Artykuły z kategorii

Zazdrość jako przyspieszacz postępu

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Skąd bierze się uczucie zazdrości? Jaka jest jego przyczyna?

Odpowiedź: Zwykłą zazdrością między ludźmi jest egoizm, kiedy zazdroszczę tego, co ma druga osoba. Nie ma znaczenia, czy też mam to i jestem z tego zadowolony, i dobrze się czuję. Zresztą, gdy widzę to jako coś, co sprawia przyjemność drugiemu, zazdroszczę mu tej przyjemności. To nieuzasadniona zazdrość, bezpodstawna zazdrość – bez względu na wszystko.

Pytanie: Czy jest to konsekwencja naszej egoistycznej natury?

Odpowiedź: Oczywiście.

Pytanie: Jeśli zazdrość jest postrzegana jako przyspieszacz pomagający mi w spełnianiu moich pragnień, to jak to działa?

Odpowiedź: Człowiek zajmujący się Kabałą powinien specjalnie rozwijać taką zazdrość, aby on zazdrościł innym kabalistom tego, jak bardzo oni potrafią sprawiać radość Stwórcy i wykonywać więcej działań obdarzania i miłości. Patrząc na nich jest podekscytowany, i również chce jeszcze bardziej rozwijać w sobie właściwości obdarzania i miłości do ludzi, a poprzez nich do Stwórcy.

Z programu telewizyjnego „Stany duchowe”, 03.04.2019


Niezapomniany rok 2020

каббалист Михаэль Лайтман W Sylwestra zwyczajowo podsumowuje się wyniki minionego roku. Rok 2020 przejdzie do historii jako symbol epidemii koronawirusa, która ogarnęła cały świat. Ponadto obfitował w inne wydarzenia: wojny, niepokoje społeczne w różnych częściach świata, klęski żywiołowe, rozległe pożary lasów w Kalifornii i Australii, kryzys gospodarczy, straszny wzrost bezrobocia na całym świecie.

Biorąc to wszystko pod uwagę jako kabalista, mogę ocenić nadchodzący rok 2020, jako najbardziej postępowy w przewidywalnej historii. Przecież ludzkość zaczęła się otrząsać, pozbywać się bezużytecznych nawyków: od pogoni za pieniędzmi, rozrywką, restauracjami – od pragnienia, by być napełnionym przyjemnością i nie myśleć o niczym innym.

I tutaj natura uderzyła nas w twarz zmuszając do zatrzymania się. Nie mieliśmy wyboru, musieliśmy przerwać ten wyścig i wrócić do domu. Epidemia zmusiła nas do przejścia na emeryturę i refleksji nad własnym życiem, a przynajmniej porzucenia starych nawyków. I to dobrze, bo ludzkość musiała przejść od życia w pogoni za pieniędzmi i władzą do innego czasu, do nowych wartości.

W tym roku udało się to zrobić, choć nie z własnego wyboru, ale pod naciskiem z góry. I w tym sensie koronawirus naprawdę wyświadczył nam wielką przysługę i dziś jesteśmy w zupełnie innym stanie. Zamknęliśmy wiele niepotrzebnych biznesów. Przestaliśmy zatruwać i niszczyć przyrodę, wycinać drzewa, niszczyć zwierzęta, zmniejszając przynajmniej dramatycznie szkody. Ziemia zaczęła się trochę odradzać po zniszczeniach, jakim poddaliśmy ją w ostatnich dziesięcioleciach.

Naprawdę mam nadzieję, że te pozytywne zmiany będą kontynuowane. Epidemia tak po prostu nie minie, bo to nie jest katastrofa, ale ogromna pomoc Natury. Powiedziano: „Stwórca leczy nas swoimi ciosami”. A epidemia koronawirusa była lekarstwem na nasz przerośnięty egoizm. Dlatego mam wielką nadzieję, że wyciągniemy z niego prawidłowe i przydatne wnioski dla naszego dalszego rozwoju.

Z programu „Pokój”, 27.12.2020


Dziesiątka – to nowy ja

каббалист Михаэль Лайтман Anulowanie i pokora są tak ważne w pracy duchowej, ponieważ symbolizują przejście od egoistycznej siły do siły obdarzania, miłości i jedności Stwórcy. Istnieją dwie władze: dobry początek i zły początek, i za każdym razem, gdy przechodzimy od jednej władzy pod drugą, upadamy i wznosimy się, aby w połączeniu, w porównaniu, w ocenie jednej względem drugiej znaleźć samego siebie.

Nasze miejsce nie jest wewnątrz złego początku, ale także nie wewnątrz dobrego, ponieważ zniknęlibyśmy w nim. Dlatego musimy stać po środku, aby być niezależnym człowiekiem. A to jest możliwe tylko wtedy, gdy znajdziemy się w dziesiątce. W dziesiątce mamy możliwość potwierdzenia swojego statusu, możemy stać się człowiekiem, uzyskać wizerunek Adama i niezależność. Dzięki poręczeniu między nami osiągamy podobieństwo do Stwórcy – stan, w którym mamy prawo nazywać się człowiekiem.

Dlatego w miarę duchowego postępu człowiek czuje się coraz mniej pewny siebie, ma coraz więcej wątpliwości, co do swojego zrozumienia i uczuć. W przeciwieństwie do tego świata, w którym każdy mocno stoi na swoim stanowisku, człowiek dążący do duchowości czuje się zagubiony, bezradny, jak zagubione dziecko. Wydaje mu się, że zagubił się w wielkim świecie i zerwał połączenie z rzeczywistością.

W rzeczywistości są to szczęśliwe chwile na duchowej drodze, ponieważ w nich stopniowo zaczynamy wyraźnie dostrzegać, że jesteśmy wewnątrz grupy, dziesiątki. Wydaje mi się, że przyszedł zbawiciel, który wyciąga mnie z bezradności i rozpaczy, z pustki w moim umyśle i sercu.

W tym rozpaczliwym stanie nagle przypominamy sobie, że mamy grupę. W ten sposób Stwórca kieruje nas we właściwym kierunku, jakby mówiąc: „Czy chcesz być człowiekiem, czy chcesz się rozwijać? Proszę: oto twój następny obraz, następna forma”. Teraz czujesz, że jesteś zgubiony – i słusznie. Nowy ty – to dziesiątka. Włącz się w nią i rozpuść w niej – tam znajdziesz siebie, poczujesz świat.

Nie ma nic poza dziesiątką. Tak, jak mocno poczujesz przyjaciół i wejdziesz we właściwy stan, tak mocno wejdziesz w nowy świat, w wymiar duchowy. W dzisiejszych czasach przekraczamy to skrzyżowanie światów, granicę między dawnym, starym, indywidualistycznym światem a światem integralnym, doskonałym.

W poprzednim świecie oddzielny kabalista mógłby ujawnić wyższą siłę, ale teraz jesteśmy zobowiązani do zjednoczenia się w dziesiątki. W przeciwnym razie nie mamy szans na ujawnienie duchowości. Dopiero łącząc się z przyjaciółmi odnajdujemy ekran i ster oraz właściwy środek przybliżający nas do celu, który okazuje się być na końcu gładkiej drogi. Cała droga – to coraz większe i mocniejsze połączenie w dziesiątce. W ten sposób wychodzę z beznadziejnego, zagubionego stanu.

Kiedy dowiaduję się, że cały mój postęp odbywa się tylko poprzez połączenie w grupie, wszystko staje się dla mnie jasne i otwiera się bezpośrednia droga. Nie potrzeba nic innego, jak tylko zjednoczyć się z przyjaciółmi, aby poczuć zaufanie do naszego zjednoczenia, emanującego z ukrytego tam Stwórcy. Stwórca stopniowo się zbliża i objawia, ponieważ ja dążę do zjednoczenia.

Dlatego tak się cieszę, że zależę od dziesiątki, od małego kręgu. Cała droga staje się bardzo prosta: wystarczy, że anulujesz się przed dziesiątką i w takim stopniu będziesz dążyć do celu. Realizacja jest przejrzysta i leży w moich rękach. Czułem się zdesperowany, jak zagubione dziecko, całkowite zero i nagle odkryłem, że mam wszystko, wszystko przede mną. Nie ma nic oprócz przyjaciół, i w nich znajdę wszystko.

Jeśli jestem poza grupą, to czuję się kompletnie bezradny, tonę w egoizmie i pytaniach, na które nie ma odpowiedzi. I cała pewność siebie i radość, szczęście i spełnienie – jest w połączeniu z dziesiątką. Tylko tam, w kierunku do wewnątrz niej, odnajdę dobrą przyszłość. Potrzebuję grupy, ponieważ jest tam moja dusza. Wszystkie negatywne stany wynikają tylko z oddzielenia się od dziesiątki, a wszystkie pozytywne stany mogą być tylko w połączeniu z nią, aby nie myśleć o sobie bez dziesiątki, jak jest powiedziane: „Jestem chory z miłości”.

Z lekcji na temat „Pokora”, 01.01.2021


Wejście przez zamknięte drzwi

каббалист Михаэль Лайтман Przede wszystkim każdy musi się anulować. Pierwszym warunkiem wejścia do dziesiątki jest anulowanie się do zera. To tak, jakby dziesiątka znajdowała się w pokoju za zamkniętymi drzwiami, a między drzwiami a podłogą jest tylko wąska szczelina, przez którą mogę się przeczołgać.

Drzwi są zamknięte, każdy może przejść tylko przez szparę. Wchodzi się więc do grupy bez żadnych warunków i roszczeń. Jeśli chcę wejść do grupy, muszę całkowicie się anulować – albo zostanę na zewnątrz.

Jeśli nie anuluję wszystkich moich roszczeń w stosunku do dziesiątki, nie mam co w niej robić. Osoba wchodząca do dziesiątki przechodzi przez czyściec, oczyszczając się ze wszystkich swoich roszczeń i żądań. Wchodzi z jednym apelem o przyjęcie go do dziesiątki. Jest gotów służyć swoim przyjaciołom, płacić im, robić, co zechcą, o ile zostanie przyjęty do dziesiątki bez żadnych warunków z jego strony. W przeciwnym razie dziesiątka nie może nawet zacząć zmierzać do celu stworzenia.

Człowiek wchodzi do dziesiątki, aby się anulować i przez połączenie z nią otrzymać właściwości Stwórcy, i tak kontynuować etap za etapem: coraz bardziej się anulować, coraz bardziej łączyć się z dziesiątką, otrzymywać właściwości Stwórcy i wznosić się. Kiedy całkowicie przylgnie do dziesięciu, nazywa się to miłością do stworzeń, a z niej przyjdzie już do miłości, do Stwórcy.

Z lekcji na temat „Bliski Stwórcy w czasie upadku”, 16.12.2020


Iluzja i rzeczywistość

каббалист Михаэль Лайтман Człowiek wokół siebie widzi świat, który sobie wymyślił, i dlatego może go zmienić.

Świat, który teraz widzimy jest naszymi wewnętrznymi nieskorygowanymi właściwościami. Niemniej jednak możemy stworzyć inny, nowy świat – prawdziwy, ale nie z naszymi wewnętrznymi właściwościami, ale tymi, które tworzymy na zewnątrz, w stosunku do innych, a następnie do Stwórcy. Ten świat będzie prawdziwy – to świat duchowy. Okazuje się, że nasz świat jest rzeczywiście mistyczny, a świat duchowy jest prawdziwy.

I możemy to wszystko zrobić teraz, podczas naszego życia na tym świecie. Przejść stany życia i śmierci i wejść w nieśmiertelność. Przecież Wyższy Świat nie opiera się na pochłanianiu, tak jak nasz świat, w którym przestając się cieszyć, stopniowo umierasz. Wyższy świat jest nieskończony, ponieważ jego miłość i obdarzanie są nieskończone i może się tylko rozwijać. Dlatego istnienie w nim nie występuje w granicach czasu.

Brak czasu. To wskazuje tylko na wadę naszego świata: przeszedł, minął, był, będzie lub nie, i tak dalej. A w Wyższym Świecie wznosimy się tylko od doskonałości do jeszcze większej doskonałości, przeszłość jest włączona w przyszłości i dlatego jest przez nas odczuwana jako świat Nieskończoności w przestrzeni, czasie, w ruchu, we wszystkim.

Wykraczamy poza granice czasu, poza wszelkie ograniczenia, które egoizm maluje w naszych strasznych właściwościach w świecie materialnym.

Wejście do następnego świata zależy od tego, jak mocną uzyskamy właściwość obdarzania i miłości. Gdy tylko zaczniemy go zdobywać, nawet w minimalnym rozmiarze, od razu poczujemy się, że jesteśmy w innej objętości, w innej przestrzeni, poruszając się w innym polu, mając do czynienia z inną siłą, która wciągnie nas w siebie, podążymy za nią i będziemy coraz bardziej dostosowywać się, realizować, identyfikować się z nią.

To jest objawienie Stwórcy człowiekowi na tym świecie. A potem ten świat stopniowo zniknie jak mgła, a my pozostaniemy tylko w świecie duchowym, utożsamiając się z najwyższą siłą dobra i obdarzania, którą nazywamy „Stwórcą”.

Z programu telewizyjnego „Kabała – nauka o życiu”, 01.03.2018


Silnik wewnętrznego spalania

каббалист Михаэль Лайтман Objawienie Stwórcy pochodzi z najniższego stanu, „z prochu”, jak jest powiedziane: „Z prochu wyszedłeś i w proch się obrócisz”. Cały czas popadamy w stan prochu, tracąc zainteresowanie duchowością, pragnieniem, smakiem. I z tego prochu musimy powstać: „Niech człowiek pomoże bliźniemu”.

Sam człowiek nie może podnieść się z upadku, ale tylko wtedy, gdy inni dadzą mu przykład i obudzą go. Wtedy będzie to prawidłowy wzrost, a nie wynikający z egoizmu. Przyjaciel pomaga mi się podnieść, ja pomagam przyjacielowi, to znaczy pracuję w grupie i tu działają siły zjednoczenia. Tylko w takim wypadku będzie to duchowe działanie.

Jeśli ktoś wpadł w stan prochu, to sam nie ma siły. Jedyna nadzieja w dziesiątce. Nigdy nie będę w stanie znaleźć siły, by się rozwijać. Egoizm próbuje mnie oszukać: „Zrób wszystko, co możesz, i sam możesz to zrobić!” Ale to tak działa tylko w naszym świecie, a w świecie duchowym tak nie jest. Tam mogę powstać tylko dzięki sile grupy: „Niech człowiek pomoże bliźniemu”. W przeciwnym razie nie będzie to wzrost, ale oszukiwanie samego siebie.

Ja jestem na dole, a moi przyjaciele na górze, więc podnosimy się nawzajem jak wspinacze związani jedną liną.

Ja anuluję się przed dziesiątką, starając się czuć najmniejszym ze wszystkich, i dzięki temu otrzymuję od niej siły. A potem z tymi siłami otrzymanymi od przyjaciół robię odwrotne działanie i pomagam im.

Anulując się przed grupą, otrzymuję od niej wyższą siłę, która działa na mnie i przebudza mnie. Byłem niżej niż wszyscy inni, ale teraz dzięki sile, którą otrzymałem od grupy, wpływam na wszystkich innych, to znaczy staję się dla nich jak Stwórca. Na początku otrzymywałem od przyjaciół jak Malchut, a teraz oddaję im jak Keter. Tak pracuję jak silnik tłokowy: Malchut-Keter, Keter-Malchut.

Każdy powinien być i najmniejszym w dziesiątce, i największym. Jeśli każdy z dziesięciu pracuje w ten sposób, to tworzymy jakby silnik z dziesięcioma cylindrami – wyobraźcie sobie, jaka moc! Wszystkie tłoki jednocześnie pompują razem naszą wspólną objętość, dopóki nie przepełni się miara i wewnątrz odkryje się Stwórca.

Za pierwszym taktem tłoka roztapiam się w dziesiątce i stamtąd czerpię pragnienia przyjaciół, a za drugim taktem wznoszę te pragnienia do Stwórcy. To wzniesienie nazywa się MAN, przecież proszę za wszystkich i otrzymuję z góry siłę. I z tą siłą opuszczam się w dół i przekazuję ją przyjaciołom, znowu otrzymuję od nich nowe pragnienie i wznoszę je jak modlitwę, MAN.

W taki sposób ja cały czas podnoszę się i opuszczam: MAN – MAD. I tak samo pracuje każdy w grupie, wszystkie nasze dziesięć cylindrów. Ja zostaję przesiąknięty ich pragnieniem i chcę podnieść przyjaciół, przybliżyć ich do Stwórcy. A od Stwórcy otrzymuję w prezencie siłę, napełnienie, odkrycie i przekazuję przyjaciołom. Pracuję jak przekazujący kanał w obu kierunkach, chcąc podnieść całą grupę do Stwórcy.

Z lekcji na temat „Wiara ponad wiedzą”, 17.11.2020