Wpisy w kategorii 'Lekcja poranna'

Skupienie na najważniejszym

Otrzymałem pytanie: Jak zmienić swoje wartości? Jak postawić nad wszystkim materialnym, zwierzęcym, cielesnym, a także ludzkim ważność wyższej siły, która nieustannie określa i formuje mnie i mój świat?
Jak przy pomocy grupy, otoczenia, wywyższyć Ją ponad wszystko, co jest ważne dla egoistycznego pragnienia?

Moja odpowiedź: Egoistyczne pragnienie i duchowe pragnienie emanacji znacznie się różnią. Na poziomie materialnym różnica ta skoncentrowana jest w kli, a poziomie duchowym – w Stwórcy.

Chodzi o to, na czym skupiasz uwagę – co otrzymałeś i od kogo otrzymałeś.
Ważność można przełączać. Na przykład, dla matki dziecko jest ważniejsze od niej samej. Lecz jak zastosować ten przykład wobec osób postronnych w tak zróżnicowanym świecie? Jak skłonić samego siebie do przeniesienia znaczenia z mojego życia – na tę ukrytą siłę, która przedstawia mi ten świat?
Warto pamiętać: gdy staramy się zbadać tę siłę - odkrywamy ją. Pojawi się wtedy u mnie naczynie odkrycia. Siła ta istnieje już teraz, lecz nie jestem skoncentrowany na jej odczuciu. Jak skoncentrować na niej swoją uwagę?

Wszystko zależy od znaczenia: jeśli znaczenie skoncentrowane jest na Stwórcy, to czuję Go, żyję w Nim. I nareszcie mogę dostrzec to, czego przedtem nie zauważałem.

Sam Stwórca jest niezmienny, pozostaje w absolutnym spoczynku i tylko nieustannie działające reszymo skłania mnie do wysiłków. Będę zatem musiał znaleźć sposób na skoncentrowanie tych wysiłków na tym, co jest naprawdę ważne.

Tu właśnie przychodzi mi na pomoc otoczenie. Podobnie jak okulary, skupia ono mój wzrok na tym, co najważniejsze.

Jednoczymy się, podnosimy ważność duchowości w swych oczach i koncentrujemy wszystkie wysiłki na maleńkim punkcie, poprzez który zaczynamy dostrzegać Stwórcę.

Z lekcji z rozdziału Rabasza, 20.09.2010

Gdzie znaleźć sobie poganiacza osłów

Ja nazywam ten system, który powinniśmy zbudować teraz wszyscy razem: „Stymulator“ – od słowa „stimul“ (z greckiego – ostry pręt, którym poganiano osły, zmuszając je do poruszania się do przodu).

U nas działa to w taki sam sposób, tylko taki język rozumie nasz „osioł“ (hamor) – egoistyczne pragnienie (homer).

Lecz zamiast tego, żeby poganiać swego „osła“ ukłuciami, cierpieniami, chcemy obudzić w sobie człowieka, aby on patrzył naprzód i sam tam podążał.

Oznacza to, że nam jest niezbędny bodziec, lecz pozytywny, „cierpienia miłości” , pragnienie, aby osiągnąć ten stan, aby one poganiały nas „do przodu“, a nie cielesne cierpienia „od tyłu“. Musimy wywoływać w sobie cierpienia z powodu tego: „Dlaczego jeszcze nie osiągnąłem jedności ze Stwórcą i nie połączyłem się z Nim? Dlaczego nie boję się tego?”

Pierwszy etap powrotu do Stwórcy: „Powrót ze strachu” – kiedy ja sam rozwijam w sobie poczucie strachu odnośnie duchowego celu, Stwórcy, emanacji, a nie biegam w strachu przed ciosami, które popędzają mnie od tyłu. Zmieniam motywację – stimul (po grecku).

Jeśli biegnę naprzód pod presją ciosów (strachu w tym świecie i/lub karą w przyszłym świecie) – to nie nazywa się powrotem do Stwórcy. Tak ludzkość dźwiga się przez tysiące lat – to nie jest to duchowy rozwój, ale po prostu naturalna ewolucja pragnienia, zmiana nieprzyjemnej sytuacji na nową, mamy nadzieję, przyjemniejszą, a powrót do Stwórcy, o którym powiedziano: „tszuwa – zwrócić hej do waw” – oznacza samemu pobudzić w sobie strach przed tym, że we mnie nie ma właściwości emanacji, miłości! Lecz co mam zrobić, jeśli się nie martwię, nie boję?! Skąd mam wziąć ten strach? – Tylko od środowiska!

Jeśli środowisko stworzy przede mną taki obraz, abym zdał sobie sprawę, że mój stan jest straszny, lecz przede mną oczekuje coś niezwykle pięknego – popędzę do przodu.

To nazywa się prawidłową duchową stymulacją, dzięki której wznosimy się – dlatego, że to wzniesienie następuje na własne życzenie, lecz ten czyn trzeba podjąć po „obudzeniu się w dole“.

Lecz jeśli nie stworzę sobie takiego otoczenia, które inspiruje mnie do takiego dążenia naprzód, że biegnę ogarnięty strachem, że do tego czasu nie osiągnąłem tego celu, lub z tyłu prześladują mnie straszne nieszczęścia, to ja nigdy nie przejdę na następny etap! Nie podniosę się z miejsca.
Dlatego potrzebny jest nam „stymulator” – pozytywna motywacja!

Z lekcji z pism Baal Sulama, 13.08.2010

Jest w tobie cząsteczka przyszłego świata!

Na poprzednim megakongresie otrzymaliśmy iskry Biny, napełniliśmy się uczuciem emanacji, powszechnej jedności, wspólnoty – teraz u mnie tego nie ma, lecz pozostała potrzeba, puste pragnienie!

I oczywiście cierpię z tego powodu – muszę natychmiast wznowić więź z innymi, przyciągnąć światło, funkcjonować razem ze wszystkimi, zbudować w tym celu cały mechanizm.

Lecz to wszystko jest poczuciem mojego pierwszego duchowego pragnienia! Po raz pierwszy otrzymałem duchowe naczynie, którego dotąd nie miałem – jedynie zwierzęce i „ogólnoludzkie” pragnienia. A teraz otrzymałem opuszczenie Biny – odczucie bliźniego, w pełni oparte na emanacji.
Odczułem, że oprócz mnie, na świecie jeszcze jest ktoś! (nie tylko jako obiekt użytkowy). To poczucie przyszło do mnie od Biny.

„Pragnienie przyjemności”, tego nie czuje lew, który chce zjeść na obiad jelenia, nie traktuje go jak osobę. On po prostu widzi przed sobą sto kilogramów mięsa, które jest mu niezbędne do przeżycia.
On patrzy na wszystko tylko z tego punktu widzenia, co się przed nim porusza. Nie ma on żadnego osobistego stosunku do otoczenia, nie chce nikomu wyrządzać zła.

Lecz Bina, która się znajduje w nas – jest to część wyższego, właściwość Stwórcy i ona odkrywa w nas – stosunek do „ludzi”. Podczas zjazdu nabywam ten stosunek do bliźniego, jego ważność – i przez niego otrzymuję przyjemność, napełnienie.

A po zakończeniu kontaktu, czuję się źle. Nie dlatego, że moje pragnienie po prostu wzrosło – ono w ogóle pochodzi już z innego obszaru, z wymiaru duchowego.

Jest to cząstka przyszłego świata! Dlatego też napełnić ją można tylko stamtąd – za pomocą grupy, nauki, ogólnych, wspólnych działań.

To jest lekarstwo. To nawet nazywa się iść drogą światła: samemu wzbudzić w sobie pragnienie i uprzednio zadbać o jego napełnienie – podnieść się, jak starzec, który idzie zgięty i czegoś szuka, być może, coś tam zgubił…

Z lekcji z rozdziału „Wprowadzenie do „Panim Meirot””, 16.08.2010

Zbawienne zapominanie

Otrzymałem pytanie: Często podczas lekcji wiele rozumiem, a potem zapominam o wszystkim, o czym myślałem, że rozumiem. Czy to zjawisko jest prawidłowe?

Moja odpowiedź: Zapominanie – to najlepsza cecha człowieka, inaczej nie mógłby on zmieniać swego stanu. Więc jeśli zmienia się pragnienie – zmienia się i rozum, jego sługa.

Pamięć działa mechanicznie i dotyczy tylko właściwych pragnień.

Natomiast jeśli powinniśmy zmienić pragnienie z otrzymywania na emanację, to nasza pamięć powinna oczyścić się i zacząć obsługiwać nowe właściwości-pragnienia.

Dlatego nie trzeba się przejmować, że się zapomina studiowany materiał! – należy tylko martwić się o jego odczuwanie, o wzrost pragnienia emanacji: czy staje się ono bardziej wrażliwe i połączone z pozostałymi, czy rozumie, że nie chce łączyć się z innymi. Musimy martwić się tylko o uczucia!

Nie martwcie się, rozum zawsze rozwija się wraz z uczuciem. On się kształtuje, aby obsługiwać uczucia – tak jesteśmy stworzeni przez przyrodę. Dlatego powiedziane jest, że „nie za pomocą umysłu uczymy się”.

Kabały nie postrzega się poprzez rozum, ilość wiedzy, nie ma tu żadnych egzaminów, kto więcej zapamiętał lub zrozumiał. Serce rozumie!

I jeśli człowiek zapomina to, co usłyszał na lekcji i nie rozumie, jeżeli czuje, że materiał rozpływa się odpowiednio do rozwoju: tyle się uczył, tysiąc razy słyszał o tym, i tak nie zrozumiał! – to znak prawdziwego postępu.

To znaczy, on potrzebuje zmiany swego pragnienia, naprawy, a nie po prostu mechanicznego napełniania się wiedzą.

Dlatego człowiek powinien bardzo uważnie podchodzić do tego, czego oczekuje od nauki, jakie zmiany chce w sobie zobaczyć.

Może się zdarzyć, że chce stać się rozumiejącym i mądrym, co nazywa się „więcej mówić, niż robić”, wtedy otrzymuje on więcej wiedzy, niż naprawy? (Przecież działanie – to naprawa). I jest to wielki błąd.

Z lekcji z Księgi Zohar, 03.08.2010

Miło, kiedy grzesznicy ujawniają się

“Nauka Dziesięciu Sfirot”, część 7, Pytania i odpowiedzi, p.7: “Dolna część Nukwy (Achoraim), jej NEHI – to miejsce przyssawania się nieczystych sił (klipot), pragnących otrzymać światło Chochma.

Ponieważ znajduje się ona najbliżej klipot i na niej kończy się światło świata Acilut, a poniżej znajduje się obszar nieczystych sił, jak powiedziano: „Jej nogi wkraczają w śmierć”…

Na Nukwie kończą się wszystkie anty-egoistyczne ekrany, które towarzyszyły pragnieniom ze świata nieskończoności w ich opuszczaniu się do stopnia malchut świata Acylut.

Na niej ekrany kończą się – i dlatego egoistyczne pragnienia „przysysają się” do Nukwy, ponieważ przez nią mogą zdobyć Światło.

Swoimi dziewięcioma dolnymi sfirotami Nukwa opuszcza się do światów BEA (Brija, Jecyra, Asija) i nie ma sił przeciwstawić się nieczystym siłom (klipot). Znajduje się ona z nimi w swoistej „równowadze”.

Kiedy wyższe znajduje się wewnątrz klipot i klipot mogą coś tam od niego uchwycić, to także wyższe może pochwycić klipę, przeanalizować to pragnienie i naprawić je.

Tak przez cały czas dzieje się z Malchut świata Acylut i upadłymi duszami – o ile one pragną przylgnąć do niej i przyjąć jej Światło, o tyle może ona przyciągnąć je do siebie i naprawić.

A bez tej wzajemnej pracy, kiedy każdy trudzi się, aby przyciągnąć do siebie przeciwną stronę, nie następowałoby żadne wyjaśnienie i naprawa. Dlatego cała nasza praca (zgodnie z historią opisaną w Torze) składa się z grzechów i napraw, i tak znowu i znowu.

Wszystkie te wahnięcia tam i z powrotem, ze świętości w nieczystość i odwrotnie zachodzą między Nukwą a rozbitymi duszami, które powinny ujawnić swoje rozbicie.

I podzielone części ujawniają się właśnie poprzez swoje przyłączenie do Nukwy – inaczej one nie zrozumiałyby, że są rozbite. I wtedy budzi się Stwórca (Zeir Anpin) i o tym opowiada Tora, kiedy mówi, że Stwórca rozmawia z Mojżeszem, karząc naród za regularny grzech…

Nukwa odkrywa duszom, że ich pragnienia są egoistyczne, a te ich części, które ona może dołączyć do siebie – podnosi do Zeir Anpin.

I przychodzi ZA, Stwórca i krzyczy: „Cóż uczyniliście!” To prawidłowa reakcja na pragnienia, które potem będą naprawione.

Po prostu nie rozumiemy Tory – ona nie mówi o żadnych grzechach, lecz o ujawnieniu pragnień, nadchodzących w celu ich naprawienia.

I w tym momencie, kiedy one ujawniają się – „cieszymy się z ujawnienia grzeszników”, jak pisze Baal ha-Sulam. Lecz ci „grzesznicy”, którzy się nie ujawnili – nie mają żadnej nadziei na naprawę. I kto wie, kiedy oni się ujawnią…

Z lekcji „Nauka Dziesięciu Sfirot”

Jak rodzi się litera?

Otrzymałem pytanie: Jeśli duchowe kelim – to formy emanacji, to jak do nich mogą przysysać się nieczyste siły?

Moja odpowiedź: Bez nieczystych sił (klipot) nie będzie żadnej formy! Jak może istnieć forma bez żadnych ograniczeń? Nie można narysować jakiejkolwiek figury, nie określając jej kształtu granicami: do tej linii i nie dalej.

Lecz kto nas ogranicza? Nasze pragnienie przyjemności! Jeśli przekroczę choć trochę jakąkolwiek granicę, to będzie to już dla własnego napełnienia przyjemnością – i wtedy zatrzymam się. A tu jeszcze można emanować i patrzę, w jakim kierunku i w jakiej formie. Tak rodzą się formy liter.

Rozpoczynasz z punktu: „Mam pragnienie emanacji!” I co dalej? Dalej możesz się poruszyć trochę w górę, w prawo albo w lewo – i w ten sposób poprzez swoje ograniczenia rysujesz literę, duchowe naczynie, kli, w którym łączą się siły światła Hasadim i światła Chohma. Są tylko dwa składniki: pragnienie przyjemności i intencja dla emanacji.

Samo tworzywo kli – to pragnienie przyjemności, lecz nad nim jest ekran i światło odbite, to znaczy siła emanacji – i tak z punktu tworzy się figura.

Z lekcji „Nauka Dziesięciu Sfirot“, 21.07.2010

Marząc o wierze ponad wiedzą

Otrzymałem pytanie: Co robić, jeśli za każdym razem, kiedy słyszę „wiara ponad wiedzą”, mechanicznie myślę o jakiejś egoistycznej korzyści?

Moja odpowiedź: Wszystko w porządku, nie jesteśmy w stanie myśleć inaczej. Wszystkie altruistyczne właściwości, które kiedykolwiek pojawiają się w nas, pojawiają się „z góry”, tj. pod wpływem Wyższego Światła, kierującego do źródła, do podobieństwa do Stwórcy.

A jeśli jeszcze nie odczuwamy pragnienia emanacji bez własnej korzyści, to trzeba robić wszystko, co powoduje wpływ Wyższego Światła na nas, aby Światło spłynęło i dało nam te właściwości.

Jeśli rozumiem, że nie jestem w stanie pragnąć bezinteresownej emanacji – jest to już prawidłowe pojmowanie naszej natury, do którego nie jest zdolny zwykły człowiek. Jest ono także spowodowane oddziaływaniem na nas Światła i oznacza zbliżenie ku duchowości.

Wyższe Światło odbija w moim egoizmie swoje właściwości i dlatego mogę zrozumieć, czym jest emanacja „poza mną”, pragnienie bezinteresownej emanacji bez wynagrodzenia. Jeśli człowiek posiada takie zrozumienie – znajduje się on już na drodze do wejścia (machsomu) do świata duchowego.

Z lekcji rozdziału Rabasza, 26.07.2010

W jaki sposób utrzymywać połączenie ze swoimi dziećmi.

Otrzymałem pytanie: Moja żona właśnie urodziła syna, z którym mam zamiar podzielić się duchową ścieżką. Mój sąsiad, ma również syna, ale jego syn nie studiuje Kabały. Widzi, jak rodzice i dzieci utrzymują kontakt i obawia się, że straci połączenie z synem. Co mogę mu doradzić, jeśli on nie ma zamiaru studiować Kabały i chce jedynie kilka rad, jak zachować związek ze swoim dzieckiem?

Moja odpowiedź: W przeszłości ludzie byli połączeni poprzez egoistyczne formy istnienia. Dom, rodzina środki egzystencji i zdrowie wiązały ludzi ze sobą w ramach rodziny, narodu i kraju. Obecnie te związki zanikają i nikt nie wie, jak temu zapobiec lub co będzie dalej.

Dlaczego? Dobrobyt materialny nie tworzy dalej połączenia między ludźmi pomimo iż wszyscy ludzie zaczynają się rozwijać i podnosić głowy nad poziomem nieożywionym, i materialnym podobnie jak nad wodą. Dlatego ty musisz zaoferować mu odpowiedzi na poziomie duchowym.

Tak więc, twój sąsiad nie ma wyboru. Będzie musiał połączyć się z synem na poziomie duchowym, albo w przeciwnym razie nie będzie miał z nim nic wspólnego. Dlatego jest napisane o Stwórcy (o wszystkich, łączących się z innymi w jakości emanacji): “Ten, kto zwraca serca synów ku ich ojcom i serca ojców do synów.”

Dom dla Stwórcy

Najważniejsze jest zrozumienie: wszystko, o czym czytamy w Zohar, zachodzi wewnątrz naszego połączenia.

Więź między nami tworzy (rodzi) „przestrzeń”, nowy wymiar, w którym przejawia się Stwórca. Opierając się na sobie samych nie możemy tego dokonać.

Lecz jeśli każdy z nas, poprzez punkt w swoim sercu, stara się zjednoczyć z innymi, nasze wspólne wysiłki tworzą tę przestrzeń, sieć więzi między nami, - dla przejawienia właściwości emanacji, Stwórcy. Tę przestrzeń można nazwać grupą.

Ludzie zawsze pytają: „Gdzie znajduje się świat duchowy – na górze, na dole, gdzieś tam obok?“. Jak powiedziane jest w modlitwie: „Gdzie znajduje się miejsce Jego Majestatu?”. Ono nigdzie się nie znajduje, ono nie posiada miejsca.

Ty powinieneś stworzyć to miejsce – ze swojego stosunku do innych. Razem tworzycie przestrzeń duchową - i w niej odkrywacie Stwórcę.

Także Stwórca sam nazywa się „miejscem”, dlatego, że my czujemy Go tylko w tym „miejscu”, które tworzymy dla Niego.

Stwórca nie potrzebuje żadnej przestrzeni. Wy sami powinniście ją stworzyć – każde naprawione pragnienie, podobne jest do Stwórcy w swej właściwości emanacji i wtedy w nim objawia się Stwórca.
On może objawić się tylko w ten sposób – w podobieństwie właściwości, w odpowiednim dla niego miejscu – w takiej samej właściwości emanacji. Innej możliwości nie ma.

To miejsce jest Świątynią, Domem Stwórcy – pragnienia Malchut, która przybrała właściwości Biny. I dlatego nazywa się to Bejt Amikdasz – Dom Świętości. Malchut – dom, a świętość – właściwości emanacji Biny.

Z lekcji z Księgi Zohar, 08.09.2010

Przez siedem kolorów tęczy – ku Stwórcy

Wszystko, o czym czytamy w Zohar, o czym mówi kabała – są to formy i wzorce naszych więzi. Stwórca, Wyższe Światło nie posiada kształtu, Jego nie możemy odczuć.

Wzorce i formy związku emanacji i miłości między nami, przez swoje podobieństwo nadają Światłu kształt, kolor, hierarchię właściwości, którą możemy rozróżnić – „odnajdywać” ją w moich właściwościach podobnych do Jego właściwości.

O czym nie mówiłby Zohar – on zawsze mówi o rodzajach więzi między duszami. Zgodnie z rodzajami więzi , które pojawiają się między nami, przejawia się nam Światło. Inaczej nie można „złapać” – przekazać Światła. „Brak Światła” – jeśli nie nadaję mu różnych kolorów.

Spływające Światło obowiązkowo powinno posiadać siedem kolorów tęczy. Bez tego ja, jako stworzenie, nie zobaczę go, nie zdołam poczuć go, dostrzec.

Załóżmy, że jest pryzmat oświetlony prostym białym światłem. Przechodząc przez niego, światło rozdziela się na siedem barw tęczy – od czerwonej do fioletowej.

Tak działa Z”A świata Acylut – przenosi Światło Biny powyżej, dzieląc je na 7 kolorów. A Malchut, ja, czynię odwrotnie (ekranem) – zbieram wszystkie te barwy/światła razem i przesyłam je z powrotem (O”H) do „pryzmatu”, otrzymując jednolite światło.

Nie czuję czystego, białego Światła, które spływa na mnie, ponieważ nie posiada ono barwy. Więc zbieram wszystkie siedem barw, przychodzących od Z’A do Malchut i otrzymuję pierwotne czyste Światło.

Malchut nazywa się „zebraniem”, ponieważ zbiera razem i wchłania wszystkie siedem sfirot Z”A.
Upodabniając się do tego pryzmatu, rozdzielającego białe światło na siedem barw, Malchut znowu otrzymuje białe światło. W ten sposób ona wyczuwa je, wyobrażając sobie to Światło.

Ona nie otrzymuje białego światła, lecz upodabniając się do niego, może je osiągnąć i rozpłynąć się w nim, zgodnie z zasadą „Po dziełach Twoich poznam Cię” (mimaasejcha ikarnucha).

Z 613 pragnień, które naprawiamy, tworzymy obraz Stwórcy. Ponieważ Stwórca nie ma kształtu, my sami tworzymy go poprzez nasze właściwości.

Z lekcji z Księgi Zohar, 08.09.2010