Artykuły z kategorii Jedność

Kobiety mogą naprawić świat

To, czy nasz globalny dom powstanie, czy też rozpadnie się w całkowitym zniszczeniu, zależy od kobiet. Obchody Międzynarodowego Dnia Kobiet w tym roku powinny przypominać o tym, że kobiecą siłą i rodzajem przywództwa jest moc jednoczenia – tak potrzebnego w tych krytycznych czasach, gdy świat powoli próbuje stanąć na nogi po długim ataku COVID-19. Kobiety znajdowały się w epicentrum pandemii, znajdowały się na pierwszej linii frontu usług medycznych jednocześnie będąc grupą szczególnie dotkniętą utratą miejsc pracy. Można to jednak wykorzystać jako okazję do rozpoczęcia kształtowania nowego i bardziej zrównoważonego społeczeństwa.

Kiedy mężczyźni otrzymają od kobiet silny bodziec do jednoczenia się, będą pracować nad spełnieniem tych wymagań i będą dążyć do zjednoczenia i równowagi z ujednoliconą formą natury, która funkcjonuje w altruistycznych powiązaniach między wszystkimi jej częściami. Dlatego mocne strony kobiet powinny być skierowane na tworzenie jedności, aby ich połączone cechy i wysiłki posłużyły dla budowania dobrobytu i szczęścia społeczeństwa – wygodnego i przyjaznego domu dla wszystkich.

Badania nad społeczno-ekonomicznymi skutkami pandemii pokazują, że kobiety prawie dwukrotnie częściej niż mężczyźni tracą pracę w wyniku wybuchu COVID-19. Jako rozwiązanie paliatywne ONZ zaleca tymczasowy dochód podstawowy przez sześć miesięcy, którego wysokość będzie się różnić w zależności od standardu życia panującego w danym kraju. Doszliśmy do punktu krytycznego, w którym środki te powinny już zostać wdrożone z prognozą wypłacania ich przez dłuższy czas.

Z jednej strony pomoc powinna być udzielana zarówno mężczyznom jak i kobietom w sposób umożliwiający im godne życie, bez nadmiaru, ale pokrywający ich podstawowe potrzeby. Z drugiej strony musimy zadbać o to, aby każda kobieta miała możliwość kontynuowania pracy z domu. Jeśli odpowiednio wykorzystamy czas, w którym jesteśmy przywiązani do naszych domów, aby podnieść świadomość jednoczącej zasady natury i wdrożyć ją w naszych relacjach, wówczas zobaczymy daleko idące pozytywne skutki kryzysu COVID-19 – przejście do całkiem nowego i harmonijnego stanu wśród ludzi, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy.

Poprzez pandemię natura próbuje w nas obudzić potrzebę zrobienia kolejnego kroku w ewolucji człowieka: nawiązywania wzajemnych, pozytywnych, wspierających i zachęcających relacji. Nasz egoistyczny makijaż doprowadził nas do stworzenia społeczeństwa, w którym każdy stara się czerpać zyski kosztem innych; działanie w ten sposób wytrąca nas z równowagi. Zasadniczo musimy teraz osiągnąć stan, w którym troszczymy się o innych w takim samym stopniu, w jakim troszczymy się o siebie.

Jeśli znamy właściwe miejsce dla mężczyzn, kobiet, rodziców i dzieci jako elementów społeczeństwa, które wzajemnie uzupełniają się, będziemy rozwijać się w sposób przyjemny, otoczeni wsparciem i wzajemnie wzmacniając się. Zgodnie ze strukturą natury, kobieta reprezentuje pragnienie otrzymywania, podczas gdy mężczyzna reprezentuje intencję obdarzania. Dlatego, jeśli kobiety wyrażą pragnienie jedności ludzkości ponad wszystkimi jej podziałami i jeśli połączą się jako główna siła z tym pragnieniem, będą popychać mężczyzn w kierunku jedności.

Następnie, kiedy mężczyźni otrzymają od kobiet silny bodziec do jednoczenia się, będą pracować nad spełnieniem tych wymagań i będą dążyć do zjednoczenia i równowagi z ujednoliconą formą natury, która funkcjonuje w altruistycznych powiązaniach między wszystkimi jej częściami. Dlatego mocne strony kobiet powinny być skierowane na tworzenie jedności, aby ich połączone cechy i wysiłki posłużyły dla budowania dobrobytu i szczęścia społeczeństwa – wygodnego i przyjaznego domu dla wszystkich.

Wszyscy będziemy czuć się tak, jakbyśmy dzielili wspólny dom, tak jakbyśmy żyli wśród gigantycznej, kochającej się rodziny, w zupełnie nowym i ulepszonym rodzaju świadomości praw natury i świata, który nas otacza. Teraz jest czas, aby naprawić świat, bo tylko kobiety wiedzą, jak to zrobić.

Życzę Wam sukcesu!!

Źródło: https://bit.ly/3cefonr


Francja, wojna toczyła się, kiedy spałeś

Podczas gdy wszyscy w zachodnim świecie wyrażają szok z powodu niedawnych morderstw popełnionych we Francji przez ekstremalnych islamistów, zastanawiam się, gdzie byli ci wszyscy eksperci przez te wszystkie lata, kiedy powstawał problem, który teraz eksplodował, a oni teraz szybko doradzają potępienie. Przez ostatnie cztery dekady Francja przyjmowała miliony muzułmanów, nie asymilując ich w społeczeństwie. Dali im wszelkie przywileje bez żadnych zobowiązań, a teraz są zaskoczeni, że uchodźcy stali się właścicielami kraju. Co oni sobie myśleli? Nadszedł czas, aby Francja się obudziła i zdała sobie sprawę, że nie ma już starcia cywilizacji. Było, ale Francuzi to przespali i pod ich nieobecność postanowiono przeciwko nim. Francja stanie się kalifatem, a reszta Europy Zachodniej pójdzie jej śladem.

W swojej ignorancji Europejczycy wpuszczali do swoich krajów coraz więcej muzułmanów, podobnie jak Ameryka, a teraz mają do czynienia z populacją, która z definicji nie stara się z nimi zintegrować ani upodobnić się do nich, ale zdominować i nawrócić ich.

Oczywiście nie wszyscy muzułmanie stosują przemoc, ale islam nakazuje jego ekspansję na całym świecie. W końcu cały świat musi być pomalowany na zielono – dominujący kolor w islamie. W swojej ignorancji Europejczycy wpuszczali do swoich krajów coraz więcej muzułmanów, podobnie jak Ameryka, a teraz mają do czynienia z populacją, która z definicji nie stara się z nimi zintegrować ani upodobnić się do nich, ale zdominować ich i nawrócić.

Zachodni przywódcy nie mogą twierdzić, że nie wiedzieli, że taki był plan, ponieważ nikt nigdy nie próbował go ukrywać. Jest to jasno napisane w każdej książce o islamie, proklamowane przez każdego przywódcę muzułmańskiego i wyrażone w ich polityce. Pluralizm jest wspaniały, a wolność wyznania godna podziwu, ale jawna ślepota, przysłoniła zapowiadane wrogie zamiary? Ta katastrofalna głupota doprowadzi do upadku zachodniej kultury.

Dzisiejsi muzułmanie czują się tak pewni siebie i tak zmotywowani, że opór Macrona tylko ich ośmiela. Jego walka doprowadzi tylko do większej przemocy, do nadania muzułmanom większych przywilejów i pokaże, kto jest prawdziwym szefem we Francji.

Wszystko to jest oczywiście złą wiadomością dla żydowskiej części francuskiego społeczeństwa, największej diaspory w Europie. Żydzi nie powinni pozostawać w Europie. Nie jestem pewien, dokąd mogą się udać, ale nie powinni tam zostać. Ameryka nie jest dla nich opcją; sytuacja tam już jest bardzo zła dla Żydów i szybko się pogarsza, niezależnie od wyniku wyborów. Niektórzy z nich mogą udać się do Kanady, inni do Izraela, ale niezależnie od tego, europejskie żydostwo należy do przeszłości; to, co z nich zostało, zostanie pochłonięte i rozproszy się.

Pomimo wielkiej konsternacji jest powód do wrzawy. W ten sposób rzeczy poddawane są szczegółowej analizie. To prawda, jest to bardzo bolesna droga i istnieją inne opcje, ale upór ludzkości nie pozostawia nic innego, jak przejść przez to drogą cierpienia.

Końcowym rezultatem narastającego zgiełku jest zjednoczenie ludzkości. Na przykład związek między islamem a chrześcijaństwem mógł nastąpić w znacznie spokojniejszy sposób, ale gdy wszystko, czego chcesz, to wyzysk i dominacja, w końcu przegrywasz. Przydarzyło się to każdemu krajowi, który kiedykolwiek rządził. Kiedy twoja siła słabnie z powodu zadowolenia z siebie i pychy, ten którym rządzono pokonuje rządzącego, tak jak ma to miejsce teraz we Francji.

Nie mam obaw co do pozytywnego zakończenia tego procesu. W końcu ludzkość połączy się i stanie się jednością, ​​której części działają w harmonii i na zasadach opartych o wzajemność. Jednak boli mnie, że musimy się tam dostać tak wolno i tak boleśnie.

Wkraczamy w nową erę, którą „rozpoczął” Covid. Pomimo ponurej perspektywy, wiele możemy zrobić, aby przejść (względnie) pokojowo przez okres przejściowy. Jeśli skupimy się na więzi i zrezygnujemy z części naszego uporu, być może moje ponure przewidywania się nie spełnią. Jeśli zdamy sobie sprawę z tego, gdzie jesteśmy i zaakceptujemy, że naszym jedynym ratunkiem jest jedność, (choć raz) dostosujemy się do trajektorii ewolucji a siła, którą zgromadzimy dzięki naszej jedności zmieni rzeczy na lepsze. Nie będziemy musieli walczyć z islamem ani z nikim innym, a tylko z własną niechęcią do łączenia się.

Niemniej jednak natura połączy nas poprzez wojnę i rozlew krwi lub z własnej woli. Wybór należy do nas.

Źródło: https://bit.ly/3nWkF7F


Potrzeba dwóch, żeby się nie zgodzić

16 listopada to Międzynarodowy Dzień Tolerancji. Wydaje się, że dzień tolerancji nigdy nie był bardziej na czasie. Jednocześnie, gdy politycy i dziennikarze otwarcie wzywają do usunięcia ze społeczeństwa ludzi o przeciwnych poglądach, a nawet do „spalenia ich”, ponieważ „jeśli jacyś ocaleją… zrobią to ponownie”, wydaje się, że tolerancja nie była nigdy bardziej pobożnym życzeniem.

Wszystkie poglądy, nawet te najbardziej ekstremalne, potrzebują uwagi i poznania. W końcu pogłębiają i poszerzają nasze rozumienie siebie, jako istot ludzkich. Ale teraz uważam, że widzieliśmy już wystarczająco dużo negatywnej strony natury ludzkiej i nadszedł czas, aby wykorzystać różnice między nami z korzyścią dla całej ludzkości.

Wydaje się, że nietolerancja pojawia się falami. Ilekroć nietolerancja przekracza pewien poziom, dochodzi do przemocy w takiej czy innej formie. Teraz wydaje się, że szybko zbliżamy się do kolejnego szczytu nietolerancji, i jeśli nie poradzimy sobie z tym lepiej niż wcześniej, wybuchnie tak samo, jak poprzednie fale. A jeśli historia może nas czegoś nauczyć, to tego, że za każdym razem szczyty rosną wyżej, a wynikająca z tego przemoc jest coraz bardziej przerażająca.

Musimy zrozumieć, że natura ludzka nie staje się bardziej tolerancyjna, ale bardziej ekstremistyczna i fanatyczna. W rezultacie, gdy jedna strona mówi o unicestwieniu drugiej strony, jak ma to miejsce obecnie, to w następnym kroku podejmie próbę zrobić to fizycznie. Nie ma kwestii czy – pytanie tylko kiedy. Gdy obie strony będą mówić w ten sposób, doprowadzi to do wojny.

Dziś mówienie o wszystkim, co przypomina przyjaźń, ugodowość, bycie razem, a nawet tylko tolerancję, budzi w najlepszym razie pobłażliwe uśmiechy. Bardziej prawdopodobne jest to, że takie słowa spotkają się z należytym sarkazmem, ponieważ nie ma dziś nic mniej realistycznego niż proszenie ludzi o wzajemną tolerancję.

Co więcej, z biegiem czasu stanie się to jeszcze mniej prawdopodobne. Natura ludzka jest dynamiczna, ewoluuje w kierunku rosnącego indywidualizmu, a zatem nietolerancji wobec innych. Obecnie indywidualizm osiągnął taki poziom, że większość rodzin żyje z jednym rodzicem, a prawie 30 procent gospodarstw domowych, to gospodarstwa jednoosobowe. Czy w takim stanie trudno sobie wyobrazić, że wielu ludzi nie chce nikogo wokół siebie?

Jeśli ten trend się utrzyma, amerykańska demokracja wkrótce odejdzie do przeszłości. Aby uniknąć tego, co wydaje się nieuniknionym losem, musimy przyjąć radykalne myślenie: każdy z nas musi zdać sobie sprawę, że osoba, którą chcę zobaczyć martwą, osoba, która się ze mną nie zgadza, w rzeczywistości utrzymuje mnie przy życiu. Bez tej osoby nie będę tym, kim jestem, czym jestem i w ogóle mnie nie będzie. Nie oznacza to, że muszę zgodzić się z osobą, której nie mogę znieść, ale po prostu chodzi o to, że sam fakt, że się nie zgadzamy daje nam napęd i potrzeba dwojga, aby się nie zgodzić.

Natura, która rozwija wszystkie twory, tworzy rośliny i zwierzęta jedzące rośliny lub zwierzęta, które jedzą rośliny i zwierzęta, które jedzą inne zwierzęta. Wszyscy są od siebie zależni, chociaż najwyraźniej żadne z nich nie lubi się szczególnie. Podobnie ludzka natura napędza nas wszystkich do rozwoju. Kształtuje nas tak, że jesteśmy różni, wyraźnie się nie lubimy, ale jesteśmy od siebie zależni, tak jak zwierzęta są od siebie zależne, jeśli chodzi o przetrwanie. Nie mielibyśmy faszystów, gdybyśmy nie mieli komunistów; nie mielibyśmy świeckich, gdybyśmy nie mieli religijnych i nie mielibyśmy umiarkowanych, gdybyśmy nie mieli ekstremistów. Jesteśmy zdefiniowani przez to, kim nie jesteśmy, nie mniej, jeśli nie bardziej, niż definiuje nas to, kim jesteśmy.

Różnica między zwierzętami a ludźmi polega na tym, że możemy zobaczyć, przeanalizować i docenić tkankę stworzoną przez naturę. Gdybyśmy mogli spojrzeć z szerszej perspektywy i zobaczyć, że my, ludzkość tworzymy różnorodną tkankę, która jest tak samo piękna, jak przyroda, to nie skakalibyśmy sobie do gardeł. Wręcz przeciwnie, docenilibyśmy i uznalibyśmy, że różnice są ważne, nazwalibyśmy to różnorodnością.

Wszystkie poglądy, nawet te najbardziej ekstremalne, potrzebują uwagi i uznania. W końcu pogłębiają i poszerzają nasze rozumienie siebie, jako istot ludzkich. Ale teraz uważam, że widzieliśmy już wystarczająco dużo negatywnej strony ludzkiej natury i nadszedł czas, aby wykorzystać różnice między nami z korzyścią dla całej ludzkości. Ludzkość była orędownikiem niezliczonych ideologii. Teraz nadszedł czas, aby bronić ideologii jedności, która głosi, że w cokolwiek wierzysz i popierasz, zachowaj to, to jest twoje i dodaj to do tkanki ludzkości. Tylko społeczeństwo, które stawia jedność, jako najwyższą wartość może tolerować w sobie różnorodne poglądy, przyznać im należne im miejsce i wykorzystać je do wzmocnienia i ulepszenia całego społeczeństwa.

Źródło: https://bit.ly/3lQOhSY


Zbudowanie mostu wymaga pracy z dwóch przeciwnych stron

Jedność powinna całkowicie zajmować jeden poziom i być ponad wszystkim, co oznacza, że możemy w niczym się nie zgadzać, ale suma summarum jesteśmy jednym narodem.

Lewica i prawica nie pójdą na kompromis. Nie mogą, ponieważ egocentryzm człowieka stale rośnie, a ludzie stają się coraz bardziej uparci i nietolerancyjni. Nic na to nie poradzimy; natura rozwija nasz egoizm, tak jak rozwija każdą roślinę i zwierzę. Jedyne, co możemy zrobić, to użyć naszego ego w sposób pozytywny lub negatywny. Jeśli wybierzemy to pierwsze, ludzkość wzniesie się na nowe wyżyny w każdym aspekcie życia. Jeśli wybierzemy to drugie, zostaniemy uwikłani w III wojnę światową.

Ponieważ natura sprawia, że ​​nasze ego nabiera rozpędu, z pewnością staniemy się jeszcze bardziej podzieleni niż już jesteśmy. Co więcej, jak widzimy w Ameryce, ego podzieliło naród na dwie połowy, które są prawie identyczne pod względem wielkości. A ponieważ natura sprawia, że ​​jesteśmy coraz bardziej uparci, pozostawia nam dwie możliwości: walczyć na śmierć i życie lub wyjść poza nasze spory, i znaleźć jedność ponad nimi.

Aby wybrać drugą opcję i uchronić się przed zniszczeniem, musimy uczynić z jedności najwyższą wartość w naszym życiu. Nie musi to być sprzeczne z żadnymi z aktualnie wyznawanych przez nas wartości, takich jak oddanie Bogu, troska o środowisko, kampanie na rzecz praw kobiet, patriotyzm lub jakiekolwiek inne, które są dla nas ważne. Jedność powinna znajdować się na innym poziomie, co oznacza, że możemy się nie zgadzać, co do wszystkiego, ale w końcu jesteśmy jednym narodem.

W tym narodzie jest miejsce dla każdej wiary, rasy, koloru skóry, płci, programu politycznego i innych, jakie tylko mogą przyjść Ci do głowy. Ale tak, jak powinno być w dynamicznej demokracji, różnorodność sprawia, że ​​każda frakcja świeci jeszcze jaśniej. Bez różnorodności nie bylibyśmy w stanie myśleć, oceniać, uczyć się i rozwijać, jako jednostki. Bylibyśmy robotami, których perspektywy są w nich zainstalowane w dzieciństwie, i nie moglibyśmy się dalej rozwijać.

A życie to rozwój i zmiana! Życie to narodziny i śmierć, dzień i noc, przypływy i odpływy, burza i spokój. Życie to niezliczone przeciwieństwa, które przeplatają się ze sobą, tworząc niezliczone kolory i odcienie oraz zachowując wieczną harmonię i równowagę. Ci, którzy chcą zniszczyć różnorodność, chcą zniszczyć życie.

Nie możemy mieć wspólnej płaszczyzny, ani nie powinniśmy, ponieważ to byłby koniec naszego istnienia, jako istot ludzkich. Dopiero, gdy weźmiemy tych, którzy myślą inaczej od nas i zbudujemy z nimi baldachim jedności ponad naszymi różnicami, odkryjemy, dlaczego jesteśmy oddzieleni: ponieważ zbudowanie mostu wymaga pracy z dwóch przeciwnych stron.

Źródło: https://bit.ly/3pocQZX


Podzielone Stany Zjednoczone

Gorzkie podziały polityczne w Ameryce znajdują swe odbicie w stosunkach osobistych. Podczas gdy połowa narodu hucznie świętuje, druga połowa jest przygnębiona i sfrustrowana ewentualnymi oszustwami w procesie wyborczym. Rozłamy wokół przywództwa, kierunku i wizji narodu pogłębiły się i prowadzą do podziału społecznego na dwa przeciwstawne obozy.

Czy w obecnych okolicznościach możliwe będzie znalezienie wspólnej płaszczyzny? Z pewnością jest to możliwe, ponieważ nie mamy innego wyjścia. To kwestia o znaczeniu egzystencjalnym.

Niedawny sondaż przeprowadzony przez niezależny instytut badawczy wykazał, że 8 na 10 Republikanów uważa, że ​​Partia Demokratyczna została przejęta przez socjalistów, podczas gdy 8 na 10 Demokratów uważa, że ​​Partia Republikańska została przejęta przez rasistów. Obie strony, każda z własnej perspektywy, uważają, że ważą się losy i są zagrożone, podstawowe wartości i charakter narodu.

W wyniku różnic politycznych przyjaciele zostali podzieleni. To samo działo się w rodzinach, których członkowie mają odmienne poglądy na temat tego, który kandydat i partia mają najbardziej odpowiednie cechy i zasady, aby zajmować najwyższe urzędy w USA. Wyścig prezydencki w 2020 roku pokazuje, że opinie o tym, kto jest bardziej odpowiednim kandydatem nie tylko na naczelnego wodza, ale tak zwanym „liderem wolnego świata”, zniszczył nawet silne i trwające od dziesięcioleci relacje.

Takie oznaki erozji w relacjach osobistych jak te, zostały zidentyfikowane w ankiecie przeprowadzonej przez Pew Research Center przed wyborami. Ankieta wykazała, że ​​większość wyborców Trumpa i Bidena stwierdziła, że ​​ma „tylko kilku” lub „w ogóle nie ma przyjaciół”, którzy popierają kandydata drugiej partii politycznej.

Chociaż prawdą jest, że nasze środowisko wpływa na nasze opinie i decyzje, w głębi duszy każdy człowiek rodzi się z określonymi tendencjami i preferencjami. Od urodzenia skłaniamy się z natury do określonej strony, w lewo lub w prawo. Ludzkość została stworzona z tym naturalnym symetrycznym podziałem, w którym każda strona całym sercem wierzy, że jej perspektywa jest właściwa, a druga strona jest całkowicie błędna.

Krótko mówiąc, nie ma na świecie ani jednego pomysłu, który mógłby połączyć wszystkich ludzi. Wspólną prawdę można znaleźć tylko pośrodku, między przeciwieństwami.

Tak jak Ziemia ma biegun północny i biegun południowy, tak natura dzieli ludzi na dwa równe obozy (jak obecnie widzimy na przykład w USA) w jakimś celu. Zarówno lewica, jak i prawica wzmocnią się na swoich przeciwnych pozycjach. Czemu? Ponieważ ta polaryzacja między prawicą a lewicą w końcu ujawni Amerykanom potrzebę budowania wspólnej przyszłości, potrzebę odkrycia ścieżki między dwoma biegunami, która pozwoli wszystkim się rozwijać.

Kontrastowe stanowiska razem ujawnią wspólny mianownik, który teraz nie istnieje. Prawdę mówiąc, ujawni się źródło całej rzeczywistości – siła zdolna zrównoważyć przeciwne strony, aby otworzyć przestrzeń dla pokojowego współistnienia.

Wszystkie możliwe formy rzeczywistości powinny wzajemnie się uzupełniać, a nie wykluczać inne. Spełnienie dla wszystkich możliwe jest tylko na płaszczyźnie pośredniej, która wyłania się między przeciwieństwami. Jeśli ludzie zrozumieją, że ogólny rozwój wszystkich jest możliwy tylko w tej „środkowej linii”, czyli na płaszczyźnie pośredniej, inaczej będą postrzegać swoich przeciwników.

Jeśli zobaczę, że każde negatywne i pozytywne zdarzenie ma miejsce tylko po to, by popychać mnie ku wyższemu celowi, będę traktował obie strony z równym szacunkiem, jak pisali mędrcy, „miłość pokryje wszystkie przewinienia” (Przysłów 10:12). Pojednanie w obecnym stanie politycznej opozycji można znaleźć we wspólnym optimum – dla obopólnych korzyści, w którym nikt się nie poddaje, ale wszyscy się zgadzają – aby urzeczywistnić wspólny ideał kwitnącego narodu i harmonijnego społeczeństwa.

Źródło: https://www.newsmax.com/michaellaitman/politics-families/2020/11/10/id/996295/


Każdy Prezydent Połowy Narodu jest nielegalny

Ameryka jest podzielona na dwie połowy, które nienawidzą się nawzajem na śmierć. Cokolwiek powie ktoś, drugi instynktownie przeciwstawia się niezależnie od treści. Kiedy jeden kandydat reprezentuje połowę narodu, a drugi drugą połowę, żaden z nich nie reprezentuje kraju. To impas, który doprowadzi albo do wojny domowej, albo do zjednoczenia na zupełnie nowym poziomie. Obecnie to pierwsze jest znacznie bardziej prawdopodobne.

Obie strony mają świetne argumenty. Przedstawiają je jasno i klarownie, ale nikogo to nie przekonuje. Nikt nawet nie słucha. W rzeczywistości oba argumenty można uznać za zasadne, ale oba są błędne. Dlaczego się mylą? Bo jeśli myślisz, że pójście po twojej myśli uczyni kraj lepszym, podczas, gdy w rzeczywistości zwiększasz podziały i wrogość, to niezależnie od tego, jaki masz argument, jest on zły.

Co więcej, kiedy społeczeństwo osiąga taki poziom nietolerancji, to nie można już nazwać tego demokracją. Nawet, jeśli wygrasz wybory, to i tak prawie połowa kraju sprzeciwia się wszystkiemu, co robisz i czuje, że Ty, zwycięzca, narzucasz im swoją opinię wbrew ich woli. Podstawą demokracji jest uznanie, że większość przewodzi, biorąc przy tym pod uwagę poglądy i potrzeby mniejszości. Kiedy nie ma zaufania, nie ma poczucia wzajemnego szacunku, ani nie ma demokracji.

Zamiast tego jest tyrania jednej połowy nad drugą. To jest sytuacja wysoce wybuchowa i taka jest obecnie Ameryka. Jeśli Amerykanie nie wyjdą szybko z martwego punkty, w jakim się znaleźli, w najbliższej przyszłości może dojść do wybuchu wojny domowej.

Aby zmienić sytuację w Ameryce, Amerykanie muszą najpierw zrozumieć, że nigdy nie przekonają drugiej strony. Nikt się z nikim nie zgodzi – ani teraz, ani nigdy. Doszliśmy do takiego poziomu skupiania się na sobie, że nie możemy słuchać siebie nawzajem, więc perswazja jest nie na miejscu. Następnie Amerykanie muszą zaakceptować, że nieporozumienia nie są problemem, ale zaistniałą sytuacją, z którą muszą sobie poradzić, w przeciwnym razie jedyne wyjście, jakie zobaczą to pozabijać się nawzajem.

Zakładając, że Amerykanie nie opowiadają się za wzajemną eksterminacją, muszą znaleźć sposób na wspólne życie. Rzeczywiście, jest taki sposób. Cała rzeczywistość jest zbudowana na uzupełnianiu się przeciwieństw, które żyją obok siebie i tylko ich wzajemne istnienie tworzy harmonię, równowagę i życie!

Przeciwieństwa nigdy się nie zgadzają. Gdyby tak się stało, zgoda by ich anulowała i przestałyby istnieć. W rzeczywistości istnienie jednego umożliwia istnienie drugiego. Czy byłby dzień bez nocy, narodziny bez śmierci, wiosna bez jesieni lub głowy bez ogonów? Nie byłoby niczego; wszechświat by nie istniał.

Dopiero, gdy zdasz sobie sprawę, że potrzebujesz obu stron, możesz zacząć wszystko rozwiązywać. W rzeczywistości, gdy jednoczysz się ponad sporem, odkrywasz, że spór już nie istnieje, że jego jedynym celem było skłonienie cię do zjednoczenia wbrew twojej woli. Odnosi się to zarówno do relacji osobistych, jak i do stosunków międzynarodowych. Może to być trudne do zrozumienia w tej chwili, ale gdyby Ameryka zjednoczyła swoje szeregi, żaden z problemów polityki zagranicznej, którymi się teraz zajmuje, nie pozostałby aktualny.

Kiedy idziesz ramię w ramię z rzeczywistością, rzeczywistość idzie ramię w ramię z tobą. Kiedy przeciwstawisz się rzeczywistości i spróbujesz narzucić swój pogląd połowie narodu, który się z tobą nie zgadza lub nie akceptuje twojego przywództwa, przegrywasz zarówno w sprawach wewnętrznych, jak i międzynarodowych. Jedyne, czego potrzeba w dzisiejszym podzielonym świecie, to jedność. Ci, którzy to przeoczą, pozostaną w tyle i upadną z powodu wojny lub rozłamu społecznego. Ci, którzy to pojmą, poprowadzą świat w przyszłość.

Źródło: https://www.newsmax.com/michaellaitman/illegitimate/2020/11/06/id/995713/


Warsztat: tworzenie duchowego parcufa

Warsztat – jest to parcuf, który tworzymy w połączeniu między sobą, aby odczuć w nim świat duchowy. Jeśli go nie zbudujemy, to nic nie odczujemy. Jest to nasz wspólny parcuf, o którym Kabała mówi: rosz – toch – sof, dziesięć sfirot itp.

Gdy dziesięciu ludzi próbuje anulować się wobec siebie nawzajem i zaczynają omawiać pytanie, wówczas tworzą między sobą połączenie. Wnoszą w to połączenie omawiany problem, wznoszą się ponad nim i w taki sposób znajdują rozwiązanie, ale rozwiązanie – na poziomie duchowym. Przede wszystkim zjednoczenie, a nie “intelekt” powinno przynieść prawidłowe rozwiązanie.

W rzeczywistości, nie doszliśmy jeszcze do tego, ponieważ w grupach nie ma prawidłowej łączności między ludźmi. Ja zadaję jakieś pytanie a wy zaczynacie zagłębiać się w nie, zamiast jednoczyć się w nim. Przecież zjednoczenie jest ważniejsze niż samo pytanie.

Chcecie otrzymać odpowiedź poprzez rozum, a w rzeczywistości należy ją znaleźć w zjednoczeniu. Dlatego nie przywiązujcie nadmiernej uwagi do samego pytania. Kiedy zjednoczycie się prawidłowo, to otrzymacie na nie odpowiedź bez specjalnego rozmyślenia i intelektualnego filozofowania.

Z lekcji w języku rosyjskim, 11.02.2014


Jedność HaWaJaH – ELOKIM

каббалист Михаэль Лайтман Z listu Baal HaSulama (Nr.16): Tajemnica jedności HaWaJaH-ELOKIM – człowiek łączy je w sobie razem jak jedno, czym przynosi Stwórcy wielką radość i wywołuje światło we wszystkich światach.

W związku z powyższym, są 3 sfery:

– świętość – miejsce duchowości,
– grzech – miejsce sił nieczystych,
– miejsce wolności wyboru nie należące ani do świętości, ani do grzechu, o które walczą czyste i nieczyste siły. Jeśli człowiek z wolnego wyboru próbuje osiągnąć połączenie, to zawraca ten obszar pod władzę świętości.

Na tym polega cała nasza praca. To było celem stworzenia: stworzyć człowieka, który upodobni się do wyższej siły. Na miarę swojego rozwoju, stworzenia przybliżają się do takiego stanu, kiedy zaczynają mieć możliwość wolnego wyboru, każdy w swoim czasie. Jeżeli człowiek dochodzi do takiego progu, za którym ma otrzymać wolność woli, to Stwórca doprowadza go do grupy i kładzie jego rękę na dobry los, mówiąc: „Weź go!”

Jeśli człowiek to przyjmuje, tj. chce poprzez środowisko włączyć się w naprawiającą wyższą siłę, upodabniając się do jej właściwości, solidaryzując się z nią i usprawiedliwiając, łączy się ze Stwórcą, to stopniowo zaczyna ujawniać swoje zło. Zło – jest to specjalna jakość, siła, odkrywająca się w człowieku, przeciwna jego zbliżeniu się do Stwórcy. Praktycznie, wyraża się to w odrzuceniu, którego on doświadcza odnośnie środowiska, w niechęci, aby zbliżyć się do niego.

Ujawnia się siła nienawiści działająca przeciwko Stwórcy, która jest nazywana „faraon”. Wszyscy złoczyńcy i grzesznicy opisani w Torze są w rzeczywistości jedną siłą, jakoby walczącą przeciwko Stwórcy. Oczywiście, wszystkich tych grzeszników budzi On sam, przecież „Nie ma nikogo oprócz Niego”. Wszyscy oni na różne sposoby odpychają człowieka od świętości, tj. od połączenia ze Stwórcą, od pozyskiwania siły darowania i miłości do przyjaciół, poprzez którą mógłby osiągnąć miłość do Stwórcy, podobieństwo właściwości.

Stany ukazujące człowiekowi, że jego natura jest nieskończenie oddalona od Stwórcy i przeciwstawna obdarzaniu i miłości, nazywane są złoczyństwem. Jeśli człowiek przezwycięża je i wykorzystuje do zbliżenia ze Stwórcą, z pomocą środowiska, nauki, światła powracającego do źródła – to nazywane jest to przykazaniem.

Możliwość wyboru, jak radzić sobie z odkrywającym się złem: naprawić je czy nie, nazywa się obszarem wolnej woli. Są ludzie, którzy już osiągnęli taki poziom rozwoju, że w nich odkrywają się takie stany: przykazanie, czynienie zła i miejsce wolnego wyboru. Może to dotyczyć okresu przygotowań, jak i bezpośredniej pracy duchowej.

Jeśli człowiek pracuje już po tamtej stronie granicy duchowego świata (machsom), to odkrywając swoje zło, odczuwa przeciwstawną siłę Stwórcy i natychmiast zaczyna realnie pracować z tymi siłami. Stwórca przejawia swoje zarządzanie jako absolutnie dobre zarówno dla grzeszników, jak i sprawiedliwych. Ta siła miłości i obdarzania znajduje się naprzeciw człowieka jako wzór.

A kiedy ona zniknie, to człowiek powinien uzyskać taki przykład zarządzania od grupy. Drogą różnych forteli i napraw człowiek musi z pomocą grupy upodabniać się do tego zarządzania, które nazywa się ELOKIM. Malchut osiągająca właściwość Biny, nazywa się ELOKIM.

HaWaJaH jest to światło Chochma, odziane w światło Chassadim, w ELOKIM. W ten sposób możemy osiągnąć jedność HaWaJaH – ELOKIM, obłóczając światło Chochma w światło Biny, Chochmy w Chassadim.

Człowiek, który podnosi swoje pragnienia, Malchut do poziomu Biny, do świętości, emanacji, może otrzymać całe światło Chochmy. Stwórca objawia się w takim naczyniu, które zostało naprawione przez człowieka w celu oddawania. Tak HaWaJaH łączy się z ELOKIM.

W tym jednym zdaniu “Jedność HaWaJaH – ELOKIM” zawarta jest cała nasza praca, cała rzeczywistość i cel całego rozwoju – koniec naprawy (Gmar Tikun).

To cud, że w tak krótkiej kabalistycznej formule mieści się przyczyna stworzenia, cały proces rozwoju i jego końcowy rezultat.

Z przygotowania do lekcji, 24.12.2013 


Od „Narodowego zjednoczenia“ do objawienia Stwórcy

Nie spodziewam się żadnych dramatycznych globalnych wstrząsów, aż do jesieni 2014 roku, mimo że ten rok ujawni wiele nagromadzonego zła. Przecież ludzkość zmagazynowała już wiele „pojemników z trucizną“ , które muszą zostać zneutralizowane.

Proces ten rozpocznie się w 2014 roku, jednak mamy jeszcze czas, który powinniśmy efektywnie wykorzystać, aby jak najszybciej i jak najlepiej się do tego przygotować.

Wszyscy musimy być aktywni w dziedzinie integralnej edukacji. Nie wystarczy „tylko“ studiować Kabałę. Studiujemy już 15 lat – a teraz nadszedł czas na metodę masową, która zobowiązuje nas do działania.

Do tej pory nie zajmowaliśmy się praktycznym zastosowaniem Kabały. Podobnie jak ludzie w minionych pokoleniach, przechodziliśmy tylko etapy przygotowania. Ale od 2014 r. zaczynamy praktycznie realizować program stworzenia w nas samych. Dlatego też organizujemy grupy w celu realizacji i wdrożenia zasad miłości do bliźniego na świecie.

Nazywamy to “integralną metodą”, chociaż jest to dla nas ta sama Kabała. Używamy tych samych wskazówek Baala HaSulama i Rabasza – lecz dostosowując je na razie do górnych, najmniej „subtelnych” warstw pragnienia otrzymywania.

Dzięki takiemu podejściu będziemy w stanie osiągnąć bardziej komfortowe odczucia na niskim duchowym poziomie – coś w rodzaju “ narodowego zjednoczenia”. Trochę egoizmu i trochę dobra. Nie jest to jednak Stwórca, ale raczej przejście z negatywu (-) do pozytywu (+) i nie więcej.

A mądrość Kabały zawiera w sobie wszystkie pozostałe poziomy. Przede wszystkim pragnienie jedności i odkrywanie swojej złej skłonności, która wyklucza połączenie. Następnie wznoszenie się na miarę wysiłków w celu połączenia się z dobrym początkiem. To się nazywa “Nauka Kabały” albo “Objawienie Boskości”.

2013-12-23 rav_bs-maamar-le-sium-zohar_lesson_01

Dlatego integralna metoda i Mądrość Kabały różnią się swoim zasięgiem. Pierwsza poprzedza drugą – jest to jak otwarcie drzwi dla szerokich mas społecznych, a potem zobaczymy, jak ludzie będą przez nie przechodzić.

To także będzie przebiegać stopniowo, na miarę jak będziemy studiować z nimi budowę systemu sterowania i opatrzności – światy duchowe, wewnętrzną naturę człowieka – nasze pragnienia i skłonności, jak również metody pracy – ograniczenie, ekran, odbite światło.

Najpierw zaczniemy od psychologii, stopniowo przechodząc na język Kabały, ale zawsze w kontekście naszych pragnień, interakcji itd. Ludzie będą się uczyć, w jaki sposób tworzymy połączenia między sobą i jak odkrywamy w tym siłę, która nas jednoczy.

I nie ma znaczenia, jak ją nazwiemy – “Stwórca”, czy powiedzmy “czynnik integralności”. W taki sposób przechodzimy stopniowo do Kabały. Nie widzę tu żadnych problemów. Musimy tylko zabrać się do pracy.

Z lekcji do „Artykułu na zakończenie Księgi Zohar”, 23.12.2013


Jeden za wszystkich, wszyscy za każdego

2012-02-24 5470_wPytanie: Co oznacza „ograniczenie“ (cimcum) w grupie?

Odpowiedź: Dopóki nie będziemy automatycznie postrzegać słowa „pragnienie“ w postaci wspólnego pragnienia, nic nam nie pomoże. Jeśli mówimy o naczyniu, powinniśmy natychmiast zrozumieć, że oznacza to „razem”. Gdy  mówimy o świetle – jest to przyjemność, która objawia się w nas, kiedy się łączymy.

Powinno to występować absolutnie instynktownie. Instynkt ten powinien zaszczepić się w naszym sercu, żeby stało się to dla nas oczywiste, że tak jest i inaczej być nie może. To jest tak, jakbym usłyszał słowo kwaśny i natychmiast poczuł ten smak w ustach.

Zrobić  “ograniczenie” na swój egoizm oznacza, że we wszystkich sytuacjach, które się dzieją, chcemy razem podnieść wielkość Stwórcy, siły obdarzania, powyżej siły otrzymywania. Oznacza to, że pierwszym warunkiem jest: co by się nie stało, zobowiązujemy się przede wszystkim do połączenia i pozostania, jak jeden człowiek z jednym sercem.

Po drugie, powinniśmy trzymać się siły wzajemnego poręczenia, stopniowo wzmacniając się każdy kosztem wszystkich i wszyscy kosztem każdego. To będzie oznaczać, że osiągnęliśmy wspólne pragnienie.

2013-12-05 hrav_bs-tes-02_lesson_pic03 (1)

Tak więc, stoimy pod górą Synaj, wokół tej góry nienawiści, połączeni w jedno serce i związani wzajemną gwarancją. To oznacza, że spełniliśmy te dwa warunki.

A poza tym, potrzebny jest nam Mosze (Mojżesz) i  Tora na szczycie góry. Oznacza to, że tam na górze osiągnęliśmy połączenie ze Stwórcą. Mosze – jest to nasza wspólna siła, znajdująca się  ponad nami. Trzecim warunkiem jest wielkość Stwórcy, duchowego celu.

Z lekcji do “Nauki dziesięciu Sfirot”, 05.12.2013