Wpisy w kategorii 'Dusza'

Od wirtualnej iluzji do duchowej rzeczywistości

Drodzy przyjaciele!

My wszyscy przeżyliśmy niezapomniane chwile podczas Kongresu w New Jersey.

Z każdym kongresem nasze połączenie i nasze postrzeganie całej światowej grupy staje się coraz bardziej wyraźniejsze i coraz bliższe. Jednak jednocześnie z tym odczuwa się potrzebę, aby widzieć i słyszeć nas wszystkich jednocześnie na jednym wspólnym ekranie, tak jakbyśmy znajdowali się wszyscy razem w jednej sali kongresowej.

Proszę wszystkich, aby każdy pomyślał nad tym - wtedy będziemy mogli stworzyć wspólnie taki program, który będzie w stanie wyświetlić i przedstawić wszystkie grupy, tak jak gdyby znajdowały się one wszystkie razem oraz słyszały i widziały to samo.

Musimy stworzyć między nami taką wirtualną iluzję. Pomoże nam ona szybciej dojść do pełnego duchowego połączenia wszystkich razem, w jedno pragnienie i jedną myśl - aby stać się jak jeden człowiek Adam.

Raw

Poza granicami tymczasowego świata

Kabaliści to naukowcy, którzy studiują naturę ograniczeń stworzonych przez nasze fizyczne ciała, tzn. ponad ramy naszych egoistycznych pragnień. W tym pragnieniu odczuwamy określoną rzeczywistość, którą nazywamy światem i w którym istniejemy.

Natomiast jeśli człowiek otrzymuje szansę, tęsknotę i środki ku temu, by osiągnąć pragnienie emanacji, to poprzez te pragnienia zaczyna odczuwać całkowicie nową rzeczywistość, jak zostało to powiedziane: zobaczyłem odwrotny świat.

Wówczas odczuwa człowiek dwie rzeczywistości: Nadal odczuwa on w swoim pragnieniu otrzymywania stary świat, a do tego zaczyna postrzegać w swoim pragnieniu dawania dodatkowy, nowy świat.
Egoistyczne pragnienie posiada określone ramy czasowe obecności we wnętrzu człowieka i tak długo jak tam się znajduje, człowiek odczuwa życie w tym świecie.

Pragnienie to przechodzi przez trzy fazy: poczęcie, dojrzewanie i dorosłość (ibur-yenika-mochin). Pragnienie rośnie przez te trzy fazy i staje sie stopniowo coraz słabsze, do czasu aż całkowicie znika.
Tym są uwarunkowane odczucia naszego życia: narodzin, dzieciństwa, a następnie dorastania.

Człowiek przechodzi przez swoje życie, odczuwa siebie jako żyjącego, a następnie starzeje się i umiera, to znaczy odczuwa siebie jako martwego, gdy przestaje cokolwiek odczuwać w swoim pragnieniu rozkoszowania się. W przeciwieństwie do tego, życie w pragnieniu dawania nie jest ograniczone czasem tak jak fizyczne ciało.

W nim, w tym nowym pragnieniu otrzymujemy nieograniczone odczuwanie rzeczywistości. Nie jest to zależne od naszego pragnienia dawania, ponieważ dawanie jest skierowane na “zewnątrz” inaczej od egoistycznych pragnień, które skierowane są do wewnątrz. Dlatego zawsze mamy możliwość rozwoju i nigdy nie wyczerpuje się, nie umiera pragnienie dawania, emanacji, ponieważ rozprzestrzenia się i rozszerza bezgranicznie, w nieskończoność.

Z tego powodu człowiek w pragnieniu dawania odczuwa wieczne życie. I ponieważ to wypełnienie nigdy się nie kończy, a wręcz przeciwnie wzrasta, to taka istota określana jest jako wieczna i doskonała. By osiągnąć taki stan, trzeba najpierw przeprowadzić szereg działań, by wypracować sobie takie pragnienie, w którym będzie można odczuć duchowe życie.

Z pierwszej części codziennej lekcji z 14.03.2011 „O wzajemnym poręczycielstwie.”

Cały świat zgromadzić w sobie

Otrzymałem pytanie: Gdy autorzy Zoharu, Rabbi Szymon i jego uczniowie studiowali razem w jaskini, a później z tego powstała kabalistyczna grupa, byli świadomi tego, że każdy z nich jest zależny od myśli, pragnień i intencji drugiego. Oni byli jedynymi na świecie. W dzisiejszych czasach studiujemy z setkami ludzi, których widzimy na ekranach komputerowych i z tysiącami innych, których nawet nie znamy….

Moja odpowiedź: Postrzegam cały świat jako części mojej duszy. Z pewnością teraz nie rozpoznaję świata w taki sposób, jednak powinienem sobie je tak wyobrazić i odpowiednio traktować. Pomimo faktu, że świat przepełniony jest konkurencją, przeciwnikami itd. jednak są to moje wewnętrzne właściwości. Gdyby one były naprawione, to rozpoznałbym przed sobą doskonały świat, świat nieskończoności.

W związku z tym, wszystko wokół mnie powinienem traktować jako mi zesłane, dla naprawy mojej percepcji rzeczywistości i w końcowym efekcie mnie samego, aby postrzec siebie w doskonałym pragnieniu, napełnionym nieskończonym Światłem.

By tego doświadczyć, zostało mi dane środowisko, stosunkowo mała grupa. I nawet gdyby ta grupa zawierała miliony członków z całego Świata, to mimo wszystko muszę czynić wysiłki, by wszystkich ich w sobie odczuć, ponieważ wszyscy oni to moje pragnienia, części mojej duszy, które budzą się do duchowości.

Mogę je zebrać i zjednoczyć w sobie w jedną siłę i z jej pomocą naprawić inne części mojej duszy. W końcu, cały świat jest to moja jedyna dusza. W taki sposób powinienem patrzeć na rzeczywistość. Dlatego studenci Rabbiego Szymona w taki sposób postrzegali rzeczywistość, a my czynimy w podobny sposób. Świat jest cały czas taki sam, taka sama postawa, sposób myślenia i metoda.

Istnieją różnice, co odnosi się do technologii, większe i bardziej rozwinięte połączenie między nami, i w globalnym zbliżeniu do praźródeł i przebudzeniem świata. Jednak osobiste wysiłki i usposobienie pozostają takie same.

Z pierwszej części codziennej lekcji kabały z 8.03.2011 „”W prowadzenie do Zoharu”

Pod znieczuleniem

Pytanie: Ludzkość nie potrafi powiązać ekologicznych katastrof z naprawą egoizmu. W jaki sposób możemy ludziom wyjaśnić to powiązanie?

Moja odpowiedź: Musimy szukać sposobów i czynić, próbować pisać artykuły na ten temat akurat w czasie, w którym to się dzieje, wyjaśniać i przekazywać sens tych zdarzeń: wszystko to dzieje się z powodu naszego nienaprawionego stanu. Świat zewnętrzny jest formą naszego wewnętrznego stanu.
Dlatego też mówimy w rzeczywistości o wewnętrznych katastrofach, które tylko na zewnątrz postrzegamy.
Wszystkie nacje są częściami jednej duszy, jednak w naszych odczuciach są to oddzielne części, które wydają się być sobie obce. Wydaje się tak, jakbym otrzymał miejscowe znieczulenie i nie czuję, jak spala się moja noga lub jak obcinana jest moja ręka. Teraz wydawać się to może śmieszne, jednak naprawdę tak jest jak się dzieje.

Dlatego pragnę by odczucie powszechnej współzależności stopniowo do mnie powróciło. Ja chcę odczuć te “zewnętrzne “części w sobie. Mam nadzieję, że otrzymam okazję by naprawić mój stan, moje nastawienie w stosunku do innych. Jeśli zewnętrzna rzeczywistość stanie się naprawdę częścią mnie samego, to wtedy będę miał okropne uczucie. Dlatego też wraz z odkryciem choroby musze odkryć też lekarstwo bym miał możliwość polepszyć swój stan. Dlatego żądam: lekarstwa razem z chorobą, która zostanie objawiona.
Wtedy będę zdolny, by naprawić w sobie błędy, wskutek czego zewnętrzne katastrofy ucichną. To właśnie musimy uczynić: prosić o wewnętrzną naprawę, która przebudzi naprawę, która pojawia się na zewnatrz. Wtedy będziemy widzieli wszystkie problemy w nas samych i będziemy je w nas naprawiać.

Te pragnienia (kelim) połączą się z naszymi, staną się nasze wewnętrzne i wszystkie one poprzez nasze odczucie braku w naprawie spowodują, że katastrofy naturalne zakonczą sie.

Z czwartej części codziennej lekcji kabały z 13.03.2011

Wszyscy razem przed Machsomem

Otrzymałem pytanie: Czy jest to możliwe, żebyśmy podczas kongresu przekroczyli Machsom?

Moja odpowiedź: Właśnie na to wszyscy czekamy i pragniemy dokonać wspólnie!

Machsom to granica między tym światem a światem duchowym, jest to zmiana intencji egoistycznej w człowieku na intencję dawania, emanacji. Przepaść między nimi, granica, nieprzenikniona przegroda zwana jest „Machsom” (bariera, szlaban).

Żyjemy w szczególnych czasach. Do dnia dzisiejszego, do naszego pokolenia każdy kto przekraczał tę barierę „Machsom, robił to indywidualnie, gromadząc swoje wewnętrzne wysiłki aż do uzyskania pełnej miary, gdy „przepełniał się kielich” – wówczas nagle objawiał się przed nim nowy stan.

Obecnie znajdujemy się w warunkach globalnego świata, który coraz bardziej odkrywa się przed nami. Nasza grupa kabalistyczna nie składa się już tylko z kilku osób, jak to było w odległej przeszłości, gdy zbierało się około dziesięciu kabalistów. Teraz to są już miliony naszych przyjaciół na całym świecie.

Dlatego uważam, że żyjemy w nowej epoce, kiedy przekraczanie Machsomu staje się takie, jak opisano w Torze – „całym narodem”, czyli masowe. Oczekuję, że objawienie nastąpi dla całej światowej grupy lub przynajmniej którejś jej części, będącej z nami w stałym kontakcie na studiach i w pracy – to znaczy nie dla kilku osób wybranych z tłumu, lecz dla wszystkich razem.

W końcu znajdujemy się na bardzo zaawansowanych etapach naprawy, ponieważ kabała wyszła z ukrycia i stała się dostępna dla wszystkich. Ona musi przynieść naprawę nie małej, wyizolowanej grupie jak to było kiedyś, lecz tak dużej światowej grupie, jak nasza.

Z lekcji na temat wewnętrznych przygotowań do kongresu „WE!”, 11.03.2011

Czego wymaga od nas natura?

Pytanie: W naszym świecie istnieje wiele rodzajów zjednoczenia. Jakiego zjednoczenia wymaga od nas natura?

Moja odpowiedź: Natura wymaga od nas zjednoczenia się jak jeden człowiek z jednym sercem, jako cały, globalny, integralny system, dokładnie tak jak sama natura.

Natura chce, abyśmy odczuwali się wzajemnie, czuli potrzeby każdego z nas w swoich myślach i pragnieniach, i zapewnili każdemu to, co chce, czego potrzebuje, pragnie abyśmy wspomagali każdego w kolektywnej jedności.

Rodzi to wiele pytań, ale ostatecznie właśnie tego wymaga od nas natura. Natura chce abyśmy upodobnili się do niej: stali się jednością. Ostatecznie ona sama jest jednolitym systemem.
W tym systemie nie powinniśmy być częścią, która koliduje z wszystkimi innymi, która wychyla się z ogólnej perfekcji, doskonałości, wyróżniając się swoim zepsuciem.

Nie powinniśmy być jak nowotwór, który pożera ciało, lub zepsutą część, która z kolei doprowadza do wyłączenia silnika bądź prowadzi do jego przegrzania. Musimy doprowadzić się sami do zgodności i równowagi z naturą, aby prędkość naszej naprawy była zgodna z jej tempem.

Z 4 części codziennej lekcji kabały, 16.03.2011, „O zasadach globalnego wychowania.”

Czy naprawdę jesteśmy tacy różni?

Otrzymałem pytanie: Jak to jest możliwe, by zjednoczyć cały świat, jeśli narody, państwa i religie są tak różne pod każdym względem?

Moja odpowiedź: To są egoistyczne różnice. Kiedy połączymy się duchowo, one znikną i staniemy się jak jeden człowiek z jednym sercem.

Ziemskie różnice nie dzielą nas w ogóle od siebie. Jeden lubi przyprawiać jedzenie pieprzem, a inny nie. Jeden przeprowadza w taki sposób ceremonie, a drugi w inny. To nie czyni nas wcale różnymi. Wręcz przeciwnie, dokładnie tu zaczynamy się nawzajem respektować.

Brak podobieństwa nie przeszkadza nam w tym, by połączyć się duchowo. Wręcz przeciwnie, gdy połączymy się ponad nasze egoistyczne różnice, uczynimy je jeszcze bardziej mocnymi i wówczas ta cała siła skoncentrowana będzie na duchową jedność.

Z lekcji na temat: „Globalizacja to życie w integralnym, (zjednoczonym) świecie,” 15.03.2011

Wspólne życie nie do zniesienia

Otrzymałem pytanie: Mówi pan, że para małżeńska powinna zagrać naprawioną rodzinę. Ale co zrobić, jeżeli zło ciągle ujawnia się między mężem i żoną, jeśli kłócą się często ze sobą, nie respektują wzajemnie i nie rozumieją?

Moja odpowiedź: Niestety, nikt z nas nie otrzymał odpowiedniego, koniecznego wychowania oraz nikt nie został przygotowany do życia w rodzinie. Musimy wychować zarówno mężczyznę, jak i kobietę, i nauczyć ich stworzenia właściwej wzajemnej relacji ze sobą i z dziećmi.

To jest problem egoistycznego rozwoju: każdy myśli, że wie, co ma robić. Nikt nie przygotowuje człowieka do życia. Zamiast wychować człowieka, uczymy go z wielkim trudem jakiegokolwiek zawodu. Z tego powodu mamy w obecnych czasach taki głęboki kryzys.

Kryzys rodzinny jest nie do zniesienia. Po próbach życia razem świat pogrąża się w ogólnej i całkowitej rozpaczy, nie zdając sobie sprawy, że rodzina jest fundamentem, podstawą całego życia. Bez niej życie nie może być kontynuowane.

Człowiek musi znaleźć odpowiedź na taką sytuację i ta odpowiedź brzmi w następujący sposób: „Mężczyzna i kobieta - Szhina między nimi”. Musimy zrozumieć, że egoistyczny rozwój doprowadził nas w ślepy zaułek: nie możemy się już nawzajem znieść.

Pomoże nam tylko ważność celu, który możemy osiągnąć jedynie wtedy, gdy będziemy mieli naprawioną rodzinę, która prawidłowo wychowuje dzieci. Tylko na tych warunkach osiągniemy podobieństwo z naturą, ze Stwórcą, ujawnimy Go, połączymy się z Nim i osiągniemy życie wieczne na poziomie duchowym.

Wyłącznie duchowy cel zobowiąże ludzi do zbudowania prawdziwej rodziny - z dziećmi i prawdziwą wzajemną relacją między małżonkami.

Fragment z rozmowy o kobietach, 08.03.2011

Kroki Mesjasza

Otrzymałem pytanie: Mówią, że Ari był Mesjaszem synem Józefa. Co to znaczy?

Moja odpowiedź: Siła naprawy zwana „Mesjasz syn Józefa” („Maszyjach ben-Josef”) robi przygotowania przed „przyjściem” (ujawnieniem) siły naprawy „Mesjasza syna Dawida” („Maszyjach ben-Dawid”), gdyż Józef wskazuje na sfirę Jesod, a Dawid – na Malchut. Jesod przygotowuje swój wpływ na Malchut, żeby ją naprawić.

Mesjasz to nie jest człowiek. To nie jest sam Ari, jego ciało fizyczne, lecz jego nauka, metoda, siła. Jest to dusza, która działała we wspólnym systemie dusz, by utorować drogę Światłu i z jego pomocą oświecić wszystkie dusze.

Dusza ta stoi na drodze Światła z góry w dół i łączy wyższe naprawione dusze przeszłych kabalistów z tymi duszami, które nie zostały jeszcze naprawione. Ona przyjmuje w sobie Światło w jego wyższym obłóczeniu, przyobleka go odpowiednio do naszych dusz, a następnie rozdziela, rozprowadza po stopniach światów wyższych, zbliżając Światło do naszych dusz.

Dlatego, zaczynając od Ari-ego i dalej, rozpoczęła się masowa naprawa dusz – tak jak na przykład powstanie chasydyzmu w czasach Baal Szem Towa. Od tamtego czasu ludzkość zaczęła rozwijać się duchowo.

Gdyby nie Ari z jego metodą, nie byłoby Baal Szem Towa z jego ruchem chasydyzmu (powstanie wśród narodu mnóstwa grup kabalistycznych). Bez Baal Szem Towa nie byłoby Baal ha-Sulama, a bez Baal ha-Sulama nie byłoby nas wszystkich studiujących obecnie kabałę.

Etapy te zwane są „krokami Mesjasza” – oznacza to rozwój metody i praktyki naprawy w celu jej ostatecznej realizacji. My zaś jesteśmy pierwsi, którzy realizują końcowy etap naprawy, ponieważ wykorzystujemy siłę „Mesjasza syna Józefa”, aby osiągnąć ujawnienie siły „Mesjasza syna Dawida” i naprawić samą Malchut – zgromadzenie wszystkich dusz – za pomocą wspólnego ekranu.

Otrzymałem pytanie: Czy w naszym świecie pojawi się człowiek ze szczególną duszą, który zrealizuje metodę naprawy i będzie zwał się Mesjaszem synem Dawida?

Moja odpowiedź: Możliwe że Mesjasz syn Dawida - to nie jest jakaś szczególna osobowość, lecz nasze wspólne pragnienie, które ostatecznie zrealizuje takie działanie. Nie interesują nas ludzie, którzy żyli na tym świecie: Ari, Baal ha-Sulam lub nawet Raszbi, lecz ich wpływ we wspólnym systemie dusz. Chodzi o duszę, która objawi nam Światło naprawy.

My również działamy w podobny sposób: razem tworzymy system dusz, aby przyciągnąć Światło z góry i przekazać je wszystkim nienaprawionym duszom. Wykonujemy działanie, które odnosi się już do Malchut Dawida.

Z lekcji do artykułu „Wprowadzenie do Panim Meirot”, 22.02.2011

Gdzie znajduje się obecnie „grupa Abrahama”?

Przez naród Izraela nazywani są potomkowie tej części mieszkańców starożytnego Babilonu, którzy zostali przebudzeni do „pracy Stwórcy”, do osiągnięcia połączenia z Nim. Ci ludzie zostali wybrani przez Abrahama, który zorganizował z nich grupę.

My należymy do tej samej grupy, która składa się częściowo z ludzi, żyjących obecnie w naszym świecie, a częściowo z dusz, nie posiadających materialnego ucieleśnienia.

W istocie jest to ta sama grupa, te same dusze, które łączą się ze sobą, aby w tym połączeniu odkryć świat duchowy, Stwórcę i osiągnąć podobieństwo do Niego, sprawiając Mu tym samym rozkosz. Te wszystkie dusze razem nazywane są grupą Abrahama.

Część z tych dusz spadła z duchowego poziomu i zupełnie zaginęła i nikt teraz nie wie, gdzie one się znajdują. Mówią, że w Pakistanie znaleziono 22 miliony mieszkańców, którzy rzekomo należeli niegdyś do ludu Izraela. Jednak nie jest to możliwe dokładnie dowiedzieć się o tym w dzisiejszych czasach i nie jest to tak ważne. Nie interesuje nas ilość, lecz bierzemy pod uwagę dusze i pragnienia.

Biorąc pod uwagę pragnienia, za należących do grupy Abrahama uważani są ci ludzie, którzy dążą obecnie do osiągnięcia świata duchowego, oraz ci, którzy już osiągnęli ten świat we wszystkich pokoleniach. A poza tym do tej grupy należą również ci, którzy niegdyś znajdowali się na duchowym poziomie, a następnie spadli z niego i odsunęli się od „pracy Stwórcy”. Znajdują się oni obecnie jakby w stanie „oczekiwania”, by powrócić ponownie do swoich osiągnięć duchowych, które kiedyś stracili.

Okazuje się, że „Izrael” (Jaszar-Kel / „prosto do Stwórcy”) to jest dość liczna grupa, przez którą przeszło mnóstwo ludzi w przeciągu wszystkich pokoleń. Grupa ta musi stale wzmacniać się. My wszyscy pracujemy nad osiągnięciem duchowości w tym świecie. Łączą się z nami również wszystkie dusze, które pomagają nam z wyższego świata, z innego wymiaru i pracują z nami razem w jednym systemie, by przekazać światło do wspólnej duszy Adama haRiszon.

Tym samym przebudzamy te wszystkie dusze, które niegdyś spadły ze świata duchowego podczas zniszczenia Pierwszej i Drugiej Świątyni, i pomagamy wrócić im, ponieważ zostały one uwikłane w inne pragnienia i dusze, to co nazywane jest „być na wygnaniu”. Ponad to przebudzamy dusze, które nigdy wcześniej nie były obudzone..

Nie pracujemy sami, lecz wraz z duszami patriarchów, z grupą Abrahama ze starożytnego Babilonu. Wszyscy razem! Jest to ogromny system.

Jednak nawet jeśli dołączą się do tego systemu wszystkie dusze na świecie i nawet jeśli wszyscy ludzie tego świata i wszystkie dusze świata duchowego zaczną razem przekazywać światło, by naprawić swoje pragnienia – okaże się to tylko cienką linią w świecie Nieskończoności, Nefesz de-Nefesz. Ponieważ tak ogromna jest Malchut świata Nieskończoności…

Z lekcji do artykułu „Wprowadzenie do Panim Meirot”, 22.02.2011