Artykuły z kategorii Fragmenty z porannych lekcji

Baal HaSulam – kanał naszego połączenia ze Stwórcą

каббалист Михаэль Лайтман Dzisiaj jest wyjątkowy dzień – rocznica odejścia z tego świata Baal HaSulama, naszego nauczyciela. Jest to dusza łącząca nas ze Stwórcą. To człowiek który otworzył bramy mądrości Kabały, dla ostatniego pokolenia w którym żyjemy.

Bez jego nauki nie moglibyśmy stać się godni tego, co już otrzymaliśmy i jeszcze możemy otrzymać w przyszłości. Wiedza, podejście i metoda, etapy poznania – wszystko to przygotował dla nas Baal HaSulam. Oczywiście, wszystko przychodzi do nas od Stwórcy, ale za pośrednictwem tej wielkiej duszy.

Jedną z przyczyn, dla której nauka Kabały (otrzymywanie) ma taką nazwę, polega na tym, że jest ona przekazywana z pokolenia na pokolenie. Każdy uczeń musi mieć nauczyciela.

Tylko wyjątkowe osobowości mogą, przy szczególnej pomocy z góry, same bezpośrednio osiągnąć poznanie Stwórcy. Dlatego zawsze musimy być związani z mędrcami, którzy osiągnęli duchowość, z wielkimi kabalistami. Tylko w taki sposób możemy rozwijać się z pokolenia na pokolenie.

Tutaj wszystko zależy od tego, na ile człowiek jest w stanie podążać za nauczycielem. Każdy ma oczywiście swoje własne trudności i jest to naturalne, ponieważ tak są zbudowane stopnie: z góry w dół. Niższym trudno jest przezwyciężyć swój egoizm i połączyć się z wyższym.

W naszym świecie na zwierzęcym poziomie nie ma takiego problemu, ponieważ natura zobowiązuje dziecko aby było zależne od dorosłych. Ale na poziomie ludzkim, na którym konieczne jest studiowanie nauki Kabały, nie jest to już łatwe do zrobienia. Tam musimy skłonić się i maksymalnie wywyższyć wielkość nauczyciela, aby móc nauczyć się od niego.

Oczywiście nie jest to dlatego, aby okazać honor nauczycielowi, a tylko dla korzyści ucznia. Jeśli uczeń czuje się mniejszy niż nauczyciel, to może być bardziej pokorny i wtedy więcej otrzymuje od nauczyciela. W naukach tego świata ten wymóg nie jest tak kategoryczny, ponieważ tam uczeń musi krytycznie odnosić się do nauczyciela i sprawdzać go.

Ale w nauce Kabały człowiek nie może niczego osiągnąć, jeśli nie pokłoni się przed Stwórcą. I dlatego na ile on pochyla się nad tym, co otrzymuje od nauczyciela, który uczy go z pierwotnych źródeł, które pochodzą od nauczycieli wszystkich pokoleń, na tyle otrzymuje zrozumienie. Tylko w takiej formie „niższy‘‘ jest zdolny otrzymać od „wyższego“.

Dlatego musimy zrozumieć, jak wyjątkowym i wspaniałym człowiekiem był Baal HaSulam. Jesteśmy zobowiązani przyjąć wszystkie jego dzieła, całą jego spuściznę bez żadnej krytyki i wtedy możemy mieć nadzieję, że zaczniemy łączyć się z jego duszą i otrzymywać przez niego Wyższą Siłę od Stwórcy.

Z lekcji Dnia Pamięci Baal HaSulama, 10.10.2019


Pomóż nam stać się nowymi ludźmi!

каббалист Михаэль Лайтман Wszystkie święta symbolizują szczególne stany w duchowym wzniesieniu człowieka. Jeśli pracujemy tak, jak należy, to z roku na rok, dzień po dniu coraz bardziej wspinamy się po duchowej drabinie, dopóki nie osiągniemy całkowitego połączenia ze Stwórcą.

Wzniesienie się ponad egoizm nazywa się „Pesach” – wyjście z Egiptu, a nabycie siły obdarzania nazywane jest świętem Szawuot. Następnie człowiek osądza
siebie i widzi, że nie jest zdolny do obdarzania, co nazywa się „9 Awa”. I wtedy postanawia rozpocząć od nowa całe swoje życie, z nową postawą wobec Stwórcy, co nazywa się Nowym Rokiem – Rosz Haszana.

Najważniejszą rzeczą jest zrobienie prawidłowego obrachunku, jak wejść w ten nowy okres, w nowy czas. Wiele razy w życiu człowiek chciał zmienić swoje życie i jakby zacząć je od nowa. Jest to znak Dnia Sądu, Jom Kippur – jednego z dni, przez które człowiek musi przejść, aby osiągnąć podobieństwo ze Stwórcą.

Jom Kippur pochodzi od słowa „odkupienie” (kapara), kiedy człowiek prosi Stwórcę o przebaczenie. Przecież sprawdził siebie i odkrył, że wiele razy miał okazję naprawić się i osiągnąć połączenie ze Stwórcą, ale zlekceważył to i nie mógł przezwyciężyć swojego egoizmu.

Jeszcze miesiąc przed Jom Kippur człowiek zaczyna się sprawdzać i widzi, że znajduje się w egoistycznych pragnieniach czerpania przyjemność dla własnego dobra i nie chce ich wykorzystać po to, aby naprawić się i przybliżyć do Stwórcy. I dlatego prosi o przebaczenie, zdając sobie sprawę, że w tym czasie nie miał żadnej siły i możliwości, aby przezwyciężyć swoją dumę i poprosić o pomoc. Przecież cała nasza korekta polega na tym, aby poprosić Stwórcę o siłę do naprawy.

Okazuje się, że cały nasz grzech polega na tym, że nie poprosiliśmy o pomoc i za to musimy prosić o przebaczenie: „Wybacz mi to, że nie poprosiłem”. To znaczy prosić Stwórcę, aby nam wybaczył to, że nie zwracamy się do Niego z prośbą o naprawienie nas.

Stwórca stworzył egoizm, ale człowiek ma obowiązek zdać sobie sprawę, że egoizm jest jedynym złem, które jest w nim. Przez pryzmat tego zła patrzymy na cały świat i dlatego cały świat wydaje nam się zły. I zgodnie z tym odnosimy się do Stwórcy, przecież ten cały zepsuty obraz świata rzekomo pochodzi od Niego. Okazuje się, że obwiniamy Stwórcę za to, że stworzył nas i ten świat tak złym.

I w tym momencie człowiek nie zdaje sobie sprawy, że Stwórca dał mu egoizm i możliwość spojrzenia przez niego na cały świat po to, aby poprosił Stwórcę o naprawienie tego egoizmu i zastąpienie złej natury dobrą.

Na tym właśnie polega praca człowieka. Jedyne, co musimy zrobić, to poznać założone w nas zło i uświadomić sobie, że Stwórca dał je celowo, abyśmy zwrócili się do Niego i poprosili Go, by zastąpił egoizm i niezdolność do czynienia dobrych uczynków, korygując wszelkie zło na dobro.

Przecież nie ma w nas dobrych sił i nie będzie, jeśli nie poprosimy o nie Stwórcy, i wtedy będziemy mogli poczuć i zobaczyć cały świat poprzez dobre pragnienie. Wtedy świat ukaże się nam jako prawdziwy Raj.

Dlatego cała nasza praca polega na odkrywaniu swojego zła – powodu, dla którego widzimy zło wokół siebie i w sobie – i zwracamy się do Stwórcy, aby przekształcił to zło w dobro. Tę pracę wykonuje Stwórca i dlatego nazywa się pracą Stwórcy (awodat haSzem). A prośba do Stwórcy, aby to uczynił, nazywa się dniem pokuty, Jom Kippur.

Okazuje się, że nie jest to dzień żałoby, a dzień radości, ponieważ osądzamy samych siebie i widzimy, że aby naprawić nasz stan, wystarczy poprosić Stwórcę, aby przekształcił złe pragnienie, z którym nas stworzył, w dobre pragnienie.

Zatem mamy do kogo się zwrócić i o co poprosić. I wszystko zależy tylko od naszej prośby. A cała przeszłość, kiedy byliśmy słabi i niezdolni do dobrych uczynków, zdezorientowanymi i nic nieznaczącymi niewolnikami swojej natury, która dominuje w nas we wszystkim, została celowo stworzona przez Stwórcę, aby pokazać nam naszą bezsilność i obudzić w nas pragnienie uwolnienia się od swojego egoizmu i przekształcenia go w obdarzanie.

To jest główny sens Dnia Sądu, Jom Kippur, kiedy prosimy Stwórcę, aby zabrał nasze złe, egoistyczne pragnienie i przekształcił je w dobre, altruistyczne pragnienie, w miłość. I wtedy wzniesiemy się z głębokiego dołu na szczyt, na wysoką górę.

Dlatego Jom Kippur jest najważniejszym dniem w roku, kiedy spędzamy dwadzieścia cztery godziny na myśleniu o tym, jak poprosić o przebaczenie za nasze słabości, całe zło stworzone przez nas w naszym egoizmie, danym nam przez Stwórcę. A ponieważ uznajemy, że to zło zostało w nas stworzone przez Stwórcę, to pojawia się nam możliwość zwrócenia się do Niego i poproszenia o siłę dobra zamiast tego zła. W wyniku tej prośby będziemy zdobywać coraz więcej sił dobra i będziemy wznosić się coraz wyżej, aż do samego końca naprawy.

Okazuje się, że każdy z nas i wszyscy razem powinniśmy wykonywać tę pracę nie tylko raz w roku, w Jom Kippur, zgodnie z kalendarzem – a codziennie i w miarę możliwości, jak najczęściej, zwracając się do Stwórcy i prosząc Go, aby przemienił nasz zły początek w dobry początek. W takim stopniu, w jakim jesteśmy w stanie zwrócić się do Stwórcy i zażądać tej naprawy, będziemy mogli stać się podobni do Niego i osiągnąć połączenie z Nim i doskonałość, czyli koniec naprawy.

To jest to, o czym należy myśleć i starać się realizować w ciągu najbliższych dwudziestu czterech godzin.

Z lekcji na temat „Jom Kippur”, 15.09.2021


Koronawirus zapędził nas w kozi róg

каббалист Михаэль Лайтман Stwórca wysyła nam epidemię uderzając w cały świat. Znowu musimy ogłosić kwarantannę i zamknąć ludzi w domach. Stwórca chce, abyśmy, siedząc w domu, zastanowili się, jak zmienić relacje między nami ze złych na dobre.

To tak, jakby ojciec karał syna, stawiając go w kącie, by zastanowił się, za co został ukarany. A my, jak to dziecko, stoimy w kącie, nie myśląc o niczym, i tylko czekamy, kiedy wszystko się zakończy i zostaniemy uwolnieni. W ten sposób zwykle egoizm nastraja nas.

I co z tego należy zrozumieć? To, że zostaliśmy umieszczeni w kącie za karę lub zamknięci w pokoju, abyśmy mogli pomyśleć o tym, jak prawidłowo odnosić się do życia. Okazuje się, że nie jest to cios, ale leczenie, bo przez to, że Stwórca uderza, On leczy. Musimy traktować to jako lekarstwo, taką pomoc, jaką udzielali nam nasi rodzice, gdy nas karali i chcieli, aby zmieniło to nas na lepsze.

Teraz widzimy, jak każdy kraj chełpi się przed innymi z tego, jak udało mu się walczyć z epidemią koronawirusa, chwaląc się swoimi szczepionkami: rosyjską, amerykańską, niemiecką. Ale czy naprawdę tego chce od nas Stwórca?

Epidemia na tym się nie skończy, przyjdzie nam za to jeszcze zapłacić wielkimi cierpieniami i pieniędzmi, ale w końcu ludzkość nauczy się, że to nie jest „mój” czy „twój” problem, tylko „nasz”. I dlatego wszyscy powinniśmy wspólnie wypracować jedno lekarstwo, aby walczyć przeciwko jednemu wrogowi.

Stwórca nas uczy i tak jest we wszystkim. Znajdujemy się w ostatnim pokoleniu, i te ciosy kierują nas tylko ku zjednoczeniu. Im szybciej to zrozumiemy, tym szybciej przekonamy się ,że rozwiązanie jest bardzo proste i szybko działające.

Z lekcji na temat „Iść w przezwyciężaniu”, 21.06.2021


Fragmenty z porannej lekcji 28.10.2018, cz. 2

каббалист Михаэль Лайтман Stan duchowy nie może być utrzymany nawet na sekundę, ponieważ jest to pewna porcja światła, znajdująca się wewnątrz pewnego pragnienia. W zasadzie jest to jedyna rzecz, którą mamy, a życie w ciele, w naszym świecie nam tylko się tak wydaje.

W świecie duchowym nie ma niczego statycznego – wszystko ciągle się zmienia z każdą miliardową częścią sekundy, z nieskończoną częstotliwością.

Dlatego, aby stale i świadomie istnieć w tym procesie, konieczne jest wznieść się ponad niego. A „ponad” oznacza włączenie się w grupę i w Stwórcę, pozostawiając swoje „ja” na dole. I wtedy zobaczymy, że zatrzymujemy czas. Zupełnie jak według Einsteina: jeśli prędkość wzrasta do nieskończoności, to czas dąży do zera.

Wzniesienie się ponad swoje „ja“ oznacza powyżej swojej wiedzy, przyjmując rozum grupy i nauczyciela wbrew swojemu rozumowi i postępując zgodnie z nim. To nazywa się wiarą ponad wiedzą, ponieważ to, co jest u nich, dla mnie jest kwestią wiary, a to, co jest we mnie samym, jest wiedzą.

* * *

Teraz wreszcie otrzymaliśmy możliwość zrozumienia, co oznacza iść wbrew swojej logice. Rozumiem, że ja – to zwierzę, osioł, który żyje tylko swoim egoizmem. Rozumiem, że nie mogę wznieść się ponad siebie i że we mnie przemawiają zwierzęce instynkty.

I nagle rozumiem, że otrzymałem możliwość, aby się podnieść: wokół mnie istnieje grupa, nauczyciel, do których ja znajduję się w opozycji, nie chcę się z nimi zgadzać, ani z grupą, ani z nauczycielem. Mam bardzo jasne argumenty przeciwko nim, krytyczne uwagi, które uważam za rozsądne i uzasadnione.

Ale stopniowo pod wpływem studiów, nauczyciela, przyjaciół zaczynam uświadamiać sobie, że ich przeciwieństwo i niesłuszność racji, które mi się wydają, celowo organizuje Stwórca z góry dlatego, abym wzniósł się ponad siebie. Potrzebuję jakiegoś punktu odniesienia, aby podnieść się, a to polega na tym, żeby zgodzić się z grupą i nauczycielem.

Przez racjonalny rozum rozumiem, że oni mówią całkowicie błędnie. Ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że teraz dana jest mi możliwość podnieść się nad sobą. Jeśli przyjmę ich warunki i spróbuję według nich istnieć, to będzie to nazywane wiarą ponad wiedzą i stanie się moim następnym duchowym stopniem.

Oczywiście, nie zgadzam się z nią i nie chcę jej, przecież utożsamiam się ze swoim egoizmem. Ale aby moje zwierzę stało się człowiekiem, muszę działać wbrew temu zwierzęciu, wznieść się na następny poziom. I tak za każdym razem odczwam siebie na obecnym poziomie, a przyjaciół na następnym.

I dlatego ich poziom wydaje mi się śmiesznym, nieprawidłowym, nierozsądnym. Ale będę musiał iść przeciwko sobie, a nie przeciwko nim, walczyć ze sobą, a nie z nimi. Wszakże następny poziom, który pokazują mi przyjaciele – to Stwórca. A ten poziom, gdzie znajduję się ja sam – to faraon. I tutaj muszę zdecydować, z kim jestem. To jest moja walka, mój Egipt.

Kiedy poczuję, że znajduję się w egipskiej niewoli, i zechcę się z niej wydostać, tutaj właśnie zacznie się stopniowe wyjście z Egiptu. A jeśli nie zechcę wyjść z siebie, ze swojego egoizmu, to pozostanę w nim. Wybór jest mój: czy zrobią ze mnie Człowieka, czy mumię?

* * *

Praca przebiega w radości, dlatego daje się nam możliwość wznieść się na następny poziom, na poziom Stwórcy. Wyższy stopień to zawsze Stwórca, a niższy to Faraon. Jak tylko osiągam wyższy stopień, Stwórca zamienia się w faraona, a Stwórca okazuje się jeszcze wyżej. I tak za każdym razem oni zamieniają się: raz Stwórca, raz faraon.

Dlatego powiedziano, że Stwórca zatwardza serce faraona i ten nie pozwala narodowi Izraela odejść. A Mojżesz idzie na skargę do Stwórcy, i ten mówi: „Chodźmy razem do faraona!”

* * *

Stwórca znajduje się w grupie, bez niej Stwórcy nie ma. Wewnętrzna część grupy, która napełnia, utrzymuje grupę, jednoczy ją – to jest właśnie Stwórca. Nie ma grupy bez Stwórcy i nie ma Stwórcy bez grupy. Stwórca przejawia się tylko w dziesięciu sfirotach, a dziesięć sfirot przejawia się jako grupa.

Z porannej lekcji 28.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 28.10.2018, cz. 1

каббалист Михаэль Лайтман Duchową drogę przechodzi się wiarą ponad wiedzę. Otrzymana od nauczyciela wiedza, jak ją przejść, jest przeciwna mojej własnej wiedzy i uczuciom. Ale ja nie jestem w stanie porównać tych dwóch poziomów, dlatego po prostu kieruję się opinią wyższego.

Swoją opinię zachowuję, widząc różnicę między nimi, jest to wskaźnik mojego duchowego poziomu. Jest to warunek wzniesienia na pierwszy, najmniejszy poziom duchowy. A na kolejnych duchowych stopniach sprzeczność wzrasta coraz bardziej i bardziej, i tak do 125- ego stopnia.

Studiujący Kabałę wkracza na taką drogę, na której musi nabyć nową naturę, w przeciwieństwie do poprzedniej. I za każdym razem będzie to trudniejsze, ale tylko w taki sposób pracują wszyscy kabaliści, ponieważ jest to jedyny sposób wzniesienia się do Stwórcy nad egoizmem.

Teraz nadszedł czas, aby w praktyczny sposób realizować całą teoretyczną wiedzę, otrzymaną w ciągu wielu lat. I jeśli nie udaje się nam to, to należy prosić i modlić się za siebie nawzajem, ponieważ tylko Stwórca może nam pomóc. Dlatego posyła nam wszystkie stany poprzez nauczyciela. Podążamy ściśle według tego, co jest napisane w księgach, i musimy zacząć praktycznie realizować tę teorię w nas samych.

* * *

Jeśli grupa nie postępuje zgodnie z radą nauczyciela, to nie istnieje. Jeśli grupa nie buduje siebie według kanonów Kabały, to nie jest to kabalistyczna grupa, a po prostu koło filozoficzne, w którym studiują jak na uniwersytecie.

* * *

Religijna wiara – jest to psychologiczne, nieuzasadnione przekonanie. Przecież przy istnieniu dowodów staje się to już wiedzą, a nie wiarą. Wierzący przyjmują wiarę w istnienie boga jako wiedzę. A dla kabalisty bóg – to wiedza. Teraz wiem, że boga nie ma, a kiedy się dowiem, że On jest, to On będzie. Ponieważ wszystko istnieje tylko w odniesieniu do poznającego człowieka.

Istnieje ogromna różnica pomiędzy wiarą i wiedzą w nauce Kabały i w zwykłym życiu. Kabała jest poza czasem, przestrzenią i ruchem, dlatego w niej nie działa nasza ziemska logika. W duchowej przestrzeni funkcjonuje inna logika, oparta na podobieństwie.

Dlatego nie możemy teraz zrozumieć, czym jest „wiara ponad wiedzę”. Dlatego należy podnieść się nad naszą naturą w naturę Stwórcy, a to jest znacznie trudniejsze niż zrozumienie teorii względności Einsteina.

Einsteina może ktoś rozumie – są tacy ludzie na świecie, choć nieliczni. Ale żeby zrozumieć Kabałę trzeba zdobyć nowe narzędzia percepcji. Chociaż teoria względności Einsteina jest na wysokim poziomie, to nie wykracza poza granice naszego świata. A Kabała jest poza naszym światem, dlatego dla niej konieczne jest zdobycie nowych zmysłów i odpowiednio do nich nową wiedzę, aby móc w niej pracować.

Są to zmysły i wiedza Stwórcy zamiast zmysłów i wiedzy człowieka. Te dwa poziomy muszą istnieć w nas jednocześnie: jeden nad drugim. Wiara ponad wiedzą sugeruje wykorzystanie serca i umysłu, jak gdyby istniejących u Stwórcy, i sterowanie nimi ponad naszą ziemską wiarą i wiedzą.

* * *

W Kabale nauczyciel bierze ucznia za rękę, jak dorosły bierze dziecko, które uczy się chodzić, i pomaga mu zrobić pierwsze kroki. Nauczyciel podąża razem z uczniem, dając mu swoją głowę, a uczeń podąża za nauczycielem, jak ciało za głową. Oczywiście jest to możliwe tylko wtedy, gdy uczeń się z tym zgadza.

Stopniowo, po przejściu pierwszych etapów, uczeń zaczyna odczuwać je w sobie, odpracowywać, co nazywa się: „Z Twych czynów we mnie poznaję Ciebie”. W taki sposób uczeń zdobywa doświadczenie, dzięki któremu zdobywa rozum, jak powiedziano: „Mądrość przychodzi tylko z doświadczeniem”. Stopniowo uczeń dorasta i może już poruszać się sam.

Teraz naszym zadaniem jest być w łańcuchu: ja biorę was za rękę i wy idziecie za mną. Tylko tam można odnieść sukces. Wiara w nauczyciela pomaga przejść przez etapy, z których uczeń rozumie, co to jest „wiara ponad rozumem”.

Nauczyciel „przeżuwa” dla ucznia wyjaśnienia, tak jak dorosły uczy dziecko. Najważniejsze, aby zacząć praktycznie wypełniać rady nauczyciela, nawet wbrew swojemu pragnieniu. Ten, kto jest zdolny do takich działań przeciwko swojemu egoizmowi, będzie rozwijał się.

Nadmierne wyjaśnienia ułatwiają uczniowi wykonywanie porad nauczyciela, pozwalając przyjąć to w rozumie, i w taki sposób pozbawiają go możliwości pójścia drogą wiary ponad wiedzą. Dlatego nie powinno się tego robić.

Z porannej lekcji 28.10.2018


Radość – to kompas w drodze

каббалист Михаэль Лайтман Radość jest bardzo ważnym wskaźnikiem tego, czy znajdujemy się na właściwej drodze. Cieszę się z tego, że jestem w grupie i traktuję przyjaciół z otwartym sercem i miłością, czuję naszą spójność i jedność, cały czas przybliżam się do Stwórcy, czasem w prawej, a czasem w lewej linii. To radość pochodząca z dobrych uczynków, w których uczestniczę, radość z wypełniania przykazań, czyli polecenia Stwórcy, aby zbliżyć się i przylgnąć do Niego.

Radość świadczy o tym, że kroczę właściwą drogą, do właściwego celu, do obdarzania, na spotkanie ze Stwórcą, swojego Stworzyciela. Ale może istnieć przeciwna radość, egoistyczna, z poczucia siebie w centrum stworzenia, a nie grupy i Stwórcy w nim. Radość jest zbudowana z tych dwóch biegunów, dobrego i złego początku, pragnienia otrzymywania przyjemności i pragnienia obdarzania, z dwóch sił działających w stworzeniu.

Dlatego w naszym postępie musimy sprawdzać, czy jesteśmy w radości i z skąd pochodzi ta radość. Ponieważ jest to niezwykle ważny wskaźnik, jeśli będziemy uważni, to pomoże nam to bardzo szybko ocenić każdy stan i określić na jego podstawie, do czego musimy dojść. Celem naszym jest to, aby zawsze być w radości, dlatego że zbliżam się do Stwórcy poprzez dziesiątkę.

Radość powinna przepełniać serce z powodu dobrych uczynków i połączenia z prawdziwym celem. Może też być zupełnie inna radość, nie wynikająca z pragnienia obdarzania i zjednoczenia, ale wręcz przeciwna, od napełniania egoizmu.

Dlatego należy sprawdzić, co spowodowało moją radość: czy to, że znajduję się w grupie razem z przyjaciółmi i dążę do Stwórcy, chcę połączyć się z Nim poprzez działania obdarzania, poprzez grupę. Jeśli jest to mój cel, jak powiedziano: „Izrael, Tora i Stwórca stanowią jedność”, cieszę się z tego w każdej chwili, to znaczy, że jest to święta radość.

* * *
Jeśli nie odczuwam radości, to znaczy, że nie jestem nakierowany na właściwy cel, nie dążę do Stwórcy, do dziesiątki i dlatego wszystkie moje wysiłki są daremne. Radość jest konsekwencją dobrych uczynków, dążenia do właściwego celu, do Stwórcy.

Radość jest kryterium sprawdzania, zupełnie jakbym nastrajał się do fali radiowej, przekręcając regulator, aby słyszeć jeszcze lepiej, lub ustawiam ostrość w celu uzyskania ostrzejszego obrazu. Koncentruję swój wzrok lub słuch i jeśli jestem nakierowany dokładnie na cel, to postrzegam wszystko z radością.

Jeśli połączenie z grupą powoduje we mnie radość, znaczy to, że naprawdę jestem związany z dziesiątką. Im bardziej łączę się z przyjaciółmi i ze Stwórcą, tym bardziej jestem przepełniony radością. Radość jest konsekwencją dobrych uczynków i wyznacznikiem właściwego kierunku.

Jeśli nie jestem radosny, to jeszcze nie poruszam się we właściwym kierunku, a znajduję się w swoim egoizmie, a grupa nie wydaje mi się duchowym obszarem. Ważne jest to, aby tak orientować się na duchowy cel, aby wzbudzało to we mnie radość z przykazania, czyli aby osiągnąć ten cel, potrzebuję nabycia właściwości obdarzania.

Cieszę się z tego, że jeszcze trochę podniosłem się nad sobą. Pragnę połączyć się z przyjaciółmi, aby się tam zgubić i nie czuć siebie, poczuć że znajduje się w nich, jakby nie było niczego oprócz moich przyjaciół. Jeśli jestem radosny z tego powodu, to znaczy, że jestem na dobrej drodze.

W miarę mojego włączenia w grupę stopniowo porzucam swoje pragnienie otrzymywania przyjemności i zaczynam odczuwać znajdującego się w niej Stwórcę. Na razie jeszcze nie uświadamiam sobie, że to Stwórca, ale to już napełnia mnie radością. To jest duchowe prawo. Dlatego radość – to kompas, który precyzyjnie określa kierunek do celu: czy jest on egoistyczny, czy altruistyczny, ze względu na siebie, czy ze względu na obdarzanie.

Jak złodziej który cieszy się, że dobrał klucz do sejfu, aby móc go okraść, w taki sam sposób cieszę się, że znalazłem klucz, aby otworzyć moje serce i wpuścić do niego całą ludzkość, cały świat.

Z lekcji na temat „Radość”, 07.01.2021


Epidemia wirusa pomnożona przez epidemię egoizmu

каббалист Михаэль Лайтман Z góry zstępują do nas tylko dobre siły, jeśli nie jesteśmy gotowi ich przyjąć, to odczuwamy je jako ciosy. Tak jest w przypadku koronawirusa: gdybyśmy byli gotowi przyjąć siłę, która ostatecznie przyszła do nas w postaci epidemii, gdybyśmy zjednoczyli się, aby w obliczu zagrożenia zbliżyć się wewnętrznie do siebie nawzajem, to nie przejawiłaby się w takim stopniu.

Spójrzcie, jak zwierzęta jednoczą się w obliczu wspólnego nieszczęścia. Kiedy biegną razem, ratując się przed powodzią lub pożarem lasu, wtedy nie atakują jeden drugiego. Czują, że muszą ratować swoje życie, dlatego instynkt drapieżnika jest tłumiony przez instynkt samozachowawczy.

A my przecież jesteśmy teraz w takiej samej sytuacji. Ciosy, które odczuwamy ze strony natury lub Stwórcy, Wyższej Siły, powinny skierować nas do wyciągania właściwych wniosków, jak możemy z tego wyjść.

Należy zobaczyć, jak zachowują się zwierzęta: uciekają przed niebezpieczeństwem, nie atakują się nawzajem. Instynkt drapieżnika zanika, pozostaje tylko instynkt walki o życie. Gdybyśmy wzięli przykład ze zwierzęcego poziomu, to pokonalibyśmy epidemię, prawidłowo i pomyślnie wyszlibyśmy z tego stanu.

Ale problem polega na tym, że nie znajdujemy się na zwierzęcym poziomie, jesteśmy zepsutymi zwierzętami, ponieważ posiadamy ludzki egoizm, który wszystko zatruwa. Dlatego nie możemy nawet myśleć o kierunku połączenia, jedności, zbliżenia, aby uchronić się przed epidemią. Nawet w warunkach globalnej epidemii rządy i jednostki starają się czerpać zyski i zarabiać na sobie, wierząc, że przyniesie im to bogactwo i sukces.

W taki sposób podwajają kłopoty, wywołują na siebie podwójne problemy. Zamiast tego, trzeba być razem z innymi i w taki sposób złagodzić siły Gwury, a nie wzmacniać siły zła. Dlatego dalej będą musieli uczyć się poprzez cierpienie.

Epidemia nie przychodzi po to, żeby uczynić ludzi chorymi albo zabijać, ale po to by nauczyć nas, jak zachowywać się w stosunku do siebie nawzajem. Na razie widzimy, że nie uczymy się, zmierzamy w przeciwnym kierunku, a to jest droga cierpienia. Każdy kraj myśli, że może odnieść sukces i wygrać kosztem innych krajów i narodów. I na tym polega błąd.

Stopniowo jednak pod wpływem ciosów natury, opuścimy się do poziomu prostego przetrwania jak na zwierzęcym poziomie, wtedy zaczniemy dostrzegać, że warto sobie nawzajem pomagać i nie szkodzić innym, kiedy razem ratujemy się przed wspólnym nieszczęściem.

Z lekcji na temat „Rozbicie jako możliwość naprawy“, 16.07.2021


Jedyna broń – to modlitwa

каббалист Михаэль Лайтман Naszą jedyną bronią jest modlitwa. Tylko apel do Stwórcy może nam pomóc, nic innego nie działa. Czyżby istniała na świecie inna siła, która coś determinuje? Czy wiesz, co dodać od siebie by pomóc Stwórcy?

Dlatego jedyne, co mogę zrobić, to apel do Stwórcy w najczystszej formie, kiedy nie proszę o nic innego poza nabyciem siły obdarzania. To mój jedyny warunek. A jeśli dodaję do tego warunku, to tak jakbym sam o czymś decydował, a to nie jest dobre, prawidłowe. Przecież nie wiem, co powinno być w nieznanej mi właściwości obdarzania.

Dlatego nie ma nic oprócz apelu do Stwórcy i prośby tylko o siłę obdarzania, tylko z wewnątrz dziesiątki. Nazywa się to „Izrael, Tora i Stwórca to jedno”. Izrael – to człowiek, który znajduje się w dziesiątce. Tora – to jego dążenie otrzymania siły obdarzania, którą może dać tylko Stwórca. Chcemy, żeby wszystkie trzy komponenty połączyły się razem.

Kiedy one naprawdę się jednoczą, oznacza to, że osiągnęliśmy koniec naprawy, to znaczy, że wszystkie nasze pragnienia zjednoczyły się ze źródłem, z siłami Stwórcy w jedną całość.

Musimy dojść do rozpaczy, ponieważ w swoim egoizmie myślę, że sam wszystkim zarządzam i sam wszystko robię. Ale w istocie muszę dojść do odwrotnego stanu, kiedy tylko Stwórca determinuje wszystko, a ja muszę się przed Nim skłonić.

Stwórca jest bardzo zazdrosny. Nie może znieść, że zwracasz się do jakiejś innej siły, tak jakby w rzeczywistości istniało jeszcze coś oprócz Niego. Jednak jego zazdrość nawet nie dotyczy tego, że zwracasz się do innej siły, ale tego, że myślisz, że jest jeszcze ktoś oprócz Niego, do kogo można się zwrócić.

Z lekcji na temat „Każdy dzień będzie jak nowy w twoich oczach”, 11.06.2021


Iść w przezwyciężaniu

каббалист Михаэль Лайтман Droga duchowa wymaga od nas, aby iść w przezwyciężaniu. Ale co dokładnie należy przezwyciężyć? – Przeszkody, które Stwórca stawia przed nami w każdej chwili. I On nie chce nam  przeszkadzać, ale wręcz przeciwnie, pomaga, jak rodzic pomaga dziecku i daje mu pracę, aby stał się silniejszy i mądrzejszy, zrozumiał, jak ten świat działa, i mógł go wykorzystać w dobrym celu.

Tak i my rośniemy i rozwijamy się jak dziecko i widzimy, że wszystko jest nam dane tylko w celu naprawy, ponieważ taka jest forma postępu. Z każdym przezwyciężeniem posuwamy się naprzód i jeszcze trochę skracamy ogromny dystans odzielający ten świat od świata duchowego.

Wszystkie grzechy pokryje miłość”, to znaczy, jeśli odniesiemy wszystko do Stwórcy, łącznie z naszym przezwyciężeniem, to zrobimy postęp naprzód. Czasami ogarnia nas strach, a czasami dezorientacja z powodu niezrozumienia drogi i siebie samego. Ale należy zrozumieć, że wszystko pochodzi z jednego źródła – od Stwórcy i odnosząc wszystko do Niego, skracam przepaść, odzielającą mnie od Niego, i posuwam się naprzód.

Najważniejsze jest zmniejszenie dystansu między mną i przyjaciółmi, ponieważ jest to najtrudniejsze i najprawdziwsze ze wszystkiego, co mamy na tym świecie. Dlatego eliminując ten dystans, dojdziemy do odkrycia Stwórcy.

Przezwyciężenie może być we wszystkim, najważniejsze, aby odnieść je do Stwórcy, zwrócić się do Niego o uzdrowienie. Wstaję rano zdezorientowany, nic nie rozumiejąc i nie pamiętając, nie wiedząc, co robić, w całkowitej mgle. Ale nauczyłem się już, że wszystko pochodzi od Stwórcy. Okazuje się, że już z samego rana otrzymuję pomoc z góry i z tą pomocą poruszam się naprzód.

Powiedziano: „Niech każdy dzień będzie dla ciebie jak nowy”, to znaczy każdego dnia człowiek jest nowym stworzeniem. Okazuje się, że jeśli dzisiaj nie mogę nic wziąć z wczoraj jak nowa czysta kartka, to jest to dobrze, znaczy, należy zaczynać wszystko od nowa.

Wszystko, co nam się przydarza, jest zaproszeniem do zbliżenia się do Stwórcy i aby tym naprawić stan. Przede wszystkim wszystko należy związać ze Stwórcą, przecież nie ma nic poza jedną Wyższą Siłą. Może to być problem ze zdrowiem, w rodzinie, na świecie – nieważne z czym dokładnie, najważniejsze jest, aby wszystko związać ze Stwórcą. I nie po to, aby zrzucić wszystko na Niego i mieć z głowy, ale z pragnienia zbliżenia się do prawdy.

Jak śpiewa się w piosence: „Obudzić się jutro rano z nową piosenką w sercu”, z jeszcze silniejszym połączeniem między nami – nie tylko kontynuować je z wczoraj, ale sprawdzić w tym, co nie było dla mnie wczoraj ważne, i podnieść na nowy stopień, w nowy stan, do nowego rodzaju połączenia między nami w dziesiątce i nas ze Stwórcą.

Ja nie chcę zajmować się tym, co było wczoraj, i patrzeć wstecz jak żona Lota, która zamieniła się w słup soli. Ja chcę każdego dnia iść w przezwyciężeniu.

Z lekcji na temat „Podążać w przezwyciężaniu”, 18.06.2021


Płomień miłości z ognia nienawiści

каббалист Михаэль Лайтман Miłość jest najwyższą formą zjednoczenia, maksymalnie możliwą między dwoma przeciwieństwami. Każdy z nas cały czas rośnie w swoim egoizmie i musimy go korygować, aby móc mimo egoizmu osiągnąć połączenie.

Okazuje się, że wewnątrz staję się coraz bardziej egoistyczny i niejako oddalam się od reszty. Ale jednocześnie muszę zbudować taką relację, która zbliży mnie do wszystkich, aby cały mój egoizm przekształcił się w obdarzanie.

W środku staję się coraz bardziej zatwardziałym egoistą, ale na zewnątrz dodaję skrócenie, ekran, odbite światło i siły zjednoczenia do takiego stopnia połączenia, że dochodzę do miłości. Wewnątrz płonie ogień nienawiści, a na zewnątrz płomień miłości. Nazywa się to głębią pragnienia, skrócenie, ekran, odbite światło, prowadzące do zjednoczenia i scalenia.

W taki sposób odwraca się to od środka na zewnątrz. Człowiek odczuwa różnicę między wszystkimi tymi stanami, poznając z tego głębię stworzenia, materiał stworzenia i Stwórcę, który stworzył ten cały proces, system od zewnątrz do wewnątrz a w człowieku od wewnątrz na zewnątrz.

* * *
Musimy starać się za każdym przyjacielem widzieć Stwórcę, który się za nim chowa. Ponieważ w takiej formie Stwórca ukrywa się: Stwórca nie ma obrazu, nie ma możliwości, aby się zamanifestować. Dlatego buduje taką specjalną powłokę i projektuje siebie poprzez nią, przez całą ludzkość, przez Wszechświat, przez wszystkie zjawiska tego świata.

Z lekcji na temat „Podążać w przezwyciężaniu”, 15.06.2021