Artykuły z kategorii Izrael dzisiaj

Moje myśli na Twitterze, 13.01.2021

To wielka radość widzieć, że większość ludzi jest przeciwna szczepieniom – nikomu nie wierzą. Wszystkie organizacje pokazały, że są skorumpowane i troszczą się tylko o siebie. To objawienie zła, egoizmu. I jest to bardzo cenne – to jest początek końca naszego społeczeństwa, bo ludzie sami zniszczą jego egoistyczną formę.

Nie ma i nie będzie więcej przełomów. Minął już czas wielkich odkryć. Następny przełom nastąpi dopiero poprzez zmianę w samym człowieku – w jego pracy z samym sobą, w zmianie z jego egoistycznego „ja” na altruizm. Ta zmiana pociągnie za sobą wszystkie odkrycia nowych czasów. W przeciwnym razie czeka nas stagnacja…

Stwórca wywrócił się na lewą stronę – stworzył w ten sposób coś, co jest Mu przeciwne – egoizm. Musimy zbudować siebie na nowo – przeciwnych teraz, do Stwórcy – aby się do Niego upodobnić. W ten sposób Stwórca pomaga nam, wydobywa w nas wartości przeciwne Jemu (Ego) w kolejności ich właściwej, stopniowej korekty.

2021rok. Staje się oczywiste, że jest praca tylko dla części ludzi. Reszta musi zbudować nowe społeczeństwo. Między sobą. Oznacza to, że uczenie tego i budowanie nowych relacji własnymi siłami oraz nowych ludzi z siebie samych – to najważniejsza rzecz, która wydarzy się, i zaczniemy ją w tym roku.

Pandemia oddzieliła wszystkich od wszystkich niezależnie od rodzaju połączenia. Ale właśnie dzięki temu potrzeba prawdziwego połączenia, między wszystkimi, stanie się oczywista. Po uświadomieniu sobie tego, ludzkość zacznie pracować nad sobą.

Ogłoszenie totalnej kwarantanny jest przyznaniem się do całkowitej porażki, totalnego chaosu w systemie podejmowania decyzji przez rząd. Wszyscy tak myślą! Tak będzie, dopóki ludzie nie zdadzą sobie sprawy, że rozwiązaniem jest jedność społeczna, a nie bezpośrednia wojna z wirusem.

2021 to rok, w którym świat przechodzi od gospodarki rynkowej i informacyjnej do bliskości społecznej i osobistej – dopóki ludzie nie zaczną zbliżać się do siebie ponad wszelkimi granicami. To nie są fantazje, ale prawdziwy krok naprzód w realizacji planu natury odnośnie rozwoju człowieka – w kierunku pełnego zjednoczenia z systemem ADAM.

Cieszę się z nieustannie pojawiających się niepokojów, bo właśnie nad nimi wciąż na nowo staram się o połączenie z przyjaciółmi, a przez nich – ze Stwórcą. Nie chcę, żeby egoizm się skończył. Cieszę się, że istnieje i ponad nim mogę pokazać swoje nastawienie, miłość do Stwórcy.

Covid” w Izraelu: kraj „upadł” w zły sposób – epidemia wyprzedza szczepienia. Tak powinno być – całe zło na świecie bierze się z rosnącego braku podobieństwa do Stwórcy. A podobieństwo zależy od aspiracji Żydów – a poprzez nich – do wszystkich ludzi na świecie. Badaliśmy to na początku pandemii. Losy świata zależą od Żydów!

Niedawne zachowanie mas mediów głównego nurtu, jest ewidentnie ukierunkowanym rządem Stwórcy. Ponieważ przez to zaczęto restrukturyzować społeczeństwo, z powodu objawienia zła i braku edukacji. Spowoduje to pojawienie się nowej generacji w świadomym wzniesieniu się ponad egoizm.

Rok 2021 obnaży koniec globalnego systemu finansowego. Nie ma się gdzie dalej rozwijać. Rozwój. Inwestowanie środków. Socjalizm powstanie na całym świecie – ale nie w stylu sowieckim – dyktatorskim, raczej w kierunku porządku społecznego opisanego przez Kabałę.

Problem ludzkości polega teraz na uświadomieniu sobie, że jedyne słuszne wyjście z kryzysu polega na poprawieniu relacji międzyludzkich z egoistycznych na altruistyczne. Powrót do relacji biznesowych bez poprawiania relacji międzyludzkich doprowadzi do ogromnego kryzysu!

https://twitter.com/LaitmanPolska


Maruderzy w szkole życia

Staramy się, by nasze dzieci powróciły do szkoły, ale sami nadal się nie uczymy, nie nadążamy za tym, co się dzieje. Dlatego drugi rok pozostaniemy w tej samej klasie.

2020-10-29_otstayushhie-v-shkole-zhizni

W przeddzień zakończenia kwarantanny okazało się, że dzieci pomimo zwykle bezobjawowego przebiegu choroby, przenoszą koronawirusa na równi z dorosłymi. Zaskoczyło to izraelski system edukacji, który po prostu nie ma pieniędzy, by bezpiecznie zorganizować swoje tradycyjne struktury.

Szkolne nauczanie wymaga wentylowanych pomieszczeń lub otwartych terenów, ale skąd je wziąć i jak dostosować do izraelskich warunków klimatycznych? Małe grupy wymagają wielu nauczycieli, a ich należy rekrutować i odpowiednio przygotować.

Ponadto nie wiemy, jak postępować będzie epidemia, i jakie ma jeszcze w zanadrzu niespodzianki. Dziś wymaga się szczególnych warunków nauczania, a jutro na przykład będziemy potrzebować jednego nauczyciela na każdego ucznia i po jednej przedszkolance na każde dziecko.

W takiej sytuacji nie ma dobrych rozwiązań. Wszyscy – dzieci i dorośli – znaleźliśmy się w imadle, i nie możemy wrócić do znanego nam świata. Nie chodzi tylko o szkoły: całe strefy są zamknięte, a żeby ponownie je otworzyć, trzeba najpierw odkryć coś w sobie.

Ostrzegałem od samego początku epidemii, że ona zmieni społeczeństwo i świat. Dziś mówią o tym wszyscy. Ale tak naprawdę nie pogodziliśmy się z tą myślą i uparcie oczekujemy powrotu do przeszłości. Epidemia to dla nas sytuacja nadzwyczajna, choć globalna, która kiedyś się skończy.

Ale mylimy się. To nie jest nagły wypadek, to nowy świat nadchodzi, który puka do drzwi i zmienia nas, czy to nam się podoba, czy nie. Nowy świat ma inne prawa i inne cele, przełamuje „nierozerwalne” wyznacza nowe trendy, a co najważniejsze wymaga w tym procesie naszego udziału. Dopóki naprawdę nie zaczniemy w tym uczestniczyć, wirus nas nie opuści.

Teatr absurdu

Jeszcze w czerwcu mówiłem o tym, że strategia walki z koronawirusem nie powinna sprowadzać się do wznowienia schematu sprzed kryzysu. W końcu świat przeżywa nie zwykłą pandemię, ale jakościową transformację relacji. Od teraz, jakością naszych wzajemnych relacji, sami określamy jakość naszego życia.

Mówiąc prościej, w jaki sposób traktujemy siebie wzajemnie, w taki sam sposób żyjemy. A sami wiecie, jak odnosimy się do siebie. Stosunki osobiste, społeczne, międzynarodowe – wszystko jest zatrute.

To już prawie rok, jak Natura prowadzi nas po parku rozrywki, zwanym COVID-19, pokazuje nam, z czego należy zrezygnować, co zmienić, co stworzyć. Niechętnie wchodzimy do pawilonów, z mieszanym uczuciem nieufności i obrzydzenia: „Mówisz poważnie? Z powodu jakiegoś wirusa mamy zrezygnować z egoistycznej rutyny, mamy dbać o siebie nawzajem? Zdystansować się na zewnątrz i zbliżać wewnętrznie? Ale to jest jakiś absurd!”

A w rzeczywistości to absurd, że człowiek odmawia zaakceptowania tego, co jest oczywiste, dlatego że mu się to nie podoba. Rozpoczął się nowy etap rozwoju, świat wszedł w serię zmian tektonicznych, a my nadal wolimy postrzegać to, jako „nieporozumienie koronaawirusowe”.

I dlatego nie mamy dobrych rozwiązań. Otworzymy szkoły i przedsiębiorstwa – źle, nie otworzymy – też będzie źle. Wszędzie jest źle. Nie ma ani taktyki, ani strategii – i nie będzie. Cofamy się o krok i ze strachem czekamy na odpowiedź wirusa. To nie rozwiąże problemów ludzkości.

Zmiana kursu

Wcześniej czy później będziemy musieli wykonać krok do przodu. W tym celu musimy zrozumieć, że wcale nie chodzi o to czy otwierać, czy nie otwierać szkoły, przedsiębiorstwa, sale sportowe itd. Ale chodzi o to, jak możemy przestać być dla siebie obcy, jak otworzyć nasze serca. To jest nasze dzisiejsze zadanie – przystosować się, otworzyć na następny stan rozwoju, w którym będziemy się wznosić ponad antagonizm jedności.

Zmieńcie się” – mówi nam Natura, „zbliżajcie się sercami, starajcie się zrozumieć siebie nawzajem, bądźcie gotowi ustąpić sobie w imię silnej więzi wewnętrznej, tak jak w rodzinie ustępują sobie bliscy ludzie. Kiedy ustalicie takie relacje, wtedy zobaczycie, co, jak i kiedy otwierać, a co już nigdy się nie otworzy, dlatego że już nie jest to wam potrzebne”.

I nawet, jeśli jeszcze nie wierzymy, jeszcze mamy nadzieję, że to przeczekamy – co przeszkadza nam spróbować? Co mamy do stracenia? Dobre relacje nie wymagają pieniędzy. Nie wymagają nawet szczególnego pragnienia, wystarczy elementarna gotowość. W końcu, jaki jest najłatwiejszy i najszybszy sposób na przerwanie łańcucha infekcji, jeżeli nie szczera troska o siebie nawzajem? To zrozumiałe. Jedynie zatrzymuje nas bariera psychologiczna.

I dlatego wirus nie znika. Przecież jest posłańcem Natury, „karmi się” naszymi wzajemnymi negatywami: obojętnością, pogardą, nienawiścią. Kłócimy i gryziemy się ze sobą – a wirus rozmnaża się. Sami kultywujemy i podkarmiamy go w naszym toksycznym środowisku. Cała ludzkość – to jego szala Petriego.

Ale jest również jeden plus: wirus wskazuje na źródło problemu, na to, co musimy naprawić w nas samych. Jednak nadal staramy się naprawić koronawirusa, a nie siebie, nie dostrzegamy systemowego i wzajemnego powiązania we wszystkim, co nam się przydarza.

Pewnego dnia, zdając sobie z tego sprawę, zaczniemy kultywować zupełnie inne, przeciwstawne relacje i wypełnimy pozytywem wewnętrzną przestrzeń między nami.

Po co z tym zwlekać? Nasze nieodrobione lekcje wiszą nad nami, jak balast i ciągną na dno.


Szczepionka przeciw głupocie

каббалист Михаэль Лайтман Pogrążeni w drugiej fali koronawirusa wyraźnie widzimy, że nie prowadzimy wojny z nim, ale ze sobą. Za lawiną statystyk, którymi nas zarzucają, kryje się elementarny ludzki egoizm, który nie chce oddać władzy.

We wrześniu ponad pół tysiąca osób zmarło w Izraelu z powodu koronawirusa i jego konsekwencji. Staliśmy się krajem plagi – mimo tego, że cały świat ogarnęła pandemia, a prognozy są ponure.

Stopniowo obniża się średni wiek ofiar znajdujących się w ciężkim stani. „Wbrew stwierdzeniu, że zmarli z powodu chorób współistniejących, nowe badanie pokazuje, że bez „korony” żyliby, co najmniej pół roku dłużej” – powiedział prof. Ran Blitzer, szef departamentu działu badań w Funduszu Ubezpieczenia Zdrowotnego Clalit.

Jednak nie tylko ofiary muszą być brane pod uwagę. Trzeba też wziąć pod uwagę żywych ludzi, którzy znaleźli się z dnia na dzień w coraz bardziej zaciskającym się imadle. Wcześniej czy później, wszyscy będziemy musieli zastanowić się nad tym poważnie, co się dzieje i będziemy musieli wyciągnąć wnioski. To imadło nie rozluźni się za pomocą magicznej różdżki, albo szczepionki. Sytuacja jest o wiele bardziej krytyczna.

Chcemy tego czy nie, koronawirus zmusza nas do strasznej, nienawistnej konieczności – do troski o innych ludzi, na których nam nie zależy. Człowiek bezpośrednio zależny jest od otaczających go ludzi i ta zależność się nasila.

Wkrótce zobaczymy, że każdy przejaw naszej nieodpowiedzialności, każdy przykład obojętnej postawy, natychmiast wywołuje negatywną reakcję systemu, w którym wirusy i inne „naturalne” klęski „żywiołowe” są tylko czynnikami wpływu, nośnikami sygnałów. System nie wycofa się, ponieważ tego wymaga nasz rozwój.

Mam wielką nadzieję, że szybko przejdziemy obecny etap. W rzeczywistości zagraża nam bardzo ciężkimi „komplikacjami”, gdyż trudno jest dotrzeć do człowieka pogrążonego w zwykłym egocentrycznym obrazie świata. Nie słyszy, nie zauważa sygnałów z zewnątrz, dopóki ich moc nie stanie się destrukcyjna…

Czego nie słyszymy?

Nie słyszymy przesłania Natury: „Nie jesteście mądrzejsi ode mnie, silniejsi ode mnie. Jesteście moimi ukochanymi dziećmi, które osiągnęły próg dojrzałości. I dlatego musicie dostosować się do moich praw”.

Problem, który postrzegamy, jako koronawirus nie leży na poziomie biologicznym, a na poziomie relacji międzyludzkich – w najważniejszej i najbardziej zaniedbanej sferze naszego życia. Ludzie, którzy sieją nienawiść, są chronieni przez prawo. Głoszenie wrogości jest integralną częścią „wolności”. Musimy tylko ukryć się za „prawicowymi” hasłami: politycznymi, ideologicznymi, neoliberalnymi, religijnymi.

Inaczej być nie może: w egoistycznym społeczeństwie trzeba dać ujście nienawiści, aby nie wydostała się pod ciśnieniem, zmiatając wszystko na swojej drodze.

Ale ten „zawór” już nie działa. Negatyw płynie już wszędzie, a sytuacja tylko się pogarsza. Pora przejść do nowego społecznego paradygmatu, do nowych relacji, bez względu na to, jak utopijnie by ich nie przedstawiał nasz przekupiony, kłamliwy „racjonalizm”.

Spójrzcie: on nie jest już racjonalny. Jego rady są nieskuteczne. Izrael kierując się nimi, tylko grzęźnie coraz głębiej i głębiej wyprzedzając całą planetę, obwiniając polityków za katastrofę, ale oni dokładnie odzwierciedlają stan narodu.

Jak długo można ignorować oczywiste? Jak długo można nadeptywać na grabie w nadziei na inny wynik? Jak długo można napychać lekarstwami umierający stary świat? On umiera, dlatego że nadszedł jego czas. A my musimy patrzeć w przyszłość i budować nowy świat, póki jeszcze jest czas.

Nawet bogowie są bezsilni w walce z głupotą” – te słowa Friedricha Schillera, podchwycone przez Izaaka Asimowa, trafnie charakteryzują obecny stan. Nasi „bogowie” są pokonani i bezsilni, są na łożu śmierci, ale my automatycznie kontynuujemy przestrzeganie przestarzałych dogmatów. Pozbądźmy się wreszcie ich władzy. Spójrzmy w przód, a nie w tył.

W przeciwnym razie czeka nas agonia. Lekarze już ostrzegli, że koronawirus może rozprzestrzeniać się drogą powietrzną, nie tylko w mikrokropelkach, ale to jeszcze nie wszystko. W pewnym momencie okaże się, że nawet skafandry nie uratują nas przed nim. W rzeczywistości cierpimy z powodu wirusa niezgody między nami i on nie zna granic, przenika na wskroś przez wszelkie bariery, jak krótkie fale, których nasz sprzęt nie może przechwycić. Zarażamy się wzajemnie, emitując obojętność i nienawiść.

Oto, dlaczego kwarantanna stuprocentowo nie pomoże. Ona nas tylko „wypłucze”, wyczerpie, osłabi uścisk egoizmu, aby ludzie usłyszeli w końcu przesłanie Natury, przyjęli nakaz czasu. Nie ma innego wyjścia, możemy pozbyć się wirusów tylko wtedy, gdy oczyścimy relacje między nami.

Kochajcie się nawzajem” – mówi Natura – i wtedy nic was nie skrzywdzi. Nawet, jeśli myślicie, że to niemożliwe – dążcie do tego, „wiosłujcie”, zmierzajcie do tego z całej siły. A ja pomogę. Tak samo rodzice pomagają dzieciom w pokonywaniu trudności na drodze do dorastania.

Przełomowy moment

Co robimy dzisiaj? Sami otwieramy drogę wirusowi, dlatego że nie jesteśmy w stanie dojść do porozumienia, pomyśleć o sobie nawzajem, o tym, co najważniejsze, dlatego że przez naszą bezduszność przenosimy infekcję za pośrednictwem wewnętrznych kanałów ogólnoludzkiego systemu. Zamiast filtrować, blokować wirusa niezgody, otwieramy się na niego, stajemy się wobec niego bezbronni.

Przecież negatywne myśli i uczucia reprezentują „najwyższy” wirusowy poziom, w który „ubierają się” wirusy niższego rzędu. Można powiedzieć, że jest to „protoplasta” wszystkich wirusów, podstawowa wada systemu.

Nikt nie może sam się przed nim obronić. Trzeba się jemu przeciwstawiać wspólnym wysiłkiem, współdziałaniem, wspólną gotowością do wzniesienia się ponad siebie, dla dobra innych. I wtedy nasza matka Natura pomoże nam. Ponieważ będzie to już dojrzałe podejście do życia i do siebie nawzajem.

Ale na razie jesteśmy głusi na wezwanie Natury. Świat rozpada się i nie rozumie, co się dzieje. Konsekwencje są łatwe do wyobrażenia: w warunkach narastającego kryzysu wszyscy będą myśleć tylko o sobie. Światowy handel załamie się, łańcuchy produkcyjne zostaną przerwane, dostawy żywności zostaną zakłócone lub przerwane, konflikty społeczne i międzynarodowe rozkwitną bujnymi kolorami. Przed nami nie recesja, a otchłań!

I to nie wirus jest winny, ale nadęte, nieokiełznane ludzkie ego. Z nim musimy walczyć, cały świat musi. Wszystkie nasze kłopoty pochodzą od niego. Przyznajmy choćby to na początek, zastanówmy się nad tym. Prawidłowa diagnoza, to jedyna droga do uzdrowienia.

Głupio jest zaprzeczać temu, co niezwykłe, co nie od razu mieści się w głowie. Przecież, jeśli doszliśmy do krytycznej sytuacji i nie jesteśmy w stanie jej rozwiązać, to znaczy, że coś umyka naszej uwadze. Jest coś, czego nie bierzemy pod uwagę.

Nie uwzględniamy Natury, która ustaliła prawa rozwoju. Oczywiście, można też usłyszeć je na kolanach, na łopatkach. Ale to nie są jej metody – to są nasze metody. W rzeczywistości nic poza egoizmem nie przeszkadza nam już teraz zmienić biegu wydarzeń.


Kłótnie i spory

каббалист Михаэль ЛайтманSzczerej prawdy nie trzeba udowadniać. Do niej wspólnie należy dojrzeć. 

Po sześciu miesiącach walki z koronawirusem zaczynamy zdawać sobie sprawę z jego niesamowitej lekcji: problem nie leży w nim – problem tkwi w nas. W ogóle wszystko złe, co się z nami dzieje, jest zakorzenione w nas samych. 

Gdybyśmy naprawdę troszczyli się o siebie nawzajem, już dalibyśmy sobie radę z epidemią. Gdybyśmy myśleli o kraju i ludziach, a nie o biznesie i portfelach już odbudowalibyśmy gospodarkę,. Zapewnilibyśmy każdemu prawdziwy biznes i prawdziwy wypoczynek, jeśli bylibyśmy razem.

Ale jesteśmy rozdzieleni. Nie mamy wspólnego poglądu, wspólnie zorientowanych wytycznych, wspólnych wartości, wspólnego pociągu do jedności ponad sprzecznościami. I dlatego wirus powoli zjada nas od środka – obojętnością, niezgodą, wrogością.

To samo dotyczy bitew politycznych. Ale tutaj uczucia całkowicie podporządkowują umysł i dzielą nas na nieprzejednane obozy. Kiedy to do nas dojdzie: polityka nie rozwiąże tego kryzysu? Polityka tylko odwraca uwagę od istoty, od tego, co jest w środku, w nas, między nami.

Na naszych oczach społeczeństwo pogrąża się we własnej niższości moralnej, w kryzysie zaufania, wzajemnego zrozumienia i wzajemnej pomocy. I chociaż w zasadzie to rozumiemy, ale nie jesteśmy jeszcze gotowi, aby przyznać się przed sobą: „Tak, jesteśmy winni. Jesteśmy winni, że nie sprzeciwiamy się egoizmowi. Dzięki niemu stajemy się przestępcami – przekraczamy podstawowe granice współczucia, harmonii społecznej, zdrowego rozsądku. Już sama myśl o tym, aby dogadać się polubownie, przyprawia nas o wymioty”.

Wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni. Wszyscy bez wyjątku. Chociaż dla siebie osobiście czasami wydaję się być bezgrzeszny, ale czy naprawdę jest miejsce dla aniołów w tak egoistycznym społeczeństwie? Czy można nie ubrudzić się, wchłaniając codziennie negatywy?! 

Więc co mamy z tym zrobić?

Wszystkie grzechy pokrywa miłość

Wszystkie grzechy, przestępstwa pokrywa miłość” – powiedział król Salomon. Powiedział nie dla pięknego słowa. On również gotował się w tym kotle i doskonale rozumiał, z czym ma do czynienia. Jego rada nie jest pouczającą abstrakcją. Należy tylko zrozumieć sens terminów.

Na początek, czym są „grzechy”? Nerwowość? Kłótnie? Obelgi? Nienawiść? Pogarda? Obojętność? Duma? Narzucanie swojej prawdy w każdy sposób?

Nie całkiem. To wszystko są objawy, a prawdziwy problem pojawia się, gdy je widzimy i nic nie robimy. To właśnie jest prawdziwe przestępstwo – przeciwko samym sobie, przeciwko naszej przyszłości i przyszłości naszych dzieci. Widzieć to wszystko w sobie, pogrążać się w destrukcyjnej niezgodzie i nic nie robić oznacza być przestępcą.

Ale dlaczego naszą upartą naturę nie należy złamać, a „pokryć miłością”? I co to znaczy pokryć? Pierwsze jest mniej więcej zrozumiałe: nie możemy zniszczyć w sobie egoizmu. Różowe marzenia o powszechnym cudownym, poprawnym politycznie raju – to tylko infantylne fantazje, wyssane z palca przekonania, których celem jest podporządkowanie sobie świata, siłą.

Urodziliśmy się z egoistyczną naturą nie dlatego, aby zabić ją w sobie, a dlatego, aby wznieść się ponad nią, wzrastać dzięki niej. Staniemy się lepsi, jeśli zrozumiemy, kim jesteśmy, jeśli spojrzymy w twarz własnemu egoizmowi i znienawidzimy go, a nie siebie nawzajem. 

Egoizm ostatecznie wypycha nas w górę, ponad siebie. I wtedy, rozumiejąc w końcu zadanie, „pokryjemy” go miłością. Rzeźbę naszych grzechów pokryjemy cienkim pozłoceniem wzajemnego obdarzania – i wszystko się zmieni. Intencja decyduje o wszystkim.

Ale zaczekaj, przecież prawdziwej miłości jeszcze nie ma! To prawda, ale teraz wyraźnie widzimy, że ona jest nam konieczna. Tylko ona. Nie poradzimy sobie bez niej. Wszystko inne stanie się jej pochodną.

Jak miło i przyjemnie jest siedzieć razem z braćmi. Są to przyjaciele, kiedy siedzą razem i są nierozłączni. Na początku wydaje się, że walczą między sobą i są gotowi wzajemnie się pozabijać. Ale potem powracają do braterskiej miłości”. (Księga Zohar)

Król Salomon wiedział, o czym mówi. Prawdziwe braterstwo rodzi się z nienawiści, z przeciwieństwa. Przecież my wszystko postrzegamy na podstawie kontrastu. Kiedy są dwa bieguny, wtedy powstaje wspólne pole miłości.

Oto dlaczego w naszych sporach nigdy nie będzie zwycięzcy. Prawdy nigdy nie można znaleźć na jednym z biegunów. Nasi mędrcy wiedzieli o tym i dlatego ich spory były zawsze konstruktywne, a nasze zawsze destrukcyjne.

Przestańmy więc nasiąkać trucizną wiadomości. One nas zabijają. I to wcale nie są wiadomości, już wiele razy przez to przechodziliśmy. W oszołomieniu polityki, sektoralizmu, pieniędzy i władzy nie ma prawdy. Tam są tylko ambicje, kłótnie i w przyszłości całkowity krach. 

Egoiści przywłaszczają sobie prawo do prawdy i kłócą się z prawdami innych ludzi. Mędrcy spierają się, aby razem dojść do prawdy. Egoiści biją się za swoją słuszność. Mędrcy zajmują różne pozycje, aby z różnych stron rzucać światło na ciemność i rozpoznawać prawdę.

Wszyscy znają spór między szkołami Shamaia i Hillela, w którym prawda nie jest tak naprawdę za Hillelem, ale za jednością, którą osiągnęli dzięki poprawnej pracy nad sprzecznościami. Wtedy żydowski naród jeszcze umiał to robić. Dziś będziemy musieli nauczyć się tego na nowo, po opanowaniu metody kabalistycznej.

Przecież wszystko złe, co się z nami dzieje, to jest to zło w nas. I możemy to naprawić razem, utrzymując równowagę między dwoma biegunami. Wówczas nasze grzechy zamieniają się w węgle w piecu wspólnej miłości i ona przynosi pokój między przeciwieństwami. 

Negatyw ukrywa w sobie odcisk pozytywu. I jeśli dzisiaj zderzamy się z naszą naturą w jej różnych przejawach, musimy zrozumieć: przejawiając egoizm, ujawniamy brak miłości. Nienawiść – to jeszcze niedojrzały owoc miłości, do której dojdziemy jutro. Oczywiście, jeśli naprawdę jej zechcemy. 


Umowa stulecia

W ostatnich dniach chcąc nie chcąc, wszyscy zadajemy sobie pytanie, czy „umowa stulecia” może stać się nagrobkiem konfliktu palestyńsko-izraelskiego. Czy ma realną szansę? 

Na początek – niepozorny, ale ważny punkt: samo słowo „umowa” odnosi się do dziedziny biznesu. Trump, jako biznesmen-polityk, myśli odpowiednimi kategoriami. 

Jednak nie wszystko podlega pieniądzom, a tutaj mamy taką właśnie sytuację. 

Niemożliwe jest „robienie interesów” między ludźmi czy narodami, bez władzy nad ich uczuciami i psychologią. W historii bywało wszystko, ale to, co dzieje się w Izraelu i wokół Izraela, nie zależy od Trumpa. 

On uważa, że jeśli coś się nie udaje, to się uda, wystarczy tylko dodać miliard lub dwa – po prostu wypełnić lukę pieniędzmi, takimi kwotami, których nikt nie będzie w stanie odmówić.

Z Palestyńczykami to nie zadziała. Przecież mamy do czynienia z problemem wynikającym z fundamentów naszego świata, z głębi ludzkiej natury i Natury w ogóle.

Konflikt między dwoma narodami był „opisany” jeszcze w Torze, która wyjaśnia, że pochodzą od dwóch różnych „matek”, z dwóch podstaw. Bez zrozumienia ogólnego systemu nie możliwy jest kompromis między nimi, a tym bardziej prawdziwe pojednanie.

Nawet „dobry wujek Sam” nie jest w stanie ustalić porozumienia między dwoma antagonistycznymi zjawiskami natury. Można to zrobić tylko przy pomocy siły wyższego rzędu.

W terminologii nauki Kabały islam odnosi się do prawej linii, chrześcijaństwo – do lewej, a Izrael – do środkowej. Rzecz jest w trzech podejściach, trzech relacjach z Naturą, jako całością. Każda ze skrajnych linii, niedziałająca w równowadze z drugą staje się destrukcyjna. Ich realne połączenie, zrównoważenie wymaga podniesienia, a podniesienie – od początku jest zadaniem Izraela, środkowej linii.

Kiedyś nasz naród podtrzymywał równowagę przeciwieństw, ale potem nie utrzymał się i popadł w niezgodę, pociągając za sobą dwie linie, które „zmaterializowały” się w dwóch religiach świata.

Upadek ten był konieczny, byśmy mogli zapoznać się z ogólnym systemem, zrozumieć, poczuć go i podnieść ludzkość do integralnego, pokojowego stanu, ustanawiając prawidłowe interakcje z wyższą siłą Natury.

Oto, co mówi słynna modlitwa „Ten, który wprowadza pokój na wyżynach Swoich, wprowadzi pokój i nad nami”. Pozytywne zmiany w systemie są dokonywane z góry, kiedy Izrael zapewnia niezbędne warunki na dole.

A zatem transakcje i umowy są bezsilne. Nie świat pomoże nam zawrzeć pokój z naszymi sąsiadami, ale my pomożemy światu zawrzeć pokój z Naturą. Na tym polega funkcja środkowej linii – ciągnięcie przeciwieństw za sobą w górę.

Nie ma innych opcji. W nowoczesnej epoce, nasze pierwotne źródła brzmią aktualnie, jak nigdy wcześniej: albo Izrael bierze na siebie wzniesienie, albo zostanie przygnieciony przez silną presję systemu, który dąży do równowagi.

Oczywiście, plan Trumpa nie uwzględnia tego wszystkiego i dlatego pozostanie planem, podobnie jak inne tego typu projekty ignorujące wiedzę i narzędzia nauki Kabały.

Co prawda, pięknie brzmią słowa amerykańskiego prezydenta: „Izrael – to światło dla świata. Ziemia Izraela – to starożytny dom i święta obietnica narodowi żydowskiemu, że nigdy więcej nie powtórzymy najmroczniejszej godziny historii”.

Trump nie tylko otwiera drzwi Palestyńczykom, ale otwarcie ostrzega, że w przypadku ich odmowy Izrael będzie miał uzasadnione, powszechnie uznane prawo do obrony przed terrorem.

Przecież przyjmujemy proponowane warunki i dlatego opór drugiej strony będzie dla nas korzystny.  Nie tracimy nic, co mamy teraz, a więcej – nic nikomu nie jesteśmy winni. Tak będzie wyglądał obraz w oczach zachodniego świata i jego satelitów.

W istocie doskonały układ: Izrael się zgadza, a jeśli świat arabski jest temu przeciwny, to on jest odpowiedzialny. Tymczasem zachowujemy to, co mogło zostać przekazane państwu palestyńskiemu.

Oczywiście to nie jest pokój. Fundamentalny problem nie został rozwiązany. Umowa stulecia została już nazwana – „ślub bez panny młodej” – tym lepiej. Nie będzie sprzeczek, konfliktów ani rozwodów między „ukochanymi”, a oni będą kontynuowali swoją „walkę” w niższych tonach.

Gdyby powstało państwo palestyńskie, nie byłoby jedynie zagrożeniem dla Izraela – ono czyhałoby na nas z dobrze naostrzonym nożem, wykorzystując każdą dogodną chwilę i dysponując zasobami, których pozbawieni są dzisiaj terroryści. Sytuacja „beczki z prochem” będzie trwała przez pewien czas.

Na czym polega rozwiązanie? Przede wszystkim nie na „terytoriach w zamian za pokój”. To już przechodziliśmy, a dokładniej przechodzimy do tej pory. Rozwiązanie musi być fundamentalne, systemowe, musi opierać się na zrozumieniu sprzeczności samej Natury. I najlepsze, co prezydent USA mógłby teraz zrobić, to pomóc nauce Kabały dotrzeć do ludzi. 

A narodowi Izraela najlepiej byłoby wreszcie wyjść z wewnętrznego wygnania i zacząć gromadzić się razem. Tylko to uczyni nas „światłem dla narodów”. Nie będziemy mieć spokoju i pokoju, dopóki nie osiągniemy pokoju między sobą. 


Kto przebudzi świt?

каббалист Михаэль ЛайтманW Dniu Pamięci, Stwórca odkrywa nam naszą rozbitą duszę (kli). Rozbicie nastąpiło jeszcze podczas grzechu Adama Riszona z Drzewem Poznania, to znaczy Stwórca sam przygotował to rozbite pragnienie. Ale jednocześnie Stwórca dał nam „Torę i przykazania.

Tora” – to światło, które powraca do źródła, a „przykazania” – to korektury egoistycznych pragnień, które musimy zamienić na obdarzanie. Jeśli nasze pragnienia staną się obdarzające, to będą mogły zjednoczyć się, i w swoim zjednoczeniu odkryć Stwórcę, tak jak jest powiedziane: „Od miłości do stworzeń do miłości do Stwórcy”. Stwórca napełni te pragnienia i zacznie w nich świecić.

To jest program Stwórcy i dlatego odkrywamy rozbicie. Ale dana jest nam metoda Kabały, aby zachowywać się właściwie i wcześniej odkryć rozbite pragnienia, łącząc się ponad rozbiciem. To może być przykład starca, idzie pochyla się i szuka zgubionych rzeczy, które zagubił wcześniej, Podobnie szukamy naszych rozbitych pragnień, aby szybciej dojść do ogólnej korekty.

Ale jeśli nie jesteśmy gotowi do korekty i nawet tego nie chcemy, to odkrywa się nam ogromna boleść jak w Dzień Pamięci lub Dzień Holokaustu. Te dni przypominają o tym, że nie byliśmy w stanie przyjąć ujawnionego rozbicia, przygotowanego przez Stwórcę, tak aby połączyć się ponad nim.

Należy zrozumieć, że wszystko to wydarzyło się dlatego, że nie wypełniliśmy naszej pracy. To nie jest okrucieństwo Stwórcy, ale konsekwencja naszego nieprzygotowania. Dlatego aby uniknąć w przyszłości takich konsekwencji, musimy sami przygotować się do ujawnienia rozbicia i wcześniej to skorygować.

Wszystko zależy od tego, kto odkrywa rozbicie Adama Riszona, które cały czas przejawia się w taki sposób: że my sami odkrywamy poprzez nasze wysiłki, czy też Stwórca odkrywa je nam. Jeśli sami przebudzimy świt, a nie świt przebudzi nas, to odkrycie będzie dobre, w świetle Stwórcy. Dlatego ciemność będzie świecić jak światło, ponieważ my sami chcieliśmy ujawnić ciemność.

Ale jeśli nie chcemy ujawnić ciemności, to ona przejawia się sama za pomocą złych sił, poprzez naszych wrogów. I wtedy doświadczamy wojny, nieszczęścia, biedy, katastrofy. Wszystko zależy od naszego przygotowania.

Naród Izraela musi obudzić się i wyjawić braki, które muszą odkryć się jako następstwo rozbicia Adama Riszona. Ponieważ wcześniej czy później pomimo wszystko odkryją się i będą musiały zostać naprawione. Ale należy jak najprędzej dokonać tych korektur, ludzkość musi przebudzić świt, to znaczy ciemność, rozbicie. Sami jesteśmy zainteresowani ciemnością, przecież właśnie nad nią możemy odkryć światło Stwórcy.

Obecnie nadszedł czas na ogólną korektę całego świata i dlatego narody świata zaczynają odczuwać swoją zależność od narodu Izraela, co wylewa się w postaci antysemitymizmu.

Ale niestety naród Izraela nie chce słyszeć o swojej odpowiedzialności za naprawę siebie i świata. Nie chce słuchać o połączeniu w którym odkryje sie Stwórca. A to jest bardzo poważna kwestia której nie można uniknąć, i która decyduje nie tylko o przebiegu światowej historii, ale ogólnie o możliwości duchowego i wiecznego życia.

Z lekcji na temat Dnia Pamięci i Dnia Niepodległości, 07.05.2019


Dzień Pamięci o Holokauście 2019

To czego możemy nauczyć się z Holokaustu, dlaczego jest ważniejsze niż żałoba po ofiarach Holokaustu?

Kolejny rok mija, kolejny Dzień Pamięci o Holokauście. W Izraelu atmosfera powagi rozpoczyna się w noc poprzedzającą, kiedy interesy zamyka się wcześniej niż zwykle, a ludzie mają zastanowić się nad 6 milionami Żydów zamordowanych na początku lat 40-tych ubiegłego wieku. Następnie, o godzinie 10:00 rano w Dniu Pamięci o Holokauście cały Izrael zatrzymuje się, by opłakiwać ofiary Holokaustu.

Moją nadzieją jest, że to wspominanie posłuży nam nie tylko do tego, by opłakiwać ofiary, ale co ważniejsze, aby myśleć o tym, czego możemy się nauczyć z tak przerażającego incydentu. Dlaczego ważniejsze jest zastanowienie się nad tym, czego możemy się nauczyć z takich wydarzeń? Ostatecznie ma to na celu zapobieżenie ich ponownemu wystąpieniu.

Szczególnie z uwagi na fakt, że w ostatnich latach nastąpił gwałtowny wzrost liczby przestępstw i gróźb antysemickich, powinniśmy podczas Dnia Pamięci o Holokauście wykorzystać okazję do rozważenia przyczyn nienawiści do Żydów i tego, co byłoby potrzebne, aby to zmienić.

3 PODOBIEŃSTWA MIĘDZY EUROPĄ SPRZED HOLOKAUSTU A ŚWIATEM DZIŚ

Rozważmy uderzające podobieństwa między Europą sprzed Holokaustu a dzisiejszym światem: z jednej strony podział społeczny staje się coraz bardziej odczuwalny, nazistowskie, faszystowskie i inne ekstremistyczne poglądy zyskują na popularności, a także coraz większa presja antysemicka wywierana jest na Żydach. Z drugiej strony, wciąż jest czas, by Żydzi zrobili krok w kierunku rozwiązania problemu w pozytywnym świetle.

Jeśli zrobimy krok w kierunku ustanowienia pozytywnego związku ponad nasilającym się podziałem społecznym, a zwłaszcza ponad podziałem wśród nas, Żydów, zgodnie z tym, co na początku uczyniło nas narodem żydowskim (hebrajskie słowo „Żyd” [Yehudi] pochodzi od słowa oznaczającego „zjednoczony” [yihudi] [Yaarot Devash, część 2, Drush nr 2]), wtedy odkręcimy kran w kierunku ludzkości pozwalający pozytywnej, łączącej sile natury przejść przez nas do świata. W ten sposób zapewnimy innowacyjne rozwiązanie naprawy podziału społecznego, a rosnące na świecie nastroje antysemickie obalą się: naród żydowski zjednoczony ponad swoimi różnicami będzie tętnił pozytywnie w całej ludzkości, a ludzie staną się wsparciem dla narodu żydowskiego w szerzeniu pozytywnej siły na całym świecie.

Jeśli nie uda nam się zrobić kroku w kierunku ustanowienia pozytywnego związku ponad nasilającym się podziałem społecznym, tj. jeśli nie zdołamy zrealizować naszej roli, zjednoczyć się („jak jeden człowiek z jednym sercem”, „wszyscy Izraelczycy są przyjaciółmi”, „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”) i być przewodnikiem dla siły jedności, aby rozprzestrzeniać ją na całym świecie (być „światłem dla narodów”), wówczas żądanie realizacji naszej roli w świecie – które ma formę antysemityzmu – osiągnie nowe ekstremum. Ponadto, ponieważ dzisiejsze nastroje antysemickie są globalne, proporcje wrogości wobec narodu żydowskiego może potencjalnie być znacznie bardziej ekstremalne niż Holokaust, który miał miejsce tylko w Europie.

CZY ŻYDZI MOGLI ZAPOBIEC HOLOKAUSTOWI W NAZISTOWSKICH NIEMCZECH W LATACH TRZYDZIESTYCH XX WIEKU?

Notorycznie pomija się fakt o przychylnym stosunku do żydowskiego syjonizmu panującym w nazistowskich Niemczech sprzed Holokaustu. Początkowo naziści promowali ideę przemieszczania się Żydów do Palestyny, jako rozwiązanie tego, co nazwali „kwestią żydowską”, a zatem popierali organizacje syjonistyczne hamując jednocześnie wszystkie podmioty asymilacyjne.

Syjonizm musi być mocno wspierany, aby określona liczba niemieckich Żydów była corocznie transportowana do Palestyny lub przynajmniej zmuszona do opuszczenia kraju”, napisał główny ideolog partii nazistowskiej Alfred Rosenberg. [1]

Na przykład od kwietnia 1933 r. w nazistowskich Niemczech syjoniści byli jedną z niewielu grup nie-nazistowskich, którym zezwolono na dalsze prowadzenie swoich publikacji, podczas gdy większość innych została zamknięta. Obejmowało to Juedische Rundschau („Jewish Magazine”) oraz kilka innych żydowskich publikacji. Ponadto Juedische Rundschau utrzymało względną wolność prasy, wypadając pod tym względem lepiej w porównaniu z publikacjami Nazistów [2].

W 1934 roku, główna nazistowska gazeta w Berlinie, Der Angriff, pod redakcją Josepha Goebbelsa, opublikowała serię artykułów „Nazistowskie podróże do Palestyny”, napisanych przez oficera SS i nazistowskiego dziennikarza Leopolda von Mildensteina, który w tym czasie kierował ministerstwem spraw żydowskich. Artykuły miały motywować niemieckich Żydów do osiedlenia się w Palestynie. Gazeta stworzyła także monetę dla zaznaczenia współpracy między Trzecią Rzeszą a przedsięwzięciem syjonistycznym: po jednej stronie monety znajdowała się swastyka, po drugiej Gwiazda Dawida. [3]

Coin Marking Collaboration between Nazi Germany and the Zionist Enterprise

Der Angriff

W 1935 r. Jedyny nie-nazistowski mundur, który został dopuszczony w Niemczech, był mundurem dla syjonistycznego korpusu młodzieżowego, a pod koniec 1935 r. Ustawy Norymberskie stanowiły, że Żydom zabrania się podnoszenia niemieckiej flagi, natomiast dozwolone jest podnoszenie syjonistycznej flagi z gwiazdą Dawida. [4]

Aby ułatwić Żydom emigrację do Palestyny, naziści podpisali nawet tzw. „Umowę transferową” z osadnictwem żydowskim w Palestynie, ułatwiając transfer osobistych funduszy imigrantów z Niemiec do Palestyny. Było to sprzeczne z ich polityką zabraniającą przenoszenia funduszy z Niemiec do innych krajów. Warto zauważyć, że Żydzi mogli wdrożyć umowę o przeniesieniu tylko wtedy, gdy wyemigrowali do Palestyny, a nie do żadnego innego kraju.

Takie przykłady wskazują, że na początku nazistowskie Niemcy próbowały rozwiązać kwestię żydowską przy użyciu względnie łagodnych środków, szanując i próbując zmotywować Żydów do wyprowadzki z Niemiec w celu utworzenia żydowsko-syjonistycznych osiedli w Palestynie. Kiedy jednak minął pewien czas i większość niemieckich Żydów nie podjęła tego kroku, środki stały się drastyczne, w końcu eskalując do Holokaustu.

CZEGO DZISIAJ TRZEBA NAUCZYĆ SIĘ Z PRZYKŁADÓW POKAZUJĄCYCH WSPARCIE DLA SYJONISTYCZNYCH ŻYDÓW W NAZISTOWSKICH NIEMCZECH WE WCZESNYCH LATACH TRZYDZIESTYCH XX WIEKU

Dzisiaj istnieje wiele sił sprzeciwiających się Izraelowi i narodowi żydowskiemu. Jednak, jak to miało miejsce we wczesnych nazistowskich Niemczech, to od samych Żydów zależy odwrócenie tych sił z negatywnych na pozytywne.

My Żydzi, musimy poważnie rozważyć naszą funkcję na świecie: musimy zjednoczyć się ponad naszymi różnicami, aby przynieść światu moc jedności. Jeśli to zrobimy, wtedy damy sobie i światu zdolność do ogarnięcia wszystkich negatywnych sił pojawiających się w świecie używając siły o wiele większej, potężniejszej i pozytywnej: jedności.

Przykłady tego, jak nazistowskie Niemcy ostro zmieniły swoje podejście do Żydów z pozytywnego na negatywne, pokazują nam, jak szybko i nagle stosunek do nas może się zmienić. Na początku, do połowy lat trzydziestych, nazistowskie Niemcy szanowały naród żydowski pod warunkiem, że przeniesie się do Palestyny i zbuduje syjonistyczne przedsiębiorstwo. Większość, która się nie zgodziła, spotkała się z Holokaustem.

Dlatego dzisiaj musimy poważnie przeanalizować czego się od nas wymaga i co musimy zrobić w kierunku ludzkości. Zegar tyka. Im szybciej zrozumiemy, że w grze o przechylenie nastrojów na świecie z negatywnych na pozytywne, tym szybciej będziemy mogli zrealizować naszą rolę, zjednoczyć się i stać się przewodnikiem pozytywnej siły jedności, aby przeszła przez nas do ludzkości. Piłka znajduje się po naszej stronie. A jeśli nie zdamy sobie sprawy z tego, co możemy zrobić, aby tym razem przechylić szalę, wówczas można się spodziewać, że obecnie panująca na świecie nagonka na nas, to tylko przedsmak czarnego scenariusza.

Referencje:

[1] Polkehn, Klaus, “The Secret Contacts: Zionism and Nazi Germany, 1933-1941,” Journal of Palestine Studies, Vol. 5, No. 3/4 (Spring – Summer, 1976), pp. 54-82, Published by: University of California Press on behalf of the Institute for Palestine Studies, https://www.jstor.org/stable/2536016.

[2] Edwin Black, The Transfer Agreement: The Dramatic Story of the Pact Between the Third Reich and Jewish Palestine, Dialog Press, November 30, 2012, USA, p. 174.

[3] Verbovszky, Joseph, Leopold Von Mildenstein and the Jewish Question, Case Western Reserve University, May 2013, p. 7-8.

[4] Edwin Black, The Transfer Agreement: The Dramatic Story of the Pact Between the Third Reich and Jewish Palestine, Dialog Press, November 30, 2012, USA, p. 174.


Dzień Pamięci i Dzień Niepodległości Izraela

каббалист Михаэль ЛайтманDlaczego Dzień Pamięci obchodzony jest tuż przed Dniem Niepodległości? Wszystko pochodzi z wyższych korzeni, a w pracy duchowej nie można dojść do jedności, do duchowej dobrej siły, jeśli nie podniesie się nad siłą zła, przezwyciężając trudności, problemy, obciążenie serca.

Przewaga światła postrzegana jest tylko z ciemności. Jeśli chcemy dojść do prawdy, to musimy być gotowi do ujawnienia ciemności. Wtedy „będzie wieczór”, będzie noc, a po nich „będzie poranek – dzień pierwszy”.

Wieczór, noc, ciemność ze wszystkimi jej nieodłącznymi atrybutami, jest też nieodłączną częścią dnia. Dlatego Dzień Pamięci według tradycyji obchodzony jest tuż przed Dniem Niepodległości Izraela.

Dzień Niepodległości symbolizuje nadejście światła i wielką korektę. Ale przed tym musimy odkryć ciemność w której znajdujemy się. Jesteśmy w środku zła i wojny, dlatego musimy walczyć i wygrać tę bitwę, aby dojść do Dnia Niepodległości.

Wszystkie przestępstwa pokryje miłość”. A ponieważ my “stworzenia‘‘ poznajemy wszystko tylko z przeciwieństwa, to przed Dniem Niepodległości powinien być Dzień Pamięci. Wszystko to co przechodzimy, zostało nam celowo wysłane z góry, a wszystkie cierpienia mają cel i wyjaśnienie, dlatego należy postrzegać je jako konieczność.

Ale jeśli za pomocą naszego zjednoczenia ujawnimy tę konieczność w pozytywny sposób, to nie będziemy musieli nawet cierpieć z powodu ciemności, nieszczęścia i kłopotów. Jeśli jesteśmy gotowi na ciemność to przyśpieszamy ją. Możemy przejść ciemność jako niezbędną część naszego rozwoju, tak aby wieczór i poranek były jednym dniem, to znaczy noc i ciemność były włączone w dzień, w światło.

Kabaliści pojmują to co dzieje się wokół nas, że wszystko jest częścią procesu rozwoju. Dlatego usprawiedliwiają wysłanie wyższej siły, bo to przynosi nam dobro w każdym stanie.

Jeśli postaramy się to odkryjemy, że istnieje tylko dobro i nie ma żadnego zła. Anioł Śmierci zamieni się w Świętego Anioła. Jeśli prawidłowo przygotujemy się, to możemy przejść przez wszystkie trudności ze zrozumieniem, zgodzić się z nimi. Ponieważ i w ciemności i w świetle odkryjemy dobry stosunek Stwórcy do nas.

Nie ma dni żałoby i smutnych stanów, wszystko połączy się ze sobą pod koniec korekty: cała ciemność, nieszczęścia i kłopoty wraz z odkrywajacym się nad nimi światłem będą w ogólnej jedności i miłości.

Jeśli jeszcze do tego przed tym, zanim jeszcze odkryły się problemy i nieszczęścia, sami szukamy braków, rozbitych pragnień jako niezbędnych instrumentów dla odkrycia Stwórcy, aby sprawić Mu tym zadowolenie, to radujemy się z odkrywających się grzeszników.

Ponieważ ukryci grzesznicy oczywiście istnieją w wyniku całkowitego rozbicia i dlatego cieszymy się ze wszystkich ujawionych braków i żałujemy, że jeszcze ich wszystkich nie ujawniliśmy.

Jeśli ujawnimy zło w świetle dnia, to wtedy „ciemność świeci jak światło”. Co oznacza, że nie ma ciemności a wszystko zależy od mojego stosunku.

Jeśli odkrywam niezgodność między mną i przyjacielem, dlatego aby wyeliminować tę rozbieżność, łącząc się ponad nią i pokrywając ją miłością, cieszę się z manifestacji braków nie mniej niż z ich korekty. Cała praca zależy od prawidlowego przygotowania w grupie.

* * *

Dzień Pamięci to smutny dzień. Ale z przeszłych gorzkich doświadczeń musimy zrozumieć, że można przygotować się do odkrycia zła tak, że nie ujrzymy zła! Zło odkryje się tylko na wewnętrznym poziomie jako brak naszego związku, a nie jako zło na tym świecie, wojna i nienawiść wrogów. Jak powiedziano: „Spójrz na nich a zamienią się w stos kości”.

* * *

Należy zrozumieć, że nasi wrogowie mają siłę. Mogą sprawić nam wiele przykrości. Przecież poprzez ich działania Stwórca popycha nas do korekty. Będziemy musieli znaleźć sposób na naprawę, a ona jest tylko w naszym zjednoczeniu w narodzie Izraela, poprzez które światło przeleje się na świat.

Więc spróbujmy zawrzeć chociażby na miesiac „rozejm” w państwie Izrael: nie będziemy się kłócić ze sobą, nie będziemy nienawidzić jeden drugiego, postaramy zbliżyć się do siebie nawzajem. Miłość Izraela uchroni nas przed wrogami.

Spróbujmy więc ustalić tę miłość między nami, przypomnijmy sobie co mówiła do nas kiedyś mama: „bądźcie dobrymi dziećmi, przestańcie się kłócić, przyjaźnijcie się ze sobą!”

Zobaczmy co stanie się w ciągu miesiąca takiego eksperymentu. Potem już nam będzie łatwiej to kontynuować, dlatego że nawyk stanie się drugą naturą. Spróbujmy, a wtedy zobaczmy jak zmieni się stosunek świata do Izraela, jak wzrosną nasze akcje na giełdzie, armia się wzmocni, nasze dzieci staną się lepsze, zmniejszy się liczba wypadków na drogach, rozwodów – wszystko zacznie się naprawiać.

Zadeklarujmy miesiąc jedności, a potem sprawdźmy statystykę: co dzieje się z narodem Izraela, wtedy gdy nie prowadzi żadnych sporów.

Z lekcji na temat Dnia Pamięci i Dnia Niepodległości, 07.05.2019


Moje myśli na Twitterze, 08.05.19, cz.1

Twitter zakazał Izraelskiemu Ministerstwu Obrony aktualizacji wiadomości na swoim Twitterze o liczbie rakiet, wystrzelonych z Gazy – są to rzekomo „powtarzające się wiadomości”. Wkrótce zobaczymy rosnący antysemityzm, jako ograniczenie naszego udziału we wszystkich środkach masowej informacji, jako presję Stwórcy aby nas skorygował.

@Michael_Laitman


Moje myśli na Twitterze, 09.08.18

O Żydach powiedzą, że zarządzamy Trumpem.

Świat chce anulować Izrael jako państwo, usunąć ze wszystkich międzynarodowych organizacji, zakazać handlu z nami, nie przyjmować samolotów.

Kabała: Tylko w ten sposób Stwórca może nas zmusić do naprawy.

W Izraelu sytuacja stanie się niebezpieczna. Trump nie pomoże, ale ją pogorszy.

Ponieważ jego ideologia ma na celu rozbicie systemu finansowego i handlu międzynarodowego. Cały świat i połowa Ameryki będzie przeciwko Trumpowi.

Niebezpieczny konflikt, a my jesteśmy otoczeni nienawiścią.

Świat nienawidzi coraz bardziej Izraela. Wkrótce poczujemy, że jesteśmy otoczeni i nie mamy dokąd uciec.

Kabała: tylko w naszych rękach jest nasze przeznaczenie.

W dążeniu do zjednoczenia jest nasze zbawienie.

„Kochaj bliźniego jak siebie samego” musi być zrealizowane, byśmy przetrwali!

@Michael Laitman