Wpisy w kategorii 'MaN'

Jaki masz cień?

Skłonność emanacji dla innych buduje się w człowieku stopniowo, w ciągu długiego czasu. To naprawa naszych naczyń, odbywająca się wtedy, gdy jesteśmy już w stanie je ograniczyć po tym, gdy widzimy, że całe nasze życie w ego doprowadza nas do niczego. Poprzez naukę i nasz wysiłek przyciągamy na siebie małe oświecenie z góry i mimo że nie mamy świadomości czym jest to oświecenie, ono naprawia i zmienia nas. Przyprowadza stopniowo do odczucia ważności emanacji.

Zaczynam odczuwać tą skłonność na zewnątrz dla innych do połączenia z innymi, widzieć ich jako części swojej duszy, to skutek emanacji Światła reformującego, ta zmiana odbywa się oczywiście wewnątrz, jako skutek wysiłku w nauce, rozpowszechnianiu, kontakcie z przyjaciółmi i tak dalej.

I wtedy człowiek dochodzi do decyzji, że nie zgadza się dłużej być otrzymującym i brać więcej niż niezbędne dla jego istnienia. On zaczyna nienawidzić to egoistyczne otrzymywanie, od tego momentu i dalej zaczyna się w nim wywoływać tendencja emanacji. Też to tworzone przez Światło.

Człowiek tylko się stara, podnosi (man) modlitwę, wymaga i zmusza Światło, aby pracowało nad nim. W rezultacie Światło wykonuje w nim tą naprawę, skutkiem której on zaczyna odczuwać w sobie tendencję do bliźnich, tą prawdziwą miłość , to znaczy nie miłość, z której sam ma przyjemność.

Bo człowiek przecież zbudował już barierę, która nie pozwala odczuwać przyjemność w sposób egoistyczny, a daje odczucie przyjemności w samej tendencji emanacji.

Ten rozwój tendencji w człowieku nazywa się „Siedem dni Sukot” (Święta Namiotów), w nich on zaczyna otrzymywać oświecenie od Światła Otaczającego, reformującego. To Światło buduje w człowieku cechę “biny”, wiarę ponad wiedzę, strzechę, dach zbudowany z odpadów stodoły i winnicy (psolet goren we jekew) , to znaczy z tych chęci, które przedtem lekceważył w swym ego, jak myślał, że to odpady, których nikt nie potrzebuje, a w chęci emanacji podnosi je wysoko ponad swą głowę.

I w końcu dochodzi człowiek do sytuacji, że zaczyna badać siebie: czy wszystkie jego chęci skierowane są do emanacji? w tym celu sprawdza swój “cień”, czy to “cień do świętości”(Cel de gdusza), lub “cień do innej strony”(Cel Desitra Achra). On zasłania się przed Światłem i w ten sposób odkrywa siebie, aby później Światło weszło w niego i wypełniło go intencją dla emanacji.

Sprawdzenie cienia w ostatnim dniu Święta Sukot (“Oszana Raba”) i sprawdzenie czy on należy do świętości czy do sitra achra (inna strona) - to uświadomienie stosunku do własnego ego i ponad nim w inna przestrzeń, przestrzeń emanacji.

Ja zamykam się w stosunku do własnej chęci otrzymywania i jestem gotowy przyjąć jedynie aby emanować, i tak obrócić moje branie na emanację. Ja i On kochamy się wzajemnie, dlatego otrzymuję od Niego, aby sprawić Mu przyjemność.

Ale to wszystko dzieje się po sprawdzeniu cienia i po wszystkich naprawach symbolizujących Święto Sukot.

Z lekcji do art. Bal ha-Sulama z ksiażki “Szamati” 19.10.2011

Dar dla złamanego serca

Człowiek nie jest w stanie zrozumieć, co to jest intencja „dla emanacji” (leszma), ponieważ zawsze znajdujemy się w innej naturze, która jest przeciwna dawaniu, emanacji, czyli znajdujemy się w pragnieniu rozkoszowania się. A to, co nam się wydaje być dawaniem w tym naszym świecie, to tylko jeszcze jedna forma egoizmu, udająca się za dającego, aby poprzez dawanie innemu w ten pośredni sposób jeszcze więcej otrzymać od niego.

Dlatego nie rozumiemy, co oznacza „leszma” – czysta emanacja bez jakiejkolwiek korzyści dla samego siebie. Baal ha-Sulam pisze (księga „Szamati”, artykuł „Leszma – to przebudzenie z góry”), że „ludzki umysł nie jest w stanie zrozumieć, jak takie wydarzenie może mieć miejsce w naszym świecie”.

Dlatego, jeśli człowiek naprawdę pracuje nad tym, aby osiągnąć emanację, to zaczyna rozumieć, jak nierealny jest ten cel. Przecież jak to jest możliwe, żeby przestał myśleć o samym sobie i żeby powstała u niego jakakolwiek myśl, działanie, pragnienie skierowane „na zewnątrz”, bez obejrzenia się za jakąkolwiek własną korzyścią? [Czytaj więcej →]

Moim celem jest zechcieć

Pytanie: Jak jest to możliwe, aby przez cały dzień pamiętać o Stwórcy? Jak możemy Go w każdej chwili mieć w myślach?

Moja odpowiedź: Znajdujemy się w Malchut, w świecie nieskończoności, która jest całkowicie wypełniona światłem. Mimo że znajdujemy się w tym wiecznym, doskonałym stanie, widzimy i czujemy w sobie tylko własne właściwości, które rysują nam materialny świat.

Dlatego, jeśli chcemy ukierunkować się na cel, na odczucie świata nieskończoności, potrzebujemy poręczycielstwa od naszego środowiska. Przyjaciele muszą dać nam siłę, pragnienie, wytrwałość, zaciętość, uświadomienie ważności celu.

Przecież mam tylko jeden cel - aby otrzymać właściwe pragnienie i nic innego. Chcę, aby mi ciągle brakowało troski o to, żebym mógł Stwórcy dawać dobro, tak jak On mi daje.

Można tu zaprzeczyć?: “Ale przecież nie wiem, co On mi daje. Kiedy patrzę na moje życie, wolałbym czasami, aby On mi nic nie dawał”.

Zgadza się. Oczywiście, każdy człowiek zaprzecza zgodnie ze swoimi własnymi wadami. Dlatego moja postawa wobec Stwórcy może być określona w ten sposób: chcę osiągnąć stan, w którym będę pragnął Mu dawać.

A sam wynik przyjdzie dzięki wpływowi światła, dzięki staraniom, które robimy krok po kroku. Światło przychodzi do nas niejednokrotnie i nagle oświecenia te tworzą w człowieku pragnienie.

Nie wiemy, co to znaczy liszma, co to jest przebudzenie z góry. Jednak jeśli się to stanie, człowiek będzie mógł powiedzieć: “Teraz wiem, teraz rozumiem”. Trzeba się bardzo starać, jak małe dziecko i z tych wysiłków powstanie odczucie. Ale nie wcześniej.

Z pierwszej części codziennej lekcji kabały, 5.07. 2011,” Szamati”

Kiedy wreszcie otworzy sie brama łez

Pytanie: Jakie siły powstrzymują moja modlitwę, by wzniosła się do bramy łez?

Moja odpowiedź: Po pierwsze, nie ma innego miejsca, gdzie możemy się zwrócić poza wspólną siłą grupy - tam właśnie znajduje się Stwórca. „ Brama łez” oznacza, iż rozbijamy nasz własny egoizm i jednoczymy się w jedna całość.

Stan ten jest nazywany jako „Brama łez”, bo gdy osiągamy go, to nie czujemy ani pragnienia, ani siły, ani zdolności, by się zjednoczyć. I wówczas (jeśli rzeczywiście osiągamy taki stan) otrzymujemy siłę, by prosić i płakać, ponieważ jesteśmy połączeni swoimi pragnieniami jako jedno naczynie (kli). Nasza słabość i bezsilność doprowadza nas do krzyku, który nazwany jest “łzami” i wówczas otwiera się “brama”.

Dzieje się tak tylko w połączeniu, a połączenie pochodzi z centrum grupy. Dlatego nie ma znaczenia gdzie się znajdujecie, czy w Detroit, czy w jakimś innym miejscu. Stan, kiedy pragniecie połączyć się razem, aby dojść do miłości, chociaż nie jesteście w stanie tego uczynić, jest określany jako „Brama łez”.

Z 8 lekcji WE! Kongresu, 04.03.2011

Zmiana jest niemożliwa bez Światła

Baal ha-Sulam, „Pokój”: Twardy, egoistyczny opór pomiędzy ludźmi, razem z pogorszaniem się stosunków międzynarodowych, wszystko to nie zaniknie na świecie za pomocą jakiegoś ludzkiego doradztwa czy taktyki, cokolwiek by to miało być.

Nie myśl, że świat będzie mógł naprawić się sam. Nawet jeśli ludzie zdadzą sobie sprawę, że egoizm jest złem tego świata, naprawa jest niemożliwa bez przyprawy, czyli bez metody Kabały. Musimy dać światu Światło, które reformuje, ale może to zostać osiągnięte tylko poprzez studiowanie mądrości kabały w takiej czy innej formie, stosownie do różnych rodzajów pragnień, tzn. ludzi na świecie.

W każdym przypadku musimy im dać Światło. Egoizm nie może być skorygowany w inny sposób. Nic innego tutaj nie pomoże, ani psychologia, ani socjologia, ani cudowne wysiłki czy kłopoty. Jedyną rzeczą, która nam coś da jest przyciągnięcie Światła, które reformuje. Bez niego nie mamy żadnych szans.

Faktycznie, w rzeczywistości Światło zawiera cel i sposób jego osiągnięcia, wszystkie etapy, przez które musimy przejść. Bez Światła jesteśmy jak zwierzęta, które nie mogą uczynić żadnego ruchu. Światło musi przyjść i oddziaływać na nie. Wtedy będziemy mogli zacząć się poruszać.

Dlaczego więc doświadczamy różnych problemów i wszelkich możliwych zmian? W rzeczywistości to nie są zmiany, lecz problemy, które będą narastać, aż my, przynajmniej jakaś część z nas, zacznie przyciągać Światło, choćby jego niewielką porcję.

Rozwój dokonuje się tylko poprzez Światło. Powinniśmy w pełni zdawać sobie z tego sprawę. Nie ma żadnej szansy, że egoistyczne pragnienie samo znajdzie ścieżkę rozwoju. Na przestrzeni wieków ta możliwość została odnaleziona poprzez Światło, które przyszło nie czekając na przywołanie i konsekwentnie popycha nas do przodu.

Obecnie przekroczyliśmy granicę, za którą musimy poprzedzić nadejście Światła za pomocą naszego pragnienia, skierowanego dokładnie do Światła. Od teraz wszystko zaczyna się naszą inicjatywą, modlitwą i dobrymi uczynkami. To stwierdzenie oznacza, że sami musimy chcieć rozwijać się nie w egoistycznym wyścigu za przyjemnościami, lecz ponad egoizmem. Przebudzenie, wzrastanie, musi przyjść z naszej strony.

Ponadto nie będziemy w stanie ewoluować, dopóki nie uformujemy w sobie zapotrzebowania, oczekując, że w zamian Światło przyjdzie i zacznie na nas oddziaływać, dając nam nowe właściwości jedności i miłości, abyśmy scalili się w globalną, integralną całość. Tylko Światło stwarza nasze przyszłe stany.

To wszystko; nie potrzebujemy żadnej specjalnej wiedzy. Nie wiem z wyprzedzeniem co na mnie czeka. Czasami dostrzegam coś nowego w moim umyśle i uczuciach, ujawniam nową, cienką warstwę w rozumowaniu i odczuwaniu. Wygląda to trochę jak efekt Światła, które budzi i naprawia nasze pragnienia. Nie powinniśmy mu przeszkadzać w pracy, lecz raczej przyśpieszać nasz rozwój, jak tylko jest to możliwe.

Światło nigdy nie będzie na nas oddziaływać, jeśli je o to nie poprosimy. Musimy pierwsi je o to poprosić. To jest od nas wymagane. To żądanie, ta potrzeba rozpoczynają duchowe działanie w sferze pragnienia. Dzięki temu, odkrywamy kim jesteśmy i kim jest Stwórca.

Na naszym niższym poziomie rozumiemy wyższy poziom przynajmniej w niewielkim stopniu, aby móc się z nim scalić. Nie rozumiemy go w całości, ale tylko w miejscu, w którym jesteśmy do niego przyłączeni. Aby móc przylgnąć do punktu w matczynym łonie, dziecko musi posiąść te same właściwości, co matka.

W ten sposób, stworzenia wykonują dużą pracę, pragnąc połączyć się z tym wyższym w malutkim fragmencie percepcji. Następnie chcą aby ten wyższy anulował je, napełniając je Światłem rozwoju. Tak jak embrion, prosimy o Światła, które niosą rozwój, a nie o te, które dostarczają przyjemności. W ten sposób osiągamy równorzędność, podobieństwo ze Stwórcą.

Z czwartej części codziennej lekcji kabały, ”Pokój”

Pierwsza książka kabalistyczna w j. gruzińskim na Targach Książki w Tbilisi

Od 26 do 29 maja w Tbilisi (Gruzja) odbyły się coroczne Targi Książki, na których po raz pierwszy brała udział grupa z Gruzji – około 30 osób.

Na sprzedaż wystawiono około 25 tytułów książek w języku rosyjskim, a także na razie jedyną książkę w języku gruzińskim pt. „Podróż do duszy człowieka”, która niedawno została wydana.

W ciągu czterech dni praktycznie bez przerwy rozdawano ulotki, a także gazety i bajki. Każdy, kto przejawiał zainteresowanie proponowaną tematyką, otrzymywał w prezencie książkę lub dysk. Na ogół sprzedano i dano w prezencie blisko 350 książek i tyle samo płyt. Wśród podarowanych książek była książka „Podróż do duszy człowieka”, którą otrzymał minister kultury Gruzji.

Warto podkreślić zainteresowanie, które wykazano przez odwiedzających w stosunku do nowego dla nich tematu. Przy stoisku z naszymi materiałami stale gromadzili się ludzie, co było tak inspirujące, że grupa, która na początku czuła się nieco niepewna w nowej sytuacji, stopniowo poczuła sie jak jednolity, wspólny, dobrze funkcjonujący organizm.

Do wydawnictwa, które wydało książkę w j. gruzińskim, zwrócili się przedstawiciele dużych sieci księgarskich z prośbą o przesłanie do nich tej książki na sprzedaż. Wyrazili również chęć organizacji „stoiska kabały” w swoich sklepach, jeżeli otrzymują na sprzedaż również inne książki na ten temat.

Grupa Tbilisi

Słuchaj wskazówek Stwórcy

Naszym problemem jest to, że nie słuchamy wskazówek Stwórcy. On łagodnie i stale nami kieruje, ale my nie czujemy tego. Człowiek ma czuć, że Stwórca ciągle szepcze mu do ucha. To nie jest psychologiczny problem i nie jest to zewnętrzny głos ani też przymusowa refleksja. Jest to nasze wewnętrzne odczucie, które musi się stawać coraz bardziej wrażliwe na słuchanie głosu Stwórcy.

Muszę czuć ten duchowy głos wewnątrz siebie - czy to pochodzi ode mnie czy od Niego? Lecz jeśli zacznę odbierać te wskazówki to one bardzo mi pomogą. Musisz odczuwać wewnątrz siebie jak On ciągle mówi do nas i poucza nas. To nie będzie przyjemne. Będę musiał powstrzymywać się i kierować siebie z dala od wielu słabości które posiadam, a ja czasami zachowuję się odwrotnie. Co możemy z Tym zrobić?

Człowiek ma znaleźć jakiś sposób na relaks. To są chwile kiedy człowiek staje się człowiekiem. Jednakże zasadność odczucia tego wewnętrznego głosu jak napisano: „Słyszałem głos” jest bardzo ważna. To nie jest schizofrenia. To jest prawdziwe dostrojenie się, podobne do muzycznego instrumentu który dostraja się do kamertonu, do brzmienia czystej nuty ,,A”. To jest to jak musisz czuć: Na jakiej częstotliwości mogę odbierać Stwórcę?

Pytanie: Jak możemy się nauczyć rozróżniać głos Stwórcy spośród wielu innych?

Moja odpowiedź: Tylko przez Twoje pragnienie. Nie ma innego sposobu żeby to zrobić. Nikt i nic ci nie pomoże. Na początku minionego wieku Kabalista Hazon napisał w swojej książce pod tytułem ,,Wiara i zaufanie” - ,,Cecha obdarowywania jest wspaniałym poruszeniem wrażliwej duszy”. Tak rozpoczął swoją książkę. Potrzebujemy precyzji do takiego doskonałego dostrojenia się do częstotliwości na jakiej nadaje Stwórca.

Pytanie: Czym jest ta siła, która pomaga nam ciągle utrzymywać to dostrojenie i rozpoznawać stan, w którym jestem? I czy to nie ma znaczenia czy czuję się dobrze, czy źle?

Moja odpowiedź: Co pozwala nam się dostroić do tej czystości duszy? Tylko ruch w kierunku innych, kiedy jestem połączony z nimi. Pomimo siebie i pomimo całego fałszu, wypaczeń i problemów próbuję się dostroić.

Wszystkie te zawirowania, zakręty i problemy są mi dawane celowo. One wskazują gdzie jestem ciągle nienaprawiony. One pokazują mi odchylenia od koniecznej częstotliwości. Wszystkie problemy, kłopoty i negatywne rzeczy są wyrażaniem jak bardzo jestem niezestrojony, że wciąż nie znalazłem prawidłowego brzmienia.

Jeśli ktoś odbiera wszystko co się wydarza w ten sposób, pomimo tego co przydarza się jemu, i jeśli ktoś nie traci myśli ,,Nie ma nikogo oprócz Niego” i także dostraja siebie do ,,Jeśli ja nie zrobię tego dla siebie, to kto to zrobi? – wtedy ma wszystko czego potrzebuje.

Pytanie: Ale gdzie czujesz ten głos wewnętrzny?

Moja odpowiedź: W ruchu skierowanym na zewnątrz. Zmysł, w którym Stwórca odczuwalny jest nowym miejscem wewnątrz Ciebie i zaczyna oddziaływać w relacji z innymi. Ten zmysł jest tym co musimy odczuć. To się nazywa ,,dusza”.

Z lekcji 21.04.2011

Lepiej być sumiennym niż mądrym

Pytanie: Dlaczego dzieje się tak, że największy postęp ma miejsce właśnie podczas gdy czytamy księgę Zohar, bez jej zrozumienia, jedynie tylko gdy staramy się utrzymać intencję?

Moja odpowiedź: Do studiowania kabały nie są wymagane żadne szczególne umiejętności umysłowe, ponieważ nie studiuje się tej nauki rozumem.

Przeciwnie, ludzie, którzy uważają samych siebie za mądrych, którzy dobrze studiują i potrafią szybko zrozumieć, którzy posiadają bystry umysł, zazwyczaj nie robią dużych postępów w kabale.

Dzieje się tak dlatego, ponieważ rozum i percepcja ich umysłowych zdolności zatrzymuje i prowadzi na drogę racjonalnego studiowania tej nauki, zamiast jej poznania przez oddanie w stosunku do grupy. Jest to problem.

Powiedziałbym, że akurat ci zwyczajni „przeciętni” ludzie robią większe duchowe postępy. Ci genialni, „lepiej wiedzący”, którzy przychodzą, by studiować naukę kabały, zwykle natychmiast potykają się.

Widzę, że oni jakby skaczą do głębokiej wody, z której „wynurzą się” po wielu latach, gdy tylko wody te na przestrzeni lat obmywają z nich cała dumę, odczucie wyższości i władzy, siły.

Miejmy nadzieje, że my należymy do tych, którzy robią postępy w osiąganiu duchowości, a nie do tych, którzy posiadają bystry umysł.

Z 2 części codziennej lekcji kabały, 11.05.2011, Zohar

Intencja – to pełny plan działań

Otrzymałem pytanie: Co oznacza „intencja”?

Moja odpowiedź: Załóżmy, że pragnienie znajduje się w jakimś określonym stanie i chce przejść w inny stan. W tym przypadku powinno ono wywołać takie działanie, które przeniesie je z pierwszego stanu w drugi. Cały plan tego działania polega na tym, by dokładnie rozpoznać, gdzie w tej chwili się znajduję i gdzie chcę być w następnej chwili, jakie siły i działania są potrzebne, by z jednego stanu przedostać się do następnego - dokładnie taki program nazywany jest „intencją” albo zamiarem.

Tak więc “zamysł stworzenia ” jest pełnym, doskonałym programem, który określa jak się zaczyna i gdzie się kończy, jakie kroki muszą być wykonane na drodze, jakie materiały, siły i środki powinny być użyte do osiągnięcia początkowego zamierzenia. Jak powiedziano: “Wynik działania leży w pierwotnym zamiarze”.

W intencji to wszystko istnieje w potencjale i realizuje się później w praktyce. To oznacza, że intencja pojawia się u mnie wówczas, jeśli dobrze rozpoznam mój bieżący stan i wiem dokładnie, co jako następne chcę osiągnąć. Tak jak zwykle pytają: „Jakie masz intencje? Co chcesz osiągnąć? Do czego chcesz dojść?” Tym samym intencja jest wyrazem naszej potrzeby zmian, które już planujemy, rozumiemy, odczuwamy, urzeczywistniamy i zakańczamy.

Samo działanie dokonane jest za pomocą siły światła i dlatego nie ma nic wspólnego ze stworzeniem. Stworzenie przeciwnie posiada intencję: czy siebie dobrze zbadało, czy odkryło Stwórcę, jak zmusiło Stwórcę do wykonania określonego działania. Dlatego człowiek powinien wiedzieć możliwie dużo.

Za każdym razem, gdy staję się bardziej dojrzały i osiągam wyższe stopnie szczebli, tym większe są moje żądania względem Stwórcy, poprzez co zostają określone wszystkie szczegóły Jego działania. Wiem już, jak On działa i będzie na mnie wpływał. Rozpoznaję we wszystkich szczegółach, w jaki sposób będzie to występować we mnie w moim “ciele” (moim pragnieniu). Z doświadczenia Stwórcy i swojego już wiem, jak to się wydarzy.

W końcowym efekcie rozpoznaję takie szczegóły, że jestem w stanie w Jego miejsce zarządzać jego programem – rozumiem ten program, każdy element, wszystkie środki, aż do najdrobniejszego szczegółu. Gdy osiągnę końcową naprawę (gmar tikun), wówczas rozpoznam Jego plan od początku do końca, wszystkie kroki - tak z Jego strony, jak i z mojej. Oznacza to, że osiągnąłem pełną końcową intencję.

Światło zawsze oddziałuje. Ale jak Ono oddziałuje i jak mogę doprowadzić Je do tego, aby mnie zmieniło - to wszystko jest już pracą człowieka, który musi rozpoznać Stwórcę, związek pomiędzy Światłem - Stwórcą i pragnieniem.

Fragment z lekcji o „Nauce dziesięciu sfirot” 03.05.2011

Objawić Stwórcę? - Polecenie przyjęte!

Musimy zrozumieć, że znajdujemy się przed Stwórcą - dobrą i przynoszącą dobro siłą i że „Nie ma nikogo oprócz Niego”. O co Go prosisz? .. On zachowuje się w 100% dobrze wobec ciebie i nie zmienia się. O co chcesz Go prosić? Żeby On zachowywał się wobec ciebie dobrze w 101%? ..

Jako nasza prośba do Stwórcy określany jest rozwój naszych narządów percepcji. Wówczas budując moje pragnienie, ciągle nadając mu coraz bardziej poprawną formę, osiągam taki stan, w którym powinienem ujawnić Stwórcę w całej Jego pełni, w Jego prawdziwej formie. Dokładnie to nazywane jest modlitwą. Wówczas ujawniam Go.

Nie zamawiam u Stwórcy żadnych działań. Bo On jest “Jeden, Jedyny” i “Nie ma nikogo oprócz Niego”. Można powiedzieć, że On stale działa, można również powiedzieć, że nie działa On w niczym, Ty znajdujesz się w Nim - i koniec, w Nim nie ma żadnych zmian. Wszystko zależy od tego, jak wyobrażamy sobie Stwórcę.

Dlatego “modlić się” w języku hebrajskim oznacza “osądzać samego siebie”. Sądzimy samych siebie, zmieniamy się - i poprzez nasze wewnętrzne zmiany postrzegamy nową, inną rzeczywistość. Z tego powodu zawsze mówimy ze strony pragnienia / kelim, a wyższe światło/Stwórca znajduje się w absolutnym stanie spoczynku.

W związku z tym prośba do Stwórcy zmienia się w zależności od tego, jak dalece się naprawiłem i uzyskałem nowe narządy percepcji - i wówczas osiągam w nich objawienie “Nie ma nikogo oprócz Niego, który jest dobry i czyni dobro”. A od samego Stwórcy nigdy nie wychodzą jakiekolwiek działania.

Fragment z lekcji do artykułu z „ Szamati”, 26.04.2011