Artykuły z kategorii Fragmenty z porannych lekcji

Fragmenty z lekcji nr 1 kongresu 19.02.2019, cz.2

Międzynarodowy kongres kabalistyczny 2019каббалист Михаэль Лайтман

Z lekcji na temat „Jeden wielki płomień“

Zgodnie z pragnieniem wyższej siły wszyscy ludzie muszą zjednoczyć się w jedno duchowe ciało. Tak zostaliśmy stworzeni na początku, a następnie rozbici, abyśmy sami przywrócili nasze połączenie poprzez własne poszukiwania, wysiłki i wzajemną pomoc.

Dzięki temu zrozumiemy, gdzie się znajdujemy w ogólnym systemie, jak dokładnie połączyć części tego puzzla, rozproszone części Lego, i odkryjemy wszystkie zalety tego połączenia.

Jeśli nie byłoby rozbicia i potrzeby ponownego połączenia, odczuwalibyśmy jedynie prymitywne istnienie, minimalne światło na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie. Ale nie osiągnęlibyśmy stopnia człowieka, Adama, podobnego do Stwórcy, wyższej siły – wiecznej i doskonałej.

Dlatego musimy przejść przez bardzo złożony proces rozwoju. Na początku jedynie wybrani ludzie w dwudziestu pokoleniach zaczynając od Adama, pierwszego człowieka, który prawie sześć tysięcy lat temu odkrył wyższą siłę, i do Abrahama – byli w stanie dostrzec tę ideę zjednoczenia i korekty.

A Abraham już zaczął zbierać grupy, dziesiątki ludzi, którzy przezwyciężali swój egoizm. Dzisiaj za pomocą tej samej metody kontynuujemy pracę nad naszym połączeniem.

W gruncie rzeczy Abraham zaczął budować społeczeństwo ludzkie, szczególny naród, w którym wszyscy razem są połączeni. Wewnątrz tej jedności chcieli oni odkryć Stwórcę, wyższą siłę, która napełni ich i poprowadzi naprzód, aby być we wzajemnym zrozumieniu razem ze Stwórcą.

My również staramy się odkryć wyższą siłę, aby zrozumieć, co się dzieje: czego chce od nas Stwórca, a my od Niego. Ostateczna korekta rozbicia polega na tym, aby wszyscy mieszkańcy tego świata, cała ludzkość zjednoczyła się w jedną grupę.

Jeśli przynajmniej kilka grup połączy się w ten sposób, to cała reszta dołączy do nich. A Stwórca zakończy tę pracę. Najważniejsze dla nas jest dać początek temu zjednoczeniu,  jak gdyby reakcji chemicznej. Znajdujemy się w integralnym systemie i dlatego jeśli jedna grupa będzie mogła osiągnąć integralne połączenie, to ta siła wpłynie na wszystkich i wszyscy zjednoczą się i odkryją Stwórcę, osiągając stan końca naprawy.

Pracujemy na warsztatach, wyjaśniając pytania w dziesiątkach. Ale najważniejsze jest, aby starać się nie wymądrzać, ale dążyć do połączenia. Praca w dziesiątce polega na tym, by bardziej przeniknąć pragnieniami, pytaniami, odczuciami każdego przyjaciela siedzącego naprzeciwko mnie. Nie ma znaczenia, na ile rozumiemy odpowiedź na pytanie – najważniejsze jest rozszerzenie swojej duchowej percepcji, „kli“, wchłaniając wszystkie myśli przyjaciół.

Nie krytykuję ich, a chcę pochłonąć wszystkie ich myśli i pragnienia, wchłonąć w siebie. W ten sposób poszerzam swoje kli i staję się przystosowany do napełniania się wyższym światłem. W ten sposób poszerzamy naczynie duchowe – kli każdego, tworzymy coraz bardziej złożone wspólne pragnienie i ostatecznie osiągamy podobieństwo do wyższego światła, łącząc się w jedną całość.

Osiągnąwszy minimalne połączenie, możemy odkryć najsłabsze światło Nefesz, ale przejawi się w nas już trochę poczucie Stwórcy, wieczność i doskonałość, wyższe światło.

Jak człowiek krótkowzroczny, zdejmując okulary, widzi przed sobą niewyraźne zarysy ludzi, tak i my odkryjemy wyższy świat przynajmniej w ogólnych zarysach.

Z 1 lekcji Międzynarodowego kongresu, 19.02.2019


Fragmenty z porannej lekcji 18.10.2018, cz.2

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji według artykułu Baal HaSulama „Miłość do Stwórcy i stworzeń”

Jest powiedziane, że musimy połączyć się ze Stwórcą. Nie ma nic bardziej odrażającego i sprzecznego z naszą naturą, nic bardziej przerażającego i odpychającego niż ten cel – połączenie się z Nim.

W rzeczywistości nie wiemy, kim lub czym On jest. Jest to kwestia całkowitego przyjęcia właściwości obdarzania na wszystkie nasze pragnienia i myśli tak, aby ona dominowała zamiast właściwości otrzymywania – obecnej władzy, której także my jeszcze również nie rozpoznaliśmy.

Zbliżając się do realizacji tego zadania, w końcu zaczynamy rozumieć, jaka jest jego istota – wewnętrzna transformacja, przestawienie na obdarzanie, na miłość do bliźniego, jedność ze wszystkimi. Jak pisze Rabasz, człowiekowi wydaje się, że opuszcza swój dom, swoją rodzinę, cały ten świat i siebie samego…

Ale, co ze mnie pozostanie, jeśli wyjdę na zewnątrz? Nic. W końcu przyjdzie mi stać się kimś innym…

Wielu idąc na przód odkrywa od czasu do czasu tę ścianę, tę przeszkodę nie do pokonania, która stoi przed nimi: „Czy naprawdę powinienem do tego dojść? I z tego zrezygnować – z siebie samego?” Zatem tak warunek połączenia się ze Stwórcą stawia całą ludzkość przed wielką barierą.

I tutaj wymagana jest od człowieka prosta decyzja: pójdę na to czy nie? Nie ma żadnych przełomowych momentów – wręcz przeciwnie: kropla do kropli, grosz za groszem sumują się w dużą kwotę. Stopniowo przychodzi światło Hassadim, pozwalając mi zrozumieć trochę więcej, czym jest obdarzanie i jak bardzo jest ono potrzebne.

Dzień po dniu, czytając współczesne fałszywe wiadomości widzę, że nasz świat się stacza, pogrąża się w ciemnościach. Tutaj nie ma już, z czego rezygnować, czego poświęcać, żeby zamiast tego świata otrzymać świat oświetlony światłem.

Jednak problem polega na tym, że muszę przejść z jednej natury w drugą – i to wydaje się być czymś ciężkim, przerażającym.

To prawda. Jednak dają mi grupę, a wokół niej jeszcze wiele innych grup. Mam materiały szkoleniowe. Za mną jest łańcuch kabalistów, rozciągający się przez sześć tysięcy lat do dnia dzisiejszego.

Z drugiej strony widzę jak współcześni myśliciele, naukowcy, politycy i wszelkiego rodzaju biznesmeni oszukują wszystkich, nie rozumiejąc przy tym korzenia, istoty swojego życia.

W rezultacie te wszystkie aspekty rzeczywistości składają się w jedną wspólną podstawę dla duchowego świata pokazującą mi, że przejście jest jednak możliwe. Tak, można kontynuować drogę i nawet przejść na tamtą stronę. Niczego nie tracę na tym świecie – przeciwnie, zyskam.

Tutaj jak pisze Baal HaSulam, przeszkadza nam tylko „problem psychologiczny”. Wszakże przed nami jest przejście do innego wymiaru, do innej percepcji, do innego systemu współrzędnych i obliczeń. Cóż, przejdziemy. Można to zrobić lekko i miękko w grupie.

Wtedy nareszcie zrozumiemy świat, w którym teraz żyjemy. Wszakże w duchowym dwa przeciwieństwa łączą się w jedną całość – tylko na wyższym poziomie, przez wiarę ponad wiedzą – i to daje nam prawdziwe zrozumienie.

W naszym świecie nie umiemy łączyć przeciwieństw i dlatego nasze sprzeczności stają się ostrzejsze, powodując konflikty i kolizje. Bezsilne są argumenty rozsądku i mamy nadzieję zorganizować sobie tutaj życie metodami siłowymi, jednakże wojny też nie pomagają. One tylko odpychają nas od siebie, a potem z czasem znowu dochodzimy do konfrontacji i niezgody, zewnętrznej i wewnętrznej. I nie ma gdzie się podziać.

Tak popychają nas siły rozwoju do wzniesienia się na nowy poziom – ten, na którym przeciwieństwa uzupełnią się nawzajem, łączą się za sobą. Na którym „wszystkie przestępstwa pokryje miłość”.

Jak jedno łączy się z drugim?

Łączy się na wyższym poziomie.

W międzyczasie tylko wojny i zagrożenia trzymają nas od siebie na odległość, ale też niedługo. To prawda, że wielka wojna może „rozproszyć“ ludzi w różne kierunki, ale tylko wracając ich do epoki jaskiniowców…Według słów Baal HaSulama to również jest możliwe.

I dlatego inne wyjście oferuje nauka Kabały. Nasze pokolenie jest w stanie uratować się, przebić się przez granicę duchowego świata.

A połączenie ze Stwórcą stoi, jako cel na tej drodze.

* * *

Wszystkie problemy współczesnego świata to problemy związane z niewłaściwym połączeniem między ludźmi. I nie jesteśmy w stanie naprawić tego połączenia, dlatego że w każdym jest założona tylko egoistyczna forma pragnienia. Naprawdę nie możemy zbliżyć się do siebie.

Na świecie istnieje tylko jedna mała grupa, w której oprócz egoistycznego pragnienia jarzy się iskierka pragnienia obdarzania. Grupa ta nosi w sobie program, metodę zjednoczenia – lecz jej nie upublicznia, nie daje ludzkości prawidłowego przykładu zjednoczenia.

I dlatego ludzkość z dnia na dzień uświadamia sobie coraz wyraźniej, że ta grupa szkodzi. Wszakże, jeśli masz coś pożytecznego, a ukrywasz to, nie realizujesz tego – znaczy, że szkodzisz.

Nie ma sensu stać z boku, ze zdziwieniem pytając; „Czego wy wszyscy od nas chcecie? Nie jesteśmy winni…” Jeśli masz globalne rozwiązanie, a nie wdrażasz go w życie, to szkodzisz innym.

I dlatego antysemityzm z czasem wyrośnie do takich rozmiarów, że będziemy stale go odczuwać. Będzie rozbrzmiewał we wszystkich światowych wiadomościach. Izraelczycy nie będą mogli wyjeżdżać za granicę. Inne kraje zerwą z nami stosunki nawet, jeśli zapowiadają one dla nich korzyści, i zorganizują bojkot Izraela i całego narodu żydowskiego.

Miejmy nadzieję, że wcześniej naród zacznie rozumieć, co się dzieje, że będziemy mogli dotrzeć do niego.

Przecież, to przede wszystkim nasza praca i dlatego winni jesteśmy najbardziej ze wszystkich. Jak pisze Baal HaSulam, katastrofa uderza w najlepszych z narodu – w trzymających metodę naprawy w swoich rękach.

Dlatego poczujemy na sobie nienawiść zarówno w Izraelu jak i od świata. Musimy jak najszybciej jak to możliwe rozpowszechnić tę metodę, konieczne jest stworzyć międzynarodową wzorcową grupę, aby zapewnić wszystkim drogę do dobrej przyszłości.

W przeciwnym razie świat pogrąży się w religijną nienawiść i w wojny – co zrodzi taki negatyw w stosunku do Izraela, którego słowami nie da się opisać…

Z porannej lekcji 18.10.2018


Fragmenty z pierwszej lekcji Międzynarodowego Kongresu 19.02.2019

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Jeden wielki płomień“

Wszystkie lekcje nauki Kabały są prowadzone w grupach, w dziesiątkach. Nie ma znaczenia to, czego się uczymy: struktury wyższych światów, Księgi Zohar, artykułów, listów – celem studiów jest zjednoczenie nas w jedną grupę. Przecież nasza naprawa polega na tym, aby zjednoczyć się w jedno. Dlatego razem się uczymy, razem rozmawiamy, omawiamy, dyskutujemy, pytamy, odpowiadamy – wszystko tylko razem.

Nauka ta przebudza światło powracające do źródła, wyższą siłę, ponieważ ona zawsze mówi o wyższym od nas stopniu tam, gdzie jesteśmy zjednoczeni w jedną całość, w jedną duszę. Dlatego studiując Kabałę w dziesiątkach, przyciągamy stamtąd wyższe światło, które powraca do źródła, napełniając nas w naszym wyższym stanie.

W rzeczywistości znajdujemy się tam już i teraz. Znajdujemy się w końcu naprawy i tylko chcemy to poczuć praktycznie. Nic się nie zmienia, nie trzeba niczego naprawiać poza naszym odczuciem, percepcją. Na tym polega cała nasza praca na tym świecie.

Stwórca nieustannie doprowadza do nas nowych przyjaciół, ustanawia nowe warunki, przybliża nas do duchowego stanu, w którym już jesteśmy. On popycha nas przez fakt, że studiując duchowy stan, światło znajdujące się tam zstępuje na nas, napełnia nas i jednoczy nasze indywidualne dusze w jedną wspólną duszę.

Otaczające światło oświetla nas z daleka i stopniowo oczyszcza, koryguje i daje nam możliwość połączenia. Wszystko, czego potrzebujemy, to zjednoczyć się w jedną duszę, w której zaczniemy odkrywać wyższą, duchową rzeczywistość, samych siebie żyjących wewnątrz duszy, a nie wewnątrz materialnego ciała – jedynego, co teraz odczuwamy.

Z 1 lekcji Międzynarodowego kongresu, 19.02.2019


Fragmenty z porannej lekcji 18.10.2018, cz.1

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Nauka Kabały jest przeznaczona do tego, by odkryć Stwórcę Jego stworzeniom. W tym celu muszą one zmienić swoją naturę – a dokładniej sposób, w jaki z niej korzystają. Samo jestestwo – pragnienie przyjemności – pozostaje w stworzeniu, będąc jego „materią”, pierwotną podstawą.

A inną rzeczą jest to jak stworzenie chce zarządzać się swoją naturą. To jest znak tego, jak bardzo ono chce zbliżyć się do Stwórcy.

Można używać swojej natury tak, jaka ona jest – ze względu na otrzymywanie na swoją korzyść. Tak działa w stworzeniu wrodzony program pod nazwą „egoizm”.

Albo stworzenie może uciekać się do różnych sztucznych środków, nie znajdujących się w jego naturze – za wyjątkiem jednego, pierwotnego. Ten pierwotny bodziec nazywany jest „punktem w sercu”. Podążając za nim, stworzenie może zmienić intencję i używać swojej otrzymującej natury do obdarzania.

Nie jest możliwe wyzbycie się własnego jestestwa, jednakże stworzenie jest w stanie przełączać się między intencją ze względu na otrzymywanie a intencją ze względu na obdarzanie. To przejście zależy od porównania mojej ważności z ważnością Stwórcy. I tu zaczyna się cała walka stworzenia; kto jest ważniejszy? Czy ja kontroluję sytuację i określam swoje działania, myśli, plany – czy robi to Stwórca?

Jak w rzeczywistości można ustąpić Mu miejsce? Być może najpierw należy oszacować własną władzą; w jaki sposób zachowują kontrolę nad samym sobą, jakich instrumentów używam, by kontrolować świat? Przez tysiące lat staraliśmy się podbić świat, ale w rezultacie odkrywamy, że nad niczym nie mamy żadnej kontroli. Wręcz przeciwnie, znajdujemy się w wirze sił, które działają w nas i robią z nami, co chcą. Jakie tam plany…

Tak więc, czy mogę się zgodzić a nawet cieszyć się z tego, że nie pozwalają mi „sterować”? W przeciwnym razie, dając swobodę egoizmowi, doprowadziłbym się do całkowitego upadku.

Jak mogę odkryć Stwórcę i przyznać Mu rolę władcy świata, panującego nad całą moją rzeczywistością? Przecież ten świat, ta rzeczywistość jest we mnie.

Tu właśnie kryje się wyjątkowe, wspaniałe rozwiązanie, unikalny środek – środowisko, które sprzeciwia się zarówno Stwórcy, jak i człowiekowi. Nie dbam o innych – po prostu chcę ich wykorzystać. Jeśli byłoby to możliwe, chętnie bym ich zjednoczył – przecież wtedy byliby jak jedna całość pod moją władzą. Jeśli zaś nie mogę ich wykorzystać, to wolę by się rozproszyli, rozdrobnili siły.

Ostatecznie, wszystko zależy od tego jak odnoszę się do środowiska.

I tak samo – ze strony Stwórcy. W Psalmach jest powiedziane: „Jak miło i przyjemnie jest siedzieć braciom – i także razem”. Kabaliści wyjaśniają nam, że także oznacza Stwórcę, który także znajduje się razem z nami.

Gdzie On jest? Gdzie jest miejsce Jego chwały?

On jest między nami. Jeśli utrwalamy między sobą miejsce, związek, jeśli jesteśmy wszyscy ze sobą połączeni przez sieć dobrych wzajemnych relacji, wtedy właśnie w niej On się odkrywa. Właśnie, dlatego w języku hebrajskim jednym z imion Stwórcy jest Miejsce.

To miejsce musimy stworzyć my, zbudować, sformować, stale o nie dbać, aby było coraz wyższe, coraz bardziej dostojne i coraz lepiej odpowiadało Stwórcy, którego pragniemy odkryć.

Nie chodzi o to, czy ktoś zmienia się na własną rękę, czy nie. Ważne jest, aby relacje między nami odpowiadały właściwościom Stwórcy. On właśnie zgodnie z tym się manifestuje.

Nie oznacza to jednak, że zaczynamy po prostu odnosić się do siebie lepiej. Zmieniamy nasze relacje jakościowo, objawiając w nich nową istotę, którą On jest.

Oto, co oznacza „odkrycie Stwórcy stworzeniom”. Innymi słowy, odkrywa się nam Jego obecność, Szhina, a w niej – dusza. I w tym wszystkim – Stwórca, właściwość wzajemnego obdarzania między nami.

A więc cała praca wykonywana jest na zewnątrz, w naszym wzajemnym połączeniu, gdzie budujemy miejsce dla odkrycia Stwórcy. Dlatego powiedziane jest: „Izrael, Tora i Stwórca są jednością”.

Zakończenie tej pracy leży w pierwotnym zamyśle, uświadamiając sobie to, że stale powinniśmy dbać o to, co leży między nami, ponad osobistym pragnieniem każdego. Nie zwyczajnie o relacje, a o miejsce, które powinno być odpowiednie do objawienia się Stwórcy.

Zmieniło się tylko jedno od czasu wspólnej duszy Adama Riszon– zerwała się sieć wzajemnego naszego połączenia. I teraz już z nowymi siłami musimy ją odbudować, a co najważniejsze, z nową świadomością; dlaczego i jak to właśnie robimy, splatając węzeł za węzłem, jak rybacy, którzy naprawiają sieć. Właśnie w nią złapiemy Stwórcę.

* * *

W Torze powiedziano o metodzie korekty egoizmu: „Nie w niebiosach jest ona… i nie za morzem …, a w sercu twoim”. Wszystko zależy od tego czy poprawnie wyobrażamy sobie skorygowane pragnienie – jako sieć naszych wzajemnych relacji.

Ta sieć jest właśnie tym naczyniem, w którym odkrywa się Stwórca dzięki podobieństwu właściwości między Nim i tym naczyniem, tą siecią. Razem ją tkamy dopóki nasze połączenie swoją trwałością, swoją budową i swoją właściwością nie pozwoli Stwórcy odkryć się w niej.

* * *

Rozwój postępuje ku celowi stworzenia i wszystko zależy tylko od tego, jak go przyjmujemy. Albo zawczasu budzimy się z dołu i przygotowujemy wspólne naczynie-pragnienie albo, jeśli lenimy się, następny etap powstaje poprzez przebudzenie z góry.

Pomiędzy tymi dwiema możliwościami odczuwamy upływ czasu, zmiany okresów, stanów – w lepszą lub gorszą stronę. Jeśli przygotowujemy się zawczasu, chociażby próbujemy, to postrzegamy drogę, jako zmiany na lepsze – zarówno w umyśle jak i w odczuciu. A jeśli nie zgadzamy się z nimi rozumem i nie jesteśmy gotowi wewnętrznie, wówczas one odczuwane są, jako zło.

Najważniejsze jest to jak bardzo udaje się nam włączyć w ten proces, który pierwotnie został ustanowiony, jako zamysł stworzenia. A zamysł jest taki, aby doprowadzić stworzenie do ostatecznej korekty.

Dlatego starając się znaleźć siebie i wspólny, wzniosły cel w biegu wydarzeń, jak również najbliższe zadanie na drodze, bardzo ułatwiamy nasz postęp, który w każdym razie będzie kontynuowany, w dobry lub zły sposób.

A poza tym, to pozwala nam przejawiać nasz stosunek do programu i do Stwórcy, który go urzeczywistnia. Poprzez nasz wybór identyfikujemy się z Nim albo na odwrót, przeciwstawiamy się Jemu.

Jego wielki, uniwersalny program nie jest jakąś daleką przerywaną linią. On przejawia się w naszym wzajemnym połączeniu, które kształtuje doskonały system do odkrycia doskonałego Stwórcy. I tylko tak powinniśmy sobie wyobrażać dalszą drogę – jako stworzenie wspólnej sieci między nami.

Nie możemy jej ogarnąć rozumem. W jej splotach kryją się sprzeczności, których zgodnie z naszą logiką nie możemy ze sobą połączyć. Nie rozumiemy jak mogą połączyć się i wzajemnie się wspierać dwa przeciwieństwa.

I dlatego tutaj potrzebna jest praca ponad wiedzą: chwytam się za dwa końce, za dwie nici – i tylko na wyższym poziomie łączę je między sobą.

I wtedy łącząc się w jedno, one tworzą nowy duchowy stan.

* * *

W sieci wzajemnych połączeń o dużych oczkach łowimy „dużą rybę” – materię pragnień. Jednak pomimo imponującej objętości niewiele w niej można rozpoznać.

I przeciwnie, mała sieć pozwala nam łowić „małą rybę”, w której właśnie odkrywa się istota stworzenia. W małej sieci istnieje więcej niuansów, szczegółów, odcieni, elementów percepcji, mądrości, sprzeczności, refleksji. A to jest lepsze.

Im ciaśniejsze są nasze wzajemne relacje, tym bardziej dostojne jest to miejsce, które przygotowujemy do odkrycia Stwórcy.

* * *

Skorygowane pragnienie jest siecią naszych wzajemnych połączeń, gdzie połączone jest ze sobą dziesięć sfirot, niechby w najprostszy sposób. Tworząc to połączenie między Keter i Malchut widzimy, jaką każdy odgrywa rolę w konkretnym przypadku. A w rezultacie, przy silnym spojeniu, nasze połączenie staje się polem, w którym już nie można rozpoznać pojedynczych nici.

Teraz znajdujemy się od siebie w nieskończonej duchowej odległości, która nie pozwala ujawnić ani jednego duchowego zjawiska. Ale jeśli staramy się ustanowić wzajemne obdarzanie, wzajemne połączenie, troskę o siebie nawzajem, wzajemne poręczenie, wtedy w tym miejscu, w tej sieci tworzą się warunki pozwalające coś złowić.

Powiedziane jest o tym: „Wy tworzycie Mnie”. Sama nasza sieć określa, co my w nią złapiemy.

* * *

Wzajemne obdarzanie jest formą naszej właściwej komunikacji. Ja chcę obdarzać ciebie, a ty mnie, ale bez połączenia między nami nie możemy tego zrobić. Dlatego każdy powinien być zarówno naczyniem otrzymywania, jak i naczyniem obdarzania. W każdym muszą istnieć te dwie formy – obdarzanie i otrzymywanie.

W przeciwnym razie nie będziemy w stanie ustanowić połączenia między nami. Dzieje się tak, dlatego że stworzeni jesteśmy z otrzymującego pragnienia – a intencje budujemy na obdarzanie.

* * *

Naszym głównym problemem są zerwane relacje. Ale my ich nie widzimy. Jak możemy je rozpoznać, odczuć, aby ponownie zacząć zjednoczenie?

Samo pragnienie, by być wzajemnie połączeni, otwiera nam oczy i widzimy, że nie chcemy, nie jesteśmy w stanie tego zrobić.

Generalnie, żadna duchowa właściwość nie przejawi się, dopóki jej nie obudzimy, nawet, jeśli używamy materialnych metod. Duchowe przebudzenie musi pochodzić od nas. Staramy się wspierać siebie nawzajem, dbać o siebie nawzajem – i szczerze zdiagnozować w sobie odrzucenie od jedności, świadome lub nieświadome.

W ten sposób przejawiają się porwane nici – w postaci pustej przestrzeni między nami. Okazuje się, że patrząc na siebie, nie widzimy się. Ta niechęć również musi zostać ujawniona, ona nie przejawi się sama przez się. Nie przypadkowo Natura nieustannie popycha ludzkość ku coraz ściślejszemu połączeniu, którego my nie chcemy, ale też nie możemy tego uniknąć…

* * *

W przeddzień wirtualnego kongresu chciałbym zobaczyć, że udaje się wam być wewnętrznie, zmysłowo połączonymi w jedno – w grupach i między grupami. Musimy zrozumieć, czuć, mieć świadomość, że jesteśmy wzajemnie od siebie zależni. Każdy powinien naprawdę poczuć zależność od każdej grupy na ekranie.

Z każdym dniem jesteśmy coraz bardziej wrażliwi, podatni na to: czy wszystkie grupy są w kontakcie? Czy wszyscy są w pełnym komplecie? Jakie pytania zadają? Ma to dla nas coraz większe znaczenie. W ten sposób tworzymy sieć naszych wzajemnych połączeń.

Będziemy również nad nią pracować w trakcie kongresu – na lekcjach i podczas przerw. Zewnętrzne powiązania między grupami wpłyną na każdą od wewnątrz i ją spoją.

W taki sposób zbuduje się społeczność. Poczujemy to „w środku”. Będę potrzebował rozpaczliwie widzieć wszystkie grupy, wszystkich przyjaciół, dlatego że bez nich nie jestem w domu, nie jestem we właściwym miejscu, jak zagubione dziecko…

Tworzymy między sobą wspólne „terytorium”, wspólne pragnienie, wzajemne włączenie. I w tym szczególnym miejscu odkrywamy Stwórcę. Odkrywamy w miarę tego, jak bardzo udało nam się połączyć.

A na koniec korekty wszyscy staną się jedną całością, w którą każdy wnosi 100% obdarzania. I w tej wspólnocie Stwórca zamanifestuje się w pełni. Wszak On ją stworzył, On ją rozbił, On ożywił ją do naprawy – i On odkrywa się w niej.

Teraz na kongresie chcemy osiągnąć stan zarodka, embriona, płodu w matczynym łonie Najwyższego – pierwszego punktu wspólnego wzajemnego połączenia.

* * *

Jakość naszego wzajemnego połączenia jest najważniejsza. Nie ma nic oprócz połączenia między nami. Jest to tak przeciwne naszej naturze, że nie chcemy o tym nawet słyszeć. Ludzkość już próbowała coś z tym zrobić, myliła się, znalazła się w zagrożeniu – i dlatego nie chce więcej tym się zajmować.

Jednak nie ma innej opcji, tak być powinno. A my mamy na to zupełnie inną metodę: my używamy siłę Natury, Wyższą siłę. W Naturze wszystkie poziomy – nieożywiony, roślinny i zwierzęcy – są połączone ze sobą. Ona jest integralna, globalna. I dlatego musimy przyciągać z niej siły, które będą działać również i na nas, aby nadać ludzkiemu społeczeństwu tę samą formę.

* * *

Powinniśmy odczuwać współzależność w naszym połączeniu: ja odkrywam Stwórcę w tobie, a ty możesz Go odkryć tylko we mnie.

Z porannej lekcji 18.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 14.10.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Cała naprawa polega na połączeniu – jest to jedyna rzecz, którą musimy zrobić my i całe stworzenie w ogóle. I jeśli dążymy tylko w kierunku zjednoczenia, w którym odkryje się Stwórca, cel naszego życia, cel stworzenia, to znaczy, że zmierzamy we właściwym kierunku.

Światowa grupa Bnei Baruch jest tylko eksploratorem, za którym przyjdzie jeszcze wiele, wiele części jednej wspólnej rozbitej duszy, dołączając do nas. W ten sposób Stwórca będzie miał możliwość odkryć się w całej mocy wewnątrz stworzeń.

* * *

Ja muszę pracować nad swoją miłością do przyjaciół niezależnie od tego, jak przyjaciele zachowują się w stosunku do mnie. Przecież postrzegam ich tak, jakby zostali wysłani do mnie przez Stwórcę, który dla mnie organizuje cały ten obraz. A ja jestem zobowiązany przyjąć to, jako fakt rozumiejąc, że widzę nie przyjaciół, a samego siebie w odwrotnej, odwróconej formie, która przedstawia mi się w ten sposób.

Zachowanie przyjaciół jest przejawem moich własnych właściwości, które muszę naprawić. I dlatego nie ma znaczenia to, co słyszę i czuję, kiedy komunikuję się z przyjaciółmi, jak bardzo mnie obrażają i lekceważą mnie, i nie tylko oni, a w ogóle cały świat.

Muszę naprawić się tak, aby postrzegać każdego przyjaciela, na drodze do celu stworzenia, jako najlepszego współtowarzysza i powiększać w sobie miłość do niego.

Dzięki wzrastającej we mnie miłości do przyjaciela zobaczę, że on się naprawia, nagle staje się coraz lepszy, przyjemniejszy, bardziej pożądany, miększy, dobry, jak powiedziano, że „wszystkie grzechy pokryje miłość”. Przy czym będę nadal dostrzegał jego złą postawę w stosunku do mnie i jednocześnie otaczał go miłością, aż odkryję, że wszystko to zostało zorganizowane przez Stwórcę.

Stwórca daje mi obciążenia serca poprzez takie zewnętrzne obłóczenie, dlatego bym nad nimi rozwinął swoją właściwość obdarzania. Przecież na rzeczach przyjemnych rozwój nie jest możliwy, w naturalny sposób będę dobrze odnosić się do tego, kto mnie kocha, ponieważ jest to przyjemne i korzystne dla mojego egoizmu.

A jeśli widzę, że przyjaciele lekceważą mnie, odpychają mnie, to mam możliwość pracować nad tym. Staję się bardzo wrażliwy i zauważam takie subtelności, których wcześniej nie widziałem: ktoś z lekka odwraca się ode mnie, nie zbyt przyjaźnie patrzy, ignoruje. A mnie to nagle bardzo boli, budząc we mnie protest, nienawiść.

Nie mniej jednak przygotowuję się do tego, aby się powstrzymać, i następnie staram się obudzić w sobie miłość, przykrywając nią wszystkie wady, które widzę w przyjacielu. Wtedy odkrywam, że nie ma żadnego przyjaciela, a to są moje własne, egoistyczne właściwości, które Stwórca mi pokazuje.

To właśnie nad tą głębią egoizmu mam możliwość zbudowania połączenia ze Stwórcą i scalenia się z Nim, widząc, że nie ma żadnych przyjaciół, ale istnieje tylko Stwórca.

Najważniejsze, aby nie zapominać, że to wszystko jest dziełem Stwórcy, a moim zadaniem jest sprawdzenie i wyjaśnienie, że sam nie jestem w stanie tego zrobić. Człowiek nie jest w stanie sam się naprawić, on został stworzony tylko po to, aby prosić Stwórcę, żeby go naprawił, stworzony jest do modlitwy. Należy cały czas zwracać się do Stwórcy i wymagać.

Naszym zadaniem jest ujawnić swoje wady i poprosić o ich naprawę. Dlatego przyjaciele stają się dla mnie życiowo ważnym środowiskiem, bez którego nie będę miał możliwości, aby zwrócić się do Stwórcy. Im gorzej przyjaciele odnoszą się do mnie, jak mi się wydaje, tym bardziej pomagają mi zwrócić się do Stwórcy.

Wychodzi na to, że sam szukam możliwości naprawy, jak starzec, który idzie pochylony i szuka czegoś zanim jeszcze to stracił. Przykładam wysiłki, aby ujawnić braki, które można zebrać i dodać do swojej modlitwy.

* * *

Przyjaciela „kupuję” kosztem własnego anulowania. Muszę czymś zapłacić za „zakup”, to znaczy z czegoś zrezygnować, poświęcić swój egoizm. Nie mogę zniszczyć swojego egoizmu, ale można zmienić jego wykorzystanie z egoistycznego na obdarzanie przy pomocy światła powracającego do źródła. To nazywa się „kupić przyjaciela”.

Z porannej lekcji 14.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 16.10.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

W duchowym należy przyjąć dwa przeciwieństwa, jako równe i obłóczyć tę formę na siebie, aby ona odcisnęła się w moim umyśle i w uczuciach, we wszystkich moich odczuciach, w moim materiale.

* * *

Dwa przeciwieństwa istnieją razem: ciało i dusza, egoizm i altruizm, obdarzanie i otrzymywanie, życie i śmierć. W duchowości istnieją zawsze dwa bieguny, których nie da się pogodzić, a można tylko wznieść się ponad nimi na wyższy poziom. Tylko w takiej formie znajduje się rozwiązanie, przez wiarę ponad wiedzę.

* * *

W naszym umyśle na obecnym stopniu, na poziomie, na którym istniejemy, nie jesteśmy w stanie zjednoczyć razem dwóch przeciwności. Jest to przykład ograniczeń naszego umysłu, który działa tylko na płaszczyźnie materialnej i nie dostrzega wysokości. Jeśli on otrzymuje parametr wysokości, to go dezorientuje i powala wszystkie jego poglądy.

Egoistyczny umysł rozumie jedynie „na prawo-na lewo”, życie lub śmierć. A nagle mówią mu, że oprócz życia i śmierci istnieje coś trzeciego, w którym nie bierze się pod uwagę ani życia, ani śmierci, dlatego że jest to powyżej nich. Jeśli wzniesiemy się na ten trzeci stan, to będziemy istnieć.

Ale nie rozumiemy, co to jest – nie czujemy tego trzeciego wymiaru. Jedynym wyjściem jest wzniesienie się na niego. Studiując Kabałę, pracujemy po to, aby zdobyć nowy rozum i uczucia, dzięki którym poznamy prawdę.

Podczas, gdy z naszymi obecnymi umysłami i uczuciami, bez względu na to, jakbyśmy je nie rozwijali, jak mądrymi i wrażliwymi byśmy nie byli, nie wyjdziemy za materialne, zwierzęce ramy, po prostu zamienimy się z myszki w słonia.

* * *

Poczucie ważności duchowego musi być na tyle silne, aby przyjąć jednocześnie dwa przeciwieństwa i być gotowym, aby je znieść. Pojmujemy naszym rozumem, że niemożliwe jest pogodzenie tej wewnętrznej sprzeczności, ale zgadzamy się z nią istnieć. I wtedy dystans między jednym i drugim biegunem określa objętość naszego duchowego naczynia. Od tego zaczyna się lewa linia, Izaak.

Oczywiście, ta sprzeczność wywołuje w nas cierpienie. Nawet radość i przyjemność są zawsze oparte na cierpieniu. Z fizjologicznego punktu widzenia nie ma dużej różnicy pomiędzy cierpieniem a przyjemnością: zakończenia nerwowe postrzegają to samo podrażnienie, ale potem jest ono rozszyfrowywane w dodatkowych analizatorach, jako cierpienie lub przyjemność.

W ten sposób człowiek rozkoszuje się słuchając smutnej melodii, łącząc w sobie dwa stany.

* * *

Akceptacja dwóch przeciwstawnych sił i form w jednym materiale musi być obleczona w duchowe poznanie. A upadając z duchowego doznania w materialne, tracimy zdolność tolerowania tej sprzeczności. Jeśli człowiek jest w stanie wznieść się ponad sprzeczność i pogodzić w sobie dwa przeciwieństwa, to znaczy, że znajduje się on na duchowym poziomie.

Z porannej lekcji 16.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 15.10.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Każdego dnia mamy możliwość coraz bardziej zbliżyć się do siebie, to znaczy do wewnętrznego, zmysłowego, duchowego centrum naszej jedności. I to pomimo różnicy zdań i nawyków, które dla innych mogą wydawać się dziwne.

Ale wiemy, że patrzymy oczami naszego egoizmu i dlatego, że nie widzimy niczego w prawidłowy sposób. Jedyne, co nam pozostaje, to tylko podążać wiarą w mędrców, kabalistów, i dziękować im za możliwość przezwyciężenia.

Na tej podstawie można sprawdzić, jak bardzo postępujesz lub w ogóle już zszedłeś z drogi prowadzącej do celu stworzenia, do wiary ponad wiedzą, czy opierasz się na duchowej podstawie, czy za każdym razem popadasz w swój egoizm. Stwórca w każdej sekundzie daje nam możliwości postępu, należy tylko poprawnie je przyjąć i naprawić swoje właściwości, aby zobaczyć prawdziwy świat zamiast świata egoistycznej iluzji.

* * *

Tylko dzięki sile wielkości celu, otrzymywanej od otoczenia, mierzymy naszą gotowość oddając siebie grupie. Jakbym przyszedł do sklepu, by kupić prezent przyjacielowi, i wybrałbym cenę zgodnie, z którą doceniam przyjaciela. Ile jestem gotów zapłacić za jego miłość: sto dolarów, tysiąc, sto tysięcy?

Tak samo oceniam swój stan w odniesieniu do grupy: z czego jestem gotów zrezygnować ze względu na połączenie z przyjaciółmi. Po tym, jak wybrałem grupę, jestem już zobowiązany iść z nią, cały czas rezygnując ze swojego egoizmu ze względu na połączenie z nią. Stopniowo zamieniam swoje pragnienie przyjemności z „poniżej wiedzy” na „ponad wiedzą”, podnosząc go nad ekranem, dopóki nie zgromadzę tam pragnienia, by poczuć w nim obecność Stwórcy.

To jest mój prezent dla grupy, dlatego że jest to najcenniejsza rzecz, jaką mam i czego oni potrzebują – to samo pragnienie, które można odnieść do Stwórcy. Grupa czeka na taki prezent od każdego.

* * *

Prezent zawsze jest wewnętrzny, ponieważ trzeba odmówić sobie czegoś, żeby za niego zapłacić. Sam prezent jest tylko zewnętrznym symbolem, ale w nim zawiera się wewnętrzne działanie w stosunku do naszego egoizmu, pragnienia otrzymywania przyjemności.

Jeśli nie czuję, że idę przeciwko swojemu egoizmowi – to nie nazywa się to prezentem, przecież ja z niczego nie rezygnuję. Prezent jest, kiedy stuprocentowy egoista może odciąć od siebie, powiedzmy dziesięć procent, i przekazać przyjacielowi.

Tylko, jeśli mój egoizm sprzeciwia się takiemu prezentowi – jest to uważane za prezent. A jeśli przynoszę prezenty temu, kogo kocham, to robię prezenty dla siebie samego, jak matka, która daje dziecku i rozkoszuje się tym jeszcze bardziej niż ono.

Dający prezent przyjacielowi rezygnuje ze swojego egoizmu i oddaje go na służbę grupie. Należy robić prezent właśnie taki, który napotyka w nas na największy opór.

* * *

Prezent oznacza, że biorę jakieś napełnienie swojego egoizmu i przekazuję je na korzyść innych. Nawet kupując przyjacielowi prezent w sklepie, ja rezygnuję ze stu dolarów przekazując przyjacielowi swoje pragnienie rozkoszować się, które on teraz może wykorzystać.

Tak wykorzystujemy cały świat, co nazywa się: „Idźcie i zarabiajcie od siebie nawzajem”. Zaczniemy łączyć się w taki sposób, żeby każdy ustępował drugiemu, i w taki sposób ponownie zjednoczymy się w jedno kli. Wzajemny zarobek – to wymiana, połączenie naszych pragnień w jedno pragnienie. Cała rzeczywistość – to pragnienie, niczego więcej nie ma. Cały świat wykonuje pracę Stwórcy, świadomie lub nieświadomie.

* * *

Pieniądze – to pokrycie, ekran. W takim stopniu, ile mam takiego pokrycia, mogę „zapłacić”, to znaczy podnieść swoje pragnienie rozkoszować się i zamienić je na obdarzanie.

Z porannej lekcji 15.10.2018


Jeden jest odpowiedzialny za wszystkich i wszyscy za jednego

каббалист Михаэль Лайтман Celem stworzenia jest naprawa istniejącego między nami rozbicia, oddzielającego nas egoistycznego początku, który zabija nas i daje poczucie tymczasowego i wybrakowanego życia, i abyśmy zapragnęli zjednoczyć się jak jeden człowiek z jednym sercem.

Każdy będzie tak samo odczuwał innych, jak samego siebie, nie odczuwając żadnej różnicy między sobą i bliźnim.

Czy chcemy tego czy nie – taki jest cel i cała ludzkość zmierza w tym kierunku. Ale oczywiście istnieją części, które są bardziej zaawansowane na tej drodze, a inne mniej.

Nie my decydujemy o tym, ale zależy to od informacyjnych genów i pragnień umieszczonych w każdym i określających jego miejsce w tym procesie: czy znajduje się on w pierwszych szeregach, zbliżających się i nawet już wkraczających w korektę, czy też na razie na samym końcu, gdzie jeszcze w ogóle nie jest odczuwany ten proces i cel stworzenia.

Nasza międzynarodowa grupa Bnei Baruch stała się godna być w naszym pokoleniu na czele tych, którzy realizują korektę stworzenia. Najpierw musimy połączyć się między sobą, a następnie dołączyć całą ludzkość, aby stać się jak jeden człowiek z jednym sercem.

Takie połączenie nazywa się „poręczeniem”, szczególnym połączeniem, w którym wszyscy zależą od wszystkich i każdy jest odpowiedzialny za pozostałych. Jesteśmy pionierami, a za nami już pójdą inni. W miarę tego, jak uda nam się zjednoczyć, poczujemy w naszym wspólnym naczyniu siłę jedności, która nazywana jest „Stwórcą”, wyższym światłem.

Zgodnie z mocą naszego zjednoczenia Stwórca objawia się coraz bardziej, jako światło nefesz, ruach, neszama, haja, jechida. Jechida jest zakończeniem wszystkich form połączenia, które możemy osiągnąć.

Siła ta odkrywa się tylko dzięki naszym wysiłkom i sukcesowi i po to jest nam dana nauka Kabały – nauka o zjednoczeniu, której celem jest doprowadzenie człowieka do miłości do bliźniego jak siebie samego, co jest formułą prawidłowego, dobrego połączenia.

Cel kongresu – to jeszcze lepsze wyjaśnienie warunków, niezbędnych do wypełnienia prawa stworzenia, jego programu i zamysłu. Dlatego naszym celem jest praktyczne odkrycie Stwórcy w naszym zjednoczeniu.

W miarę naszego sukcesu będziemy wpływać na pozostałych, dlatego że jesteśmy w tym pokoleniu tym centrum, gdzie skoncentrowani są najbardziej zaawansowani i silni ludzie z punktu widzenia realizacji korekty. A od nas te siły już rozprzestrzenią się na wszystkich, którzy zechcą się przyłączyć czując, że wyższa siła całe życie popycha ich do zjednoczenia.

W dzisiejszych czasach potrzeba takiego zjednoczenia staje się zrozumiała na całym świecie, dlatego że ludzie odczuwają nie tylko cierpienia, ale również ich przyczynę. A to jest już uświadomieniem sobie zła, które stopniowo prowadzi do korekty.

Mamy przed sobą wielką pracę i każdy powinien czuć się odpowiedzialny za wszystkich, jako ważna część jednego systemu. Jeśli nie realizuje swojej funkcji w stu procentach, to ta szkoda będzie odczuwana w całym systemie, na wszystkich jego poziomach i we wszystkich połączeniach.

Pierwszym etapem w osiągnięciu połączenia jest oddzielenie każdego od własnej korzyści, wzniesienie się ponad swoje „ja” i oddanie siebie grupie, jak matka, która jest bezgranicznie oddana swojemu dziecku.

Wtedy ważne będzie dla mnie tylko to, co jest korzystne lub co przeszkadza w zjednoczeniu, i w każdej chwili będę sprawdzał siebie zgodnie z tymi wewnętrznymi i zewnętrznymi warunkami, które daje nam Stwórca, aby doprowadzić nas do jednej wspólnej duszy.

W tym wspólnym duchowym naczyniu odkryje się nam jedyna wyższa siła i pozwoli nam wstąpić w poręczenie i sojusz, w poczucie jedności, co właśnie jest wyższą duchową siłą. Dlatego konieczne jest wzniesienie się ponad swoje „ja” i włączenie się w „MY”.

Z lekcji na temat przygotowania do wirtualnego kongresu, 27.11.2018


Fragmenty z porannej lekcji 11.10.2018

каббалист Михаэль Лайтман  Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Wyższe zarządzanie popycha nas do zjednoczenia się w jedną światową kabalistyczną grupę wokół kuli ziemskiej, aby poczuć się jak jedno duchowe naczynie (kli).

W tym celu, konieczne jest przezwyciężenie wszystkich różnic, zrozumienie i poczucie siebie nawzajem pomimo różnicy języków, stref czasowych, mentalności, poziomu przygotowania i technicznych przeszkód w połączeniu itd.

Najważniejsze jest zrozumienie, że dążymy do powszechnego zjednoczenia według żądania wyższego zarządzania i realizujemy je krok po kroku, poziom za poziomem. Pierwszy stopień, na który wchodzimy w duchowym świecie nazywa się „zarodkiem”. I ten zarodek musi być doskonały, to znaczy podobny do konstrukcji wspólnej duszy Adama Riszon, która się rozbiła.

Teraz z powrotem zbieramy części tej duszy w jedną duszę i musimy zrozumieć, że zarodek jest pierwszym stopniem zjednoczenia. Zarodek jest budowany na ustępstwach, anulowaniu siebie w stosunku do grupy.

Konieczne jest uczestnictwo całym sercem, ale człowiek przecież nie jest panem swego serca, które znajduje się w rękach Stwórcy. Dlatego musimy nauczyć się, w jaki sposób wpłynąć na Stwórcę, aby On zjednoczył nasze serca w jedno. I wtedy staniemy się duchowym zarodkiem.

Nie wystarczy razem siedzieć i uczyć się – trzeba jakoś zjednoczyć serca, a to jest najtrudniejsze. Budowa światowej grupy daje nową moc połączenia, ponieważ odkrywa się wiele dodatkowych przeszkód, które należy przezwyciężyć.

W naszej grupie zrobiliśmy już wszystko, co w naszej mocy, wykonywaliśmy wszystkie fizyczne działania, a serce nie jest w naszej władzy. Ale starając się zjednoczyć w skali całego światowego kli Bnei Baruch, robimy jeszcze jeden krok naprzód w kierunku otwarcia swojego serca, zwiększenia swoje uczucia do siebie nawzajem.

Dzięki tak szerokiemu zjednoczeniu 80-ciu grup na całym świecie, ogromnej liczbie ludzi o różnej mentalności i kulturze, będziemy mogli przebudzić i wzruszyć siebie nawzajem, uzupełniając wrażenia, których nam brakuje, by stworzyć wspólne kli, które będzie nazywane duchowym zarodkiem wewnątrz wyższego systemu.

* * *

Wszystko, czego potrzebujemy, to zjednoczyć oddzielone od nas części duszy. Wszakże kiedyś istnieliśmy w formie doskonałego systemu, jako jedna dusza – Adam Riszon. Ale ten system rozbił się i musimy teraz wyjść z siebie i przyłączyć do siebie ponownie utracone części, aby w tym doskonałym duchowym ciele zapanowała Szhina (Boskość) na wieki.

To brzmi tak prosto: wyjść z siebie, zebrać wszystkie części duszy, które są na zewnątrz, które w istocie są moimi własnymi organami, i ponownie przyłączyć je do siebie. I wtedy w tym połączeniu, podobnym do struktury Adama Riszon odkryjemy Stwórcę, który napełni to kli.

* * *

Muszę wykonać trzy działania, a resztę dokończy już Stwórca:

– wyjść z siebie,

– zebrać oddzielone części swojej duszy,

– przyłączyć te organy do siebie, aby to było jedno ciało.

Najtrudniejsze jest poczuć, że naprawdę brakuje mi tych organów, aby je wewnętrznie przyłączyć do siebie, zrosnąć się z nimi. Wszakże teraz nie czuję, że są mi potrzebne – tak jak szósty palec.

Z porannej lekcji 11.10.2018


Miłość do Stwórcy – to doskonała miłość do stworzeń

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Tylko w grupie można zyskać wiarę. Ponieważ siła wiary opiera się na zjednoczeniu, co najmniej dwóch osób. I dlatego utrata wiary – to oddalenie od grupy.

Musimy zrozumieć, że nie mamy i nie możemy mieć żadnego osobistego kontaktu ze Stwórcą. Kontakt możliwy jest tylko ze wspólnego naczynia, duchowego parcufa, składającego się z dziesięciu sfirot. Tylko wtedy zaczniemy odczuwać wyższą siłę.

Niekonieczne jest zebranie dokładnie dziesięciu osób, aby osiągnąć dziesięć sfirot – również może być nas mniej. Ale dodatkowo do tego, co sam czuję, muszą się we mnie zgromadzić wrażenia od dziewięciu różnych właściwości. I jeśli nie rozróżnię tych dziewięciu dodatkowych właściwości, to nie dostrzegę Stwórcy.

Jest to jak celownik, który pomaga skupić się na celu. Moje oko i wszystkie wycelowane punkty powinny być wyrównane. I jeśli nastrajam siebie na przyjaciół, to zobaczę to, co znajduje się na końcu celownika, ostateczny cel.

Dlatego utrzymać się w połączeniu ze Stwórcą, w wierze i obdarzaniu, możliwe jest tylko poprzez grupę. W przeciwnym razie nie będziemy w stanie odczuć Stwórcy. Cały czas znika i nie mam żadnej możliwości, aby Go poczuć, oprócz tego, aby właściwie nastroić się w grupie.

Staram się coraz bardziej i bardziej połączyć się z dziewięcioma przyjaciółmi i jeśli w końcu ma miejsce takie kliknięcie, i dochodzi do naszego spojenia ze sobą, to wtedy pojawia się światło i czuję Stwórcę. Pragnienia przyjaciół, ,,kelim’’ same zaczynają się świecić – wszystkie dziewięć w odniesieniu do mnie, Malchut.

Nie ma innego sposobu. Dlatego wszelkie wyjaśnienia, cała konfiguracja duchowego naczynia i budowanie relacji ze Stwórcą ma miejsce tylko między nami. Jak jest powiedziane: „Od miłości do stworzeń przejść do miłości do Stwórcy”.

Nie ma takiego działania, które pozwoliłoby nam bezpośrednio zbliżyć się do miłości do Stwórcy. Jest to możliwe tylko przez miłość do stworzenia. Kiedy gromadzą się wszystkie działania skierowane na miłość do stworzeń, i ta miłość staje się doskonała, ona nazywa się miłością do Stwórcy.

Z porannej lekcji 28.08.2018