Artykuły z kategorii Modlitwa

Nie udzielam rad Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман Międzynarodowy kongres „Narodziny duszy – odkrywamy nowy świat”. Lekcja nr 1
Nie udzielam rad Stwórcy, ale skłaniam się i jestem gotów wypełnić wszystkie Jego wymagania tak dalece, jak tylko jestem w stanie. Przecież jeśli nie zgadzam się z tym, co się dzieje, okazuje się, że wskazuję Stwórcy, jak ma mnie traktować.

Przede wszystkim, potrzebna jest moja zgoda, że znajduję się w panowaniu Wyższej Siły i chcę się do Niej zbliżyć, a nie żądać od Stwórcy, aby się zmienił i przybliżył się do mnie. Proszę tylko Stwórcę, aby pracował nade mną, aby zbliżyć mnie do Niego.

Z lekcji nr 1 Międzynarodowego kongresu „Narodziny duszy – odkrywamy nowy świat”, 25.09.2021


Przez wąski most

каббалист Михаэль Лайтман Mówi się: „Trzeba przejść przez bardzo wąski most i, co najważniejsze, niczego się nie bać”. Jak zrobić tak, żeby była tylko wiara i żadnego strachu?

Trzeba przejść przez wąski most nad przepaścią, trzymając jeden drugiego za ręce. Okazuje się, że każdy zależy od wszystkich. I tak przechodzimy od stopnia Malchut na stopień Biny.

Jeśli pragniemy pomocy z góry od Stwórcy, to musimy zwrócić się do Niego z modlitwą, która nazywa się wzniesieniem MAN, naszej prośby. A pomoc z góry nazywa się MAD.

Każdy patrzy na tego, kto idzie przed nim. To jest tak wąski most, że nie widzę nic poza przyjacielem idącym z przodu. Dlatego wszyscy musimy być ze sobą połączeni i zwróceni do Stwórcy, aby poczuć, jak On nas wszystkich prowadzi. I wtedy w tym łańcuchu przejdziemy z jednej strony przepaści na drugą, z Malchut do Biny.

Malchut nazywa się ten świat, który doświadczamy teraz w egoizmie, a Bina nazywa się przyszły świat, który istnieje zgodnie z prawem obdarzania. I z tego jest zrozumiałe, że przyszły świat istnieje w dowolnym miejscu, a nie odkrywa się po śmierci. Po śmierci niczego nie ma: zwierzęce ciało umiera i rozkłada się, nic nie pozostaje. Ale w przeciągu tego życia mamy możliwość wejścia do prawdziwego przyszłego świata, we właściwość obdarzania, właściwość Stwórcy.

Wcale nie bać się – to znaczy widzieć przed sobą Stwórcę, który stwarza nam trudności, aby nauczyć nas chodzić, tak jak rodzice uczą dziecko stawiać pierwsze kroki.

Z lekcji na temat „Przygotowanie do ataku na kongresie”, 23.09.2021


Razem odkryjemy niebiosa

каббалист Михаэль Лайтман Kongres to szczególna okazja do zjednoczenia. Stwórca zmusza nas do wirtualnego połączenia, ale to połączenie jest jeszcze mocniejsze niż na fizycznych kongresach, które przeprowadzaliśmy w przeszłości.

Wirtualny kongres jest silniejszy niż fizyczny i bardziej ukierunkowany na duchowość. Na fizyczny kongres jechaliśmy, aby razem pośpiewać, potańczyć, poskakać, porozmawiać z przyjaciółmi, poczuć siebie w ogromnej sali w otoczeniu kilku tysięcy ludzi.

Ale czy ta iluzja połączenia, która powstała dzięki fizycznemu połączeniu, będzie bliższa do duchowej, gdy każdy z nas usiądzie przed swoim ekranem i będziemy zmuszeni do budowania połączenia z serca do serca. W końcu nie mamy innego wyboru. Świat materialny kończy się, wychodzimy z materialnego i nie wiem, czy kiedykolwiek wrócimy do spotkań fizycznych.

Stwórca prowadzi nas dalej, przecież jesteśmy nowym pokoleniem, „ostatnim pokoleniem” – pierwszym duchowym, musimy wznieść się ponad materialność, czy tego chcemy, czy nie. Widzicie, jakie ćwiczenia są nam dane z góry. I dlatego kongres powinien stać się dla nas możliwością do duchowego połączenia, a nie dla materialnego, jak to miało miejsce na poprzednich kongresach.

Musicie przekonać siebie nawzajem, aby jeszcze bardziej zjednoczyć się w duchowej formie, w wewnętrznych odczuciach, wysyłając z serca do serca przyjaciela posłanie o swoim pragnieniu zjednoczenia się z nim. Ponieważ tylko drogą połączenia serc przywracamy strukturę człowieka, Adama, jednej wspólnej duszy, w której odkryje się światło Nieskończoności. Ten stan będzie Końcem naprawy.

I dlatego dla nas bycie na wirtualnym kongresie oznacza bycie na duchowym kongresie, wewnętrznym. Stwórca odebrał nam możliwość odbywania fizycznych kongresów, jak to było w poprzednich latach, aby nas skierować do przodu. Dlatego nie żałuję, że dzisiaj nie mamy możliwości zebrania się w dużej sali i spojrzenia sobie twarzą w twarz. Twarze nie są dla mnie ważne, a tylko serca, pragnienia. Przejdźmy do bardziej duchowego działania.

Przychodzimy na wirtualny kongres po to, aby dokonać specjalnego ataku na zjednoczenie i połączyć się w jedno pragnienie, które nazywa się „Adam”, to jest „podobny” do Stwórcy.

Każdego dnia lekcja może być jak mini kongres, jednak różni się od takiego szczególnego wydarzenia, które odbywa się raz na kilka miesięcy.

Należy zrozumieć, że warunki są nam dane z góry i musimy zaakceptować je ponad wiedzą, nawet jeśli ich nie rozumiemy. Właśnie w warunkach wirtualnego kongresu należy dołożyć wszelkich starań, aby, jak pisze Rabasz, zjednoczyć się tak, aby „nie dzieliły nas tysiące kilometrów powierzchni ziemi”.

Ostrzegam was: bardzo ważne jest to, aby nie przegapić tej szansy i wspólnie podjąć wysiłek. Indywidualne wysiłki nie wystarczą, trzeba zebrać wszystkich razem do wspólnego zjednoczenia i z niego – do jednej wspólnej modlitwy do Stwórcy. A wtedy niebiosa otworzą się.

Z lekcji na temat „Przygotowanie do ataku na kongresie”, 23.09.2021


Fragmenty z lekcji 18.09.2021

каббалист Михаэль ЛайтманOd nas wymaga się tylko pragnienie osiągnięcia obdarzania, wiary ponad wiedzę. Nasze wysiłki – to modlitwa, która wznosi się w górę jak płacz dziecka. I matka wie, jak na nią odpowiedzieć. Dziecko nie wie, o co prosi, po prostu źle się czuje i płacze. Ale matka rozumie, czego mu brakuje: trzeba je napoić, nakarmić lub zmienić ubranie i przewinąć.

Ono samo tego nie wie, ono tylko podnosi prośbę. Tak samo i nam należy zadbać o to, aby wznieść swoją prośbę do Stwórcy. Ta prośba nie musi być zweryfikowana. Nigdy nie możemy wyjaśnić, czego nam brakuje do następnego stanu.

To jest nierealne, tak nie może być, abyśmy wiedzieli, czego chcemy od Stwórcy. Przecież dotyczy to już następnego stopnia. Chcemy po prostu stać się oddającymi Stwórcy, a Stwórca już wie z tego, co trzeba nam dać, abyśmy otrzymawszy to, mogli Mu oddawać.

Prosimy Stwórcę, aby stworzył w nas obdarzające kli, „liszma“, z którego możemy już poprawnie zwrócić się do Niego. Są tu dwa działania, jedno po drugim.
***
Skąd mogę mieć pewność, że jeśli Stwórca odpowie na moją modlitwę, to otrzymam tę odpowiedź ze względu na obdarzanie, a nie użyję jej egoistycznie? Sama odpowiedź już buduje w nas kli dla jej przyjęcia we właściwej formie. Odpowiedź przychodząca od Stwórcy jest owinięta ze wszystkich stron w pragnienie obdarzania, to znaczy my otrzymujemy gotowy pakiet: proste światło umieszczone wewnątrz odbitego światła.

***
Cała nasza praca polega na tym, aby otrzymać pragnienie, to znaczy zrobić tak, żeby nasza potrzeba zgadzała się z pragnieniem Stwórcy.

W nas nie ma potrzeby, aby obdarzać Stwórcę, ale stopniowo budujemy w sobie to pragnienie za pomocą naszych apeli do Niego. Jeśli apele pochodzą z dziesiątki jak z jednego serca, nawet jeśli składa się ono z wielu serc, które różnią się od siebie nawzajem, to coraz bardziej odczuwamy Jego odpowiedź, każdy wewnątrz siebie. I ponownie jednoczymy się dla wspólnego zwracania się do Stwórcy. To jak bicie serca: otrzymujemy-oddajemy, otrzymujemy-oddajemy. Dziesiątka pracuje tak, jak pracuje serce.

Przede wszystkim dla zwrócenia się konieczna jest dziesiątka, żeby z naszego wspólnego pragnienia zwrócić się do Stwórcy. Inaczej będą to puste kłopoty i starania, bez dziesiątki nigdy nie nakierujemy się na Stwórcę.

Z lekcji na temat „Wszystko osiąga się dzięki sile modlitwy”, 18.09.2021


Pomóż nam stać się nowymi ludźmi!

каббалист Михаэль Лайтман Wszystkie święta symbolizują szczególne stany w duchowym wzniesieniu człowieka. Jeśli pracujemy tak, jak należy, to z roku na rok, dzień po dniu coraz bardziej wspinamy się po duchowej drabinie, dopóki nie osiągniemy całkowitego połączenia ze Stwórcą.

Wzniesienie się ponad egoizm nazywa się „Pesach” – wyjście z Egiptu, a nabycie siły obdarzania nazywane jest świętem Szawuot. Następnie człowiek osądza
siebie i widzi, że nie jest zdolny do obdarzania, co nazywa się „9 Awa”. I wtedy postanawia rozpocząć od nowa całe swoje życie, z nową postawą wobec Stwórcy, co nazywa się Nowym Rokiem – Rosz Haszana.

Najważniejszą rzeczą jest zrobienie prawidłowego obrachunku, jak wejść w ten nowy okres, w nowy czas. Wiele razy w życiu człowiek chciał zmienić swoje życie i jakby zacząć je od nowa. Jest to znak Dnia Sądu, Jom Kippur – jednego z dni, przez które człowiek musi przejść, aby osiągnąć podobieństwo ze Stwórcą.

Jom Kippur pochodzi od słowa „odkupienie” (kapara), kiedy człowiek prosi Stwórcę o przebaczenie. Przecież sprawdził siebie i odkrył, że wiele razy miał okazję naprawić się i osiągnąć połączenie ze Stwórcą, ale zlekceważył to i nie mógł przezwyciężyć swojego egoizmu.

Jeszcze miesiąc przed Jom Kippur człowiek zaczyna się sprawdzać i widzi, że znajduje się w egoistycznych pragnieniach czerpania przyjemność dla własnego dobra i nie chce ich wykorzystać po to, aby naprawić się i przybliżyć do Stwórcy. I dlatego prosi o przebaczenie, zdając sobie sprawę, że w tym czasie nie miał żadnej siły i możliwości, aby przezwyciężyć swoją dumę i poprosić o pomoc. Przecież cała nasza korekta polega na tym, aby poprosić Stwórcę o siłę do naprawy.

Okazuje się, że cały nasz grzech polega na tym, że nie poprosiliśmy o pomoc i za to musimy prosić o przebaczenie: „Wybacz mi to, że nie poprosiłem”. To znaczy prosić Stwórcę, aby nam wybaczył to, że nie zwracamy się do Niego z prośbą o naprawienie nas.

Stwórca stworzył egoizm, ale człowiek ma obowiązek zdać sobie sprawę, że egoizm jest jedynym złem, które jest w nim. Przez pryzmat tego zła patrzymy na cały świat i dlatego cały świat wydaje nam się zły. I zgodnie z tym odnosimy się do Stwórcy, przecież ten cały zepsuty obraz świata rzekomo pochodzi od Niego. Okazuje się, że obwiniamy Stwórcę za to, że stworzył nas i ten świat tak złym.

I w tym momencie człowiek nie zdaje sobie sprawy, że Stwórca dał mu egoizm i możliwość spojrzenia przez niego na cały świat po to, aby poprosił Stwórcę o naprawienie tego egoizmu i zastąpienie złej natury dobrą.

Na tym właśnie polega praca człowieka. Jedyne, co musimy zrobić, to poznać założone w nas zło i uświadomić sobie, że Stwórca dał je celowo, abyśmy zwrócili się do Niego i poprosili Go, by zastąpił egoizm i niezdolność do czynienia dobrych uczynków, korygując wszelkie zło na dobro.

Przecież nie ma w nas dobrych sił i nie będzie, jeśli nie poprosimy o nie Stwórcy, i wtedy będziemy mogli poczuć i zobaczyć cały świat poprzez dobre pragnienie. Wtedy świat ukaże się nam jako prawdziwy Raj.

Dlatego cała nasza praca polega na odkrywaniu swojego zła – powodu, dla którego widzimy zło wokół siebie i w sobie – i zwracamy się do Stwórcy, aby przekształcił to zło w dobro. Tę pracę wykonuje Stwórca i dlatego nazywa się pracą Stwórcy (awodat haSzem). A prośba do Stwórcy, aby to uczynił, nazywa się dniem pokuty, Jom Kippur.

Okazuje się, że nie jest to dzień żałoby, a dzień radości, ponieważ osądzamy samych siebie i widzimy, że aby naprawić nasz stan, wystarczy poprosić Stwórcę, aby przekształcił złe pragnienie, z którym nas stworzył, w dobre pragnienie.

Zatem mamy do kogo się zwrócić i o co poprosić. I wszystko zależy tylko od naszej prośby. A cała przeszłość, kiedy byliśmy słabi i niezdolni do dobrych uczynków, zdezorientowanymi i nic nieznaczącymi niewolnikami swojej natury, która dominuje w nas we wszystkim, została celowo stworzona przez Stwórcę, aby pokazać nam naszą bezsilność i obudzić w nas pragnienie uwolnienia się od swojego egoizmu i przekształcenia go w obdarzanie.

To jest główny sens Dnia Sądu, Jom Kippur, kiedy prosimy Stwórcę, aby zabrał nasze złe, egoistyczne pragnienie i przekształcił je w dobre, altruistyczne pragnienie, w miłość. I wtedy wzniesiemy się z głębokiego dołu na szczyt, na wysoką górę.

Dlatego Jom Kippur jest najważniejszym dniem w roku, kiedy spędzamy dwadzieścia cztery godziny na myśleniu o tym, jak poprosić o przebaczenie za nasze słabości, całe zło stworzone przez nas w naszym egoizmie, danym nam przez Stwórcę. A ponieważ uznajemy, że to zło zostało w nas stworzone przez Stwórcę, to pojawia się nam możliwość zwrócenia się do Niego i poproszenia o siłę dobra zamiast tego zła. W wyniku tej prośby będziemy zdobywać coraz więcej sił dobra i będziemy wznosić się coraz wyżej, aż do samego końca naprawy.

Okazuje się, że każdy z nas i wszyscy razem powinniśmy wykonywać tę pracę nie tylko raz w roku, w Jom Kippur, zgodnie z kalendarzem – a codziennie i w miarę możliwości, jak najczęściej, zwracając się do Stwórcy i prosząc Go, aby przemienił nasz zły początek w dobry początek. W takim stopniu, w jakim jesteśmy w stanie zwrócić się do Stwórcy i zażądać tej naprawy, będziemy mogli stać się podobni do Niego i osiągnąć połączenie z Nim i doskonałość, czyli koniec naprawy.

To jest to, o czym należy myśleć i starać się realizować w ciągu najbliższych dwudziestu czterech godzin.

Z lekcji na temat „Jom Kippur”, 15.09.2021


Jedyna broń – to modlitwa

каббалист Михаэль Лайтман Naszą jedyną bronią jest modlitwa. Tylko apel do Stwórcy może nam pomóc, nic innego nie działa. Czyżby istniała na świecie inna siła, która coś determinuje? Czy wiesz, co dodać od siebie by pomóc Stwórcy?

Dlatego jedyne, co mogę zrobić, to apel do Stwórcy w najczystszej formie, kiedy nie proszę o nic innego poza nabyciem siły obdarzania. To mój jedyny warunek. A jeśli dodaję do tego warunku, to tak jakbym sam o czymś decydował, a to nie jest dobre, prawidłowe. Przecież nie wiem, co powinno być w nieznanej mi właściwości obdarzania.

Dlatego nie ma nic oprócz apelu do Stwórcy i prośby tylko o siłę obdarzania, tylko z wewnątrz dziesiątki. Nazywa się to „Izrael, Tora i Stwórca to jedno”. Izrael – to człowiek, który znajduje się w dziesiątce. Tora – to jego dążenie otrzymania siły obdarzania, którą może dać tylko Stwórca. Chcemy, żeby wszystkie trzy komponenty połączyły się razem.

Kiedy one naprawdę się jednoczą, oznacza to, że osiągnęliśmy koniec naprawy, to znaczy, że wszystkie nasze pragnienia zjednoczyły się ze źródłem, z siłami Stwórcy w jedną całość.

Musimy dojść do rozpaczy, ponieważ w swoim egoizmie myślę, że sam wszystkim zarządzam i sam wszystko robię. Ale w istocie muszę dojść do odwrotnego stanu, kiedy tylko Stwórca determinuje wszystko, a ja muszę się przed Nim skłonić.

Stwórca jest bardzo zazdrosny. Nie może znieść, że zwracasz się do jakiejś innej siły, tak jakby w rzeczywistości istniało jeszcze coś oprócz Niego. Jednak jego zazdrość nawet nie dotyczy tego, że zwracasz się do innej siły, ale tego, że myślisz, że jest jeszcze ktoś oprócz Niego, do kogo można się zwrócić.

Z lekcji na temat „Każdy dzień będzie jak nowy w twoich oczach”, 11.06.2021


Intencja – to nastrajanie serca

каббалист Михаэль Лайтман Praca nad intencją znajduje się w samym centrum naszych studiów, naszych wszystkich wysiłków i działań. Ponieważ intencja jest nastrajaniem serca, ukierunkowaniem pragnienia na Stwórcę. Stwórca jest jedyną siłą działającą w całej rzeczywistości. Jednak stworzył nas, stworzenia, oddzielonymi od Niego, abyśmy mogli do Niego dążyć, zmierzać.

Dlatego całe stworzenie znajduje się poza Stwórcą, poza duchowym, poza odczuwaniem Wyższej Siły, aby dać nam możliwość szukania, poczuć, jak nam brakuje Stwórcy w naszym życiu. Stwórca budzi w nas potrzebę odnalezienia Jego i jeśli realizujemy to poprawnie, jednocząc się między sobą, aby razem szukać Stwórcy, i staramy się upodobnić do Niego, to będziemy dążyć do Niego dniem i nocą.

Każdą swoją myśl i działanie chcę skierować ku Niemu, na zbliżenie się do Stwórcy, aby upodobnić się do Niego i sprawić Mu przyjemność. I w odpowiedzi otrzymam od Niego jeszcze więcej możliwości, by zbliżyć się do Niego i połączyć się z Nim.

Dlatego intencja nie jest czymś, o czym przypomina się sobie raz dziennie, ale czymś, co determinuje wszystkie działania w moim życiu. Jeśli chcę zbliżyć się do Stwórcy, odkryć Go, poczuć, przylgnąć do Niego, to powinienem tymi myślami, towarzyszyć podczas wszystkich działań w moim życiu bez względu na to, co robię.

W każdym momencie, na każdym kroku muszę łączyć Stwórcę jako jedyne źródło całej rzeczywistości. A jeśli staram się tak robić, to na pewno otrzymam od Niego pomoc i będę Go coraz bardziej odczuwał.

W takim stopniu, w jakim będę dążył do Niego, poczuję, że On dąży do mnie, jak jest powiedziane: „Ja do Umiłowanego, a Umiłowany do mnie”, na zasadzie wzajemności. Okazuje się, że intencja nie jest jakimś nieznaczącym dodatkiem, o którym można zapomnieć, ale aspiracją z głębi serca, którą nawiązuję stały kontakt ze Stwórcą.

Stwórca stworzył nas z egoistycznymi pragnieniami, ale otoczył nas zewnętrznymi warunkami, które stopniowo korygują nasze egoistyczne aspiracje na intencję ze względu na obdarzanie. Pracując razem z przyjaciółmi i pomagając sobie nawzajem, zaczynamy wyjaśniać prawidłowe i niezmienne podejście do Wyższej Siły, oprócz której nie ma nic, i dostrzegać w niej źródło i cel wszystkich naszych intencji.

W taki sposób odkrywamy Wyższą Siłę wszystkimi duchowymi organami postrzegania, to znaczy dla obdarzania, we wzajemnym dążeniu do siebie nawzajem, i wkraczamy w świat prawdy, w wieczność. Wszystko zależy tylko od naszego właściwego dążenia.

Ta praca nie kończy się z dnia na dzień, wymaga ciągłego odnawiania. Dlatego „niech człowiek pomoże bliźniemu”, wspierając się i wzmacniając nawzajem. Przecież tylko razem możemy uformować między nami pojęcie Stwórcy i właściwie ukierunkować się na Niego, to znaczy we właściwe miejsce i we właściwej formie. A jest to możliwe tylko wtedy, gdy od samego początku będziemy wspólnie budować intencję.

Z lekcji na temat „Praca w intencji”, 18.05.2021


Zadanie powierzone nam przez Stwórcę

каббалист Михаэль Лайтман Cała ludzkość zmierza w kierunku wspólnej korekty i dlatego zaczyna odczuwać powszechny wzajemny związek i przynależność do jednego systemu, wzajemny wpływ, pożyteczny lub szkodliwy. Cała ludzkość – to jeden człowiek, Adam, który powinien być podobny do Stwórcy.

Dlatego kiedy pracujemy w dziesiątce, nie możemy zapominać o całej ludzkości, którą jesteśmy zobowiązani ciągnąć za sobą. Przecież otrzymaliśmy od Stwórcy pragnienie zjednoczenia się z Nim po to, aby pociągnąć za sobą cały świat. Na tym polega nasza misja, dla której Stwórca dał nam dążenie do duchowości, a innym tego nie dał.

Nie ma w nas nic wyjątkowego poza tym zadaniem, które powierzył nam Stwórca. On mógł dać je innym ludziom, ale skoro powierzył je nam, jesteśmy zobowiązani wypełnić je w miarę możliwości, przyłączając do niego wszystkich mieszkańców tego świata. Każda część w ogólnym systemie jest tak samo ważna, jak wszystkie inne, ponieważ jest to doskonały system.

Duchowość jest doskonałością i jeśli we wspólnym naczyniu brakuje choćby jednej komórki to nie będzie ono kompletne. Dlatego cel nazywa się końcem naprawy i trzeba modlić się za cały świat i tylko na samym końcu za samych siebie. Po tym, jak włączyłeś w modlitwę całą ludzkość, wszystkich ludzi, wtedy masz prawo dodać samego siebie i zwrócić się do Stwórcy z prośbą. W przeciwnym razie twoja modlitwa nie będzie doskonała i nie dotrze do Stwórcy.

Z lekcji na temat „Pesach”, 22.03.2021


Takie różne modlitwy

каббалист Михаэль Лайтман Co jest szczególnego w modlitwie kabalistów, czym ona odróżnia się od modlitwy zwykłych ludzi? Modlitwa zwykłego człowieka wypływa z jego egoizmu, bez żadnej intencji zjednoczenia się z innymi i wzniesienia się do Stwórcy.

Dlatego ta modlitwa ma czysto psychologiczny efekt, uspokajający człowieka, ale niczego nie zmienia w rzeczywistości. Nie ma wpływu na siły duchowe. Na siły rządzące stworzeniem można wpływać tylko poprzez zjednoczenie. Jeśli dziesiątka jednoczy się, to wszyscy jak jeden działają w stosunku do wyższej siły.

A jeśli nie jednoczymy się w dziesiątce ponad naszym egoizmem, to nie mamy żadnego wpływu na wyższą siłę. Ponieważ wpływać na nią można tylko w miarę zgodności właściwości, i dla minimalnej zgodności musimy zjednoczyć się w dziesiątce w naszym wspólnym apelu.

Dlatego wszystkie prośby ludzkości skierowane do Stwórcy nie mają na niego żadnego wpływu. Są naturalną reakcją pragnienia przyjemności, jaką każdemu z nas zapewnił sam Stwórca. Dlatego nie ma sensu, aby On przysłuchiwał się prośbom tego pragnienia otrzymania przyjemności, które sam stworzył.

Jeśli połączymy nasze pragnienia w dziesiątkę, i pomimo naszego egoizmu chcemy osiągnąć coś wyższego, to znaczy siłę obdarzania, zamiast siły otrzymywania, którą przebudza w nas Stwórca. To naprawdę zwracamy się do Stwórcy jako do źródła obdarzania, emanacji. I wtedy On daje nam siły obdarzania, dzięki której stajemy się podobni do Stwórcy.

Nasza modlitwa jest skierowana na to, aby upodobnić się do Stwórcy i zdobyć siłę obdarzania, jak On. I jest to możliwe tylko wtedy, gdy jednoczymy się w materialnym.

Wszystkie inne modlitwy, nieważne do jakiej odnoszą się religii, są to prośby o egoistyczne napełnienie. Dlatego nie ma z nich żadnego pożytku, z wyjątkiem stopniowego doprowadzania człowieka do konieczności proszenia o zjednoczenie między wszystkimi. Zjednoczenie ze Stwórcą na podstawie siły obdarzania, a nie otrzymywania.

Jest to ogromna, kardynalna różnica. Modlitwa kabalisty, kiedy my prosimy o uzyskanie siły obdarzania, jest wyższa od nas, poza osobistymi interesami każdego, ale dla dobra innych ludzi, dla dobra ludzkości ze względu na Stwórcę. Każdy prosi, aby miał siłę oddawać wszystkim, oprócz siebie, dlatego że w tym jest podobny do Stwórcy, który oddaje wszystkim, oprócz siebie samego. Dlatego taka modlitwa znacznie różni się od wszystkich innych modlitw.

Z lekcji z przygotowania do kongresu, 12.02.2021


Moje myśli na Twitterze, 04.02.2021, cz. 2

Stwórca słyszy tylko modlitwę – prośbę złożoną wspólnie przez grupę ludzi o to, aby upodobnić się do Niego. Inne prośby nie są akceptowane!

@Michael_Laitman