Artykuły z kategorii Artykuły w mediach

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki

Możemy poczuć ulgę, że gospodarka znów się otwiera i wychodzimy z zamknięcia, ale jak powiedział Heraklit: „Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”. Nie powróci nasz sposób życia sprzed koronawirusa. Rozpoczęła się nowa era i im szybciej i bardziej świadomie w nią wkroczymy, tym łatwiej przebiegną konieczne przemiany. Im bardziej opieramy się transformacji, tym bardziej będzie traumatyczna.

COVID-19 wprowadził nas w nową rzeczywistość. Po raz pierwszy naprawdę widzimy, że ludzkość jest jedną całością, ​​której wszystkie części są zależne od siebie. Po raz pierwszy zdajemy sobie sprawę, że myślenie o sobie jest bezużyteczne, ponieważ inni mogą nas zarazić, bez względu na to, jak bardzo jesteśmy ostrożni. Ta pandemia była pierwszą lekcją wzajemnej odpowiedzialności, którą dał nam koronawirus, i jest jedną z wielu innych, które nas czekają.

Ponieważ społeczeństwo będzie pochwalać ludzi, którzy promują dobrobyt dla wszystkich, ludzie będą cenić innych zgodnie z ich wkładem w społeczeństwo”.

Teraz, gdy dowiedzieliśmy się, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem, stopniowo będziemy uczyć się, co to oznacza w każdym aspekcie naszego życia. Na początku możemy chcieć powrócić do poprzedniego życia z nadmiernym konsumpcjonizmem i samowystarczalnością, ale spowoduje to jedynie powrót wirusa lub jego „następców”. Wiemy już, że nasze złe traktowanie środowiska ściągnęło na nas obecne zagrożenie, i doświadczamy coraz więcej ciosów w wyniku „odwetu” natury, zatem musimy zaakceptować fakt, że nie możemy żyć jak dotąd.

Porzucenie nieokiełznanego kapitalizmu i bezwzględnej konkurencji nieuchronnie doprowadzi do wysokich stóp bezrobocia. Wtedy wirus (lub jego następstwa) nauczy nas kolejnej lekcji: władze zobaczą, że każda osoba musi otrzymać podstawowy dochód, który umożliwia posiadanie wszystkich elementów niezbędnych do życia – żywności, odzieży, opieki zdrowotnej, mieszkań i edukacji.

W miarę, jak coraz więcej miejsc pracy zostaje zautomatyzowanych, poziom bezrobocia będzie rosół i zmusi władze do ponownego przemyślenia priorytetów. Zapewnienie dochodu podstawowego utrzyma ludzi na poziomie fizycznym, ale bezczynność i brak wyzwań pogorszą ich zdrowie psychiczne, sprawią, że będą apatyczni i niesforni.

W tym miejscu rozpocznie się kolejna lekcja koronawirusa. Aby poradzić sobie z rosnącą apatią, władze będą zmuszone przewidzieć otrzymywanie podstawowych świadczeń dochodowych z tytułu uczestnictwa w kursach i szkoleniach. Rozpocznie się faktyczne przejście społeczeństwa w nową erę.

Szkolenia i kursy będą koncentrować się na dwóch kategoriach: technologii i społeczeństwie. Kursy technologiczne wyposażą ludzi w umiejętności zawodowe wymagane w erze, w której praca szybko się zmienia i jeszcze szybciej wyparowuje. Umiejętności uczenia się ludzi będą musiały zostać udoskonalone, aby mogli stać się elastyczni i otwarci na zmiany.

Bardziej skomplikowane szkolenie będzie dotyczyło społeczeństwa. Po pierwsze, ludzie dowiedzą się, co dla nich znaczy, że świat jest integralnym systemem, którego wszystkie części są ze sobą powiązane i współzależne.

Ponieważ ludzie czują się dobrze, kiedy mogą żyć zgodnie ze swoimi wartościami, szkolenie skupi się na zaletach osób, które przyczyniają się do dobrobytu ogółu. Stopniowo ludzie przejdą od postrzegania sukcesu, jako zdobywania mienia do postrzegania go, jako rozwoju społeczeństwa. Ponieważ społeczeństwo będzie pochwalać ludzi, którzy promują dobrobyt dla wszystkich, ludzie będą cenić innych zgodnie z ich wkładem w społeczeństwo. W tym momencie będą postrzegać siebie, jako części wspólnego ciała i będą funkcjonować w harmonii.

Gdy ludzie w pełni przetworzą te lekcje, nie będą już znęcać się nad sobą nawzajem ani nad naturą. Ich światopogląd stanie się ekspansywny i pełny, a oni pojmą rzeczywistość z punktu widzenia całego społeczeństwa i całej planety, naszego wspólnego domu. Do tego czasu stosunek ludzi do siebie i natury zostanie odwrócony z negatywnego na pozytywny. Tak jak wcześniej naturalne było dla nich dbanie o siebie, tak naturalne będzie dla nich dbanie o innych. A ponieważ wszyscy będą działać dokładnie w ten sposób, nowa rzeczywistość będzie innym światem – gdzie zła wola i złe traktowanie innych stanie się godne pogardy, ohydne, a ludzkość raz na zawsze porzuci egoizm.

Źródło: https://bit.ly/2LTQ5ui


Żyć a nie tylko zarabiać na życie

Czy okres przed pandemią możemy nazwać „życiem”, czy też był to tylko obowiązkowy wyścig, by zarobić na życie? To pytanie pojawia się teraz, ponieważ jesteśmy zmuszeni do szybkiego przejścia do nowego stanu, do nowej rzeczywistości. Możemy jak najlepiej wykorzystać nasz nowy początek, jeśli uświadomimy sobie, że są bardziej spełniające cele życiowe niż sama pogoń za przemijającymi modami i bezcelowymi ambicjami.

„To dzieje się właśnie teraz z ludzkością. Przechodzi przez fazę dorastania, a dodatkowe popchnięcie, które otrzymaliśmy w tym kierunku nie jest dla nas łatwe.”

Pamiętam siebie jako dziecko, jak moi rodzice rozpieszczali mnie i dawali mi wszystko czego chciałem i potrzebowałem. Nagle, w pewnym wieku zaczęli wywierać na mnie presję i domagać się samodyscypliny w nauce upewniając się, że sprostam wymaganiom. Nie rozumiałem, co się dzieje. Jeśli chcieli, żebym odniósł taki sukces, to dlaczego tego nie zorganizowali? Dlaczego wszystko nagle spadło na mnie? Pamiętam jak to pytanie zajmowało moją głowę.

Minęło trochę czasu zanim mogłem się z tym pogodzić, że moje życie dzieli się na dwa okresy: pierwszy to dzieciństwo, kiedy byłem pod całkowitą opieką rodziców, a drugi to dorosłość, podczas którego musiałem stanąć na własnych nogach, bez względu na to, jak bardzo rodzice mnie kochali i chcieli dla mnie tego, co najlepsze. Musiałem sam osiągnąć dojrzałość.

To właśnie dzieje się teraz z ludzkością. Przechodzi ona przez fazę dorastania, a dodatkowe popchnięcie, które otrzymaliśmy w tym kierunku nie jest dla nas łatwe. Wymaga abyśmy zaczęli podchodzić do życia inaczej, a nie chcemy tego robić. Chcemy być pozostawieni sami sobie w naszym prywatnym świecie i robić co nam się podoba, tak jak robiliśmy to do dziś.

Jeśli „dorastanie” w naszym świecie oznacza wchodzenie na rynek pracy, chodzenie do barów i podróżowanie po świecie bez specjalnego celu ani spełnienia, to tak naprawdę jest to definicja „dzieciństwa”. Do tej pory ludzie przede wszystkim koncentrowali się na celach krótkoterminowych, na tym co było przed ich oczami, i co było znaczące w danej chwili.

Materialne gadżety, bieg z jednej przyjemności w następną, niekończąca się rywalizacja o przewagę nad innymi, walki i wojny o dominację, budowanie i burzenie i budowanie po raz kolejny – to były nasze dziecinne zabawy. Nagle nadszedł moment, w którym my, jako globalne społeczeństwo musimy podnieść wzrok ponad plac zabaw i uświadomić sobie naszą sytuację w szerszej perspektywie. Jaki jest cel tego świata, w którym się znajdujemy? Czym jest to życie? Te myśli są czymś do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni.

Do dziś spodziewaliśmy się, że będziemy żyć pełnią życia, ale staraliśmy się osiągnąć tę satysfakcję sztucznie, koncentrując się na tym, aby dobrze się bawić, nie zważając na otoczenie. Nie zwracaliśmy uwagi na przykłady prawidłowego postępowania płynące z natury, która bierze pod uwagę równowagę całego ekosystemu.

Sposób w jaki żyliśmy nie można nazwać prawdziwym życiem. Nie zaczęliśmy nawet rozumieć, co naprawdę ono oznacza. Dorosłość osiągniemy dopiero wtedy, gdy zaczniemy rozwijać się zgodnie z planem natury, gdy zaczniemy mierzyć siebie według jej zasad i cech, które są integralnie połączone.

Żyć to znaczy rozumieć je, odczuwać ich istotę i cel. Prawdziwe życie to zdolność do zasmakowania najwyższego znaczenia naszej egzystencji, do poczucia zawiłych sieci i powiązań we wszechświecie. To jest to, co możemy nazwać prawdziwym życiem: kiedy zrozumiemy, że wszystko co się narodziło lub zostało stworzone ma cel i przeznaczenie dla swojego istnienia.

Po co żyjemy? Dlaczego zostaliśmy stworzeni? To jest coś, co musimy jeszcze odkryć. Ujawni się to, gdy będziemy dorastać nie tylko chronologicznie, ale także poprzez nasze wewnętrzną roztropność. To ćwiczeniem z koronawirusem, które natura dała nam dzisiaj, jest naszym pierwszym testem w dorastaniu, to znaczy ma na celu ujawnienie sensu życia.

Jeśli chcemy być mądrymi dziećmi musimy zrozumieć, co życie ma nam do zaoferowania i z radością, entuzjazmem i oczekiwaniem podążać w tym kierunku. W przeciwnym razie będziemy doświadczać naszych ćwiczeń w kierunku dorosłości, jako cierpienia. W ten czy inny sposób będziemy musieli dorastać. Nadszedł czas, aby zostawić za sobą zabawki, bogactwa i honor, by znaleźć prawdziwy skarb, prawdziwy cel życia, który istnieje w spójnych i harmonijnych relacjach między nami.

Źródło: https://bit.ly/2LTsPMS


Nauka płynąca z epidemii

Świat próbuje z zapałem stanąć na nogi. To jasne, że ludzie potrzebują zabezpieczyć swoje środki do życia i wrócić do pracy, jednak zastanawiam się czy wynieśliśmy coś z lekcji, którą zafundował nam koronawirus. Co, jeśli pandemia nie osiągnęła jeszcze swojego celu, jakim jest przebudzanie nas do stworzenia bardziej zrównoważonego społeczeństwa?

W Stanach Zjednoczonych i na świecie cześć sklepów i usług stopniowo zaczyna się otwierać na nowo. Powróciła pozorna normalność i wszyscy zdają się być zadowoleni z powodu powracającej potrzeby wyzysku i eksploatacji ekosystemu, które to doprowadziły nas do tego kryzysu. A może jednak nie wrócimy do tego samego? Byłoby ciekawe zobaczyć, jak wymuszona na nas pauza sprawiła, że jesteśmy mądrzejsi, bardziej świadomi systemu, w którym żyjemy i przede wszystkim gotowi zrobić coś, aby przywrócić zaburzoną równowagę w naszych relacjach oraz z otaczającym nas środowiskiem.

Jeśli wrócimy do dawnego funkcjonowania, bez żadnego postanowienia dokonania znaczącej zmiany w naszym zachowaniu, niewykluczone, że uderzy w nas większa katastrofa. Koniecznym jest uświadomienie, że żyjemy w integralnym środowisku. Cała natura to zamknięty system, który żyje i oddycha, ale jest pocharatany z powodu ludzkiego ego – głównego czynnika, który zakłóca ogólne działanie systemu ściągając na nas nieszczęścia typu koronawirus.

Zastanawiam się, gdzie są międzynarodowe organizacje takie, jak ONZ i światowi przywódcy zabierający głos, w którym domagają się bardziej świadomej ludzkości, zanim świat zniesie restrykcje i przywróci gospodarkę do życia. Musimy być odpowiedzialni i powstrzymać się od nadużycia surowców naturalnych i od naszego zgubnego nastawienia względem siebie, ale przede wszystkim musimy zrozumieć, że powrót do świata znanego nam z przed pandemii, to przepis na katastrofę.

Powrót do podstaw zamiast powrotu do kryzysu

Nie możemy po prostu wrócić do naszego niekończącego się wyzyskiwania planety, które prowadzi do zanieczyszczenia środowiska, wyczerpania jego zasobów, a finalnie doprowadzi do jego totalnej destrukcji. Tak samo, nie możemy wrócić do starych, źle funkcjonujących rozwiązań społecznych, które niszczą ludzkie relacje w parach, rodzinach, wśród znajomych i współpracowników. Stary paradygmat chciwości, korupcji i braku empatii nie może już dłużej definiować naszej rzeczywistości.

Zdecydowanie nikt nie chce żyć w zamknięciu przez wieczność, jednak mam ogromną nadzieję, że w pełni wykorzystamy potencjał płynący z przystanku spowodowanego przez koronawirusa, aby zrozumieć, że nie możemy kontynuować życia w starym schemacie, i wyciągnąć wnioski, które wysiłki są naprawdę niezbędne dla społeczeństwa, a które zbędne.

Natura pokazuje nam właściwą drogę. Działa integralnie, jako zunifikowana całość, w której wszystkie jej części biorą tylko to, co jest niezbędne do utrzymania prawidłowego działania całego systemu.

Globalna epidemia zamroziła świat nie po to, by zakończyć nasz rozwój, ale by poprowadzić nas we właściwym kierunku i poszerzyć naszą percepcję. Bardziej przyjazne i harmonijne podejście do innych i do natury zmieni naszą poprzednią rzeczywistość i przekształci ją zabierając nas do zrównoważonego świata. Jaki jest sens patrzenia wstecz, kiedy możemy wspólnie budować świetlaną przyszłość?

Źródło: https://nws.mx/2WR1qS6


COVID-19 wymaga od nas wzajemnej odpowiedzialności

Wiele mówi się o tym, że COVID-19 jest karą wymierzoną przez naturę za złe traktowanie jej przez ludzkość. Z szacunkiem, ale się nie zgadzam. Moim zdaniem w przyrodzie nie ma kar; istnieją prawa naturalne. Na przykład grawitacja jest prawem naturalnym. Jeśli zeskoczysz z dachu wieżowca myśląc, że potrafisz latać – zginiesz – nawet, jeśli w połowie będziesz cieszyć się widokiem i wiatrem wiejącym w twarz myśląc, że życie uśmiecha się do ciebie. Ale jeśli będziesz przestrzegać prawa grawitacji i pozostaniesz na dachu, będziesz bezpieczny.

Od stuleci ludzkość zachowuje się jak ten głupiec na dachu udając, że jest kimś, kim nie jest: jedynym panującym władcą Ziemi. Skoczyliśmy za wysoko i teraz jesteśmy w trakcie swobodnego spadku. Po drodze świętowaliśmy nasze osiągnięcia i mówiliśmy: „Jak dotąd jest dobrze”. Ale zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez naszą egocentryczną naturę, która wypaczyła w nas postrzeganie rzeczywistości. Teraz, gdy szybko zbliżamy się do ziemi, istnieje tylko jeden spadochron, który możemy otworzyć i zatrzymać swobodny spadek: poprzez zrównanie natury ludzkiej z resztą natury. Nic innego nie zapobiegnie zderzeniu z asfaltem znajdującym się pod nami.

Zamki z piasku

W ciągu kilku tygodni koronawirus zatrzymał cywilizację. Turystyka, transport, sport, rozrywka, kultura, przemysł, edukacja, kontakty towarzyskie, a nawet nasza swoboda do gromadzenia się na modlitwie – zostały zatrzymane. Krótko mówiąc, wirus zatrzymał nasze życie. Większość nadal ma zaspokojone podstawowe potrzeby, takie jak jedzenie i schronienie, ale w dalszej perspektywie nawet to jest niepewne.

Jednocześnie w ciągu tych kilku tygodni COVID-19 zrestartował wiele aspektów natury, których wcześniejsze istnienie zostało zdławione przez człowieka. Powietrze w Chinach jest czyste po raz pierwszy od dziesięcioleci, a ryby mogą pływać w niegdyś mętnej wodzie w Kanałach Weneckich, gdzie po tylu latach nieobecności pływają łabędzie. Natura wyraźnie się odradza. Nie ma odwetu na ludzkości; po prostu oddzielił nas od reszty natury i przywraca harmonię i równowagę.

Koronawirus wysyła nam wiadomość: natura ludzka, która zrodziła cywilizację, którą tak cenimy, stoi w sprzeczności z resztą natury. Jest to szkodliwe dla reszty świata i szkodzi także nam ludziom.

Świat, w którym żyjemy jest odbiciem interakcji między jego częściami. Podczas, gdy natura rozwija się poprzez harmonijną współpracę, my kierujemy się walką o władzę i kontrolę. Podobnie jak niegrzeczne dzieci budujące zamki z piasku, walczymy, aby budować nasze zamki i niszczyć innych, dopóki nie nadejdzie przypływ i zmyje je wszystkie, abyśmy mogli zacząć od nowa.

Homeostaza i wzajemna odpowiedzialność

Kiedy w Parku Narodowym Yellowstone w Wyoming, USA polowano na wilki, aż do ich wyginięcia, cały ekosystem ucierpiał. Przeludnienie roślinożerców zubożyło florę, strumienie zboczyły z kursu z powodu braku roślinności na brzegu rzeki, a zdrowie zwierząt pogorszyło się, ponieważ słabe i chore nie zostały zabite przez drapieżniki. Kiedy wilki zostały ponownie wprowadzone do parku, przywróciło to równowagę i przywróciło zdrowie zwierzętom.

Istnieje prawo natury działające w kierunku równowagi, zwanej inaczej „homeostazą”, która jest definiowana, jako tendencja do stanu równowagi między różnymi, ale współzależnymi elementami lub grupami elementów organizmu, populacji lub grupy.

My, ludzie jesteśmy pozbawieni instynktów, które w pozostałej części natury utrzymują homeostazę. Zamiast tego musimy rozwinąć je świadomie i z własnej woli. Ludzka homeostaza nie jest naturalnym prawem, które nas poprowadzi, ale będzie społeczną wytyczną, która będzie stanowić podstawę naszego społeczeństwa. Wytyczną tą będzie „wzajemna odpowiedzialność”. Podobnie jak homeostaza, wzajemna odpowiedzialność implikuje tendencję do równowagi między różnymi, ale współzależnymi elementami. Ale u ludzi jest to działanie świadome a nie tendencja wrodzona.

Jeśli wprowadzimy wzajemną odpowiedzialność w nasze społeczeństwa, będziemy mogli dalej się rozwijać i kwitnąć, jako społeczeństwo ludzkie. Jeśli tego unikniemy, natura zmusi nas do zachowania się w bardziej zrównoważony sposób, jak robi to dziś koronawirus. Im bardziej stanowczo odmawiamy, tym bardziej agresywnie natura zmusza nas do przestrzegania jej zasad.

W praktyce wprowadzenie wzajemnej odpowiedzialności powinno odbywać się na poziomie fizycznym i intelektualnym. W pierwszym przypadku rządy będą musiały zaspokajać podstawowe potrzeby ludzi w zakresie żywności, opieki zdrowotnej i mieszkań. Na drugim poziomie musimy stworzyć internetowy system edukacji, w którym naukowcy i inni eksperci wprowadzą pojęcie wzajemnej odpowiedzialności i wyjaśnią, dlaczego wymaga tego dzisiejsza rzeczywistość.

Ideą tych programów edukacyjnych jest nie tylko pomoc ludzkości w przezwyciężeniu wirusa. Chodzi raczej o zmianę paradygmatu, który rządzi naszym życiem, od skupiania się na „ja” do skupiania się na „my”. Stary paradygmat jest powodem, dla którego koronawirus aresztował naszą cywilizację, abyśmy mogli zbudować taką, która opiera się na wzajemnej odpowiedzialności, a opóźnienie w dowolnym momencie sprawi, że będziemy o ten moment spóźnieni.

Źródło: https://bit.ly/2Z2DA7t


Naprawdę się boję

Gospodarka być może otwiera się ponownie, ale nie tak, jak powinna. Nieodpowiedzialne zainicjowanie działalności gospodarczej i handlowej będzie miało takie konsekwencje, że będziemy żałować, że w pierwszej rundzie nie poczekaliśmy dłużej.

Żyjemy w integralnej rzeczywistości, która ma naturalną równowagę. Gdy równowaga zostaje naruszona, system mobilizuje się i dokłada starań, aby natychmiast ją przywrócić, podobnie jak wahadło, które powraca do środka z większą siłą, im bardziej przeciągasz je na bok.

Ludzie w tak daleki sposób oddalili globalny ekosystem od równowagi, że teraz muszą odeprzeć bolesny cios, aby tę równowagę przywrócić. Tak długo, jak będziemy odmawiali zrozumienia tego mechanizmu, będziemy za każdym razem cierpieć uderzenia, gdy natura będzie się równoważyła. W tej chwili jesteśmy daleko od zrozumienia tego i daleko od równowagi. Czekaliśmy na moment wyjścia z zamknięcia, aby znowu nadwyrężać system, w którym żyjemy. Ale rezultat będzie widoczny w postaci znacznie silniejszego i boleśniejszego odchylenia ze strony natury.

W końcu się nauczymy. Jedyne pytanie brzmi: ile będziemy musieli cierpieć, dopóki nie uświadomimy sobie, że nie wygramy, myśląc tylko ja-ja-ja.

Im bardziej rozwinęliśmy technologię, tym bardziej zachowywaliśmy się jak zagubione dzieci w sklepie z zabawkami, nikt nie powiedział nam, co możemy kupić, a co jest dużo za drogie. A zanim wyjdziesz ze sklepu musisz przejść przez kasy; kasjer dopilnuje, że zapłacimy za wszystko, co zabraliśmy.

Jasne, musimy ożywić handel i zapewnić ludziom to, czego potrzebują. Ale nie myślimy tylko o zdobyciu tego, czego potrzebujemy. Chcemy raz jeszcze rywalizować w tym, kto ma więcej, kto jest bogatszy i kto odnosi większe sukcesy. Za pierwszym razem konkurencja nie dała nam szczęścia, więc po co wracać? Co gorsza, właśnie to spowodowało wybuch wirusa – nasze egocentryczne zachowanie – więc jaki sens ma ponowne przyjęcie postępowania, które ściągnęło na nas tę katastrofę. Czy możemy wątpić, że nastąpi kolejna, prawdopodobnie znacznie gorsza?

Jeśli uruchomimy tylko te części gospodarki, które nas utrzymują, które zagwarantują nam środki do życia, poświęcając resztę naszego czasu, zasobów i wysiłków na rzecz ustanowienia lepszych połączeń między nami, wszyscy będziemy szczęśliwi. Nie będziemy potrzebowali żadnych akcesoriów, aby się chwalić i nie będziemy musieli konkurować z nikim, ponieważ poczujemy się godni bycia po prostu sobą. Będziemy wdzięczni za wkład naszych umiejętności we wspólne dobro, a wdzięczność i ciepło ludzi napełni nas szczęściem po brzegi.

Czy kiedykolwiek wszedłeś do pokoju, w którym wszyscy cię lubili i dobrze o tobie myśleli? Zrób sobie ćwiczenie umysłu i spróbuj to sobie wyobrazić. Teraz wykonaj kolejne ćwiczenie i wyobraź sobie, że jak tylko wyjdziesz na ulicę, wszyscy traktują cię z takim ciepłem i troską.

W takim społeczeństwie najbardziej wymaganym zawodem będą instruktorzy i nauczyciele, którzy wprowadzą ludzi w ten sposób myślenia. Przy takim sposobie myślenia spójność i solidarność w społeczeństwie sprawią, że usługi opieki społecznej staną się zbędne. Ludzie będą troszczyć się o siebie, w taki sposób jak powinni!

Pomyśl o elitarnych jednostkach armii. Wiedzą, że w bitwie ich życie zależy od jedności między nimi. Jesteśmy teraz na bitwie. Już zdaliśmy sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy od siebie zależni. Jeśli zrezygnujemy z wzajemnej odpowiedzialności, którą przyjęliśmy w tej bitwie, i wrócimy do naszego sposobu myślenia – po trupach do celu – nie mamy szans przeciwko kolejnemu wirusowi, ani żadnemu innemu ciosowi, który jest w kolejce. Naprawdę boję się o ludzkość. Wirus był łagodną lekcją; następna może być katastrofalna w skutkach.

Źródło: https://bit.ly/2T8vHK2


Czas kobiecego przywództwa

W miarę jak świat budzi się do nowej rzeczywistości, coraz bardziej oczywista i nagląca staje się imperatywna rola kobiet, które muszą poskładać rozbite kawałki i odbudować społeczeństwo. COVID-19 uświadomił nam ten fakt jeszcze wyraźniej, zaczynając od najbardziej intymnego i podstawowego środowiska, jakie wszyscy znamy: domu. Dzięki nakazowi „zostań w domu” odkryliśmy na nowo, że postać kobiety w rodzinie jest najbardziej widoczna i wpływowa. Z domu, te same wartości emanują na wszystkiej dziedziny życia, w które zaangażowane są kobiety. Ta siła napędowa kobiecości, której nie można porównać z żadną inną, jest właśnie tym czego świat potrzebuje teraz, aby rozpocząć proces wychodzenia ze skutków pandemii.

Tydzień po tygodniu zamknięcia ujawniał centralne miejsce kobiecej siły w rodzinie, gdzie każdy członek czuł się całkowicie zależny od kobiety. Nawet jeśli mężczyźni pomagają w pracach domowych, większość ciężaru spada na barki kobiety. Teraz gdy ograniczenia nałożone z powodu pandemii są stopniowo znoszone, a ludzie wracają do swoich biur, nie można powiedzieć, że zacznie działać jak wcześniej. Nowe przemyślenia będą nam towarzyszyć w powrocie do świata znajdującego się poza domem, takie jak wrażenie niezwykłego poświęcenia i determinacji kobiet w życiu każdego człowieka, które odciskają się na każdej osobie i są szczególnie uznawane w czasach rozpaczy, którą planeta stara się teraz przezwyciężyć.

Świat jako Dom Ludzkości

Nic dziwnego, że najlepsze wyniki w ograniczaniu pandemii koronawirusa miały miejsce w krajach zarządzanych przez kobiety, co ostatnio podkreślano w światowych wiadomościach. Kiedy kobiety wezmą większy udział w kierowaniu naszym wspólnym globalnym domem, czyli całą ludzkością, niewątpliwie skorzystamy na tym, ponieważ będzie mniej wojen, mniej problemów i konfliktów, a także lepsza organizacja naszego świata w ogóle.

Każdy mężczyzna wie, że jeśli oczekuje dobrego rezultatu w praktycznie każdej sprawie w życiu, powinien konsultować się z kobietą w domu, ponieważ jest ona bardziej poważna i praktyczna niż on sam. To jest coś, co zaobserwowałem w wielu kulturach. Z nielicznymi wyjątkami, nawet w niektórych krajach, gdzie kobiety wydają się żyć w cieniu, to właśnie kobiety prowadzą i podejmują decyzje. To kobieta decyduje o tym, co dzieje się w rodzinie.

Gdyby więcej mężczyzn zrozumiało jak ważne jest słuchanie kobiet, gdy stajemy w obliczu wielopłaszczyznowych wyzwań, stan świata zmieniłby się na lepsze w sposobie w jaki prowadzimy nasze życie, w tym co zdobywamy i co stawiamy sobie za cel.

Cechy kobiet działające na rzecz społeczeństwa

Kobiety mają naturalny pociąg do organizowania świata tak jak organizują dom, aby wszyscy czuli się w nim komfortowo i dobrze. W przeciwieństwie do mężczyzn, którzy są bardziej podobni do dzieci, które lubią walczyć na podwórku ze swoimi przyjaciółmi, kobiety nie pozwolą, aby kłótnie i dziecinne zawody nadal dominowały tak jak do czasu uderzenia pandemii. Podobnie jak matka, kobiety są w stanie uporządkować wszystko w społeczeństwie i powstrzymać walkę i lekkomyślną rywalizację. A mężczyźni będą słuchać. Jest to porównywalne do skłonności dziecka do słuchania matki. Ona je urodziła, nakarmiła i wychowała, więc rozumie, jak je kontrolować. Zatem dlaczego nasz wspólny globalny dom nie powinien być administrowany tak samo jak nasze rodziny? Jeśli kobiety zjednoczą się w tym celu i będą działać rozsądnie, mądrze i zdecydowanie, nastąpi pozytywna zmiana.

Może pojawić się pewne uczucie, że kobiety niekoniecznie są gotowe i zdecydowane by objąć przywództwo nad światem w celu doprowadzenia do zmiany w takim stopniu, w jakim jest to konieczne, zwłaszcza w tym procesie uzdrawiania z pandemii. Dlatego też zasadnicze znaczenie ma podniesienie znaczenia ról, jakie kobiety powinny odgrywać we wszystkich społecznych dyskusjach na każdym możliwym poziomie.

Prawdopodobnie potrzebna jest również bardziej wspierająca męska siła, która pomoże zjednoczyć kobiety i utorować im drogę. Taka siła powinna stać obok kobiet, aby zachęcić je i utorować im drogę do zajęcia zasłużonego miejsca i objęcia przewodnictwa. Nie sugeruję, aby jedna część społeczeństwa musiała zastępować drugą. Każda z nich uczy się uzupełniać drugą.

Taka dynamiczna równowaga między płciami powinna wynikać ze zrozumienia, że my wszyscy, mężczyźni i kobiety, nie możemy wrócić do naszego poprzedniego, wadliwego sposobu życia. Stworzony przez nas stary świat wkrótce imploduje, a Koronawirus jest tylko pierwszym znakiem. Musimy wspólnie zbudować nowy świat, w którym wszyscy będą zaangażowani w pielęgnowanie dobrze prosperującego, a jednocześnie zrównoważonego społeczeństwa, w przeciwieństwie do schematu zanieczyszczania i zniszczenia.

Ta zmiana nie oznacza, że musimy wszystko rozebrać i zbudować na nowo, ale po prostu spojrzeć na przedsiębiorstwa i zaangażowania z nowej perspektywy: dla dobra naszych dzieci, całej ludzkości i całej natury. Kobiety mogą dostarczyć pożądaną wizję, aby określić konieczne decyzje. Innymi słowy, kobiety powinny określić priorytetowe cele, a mężczyźni będą je realizować. Dzięki tej wzajemnej współpracy powstanie wspólna płaszczyzna wsparcia i zrozumienia.

Źródło: https://bit.ly/2SHZdGf


Jak przezwyciężyć lęk związany z koronawirusem

Jeśli wykorzystamy czas oblężenia przez koronawirusa, aby dowiedzieć się na czym polega jego rola w planie natury, by wychować ludzkość do pełnego i harmonijnego połączenia, a także, jak się okazało, by pokazać nam wadę naszego wzajemnego egocentrycznego podejścia do siebie, wtedy będziemy mieli solidne podstawy do przezwyciężenia lęku spowodowanego tą pandemią.

Mam nadzieję, że dobrze wykorzystamy erę koronawirusa, w którą wkroczyliśmy zdając sobie sprawę, że nasza mądrość jest ograniczona, a ​​mądrość natury jest ogromna, i że właściwie postąpimy dostosowując nasze podejście do zasad działania natury.

Przezwyciężenie lęku związanego z koronawirusem wymaga stawienia czoła obawom, że wirus zostanie tutaj na zawsze, że powinniśmy nauczyć się przed nim chronić, że dość skomplikowane będzie znalezienie leku, i że po znalezieniu rozwiązania dla pandemii możemy nagle odkryć nowego wirusa, nawet bardziej szkodliwego, który może być mutacją obecnego koronawirusa, na którego nie byliśmy przygotowani.

W jaki sposób uświadomienie sobie tych obaw może pomóc nam pokonać lęk związany z koronawirusem?

Mówienie o tych obawach nie powinno być żadnym problemem. Zamiast odwracać uwagę od tych obaw, jeśli podkreślimy ostateczne rozwiązanie ponad wszystkimi obawami: czyli że wykorzystując ten okres, aby pozytywnie się ze sobą połączyć poprzez poszukiwanie sposobu, w jaki możemy zmienić działania z ciągłego czerpania korzyści dla siebie, na rzecz korzyści dla innych – obudzimy pozytywną siłę natury: połączenia, miłości i obdarzania. A siła natury ma moc „zdezynfekować” wszystko.

Myślenie o tym, jak pomóc innym jest kluczem do przezwyciężenia lęku

Pomyśl o tym: jeśli przestalibyśmy martwić się o siebie i skoncentrujemy się na innych – w jaki sposób im pomóc, przyczynić się do zadziałania na ich korzyść i podnieść ich nastrój – nie zostałoby w nas „przestrzeni”, w której moglibyśmy niepokoić się o siebie. Co więcej, w rzeczywistości bylibyśmy chronieni przed wirusami i innymi szkodliwymi siłami, ponieważ one wszystkie przywiązują się do egoistycznej troski o własne korzyści.

Krótko mówiąc, stając się bardziej troskliwi i odpowiedzialni za innych, stajemy się bardziej podobni do natury. Zatem najlepszym możliwym wykorzystaniem naszego czasu podczas tej pandemii byłoby dostrojenie się do innych, przestawienie naszych wewnętrznych pokręteł z czerpania korzyści dla siebie na korzyści dla innych, a następnie pozytywne połączenie stanie się faktem, jako rezultat przywrócenia równowagi z naturą. Odczujemy to, jako harmonię, szczęście i pokój w naszym życiu.

Musimy zrozumieć, że nie jesteśmy na pozycji dowodzących – natura jest

Naszym głównym problemem jest to, że nie widzimy, jak wszystko jest kontrolowane przez naturę, że natura jest ustaloną myślą i planem, i że jesteśmy częściami rozwijającymi się zgodnie z procesem, który dla nas stworzyła. Przeciwnie, wierzymy, że to my mamy wyjątkową wiedzę i intelekt.

Gdybyśmy uważali zgodnie z prawdą, że nasza percepcja jest ograniczona, i że przyroda jest kompletna – że natura stworzyła, rozwija nas i wychowuje – to nie mielibyśmy innego wyboru, jak uznać jej wyższość. Chętnie obserwowalibyśmy wówczas ostateczne, integralne prawo natury – wzajemnego powiązania, uznawania potrzeb innych i odpowiedzialności między wszystkimi jej częściami, podobnie jak funkcjonują komórki i narządy w organizmie.

Jeśli będziemy przestrzegać takiego prawa, doświadczymy pozytywnej reakcji natury: równowagi, harmonii, pokoju, miłości, jedności i szczęścia.

Jeśli nie powielimy integralności natury w relacjach międzyludzkich, będziemy odczuwać coraz więcej negatywnych skutków na skalę osobistą, społeczną i ekologiczną. Mogą się objawiać w różnej postaci, począwszy od wirusów, zmian klimatu i klęsk żywiołowych po wojny, ksenofobię i niepokoje społeczne, a także coraz częstsze przypadki lęku, depresji, stresu, nadużywania narkotyków, samobójstw i wielu innych negatywnych zjawisk.

Mam nadzieję, że dobrze wykorzystamy erę koronawirusa, w którą wkroczyliśmy zdając sobie sprawę, że nasza mądrość jest ograniczona, a ​​mądrość natury jest ogromna, i że właściwie postąpimy dostosowując nasze podejście do zasad działania natury.

Źródło: https://bit.ly/3frNW6s


Czego chce od nas Natura

Wydawać się może, że upłynęła wieczność, ale w ciągu kilku tygodni diametralnie zmienił się cały świat, budząc pytania egzystencjalne i na temat poszukiwania w nas duszy. Co zrobiliśmy, że Natura wypuściła na nas tego wirusa COVID-19, który sparaliżował naszą planetę? Czy jest coś poza noszeniem maski, co osobiście mogę zrobić, aby zakończyć tę mękę? Weźmy chwilę z naszego teraz mniej zajętego życia, by zastanowić się nad sytuacją. To co odkryjemy, to fakt, że dostaliśmy ten oddech właśnie na taką kontemplację.

Żyję w tym świecie i mam wpływ na wszystko, co się dzieje. W każdej chwili mam wpływ na moje najbliższe otoczenie, ale również na to bardziej odległe. Każdy z nas tworzy zmiany w całym systemie Natury, ponieważ jest on globalny, integralny i sferyczny. Jest to system połączony wszystkimi swoimi częściami i zmierzający w kierunku wszechstronnej równowagi. Kiedy zakłócamy jego równowagę, to brak równowagi przejawia się we wszelkiego rodzaju zjawiskach, takich jak obecna pandemia. W pewnym sensie można powiedzieć, że wszystko, z czym mamy do czynienia ze strony Natury, jest w rzeczywistości reakcją systemu na nasz dobry lub zły stosunek do niej.

Jak mogę to odnieść do samego siebie, siedząc w domu i nie mając pojęcia, co stanie się z moją pracą, moimi dziećmi, moją przyszłością? Jak moje życie osobiste może wywierać wpływ na system? Każdy mijający dzień nigdy nie powróci, więc przed zaśnięciem warto zrobić bilans tego jak minął mój dzień, co zrobiłem, czy kogoś skrzywdziłem? Czy moje czyny i myśli przyczyniły się do harmonii, czy wręcz przeciwnie? Powinienem prowadzić codzienny bilans swojego życia.

Kiedy, broń Boże jesteśmy dotknięci poważną chorobą lub stratą, na powierzchnię wypływają myśli i dusza szuka odpowiedzi na to, co dzieje się w życiu i pytamy, dlaczego ja? Dziś ten cios koronawirusa spadł na nas wszystkich – niezależnie od statusu, pochodzenia czy stanu konta w banku – i uruchomił nasze zbiorowe poszukiwania duszy.

Odkupienie planety

Wydaje się, że Natura mówi nam teraz, iż najlepszą dla nas rzeczą jest pozostanie w domu bez zbliżania się do nikogo, dopóki nie zrozumiemy jak właściwie współpracować. Jesteśmy zmuszeni patrzeć na życie, które zbudowaliśmy dla siebie, na ten rodzaj świata, który stworzyliśmy; na sposób w jaki odnosimy się do siebie nawzajem, na nasz wzajemny brak rozwagi; na to jak zniszczyliśmy planetę, w całkowitej opozycji do integralnego systemu Natury, gdzie każda część przyczynia się do dobrobytu całości, i na to jak ziemia reaguje w samoobronie.

Natura żąda, aby ludzkość osiągnęła pełną integrację, aby odczuwała i postrzegała kolektyw. Dlaczego? Ponieważ w takim stanie upodabniamy się w formie do samej Natury i właśnie takiej zgodności potrzebujemy, aby idealnie współgrać z systemem. W rzeczywistości jest to kolejny poziom w ewolucji ludzkości. Bez względu na to czy jesteśmy tego świadomi, czy nie Natura nie będzie na nas czekać i zmusi nas do wzajemnej rozwagi. Wszyscy byliby szczęśliwi mogąc zrzec się tej ery koronawirusów, ale na stole nie ma tej opcji.

Dlatego kluczowym pytaniem w naszych osobistych poszukiwaniach duszy powinno być: Czy rozumiem, że muszę rozwijać w sobie miłość do wszystkich, aby naprawić załamanie globalnego systemu? Bez rozwinięcia przez każdego z nas tego poczucia osobistej odpowiedzialności i miłości w sobie, nie jest możliwe, aby zacząć właściwie dbać o każdego z nas i osiągnąć potrzebną nam zbiorową spójność.

Oczywiście, każdy z nas osobiście nie może kochać ośmiu miliardów ludzi, całej ludności świata, a nawet mieszkańców swojego własnego kraju. Czasami nie potrafimy dogadać się z członkami własnej rodziny. Jest to jasne, naturalne i zrozumiałe, ale nie oznacza to, że nie mogę o to prosić. Każdy z nas musi prosić o moc miłości. Od kogo? Od Natury, najwyższej mocy, która łączy całą rzeczywistość w jedno. I dlaczego rzeczy są zorganizowane w taki sposób? Abyśmy świadomie zwracali się do tej nadrzędnej siły, uczyli się ją poznawać, używali wolnej woli i domagali się połączenia w jedną całość, poprzez wzajemną miłość. Wtedy osiągniemy całkowitą harmonię z Naturą.

Źródło: https://bit.ly/2SxTbaV


Żegnaj świecie fantazji

каббалист Михаэль Лайтман Nie, nie wrócimy do normalnego życia. W najlepszym przypadku go zaczniemy. 

Za wcześnie świętować zwycięstwo. Wirus nie ustąpił. Spiesząc się, by wydostać się z uwięzienia, ryzykujemy wpadnięcie w pułapkę. Przecież ten kryzys ma cel, epidemia uderza w nas nie tak po prostu — ona ukierunkowuje  ludzkość. A próba przebicia się z powrotem, wbrew tendencji rozwoju, będzie nas drogo kosztować. Znacznie drożej niż samoizolacja. 

Przede wszystkim wcale nie osiągnęliśmy zwycięstwa nad chorobą. Nawet nie zbadaliśmy jej jak należy i ona zadziwia nas wciąż każdego dnia. Można tylko zgadywać, jak wirus będzie dalej się zachowywał. 

W tych warunkach powrót do naprawdę niezbędnych obszarów działalności jest częściowo uzasadniony. Jednak domowe odseparowanie od siebie jest wciąż najbezpieczniejszą strategią. Tak przynajmniej ograniczamy swoją naturę, swój niewyczerpany pociąg do zepsucia wszystkiego, co napotykamy.

Rozumiem rządy, które wprowadzają złagodzenia, aby ratować gospodarkę przed gwałtownym spadkiem, biznes przed bankructwem, obywateli przed bezrobociem, plony przed rozkładem. Ale w rzeczywistości nie jesteśmy na to gotowi, i jak sądzę w nadchodzących tygodniach zobaczymy negatywne rezultaty naszego pośpiechu. 

Koronawirus odejdzie dopiero wtedy, gdy nauczymy się jego społecznych lekcji. 

Nie wiem, czy powiedzą nam o wszystkich komplikacjach i czy zwykli ludzie będą mogli spojrzeć na ogólny obraz, bez retuszu ze strony cenzury i politycznego ogłupiania.

Oczywiście wszędzie będzie inaczej. Ale tak czy inaczej, sytuacja naciska na nas z obu stron: nie możemy dalej siedzieć w domu i nie możemy powrócić do lekkomyślności z poprzedniego życia. Tak, jakbyśmy byli wyciskani i przepychani przez wąską stresową gardziel do czegoś nieznanego. 

A nam wydaje się to, jak wybór najmniejszego zła.

Mogło być inaczej. W ideale powszechną izolację najlepiej byłoby kontynuować do tej pory, dopóki nie znajdziemy medycznego i społecznego rozwiązania problemu. I jeśli pierwsze rozwiązanie dotyczy systemu opieki zdrowotnej ze wszystkimi jego partnerami, to drugie odnosi się przede wszystkim do nauki Kabały. Właśnie ona daje jasną odpowiedź na głębsze i obszerne kwestie związane z epidemią. Wszystkie inne nauki badają naturę z ludzkiego punktu widzenia. Kabała studiuje Naturę w oderwaniu od naszych egoistycznych pojęć.

Moje myśli nie są waszymi myślami” 

Natura wszelkimi środkami kieruje nas do integracji, do jedności, do wspólnego systemu, w którym nie ma ani liderów, ani niedouczonych. Powoli zaczynamy to rozumieć, ale nadal nie bierzemy pod uwagę intencji Natury, próbując przezwyciężyć te wyzwania, które ona stawia przed nami. Właśnie dlatego koronawirus nie odejdzie tak łatwo. 

Szkoda, że bezczynności podczas przymusowej kwarantanny nie używamy z korzyścią – na zapoznanie się z pomysłami i planami Natury. Dany nam przez nią czas mógłby stać się najowocniejszym okresem… Ale kurczowy pęd z powrotem w przeszłość przesłania nam oczy. I dlatego nie będę zaskoczony, jeśli po pewnym czasie ponownie będziemy musieli rozejść się po domach. 

Koronawirus w rzeczywistości wskazuje nam nasze miejsce: oddziela od siebie i jednocześnie łączy wspólnym nieszczęściem. Oddzieleni teraz „próżniowymi powłokami”, moglibyśmy pomyśleć o tym, czym wypełnić tę próżnię, aby się połączyć, nie zarażając innych. Więc zagłębmy się trochę mocniej w kwasy nukleinowe i powłoki białkowe.

Prawdziwym uzdrowieniem z nieszczęść ludzkości będzie naprawa naszych stosunków. I w tym celu właśnie stworzono wszystkie warunki: między nami zostały zerwane wypaczone więzi konsumpcyjnego społeczeństwa i pozostało nam „tylko“ zastąpić je ciepłem naszych serc. Może nie od razu, ale przynajmniej poruszyć się w tym kierunku. 

Jednak my jak zwykle nie doceniamy darów Natury i przeceniamy jej cierpliwość… 

A ona już więcej nie czeka, ona żąda. I z czasem oczyści wszystko – wszystkie sfery ludzkiej działalności, które nie są niezbędne życiowo. Koronawirus, jak i kolejne globalne wyzwania, to dźwignie do odwrócenia ludzkości z głowy na nogi. Wszystkie one torują drogę do globalnej ludzkiej wspólnoty. Nieprawidłowe relacje między nami tylko zaostrzają nacisk Natury, nasilają chorobę, a prawidłowe relacje wręcz przeciwnie – neutralizują ją. W rezultacie możemy zbliżyć się tylko w tym, co nie szkodzi integralności. Reszta terytorium zamieni się w „pole minowe”. 

Co straciliśmy, i co znaleźliśmy 

Nadszedł czas na przemyślenie. Wszystkie obietnice i zachęty minionej epoki, wszystkie jej „cudowne” możliwości ukazują się dzisiaj, jako oszukańczy zestaw szablonów i kłamstw.

Ona wywyższała marginalne i uniżała wielkie, uczyniła nasze życie bezsensownym i zamieniała je w kołowrotek dla gryzoni. 

Dość! Wyrośliśmy z tego karcianego królestwa. Żegnaj, „iluzoryczny” świecie. Wszystkie twoje „cuda” były fałszem, samooszukiwaniem, talią oznaczonych kart. 

Wciąż jesteśmy wzywani z powrotem, nadal zapraszani do cofnięcia się do dzieciństwa: „Dołóżmy starań, aby powrócić do Krainy Iluzji…” Nie wrócimy. Nie możemy ponownie wcisnąć się, wpasować w tę iluzję. Ona i tak pęknie w szwach.

I niech tak będzie. Nie warto jej opłakiwać. Mamy zupełnie inną przyszłość – z ogromnymi horyzontami możliwości, z nierozerwalnym połączeniem serc, z nieskończonym potencjałem ludzkiego rozwoju. Za czterema ścianami, w których spędziliśmy kilka tygodni, pluska ocean, czekający na odkrycia i przełomy. Wspólne odkrycia. Wspólne przełomy. 

Trzeba tylko nauczyć się żyć w równowadze między nami i Naturą. A ta lekcja już się rozpoczęła. Zmieniamy się sami o tym nie wiedząc. Koronawirus, podobnie jak program aktualizacji, pobrał się na wspólny komputer, w ludzkość i zaczął już w nim pracować. 

Dlatego, skoro już wracamy w świat poza oknem musimy to robić z myślą o przyszłości, a nie przeszłości. Do permanentnego kryzysu ciągnie nas chory egoizm, a nie zdrowy rozsądek. Mamy za sobą ślepy zaułek. A przed nami przemiana: odtąd ważne jest, aby człowiek nie tylko sam się nie zaraził, ale także nie zarażał innych. Zarażał nie po prostu wirusem – ale pogonią za przeszłością. To właśnie taka wzajemna troska uchroni nas przed chorobą. Właśnie w ten sposób rozwija się wspólna odporność. 

Alternatywa jest przerażająca. Zwykła konkurencja ludzi, firm, krajów ciągnie nas na dno, w tych konfliktach nie będzie zwycięzców. Wplątując się w gospodarcze i ideologiczne konflikty, ludzkość stacza się w dół, jak kłębek nierozwiązywalnych globalnych sprzeczności – poprzez wstrząsy prosto do wojny światowej.

Albo dorośnie. Przecież iluzoryczne królestwo i tak się rozpadnie. Na oczach traci siłę, spryt, wpływy. W rezultacie pozostanie z niego jedynie szkielet pilnych potrzeb, na którym będziemy musieli stworzyć nowy system społeczny – równoprawny, opiekuńczy, sprawiedliwy, zrównoważony. Jak? Właśnie już teraz musimy o tym myśleć. 

Nasza dobra przyszłość polega na wspólnej trosce o siebie nawzajem, na odpowiedzialności społecznej, na wspólnocie interesów. Społeczeństwo powinno stać się silną rodziną, w której każdy jest cenny, kochany, szczęśliwy. Nie, nie tak jak u Orwella – ale naprawdę.

Natura nieuchronnie prowadzi nas do tego. „Musimy się uczyć” – ona mówi – musimy zbliżać się, dogadywać, wznosić ponad siebie do jedności. Pomagać sobie nawzajem. Współczuć. Kochać”. 

Nie traktujcie tego, jak moralizowania. Ja nie ubóstwiam Natury, po prostu ona jest czymś więcej niż myśleliśmy do tej pory. I dzisiaj celowo nałożyła na człowieka „koronę”, aby zademonstrować, jak bardzo on nie odpowiada roli jej „korony”. 

Bez żadnych rewolucji, bez Lenina na samochodzie pancernym obaliła „niewzruszone” fundamenty i otworzyła nam oczy: wszelkie zaburzenia równowagi są zakorzenione w naszych zepsutych stosunkach, wszystkie nieszczęścia wynikają z nieprawidłowych wzajemnych relacji między nami, wszystkie nasze sztuczne systemy kontroli i równowagi przestają funkcjonować. 

Co więc dalej? Dzisiaj potrzebujemy ponownego uruchomienia całej platformy społecznościowej, aby dostosować ją do Natury. Przecież w rzeczywistości ekologia społeczeństwa i ekologia środowiska to dwie strony tego samego medalu, jednego „systemu operacyjnego”, integralnego i wszechobejmującego.

Wierzę, że w najbliższej przyszłości zaczniemy „przetrawiać” te przesłania, godzić się z nimi i je akeptować. Nasz pociąg przechodzi na inne tory, nasz światopogląd zmienia perspektywę, nasz wzrok zmienia ustawienie ostrości. Nie tymczasowo – ale na zawsze. I im szybciej uświadomimy sobie, zrozumiemy te zmiany, tym łatwiej będzie nam budować nowe relacje społeczne i pracownicze, nową gospodarkę, nowe podejście do edukacji, nowe życie. 

Najważniejsze jest, aby iść w zgodzie z Naturą, nie ślepo podporządkować się jej, ale świadomie, celowo badając jej prawa. To już jest stopień Człowieka, a nie konsumenta, który filozofuje w wolnym czasie. Człowieka, a nie dogmatyka, dla którego wszystko jest jasne raz i na zawsze. Człowieka, a nie tej ubogiej, ograniczonej istoty, w którą wielu zmieniał poprzedni obraz życia. 

Jeśli sami nie zgodzimy się wrócić do przeszłości, Natura z radością otworzy nam drzwi do przyszłości.


Pomimo niecierpliwości, zbyt wcześnie, aby znieść zakaz wychodzenia spowodowany przez COVID-19

Nie pokonaliśmy koronawirusa. Za mało wiemy o tym jak działa, jak jest przekazywany i jakie kroki możemy podjąć, aby złagodzić zakaz wychodzenia nie wywołując nowej fali. Jednocześnie oczywiście musimy uzupełnić jedzenie i inne podstawowe artykuły, więc nie możemy dłużej utrzymywać pełnego zamknięcia. Jest to trudny dylemat: rządy starają się wybrać najmniejsze zło, ale żadna opcja nie jest dobra. W miarę zmniejszania nakazu izolacji, my obywatele powinniśmy zachować szczególną ostrożność, ponieważ cenę za ten krok zapłacimy my.

Problem z nieznanym dotąd koronawirusem polega na tym, że jego wpływ wykracza daleko poza kryzys medyczny, który wywołał. Sięga nawet daleko poza krach gospodarczy, który niespodziewanie wywołał na całym świecie.

Wpływ koronawirusa jest przede wszystkim społeczny: narusza jego strukturę. Obowiązkowy dystans społeczny tworzy dystans emocjonalny; wzrasta samotność i depresja, a także napięcia w domach, prowadzące do przemocy. COVID-19 powoduje, że nasze ciała chorują, ale także ujawnił nasze emocjonalne oddalenie od siebie.

W naszym postmodernistycznym świecie dystans społeczny nie jest niczym nowym. Od dawna lamentujemy nad wyobcowaniem spowodowanym pochłonięciem przez media społecznościowe za pośrednictwem naszych telefonów, zaniedbując tym samym komunikację w prawdziwym, fizycznym świecie z naszymi przyjaciółmi i rodziną. Jednak tak długo, jak mogliśmy być fizycznie w pobliżu, mogliśmy powiedzieć sobie, że tak naprawdę nie jesteśmy daleko. Teraz, kiedy jesteśmy fizycznie oddzieleni, szukamy bliskości w naszych sercach, tylko po to, aby odkryć, że nic tam nie ma. Jest to najbardziej bolesna część dotycząca wirusa: objawienie, że wszyscy jesteśmy sami, że nasze serca są puste, a serca osób, które naszym zdaniem nas kochały, są równie obojętne.

Docenienie prawdy

Prawda boli, zawsze tak jest. Każda naprawa jest bolesna. Nie da się naprawić tego, o czym nie wiemy, że jest zepsute. Teraz wiemy, że nasze połączenia są zerwane, wątłe liny, które wciąż opierały się izolacji spowodowanej przez media społecznościowe, pękły, a agonalny dźwięk ich pękania zmusza nas do uznania, że ​​jesteśmy sami. Stąd będąc na samym dnie, możemy zacząć się podnosić. Odtąd możemy zacząć budować nowe i solidne społeczeństwo. Prawda boli, ale jest niezbędna, jeśli chcemy żyć w zdrowym ciele, zdrowym umyśle i zdrowym społeczeństwie.

Jeśli chcemy jak najlepiej przejść ciężką próbę, która jest przed nami, nie możemy stracić ani minuty. Musimy nauczyć się o nowym świecie, który się rozpoczął. W nowym świecie bogactwo nie ma znaczenia, gdyż nie można się nim pochwalić. Kariera jest bezużyteczna, skoro tak wiele osób jest w domu – bezrobotnych lub wypadło z rynku pracy. Pozycje zarządzające również nie mają znaczenia, gdy tak wiele osób pracuje z domu lub wcale nie pracuje.

Pozostało nam tylko jedno, mamy siebie nawzajem. Mamy naszą rodzinę i naszych przyjaciół. Mieszkają z nami w naszych domach lub jesteśmy z nimi w kontakcie. Wirus pozbawił nas wszystkiego, z wyjątkiem rzeczy, które naprawdę mają znaczenie. Ale możemy to zobaczyć dopiero teraz, gdy wyłączone są zakłócenia.

Wirus nie pojawił się po to, aby wyeliminować rasę ludzką. Jest tutaj, by nam pokazać, czego nam brakowało od dekad, czego nie byliśmy świadomi przez tak długo, że zapomnieliśmy, że tu są: nasi bliscy.

Wirus zapewnia nam wystarczającą bliskość, aby odbudować nasze połączenia i zrobić to właściwie, w oparciu o wzajemną opiekę i wzajemną odpowiedzialność. Jednocześnie utrzymuje nas w odpowiedniej odległości, aby nie dopuścić do ponownego złapania się w pułapkę wyzysku i walki o władzę.

Niezbadany koronawirus jest nieugiętym nauczycielem, ale byliśmy niesubordynowanymi uczniami. Im bardziej będziemy z nim współpracować, tym łagodniej nas potraktuje. Ojciec mojego nauczyciela, Baal HaSulam napisał, że natura jest jak zręczny nauczyciel, „karze nas zgodnie z naszym rozwojem”. Bądźmy na tyle mądrzy, aby zrozumieć wskazówki natury i ustanowić nasze społeczeństwa na bazie wspierających, pozytywnych połączeń i nie zmuszać natury do wymierzenia nam surowszych kar.

Źródło: https://bit.ly/3bZ6bxW