Artykuły z kategorii Globalizacja

Moje myśli na Twitterze, 16.08.20, cz. 1

Odbyliśmy wspaniały kongres. Pokazuje to, na ile nasze wspólne podejście daje nam możliwość, aby zjednoczyć się w nowych warunkach. Będziemy się dalej tego uczyć! Jestem nieskończenie wdzięczny wszystkim i każdemu z uczestników osobno. Planujemy następny kongres – na wyższym poziomie, definiując sami jego stopień!

Obecnie, prawdopodobnie do zimy w handlu detalicznym, sektorze usług i innych niepotrzebnych i pokrewnych branżach rozpocznie się zamykanie i bankructwo – wszystko powinno być stopniowo redukowane tylko do wymaganej objętości. A ludzie i rządy mają obowiązek przyjąć to jako konieczność i wspomagać zachodzące zmiany.

@Michael_Laitman


Ten, który we mnie siedzi

каббалист Михаэль Лайтман Komentarz: Na świecie odczuwany jest ból. Jak Pan mówi cały czas, pandemia na tym się nie skończy. ONZ zaakceptowało już, że przegraliśmy w tej walce: ponad milion ofiar, ponad 30 milionów zarażonych i musimy się zjednoczyć. I co? Jak się zjednoczyć? Nagle Karabach! Naród przeciw narodowi! Wylewa się taka nienawiść, jakiej wcześniej nie było.  Co się dzieje na Białorusi! Co się wyprawia w Ameryce!

Odpowiedź: Świat, oczywiście się zdegradował…

Pytanie: A Izrael? Rząd nie może podjąć elementarnych decyzji. Mam takie wrażenie, że nie odizolowali nas w mieszkaniach, pokojach, nie wystraszył nas ten wirus.

Odpowiedź: Wzajemne pretensje są najsilniejsze.

Pytanie: To jest zdumiewające! A co to za natura?! Jak z nią pracować?

Odpowiedź: To jest właśnie kolejny etap egoizmu. To, że ja coraz mniej i mniej zwracam uwagę na konsekwencje, które jakby zagrażają. Grożą mi, innym grożą, to nie ma znaczenia, nie czuję tego. Co mogę zrobić?

Pytanie: U człowieka nie ma żadnej odpowiedzialności. Czy powinien nastąpić jakiś zwrot mózgu, czy jednak zwrot serca?

Odpowiedź: „To, czego nie czyni rozum, czyni czas” – tak jest powiedziane w Biblii. Staramy się jakoś przyspieszyć ten proces uświadamiania sobie zła. Po co? Po to, aby ludzkość powiedziała swojemu egoizmowi: „Koniec! Ty już wieęcej nie panujesz nade mną! Oddzielam się od Ciebie! Oto ty, a to ja”.

Jak zrobić, żeby uświadomić sobie, że on przez cały czas mną rządzi? Ja wstaję rano i czuję, że on mną rzadzi: „Wstań, idź tam, zrób to, tak usiądź, tak…”. Cały czas on mi rozkazuje.

Pytanie: Czy należy przyznać, że jestem jego niewolnikiem?

Odpowiedź: Nie przyznaję się do tego. Zaczynam to rozumieć i zaczynam się buntować przeciwko temu. Dlatego widzę, że w zasadzie on nie przygotowuje mi nic dobrego. Musimy wznieść się ponad to, aby nasza ziemska natura nami nie zarządzała. Nie możemy dłużej w tym żyć.

Pytanie: Możemy razem rozmawiać o egoizmie i człowieku, o tym, że egoizm nami kieruje, zderza nas ze sobą i w zasadzie spycha w przepaść. A czy zwykły człowiek może rozumować w ten sposób, czy nie?

Odpowiedź: Jeśli będzie się mu to ciągle wyjaśniać, to w końcu będzie mógł. Z jednej strony wyjaśnienie, a z drugiej strony ciosy od losu. Wyjaśnienia powinny być cały czas przed jego oczami. I on nie widziałby ich, nie czytałby, nic. Ale nadejdzie czas, otrzyma cios i wtedy nagle zobaczy. Albo zacznie gorączkowo szukać; „Co mam zrobić?! Jak pozbyć się problemu?!” I wtedy zaczyna widzieć i słyszeć. 

Z programu telewizyjnego „Wiadomości z Michaelem Laitmanem”, 01.10.2020 


U progu światowej rewolucji

каббалист Михаэль ЛайтманCzłowiek – to w istocie tylko pragnienie otrzymywania przyjemności, które jest bardzo wrażliwe na przyjemność lub ból. I dlatego Stwórca mógłby w jednej chwili zobowiązać całą ludzkość, aby stała się absolutnie sprawiedliwa.

Ale On chciał, abyśmy doszli do tego poprzez zrozumienie, świadomość i sami poprosili Go, aby doprowadził nas do obdarzania i zjednoczenia, sami zechcieli wzajemnego poręczenia, sami dążyli do tego, aby stać się podobnymi do Stwórcy.

Dlatego zajęło to tak wiele czasu i różnych warunków. Stwórca musiał podzielić całą ludzkość na siedemdziesiąt części, siedemdziesiąt narodów świata, na różne czasy i różnego rodzaju stany. Wszystko po to, aby nad każdym pragnieniem zbudować odczucie, które jest wyższe od samego pragnienia, to znaczy ze względu na obdarzanie, a także rozum, który jest w stanie obliczyć, kiedy i na ile można wykorzystać pragnienie otrzymywania przyjemności i pragnienie obdarzania.

A zatem człowiek może regulować, ile może otrzymać od Stwórcy, aby wystarczyło tylko na naprawę pragnienia na obdarzanie i ani kropli więcej.

Okazuje się, że trzeba zaprogramować pragnienie otrzymywania przyjemności, aby ono wchłonęło całą mądrość, wiedzę, zdolności, które pozwalają działać wbrew swojej własnej naturze. Nauczyć je doceniać naturę Stwórcy, jako najwyższą jakość, przyodziać się nią, być pod wrażeniem i postępować tak jak On, podobnie do Niego.

Tylko w wyniku bardzo złożonego procesu można doprowadzić stworzenie do upodobnienia się do Stwórcy. Ponieważ początkowo jest ono od tego nieskończenie daleko, zupełnie przeciwstawne. Stwórca stworzył pragnienie otrzymywania przyjemności odwrotnym do pragnienia obdarzania, a następnie rozbił je, programując w tym pragnieniu maleńkie iskry obdarzania.

I te iskry również znajdują się pod władzą egoizmu. Dlatego człowiek wykorzystuje całe swoje egoistyczne pragnienie i wszystkie iskry obdarzania, dzięki którym łączy się z innymi, buduje różne społeczeństwa, biznesy, chcąc na sobie nawzajem zarabiać. A wszystko dzięki tym iskrom, które upadły wewnątrz pragnienia otrzymywania przyjemności. W przeciwnym razie pragnienia pozostałyby odizolowane i nie byłyby w stanie połączyć się ze sobą.

A kiedy zaczynamy łączyć się i zarabiamy na sobie, to rozumiemy, jakie to jest korzystne i dodajemy coraz więcej połączeń. I nagle wszystko rozbija się z powodu niemożności dalszego postępowania w taki sposób i zaczyna się katastrofalny upadek. Ten kryzys narastał przez cały XX wiek, a obecnie doszedł już do takiego punktu, kiedy z gospodarczego upadku przekształcił się w ogólnospołeczny.

Dzisiaj zaczynamy rozumieć, że połączenie może być złe. Chociaż pochodzi z iskier światła. Obecnie dostaliśmy zadanie, polega ono na tym, aby zmienić to połączenie w dobre. Jest to proces szczególny, dlatego że wymaga od nas połączenia się tylko dla dobra bliźniego. Dlatego trzeba podnieść iskry Wyższego Światła ponad swoje pragnienie otrzymywania przyjemności.

Po rozbiciu wspólnej duszy i do dzisiejszego dnia, te iskry pomagały nam zbudować pragnienie otrzymywania przyjemności w jeszcze bardziej egoistycznej formie. Ale teraz musimy wziąć to pragnienie otrzymywania przyjemności i przydzielić do służby iskrom, aby przyciągnąć światło i rozwijać pragnienie obdarzania, a nie otrzymywania. Intencja obdarzania musi wznieść się ponad otrzymującą, co oznacza pracę w wierze ponad wiedzą. Siła obdarzania – siła Biny będzie przez nas ceniona wyżej od siły otrzymywania.

Dlatego musimy dokonać wielkiej rewolucji, aby intencja obdarzania była ważniejsza niż siła egoizmu i iskier, które upadły w pragnienie podczas rozbicia, zaczęły determinować nasz rozwój – po to, aby egoizm komenderował rozwojem używając iskier do połączenia się z innymi w celu, zarabiania na nich.

Z lekcji według artykułu „Poręczenie”, 25.09.2020


Fragmenty z porannej lekcji 22.11.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Dwa przeciwieństwa w jednym nosicielu”

Świat duchowy jest bardzo trudny do osiągnięcia i w ogóle ukryty – dlatego bardzo dziwnie wygląda postrzeganie go przez nas, nienaturalnie w naszych oczach. To nie jest zapisane w nas genetycznie. 

Prawdę mówiąc, nawet nie jesteśmy tego świadomi, jak postrzegamy ten świat. Być może bylibyśmy gotowi na inny obraz, jednakże standardy wzajemnych stosunków wraz z perypetiami życia uczą nas postrzegania rzeczywistości w określony sposób.

Jako przykład można przytoczyć historie o Indianinie, który nie widzi dużych statków Kolumba, dlatego że do tej pory widział tylko małe łodzie i w jego mózgu nie istnieje odpowiedni model. W nas również są wbudowane różne szablony, zgodnie z którymi rysujemy sobie obraz rzeczywistości. Ale istnieją takie szablony, których nie możemy sobie wyobrazić, ponieważ one wykraczają poza ramy codzienności.

A zatem widzimy rzeczywistość zgodnie z tym, do czego są gotowe nasze narzędzia percepcji, na co są one nastrojone, skalibrowane.

Czy możemy zobaczyć coś innego? Przede wszystkim, co to znaczy zobaczyć? Wszakże w rzeczywistości niczego nie widzimy na zewnątrz – wszystkie obrazy są nakreślane w naszym pragnieniu podzielonym na pięć organów zmysłów. Jeśli skalibrujemy je inaczej, to poczujemy, zobaczymy coś innego.

Jak więc ustanowić poprawną kalibrację? Aby to zrobić, nie można pozostawać wewnątrz otrzymującego pragnienia próbując coś w nim zmienić. Nie, w zasadzie należy wydostać się z niego, wznieść się ponad nim. Wówczas uwolnimy się od specjalnego parametru, który determinuje jakość naszych obrazów i wzniesiemy się na nowy poziom percepcji.

Różnica polega na tym, że na tym nowym poziomie przeciwieństwa mogą współistnieć w takiej formie, w jakiej one są, nie niszcząc się nawzajem. Tutaj nie jest to możliwe, a w duchowym one są w stanie nawet tworzyć między sobą różne formy związku, chociaż nie mieści się to w naszym zwykłym umyśle.

Jeślibym miał dwie głowy, to jedną myślałbym tak, a drugą na odwrót. Ale wtedy potrzebowałbym trzeciej głowy. Przecież przeciwieństwa z definicji nie pozostawiają sobie nawzajem miejsca dla istnienia obok siebie, ale tylko zamiast siebie. Jeśli ty dominujesz – ja znikam, a jeśli ja dominuję – znikasz ty. Jedno z dwóch. Nie ma rozwiązania dla obu razem.

Tak więc musimy stopniowo zbliżać się do tego, żeby dwa przeciwieństwa mogły współistnieć w jednym miejscu.

* * *

Aby znaleźć Stwórcę, zwrócić się do Niego, muszę przygotować specjalny organ zmysłów, w którym połączą się dwa polarne doznania: z jednej strony jestem blisko Stwórcy, jak dziecko do matki, a z drugiej daleko od Niego, przeciwstawny do Jego właściwości. Nie będę w stanie znaleźć „złotego środka” – muszę właśnie połączyć te dwa bieguny, złączyć je w jedno, zjednoczyć sprzeczne pojęcia. To jest właśnie wejście do świata duchowego.

* * *

Musimy starać się połączyć przeciwieństwa. Wtedy zobaczymy, że nie jesteśmy w stanie tego zrobić, i wzniesiemy modlitwę, poprzez grupę do Stwórcy. Przecież On jest jedynym, który łączy wszystko. A rezultacie otrzymamy z góry światło, które powraca do Źródła i już w duchowym wymiarze poprzez duchową siłę połączymy przeciwieństwa.

Cała nasza praca polega na tym, aby sformułować dokładniejszą modlitwę, której towarzyszy niewiedza, niepowodzenia, bezradność, ale jednocześnie wielkie pragnienie, dążenie. W odpowiedzi pojawi się trzecia siła i połączy przeciwieństwa.

W tej pracy konieczne jest podejmowanie wysiłków, a nie rozpaczanie. Przecież od początku jest jasne, że sami nie jesteśmy w stanie tego zrobić. W naszych odczuciach dwa bieguny nigdy się nie połączą w jeden. Dziś nie jesteśmy świadomi tego, jak bardzo są one przeciwstawne.

Co więcej, ze wspinaniem się po drabinie duchowej, diametralność ich zwiększa się tak, jak rozchodzący się stożek. I musimy tylko wznosić je  – doskonałość i jej brak – do Stwórcy w oczekiwaniu na zbawienie w każdym stanie.

* * *

Pogrążając się na duchowej drodze w dezorientację, w mgłę, powinienem się cieszyć. Ale radować się nie z samej dezorientacji, a z tego, że przez nią posuwamy się ku prawdzie. Tak, coraz mniej rozumiemy, coraz bardziej jesteśmy zdezorientowani – ale stajemy się coraz bardziej świadomi tego, że duchowość znajduje się za tą „mgiełką”, za tą „chmurką”, za teraz nierozwiązanymi jeszcze pytaniami. Właśnie tak idziemy do niej. I dlatego cieszę się.

Podobnie cieszy się naukowiec, który prowadzi badanie, ale jeszcze nie osiągnął rezultatów. Może na razie nie osiągnął sukcesu, jeszcze niczego nie odkrył, ale to go nie powstrzymuje.  Człowiek musi pokonywać przeszkody. Chociaż jesteśmy zdezorientowani – ale idziemy naprzód. 

W miarę postępu nasz rozum, nasze wewnętrzne odczucia coraz więcej dostrzegają i „przyswajają”, coraz bardziej stają się odpowiednie do tego procesu.

Rzecz nie w tym, że „kiedyś” otrzymamy pożądane. Po prostu tutaj panują przeciwieństwa: im bliżej jesteśmy do duchowego, tym bardziej odczuwamy siebie dalekimi od niego. To tak będzie trwać, dopóki nasze wysiłki nie przyciągną światła, które powraca do Źródła. To ono wykona pracę – stworzy nowe połącznia w naszym umyśle, tak abyśmy mogli połączyć dwa przeciwieństwa w jedno.

O tym jest powiedziane: „Ten, który sprowadza pokój na wysokościach Swoich” – pokój między prawą i lewą linią –  „sprowadzi pokój między nami”. „Pokój” (shalom) to doskonałość (szlemut), wzajemne uzupełnianie (aszlama).

Ale bez wysiłku tutaj nie się obejdzie.

Z lekcji według gazety Baal HaSulama „Uma” (Naród)

„Rozwój narodu jest całkowicie analogiczny do rozwoju pojedynczego człowieka, a rola każdego indywiduum w narodzie jest analogiczna do roli organów ciała… One muszą działać w oparciu o całkowitą harmonię między sobą i jest to obowiązkowy warunek normalnego życia narodu i bezpiecznej egzystencji”.

Baal HaSulam, gazeta „Naród”

Stąd możemy sobie wyobrazić dwie możliwości:

1. Wyższa Siła łączy wszystkie organy poprzez swoją władzę zobowiązując je do prawidłowego funkcjonowania i współdziałania. Dla każdego z nich ustanawia swoje polecenia i surowo nim zarządza.

2. Każda część ciała rozumie, co musi zrobić, aby wspólny organizm mógł funkcjonować harmonijnie i w idealny sposób dążył do doskonałego stanu. 

Odpowiednie analogie obserwujemy także w innym systemie – w społeczeństwie ludzkim:

– Ono może być zarządzane metodami dyktatorskimi, przez centralną władzę. W tym przypadku jego części nie są ze sobą bezpośrednio powiązane – władza powinna zatroszczyć się o wszystko.

– Albo ono może być zarządzane demokratycznie. Wtedy każda część zdobywa większą samodzielność, większe pełnomocnictwo, aby sama połączyła się z innymi. Pojawiają się swobody w różnych sferach, zarządzanie  państwem jest mniej scentralizowane.

Obie opcje są wykonalne.

Jeśli jednak mówimy o prawidłowym duchowym zarządzaniu, ono polega na tym, aby każdy miał możliwość zrozumie

swoje zadanie w wielkim wspólnym systemie, żeby mógł maksymalnie realizować się w nim.

A przy ostatecznej korekcie każdy rozumie i czuje cały system i uczestniczy w jego pracy w doskonały sposób. Tym samym on w istocie nabywa go i rządzi w nim, nie przeszkadzając w tym innym. Detale i całość są równe, jeśli każdy ze swojej strony w pełni realizuje siebie w systemie. 

* * *

Jak właściwie rozwiązać sprzeczności pomiędzy władzą państwa a wolnością jednostki? Na początek należy zrozumieć, że dyktatura jest to naturalna na pewnych etapach forma zarządzania.

Weźmy na przykład Europę Wschodnią, która kiedyś, w czasach sowieckich żyła pod scentralizowaną władzą. Usługi socjalne wówczas były udostępniane wszystkim bezpłatnie. Edukacja też. Państwo zapewniało obywatelowi środki do życia – choć nieidealnie, ale w pewnym stopniu system ten był efektywny.

Jednak z biegiem czasu nadmiernie scentralizowane relacje zaczynają hamować, dusić rozwój zarówno społeczny, jak i wewnętrzny, osobisty. W pewnym momencie niezadowolenie rośnie tak bardzo, że ludzie chcą je zerwać.

Tak to się stało w obozie socjalistycznym, po czym nastąpił kapitalizm i wprowadził swoje prawa.

A potem w przyszłości, powiedzmy dwa lata później, kiedy zacznie się rozpad w kapitalistycznym systemie, będą ciepło wspominać czasy, kiedy państwo troszczyło się o nich we wszystkim, podobnie jak Żydzi, którzy po wyjściu z Egiptu wspominali, jak obficie ich tam karmili…

Ale już nie da się wrócić. Dyktat nadaje się tylko na krótki okres rozwoju społecznego – po to, aby społeczeństwo mogło poprawić warunki życia, uporządkować sobie życie. Dalszy rozwój w takim stanie jest niemożliwy, dlatego że centralna władza zatrzymuje procesy. Inaczej ich nie utrzyma.

Właśnie w taki sposób Stwórca w pewnym momencie chce przekazać Swoją władzę stworzeniom, aby człowiek sam Go poznał, wziął od Niego lejce zarządzania i zaczął zarządzać całą rzeczywistością.

Dzieje się tak wtedy, kiedy wyczerpujemy wszystkie opcje, w tym liberalizm i widzimy, że nie ma realnego rozwiązania. Właśnie wtedy ludzkość potrzebuje nauki Kabały. Przecież tylko ona pozwoli wyjaśnić ludziom rozwiązanie – prawdziwą jedność – i przygotować ich do realizacji.

Dzisiaj, pod koniec epoki kapitalizmu musimy zrozumieć, że nowy etap wymaga od każdego oddania się społeczeństwu. Wszyscy razem działamy na rzecz jedności i spójności. Ale tylko uniwersalnej spójności, nie kosztem innych. 

Z porannej lekcji 22.11.2018 


Potrzeba dwóch, żeby się nie zgodzić

16 listopada to Międzynarodowy Dzień Tolerancji. Wydaje się, że dzień tolerancji nigdy nie był bardziej na czasie. Jednocześnie, gdy politycy i dziennikarze otwarcie wzywają do usunięcia ze społeczeństwa ludzi o przeciwnych poglądach, a nawet do „spalenia ich”, ponieważ „jeśli jacyś ocaleją… zrobią to ponownie”, wydaje się, że tolerancja nie była nigdy bardziej pobożnym życzeniem.

Wszystkie poglądy, nawet te najbardziej ekstremalne, potrzebują uwagi i poznania. W końcu pogłębiają i poszerzają nasze rozumienie siebie, jako istot ludzkich. Ale teraz uważam, że widzieliśmy już wystarczająco dużo negatywnej strony natury ludzkiej i nadszedł czas, aby wykorzystać różnice między nami z korzyścią dla całej ludzkości.

Wydaje się, że nietolerancja pojawia się falami. Ilekroć nietolerancja przekracza pewien poziom, dochodzi do przemocy w takiej czy innej formie. Teraz wydaje się, że szybko zbliżamy się do kolejnego szczytu nietolerancji, i jeśli nie poradzimy sobie z tym lepiej niż wcześniej, wybuchnie tak samo, jak poprzednie fale. A jeśli historia może nas czegoś nauczyć, to tego, że za każdym razem szczyty rosną wyżej, a wynikająca z tego przemoc jest coraz bardziej przerażająca.

Musimy zrozumieć, że natura ludzka nie staje się bardziej tolerancyjna, ale bardziej ekstremistyczna i fanatyczna. W rezultacie, gdy jedna strona mówi o unicestwieniu drugiej strony, jak ma to miejsce obecnie, to w następnym kroku podejmie próbę zrobić to fizycznie. Nie ma kwestii czy – pytanie tylko kiedy. Gdy obie strony będą mówić w ten sposób, doprowadzi to do wojny.

Dziś mówienie o wszystkim, co przypomina przyjaźń, ugodowość, bycie razem, a nawet tylko tolerancję, budzi w najlepszym razie pobłażliwe uśmiechy. Bardziej prawdopodobne jest to, że takie słowa spotkają się z należytym sarkazmem, ponieważ nie ma dziś nic mniej realistycznego niż proszenie ludzi o wzajemną tolerancję.

Co więcej, z biegiem czasu stanie się to jeszcze mniej prawdopodobne. Natura ludzka jest dynamiczna, ewoluuje w kierunku rosnącego indywidualizmu, a zatem nietolerancji wobec innych. Obecnie indywidualizm osiągnął taki poziom, że większość rodzin żyje z jednym rodzicem, a prawie 30 procent gospodarstw domowych, to gospodarstwa jednoosobowe. Czy w takim stanie trudno sobie wyobrazić, że wielu ludzi nie chce nikogo wokół siebie?

Jeśli ten trend się utrzyma, amerykańska demokracja wkrótce odejdzie do przeszłości. Aby uniknąć tego, co wydaje się nieuniknionym losem, musimy przyjąć radykalne myślenie: każdy z nas musi zdać sobie sprawę, że osoba, którą chcę zobaczyć martwą, osoba, która się ze mną nie zgadza, w rzeczywistości utrzymuje mnie przy życiu. Bez tej osoby nie będę tym, kim jestem, czym jestem i w ogóle mnie nie będzie. Nie oznacza to, że muszę zgodzić się z osobą, której nie mogę znieść, ale po prostu chodzi o to, że sam fakt, że się nie zgadzamy daje nam napęd i potrzeba dwojga, aby się nie zgodzić.

Natura, która rozwija wszystkie twory, tworzy rośliny i zwierzęta jedzące rośliny lub zwierzęta, które jedzą rośliny i zwierzęta, które jedzą inne zwierzęta. Wszyscy są od siebie zależni, chociaż najwyraźniej żadne z nich nie lubi się szczególnie. Podobnie ludzka natura napędza nas wszystkich do rozwoju. Kształtuje nas tak, że jesteśmy różni, wyraźnie się nie lubimy, ale jesteśmy od siebie zależni, tak jak zwierzęta są od siebie zależne, jeśli chodzi o przetrwanie. Nie mielibyśmy faszystów, gdybyśmy nie mieli komunistów; nie mielibyśmy świeckich, gdybyśmy nie mieli religijnych i nie mielibyśmy umiarkowanych, gdybyśmy nie mieli ekstremistów. Jesteśmy zdefiniowani przez to, kim nie jesteśmy, nie mniej, jeśli nie bardziej, niż definiuje nas to, kim jesteśmy.

Różnica między zwierzętami a ludźmi polega na tym, że możemy zobaczyć, przeanalizować i docenić tkankę stworzoną przez naturę. Gdybyśmy mogli spojrzeć z szerszej perspektywy i zobaczyć, że my, ludzkość tworzymy różnorodną tkankę, która jest tak samo piękna, jak przyroda, to nie skakalibyśmy sobie do gardeł. Wręcz przeciwnie, docenilibyśmy i uznalibyśmy, że różnice są ważne, nazwalibyśmy to różnorodnością.

Wszystkie poglądy, nawet te najbardziej ekstremalne, potrzebują uwagi i uznania. W końcu pogłębiają i poszerzają nasze rozumienie siebie, jako istot ludzkich. Ale teraz uważam, że widzieliśmy już wystarczająco dużo negatywnej strony ludzkiej natury i nadszedł czas, aby wykorzystać różnice między nami z korzyścią dla całej ludzkości. Ludzkość była orędownikiem niezliczonych ideologii. Teraz nadszedł czas, aby bronić ideologii jedności, która głosi, że w cokolwiek wierzysz i popierasz, zachowaj to, to jest twoje i dodaj to do tkanki ludzkości. Tylko społeczeństwo, które stawia jedność, jako najwyższą wartość może tolerować w sobie różnorodne poglądy, przyznać im należne im miejsce i wykorzystać je do wzmocnienia i ulepszenia całego społeczeństwa.

Źródło: https://bit.ly/3lQOhSY


Zgoda bez kompromisów

каббалист Михаэль Лайтман Nowo wybrany amerykański prezydent obiecuje zjednoczenie kraju, podobnie jak jego poprzednik cztery lata temu. Ale nie zjednoczy, nawet jeśli naprawdę będzie tego chciał. Wybory w dzisiejszych czasach są lustrem rozłamu i jego instrumentem.

Czy społeczeństwo, państwo może istnieć, jeśli jest podzielone na dwie części przez antagonistyczne strony? Oczywiście, że nie. Z historycznego punktu widzenia nie ma ono przyszłości. W starożytności Izrael wielokrotnie znajdował się w podobnym martwym punkcie i dziś podąża tą samą drogą.

Ale Ameryka jest dużo bardziej „soczystym” przykładem dla świata. Szczelina, która ją rozdzieliła, zamieniła się w otchłań i politycy nie będą w stanie zbudować mostów. Jedyne, co mogą zrobić, to grać na sprzecznościach, służąc jednej ze stron. Te wybory, niezależnie od wyniku, wywołały złowieszcze ostrzeżenie: grozi nam niebezpieczeństwo.

Rozłam, podział jest naturalnym wytworem natury ludzkiej. Ale to nie jest główny problem. Główny problem polega na tym, że nikt nie ma racji. Patrzymy na całość z różnych stron i każdy widzi swoje. Taka „prawda” jest zawsze wadliwa i jednostronna.

Dlatego, chociaż republikanie są mi bliżsi, nie mogę powiedzieć, że demokraci całkowicie nie mają racji. Przepiękne idee lewych o świecie bez granic kiedyś się spełnią. Ale wcale nie tak, jak sobie to teraz wyobrażają. A dziś te idee występują w odrażającej formie, jak niedojrzały owoc zerwany przed czasem. One jeszcze potrzebują czasu, aby dojrzeć, ale nie można też im zaprzeczyć.

W rzeczywistości” – Baal HaSulam napisał – „ten, który zabija i niszczy zły pomysł, to jakby niszczył dobry pomysł, ponieważ w ogóle nie ma złych pomysłów na świecie, a tylko niedojrzały pomysł jest uważany za zły”.

Dlatego najważniejsze pytanie, jakie amerykańskie wybory postawiły światu, brzmi: w jaki sposób my, ludzkość, tak różni, tak wojowniczy i bezkompromisowi mamy nadal żyć razem na tej samej ziemi zgodnie ze wspólnymi prawami?

Dopóki tego nie zrozumiemy, świat nadal będzie się przesuwał w kierunku zapaści społeczno-gospodarczej, a to doprowadzi do wielkiej wojny.

Sprzeciw – to nie grzech

Przede wszystkim należy zrozumieć: że kompromis już nie jest możliwy. Wszystko zaszło za daleko. A bez kompromisów demokracja, jaką znamy jest niemożliwa, od początku opiera się na tym, że wszyscy się poświęcają – niektórzy więcej, inni mniej.

Nikt na tej planecie nie może żyć w idealnym dla siebie świecie. Ale nawet, gdyby to było możliwe – jak nędzne byłyby nasze osobiste światy! Bez rozmaitości i różnorodności, bez odmienności cech i poglądów, bez przeciwieństw i sporów zniknęli byśmy w ciągu kilku lat.

Życie człowieka opiera się na kontrastach, a społeczeństwa – tym bardziej. Nie można obejść się bez różnic. To one właśnie pozwalają dojść do integralności, zobaczyć ogólny obraz. I chociaż dziś ujawniają naszą słabość, w nich kryje się także nasza siła. Należy tylko znaleźć dla nich odpowiednie zastosowanie.

Jakie? Konstruktywne. Oczywiście każdy powinien mieć możliwość do wyrażenia siebie. To oczywiste, ale niewystarczające. Potrzeba, aby społeczeństwo było wewnętrznie dojrzałe, aby potrafiło doceniać różnice i wznieść się ponad nie, rozumiejąc, że z nich rodzi się prawda i że ona może być tylko wspólna, a nie indywidualna.

Oto czego musimy się nauczyć – tego, jak razem z różnorodności wygenerować wspólną prawdę. Pisałem o tym już w sierpniu: napięcie rośnie i nie będzie pokoju, dopóki nie zaczniemy rozumieć, że nasza walka z odmiennością jest z góry przegrana. Walczyć nie należy z innymi, ale o jedność ponad wszystkimi różnicami. W przeciwnym razie przegrają wszyscy.

W Kabale to wzniesienie się ponad antagonizm nazywane jest „środkową linią”. Jej istotą jest ugoda dla wspólnego, wysokiego celu. Bo tylko ona łączy przeciwieństwa, nie tłumiąc ich. I tylko w ten sposób możemy zbudować naszą przyszłość.

Pojednanie

Dzisiaj pod pozorem „demokracji” narzuca się nam niekończące się sprzeczki, wrogość i rozłam. W rzeczywistości to wcale nie jest żadna demokracja, a piaskownica dla dzieci pozostawionych bez opieki dorosłych. Wyobraźcie sobie, w co ona się zmieni, jeśli dzieci nie będą nauczane elementarnych norm współistnienia i interakcji. A tego ich nie nauczono.

Wszyscy musimy spojrzeć na społeczeństwo i na nasze w nim miejsce. Wszyscy musimy zadbać o to, żeby nieuniknione konflikty nie przeradzały się w walki, aby silni nie odgrywali się na słabych, aby nikt nie pozostał bez pomocy. Jest to nasza wspólna odpowiedzialność. I tego trzeba się nauczyć, nie tyle umysłem, ale sercem.

W przeciwnym razie „odpowiedzialni” za to będą politycy i ci, którzy za nimi stoją. Rezultaty są oczywiste – świat pogrąża się w otchłani sprzeczności. A my uparcie, nadal wybieramy liderów którzy trzymają jedną „jedynie słuszną” linię polityczną. Środkowa linia – dojrzałe, zintegrowane społeczeństwo – wydaje nam się zbyt wysoką poprzeczką. „Lepiej już spróbujmy zmusić innych, aby żyli po „naszemu”. Ludzie mają egoistyczny impuls we krwi, by rządzić tymi, którzy się z nimi nie zgadzają lub ich zniszczyć, przynajmniej moralnie. To takie przedszkole bez nauczyciela…

W rezultacie pęknięcia przeszyją każdy kraj, cały świat i zrównają go z ziemią. Ani Trump, ani Biden, żaden z obecnych władców nie może uczestniczyć w budowaniu nowego świata, nowych relacji. Te „dinozaury” zniszczą ostatecznie stare i zejdą ze sceny. I już teraz musimy zrozumieć, czego chcemy od liderów, którzy ich zastąpią.

Koniec z prowadzeniem własnej linii strategicznej lub szukaniem nierealistycznych kompromisów. Konieczne jest podniesienie społeczeństwa do poziomu, na którym ponad sporami rodzi się prawda, gdzie nieporozumienia występują, jako wątki fabularne we wspólnym działaniu, jako role, które „głosimy”, aby pełniej ujawnić ogólny obraz jedności w środkowej linii.

Wszystko, co nas dzieli, można zamienić w dobro, jeśli nauczymy się budować między nami takie podejście i zbliżać się do siebie bez względu na wszystko. Wtedy odkryjemy, że odrębne rysy rzeczywistości łączą się nagle w wielobarwną, integralną i niepodzielną paletę, w której nie będzie unifikacji, niwelowania, ignorowania różnic, cieniowania niektórych części i wystawiania innych. W niej wszystko harmonijnie połączy się w jednym dążeniu do wzajemnego obdarzenia.

Oczywiście, że w takim społeczeństwie też będą ustępstwa, ale już nie wymuszone, a dobrowolne, humanitarne, radosne. Ponieważ wyrzekając się czegoś, każdy z nas nie idzie na kompromis ze swoją własną prawdą, a wręcz przeciwnie, podnosi się do wspólnej prawdy razem z innymi. A to jest już zupełnie inne społeczeństwo i inne życie.

To jest nauka o prawdziwym pojednaniu, którą musimy wspólnie realizować.


NOSIĆ CZY NIE NOSIĆ? OTO JEST PYTANIE

Nosić maskę czy nie nosić maski? Oto jest pytanie! Gdy świat zmaga się z drugą (a czasem trzecią) falą Covid-19, kraje debatują czy, gdzie, i w jakich sytuacjach powinny wprowadzić obowiązek noszenia masek. Władze twierdzą, że maski są niezbędne do zapobiegania infekcjom. To prawda, ale nie z powodów, o których z natury myślimy. Maski nie chronią nas przed zarazkami innych ludzi; chronią innych ludzi przed naszymi zarazkami. Z tego powodu tylko wtedy, gdy wszyscy będziemy przestrzegać przepisów dotyczących noszenia masek, zostaniemy wyleczeni z wirusa. W ten sposób zostaniemy wyleczeni z braku wzajemnej odpowiedzialności w naszym społeczeństwie.

Według Center for Disease Control and Prevention (CDC), „Maski mogą pomóc w zapobieganiu rozprzestrzeniania się wirusa z zarażonych COVID-19 na inne osoby”. Zwróć uwagę na wyjaśnienie podane przez CDC: „Maski są zalecane, jako prosta bariera, aby zapobiec przedostawaniu się kropelek z dróg oddechowych do powietrza i na inne osoby, w szczególności podczas kaszlu, kichania lub mówienia”. Innymi słowy, CDC mówi nam, że maski nie mają na celu ochrony nas przed innymi, ale mają chronić innych przed nami. Mówiąc prościej, jeśli wszyscy będziemy zachowywać się tak, jakbyśmy byli zarażeni, zlikwidujemy pandemię w ciągu kilku tygodni.

Co ciekawe, okazuje się, że noszenie maski, to akt dobroci, nawet jeśli chcemy tylko sobie pomóc.

Natura w swój subtelny sposób uczy nas, że dawanie jest dobre dla dawcy. Otwiera nasze umysły na to, że jesteśmy od siebie zależni. Pokazuje nam, że będziemy bezpieczni tylko wtedy, gdy myślimy o sobie nawzajem. Ponieważ jesteśmy niechętni do dawania, opiekowania się i pomagania innym, władze zachęcają nas do noszenia masek dla własnego bezpieczeństwa. Nie mylą się; maski nas chronią, ale tylko wtedy, gdy noszą je inni ludzie. Nosząc maski, chronimy innych!

Im bardziej zwracamy uwagę na wskazówki natury, tym szybciej nauczymy się właściwie zachowywać w nowej rzeczywistości, którą nam narzuciła. W tej rzeczywistości jesteśmy od siebie zależni i wspieramy się. Nie możemy żyć, nawet fizycznie, bez siebie nawzajem, dlatego musimy budować nasze systemy społeczne tak, aby zaspokajały potrzeby wszystkich ludzi. W nowej rzeczywistości nie będzie wyzysku, alienacji ani ucisku, ponieważ agresor odczuje konsekwencje. Każda krzywda, jaką ludzie wyrządzają innym, wróci i będzie ich prześladować, jak bumerang.

Nadal nie jest jasne, czy to tam zabiera nas natura, ale jej subtelne wskazówki pokazują nam, dokąd zmierzamy. Natura traktuje nas uprzejmie; pozostawia nam wybór: szybko się uczyć, wyleczyć nasz świat i wprowadzić ludzkość w nową erę lub pozostać upartym i nauczyć się drogą trudną i w bolesny sposób – o tym, że aby chronić siebie musimy chronić innych.

Źródło: https://bit.ly/3ppHGRM


Zbudowanie mostu wymaga pracy z dwóch przeciwnych stron

Jedność powinna całkowicie zajmować jeden poziom i być ponad wszystkim, co oznacza, że możemy w niczym się nie zgadzać, ale suma summarum jesteśmy jednym narodem.

Lewica i prawica nie pójdą na kompromis. Nie mogą, ponieważ egocentryzm człowieka stale rośnie, a ludzie stają się coraz bardziej uparci i nietolerancyjni. Nic na to nie poradzimy; natura rozwija nasz egoizm, tak jak rozwija każdą roślinę i zwierzę. Jedyne, co możemy zrobić, to użyć naszego ego w sposób pozytywny lub negatywny. Jeśli wybierzemy to pierwsze, ludzkość wzniesie się na nowe wyżyny w każdym aspekcie życia. Jeśli wybierzemy to drugie, zostaniemy uwikłani w III wojnę światową.

Ponieważ natura sprawia, że ​​nasze ego nabiera rozpędu, z pewnością staniemy się jeszcze bardziej podzieleni niż już jesteśmy. Co więcej, jak widzimy w Ameryce, ego podzieliło naród na dwie połowy, które są prawie identyczne pod względem wielkości. A ponieważ natura sprawia, że ​​jesteśmy coraz bardziej uparci, pozostawia nam dwie możliwości: walczyć na śmierć i życie lub wyjść poza nasze spory, i znaleźć jedność ponad nimi.

Aby wybrać drugą opcję i uchronić się przed zniszczeniem, musimy uczynić z jedności najwyższą wartość w naszym życiu. Nie musi to być sprzeczne z żadnymi z aktualnie wyznawanych przez nas wartości, takich jak oddanie Bogu, troska o środowisko, kampanie na rzecz praw kobiet, patriotyzm lub jakiekolwiek inne, które są dla nas ważne. Jedność powinna znajdować się na innym poziomie, co oznacza, że możemy się nie zgadzać, co do wszystkiego, ale w końcu jesteśmy jednym narodem.

W tym narodzie jest miejsce dla każdej wiary, rasy, koloru skóry, płci, programu politycznego i innych, jakie tylko mogą przyjść Ci do głowy. Ale tak, jak powinno być w dynamicznej demokracji, różnorodność sprawia, że ​​każda frakcja świeci jeszcze jaśniej. Bez różnorodności nie bylibyśmy w stanie myśleć, oceniać, uczyć się i rozwijać, jako jednostki. Bylibyśmy robotami, których perspektywy są w nich zainstalowane w dzieciństwie, i nie moglibyśmy się dalej rozwijać.

A życie to rozwój i zmiana! Życie to narodziny i śmierć, dzień i noc, przypływy i odpływy, burza i spokój. Życie to niezliczone przeciwieństwa, które przeplatają się ze sobą, tworząc niezliczone kolory i odcienie oraz zachowując wieczną harmonię i równowagę. Ci, którzy chcą zniszczyć różnorodność, chcą zniszczyć życie.

Nie możemy mieć wspólnej płaszczyzny, ani nie powinniśmy, ponieważ to byłby koniec naszego istnienia, jako istot ludzkich. Dopiero, gdy weźmiemy tych, którzy myślą inaczej od nas i zbudujemy z nimi baldachim jedności ponad naszymi różnicami, odkryjemy, dlaczego jesteśmy oddzieleni: ponieważ zbudowanie mostu wymaga pracy z dwóch przeciwnych stron.

Źródło: https://bit.ly/3pocQZX


Podzielone Stany Zjednoczone

Gorzkie podziały polityczne w Ameryce znajdują swe odbicie w stosunkach osobistych. Podczas gdy połowa narodu hucznie świętuje, druga połowa jest przygnębiona i sfrustrowana ewentualnymi oszustwami w procesie wyborczym. Rozłamy wokół przywództwa, kierunku i wizji narodu pogłębiły się i prowadzą do podziału społecznego na dwa przeciwstawne obozy.

Czy w obecnych okolicznościach możliwe będzie znalezienie wspólnej płaszczyzny? Z pewnością jest to możliwe, ponieważ nie mamy innego wyjścia. To kwestia o znaczeniu egzystencjalnym.

Niedawny sondaż przeprowadzony przez niezależny instytut badawczy wykazał, że 8 na 10 Republikanów uważa, że ​​Partia Demokratyczna została przejęta przez socjalistów, podczas gdy 8 na 10 Demokratów uważa, że ​​Partia Republikańska została przejęta przez rasistów. Obie strony, każda z własnej perspektywy, uważają, że ważą się losy i są zagrożone, podstawowe wartości i charakter narodu.

W wyniku różnic politycznych przyjaciele zostali podzieleni. To samo działo się w rodzinach, których członkowie mają odmienne poglądy na temat tego, który kandydat i partia mają najbardziej odpowiednie cechy i zasady, aby zajmować najwyższe urzędy w USA. Wyścig prezydencki w 2020 roku pokazuje, że opinie o tym, kto jest bardziej odpowiednim kandydatem nie tylko na naczelnego wodza, ale tak zwanym „liderem wolnego świata”, zniszczył nawet silne i trwające od dziesięcioleci relacje.

Takie oznaki erozji w relacjach osobistych jak te, zostały zidentyfikowane w ankiecie przeprowadzonej przez Pew Research Center przed wyborami. Ankieta wykazała, że ​​większość wyborców Trumpa i Bidena stwierdziła, że ​​ma „tylko kilku” lub „w ogóle nie ma przyjaciół”, którzy popierają kandydata drugiej partii politycznej.

Chociaż prawdą jest, że nasze środowisko wpływa na nasze opinie i decyzje, w głębi duszy każdy człowiek rodzi się z określonymi tendencjami i preferencjami. Od urodzenia skłaniamy się z natury do określonej strony, w lewo lub w prawo. Ludzkość została stworzona z tym naturalnym symetrycznym podziałem, w którym każda strona całym sercem wierzy, że jej perspektywa jest właściwa, a druga strona jest całkowicie błędna.

Krótko mówiąc, nie ma na świecie ani jednego pomysłu, który mógłby połączyć wszystkich ludzi. Wspólną prawdę można znaleźć tylko pośrodku, między przeciwieństwami.

Tak jak Ziemia ma biegun północny i biegun południowy, tak natura dzieli ludzi na dwa równe obozy (jak obecnie widzimy na przykład w USA) w jakimś celu. Zarówno lewica, jak i prawica wzmocnią się na swoich przeciwnych pozycjach. Czemu? Ponieważ ta polaryzacja między prawicą a lewicą w końcu ujawni Amerykanom potrzebę budowania wspólnej przyszłości, potrzebę odkrycia ścieżki między dwoma biegunami, która pozwoli wszystkim się rozwijać.

Kontrastowe stanowiska razem ujawnią wspólny mianownik, który teraz nie istnieje. Prawdę mówiąc, ujawni się źródło całej rzeczywistości – siła zdolna zrównoważyć przeciwne strony, aby otworzyć przestrzeń dla pokojowego współistnienia.

Wszystkie możliwe formy rzeczywistości powinny wzajemnie się uzupełniać, a nie wykluczać inne. Spełnienie dla wszystkich możliwe jest tylko na płaszczyźnie pośredniej, która wyłania się między przeciwieństwami. Jeśli ludzie zrozumieją, że ogólny rozwój wszystkich jest możliwy tylko w tej „środkowej linii”, czyli na płaszczyźnie pośredniej, inaczej będą postrzegać swoich przeciwników.

Jeśli zobaczę, że każde negatywne i pozytywne zdarzenie ma miejsce tylko po to, by popychać mnie ku wyższemu celowi, będę traktował obie strony z równym szacunkiem, jak pisali mędrcy, „miłość pokryje wszystkie przewinienia” (Przysłów 10:12). Pojednanie w obecnym stanie politycznej opozycji można znaleźć we wspólnym optimum – dla obopólnych korzyści, w którym nikt się nie poddaje, ale wszyscy się zgadzają – aby urzeczywistnić wspólny ideał kwitnącego narodu i harmonijnego społeczeństwa.

Źródło: https://www.newsmax.com/michaellaitman/politics-families/2020/11/10/id/996295/


O pięknych kobietach i listopadowym festiwalu zakupów

Listopad stał się miesiącem zakupów online. Na przykład, w tym roku obchodzisz Dzień Singla, Dzień Weterana (skierowany do Amerykanów) i Dzień Pamięci (skierowany do Kanadyjczyków, Australijczyków i Brytyjczyków), Polacy obchodzą Święto Niepodległości, a wszystko to 11 listopada. Trzy dni później, 14 listopada, mamy Diwali, Święto Świateł, które jest skierowane do Hindusów, Święto Dziękczynienia – 26 listopada, Czarny Piątek – zaraz po, chociaż wyprzedaż nazywana Czarnym Piątkiem zaczyna się już na kilka dni przed Świętem Dziękczynienia, a Cyberponiedziałekiem, który następuje bezpośrednio po Czarnym Piątku, a w tym roku wypada w ostatni dzień listopada.

Zwłaszcza od czasu pojawienia się Covid-19, zakupy online eksplodowały i dla wielu ludzi stały się podstawowym sposobem robienia zakupów. Ponadto po napiętych wyborach prezydenckich wiele osób prawdopodobnie będzie chciało sprawić sobie coś miłego, jedni w ramach pocieszenia a inni świętując zwycięstwo.

Jednym z głównych trendów, który rozwijał się od początku istnienia Covid, był wzrost sprzedaży produktów do dekoracji wnętrz i spadek sprzedaży kosmetyków. To ma sens. W końcu po co wydawać tyle pieniędzy i poświęcać tyle czasu na upiększanie się, jeśli w końcu zakrywam to wszystko maską? A ponieważ jestem zmuszona spędzać tak dużo czasu w domu, lepiej zrobię coś, aby było w nim milej.

Ale, jeśli kobiety nie mogą wyglądać ładnie, czy to znaczy, że nie mogą być ładne? Myślę, że jest wręcz przeciwnie: zewnętrzne ograniczenia przenoszą uwagę na cechy wewnętrzne, gdzie ukryte jest prawdziwe piękno.

Piękna kobieta to nie taka, która nosi szminkę i zakrywa twarz makijażem, a na pewno nie musi eksponować swojego ciała, żeby pięknie wyglądać. To tylko kostiumy. Prawdziwe piękno kobiety, to coś o wiele głębszego. Kiedy kobieta jest piękna w środku, jej mężczyzna podąża za nią jak dziecko za matką. Nie chodzi o wygląd, ale o wewnętrzną mądrość i prawość, które mogą zaoferować tylko kobiety.

Kobiety mogą i powinny stosować tę samą mądrość, z jaką wychowują swoje dzieci, aby „wychowywać” swoich partnerów. W końcu mężczyzna to niewiele więcej niż dorosłe dziecko; daj mu pewność siebie i wsparcie, powiedz mu, co dobre, a co złe, i czyń to z miłością, a będzie twój na zawsze.

Myślę, że dziś wszyscy ludzie najbardziej potrzebują wewnętrznego piękna. Może nie jest to produkt, który można sprzedać z zyskiem, ale z pewnością, im bardziej świat będzie zagubiony tym większy będzie popyt na piękno płynące z wnętrza.

Źródło: https://bit.ly/32ILfc1