Artykuły z kategorii Fragmenty z porannych lekcji

Prognoza rozwoju epidemii koronawirusa

каббалист Михаэль Лайтман Jakie są przewidywania w związku z rozwojem epidemii koronawirusa, czy rozprzestrzeni się dalej na cały świat, czy będzie można go zatrzymać? Tutaj istnieje kilka poziomów ochrony. 

Przede wszystkim zależy to od rozpowszechniania nauki Kabały, od tego, czy ludzie usłyszą przynajmniej o równowadze i harmonii świata, o właściwych połączeniach w ludzkim społeczeństwie, o tym, że natura nas do tego zobowiązuje, a nasze niedopasowanie do praw natury rodzi te wszystkie wirusy. Należy to wyjaśnić i rozpowszechnić za pośrednictwem wszystkich sieci społecznościowych. Wszystko jest w naszych rękach. 

Nie należy bać się, że jesteś mały i nic od ciebie nie zależy. Naszym zadaniem jest wykonywanie naszej pracy – wyjaśniając, że natura ukierunkowuje nas na swój cel i musimy zacząć zgodnie z nim działać. Nie możemy uwolnić się od koronawirusa – jeśli nie on, to pojawią się inne. Epoka końca korekty, to czas wzmożonych ciosów. 

Kabała uczy, że najlepszym lekarstwem na wirusa jest połączenie między ludźmi. Ale ludzkość znalazła inny, przeciwny środek przeciwko epidemii: izolację, aby nie zarażać się jeden od drugiego. Wydaje się, że istnieje tu sprzeczność, jednak nie: zjednoczenie w takich warunkach wyraża się w izolacji. 

Troska o innych przy takiej epidemii wyraża się w separacji, izolacji. Moja miłość do bliźniego przejawia się w tym, jak daleko fizycznie znajduję się od innych. Dzięki temu zbliżam się do nich wewnętrznie, serdecznie, ponieważ martwię się o nich i dlatego fizycznie się oddalam. W tym wypadku moje oddalenie będzie akurat połączeniem. 

Z lekcji według artykułu „Pokój”, 05.03.2020 


Koronawirus – konsekwencją braku równowagi natury

каббалист Михаэль Лайтман W związku z epidemią koronawirusa Ministerstwo Zdrowia Izraela wydało 11 zasad postępowania, wzywając każdego z nas do przestrzegania prawa „wzajemnego poręczenia?”. Ponieważ jest to globalna katastrofa dotykająca wszystkich, to jesteśmy zobowiązani liczyć się ze sobą, co nazywa się wzajemnym poręczeniem. 

Nasze poręczenie polega teraz na tym, by nie podchodzić blisko jeden do drugiego, dbając o bliźniego. Jeśli naprawdę będziemy troszczyć się o siebie nawzajem rozumiejąc, że poprzez swoje zachowanie przyczyniamy się do wspólnego dobra, to bardzo szybko zatrzymamy epidemię. 

* * * 

Koronawirus przyciągający powszechną uwagę, w rzeczywistości wydaje się dziecinną zabawką w porównaniu z tymi katastrofami, które nadejdą w przyszłości. Na przykład stopniowe przemieszczanie się biegunów magnetycznych Ziemi grozi jej gwałtownym przebiegunowaniem, w wyniku czego powróci epoka lodowcowa.

Dlaczego tak martwimy się jakimś wirusem, który jest po prostu niczym w porównaniu z dalszym rozwojem wydarzeń? Ale rzecz w tym, że koronawirus uderza każdego osobiście. A jeśli będzie nadchodzić lód lub ocean podniesie się o kilka metrów, to nie odczuję tego efektu osobiście na sobie, sprawdzając swoją temperaturę lub puls. 

Wszystko zależy od odczucia człowieka. Jeśli roje szarańczy przylecą i pożrą cały plon z pól, to przyjdziemy do sklepu i nie zobaczymy w nim żadnych produktów, oprócz tej samej szarańczy: szarańczy cukrowej, solnej szarańczy itd. I wtedy będziemy się martwić. 

A na razie w centrum uwagi jest koronawirus. On demonstruje ludzkości jej słabość i wzajemny związek, co obecnie przejawia się w negatywnej formie, ponieważ poprzez niego przekazuje się choroba od jednego do drugiego. Ale on pokazuje również, że jeśli zechcemy działać razem, wnikliwie i świadomie, to możemy uchronić się przed wirusem. 

Epidemia także oczyszcza nas od wszystkich śmieci: przestaliśmy latać tam i z powrotem, zajmować się niepotrzebnymi rzeczami. Jeśli epidemia będzie się przeciągać jeszcze przez rok, to nasze życie uspokoi się i będziemy przeprowadzać tylko niezbędne działania. 

Nikt nie będzie już biegał po sklepach kupować odzież. Wszyscy będą żyć w spokoju, aby tylko być zdrowym. Wirus zamyka nas na klucz i stajemy się posłusznymi dziećmi. Okazuje się, że to nie jest wirus, ale pomoc z góry. 

Epidemia wpłynie na politykę i stłumi wszystkie pasje, bo z jakiego powodu mielibyśmy walczyć, skoro wszyscy jesteśmy braćmi w nieszczęściu. Kim chcemy rządzić – ludźmi, którzy żyją na skraju rzeczy niezbędnych? 

A potem nadejdą nowe ciosy: chmury szarańczy, komarów, mysz. Nie będziemy w stanie walczyć z nimi ze względu na ich ogromną liczbę. I tak nasze życie nabierze stopniowo innej formy: z tego nauczymy się, jak można żyć inaczej. Przecież dzisiaj społeczeństwo ludzkie jest bardziej podobne do finansowej bańki: co druga firma, to fundusz inwestycyjny. 

Zgodnie z prawami natury ani jedno stworzenie na nieożywionym, roślinnym lub zwierzęcym poziomie nie zużywa więcej niż jest to konieczne do istnienia. Widzimy jak drapieżniki, lampart czy wilk, pożerają zdobycz, ale one robią to dlatego, aby przetrwać i nie biorą zbędnego. 

I człowiek musi także żyć zużywając tylko to, co niezbędne, a resztę oddawać na korzyść społeczeństwu, ale właśnie to, co jest naprawdę dla niego dobre, i nie dezorientować społeczeństwa wszelkiego rodzaju głupotami. 

Społeczeństwo ludzkie musi dojść do takiej formy materialnego życia, która odpowiada zwierzęcemu poziomowi. Zwierzęce ciało musi żyć jak wszystkie zwierzęta, to znaczy konsumować tylko i wyłącznie w celu przetrwania. A więcej niczego nie należy brać od natury, wszystko inne powinno być skierowane tylko na działania duchowe, na pracę dla Stwórcy. 

Wytwarzamy produkty, z których 90% nikomu nie jest potrzebne. Wszystko jest zorganizowane w łańcuchy, gdzie każdy produkuje swoją część i przekazuje drugiemu, a ostatni w łańcuchu wszystko wyrzuca dlatego, aby cały proces można było rozpocząć od nowa. 

Cały współczesny świat jest zbudowany w takiej formie, w przeciwnym razie nie będziemy w stanie zarobić. Zarabiamy tylko na tym, że wyciskamy wszystkie zasoby naturalne z ziemi. Nie możemy dalej tak żyć, zniszczymy ekologię. 

Egoizm, który prowadzi nas przez cały czas, doprowadził nas do takiego życia, że już nie można go znieść. Sami wykopujemy sobie grób. Anioł śmierci wyciąga kroplę trucizny na krawędź miecza, a ty posłusznie połykasz ją i umierasz. 

Jakie jest wyjście? Studiować to, o czym mówi nauka Kabały, aby naprawić swoje myśli, i tymi myślami naprawimy świat. Gdy będzie wielu ludzi o właściwych myślach, wówczas będzie można przełożyć je na działania materialne. Ale działają już same nasze myśli! 

Oddawać społeczeństwu – to przede wszystkim studiowanie, co oznacza prawdziwe obdarzanie i w jakiej formie powinno istnieć społeczeństwo, aby odpowiadać prawu natury. Wszystko wyjaśnia się w myślach. 

Sam człowiek poprzez swoje wysiłki i samoograniczenie musi osiągnąć taki stan, w którym żyją zwierzęta, to znaczy nie spożywać więcej niż jest niezbędne dla życiowych potrzeb. A całą resztę swojej energii i umysł musimy skierować na zjednoczenie między sobą. 

* * * 

Epidemia koronawirusa i wszystkie inne problemy są konsekwencją braku równowagi w naszym życiu. Gdybyśmy żyli w materialnym planie jak zwierzęta, które nie konsumują więcej niż jest to konieczne dla swojego zwierzęcego ciała, a wszystkie nasze wysiłki duchowe były skierowane na poznanie Stwórcy, to wówczas życie byłoby przepiękne.

Ale my wprowadzamy zniekształcenie, dążąc w swoim egoizmie do panowania nad całym światem, zniszczenia kuli ziemskiej i wyciśnięcia z niej wszystkich zasobów naturalnych. A potem natura, wychodząc z równowagi, pokazuje nam wszystkie te problemy: problemy biologiczne w postaci koronawirusa lub wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, tsunami. Wszystkie te kataklizmy są spowodowane brakiem równowagi, dysbalansem, który my wywołujemy w naturze. 

Jesteśmy zobowiązani do korzystania z natury tylko w niezbędnym zakresie, jak uczy nauka Kabały. A wszystko inne; potężne siły, czas, ogromny umysł i pragnienia, którymi obdarzony jest człowiek, użyć tylko dla naprawy społeczeństwa, aby zrobić z niego instrument dla odkrycia Stwórcy. 

Społeczeństwo ludzkie działa teraz w przeciwnym kierunku niż ujawnienie Stwórcy, przez co naturalnie powodujemy wszystkie problemy, a koronawirus to tylko początek. 

Epoka Mesjasza, w której już się znajdujemy, powinna przynieść nam wiele nowych odkryć. Miejmy nadzieję, że dzięki naszym wysiłkom odkrycia te będą dobre, ale na razie niestety, co do tego są wątpliwości… 

Więc postarajmy się szybko nauczyć i przekazać całej ludzkości przyczynę wszystkich wirusów spowodowanych niezgodnością ludzkiego społeczeństwa z ogólnym prawem natury, które polega na równowadze. Jest to prosta fizyka, a nie wiara – prawo natury. 

Z lekcji według artykułu „Pokój”, 05.03.2020 


Fragmenty z lekcji 11.10.2019

каббалист Михаэль Лайтман Zanim jeszcze zadamy pytanie, to schodzi ono z góry i wchodzi w nasze uczucia i rozum. A wtedy czujemy je i pytamy. A Stwórca odpowiada nam poprzez książki i nauczycieli. 

Jesteśmy całkowicie kontrolowani z góry i tylko pozostaje nam anulować się. Tylko w samoanulowaniu możemy poczuć, że zrobiliśmy coś sami, a nie tylko otrzymywaliśmy od Stwórcy. W samoanulowaniu jest nasz własny udział – wolność wyboru. 

Nie wiemy, co i jak robić, ale dzięki wierze ponad wiedzą decydujemy odnieść się do neutralnej strefy ponad umysłem. Gdyby nie ten malutki, ale najważniejszy komponent, nie istnielibyśmy w ogóle, jako stworzenia, a bylibyśmy podobni do nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej natury.

* * *

W naszym świecie dano mi przyjaciół, dziesiątkę, nauczyciela, książki, metodę. Wszystko to nazywa się moim nauczycielem, to znaczy tym, co łączy mnie z celem stworzenia, celem życia.

Pojęcie nauczyciela obejmuje:

– człowieka, który studiował tę naukę przede mną,

– grupę przyjaciół, razem z którą robię postępy naprzód,

– metodę, którą przekazuje nam nauczyciel,

– książki, które przekazywane były przez wszystkie pokolenia, aż do naszego,

– Stwórcę, do którego dążymy poprzez nasze połączenie i książkami i nauczycielem.

Wszystko to zbieram razem, aby przy prawidłowym odniesieniu i dzięki pewnej liczbie działań osiągnąć konkretny rezultat.

By uczynić postęp powinienem anulować się przed Stwórcą. W tym pomaga mi nauczyciel, który kieruje mnie nie na siebie, a na Stwórcę, i grupa, która kieruje mnie nie na przyjaciół, a na Stwórcę. Tak „Izrael, Tora i Stwórca” kierują mnie do Wyższej Siły. Mogę anulować się przed Stwórcą za pośrednictwem tego, że anuluję się przed nauczycielem i grupą kierującą mnie do Niego.

* * *

W pojęcie „nauczyciel” wchodzą dwa składniki:

– człowiek tego świata,

– składnik duchowy.

Nie powinniśmy brać się pod uwagę, w jakiej ludzkiej postaci nauczyciel pojawia się na tym świecie, ponieważ tutaj wszystko zależy od tego, w jakim społeczeństwie on żyje, w jakiej kulturze. Każdy z nas jest produktem swojego środowiska i nie może uczynić siebie innym. Należy odwrócić swój wzrok, swoje postrzeganie z zewnętrznego obrazu człowieka i brać pod uwagę tylko wewnętrzne.

Dokładnie w ten sam sposób musimy odnosić się do siebie nawzajem w grupie, i w ogóle na całym świecie, biorąc we wszystkich pod uwagę tylko to, co wewnętrzne a nie zewnętrzne. Między nami są ludzie wielu kultur i narodowości.

Podczas lekcji widzę na ekranie Hiszpanię, Peru, Bałtyk, Odessę, Płowdiw, Moskwę, Kijów, Nowy Jork… Jakich tylko miast nie ma na naszych ekranach i oczywiście, są to ludzie o różnej mentalności, różnym poziomie dobrobytu i poglądach na życie. Wszystko to musi zostać usunięte z mojej percepcji.

Nie patrzę na te różnice, a widzę tylko jedno: połączenie człowieka ze Stwórcą. To jest właśnie część, której potrzebuję. Muszę zebrać od wszystkich te więzi ze Stwórcą, tak jakbym zbierał jakieś owoce.

Chcę dołączyć się do ich związku ze Stwórcą, ponieważ oni już go mają, w przeciwnym razie nie studiowaliby razem ze mną. Muszę wzmocnić swoje połączenie ze Stwórcą za pomocą połączenia z tą właściwością w każdym przyjacielu i w ten sposób łączę się ze Stwórcą.

Do tego wystarczy dziesięć osób. Jeśli jest jeszcze dziewięciu przyjaciół i ja dziesiąty, my niewątpliwie będziemy w stanie wpłynąć na Stwórcę. To tak, jakbyśmy dzwonili do Jego drzwi a On otwiera. 

Ale to pod warunkiem, że jest nas dziesięciu (minjan) – minimalna liczba, która jest brana pod uwagę.

Mniej niż dziesięć nie jest brane pod uwagę. Dziesięć w świecie duchowym jest jak jeden. W tym jest różnica między naszym światem i wyższym światem, gdzie odczuwa się tylko połączenie między dziesięcioma.

A w tym nie różnimy się od siebie na całym świecie i nie ma dla mnie znaczenia, z kim się zjednoczyć – z Hiszpanią, Ałma-Atą, Bałtykiem, Nowym Jorkiem, Kijowem, Sankt Petersburgiem, Toronto. Najważniejsze, żeby było dziesięć osób, i już będziemy mieli kontakt ze Stwórcą.

Jeśli nie ma dziesięciu osób, to należy szukać, przebudzać przyjaciół, którzy zostali w domu, aby przyszli na spotkanie lub połączyli się wirtualnie. Tylko to jest ważne.

Zbudowaliśmy wirtualne połączenie między nami wokół całego świata i mam nadzieję, że pojawi się taki mechanizm, który będzie łączył nas na coraz bardziej wewnętrznym poziomie. Jest to narzędzie, za pomocą którego ponownie powracamy do Babilonu, ale już naprawieni. Ze strony naszej natury między nami panuje babilońskie rozbicie, ale ponad nim jesteśmy połączeni. 

Z lekcji w dniu pamięci Baal HaSulama, 11.10.2019 


Czego uczy nas koronawirus

каббалист Михаэль Лайтман Ludzkość w swoim rozwoju przeszła bardzo długą drogę osiągając punkt, w którym zaczyna się czuć, jak jedno ciało. Należy podziękować wirusowi korona za to, że doprowadził do takiej jedności cały świat. Jeśli epidemia będzie się przeciągać, to ludzkość odkryje, że naprawdę należy do jednego systemu i wszyscy jesteśmy od siebie wzajemnie zależni. 

Na razie ta zależność wyraża się w tym, że z obawy przed infekcją zamykam się przed innymi, odłączając się od negatywnego związku. Ale zacznijmy odkrywać pozytywne uzależnienie! Jeśli połączymy się poprawnie, to zaczniemy wytwarzać pozytywne wirusy. 

Teraz natura ujawnia nam szkodliwe wirusy, jako uświadomienie sobie zła. Ale potem musimy kontynuować ten proces dla uświadomienia sobie dobra, wyjaśniając, że łącząc się ze sobą nawzajem, możemy osiągnąć ogromny sukces.

Głównym czynnikiem nie jest zaprzestanie podróży lotniczych i sparaliżowana gospodarka, ale związek między ludźmi. Wirus zacznie znikać, jeśli nastąpi choćby niewielki ruch w kierunku połączenia i będziemy żałować tego, że jesteśmy zmuszeni zerwać ze sobą więzi, przecież chcemy się połączyć.

I zechcemy się połączyć nie dlatego, by ponownie wędrować po całym świecie od krańca do krańca, ale dlatego, że chcemy połączyć się z ludźmi. Poprzednie połączenie nie było dobre, ale teraz zbudujemy dobre połączenie.

To właśnie takie lekarstwo chcemy zastosować w tym krytycznym stanie: przywrócić nasze połączenie, ale już w innej formie, w dobrej, nie po to, aby się nawzajem wykorzystywać. Tym, że łączymy się razem, pokonujemy wszelkie zło, każdy wirus i dochodzimy do dobrego życia.

Natura i tak doprowadzi nas do tego celu, i jeśli sami zechcemy iść naprzód, to nie będziemy musieli po drodze zarażać się różnymi wirusami. Wszystko zależy od naszej prośby o korektę relacji między ludźmi. Wiedza ta powinna rozpowszechniać się na całym świecie we wszystkich formach: w myślach, rozmowach, działaniach. A dalej już Wyższa Siła, natura wykona swoją pracę.

Wyższa Siła wiąże wszystkie części stworzenia razem. I chcemy naprawić ludzki stopień, w którym nastąpiło rozbicie, przywracając go do jedności, aby zobaczyć go w jego prawdziwej formie, a nie zniekształcać go swoim egoistycznym wzrokiem. Korygując siebie, korygujemy rzeczywistość.

* * *

Koronawirus ujawnia nam naszą negatywną zależność od siebie. Po pierwsze odkrywamy, że nie jesteśmy w stanie przetrwać bez współpracy ze sobą, nie zarabiając na sobie nawzajem. Dla każdego powinno stać się jasne, że on żywi się od całego świata.

Ale wszystko to można kontynuować tylko pod warunkiem, że nasze połączenie stanie się pozytywne. Negatywne połączenie niszczy ludzkość i nie możemy dalej istnieć w takiej formie. Świat stacza się w taki stan, że człowiek nie będzie miał co jeść i czym oddychać.

Wyobraźcie sobie, jak piękne stałoby się życie, gdyby ludzkość zjednoczyła się, podobnie jak wszystkie inne części natury – nieożywiony, rośliny, zwierzęcy – w jeden integralny system, w którym każdy obejmuje w sobie wszystkich. Gdzie mamy wziąć siłę, która zjednoczy nas w jedno ciało, zszyje i sklei nas w jeden system? Przecież oczywistym jest, że w takim doskonałym systemie wszystkim będzie dobrze.

Oczywiście, gdybyśmy wyraźnie zobaczyli, że dobre spojrzenie na innego natychmiast wyleczy nas z koronawirusa, wszyscy na ziemi natychmiast staliby się sprawiedliwymi.

Ale nie tego wymaga od nas Siła Wyższa. Od człowieka wymaga się uświadomienia sobie, aby dążyć do obdarzania, a nie do samolubnych korzyści, myślę o wszystkich, a nie o sobie. A kiedy wszystkim stanie się dobrze, to i on również przestanie chorować. A dopóki epidemia trwa, musimy nauczyć się z niej czegoś…

Z lekcji według artykułu Baala HaSulama „Pokój”, 11.03.2020 


Przed czerwoną linią

каббалист Михаэль Лайтман Epidemia koronawirusa dotyka każdego człowieka na świecie, bez względu na to, skąd pochodzi: z Włoch, Izraela, Korei, Rosji. Cały świat się martwi. Wirus rozprzestrzenia się, nie rozpoznając żadnych granic, i temu końca nie widać. Eksperci przewidują, że epidemia będzie się przeciągać przez rok, dopóki nie pojawią się jakieś środki do walki z wirusem. 

Koronawirus zmienił bardzo relacje między ludźmi, w ludzkim społeczeństwie stawiając przed nami poważne pytania. Co trzeba zrobić, aby powrócić do normalnego życia, czego wymaga od nas natura i dlaczego przynosi nam takie niespodzianki? Jakie jest rozwiązanie wszystkich problemów, z którymi spotykamy się w naszym życiu?

Z jednej strony problemy te pokazują nam, jak bardzo jesteśmy połączeni i zależni od siebie wzajemnie. A z drugiej strony nasze połączenie nie jest dobre i musimy nauczyć się, jak je zmienić. Koronawirus tylko zaczął ujawniać ciężkość naszego stanu. Na razie położenie nie jest jeszcze takie złe.

Zobaczmy, co się stanie, gdy Ameryka Północna i Południowa, a także kraje europejskie zamkną swoje granice. Ludzkość ponownie powróci do barier granicznych, szlabanów.

I jedynym wyjściem jest dokładne wyjaśnienie, jaki powinien być prawidłowy związek między nami i jak zbudować takie dobre relacje, aby żaden wirus się nie przedarł. Wirus jest znakiem tego, że nasze połączenie ze sobą nawzajem jest nieprawidłowe.

* * *

Koronawirus jest wspólnym problemem wszystkich i dlatego wymaga od całej ludzkości właściwego zjednoczenia i wzajemnej gwarancji. Dlaczego za każdym razem ściągamy na siebie coraz to nowe nieszczęścia? Dlaczego natura cały czas bije nas batem, każdego indywidualnie i wszystkich razem?

Dlaczego te ciosy z roku na rok stają się coraz silniejsze i rozprzestrzeniają się tak, że obejmują całą ludzkość? Natura stara się doprowadzić nas do uświadomienia konieczności wzajemnego poręczenia, abyśmy stali się jak jeden człowiek, jeden system.

Każdy człowiek na świecie musi zrozumieć:

Koronawirus nie jest przypadkiem, ale częścią procesu, przez który siły natury prowadzą ludzkie społeczeństwo starając się zjednoczyć nas w jednym systemie.

W tym jednym systemie istnieją prawa, które natura zobowiązuje nas spełnić, jeśli nie dobrowolnie, to za pomocą bicza. I koronawirus jest jednym z nieszczęść wysłanych ludzkości, aby nią wstrząsnąć i zmusić do zastanowienia nad tym, jak żyć właściwie.

W ideale powinniśmy stać się jak jeden człowiek z jednym sercem, w jednym systemie. Nie ma wyjścia, będziemy musieli do tego dojść.

Epidemia koronawirusa to pierwsza plaga z całej serii ciosów, które będą ujawniać się co miesiąc. Przecież, jeśli odnosimy się do siebie źle, to przez to tworzymy miejsce dla wirusa. Wirus występuje tam, gdzie brakuje wzajemnej gwarancji, którą powinniśmy byli ustanowić.

Celem stworzenia jest doprowadzenie człowieka do dobrego zjednoczenia i miłości do bliźniego jak siebie samego. A jeśli tak się nie dzieje, to zaczynają się odkrywać różne problemy, które w rzeczywistości służą, jako lekarstwo, które popycha nas do zjednoczenia.

Patrzymy na siebie i nie życzymy sobie wzajemnie dobra. I w taki sposób wirus jest przenoszony od człowieka do człowieka, od nieuprzejmego spojrzenia i osądzających słów, które materializują się w postaci wirusów.

Ludzkość jest w coraz większym stopniu zależna od siebie w przemyśle, handlu, we wszystkim innym, ale jednocześnie nie poprawiamy relacji międzyludzkich. One są sprzeczne z rosnącą więzią między nami, ponieważ łączę się z każdym człowiekiem na ziemi, ale tylko dlatego, aby wycisnąć z niego wszystkie soki. I oczywiście, kiedy te połączenia stają się już całkowicie nie do zniesienia, natura uderza w nie i rozrywa.

Wyobraź sobie, że świat odetnie się od Chin, Japonii i Korei Południowej – jak wpłynie to na produkcję. Wystarczy zatrzymać produkcję jakiegoś małego elementu elektronicznego, a połowa świata zatrzyma się. I wszystko dlatego, że nie organizujemy się właściwie na ludzkim poziomie, nie przestrzegamy prawa wzajemnego poręczenia. Z ludzi są wyciskane ostatnie okruchy, żeby elita zarobiła jeszcze kilka miliardów więcej.

Wirus już doprowadził do masowych zwolnień. Jest mało prawdopodobne, aby fala ta ustąpiła, najwyraźniej wstrząśnie całą ludzkością, abyśmy poczuli, że osiągnęliśmy czerwoną linię i natura nie pozwoli nam tak dalej istnieć.

Po raz pierwszy w historii ludzkości zdajemy sobie sprawę, że jest to cios z góry. Tak egipscy magowie powiedzieli faraonowi o jednej z plag, że był to palec Boży. Każdy poczuje, że to już jest wyższa kara, że z góry wzywają nas do porządku.

* * *

Patrząc na drugiego niedobrym spojrzeniem, już tym przekazuję mu wirus. Przecież jesteśmy połączeni w jednym systemie i źle myśląc o kimś wprowadzam do całej sieci wirusa, negatywny sygnał, naruszając wzajemną gwarancję. Może to tylko myśl, ale wszyscy jesteśmy połączeni między sobą myślami, rozmowami i działaniami.

Czy chcemy tego, czy nie, ale jesteśmy zamknięci w jednej wspólnej sferze. I dlatego nie ma znaczenia, czy mówię, piszę, myślę lub robię rękami. Od myśli efekt jest nawet większy, ponieważ jest powiedziane, że „wszystko rozwiązuje się w myśli”. I myśl potem materializuje się w działaniu fizycznym.

Między nami rozciągnięte są niewidzialne nici, znajdujemy się w polu powiązań. A najwyższym poziomem komunikacji jest myśl, która następnie schodzi na prostsze poziomy. Ale możemy naprawić wszystkie wirusy w myślach. Wzajemne poręczenie to poprawna wzajemna relacja między nami na poziomie myśli. I jeśli ona będzie – nic więcej nie będzie potrzebne, żadnych materialnych leków. 

Z porannej lekcji 07.03.2020 


Na małej tratwie

каббалист Михаэль Лайтман Jeśli łączę się przez cały czas z moimi przyjaciółmi, to nie będę upadać, a będę w stanie równoważyć moje stany. To tak samo, jakbyśmy stali na tratwie kołysząc się na falach – całą dziesiątką. Nasza praca polega na tym, by na wzburzonym morzu zrównoważyć tratwę: każdy troszczy się tylko o to.

Na środku tratwy znajduje się niwelator, pokazujący horyzontalny poziom, i wszyscy kierujemy się na niego – na środkową linię. Robimy to wszyscy razem, w przeciwnym razie nie możemy zrównoważyć niwelatora. Jesteśmy zobowiązani czuć się wzajemnie – rozumieć, co każdy robi i czego potrzebuje do zachowania równowagi.

Nie pracujemy jeden za drugim, po kolei, a powinniśmy jeszcze wewnętrznie połączyć się celem zrealizowania działania, aby móc wyrównać niwelator do zera.

Równoważąc niwelator, wykonuję działanie odwrotne do działania Stwórcy: On podnosi fale, a ja chcę uspokoić emocje, wzburzenie, uzupełnić jego pracę i w taki sposób wzywam Go. Pracuję z ekranem i odbitym światłem przeciw Stwórcy, prowadząc tym do zderzenia z powodu przeciwieństwa naszych działań i jednocześnie do połączenia, ponieważ współpracujemy. Tak, jakbyśmy tańczyli razem tango, razem jak pan młody z panną młodą.

W tym celu potrzebujemy połączenia serc. Nie pomoże tu rozum, bo działa zbyt wolno. Natychmiast może zareagować tylko serce. Jeśli jedno serce odczuwa drugie, to natychmiast się dogadają jeszcze wcześniej, nim świadomość dotrze do umysłu i zanim on zacznie pojmować.

Dlatego pragniemy być w jednym sercu. I kiedy czujemy, że jest to możliwe, nagle rozumiemy jak zbudowany jest w rzeczywistości duchowy świat – „przed rozumem”. Rozum zacznie reagować za pół minuty, nie wcześniej, dlatego najważniejsze jest uczucie, które natychmiast zareaguje.

Jedno serce oznacza, że nie ma różnicy w naszych relacjach, nie ma opóźnień od serca do serca, po prostu jesteśmy wszyscy razem. Dlatego nie musimy czekać na siebie, czy pytać jeden drugiego, co robi dla wyrównania niwelatora.

Równoważymy go wspólnie, nie pytamy o nic, ponieważ wiemy, czujemy jak będzie. Podnosimy się ponad czas, przecież nie muszę czekać na to, co przyjaciele zrobią – żyję z nimi w jednym sercu. I dlatego czas znika, ponieważ nie ma przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość istnieją tylko między nami dzięki wzajemnemu przekazywaniu – jeden do drugiego. A jeśli wszyscy działamy z jednego punktu, to czas nie istnieje. Okazuje się, że już trafiamy w wieczność, ponieważ czas zniknął.

A jeśli nie pracujemy z centrum grupy, to cała nasza praca będzie przechodzić bardzo długą, okrężną drogę. W końcu kiedyś dojdziemy do celu, ale bardzo rozciągniemy czas.

Niwelator – to centralny punkt grupy: jedno pragnienie, jedna intencja, jedno serce. W takim miejscu możemy odkryć Stwórcę: jeden przeciw drugiemu.

Niwelator nie jest pęcherzykiem powietrza w cieczy, podobnie jak w urządzeniu fizycznym, a wspólnym sercem grupy, które dotyczy wszystkich. Wyobraź sobie, że znajdujemy się na tratwie kołyszącej się na falach. A w centrum tratwy jest niwelator, który musimy utrzymać w równowadze. Przecież, jeśli jesteśmy w stanie go zrównoważyć, to tylko w centralnym punkcie, który pomimo fal utrzymuje równowagę, i następuje nasz kontakt ze Stwórcą, Jego odkrycie.

A na kolejnym stopniu będzie jeszcze trudniej utrzymać równowagę: fale będą rosły jeszcze bardziej i tratwa stanie się wyższa o dwa piętra. Ale to zmusi nas do jeszcze mocniejszego zjednoczenia w jednym sercu i tylko w ten sposób odkryjemy coraz więcej możliwości odkrycia Stwórcy, i tym sprawimy Mu zadowolenie.

Niwelator jest dla nas wszystkich wspólnym punktem, pochodzi od Stwórcy. To Stwórca w nas! Niwelator będzie znajdował się w równowadze, jeśli wszyscy będziemy skierowani ku sobie, nikt nie chce niczego dla siebie i jest gotowy oddać całego siebie przyjaciołom.

Z lekcji na temat „Simchat Tora”, 21.10.2019


Fragmenty z lekcji 08.10.2019

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji według artykułu Rabasza „Przestępcy Izraela”

Podczas studiowania nauki Kabały człowiek przechodzi przez kilka etapów w odniesieniu do włożonych wysiłków oraz rezultatu.

Na początku niewątpliwie będę odnosić się do moich studiów zgodnie z zasadami, do których jestem przyzwyczajony w tym materialnym świecie, to znaczy będę chciał uzyskać zrozumienie ze studiów i nagrodę za moje wysiłki. Nie da się tego zrobić w żaden inny sposób, ponieważ tak jesteśmy zbudowani.

Z biegiem czasu zaczynam rozczarowywać się tą drogą widząc, że lata minęły a wynik nie jest widoczny. Studiowałem wiele źródeł: artykuły, „Wprowadzenie do nauki Kabały”, „Naukę Dziesięciu Sfirot”, Księgę Zohar, pracowałem w grupie, ale i tak nie zrozumiałem, jaki powinien być właściwy rezultat.

Nie oceniam moich zmian w odniesieniu do obdarzania, stosunku do bliźniego, zbliżenia z przyjaciółmi, to znaczy zewnętrznych wskaźników naprawy rozbitych pragnień, które musimy połączyć. Zamiast tego oczekuję osobistego zysku, do którego zobowiązuje mnie egoistyczna natura.

I nawet, jeśli zgadzam się z tym, że muszę zbliżyć się z innymi, to najważniejsze jest dla mnie moje osobiste osiągnięcie: chcę odkryć duchowość, zrozumieć ją, poznać, zobaczyć, poczuć – wszystko JA!

I tutaj trzeba przyłożyć bardzo dużo wysiłku, aby dojść do prawdziwej kalkulacji. Z goryczy i rozczarowania, niejasności i niezrozumienia tego, co się ze mną dzieje, zaczynam dokonywać prawidłowych obliczeń, domyślając się, że celem nie jest osiągnięcie, ale nabycie właściwości obdarzania i miłości, pragnienie połączenia się z innymi.

Kiedy zmieniam cel mojej pracy, to zaczynam już dokładniej zmierzać do modlitwy, poprawnie formułując swój apel do Stwórcy. Jeśli chcę zdobyć wiedzę, rozum, sukces, jak jest to przyjęte na tym świecie, to wszystko zależy od włożonych przeze mnie wysiłków. Im bardziej jestem mądry, więcej czasu inwestuję w siebie, tym większy odnoszę sukces.

Ale jeśli zmieniam swój cel z materialnego na duchowy, chcąc przekształcić siebie z otrzymywania na obdarzanie, to wynik zależy nie tyle od tego, co zrobię na tym świecie, a od tego na ile wpłynie na mnie Wyższe Światło.

A to jest już zupełnie inne podejście. I dlatego skłaniam swoją dumę i wypełniam wszystko, do czego zobowiązuje mnie grupa. Ponieważ nie posiadam wyboru, bo tylko w ten sposób można zbliżyć się do światła, które powraca do źródła. Tylko z pomocą modlitwy mogę przyciągnąć do siebie Wyższe Światło i naprawdę się zmienić.

* * *

Jeśli człowiek obecny jest na lekcjach, uczestniczy w rozpowszechnianiu, w pracy grupowej, naucza, ale przy tym czuje, że z każdym dniem traci coraz więcej siły ryzykując całkowite oderwanie, to zaczyna krytykować tę drogę. Ale chodzi o to, że nie ocenia się poprawnie. Wydaje mu się, że każdego dnia się opuszcza, ale może właśnie się podnosi?

Wszystko zależy od tego, co mierzymy. Człowiek jest oburzony, że nie otrzymał odczucia duchowego poznania, zrozumienia. Patrzy w swoje egoistyczne pragnienia i nie widzi w nich żadnego napełnienia. Dlaczego uważa, że nie jest to wygrana a przegrana?

To wielki sukces, ponieważ minął kolejny dzień, a ja i tak niczego nie otrzymałem dla swojego egoizmu i jeszcze jeden dzień, i jeszcze jeden. I będzie jeszcze wiele takich dni. Więc jak długo? I czego chcę? Chcę dojść do rozpaczy, dlatego że moja droga jest nieprawidłowa i powinienem otrzymać zupełnie coś innego?

Muszę całkowicie rozczarować się w swoich obliczeniach, które przeprowadzałem w pragnieniach rozkoszowania się. Jak to możliwe, że znalazłem w nich coś duchowego? To, że z dnia na dzień pokazują mi w nich coraz większe zero – to pomoc z góry. W taki sposób Stwórca podpowiada mi, że moja droga jest nieprawidłowa. On jakby mówi: „Możesz kontynuować tak długo, jak chcesz, ale nic więcej z tego nie będzie, dopóki całkowicie się nie rozczarujesz”.

Muszę dokładnie przemyśleć: przecież pracuję z pragnieniami rozkoszowania się, ale w nich nie otrzymuje się duchowości. I co to jest duchowa nagroda, którą chcę otrzymać? Duchową nagrodą jest miłość do bliźniego, aż do miłości do Stwórcy, obdarzanie, wyjście z siebie na zewnątrz. Czy dążę do tego, czy nie? Jeśli nie to, jakiego sukcesu mogę się spodziewać?

Muszę zdecydować, czy chcę taką nagrodę, czy nie. Jeśli tak, to muszę poprosić Stwórcę, aby zmienił moje pragnienie i wtedy zechciałbym stać się obdarzającym, podobnym do Niego, kochającym innych, łączącym się z innymi. I wtedy odkryję, że nigdy jeszcze nie czułem się tak nieskończenie daleko od tego celu.

Patrzę na otaczających mnie przyjaciół i widzę, że znajdują się nieskończenie daleko, jakby w innej galaktyce. Wcześniej ich jakoś czułem, a teraz nie czuję wcale, jakby to nie byli ludzie, a zjawy. Okazuje się, że już postrzegam mój pożądany i faktyczny stan. Muszę podnieść ważność duchowości. Nie ma znaczenia, czy podoba mi się ten stan, czy nie, ale już jest bardzo ważny.

I w tym celu przykładam wysiłki, by przysłuchać się przyjaciołom, którzy utwierdzają mnie w ważności duchowości. Sam mówię to samo. W rzeczywistości nie mam pojęcia, co to jest i nie czuję w tym żadnej ważności. Dla kogo na tym świecie jest to ważne, by kochać bliźniego? Czy szanujemy takich idealistów? W naszych czasach już tacy nie istnieją.

Kiedyś istnieli jeszcze humaniści, wzywający do kochania zwierząt, ludzi, natury. Ale dzisiaj widzimy, że za tymi wszystkimi hasłami kryje się zysk finansowy lub polityczny. My zaś musimy pracować, by stał się ważny dla nas duchowy cel.

Im więcej przyjaciele będą mi o tym mówić, tym bardziej przeniknę i poczuję, że to jest naprawdę ważne. Nie mogę lekceważyć tego, co cenią inni. Jeśli moje środowisko ceni właściwość obdarzania, to ja także będę cenić świat duchowy, działający na podstawie obdarzania.

To jest inna przestrzeń, anty-świat, w którym wszystko podlega prawu obdarzania i powinienem się do niego przybliżyć.

Nigdy nie będziemy w stanie zmierzyć duchowości w naszych egoistycznych pragnieniach, rozumie, uczuciach, racjonalizmie. Ponieważ jest to coś, co znajduje się ponad nami. Jeśli np. kotu przeczytać tysiąc razy mądrą książkę, nie pomoże mu to stać się mądrzejszym. Ale na nas działa światło, które powraca do źródła, dając człowiekowi nowe, dodatkowe pragnienia. I w tych nowych pragnieniach człowiek zaczyna odczuwać duchowość.

Tak więc uspokójmy się i pomyślmy o tym, jak przyciągnąć do siebie światło. W tym cała rzecz, i w tym celu musimy połączyć się z przyjaciółmi. Nie chcę tego i nie kocham przyjaciół, ale nie mam innego wyjścia; jeśli wykonam wysiłek ponad swoim odrzuceniem, to przyciągnę światło, które powraca do źródła i osiągnę sukces.

Z porannej lekcji 08.10.2019


Fragmenty z 1 lekcji wirtualnego kongresu w Afryce, 18.01.2020, cz. 1

каббалист Михаэль Лайтман Egipt, gdzie naród Izraela cierpiał na wygnaniu i w niewoli, znajduje się w Afryce. Afryka jest miejscem narodzin faraona, globalnego egoizmu. Czterysta lat egipskiego wygnania pozwoliło potem narodowi Izraela dojść do otrzymania Tory i odkrycia Stwórcy. 

Dlatego też wszystkie narody dorastające w Afryce cierpiały z powodu niewoli, już nie u faraona, jak Żydzi, ale w Ameryce i u narodów europejskich, te narody są bardziej gotowe do naprawy duszy. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie zobaczymy, że ludzie w Afryce są wrażliwsi na metodę Kabały. 

* * * 

Nauka Kabały jest potrzebna całej ludzkości po to, by osiągnąć odkrycie Wyższej siły. I dlatego całemu rozwojowi ludzkości, nieustannie towarzyszyły problemy, nieszczęścia, epidemie, wojny, a wszystko po to, aby zmusić człowieka do przemyślenia sensu swojego życia, dla którego żyjemy.

Ludzkość nie mogła znaleźć na to żadnej odpowiedzi. I wtedy odkrywa się nauka Kabały i daje odpowiedź, że w tym momencie, gdy odkryjemy Wyższą siłę, która organizuje całe nasze życie, dowiemy się o tym, po co żyjemy i co jest istotą naszego życia. 

Cała kwestia jest w tym, jak odkryć tę jedyną siłę, która zarządza całym wszechświatem. Nie mamy żadnych możliwości zmienić swojego życia, jak z pomocą tej siły. W tej chwili, kiedy ją odkryjemy otrzymamy odpowiedzi na wszystkie nasze pytania. To jest specyfika nauki Kabały – metody odkrycia wyższej siły, że daje odpowiedź na wszystko. 

* * * 

W Europie do tej pory są odczuwalne konsekwencje europejskiej kolonizacji. Niewolnictwo już dawno nie istnieje, ale do tej pory kraje europejskie starają się wykorzystywać naturalne i ludzkie zasoby w Afryce, podżegają tam konflikty sprzedając im broń, i pobudzają emigrację.

Dla Afryki to bardzo trudna sprawa, ale wydaje mi się, że Afrykanie w końcu zrozumieją, że tylko poprzez ich zjednoczenie pojawi się u nich Wyższa siła. I wtedy poczują się wolni a nie, jak odczuwają to po dziś dzień, uciskani. 

Jest to rozwiązanie, które może dać Afryce tylko nauka Kabały i nic innego. Prawdziwa niezależność Afryki nie jest możliwa bez poczucia duchowej niezależności. Przecież afrykańskie kraje, jakby uzyskały niezależność materialną, jednak Europejczycy i inne narody z całego świata do tej pory ingerują w ich życie. Nic nie pomoże, dopóki Afrykanie nie poczują prawdziwej, to znaczy duchowej wolności. 

Wtedy pojawi się u nich siła przeciwstawienia się wszystkim, którzy próbują na nich wpłynąć. Poczują wewnątrz siebie szczególną wolność – nie jest to nawet wolność od Europejczyków, a od zewnętrznej władzy, obcej filozofii, która nie jest charakterystyczna dla Afryki. 

Nie można osiągnąć wolności przed nawiązaniem więzi ze Stwórcą. Do tego będzie to iluzoryczna, materialna wolność. I dzisiaj można nazwać afrykańskie narody wolnymi, przecież nie ma tam niewolników. A jednocześnie są one nadal wykorzystywane w różnych formach. I tak ma to miejsce na całym świecie, każdy kraj chce wykorzystywać innych i wycisnąć z nich wszystkie zasoby naturalne. 

Pod tym względem kraje afrykańskie nie różnią się niczym od innych państw. Ten, kto chce dzisiaj stać się niezależnym, powinien osiągnąć ściślejsze i prawidłowe połączenie ze Stwórcą. Wolność w wyższym świecie da nam wolność w tym świecie, ponieważ nie jest to po prostu duchowość, ale wyższy rzutuje na nas siły, które pozwalają nam przeciwstawiać się wszystkim. Wtedy nikt nie może nam zrobić nic złego. 

Wystarczy spojrzeć na naród Izraela i drogę, którą przeszedł. Różne narody, zaczynając od faraona i dalej, przez cały czas próbowały uciskać i unicestwić naród Izraela. Ale nikomu nie udało się zapanować nad narodem Izraela, ani faraonowi, ani niemieckim nazistom, ani hiszpańskiej inkwizycji, ani rosyjskiemu carowi itd. 

Wszystko, dlatego że Żydzi mają związek z Wyższą siłą. I to samo doradzam Afryce, aby otrzymała takie samo wsparcie z góry, i wtedy nikt nie będzie mógł jej zaszkodzić. 

W Afryce istnieje wiele różnych religii, ale nauka Kabały nie jest sprzeczna z żadnymi religiami, ona wyjaśnia jedynie, jak przy pomocy połączenia otrzymać związek z Wyższą siłą, która jest wyżej wszystkich religii i wierzeń. Takie połączenie, które kiedyś istniało w narodzie Izraela, chroniło ten naród po dzień dzisiejszy i nie pozwoliło popaść w niewolę żadnemu narodowi. 

Z 1 lekcji wirtualnego kongresu w Afryce, 18.01.2020 


Fragmenty lekcji z 25.01.2020

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Przygotowanie do kongresu” 

Znajdujemy się w szczególnym czasie, kiedy cały świat zaczyna odczuwać, że musi zmienić swój stosunek do życia, do rzeczywistości, do ludzkości, społeczeństwa, rodziny – do wszystkiego. Wszyscy rozumieją, że jest to konieczne, ale nikt nie wie, jak to zrobić. 

Wypowiedzi polityków i mężów stanu pokazują całkowitą ich bezradność. Ludzkość wyczerpała wszystkie możliwości i już nie ma dokąd iść: nie pociągają ludzi już ani skrajne lewe poglądy, ani skrajne prawe, ani pośrodku. Dla nowego pokolenia wszystko to nie jest interesujące. 

Jest to znak, że nadszedł czas „ostatniego pokolenia”, kiedy jesteśmy zobowiązani do ujawnienia wszystkim istoty życia. Stwórca wybrał naszą grupę Bnei Baruch, dając nam takie pragnienie, aby zrealizować ten cel. Pragnienie pochodzi od światła. 

Jeśli na człowieka zaczyna trochę więcej świecić ze świata duchowego, budzi się w nim dążenie do duchowości. A jeśli światło nagle zacznie przyciągać nas do materialnego życia, to utoniemy w materialnym. Wszyscy budzimy się tylko dzięki światłu. 

Dlatego, jeśli otrzymaliśmy takie przebudzenie, to zobowiązani jesteśmy przed całym światem i dlatego nazywamy się Isra-el – „prosto do Stwórcy”. Stwórca nie będzie się o nas troszczył, jeśli nie zrealizujemy tego zadania w stosunku do ludzkości. Zbieramy się na kongres nie tylko w celu wewnętrznego zjednoczenia między sobą, ale żeby naszą jednością wygenerować siłę, która może przyciągnąć całą ludzkość. 

Trzeba tak mocno zjednoczyć się na kongresie i przyciągnąć światło powracające do źródła, które popchnie nas naprzód, żeby cały świat poczuł, że jest ktoś, za kim można pójść, że istnieje grupa, w której jest Wyższa Siła, Izrael, „prosto do Stwórcy”, grupa Abrahama, wiodąca za sobą. 

* * * 

Świat rozwinął się do stanu, kiedy powinien otrzymać nowe siły, aspiracje, cel, którego wcześniej nie było. Do tej pory świat dążył do materialnego, egoistycznego celu: kolejny zysk, jeszcze jedno osiągnięcie… Cały ten model rozwoju wyczerpał się.

To jest widoczne po młodym pokoleniu, którego nie bardzo pociągają wartości materialne. Brakuje jeszcze tylko kilku epidemii, takich jak koronawirus, do pełnego uświadomienia. I one oczywiście przyjdą, ponieważ pobudzamy je poprzez nasze niewłaściwe relacje. 

* * * 

Chcę być włączony w Adama Riszon, we wspólny system, w którym wszystkie dusze są ze sobą połączone. Chcę czuć dusze, a nie ciała materialne, żyć w jednej wspólnej duszy. Jeśli mam takie aspiracje, muszę je zrealizować, ponieważ jest to prawdziwy prezent z góry, przebudzenie cząstki boskości z góry.

Świat potrzebuje takiego zwrotu, ponieważ jest zagubiony, nie rozumiejąc, gdzie dalej iść. To nie są już po prostu oznaki ostatniego pokolenia, a faktyczna rzeczywistość. 

Każdy, kto chce realizować swoją duszę, musi połączyć się z innymi duszami. W ten sposób zbieramy duszę Adama Riszon i łącząc wszystkie te części, poczujemy duchowe życie wewnątrz nich. 

Z lekcji na temat „Przygotowanie do kongresu”, 25.01.2020 


Bóle porodowe

каббалист Михаэль Лайтман Mamy nadzieję, że podczas kongresu wygenerujemy tak wielką siłę, dzięki której będziemy mogli rozbić ścianę oddzielającą nas od Stwórcy, od duchowego świata, ścianę między naszymi sercami.

Raz w roku na dużym kongresie w Tel Awiwie, spotykam się z ogromną publicznością liczącą kilka tysięcy osób. Jak odczuwam to morze ludzi? Pokrywam je swoim ekranem i zamieniam w jedno duchowe naczynie, do którego się zwracam.

Nie widzę przed sobą ludzi, a widzę pragnienie znajdujące się w wewnętrznych przemianach, w poszukiwaniu, w nadziejach. Nie rozróżniam twarzy. Czuję do jakiej naprawy stworzone zostało to kli, jak ono zbliża się do naprawy, jak Stwórca działa w nim i raduje się. Podobne jest to do dziecka, które lada chwila ma się urodzić i z niecierpliwością jest oczekiwane. W ten sposób czuję ten stan.

Mam nadzieję, że na kongresie wejdziemy w proces porodu. W tym celu już przeszliśmy wszystkie przygotowania, trzeba tylko przywołać bóle porodowe – konieczny jest z naszej strony wewnętrzny nacisk i zewnętrzna presja ze strony Stwórcy. Wtedy to się stanie.

Z lekcji według artykułu Baala HaSulama „Przedmowa do TES”, 25.01.2020