Artykuły z kategorii Ewolucja

Dlaczego nie możemy działać synchronicznie

Wojna na Ukrainie, niezdolność świata do skutecznego ukarania Rosji, nierówny podział leków, nierówny podział dóbr, artykułów pierwszej potrzeby, edukacji – gdziekolwiek nie spojrzeć, w społeczeństwie ludzkim pojawiają się coraz większe luki i narastający brak stabilności. Spójrzmy teraz na naturę. W przyrodzie wszystko jest zrównoważone i harmonijne, zsynchronizowane w najdrobniejszych szczegółach.

Istnieje słynne zjawisko naturalne zwane „synchronizacją spontaniczną”, które powoduje, że ciała znajdujące się w bliskiej odległości synchronizują swoje ruchy. Na przykład metronomy spontanicznie synchronizują swoje uderzenia, nawet jeśli celowo uruchamiamy je w różnych momentach.

Synchronizacja spontaniczna dotyczy jednak nie tylko części świata nadającej tempo, ale wszystkich poziomów rzeczywistości. Oto, jak wyjaśnia to zjawisko Steven Strogatz, profesor matematyki stosowanej na Uniwersytecie Cornella (min. 10:09-10:37): „Jedną z rzeczy, która najbardziej mnie w tym fascynuje, jest uniwersalność tego zjawiska – występuje w każdej skali natury, od subatomowej po kosmiczną. Wykorzystuje każdy kanał komunikacyjny, jaki kiedykolwiek wymyśliła natura, od oddziaływań grawitacyjnych, po elektryczne, chemiczne, mechaniczne, można wyliczać bez końca. W każdym przypadku, gdy dwie rzeczy mogą na siebie wpływać, natura wykorzystuje to, w celu zsynchronizowania ich ze sobą”.

Wydaje się, że jedynym elementem rzeczywistości, który „wymyka się” spontanicznej synchronizacji, jest ludzkość. Tak jakby zasady, które obowiązują w całej przyrodzie, nie dotyczyły nas.

W pewnym stopniu jest to prawda. Oprócz tego, że należymy do ożywionego poziomu życia, jesteśmy również istotami czującymi, a nasze działania są determinowane przez świadome decyzje. Aby zsynchronizować nasze działania, musimy chcieć, aby tak się stało. W przeciwnym razie, jeśli pozostawimy decyzję naszej ludzkiej naturze, która w swej istocie jest egocentryczna, przeważy ona nad zarządzaniem systemowym będącym naturą reszty rzeczywistości i pozostaniemy w głębokim dysonansie, a w rezultacie – w głębokim antagonizmie wobec siebie.

W ciągu ostatnich kilku lat poziom naszego wzajemnego wyobcowania wzrósł do poziomu, który sprawia, że możliwość wybuchu kolejnej wojny światowej staje się realistycznym scenariuszem. Jedynym sposobem, aby jej uniknąć, jest świadome i dobrowolne przyjęcie synchronii między nami. To, co natura robi spontanicznie, my musimy robić świadomie i dobrowolnie.

Jest ku temu dobry powód. Kiedy decydujemy się podążać jakąś drogą, robimy to po zbadaniu i dokonaniu oceny wszystkich opcji za i przeciw. Gdybyśmy zachowywali się w określony sposób, używając do tego wyłącznie instynktu, bylibyśmy zwierzętami, a nie ludźmi. Różnica między nami a zwierzętami polega na tym, że zastanawiamy się, dyskutujemy, zadajemy pytania, aż w końcu podejmujemy decyzję. W rezultacie obraz, jaki widzimy, jest pełniejszy i głębszy niż u jakiejkolwiek innej istoty w przyrodzie.

Jednak cena, jaką płacimy za to, że jesteśmy odczuwający, jest często bardzo wysoka. Jeśli chcemy żyć w pokojowym świecie, w którym ludzie są mądrzy i życzliwi, musimy sprawić, by tak się stało. Musimy wybrać synchronię i harmonię zamiast napięcia i niezgody. Aby to osiągnąć, musimy świadomie podnieść znaczenie synchronizacji w całej ludzkości.

Harmonia i synchronizacja nie sprawią, że będziemy tacy sami czy nawet podobni. Raczej będziemy harmonijnie połączeni i komplementarnymi. Sprawią, że będziemy czerpać radość z wykorzystywania naszych umiejętności i zdolności używając ich na rzecz większego dobra i razem zbudujemy silne i solidne społeczeństwo, którego członkowie będą bezpieczni, zdrowi, a przede wszystkim szczęśliwi.

Źródło: https://bit.ly/3MId5e6


Dlaczego potrzebujemy tak wielu ludzi na świecie

Na początku XX wieku światowa populacja liczyła około dwóch miliardów ludzi. Dziś jest to około ośmiu miliardów. Z tych ośmiu miliardów większość jest uboga, a ponad miliard ludzi jest niedożywiona i żyje głodując. Zapewnienie tak dużej liczbie ludzi przyzwoitego poziomu życia wydaje się zbyt potężnym zadaniem dla Ziemi. Co więcej, każdego dnia coraz więcej botów, robotów i automatów zastępuje pracę ludzi podczas gdy ludzkość produkuje wystarczająco dużo, aby zapewnić wszystkim dostatek. Więc pojawia się pytanie, dlaczego potrzebujemy tak wielu ludzi. Czy Ziemi i ludzkości nie byłoby lepiej, gdyby było nas na przykład tylko cztery miliardy?

Prawda jest taka, że nie byłoby nam lepiej; byłoby nam znacznie gorzej. Istnieje dobry powód wykładniczego wzrostu populacji ludzkości w ciągu ostatnich stu lat.

Kiedy patrzymy na ludzi, widzimy twarze i ciała, istoty ludzkie, i nic więcej. Prawda jest jednak o wiele bardziej skomplikowana i złożona. Spróbuj wyobrazić sobie jakiekolwiek zwierzę bez powiązania go ze środowiskiem, w którym żyje, a przekonasz się, że jest ono stracone. Kształt, kolor, zachowanie, wielkość, długość życia i każdy inny aspekt jego istnienia wynika ze środowiska, w którym żyje. Zwierzęta nie są odizolowane od swojego środowiska; polegają na nim, kierują się jego prawami, a jednocześnie tworzą środowisko, które je utrzymuje i którego są częścią.

Ludzie również tworzą system. Myślimy o sobie jako o odizolowanych jednostkach, ale w rzeczywistości jesteśmy częścią globalnej społeczności ludzkiej. My wpływamy na nią, a ona na nas i prawie wszystko, co dotyczy królestwa zwierząt, dotyczy również nas.

Istnieją tylko dwie różnice między zwierzętami a ludźmi, tym niemniej są to różnice fundamentalne. Pierwsza to taka, że w przeciwieństwie do zwierząt, ludzie są z natury podli i egoistyczni. Drugą jest to, że nasze pragnienia rosną i nasilają się, podczas gdy pragnienia zwierząt pozostają w dużej mierze niezmienne. Podczas gdy my zawsze i bez końca dążymy do zwiększenia ilości posiadanych pieniędzy i władzy, u zwierząt stan nasycenia jest jednocześnie stanem zadowolenia.

Co gorsza, z pokolenia na pokolenie stajemy się coraz bardziej chciwi, dominujący i narcystyczni. Z kolei „aspiracje” zwierząt nie zmieniają się z pokolenia na pokolenie: daj im wystarczająco dużo trawy lub zwierzyny, a będą szczęśliwe.

Powodem, dla którego nasze pragnienia rosną, podczas gdy pragnienia zwierząt pozostają niezmienne, jest to, że zwiększone pragnienia sprawiają, że przyspieszamy nasz rozwój. W końcu przeznaczeniem dla ludzi nie jest jedynie fizyczne postrzeganie istnienia, ale do przenikania przez nie i dostrzegania powiązań i współzależności między nami wszystkimi nie tylko intelektualnie, jak to tutaj wyjaśniam, ale także przy użyciu zmysłów, tak jak postrzegamy świat fizyczny, jeśli nie bardziej.

Nasze nieustanne pragnienie poszukiwania, badania, odkrywania i uczenia się wynika z dążenia do poznania najgłębszych poziomów rzeczywistości. Wiedza ta jest wyłącznym przywilejem ludzi, ponieważ tylko ludzie rozwijają tak głębokie pragnienia.

W miarę jak nasze pragnienia rosną, musimy nauczyć się kierować je w stronę odkrywania celu i struktury życia. Nowe pragnienia pojawiają się najpierw na podstawowym poziomie i musimy je kultywować, podnosić do poziomu, na którym wzbogacą nasze postrzeganie rzeczywistości.

Ponieważ te pragnienia są tak intensywne, potrzebujemy więcej osób, aby „dzielić ciężar”. Jak już zostało powiedziane, choć czujemy się odizolowani, w rzeczywistości jesteśmy jednym systemem. Wszystko, co wydaje nam się nasze własne, jest w rzeczywistości częścią systemu ludzkości i cała ludzkość to dzieli ze sobą. Dlatego nasze pragnienia również nie są osobiste, mimo że tak je odczuwamy.

Za każdym razem, gdy podnosimy jedno pragnienie z poziomu cielesnego na wyższe poziomy percepcji, wywieramy wpływ na całą ludzkość. A za każdym razem, gdy umiera człowiek, ciężar wyniesienia naszego wspólnego pragnienia staje się cięższy dla nas wszystkich.

Dlatego właśnie życie każdego człowieka jest cenne. Decyduje ono o tempie rozwoju całej ludzkości. Gdybyśmy zdawali sobie sprawę z tego, jak głęboko jesteśmy ze sobą powiązani i jaką krzywdę wyrządzamy, źle traktując innych ludzi, gdybyśmy czuli, jak jest naprawdę – że sami siebie torturujemy – nie odważylibyśmy się źle traktować siebie nawzajem ani pozostawić bez obdarzenia troską nawet jednej osoby.

Źródło: https://bit.ly/3C7cHRg


Nowe spojrzenie na ewolucję

Przez wiele dziesięcioleci uczono nas, że ewolucja jest przypadkowa, że mutacje po prostu się zdarzają i te, które najbardziej przyczyniają się do przetrwania gatunku, pozostają, podczas gdy inne znikają. Ale nauka stopniowo przyznaje, że ewolucja nie jest przypadkowa, lecz ukierunkowana.

Dla przykładu, naukowcy w jednym z badań, które koncentrowały się na małym, kwitnącym chwaście zwanym rzeżuchą talerzową, stwierdzili: „Okazuje się, że mutacja jest bardzo nieprzypadkowa i to nieprzypadkowa w sposób, który przynosi korzyści roślinie. To zupełnie nowy sposób myślenia o mutacji” – podsumowują.

Inne badanie, w którym badano mutację hemoglobiny chroniącą przed malarią, wykazało, że pojawia się ona częściej u ludzi z Afryki, gdzie malaria jest powszechna, niż u ludzi z Europy, gdzie występuje rzadko. „Mutacje przeciwstawiają się tradycyjnemu myśleniu” – powiedział główny badacz. „Wyniki sugerują, że złożone informacje, które są gromadzone w genomie … wpływają na mutacje, a zatem specyficzne dla mutacji wskaźniki powstawania mogą odpowiadać … na określone presje środowiskowe”.

Jeśli spojrzymy jeszcze głębiej niż na pozorne zjawiska, zauważymy, że środowisko również ewoluuje w określonym kierunku: w kierunku rosnącej integracji. Ewoluujemy w kierunku stanu, który już istnieje, choć go nie dostrzegamy. Jest to stan, w którym gatunki są oddzielone od siebie, ale w harmonii z całym stworzeniem.

Ziemia jest zrównoważonym systemem. Jego części są w doskonałej harmonii między sobą, co gwarantuje przetrwanie ziemskich roślin i zwierząt. Na pierwszy rzut oka, nie powinno być ewolucji. Jeśli wszystko jest doskonałe i harmonijne, to nie powinno być żadnych zmian w gatunkach.

Powodem, dla którego ewolucja wciąż zachodzi, pomimo równowagi pomiędzy wszystkimi stworzeniami, jest to, że w każdym stworzeniu kryje się pragnienie ciągłego ulepszania swojego stanu osobistego. Im bardziej rozwinięte jest stworzenie, tym bardziej intensywne jest jego pragnienie. W ludzkości to pragnienie przejawia się jako egoizm i narcyzm, jako pragnienie kontroli, bycia lepszym, nawet boskim. W królestwie zwierząt i roślin wyraża się ono w nieustannym wysiłku wzmacniania się przeciwko swoim naturalnym wrogom, ale nie w pragnieniu dominacji i kontroli. Dlatego na każdym poziomie, oprócz poziomu ludzkiego, równowaga pozostaje, choć jest dynamiczna i ewoluuje.

W ludzkości główna „ewolucja” dotyczy naszej percepcji, a nie naszych ciał, chociaż zmiany fizyczne również w nas zachodzą. W miarę jak nasze rozumienie świata ewoluuje, nasze postrzeganie rzeczywistości zmienia się i staje się bardziej zgodne z wzajemnie połączonym światem wokół nas.

Ponieważ natura jest całkowicie zintegrowana, a wszystkie jej części są ze sobą nierozerwalnie splecione, społeczeństwo ludzkie również staje się coraz bardziej połączone i współzależne. W związku z tym na przestrzeni wieków osady rozrastały się od koczowniczych klanów do osiedli miejskich, miasteczek, państw i imperiów.

Wraz ze wzrostem wielkości osiedli, staliśmy się coraz bardziej współzależni ekonomicznie, w dostarczaniu żywności, edukacji i w każdym innym aspekcie naszego życia. Obecnie cały świat stał się połączony do tego stopnia, że nawet całe kraje, w tym supermocarstwa takie jak Chiny czy Rosja, nie są w stanie utrzymać się same. Globalizacja sprawiła, że cały świat stał się jedną wioską, której mieszkańcy niechętnie akceptują swoich sąsiadów i nieustannie ścierają się ze sobą.

Rozwój społeczeństwa ludzkiego w kierunku coraz większej integracji nie jest przypadkowy. Ponieważ żyjemy w zintegrowanym wszechświecie, gdzie wszystko jest ze sobą połączone i współzależne, my również rozwijamy się w tym samym kierunku. Właśnie dlatego, pomimo wszystkich naszych wysiłków, aby przewyższyć innych, w końcu nadal jesteśmy zależni od wszystkich innych, a żaden kraj nie może utrzymać swojej przewagi w nieskończoność. Wbrew naszej woli, jesteśmy wciągani do współpracy.

Ale nasza ewolucja w kierunku współzależnego społeczeństwa ma cel wyższy niż samo społeczeństwo. Ma ona na celu ukazanie nam współzależności całego stworzenia, że wszystko jest harmonijne i wszystkie elementy stworzenia uzupełniają się wzajemnie. Ostatecznym wynikiem naszej ewolucji jest pełna świadomość wszechświata, w którym istniejemy, na wszystkich jego poziomach: fizycznym, mentalnym i duchowym.

Jeśli dobrowolnie skierujemy się w stronę spójności i współpracy, szybciej i mniej boleśnie zbliżymy się do ostatecznego celu. To jest jak płynięcie z prądem, w przeciwieństwie do prób płynięcia pod prąd, jak to się teraz dzieje. Jest to beznadziejne i bolesne.

Brzeg, który czeka na nas w dole strumienia jest pogodny i spokojny. Jeśli popłyniemy w jego kierunku, dobrowolnie zwiększając naszą współpracę i wzajemną troskę, dotrzemy do tego przyjaznego brzegu łatwo, szybko i przyjemnie. Jeśli będziemy się opierać, to i tak tam dotrzemy, bo nie możemy płynąć w górę rzeki, ale dotrzemy tam dopiero wtedy, gdy będziemy wyczerpani, pokonani i udręczeni.

Źródło: https://bit.ly/3JuXvA4


Czy natura jest wrażliwa?

Ludzie, którzy wierzą w Boga w sposób, w jaki religie odnoszą się do Niego, przypisują Mu uczucia i myśli oraz komunikują się z Nim w sposób, w jaki komunikujemy się z każdą potężną osobą, która decyduje o naszym losie: naszym celem jest zadowolenie Go, a w zamian szukamy Jego łaski. A co z naturą? Czy natura jest wrażliwa? Czy powinniśmy zadowolić naturę? A jeśli powinniśmy, jak możemy to zrobić?

Mądrość Kabały nie rozróżnia natury od Boga. W eseju „Pokój” wielki kabalista XX wieku Baal HaSulam wyjaśnił, że natura i Bóg są synonimami, więc kiedy mówimy o naturze, tak naprawdę mówimy o Bogu, a kiedy mówimy o Bogu, w rzeczywistości odnosimy się do natury.

Ten mechanizm jest ewidentnie inteligentny. Wszystko w nim jest misternie i mądrze ze sobą powiązane, a wszystkie części stworzenia poruszają się synchronicznie w kierunku coraz większej fuzji. Tak jak mrówki lub ławice ryb myślą i działają jak jedność, kierując się zsynchronizowaną inteligencją, wszystko wokół nas działa zgodnie; wszystko oprócz człowieka.

Jednak zgodnie z mądrością Kabały natura nie jest „księgowym”, który sprawdza naszą równowagę między dobrymi a złymi uczynkami i odpowiednio nas nagradza lub karze. Natura jest super inteligentnym mechanizmem, który tworzy wszystko, kieruje wszystkim i prowadzi wszystko do celu, jakim jest całkowita jedność i harmonia z całą rzeczywistością. Natura nieustannie rozwija stworzenie ku coraz większej złożoności, od poziomu atomowego poprzez poziomy mineralne, wegetatywne, ożywione i ludzkie.

Na poziomie ludzkim ewoluujemy tak, jak cała natura. Najpierw skupiliśmy się w klanach, które wyrosły na wioski, wioski w miasta, miasta w kraje, a dziś, kiedy cały świat jest jedną globalną wioską, ludzie, zwierzęta, rośliny i minerały są częścią jednego, współzależnego systemu. Staliśmy się pojedynczym mechanizmem splecionym i powiązanym na całym świecie.

Co więcej, mechanizm ten jest ewidentnie inteligentny. Wszystko w nim jest misternie i mądrze ze sobą powiązane, a wszystkie części stworzenia poruszają się synchronicznie w kierunku coraz większej fuzji. Tak jak mrówki lub ławice ryb myślą i działają jak jedność, kierując się zsynchronizowaną inteligencją, wszystko wokół nas działa zgodnie; wszystko oprócz człowieka.

Ludzie są jedynym elementem w naturze, któremu odmówiono instynktownej wiedzy o tym co dobre i co złe i jak to odróżnić. Ale to też zostało zrobione w określonym celu. Jedynym elementem, którego brakuje w całym doskonałym stworzeniu, jest świadomość celu naszego życia. Świadomości nie można wstępnie zainstalować; trzeba ją zdobyć. Dlatego rodzimy się pozbawieni wiedzy o naszym świecie. W rzeczywistości rodzimy się tak bezradni, że na początku nie możemy nawet sięgnąć do sutka matki po jedzenie lub wypróżnić się bez robienia sobie bałaganu. Żadne młode zwierzę nie jest tak bezradne jak noworodek. Zrobione jest to jednak celowo, dlatego wszystkiego uczymy się od podstaw, a na koniec procesu osiągniemy zenit stworzenia i staniemy się tak inteligentni, jak system, który nas stworzył – natura (lub Bóg).

Ponieważ „naturą” natury jest harmonia i łączenie się, a rodząc się musimy zdobyć świadomość celu, jesteśmy stworzeni całkowicie przeciwni temu, po to, aby nauczyć się każdego aspektu harmonii i połączenia. Problem polega na tym, że będąc przeciwieństwem natury, stanowimy dla niej zagrożenie, niszcząc wszystko wokół nas jak nierozsądne dzieci. Ale z czasem, kiedy stopniowo nauczymy się działać zgodnie z naturą, kiedy staniemy się świadomi życiodajnej siły ukrytej w jedności i solidarni z naszym rozumieniem stworzenia, nauczymy się również, jak postępować mądrzej, zgodnie z usposobieniem natury, a konflikty, które odczuwamy między sobą i między nami a naturą staną się wiatrem w plecy, który będzie popychał nas do przodu.

Dopóki jesteśmy uparci – cierpimy. Zanieczyszczamy powietrze, wodę i glebę. Wyczerpujemy obfitość, którą dała nam natura, aby uzyskać władzę i kontrolę; wyzyskujemy i znęcamy się nad innymi, zabijamy, gwałcimy i oczerniamy się nawzajem, jakbyśmy tylko my mieli prawo cieszyć się życiem, nie pozostawiając nic dla przyszłych pokoleń. Zachowujemy się jak dorosłe dzieci, z ciałami dorosłych, ale z umysłem dziecka.

Jeśli skupimy się na połączeniu, znajdziemy właściwą drogę i posprzątamy stworzony przez nas bałagan. Jeśli nadal będziemy domagać się wszystkiego tylko dla siebie, chowając się przed planem zapisanym w naturze ukierunkowanym na harmonię i połączenie, konflikt między nami a naturą eskaluje jeszcze bardzie i ściągniemy na siebie jeszcze gorsze przeciwności. Być może jesteśmy cwani, ale bardzo nierozsądni. Jeśli naprawdę chcemy zrobić coś dobrego dla wszystkich, musimy najpierw ustalić co wiemy a czego nie i jak możemy się tego nauczyć, co musimy zrobić, aby sobie pomóc. Jeśli posłuchamy inteligentnego mechanizmu natury, podążymy za jego trajektorią w kierunku zwiększania spójności, życie będzie o wiele łatwiejsze i prostsze niż spustoszenie, które sami sobie wyrządziliśmy.

Źródło: https://bit.ly/3bvBbYZ


Czy śmierć George’a Floyda może doprowadzić do pozytywnych zmian?

E Pluribus Unum”, motto USA umieszczone na oficjalnej pieczęci Stanów Zjednoczonych, jest szczególnie istotne w dzisiejszej Ameryce, po śmierci George’a Floyda z rąk policji. Jego znaczenie: „Jeden z wielu” reprezentuje ostateczny cel każdego społeczeństwa i jedyne lekarstwo na napięcia rasowe, takie jak te, które obecnie duszą USA i liczne miasta na całym świecie. Czy można z dzisiejszej perspektywy wyobrazić sobie pozytywną przyszłość w sytuacji, gdy mamy społeczeństwo z wciąż krwawiącymi ranami? W rzeczywistości, nie mamy innego wyboru.

Z pokolenia na pokolenie, w miarę rozwoju ludzkości, nasz egoizm narastał, aż różnice między nami stały się wyraźne i złożone.

Socjaliści, komuniści, kapitaliści, bogaci, biedni, ludzie wszystkich ras, kolorów, pochodzeń i różnych losów tworzą tygiel Ameryki – współczesny Babilon z tymi samymi wewnętrznymi podziałami i walkami, które charakteryzowały tę starożytną cywilizację.

Historia ludzkości została zapoczątkowana intensywnymi wojnami i walkami społecznymi, które wybuchły z powodu nierówności, dyskryminacji, rasizmu i ksenofobii. Wszystkie te dolegliwości mają jeden wspólny korzeń: ludzka natura z wewnętrznym pragnieniem umniejszania, a nawet unieważniania drugiego dla własnej korzyści. Z pokolenia na pokolenie, w miarę rozwoju ludzkości, nasz egoizm narastał, aż różnice między nami stały się wyraźne i złożone.

Dzisiaj osiągnęliśmy tak wysoki poziom wzajemnej nienawiści, że jeśli nie będziemy dążyć do jedności w celu zrekompensowania naszej wrogości, zniszczymy siebie. W oparciu o nasze doświadczenia życiowe wiemy, że zmiana transformacyjna jest trudna, ponieważ wymaga opuszczenia naszej strefy komfortu przeciwko protestom naszego ego, które trzyma się znanego status quo. Blokują nas nawykowe uprzedzenia i opieramy się zmianom.

Ponieważ zawsze dokonujemy ekstrapolacji z przeszłości, aby na tej podstawie wyobrazić sobie przyszłość, trudno jest wyobrazić sobie jasne jutro przed nami. Ale jeśli uznamy nasze obecne warunki za żyzny grunt dla głębokiej transformacji, znajdziemy w tym trudnym czasie, zaproszenie do porzucenia naszej destrukcyjnej przeszłości i przejścia na zupełnie nowy poziom koegzystencji.

Ludzkość jest rodziną mieszkającą w jednym domu zwanym Planeta Ziemia, gdzie jesteśmy całkowicie od siebie zależni. Dlatego nie mamy innego wyjścia, jak tylko dojść do porozumienia i pielęgnować dobre relacje międzyludzkie ponad wszystko, co nas dzieli – płeć, rasę, religię, ideologię, pochodzenie lub interesy. Celem nie powinno być usunięcie naszych różnic, ale wykorzystanie ich, jako środka do osiągnięcia wyższego stanu, w którym się uzupełniamy, aby osiągnąć pokój, zrozumienie i wsparcie.

W naszych czasach nienawiści nie da się wyleczyć poprzez separację i vice versa – separacja nigdy nie doprowadzi do miłości. Nienawiść można wyleczyć tylko miłością. Określenia takie jak „miłość”, „włączenie” i „jedność” mogą zabrzmieć jak złudzenie, ponieważ nikt tak naprawdę nie chce się połączyć. Jest to sprzeczne z naszą naturą – żyć z korzyścią dla innych. Dlatego natura ponagla nas w kierunku, w którym musimy podążać, pchając nas poprzez trudne doświadczenia, aby przestrzegać praw wzajemnej odpowiedzialności i na ich podstawie uczyć się, jak rozwiązywać nasze problemy.

Kiedy patrzymy na przyrodę, widzimy, że pomimo ciągłych walk o przetrwanie, jej elementy zachowują nadrzędną równowagę, która sprzyja wzrostowi i dobrobytowi. Co więcej, walki faktycznie przyczyniają się do zdrowej ewolucji gatunków. Współzależność wszystkich i wszystkiego w zamkniętym, okrągłym świecie stymuluje i rozwija zasady równości i łączności, jak w zwartej rodzinie, w której każdy członek jest inny i uzupełnia się. To jedyny sposób na utrzymanie i zapewnienie harmonii i witalności dla wszystkich.

Presja naszego zglobalizowanego świata po raz pierwszy wymaga od nas wszystkich, bez wyjątku, zrozumienia kim jesteśmy, zrozumienia świata, w którym żyjemy i pilnego użycia siły miłości między nami. Nawet małe kroki w kierunku jedności i wzniesienie się ponad nasze różnice zrobią ogromną pozytywną różnicę w kierunku stania się „Jednym z wielu”!

Źródło: https://bit.ly/2NxeK8J


Fragmenty z porannej lekcji 18.05.2018

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Z lekcji na temat „Wielkość Stwórcy”

Stwórca – to siła, która wszystko wypełnia i organizuje wszystko, co myślimy, widzimy, czujemy, mówimy. W stworzeniach nie ma nic własnego. Stwórca stworzył pragnienie rozkoszować się, rozwinął i napełniania je, prowadzi i zarządza nim. Dlatego nie przeprowadzamy żadnych samodzielnych działań, są to wszystko działania Stwórcy. Nie ma nikogo, oprócz Niego.

A jednak pomimo faktu, że Stwórca całkowicie zarządza nami i przeprowadza przez nas wszystkie działania, nam dana jest specjalna możliwość być niezależnymi do takiego stopnia, do jakiego​stajemy się podobni do Stwórcy. W tym przypadku możemy nazywać się niezależnymi stworzeniami – jedynie ci szczególni ludzie, którzy zyskali wiarę w Stwórcę, to znaczy w odczucie wyższej siły.

Oni działają dokładnie tak, jak chce tego Stwórca, ale zgodnie z własnym pragnieniem. Wszyscy inni ludzie działają jak cała natura, intuicyjnie, nieświadomie, pod pełną kontrolą Stwórcy, ale ze względu na ograniczoną percepcję, uważają się za wolnych.

A ludzie, którzy odkrywają Stwórcę i starają się stać podobni do Niego w stu procentach, stają się absolutnie tacy sami jak On, ale przy tym są niezależni i wolni.

***

Stwórca stworzył pragnienie rozkoszować się i prowadzi je, rozwija, organizuje wszystkie jego działania. Oczywiście, że to pragnienie jest całkowicie zależne od światła i intuicyjnie wykonuje wszystkie działania dyktowane przez światło. Widzimy, że tak zachowuje się cała nieożywiona natura, rośliny, zwierzęta a nawet ludzie.

Ale niektórych ludzi Stwórca wybiera, dając im możliwość otrzymania sił Stwórcy i samodzielnego wykonywania działania tylko, dlatego aby stali się podobni do Niego. I wtedy oni stają się wolni. Stwórca przestaje już zarządzać nimi w jakiejś mierze lub w ogóle w stu procentach, w zależności od stopnia, na jaki podniósł się człowiek, dlatego że on sam zarządza sobą dokładnie według pragnienia Stwórcy.

 ***

Stwórca całkowicie zarządza całą naturą na nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym poziomie. W tym przypadku poziom ludzki jakby nie istnieje. Ale właśnie dzięki temu, że człowiek staje się podobny do Stwórcy i zaczyna sam zarządzać sobą, jakby zarządzał nim Stwórca, uczy się od Stwórcy tego zarządzania i dlatego nazywa się „uczniem mędrca” – on podnosi się na następny stopień i staje się człowiekiem.

To wznosi go nad zwierzęcy poziom, czyni go podobnym do wyższej siły i pozwala poznać Stwórcę.

***

Odczuwanie tego, w jaki sposób Stwórca obleka się w człowieka, we wszystkie jego pragnienia, myśli, działania, wrażenia – jest nazywane stopniem zdobycia wiary. Człowiek czuje, że Stwórca zarządza całym światem poprzez absolutne dobro.

 Wiara ponad wiedzą jest to odczuwanie Stwórcy we wszystkich swoich organach, w całym jestestwie. Człowiek powinien starać się poczuć, że Stwórca zarządza nim i całym światem z absolutną dobrocią pomimo faktu, że Stwórca psuje mu to doznanie i pokazuje coś zupełnie innego na świecie.

***

Stan końca naprawy – to pełne obłóczenie się Stwórcy w człowieka, kiedy wyższa siła jest odczuwalna we wszystkich organach. Czujemy, że cały świat jest zarządzany przez wyższą siłę i zawsze wypełnialiśmy i wypełniamy działania Stwórcy: na początku pod przymusem, a teraz z własnej woli, zgody. I dlatego stajemy się oddanymi pracownikami Stwórcy, pracującymi z miłości.

***

Praca człowieka polega na tym, aby starać się upodobnić do Stwórcy, tak jakby on obłóczył się w nas i całkowicie nami zarządzał. W takim stopniu, w jakim wyobrażamy sobie ten stan, inspirujemy się nim i przekształcamy pożądane w rzeczywiste. Stwórca wybrał nas i my robimy kroki naprzeciw Niemu.

On pokochał nas, to znaczy przebudził nas właśnie z miłości chcąc, abyśmy stali się podobni do Niego, osiągnęli ten sam stan, co On. Oznacza to, że nie powinniśmy sobie tego tylko wyobrażać, a realnie poczuć, jak Stwórca obłócza się w nas i z absolutną dobrocią steruje całym światem.

Dlatego musimy starać się ustanowić między nami takie relacje, jakby Stwórca już obłóczył się w nas. Wtedy poczujemy, na ile nasz pożądany stan nie odpowiada rzeczywistości i wzniesiemy modlitwę do Stwórcy o to, że naprawdę chcemy znajdować się w Jego rzeczywistości, a nie tylko w naszej wyobraźni.

Na tym polega praca człowieka: na siłę wyobrazić sobie, jak w nas obłócza się Stwórca i wszystkie nasze działania są determinowane przez odczucie Stwórcy w całym naszym jestestwie, we wszystkich aspektach, w rozumie i w sercu. Ale ponieważ na razie nie jest to nasza rzeczywistość, a tylko wyobraźnia, egoizm pomaga nam zrozumieć różnice między pragnieniem a rzeczywistością, które wznosimy, jako prośbę do Stwórcy o naprawienie.

Przecież w rzeczywistości nie posiadamy jeszcze wiary, to znaczy odczucia Stwórcy we wszystkich naszych organach, ponieważ nie mamy jeszcze duchowych „organów”, które powinny powstać, jako połączenie między nami, w które mógłby obłóczyć się Stwórca. Dlatego zwracamy się z modlitwą do Stwórcy, aby nas naprawił i zjednoczył po to, aby obłóczyć się w nas.

***

Modlitwa zawiera w sobie dwa stany: rzeczywisty, czyli widoczny z posiadanych w nas organów percepcji, i pożądany stan, w którym wyobrażamy sobie, że jesteśmy już połączeni między sobą i ze Stwórcą odkrywającym się między nami i obłóczającym się w nas. Różnica między tymi dwoma stanami powoduje ogromne niezadowolenie, z którym zwracamy się do Stwórcy.

***

Modlitwa musi być zbudowana na podstawie wyjaśnionej różnicy między pożądanym i rzeczywistym stanem. Modlitwa – to nie proste pragnienie, aby zjeść pyszne jabłko. Konieczne jest, aby swoimi wysiłkami zbudować w sobie pożądany stan, to jest wyobrazić sobie więź między nami po to, aby odkryć między nami Stwórcę i sprawić Mu tym przyjemność.

Wtedy widzimy, że ten stan nie jest jeszcze wystarczający i nie jest prawidłowy. Różnica pomiędzy pożądanym i rzeczywistym staje się dla nas jasna i podnosimy ją do Stwórcy. A w odpowiedzi na tę modlitwę otrzymujemy nowe pragnienia, potrzeby, których nie mieliśmy wcześniej i które sami sformowaliśmy.

Właśnie dzięki nim budujemy nasz ludzki stopień, którego wcześniej nie było. Ze strony Stwórcy, dane są tylko nieożywiony, roślinny i zwierzęcy stopień. Ludzki stopień nie istnieje w materii, a tylko w myśli i pragnieniu, i właśnie ten stopień teraz budujemy.

Stopień człowieka, Adama – jest to pragnienie zbliżenia się do Stwórcy. I należy wyobrazić go sobie w taki sam sposób, jak wszystko pożądane na tym świecie: ja znajduję się w jakimś stanie i chcę zmienić go na lepszy – jest to pragnienie jakiejkolwiek żywej istoty.

Z porannej lekcji 18.05.2018


Wieża Babel w Europie

каббалист Михаэль ЛайтманOpinia: Z ekranów telewizorów nie schodzą sceny cierpiących uchodźców. W rzeczywistości, stoi za tym nowoczesna technologia manipulowania świadomością masową. Ludzie nie są wprost wprowadzani w błąd, a próbuje się naruszyć ich równowagę psychiczną.

Środki masowego przekazu stają się źródłem masowych zaburzeń psychicznych i narzędziem wojny informacyjnej. Wojny 21- go wieku – informacyjno-gospodarczej.

Informacyjna – wzbudzanie i podsycanie niepokoju i masowej histerii wśród ludności.

Gospodarcza – uzyskanie korzyści finansowych. A sieci społeczne – narzędzie globalnej, informacyjnej manipulacji.

Czy wierzycie, że setki tysięcy „spontanicznych” imigrantów, nagle wypuścili z tymczasowych obozów, i przepuścili przez kilka granic? Uchodźcy cierpią – ale czekają nas cierpienia setek milionów ludzi w Europie.

Mój komentarz: Niewątpliwie, wszystko jest kontrolowane, nic nie odbywa się przypadkowo. Wszystko jest sterowane – ale nie jakimiś machlojkami i tajną zmową, ale na poziomie powyżej naszego świata – na planie Wyższej Natury (Stwórcy), aby naprawić wszechobecny egoizm.

Ale nie nieświadomie przez nas, jak przebiegał nasz historyczny rozwój, a mianowicie z naszego uświadomienia sobie naszej natury, egoizmu, jako zła – do momentu naszego pragnienia uwolnienia się od niego, źródła naszego cierpienia, a nawet naprawienia go na podobieństwo właściwości oddania i miłości (altruizm).

Odbywające się wydarzenia w Europie niezbędne są dla uświadomienia problemu „Wieży Babel“,który zmusi  nas do podjęcia naprawy egoizmu, ponieważ cierpienia w egoistycznym starciu będą powyżej cierpień związanych ze zmianą natury egoizmu na altruizm.

My, ludzkość, wróciliśmy do „Babilonu“ i jesteśmy zobowiązani ukończyć naprawę naszej natury, zaproponowaną nam przez Abrahama. To zamknie koło całej ziemskiej historii.


Deficyt wart naszych wysiłków

каббалист Михаэль ЛайтманMusimy ciężko pracować i dawać z siebie wszystko ażeby podążać w kierunku celu stworzenia. W rzeczywistości ta droga to coś dużo więcej niż nasza naturalna ewolucja.

Ciężki orzech do zgryzienia

Natura popycha nas do przodu, rozwija w nas nowe pragnienia i uczucie niedosytu a my oczywiście gonimy za tym czego nam brakuje w danej chwili. To czego poszukujemy to przyjemności związane z jedzeniem, seksem, rodziną, pieniędzmi, honorem i wiedzą.

Małpy w ten sam sposób zaspokajają swoje potrzeby i lista tych potrzeb jest podobna do naszej. W zasadzie prowadzimy podobny tryb życia: w społeczeństwie dążymy do hierarchii, lubimy władzę i dodatkowo pieniądze. Tak kieruje nami natura i w ten sposób idziemy przed siebie.

Jak widać nie posunęliśmy się znacząco do przodu w ten sposób i ludzkość też nie przeszła znaczącej rewolucji przez ostatnich 5 tysięcy lat do 5 lat wstecz.

Cel stworzenia polega na upodabnianiu się do Stwórcy, byciu równym ze Stwórcą i przyłączeniu się do Niego. Stwórca jest siłą przeciwną naszej naturze. My ludzie mamy delikatną tendencję w kierunku Stwórcy ale jest ona mocno owinięta ‘szatami’ przez co jest trudna do uchwycenia, ukryta jak orzech w łupinie.

Aby osiągnąć cel stworzenia musimy odczuć pustkę, której w naturalny sposób nie odczuwamy. Ten niedosyt, to pragnienie osiągnięcia celu stworzenia nie powstanie w nas samoistnie. Musimy je w sobie rozwinąć własnymi wysiłkami oczywiście z pomocą  środowiska, metody (Tory) i nauczyciela.

Podsumowując, bardzo niewielu ludzi chce tego, jeszcze mniej rozpoczyna prawdziwe poszukiwania i jeszcze mniej osiąga cel.

Wyjście z dżungli

Prawda jest taka że dzisiejsza konieczność zmiany wynika z tego, że stoimy nad przepaścią i losy całej ludzkości są zagrożone. Ciosy które otrzymujemy zmusiły nas do myślenia o nowym porządku społecznym bez hierarchii dzielącej ludzi na klasy gdzie wywyższani są bogaci i mający władzę.

W ten sposób jest to usystematyzowane w świecie zwierząt. Ogólnie mówiąc taka jest naturalna struktura grupy, nacji, społeczeństwa, ludzkości: największy pawian uderza w klatkę piersiową i wymaga oddania i posłuszeństwa od reszty. My jesteśmy tacy sami, żyjemy w wielkiej dżungli podzielonej na części.

Ale nowa natura – cel stworzenia wymaga nowej organizacji i restrukturyzacji; musimy stać się kręgiem, połączyć się w jedno społeczeństwo. Wymagane jest powstanie nowych wartości opierających się nie nawet na pragnieniu zdobywania wiedzy ale w oparciu o miłość, obdarzanie i  wzajemną opiekę.

Wymagane jest żeby ludzie traktowali siebie nawzajem jako równych i nie szukali sposobów na zdominowanie innych. W przeciwieństwie do starego modelu, im bardziej człowiek wychodzi na zewnątrz z siebie w kierunku dbania o innych, staje się lepiej przystosowany do osiągania celu stworzenia – to do czego powinniśmy dążyć.

Czas wyposażyć się w deficyt którego jedyne wypełnienie to krąg ludzi, połączenie na zewnątrz mnie,  gdzie nie mam żadnych osobistych korzyści.

Narodziny człowieka

Aby człowiek mógł rozkwitać, stan zwany Adam (człowiek) musi zostać odkryty; niezbędne jest odpowiednie środowisko które będzie przykładem wyznawania nowych wartości. W jaki sposób zapragnąć tego wszystkiego? Natura nas w to nie wyposażyła dlatego że wówczas bylibyśmy kolejnym gatunkiem pokrewnym pawianom.

Należy pamiętać że nie chodzi o to, że być człowiekiem to znaczy funkcjonować w nowej strukturze społecznej, tam gdzie wszyscy są równi. Nie, tu chodzi o nastawienie, skłonność, wzajemne połączenie, świadomość osobistego wkładu i chęci obdarzania jako najwyższej wartości. Co ważne, człowiek nie ma żadnej skłonności w tym kierunku, żadna siła nie pcha nas w tym kierunku i nic nie inspiruje żeby tego chcieć.

Tutaj, tak jakby powinniśmy mieć pragnienie w nowym kierunku w którym nie mamy pragnienia. Dlatego jest siła wyższa, natura, cel stworzenia, które przychodzą na ratunek od drugiej strony, tzn w procesie rozpoznawania zła człowiek będzie rozumiał czym i kim jest. Stopniowo, przechodząc przez dość trudne stany w kolejnści przyczyny i skutku, zrozumie człowiek jaki deficyt musi w sobie rozwinąć aby iść do przodu, wznieść się ponad tym.

Jak zrozumiem że borykam się z zagadnieniem jak uformować człowieka z pawiana, wówczas odczuwanie tego deficytu będzie dla mnie bardzo cenną rzeczą. Jeśli się to we mnie odkryje, przynajmniej w niewielkm stopniu, będę bardzo szczęśliwy bo będą to narodziny człowieka gotowego wznieść się ponad stworzenie.

Dokładne przeciwieństwo

Musimy traktować powstały deficyt przez pryzmat pociągu do zła jaki stworzył w nas Stwórca. Różnie jest ten pociąg do zła nazywany: Faraon, Balaam, Balak, Amalek – istnieje 70 sposobów – na każdym poziomie, w każdym stanie stoją one na drodze do osiągnięcia celu stworzenia.

To z kolei wywołuje w człowieku chęć która pozwala skupić się ściśle na celu. Pomaga to w sposób jakościowy aby wkrótce stopniowo zrozumieć jak bardzo różni się cel od obecnego stanu i uczuć człowieka. Dlatego do wszystkich zakłóceń jakie w sobie słyszymy należy podchodzić bardzo delikatnie.

Dni w kalendarzu na czerwono

Będziemy tu mówić o wszystkich świętach żydowskich i dniach zaznaczonych na czerwono w kalendarzu. Rosz ha-Szana, Jom Kippur, Sukkot, Simchat Tora, Tu bi-szwat, Purim, Święto Pesach, Lag ba-Omer, Szawuot i Tisza be-Aw to wszystko są stany w których powstaje nowy deficyt w człowieku, objawienie nowego zła którego człowiek może użyć we właściwy sposób, celowo i świadomie.

Ujawnia się to w nas w ten sposób abyśmy z wolnej woli, świadomie podążali do celu. Jak ludzie, a nie jak pawiany które biegną przed siebie, których pcha natura i pędzą pod wpływem ego. W nowym układzie odkrywamy wiele sił i równowagę pomiędzy nimi.

Najważniejsza rzecz jakiej uczymy się ze świąt to jaki deficyt musimy w sobie odkryć aby wznieść się na poziom przypisany świętu. Wymagany jest deficyt ściśle związany w osiąganiu celu.

Ten deficyt wyrasta z poziomu ludzkiego który jest na zewnątrz nas. Jeśli w poprawny sposób spojrzymy na problemy które się pojawiają, spostrzeżemy pomoc przeciwko siłom napędzającym te przeszkody.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 02.03.2015


Mądrość pojmowania świata

Człowiek pochodzi od małpy i ewoluuje stopniowo – jak napisał wielki kabalista Ari już 300 lat przed Darwinem. Ari powiedział, że fizyczne ciało człowieka jest następstwem rozwoju małpy, a jego wewnętrzna, duchowa struktura jest określona przez kombinację wyższych sił. Kabała zajmuje się człowiekiem, a nie jego ziemskim ciałem.

Każdy człowiek rozwija się dzięki połączeniu z otoczeniem, ponieważ absorbuje od innych ich właściwości i opinie. Człowiek nie mógłby się rozwinąć, jeśli wyrastałby samotnie w lesie. Cały nasz rozwój polega na wzajemnym oddziaływaniu.

Jest powiedziane: „Idźcie i zyskujcie jeden od drugiego”, co w sensie duchowym oznacza, że każdy zawiera w sobie wszystkich i dlatego się rozwija. W takim stopniu, w jakim człowiek wchłania pragnienia innych, ich wiedzę, zachowania – w takim stopniu rośnie. Nikt nie może rozwijać się w odosobnieniu. Rozwój nie następuje dzięki temu, że człowiek sam z siebie jest mądry, ale ze względu na to, że przyjmuje i uczy się od innych.

Na miarę tego, jak wzbogacamy związki między nami, dokonujemy nowych odkryć, zarówno naukowych jak i społecznych. Nie ma innego czynnika dla ujawnienia nowej rzeczywistości, ani w materialnej, ani w duchowej sferze, oprócz wzrostu połączenia między ludźmi. W ten sposób poszerzamy nasz poziom postrzegania, wzbogacamy jeden drugiego i zaczynamy postrzegać bardziej złożony obraz. Dotyczy to zarówno odkrywania nowych sił i praw, a także rozwoju nauki – a wszystko to objawia się człowiekowi zgodnie z miarą kompleksowości jego połączenia z innymi.

Żyjemy w doskonałej rzeczywistości, w której wszystko czego potrzebujemy już istnieje. Jednak aby móc korzystać z tego wszystkiego, potrzebne jest coraz większe przenikanie siebie nawzajem i większe połączenie pomiędzy wszystkimi częściami, które są w każdym z nas.

Kiedy po rozbiciu zaczniemy zbierać te wszystkie części razem, to ich łączenie pozwala nam odkryć mądrość pojmowania świata, prawdziwą formę rzeczywistości. Odkrywamy ją coraz więcej i więcej, ponieważ każdy zawiera w sobie wszystkich pozostałych. Ta skomplikowana sieć – połączenie w przeciwieństwie do braku jedności, pozwala nam zrozumieć obraz rzeczywistości porównując plusy i minusy, przeciwstawne warunki i właściwości.

Dlatego na wszystkich poziomach, nawet na materialnej płaszczyźnie, sukces zależy tylko od połączenia wszystkich wyalienowanych części. Od tego zależy nasz rozwój intelektualny, zmysłowy, materialny i duchowy – jako wynik rozbicia i jego naprawy.

Tylko przez pełne połączenie i prawidłowe uzupełnianie siebie nawzajem, będziemy mogli ujawnić ogólną istotę wszechświata, która nazywana jest „Stwórca“ – siłę wykraczającą poza całą rzeczywistość. Jak jest napisane: „Z Jego działań, poznaję Go“, czyli z odkrycia rzeczywistości, istniejących w niej sił i zjawisk, dojdziemy do pierwotnej idei, która wszystko stworzyła.

Z lekcji „Wstęp do TES”, 22.09.2013


„Złoty klucz“ dla ludzkości

laitman 2010-11-09-11_6635Kongres w Szwecji. Lekcja 3

Pytanie: W dzisiejszych czasach możemy znaleźć w każdym mieście na świecie produkty wielkich firm, które obecnie podbijają rynek. Dlaczego nie możemy zaproponować i rozpowszechniać naszej nauki na globalnym rynku, a tym samym przyciągnąć masy?

Odpowiedź: Jeśli sprzedawalibyśmy to, czego wymaga egoizm, byłoby to dla nas bardzo proste. Wówczas moglibyśmy zwrócić się do ludzi i pokazać im, że za pomocą unikalnego cudownego długopisu jest możliwe pisanie bez błędów i wtedy ludzie biegali by za nami. Jeśli zwykła demonstracja długopisów nie przyniosłaby efektu, użylibyśmy do tego celu reklamy.

Jednakże za pomocą integralnej metody, nie możemy napełnić egoizmu. Wręcz przeciwnie, opowiadamy ludziom o antyegoistycznych działaniach, które oni sami powinni wykonać. Dlatego nie możemy iść do nich bezpośrednio i sprzedać to jako coś co jest warte pożądania.

A w jakich okolicznościach nasz produkt byłby pożądanym? Kiedy u ludzi pojawią się problemy. Możemy zwrócić się do nich tylko jako „lekarze”. Przecież gdy czują się źle, oni sami biegną do lekarzy i proszą o lekarstwo.

Teraz w historii ewolucji nadszedł czas, którego oczekiwaliśmy już od tysięcy lat: ludzkość osiągnęła stan, w którym zaczęła odczuwać swoją naturę jako zło i nic naprawdę nie można z tym zrobić. Załóżmy, że w człowieku istnieje coś szkodliwego np. choroba onkologiczna lub popromienna i człowiek nie może się tego pozbyć, choroba niszczy go od wewnątrz. To samo dzieje się z naszym ego.

Jeśli zrozumiemy, że ego nas pożera i nie pozwala nam się rozwijać, powoduje rozwody, sprawia, że młodzi ludzie nie chcą mieć dzieci oraz, że opuszczają swoich rodziców, używają narkotyków. Gdy zobaczymy, że ego prowadzi nas do strasznego stanu, w którym wyraźnie rozpoznajemy je jako naszego wroga, jako naszą zepsutą, pierwotną naturę i że nie ma miejsca, aby uciec od niego, wtedy będziemy szukać drogi wyjścia albo poprzez narkotyki, słodkie ecstasy, będziemy zabijać siebie samych w narkotycznym delirium.

Przecież ludzkość i rządy są gotowi na to. Spójrzcie na to, co się dzieje i będzie się jeszcze działo z propagowaniem narkotyków. Zwłaszcza jeśli będą one promowane poprzez masową kampanię za pomocą właściwych reklamowych metod, to wtedy jest możliwe, aby osiągnąć wszystko.

Albo będziemy w stanie okiełzać naszą własną naturę i przekształcić nasze zło w dobro.

Z tym powinniśmy wyjść do ludzi. bo oni sami nie rozumieją tego i nie mogą znaleźć w naturze „złotego klucza” – specjalnego cudownego środka, który może zmienić ich złą naturę, która zniszczy ich samych, społeczeństwo, rodzinę i środowisko. Środek ten pomoże im stworzyć takie relacje miedzy sobą, co uczyni nasze życie rajem nie w tym sensie, że będziemy mieli wszystko na Ziemi (to nie jest problem), ale człowiek naprawdę będzie czuć się jak w raju.

„W raju” – oznacza, na poziomie wyższej siły w stanie wieczności , doskonałości, absolutnego zrozumienia. Jest to bardzo trudno wyrazić słowami, ponieważ w naszym świecie nie ma do tego analogii.

Z 3 lekcji kongresu w Szwecji, 30.08,2013