie strony muszą wzajemnie cenić swoje istnienie, ponieważ jedna strona bez drugiej nie mogłaby istnieć. A to uznanie tworzy nowy rodzaj bliskości, który istnieje jak ręka w rękę z wrogością między nimi.

Ponadto obie strony muszą bardziej doceniać swoją jedność niż wrodzoną wrogość, w przeciwnym razie szybko powrócą do stanu wzajemnego niszczenia. Król Salomon ujął to zwięźle w swoich nieśmiertelnych słowach: „Nienawiść wywołuje spory, a miłość przykryje wszystkie przestępstwa” (Prz. 10:12).

Bardzo łatwo jest paść ofiarą nienawiści. Człowiek z przyjemnością oddaje się temu uczuciu; nie ma wielu emocji bardziej satysfakcjonujących niż przekonanie o własnej nieomylności. Ale zawsze musimy pamiętać, że jest to przynęta, na którą nie wolno nam się dać złapać. Jeśli to zrobimy, popadniemy w destrukcję i rozpadniemy się. Jeśli oprzemy się pokusie nienawiści i uznamy, że druga, przeciwna nam strona istnieje, aby zwrócić naszą uwagę na naturę, która stworzyła nas oboje, połączymy się z tą naturą i w pełni zrealizujemy nasz potencjał, jako istoty ludzkie.

Źródło: https://nws.mx/3ktsmjZ


Iskra światła, gdy życie nie ma już sensu

Covid-19 nasila stres, strach, samotność i trudności ekonomiczne. Nadal przedmiotem badań jest, w jaki sposób uczucia te zwiększą ryzyko wyższych wskaźników samobójstw, ale organizacje zajmujące się zdrowiem psychicznym już dostrzegają oznaki potencjalnego wzrostu tak zwanych „zgonów z rozpaczy”, w tym przedawkowania narkotyków i samobójstw. Społeczeństwo nie może dłużej chować głowy w piasek. Musi przygotować się na to, co je czeka i zorganizować warunki, aby wspierać potrzebujących poprzez opiekę, ciepło i wzajemną odpowiedzialność.

Bezgraniczna satysfakcja nie może być osiągnięta w pojedynkę przez nikogo z nas. Można to osiągnąć tylko dzięki dobrej więzi z innymi, a to tworzy niezbędne „pole”, w którym można odkryć wieczne źródło spełnienia.

Po sześciu miesiącach pandemii myśleliśmy, że zachowanie i wpływ wirusa zostały już wyjaśnione. Jednak globalna plaga wciąż zaskakuje społeczność naukową nowymi mutacjami oraz nowymi objawami i skutkami ubocznymi. Dopóki nie zostanie odkryte lekarstwo, niepewność będzie nadal panować i można spodziewać się nadejścia trudniejszych czasów.

Według analizy przeprowadzonej przez krajową grupę zdrowia publicznego aż 75 000 Amerykanów można dodać do liczby ofiar pandemii, nie z przyczyn naturalnych, ale dlatego, że zdecydowali się zakończyć własne życie. Według oficjalnych danych, wskaźniki samobójstw w Stanach Zjednoczonych wzrosły ogółem o 35 procent od 2000r. Historycznie rzecz biorąc, kryzys gospodarczy – szczególnie głęboka recesja, jaka miała miejsce w 2008 roku – podwoiła prawie liczbę ludzi, którzy odebrali sobie życie w poczuciu beznadziei. Weszliśmy w nowy etap ludzkości, w nową erę, w której musimy być ze sobą wzajemnie połączeni pozytywnymi więzami, gdzie wszyscy w społeczeństwie zachowują się wobec innych, jak kochająca matka obejmująca swoje drogie dziecko.

Samobójstwo to najgorsza decyzja, jaką można podjąć. Zdesperowana osoba osiąga stan krytyczny i aby uciec od bólu, wybiera najbardziej ekstremalne rozwiązanie. W umysłach ludzi, którzy dopuszczają się tak skrajnych czynów, życie jest ciężarem, którego warto się pozbyć, jest męką bez satysfakcji. W ten sposób lekceważą ból, jaki wyrządzają rodzinie i przyjaciołom, i manifestują całkowitą niechęć do zaakceptowania warunków życia.

Tak jakby zabrakło im sił, by domagać się w życiu czegokolwiek, co uważają, że im się należy. Zamiast zaangażować innych do wspólnej pracy nad znalezieniem rozwiązania, osoba o skłonnościach samobójczych wycofuje się w skupione na sobie myśli i w wir emocji.

Choć samobójstwo wydaje się być najbardziej osobistą decyzją, jako społeczeństwo ponosimy zbiorową odpowiedzialność za to, że nie stworzyliśmy ludziom warunków niezbędnych do zdrowego i szczęśliwego życia. Takie warunki uniemożliwiłyby ludziom osiągnięcie ostatecznego stanu rozpaczy, udręki i bólu, który doprowadza ich do punktu, w którym czują, że życie nie ma już sensu.

Musimy stworzyć mechanizmy wzajemnej odpowiedzialności, aby zagwarantować, że najbardziej podstawowe potrzeby każdej osoby zostaną zaspokojone, aby mieć pewność, że każda osoba ma wszystko, co niezbędne do godnego życia.

Światło po ciemności

Należy zawsze mieć świadomość, że wszystkie udręki, jakie pojawiają się w życiu człowieka, są dane dla naszego osobistego rozwoju, w celu skorygowania naszej egoistycznej natury – wynoszenia siebie ponad wszystkich. Takie niskie stany depresji budzą najgłębszy punkt ukryty w każdym z nas, iskrę skierowaną na wyższy poziom istnienia, na którym wypełniona będzie ciemna pustka.

Jak pisze czołowy kabalista Rav Yehuda Ashlag (Baal HaSulam): „W każdym człowieku, nawet w świeckim, jest nieznana iskra, która domaga się zjednoczenia z Bogiem. Kiedy czasami się budzi, budzi się do poznania Boga lub zaparcia się Boga, co jest jednym i tym samym. Jeśli ktoś spowoduje zaspokojenie tego pragnienia w tej osobie, zgodzi się ona na wszystko”. (‘Rozwiązanie’)

Bezgraniczna satysfakcja nie może być osiągnięta w pojedynkę przez nikogo z nas. Można to osiągnąć tylko dzięki dobrej więzi z innymi, a to tworzy niezbędne „pole”, w którym można odkryć wieczne źródło spełnienia.

Jakie jest właściwe podejście do pomocy komuś w rozpaczy? Nie powinniśmy przytłaczać przesadną sympatią ani pouczaniem. Wystarczy wyrazić troskę, słuchać, być obok, pokazać, że nie są sami i mogą liczyć na przyjaciół i rodzinę.

Musimy podzielić się z kimś w rozpaczy myślą, że po ciemności jest światło. Tak jak każdy ponury stan jest przygotowaniem do lepszej rzeczywistości, nabyciem percepcji potrzebnej do odkrycia nowego, pozytywnego stanu, ponieważ nie ma napełnienia bez uczucia pustki. Ten nowy stan poczucia, że ​​jesteśmy rozumiani, chronieni i obejmowani, czeka i da nam odnowioną pasję do życia i poszerzy nasze horyzonty, dzięki czemu ujrzymy świat pełen sensu i celu, radości i dostatku.

Źródło: https://bit.ly/35CriG5


Odkrywanie szerokiego obrazu rzeczywistości

Ameryka czeka na dobre wieści. Ludzie spodziewają się, że w najbliższych dniach otrzymają federalne zasiłki dla bezrobotnych, jako część planu redukowania skutków ekonomicznych COVID-19. Ponadto obiecuje się, że nowe eksperymentalne terapie mające na celu opanowanie pandemii wkrótce przyniosą rozwiązanie i inwestowane są miliardy w trwający wyścig o wynalezienie szczepionki przeciwko koronawirusowi.

Mimo tych wysiłków jedynym rozwiązaniem, które może rozjaśnić i wyklarować niewyraźny obraz przyszłości, jest naprawienie naszych relacji międzyludzkich. Dlaczego? Ponieważ tylko u podstaw, tam gdzie zaczyna się problem, można go rozwiązać na dobre.

Droga do uzdrowienia zaczyna się od trafnej diagnozy. To nie przypadek, że gdy tylko ludzkość ledwo wychodzi z jakiejś katastrofy, pojawia się nowy cios. Pokazuje to nam, że poprzednia próba uleczenia nie objęła podstawowej przyczyny dolegliwości, dlatego nadal pojawiają się one w nowych formach.

W związku z tym poszukiwane na całym świecie lekarstwo na pandemię i jej konsekwencje o doraźnym działaniu pozostanie rozwiązaniem tymczasowym i nigdy nie będzie trwale skutecznym podejściem. W naszych stosunkach społecznych wymagana jest fundamentalna zmiana, ponieważ jest to źródło siły inicjującej wszystko, co dzieje się w rzeczywistości. Żyjemy w systemie natury, który jest wielkim polem sił, w którym wszystko jest połączone: poziom nieożywiony, wegetatywny, ożywiony i ludzki. Im bardziej rozwinięte jest stworzenie, tym silniejszy jest jego wpływ na cały system.

Nasze postawy, myśli i pragnienia wobec innych są w naturze na najwyższym i najsilniejszym poziomie. Więc jeśli te elementy są właściwie skalibrowane, będą promieniować korzystnie na wszystkich poziomach natury poniżej poziomu ludzkiego. Innymi słowy, rzeczy, których pragniemy i o których myślimy – zwłaszcza w odniesieniu do otaczającego nas środowiska – wywierają najpotężniejszy wpływ w sieci sił natury.

Precyzyjnie nakreślony obraz

Świadomie lub nie, nieustannie porównujemy się z otaczającymi nas osobami. Im bardziej uważamy się za osoby mające wyższy status, mądrzejsze i odnoszące większe sukcesy w porównaniu z innymi, tym bardziej czujemy się komfortowo. Jednocześnie odczuwany jest głębszy podział, co w efekcie sprawia, że człowiek nie czuje potrzeby, aby wkładać wysiłek i okazywać innym szacunek. To właśnie nazywamy egoistycznymi, samolubnymi relacjami, które niszczą równowagę w naturze, a ich negatywny wydźwięk powraca do nas jak bumerang, czyniąc nas słabymi, wrażliwymi i niezdrowymi.

Koronawirus w dalszym ciągu przenosi nas na nowy poziom połączenia, w którym funkcjonujemy „jak jeden człowiek z jednym sercem”, tworząc pełen obraz rzeczywistości, tak jakby miliardy pikseli łączyły się bez podziału między nimi. Taki obraz będzie dla każdego krystalicznie czysty, jeśli tylko będziemy się mocno trzymać, jeśli będziemy się wspierać do tego stopnia, że ​​nigdy nie wyrządzimy krzywdy ani nie wykorzystamy innych w jakikolwiek sposób.

Oczywiście takie aspiracje do doskonałej harmonii z innymi nie przychodzą naturalnie. Nikt nie jest w stanie zmienić egocentrycznego mechanizmu działającego w każdym od narodzin. Wszystko, czego wymaga się od każdego z nas, to tylko gotowość do dokonania się takiej zmiany. A kiedy dojdzie do głębokiego zrozumienia, że ​​dobre relacje międzyludzkie są niezbędne do przetrwania w XXI wieku, odkryjemy rozkwit prawdziwej miłości braterskiej i obdarzania, a świat odmieni się od zachodu po wschód. Zamiast walczyć o przetrwanie po każdym starciu, doświadczymy trwałej pozytywnej przemiany.

Zmiana musi rozpocząć się w każdym z nas, w naszych myślach, ponieważ są one najpotężniejszą siłą stworzenia. Jeśli razem podejmiemy wysiłki, poczujemy, jak głęboko jesteśmy połączeni w jeden system – duchowo, umysłowo, wewnętrznie – i zamiast wirusów, i trudności, otrzymamy percepcję życia na wyższym poziomie, prawdziwy obraz rzeczywistości.

Źródło: https://nws.mx/32rewYY


Jeśli chcesz kochać, przygotuj się na nienawiść

Łaciński pisarz Wegecjusz powiedział, si vis pacem, para bellum (jeśli chcesz pokoju, przygotuj się na wojnę). Podobnie, jeśli chcesz miłości, przygotuj się na nienawiść.

Filmy pokazują miłość, jako ciągły przypływ ciepła, troski i uczucia między ludźmi. Ale filmy się mylą. Każdą pozytywną emocję poprzedza emocja negatywna, która pozwala wywołać pozytywną emocję. Tak jak noc poprzedza dzień, tak nienawiść poprzedza miłość. Jedynym wyjątkiem jest miłość matki, ale to, dlatego że matka postrzega swoje dziecko, jako część siebie. Ale w przypadku, każdej innej osoby, aby rozwinąć prawdziwe emocje musimy nieustannie przełączać się między nienawiścią i miłością w różnych odsłonach, i różnej intensywności.

Okazuje się, że fakt, iż zostałem wtajemniczony w swoją nienawiść do tej czy innej osoby, pozwala mi odkryć, kim jestem i co mam w sobie. Właściwie powinienem być wdzięczny tej osobie.

W rzeczywistości jest to zasada, która wprawia w ruch całe stworzenie. Uczucie nienawiści i uczucie miłość, fale upałów i mrozy, powodzie i susze, wszystko to w rzeczywistości eksponuje nienawiść i miłość na przemian.

Ma to określony cel: ich rosnąca intensywność, zwłaszcza, gdy jest po stronie negatywnej, skłania nas do poszukiwania ich źródła. Dlaczego jest tyle nienawiści? Dlaczego natura jest tak okrutna? Dlaczego nigdy nie jestem zadowolony z tego, co mam? Dlaczego nie ma pokoju? Dlaczego się boję? Kiedy próbujesz odpowiedzieć na te pytania, okazuje się, że pochodzą one z tego samego niewidzialnego źródła, a tym źródłem jest natura lub po prostu rzeczywistość.

Każdy minerał, roślina, zwierzę czy osoba, myśl, pragnienie czy słowo jest stworzone przez naturę. Otóż, jeśli natura jest źródłem wszystkiego, to wszystko jest częścią natury, częścią całości. I tak, jak są dni i noce, są ludzie, których nienawidzę i ludzie, których kocham. Więc tak, jak nie byłoby dni, gdyby nie było nocy, tak nie byłoby ludzi, których kocham, gdyby nie było ludzi, których nienawidzę. W rzeczywistości nie byłbym w stanie zdefiniować tego, co kocham, czego nienawidzę, kim jestem i kim nie jestem, gdyby nie te wszystkie rzeczy, które uważam za negatywne. Okazuje się, że przy moim ograniczonym widzeniu postrzegam je, jako negatywne, ale tak nie jest; są przeciwne do mnie, abym mógł poznać siebie i przyrodę. Gdyby nie one, nie miałbym pojęcia o całym moim istnieniu.

Okazuje się, że fakt, iż zostałem wtajemniczony w swoją nienawiść do tej czy innej osoby, pozwala mi odkryć, kim jestem, i co mam w sobie. Właściwie powinienem być wdzięczny tej osobie. Najmądrzejszy ze wszystkich ludzi, król Salomon, nazwał tę koncepcję: „Miłość przykrywa wszystkie zbrodnie” (Prz. 10:12), gdzie zbrodnią jest nienawiść, a miłość przykrywa nienawiść, gdy odkryjemy, że nasz znienawidzony obiekt jest w rzeczywistości darem, z którym celowo się spotkaliśmy. Wtedy znika wyobcowanie i pojawia się miłość i wdzięczność.

Źródło: https://bit.ly/3bRtWJg


Obcy na naszej własnej planecie

Z każdym mijającym dniem coraz wyraźniej widać, że wkraczamy w nową erę. Protesty przeciwko noszeniu masek są buntem naszego ego przeciwko obowiązkowej zmianie. Duże firmy technologiczne, takie jak Google, Apple i Facebook, już powiedziały swoim pracownikom, że praca z domu jest prognozowana na co najmniej najbliższy rok. Wszystko się zmieni: praca, banki, przemysł, edukacja, handel, stosunki międzyludzkie, stosunki międzynarodowe, cała nasza cywilizacja stanie na głowie i my też. Dopiero wtedy wirus odpuści.

Wyczerpał się przepełniony wyzyskiem, nadmiernie konkurencyjny system, w którym, aby przetrwać, jeden musiał zniszczyć drugiego.

Zarówno Sekretarz Generalny WHO António Guterres, jak i doradca Białego Domu ds. Koronawirusa dr Anthony Fauci stwierdzili, że w najbliższej przyszłości wynalezienie skutecznej szczepionki jest mało prawdopodobne, jeśli w ogóle. Krótko mówiąc, nasze życie zmieniło się na zawsze.

Co więcej, im bardziej staramy się powrócić do poprzedniej „normalności”, tym bardziej napędzamy nawracanie fal Covid-19. Jeśli za każdym razem, gdy wskaźnik zarażenia spadnie, będziemy nalegać na ponowne otwarcie przedsiębiorstw, doświadczymy trzeciej, czwartej i kto wie, ile fal pandemii zobaczymy, aż zdamy sobie sprawę, że nie możemy jej pokonać. Natura uderzyła w nas ze skutkiem nokautu i za każdym razem, gdy próbujemy wstać i walczyć, zadaje kolejny cios.

Ale natura nie chce nas zabić; ma nas nauczyć, jak być jej częścią, a nie niebezpiecznymi „obcymi” na naszej własnej planecie. Bycie częścią natury przede wszystkim wiąże się ze zjednoczeniem między nami, poczuciem bliskości bliźnich i poznania w ten sposób, co znaczy być blisko natury. Świat, w którym żyjemy jest jednym kompletnym i integralnym systemem. Aby poczuć jego integralność, musimy upodobnić się do niego: stać się integralnymi i kompletnymi. A droga do tego zaczyna się w domu: między nami ludźmi.

Przepełniony wyzyskiem, nadmiernie konkurencyjny system, w którym, aby przetrwać, jeden musiał zniszczyć drugiego, wyczerpał się. Myślenie o przetrwaniu najsilniejszych jest sprzeczne z całą naturą, która działa na zupełnie odwrotnej zasadzie: przetrwania najbardziej przyjaznych (zgoogluj to). Teraz do nas należy zbudowanie tego typu społeczeństwa, a uczestnictwo w całym tym procesie sprawi, że zaczniemy prawdziwie rozumieć naturę otaczającego nas świata.

Nikt nam nie pomoże. Jako społeczeństwo jesteśmy egoistami i nie wiemy, jak naprawdę troszczyć się o siebie nawzajem. Ale możemy to odgrywać, aż wejdzie nam to w krew, a jeśli będziemy pamiętać, że naszym celem jest zbudowanie zjednoczonego, integralnego systemu, w którym wszyscy dzielą się korzyściami, odniesiemy sukces.

Chociaż gdzieś w głębi wszyscy chcielibyśmy wrócić do naszego starego stylu życia, nawet gdyby nie było koronawirusa, byłoby to bardzo nierozsądne. W kraju jest już tak wiele nienawiści, że nieuchronny jest upadek społeczny, jeśli nie wojna domowa. Pod wieloma względami już się zaczęła, ale nie jest jeszcze krwawa i wygląda na to, że ktoś zapomniał złożyć oficjalną deklarację.

Ale nie jest za późno na zmianę trasy. Możemy się rozejrzeć i zobaczyć, że wszystko składa się z przeciwieństw, które się uzupełniają. Tylko ludzie myślą, że przeciwieństwa powinny unicestwiać się nawzajem, nie zdając sobie sprawy z tego, że tak jak w naturze, przeciwieństwa pozwalają sobie nawzajem istnieć, tak też jest z nami.

Postrzegamy świat jako płaski, dwuwymiarowy obraz, nie zdając sobie sprawy, że ta sama natura ludzka kieruje wszystkimi stronami, wszystkimi frakcjami ludzkiego społeczeństwa. Kiedy upieramy się przy spojrzeniu na świat tylko z jednej perspektywy, tracimy szansę, by użyć drugiej perspektywy, jako „drugiego oka” i uzyskać obraz trójwymiarowy. Tylko w ten sposób możemy zobaczyć pełną głębię i zakres rzeczywistości oraz znaleźć to, co kieruje całym obrazem, który widzimy przed nami. Dopiero, gdy spojrzysz na świat przez oba pryzmaty, możesz go zobaczyć, więc zamiast obalać inny punkt widzenia, powinniśmy go pielęgnować, dziękować za istnienie, zachowując swoją odrębną perspektywę.

Jedność nie powstaje, gdy dwa przeciwieństwa stają się takie same. Powstaje, gdy dwa przeciwieństwa uzupełniają różne punkty widzenia, tworząc pełen obraz, którego żadne z nich nie może zobaczyć samodzielnie.

Źródło: https://bit.ly/35uVbIn


COVID-19 i daremny wyścig o szczepionkę

Powinniśmy nauczyć się kochać ludzkość, ponieważ wszystkie nasze części, a każda jest inna, tworzą piękną całość, której wszyscy jesteśmy równie ważnymi elementami.

Pod zdjęciem: Dyrektor Generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus przemawia podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Komitetu Nadzwyczajnego w sprawie nowo wykrytego koronawirusa (2019-nCoV) w Genewie, Szwajcaria 30 stycznia 2020 r. REUTERS / Denis Balibouse / File Photo

Firmy na całym świecie prześcigają się, aby znaleźć szczepionkę na COVID-19. Mają nadzieję, że uda im się zlikwidować pandemię, przywrócić kapitalistyczny, nadmiernie konsumpcyjny sposób życia, jaki mieliśmy zanim wirus przejął władzę nad światem, i że jednocześnie zarobią miliardy dolarów w całym procesie. To beznadziejna pogoń. Prawdopodobnie nie będzie szczepionki ani lekarstwa na wirusa. Nawet, jeśli zostanie wynaleziona, wkrótce potem inna, silniejsza zaraza dopadnie ludzkość.

Stawiamy siebie przeciwko całemu istnieniu, pełni roszczeń do rzeczy, do których nie mamy mieć prawa roszczeń, i czujemy, że czegoś się nas pozbawia, gdy nie otrzymujemy tego, czego od początku nie mięliśmy dostać.

Michael Laitman

Jeśli chcemy wyleczyć się z koronawirusa, musimy zabrać się za to u źródła. Pojawienie się wirusa samo w sobie jest objawem, nie chorobą. Choroba to nasze złe relacje między sobą. Nasze relacje między sobą są chore, a choroba ta objawia się na różne sposoby, na przykład we wskaźnikach rozwodów, wskaźnikach depresji, nadużywaniu narkotyków, otyłości, przemocy, a ostatnio w postaci pandemii.

Nie możemy traktować wirusa, jako samodzielnego kryzysu, ponieważ wszystko w rzeczywistości jest powiązane i połączone ze wszystkim. Wiemy już o tym w odniesieniu do reszty natury, a nawet do tego jak działa nasze ciało, ale wyłączamy wygodnie naszą psychikę z tego kręgu. Nie powinniśmy; takie działanie niszczy nasze życie, nasze źródła utrzymania, a teraz całą naszą cywilizację.

W rzeczywistości nie ma sensu myśleć, że nasz zły stan duchowy, a mianowicie nasza wzajemna niechęć, nie ma wpływu na nasze ciała. Jeśli możemy leczyć depresję lekami przeciwdepresyjnymi lub przyjmować tabletki, które sprawiają, że czujemy się przyjaźnie nastawieni, dlaczego uważamy, że złe usposobienie nie wpłynie negatywnie na nasze zdrowie?

Co więcej, ponieważ nasze ciała, umysły i duchy stanowią jeden system, a ponieważ jesteśmy częścią całej natury, nasz zły duch negatywnie wpływa na całą naturę, która również jest jednym systemem połączeń. A kiedy cała ludzkość cierpi z powodu złego stanu ducha, wpływ na resztę świata staje się ogromny.

Gdziekolwiek spojrzysz na naturę, jest to zrównoważony i harmonijny system. Na poziomie mineralnym, roślinnym i zwierzęcym, elementy żywią się nawzajem, chroniąc w ten sposób zdrowie i równowagę ekosystemu. Również w naszym ciele jest zachowana homeostaza, ponieważ organizm nieustannie wytwarza nowe i mocne komórki oraz zabija stare i słabe. Dzięki temu jesteśmy zdrowi i silni.

Jedyną częścią, w której natura nie działa na autopilocie, jest nasza psychika. Nasze duchy mają swobodę wyboru, czy chcą być zjednoczone w jednym systemie, czy działać solo. Jak dotąd zdecydowaliśmy się na grę solo, ale widzimy, jakie są tego koszty. Stawiamy siebie przeciwko całemu istnieniu, pełni roszczeń do rzeczy, do których nie mamy mieć prawa roszczeń, i czujemy, że czegoś się nas pozbawia, gdy nie otrzymujemy tego, czego od początku nie mięliśmy dostać.

Jeśli chcemy być zdrowi, silni i szczęśliwi, musimy najpierw nauczyć się, jak działa cała natura. Musimy uznać, że cały system jest integralny i połączony, że wszystkie części wspierają się nawzajem we współzależnej sieci elementów, które wzajemnie, w pozytywny sposób wpływają na swoje dobre samopoczucie. Konkurencja w naturze jest tylko pozorna, to błędna interpretacja dokonana przez nasz egocentryczny sposób myślenia. Gatunki wspierają się nawzajem i wzmacniają, ponieważ wszystkie są od siebie zależne.

Kiedy już to wiemy, zrozumiemy, jak możemy stać się podobni do natury, a tym samym naprawdę szczęśliwi. Zrozumiemy, że ludzie o różnych poglądach nie są naszymi wrogami, ponieważ bez nich nie bylibyśmy w stanie określić siebie, naszych poglądów, naszych myśli. To właśnie konflikty i sprzeczności w naszym życiu, rzeczy, z którymi się nie zgadzamy, sprawiają, że myślimy, rozwijamy się, wyrażamy i stajemy się pełniejszymi istotami ludzkimi.

Ostatecznie ludzki ekosystem powinien przypominać resztę natury, tworzyć sieć różnych i przeciwstawnych poglądów, kolorów, ras, religii, narodów, osobowości i kultur, które razem tworzą piękną całość, tak różnorodną jak sama natura. Wszyscy kochamy i doceniamy różnorodność natury, więc dlaczego nie kochać i nie doceniać naszej? Tak jak kochamy naturę, ponieważ wszystkie jej części tworzą piękną całość, powinniśmy nauczyć się kochać ludzkość, ponieważ wszystkie części nas, a każda jest inna, tworzą piękną całość, której wszyscy jesteśmy równie ważnymi elementami.

Źródło: https://bit.ly/31dqIMB


CO JEST POTRZEBNE, ABY ZBUDOWAĆ DOBRY STARTUP W TYCH NIEPEWNYCH CZASACH?

Na początku musimy zrozumieć, w jakim stopniu świat rozpoczął nowy program w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Obecnie żyjemy w zupełnie innym świecie. To tak, jakby kosmici przybyli do nas i wszczepili nowy chip do naszej rzeczywistości zmieniając nasze warunki otoczenia, zachowania i sposób myślenia.

Znajdujemy się w fazie przejściowej, a mimo to wiele osób nadal próbuje działać zgodnie z przestarzałym programem świata sprzed koronawirusa, programem, który na pierwszym miejscu stawia wartość korzyści własnej, nad korzyściami dla innych.

Gdybyśmy zrozumieli ewolucyjną tendencję natury do kierowania wszystkimi jej częściami w kierunku doskonałego połączenia i współzależności, zobaczylibyśmy, że w ostatecznym rozrachunku korzystne są dla nas dzisiejsze zmiany: zbliżają nas do siebie, niekoniecznie fizycznie, ale do większej bliskości serc.

A kiedy czujemy się bliżej siebie, czujemy się szczęśliwsi, pewniejsi, bezpieczniejsi i zdrowsi.

Dlatego dziś bardziej niż czegokolwiek innego potrzebujemy środowiska, które może wspierać, zachęcać i kierować naszymi połączeniami, abyśmy mogli zrównoważyć relacje zgodnie z nowym programem rozwoju. Koniecznym jest budowanie współpracy i troski o siebie nawzajem.

Jeśli nie uda nam się ulepszyć naszego nastawienia do siebie nawzajem, aby dopasować nasze relacje do wzajemnej zależności i odpowiedzialności wymaganej przez obowiązujący nowy program, z dnia na dzień brnąć będziemy w odczuwanie coraz większego ciężaru na naszych barkach.

Natura za pośrednictwem koronawirusa umieściła nas w nowych warunkach właśnie po to, aby nas przemienić.

Dlatego też dzisiejsze startupy muszą wziąć to pod uwagę.

Do tej pory było tak, że startupy trafiały na rynek, który stawiał je przeciwko sobie, teraz to wszystko musi się zmienić. Nadal będziemy musieli konkurować, ale nasza konkurencja musi zmienić się z egoistycznej, w której staramy się czerpać jak najwięcej z rynku dla naszej działalności, do konkurencji, w której każdy z nas dąży do wniesienia jak największej wartości dla całej ludzkości.

A co dziś oznacza „wartość”? Oznacza to dbanie o to, aby potrzeby wszystkich zostały zaspokojone, a także pomaganie każdemu w osiągnięciu prawdziwego szczęścia, bezpieczeństwa i zdrowia poprzez poprawę jakości relacji międzyludzkich.

Dlatego każdy, kto jest wystarczająco odważny, by zainicjować startup w tym okresie, powinien najpierw wyposażyć się w wystarczającą wiedzę i otoczyć odpowiednim środowiskiem, aby zrozumieć transformację, jaką przechodzi świat, a następnie stworzyć narzędzia, które pomogą ludziom poczuć się bliższymi sobie.

Na przykład, istnieje dużo miejsca na rozwój technologii, dzięki którym możemy poczuć się razem w jednym pomieszczeniu, a tym bardziej, jako części jednej całości, w której każdy nasz oddech i kontakt są wyczuwalne przez wszystkich.

Innymi słowy, kiedy zmierzamy w kierunku odkrycia naszej ścisłej współzależności, możemy opracować technologie, które pomogą nam przybliżyć, co to znaczy czuć się jednością z innymi, i które w ten sposób pomogą pokierować naszą nieuchronną przemianą, aby przebiegła w sposób o wiele bardziej pozytywny i harmonijny.

Potrzebujemy startupów, które autentycznie zaspokajają ludzką potrzebę połączenia, co ułatwi nam przejście od naszego obecnego stopnia do większego wzajemnego wsparcia i brania innych pod uwagę.

Źródło: https://bit.ly/2CEE62C