Wpisy w kategorii ''

Nie wierz swoim oczom

W kabale chodzi o wewnętrzną pracę człowieka – należy zagłębić się w sobie i tam zbudować obrazy przyjaciół, grupy, siebie samego, swój świat wewnętrzny, swoje wrażenie, odczucie duchowości. I nie zwracać uwagi na zewnętrzne wrażenia, które mogą być nawet przeciwstawne.

Otrzymuję jakieś wrażenia od środowiska, które mogą też być nieprawidłowe - ponieważ to są tylko moje odczucia w wyniku i z powodu stanów, które budzą się we mnie z „reszimot”. Jednak muszę pracować, nie opierając się na nich, ale na obrazie, który zbudowałem we mnie dla przyjaciół, dla grupy, dla siebie, Stwórcy i połączenia między nami.

I nie polegam tak bardzo na tym co czuję dziś i co widzę wokół siebie. Bo któż widzi to wszystko? Ja sam, który jestem całkowicie owinięty w kłamstwie. Więc cóż to dla mnie za różnica co teraz widzę – muszę zbudować w sobie przyszłościowy model świata, gdzie wszyscy jesteśmy połączeni przez wzajemne dawanie i miłość, wewnątrz którego odkryjemy Stwórcę jak w Shinie.

Fragment z lekcji do artykułu Rabasza, 26.05.2011

Sygnalizacja świetlna mojej duszy

Pytanie: Czy cierpienie bezpośrednio wskazuje na miejsce, które wymaga korekty, czy tylko pośrednio?

Moja odpowiedź: W przypadku cierpienia musimy postarać się dokładnie dostrzec, co właściwie jest jego przyczyną, tzn. czego oczekuje od nas Stwórca. Gdy przychodzi do mnie jakaś myśl, pragnienie czy intencja i nie mają one żadnego związku z miłością do bliźniego, powinienem natychmiast odczuć, jak we mnie zapala się czerwone światełko!

Istnieją myśli, pragnienia i intencje, w których to sygnalizujące światełko najpierw zapala się na żółto, następnie pomarańczowo, i w końcu na czerwono jako sygnał prawdziwej awarii.

Oczywiście wszystko to zależy od danego przypadku. Lecz ja powinienem rozważać to takim pragnieniem, które na wszystko patrzy z miłością. A jeżeli tak nie jest, to chcę, aby zapalił się sygnał, czerwone światło. Zobaczę wówczas przed sobą wręcz całe pole czerwonych świateł…

To pozwoli mi zrozumieć i uświadomić sobie mój prawdziwy stan, tak że będę mógł się nad sobą zastanowić i zapragnąć przełączyć, zmienić wszystkie światła na zielone. Szukam sposobów jak to uczynić. Tak oto rozpoczynam pracę ze Stwórcą.

On włącza we mnie czerwony sygnał, ja natomiast przełączam go na zielony. Podczas gdy to robię, staram się dowiedzieć, dlaczego jest czerwone i w jaki sposób mogę je przełączyć. O to właśnie chodzi w naszej pracy i w procesie, któremu musimy się poddać, przejść.

Fragment z lekcji do artykułu „Szamati 113“ 9.05.2011

Naprawa świata, część 1

Zdefiniowanie problemu: Pogrążanie się świata w globalnym kryzysie i zagrożenie brakiem podstawowych surowców naturalnych (ropa, woda, itd.) sprawiają, że konieczne staje się przekształcenie globalnej gospodarki w gospodarkę rozsądnej konsumpcji.

Wielu ludzi, włączając biznesmenów, ekonomistów, polityków i innych, zgadza się z powyższym wnioskiem. Jednakże nikt nie umie wyobrazić sobie możliwości istnienia ludzkości bez rywalizacji, według zasady „każdemu wedle jego potrzeb”. Jeszcze trudniej jest stworzyć wizję pokojowego, skoordynowanego przejścia do modelu rozsądnej, ograniczonej produkcji i konsumpcji. Przyszłość jawi się jako społeczeństwo rozsądnej konsumpcji, stworzone przez tych nielicznych, którzy przeżyją wojnę światową.

Czy w ogóle możliwe jest pokojowe przejście do praktyki rozsądnej konsumpcji?

Rozwiązanie na pokojowe przejście do modelu rozsądnej konsumpcji: Musimy stworzyć masę krytyczną ludzi inteligentnych,
którzy zdają sobie sprawę z tego, że obecny system przestał już funkcjonować. Rolą (przyczyną) obecnego kryzysu jest radykalny wzrost liczby osób, które są przygotowane do właściwego oszacowania prawdziwych problemów z dokładnością i wyczuciem.

Podstawowym zadaniem na tym etapie jest zmaksymalizowanie liczby osób zdających sobie sprawę z istniejącego problemu, wyjaśnienie bieżących mechanizmów zarządzających światem w taki sposób, aby stosunek tych osób do świata był obiektywny, konstruktywny i oparty na właściwej ocenie systemu. Ten etap skończy się, kiedy ilość osób pojmujących problemy ludzkości we właściwy sposób stanie się na tyle duża, aby móc wywrzeć znaczący wpływ na społeczeństwo.

Rozwój modelu społeczeństwa rozsądnej konsumpcji, przy równoczesnym zapewnieniu jego normalnej ewolucji: Model składa się z części ekonomicznej i duchowej. Rozwój duchowy i jego realizacja muszą rekompensować człowiekowi jego potrzebę wzrostu ekonomicznego ponad to, co jest dostępne.

Wdrażanie modelu:

1. Stworzenie i ulepszenie systemu edukacji. Nauczanie o życiu, oparte na rozwiniętym modelu społeczeństwa rozsądnej konsumpcji.
2. Właściwe, rzeczywiste wdrażanie.

Pilne zadania:

Obecnie jesteśmy w połowie pierwszej z czterech faz rozwoju:
Rozwój struktury sieci, która miałaby objaśniać dorosłej części populacji krytyczny stan ludzkości i jedyny, zrównoważony model przyszłego społeczeństwa.
Rozwój modelu ekonomicznego.
Rozwój modelu duchowego.

Wypromowanie ekonomicznego i społecznego modelu we współczesnym świecie za pomocą struktur sieci edukacyjnej.

Smak przyjemności

Wszystko, czego potrzebujemy to rozwój pragnienia. Pamiętam, że kiedy miałem własną klinikę, jedna z pracownic zwykle przynosiła ze sobą jemeńskie jedzenie. Na początku nie mogłem do tego jedzenia podejść, bo po prostu nie wiedziałem co to jest. Tak rożne to było od czegokolwiek, co wcześniej próbowałem. Ale z czasem, zacząłem zapoznawać się z tym jedzeniem, próbować je, aż powoli rozwinąłem apetyt na nie.

To tak jak z nowonarodzonym dzieckiem, które przychodzi na świat nie znając jeszcze żadnych smaków. Następnie, w zależności od zwyczajów i upodobań jego otoczenia, przyzwyczajania się do jedzenia, nabywa na nie ochoty. Bez smaku, bez pragnienia skosztowania konkretnej potrawy, nie moglibyśmy rozkoszować się nią.

Oczywiście, możliwe jest jedzenie po to tylko, aby nie umrzeć z głodu, ale to nie to samo, co przyjemność. Możesz odbierać przyjemności tego świata na poziomie podstawowych potrzeb, ale wszystko ponad to jest dopuszczalne tylko, jeśli pragniesz cieszyć się tym - i ta radość musi pochodzić z obdarzania.

Pytanie: Baal ha-Sulam pisze, że to wymaga tylko zmiany psychologicznej. Co to znaczy?

Moja odpowiedź: Nie rozumiemy, jak możliwe jest radowanie się z kochania i napełniania kogoś, kogo kochasz. Ktoś, kogo kochasz, to nie jest tylko moje dziecko, opiekowanie się którym w naturalny sposób dostarcza ci przyjemności.

Mówimy raczej o kimś, kto jest zupełnie obcy, daleki, przeciwny i nawet nienawidzący mnie. To jest jak z potrawą z innego kraju, która przyprawia mnie o mdłości. Celowo więc zaczynam rozwijać w sobie ochotę na nią, szukając formy podejścia , bliskości i zrozumienia. Stopniowo odpowiednie pragnienia rodzą się we mnie i następnie nagle czuję, że kocham tę osobę.
Nasuwa się pytanie: Czy jeśli kocham tę osobę, to wtedy moje obdarowywanie jej nie będzie egoistyczne? W końcu będę czerpać z tego przyjemność.

To prawda, ale moja miłość nie unieważnia nienawiści, którą wcześniej czułem. Ta nienawiść pozostaje ze mną ciągle, a nawet narasta, tak jak to miało miejsce ze studentami Rabiego Szymona , który napisał w Księdze Zohar, że na początku nienawidzili się wzajemnie, ale później osiągnęli miłość.

Nieustannie posuwamy się do przodu pomiędzy dwoma liniami, wznosząc miłość ponad nienawiść, tak jak jest napisane „Miłość pokryje wszystkie grzechy”. Dokładnie nienawiść i miłość tworzą smak, sok, moc przyjemności.

Są jak dwa królestwa. Jeżeli anulujesz nienawiść, to zostanie ci tylko niewielki, materialny smaczek z całej potęgi przyjemności, ale jeśli wzniesiesz się ponad nienawiść przykrywając ją ekranem miłości raz za razem, wtedy pozostaniesz z wielkim naczyniem, które ma w sobie ogrom przyjemności, rozkoszy.

Z drugiej części Codziennej Lekcji Kabały z 23.05.2011 ”Przedmowa do mądrości Kabały”

Tysiąc razy upadnie sprawiedliwy i podniesie się

Pytanie: Dlaczego rozumiem, że należy usprawiedliwić Stwórcę za to, co On teraz robi ze mną, a mimo wszystko źle się czuję? Dlaczego nie mogę za pomocą zewnętrznych działań, modlitwy wpłynąć na swój stan wewnętrzny?

Moja odpowiedź: To co teraz czujesz, twoje pragnienie, to jesteś ty. Na duchowym poziomie niemożliwa jest obłuda i mówienie nie to co czujesz. Powinieneś osiągnąć naprawę serca. A przede wszystkim należy wyjaśnić, co znajduje się u nas w sercu.

Jeżeli płaczesz, to co płacze w tobie: oczy czy serce? Na tym polega cała różnica! Problem w tym, że wszystko robimy tylko zewnętrznie (na pokaz). A nauka kabały to wewnętrzna mądrość, wewnętrzna część Tory. Powinieneś dotrzeć do samego serca, zbadać i sprawdzić to.

I wówczas zrozumiesz, że zewnętrzne działania przeszkadzają ci tylko i maskują prawdziwy obraz, oszukują cię i mylą. Potrzeba obnażyć własne serce i z nim pracować bez jakichkolwiek zewnętrznych inspiracji, krzyków i łez.
Jeśli zażyjesz środki uspakajające i przestaniesz się irytować, czy to zmieni ciebie z grzesznika na sprawiedliwego? Nie, wszystko ocenia się według wewnętrznych odczuć w sercu. A my nie wiemy, co to takiego jest… Wydaje się nam, że najważniejsze rozjątrzyć siebie i rozpłakać się.

Kabała nie zmienia działań zewnętrznych, ale życzy sobie, aby zewnętrzne odzwierciedlało istotę stanu wewnętrznego, gdyż bez prawdy nasza praca nie jest nic warta, a my nie możemy wypełnić swojego przeznaczenia. Dlatego nie bój się, że będziesz musiał stawać się czasami grzesznikiem, a czasami sprawiedliwym, to są dwa etapy jednego stopnia. Jak powiedziano: „I nie wykonasz przykazania, jeżeli na początku go nie przekroczysz”. To znaczy, że na początku obciążenie serca jest dodatkowym ciężarem, egoizmem, a człowiek zwie się grzesznikiem, sięga po przykazania, czuje że nie jest w stanie ich wykonać.

Wówczas wzmacnia się z pomocą grupy, środowiska, wymaga światła zwracającego z powrotem do źródła, naprawia swoje pragnienia i staje się sprawiedliwym- żeby znowu upaść. Ponieważ przybywa jeszcze więcej egoistycznych pragnień, ponownie staje się grzesznikiem i znowu naprawia siebie, aby stać się sprawiedliwym. Jak powiedziano „Tysiąc razy upadnie sprawiedliwy i podniesie się”.

Każdy stopień rozpoczyna się ze zwiększonego egoizmu i zaczynasz go jako grzesznik. A następnie kończysz jego naprawę i osiągasz zjednoczenie ze Stwórcą na tym stopniu wówczas nazywasz się sprawiedliwym.

Z lekcji do artykułu książki „Szamati”, 02.05.2011

Lepiej być sumiennym niż mądrym

Pytanie: Dlaczego dzieje się tak, że największy postęp ma miejsce właśnie podczas gdy czytamy księgę Zohar, bez jej zrozumienia, jedynie tylko gdy staramy się utrzymać intencję?

Moja odpowiedź: Do studiowania kabały nie są wymagane żadne szczególne umiejętności umysłowe, ponieważ nie studiuje się tej nauki rozumem.

Przeciwnie, ludzie, którzy uważają samych siebie za mądrych, którzy dobrze studiują i potrafią szybko zrozumieć, którzy posiadają bystry umysł, zazwyczaj nie robią dużych postępów w kabale.

Dzieje się tak dlatego, ponieważ rozum i percepcja ich umysłowych zdolności zatrzymuje i prowadzi na drogę racjonalnego studiowania tej nauki, zamiast jej poznania przez oddanie w stosunku do grupy. Jest to problem.

Powiedziałbym, że akurat ci zwyczajni „przeciętni” ludzie robią większe duchowe postępy. Ci genialni, „lepiej wiedzący”, którzy przychodzą, by studiować naukę kabały, zwykle natychmiast potykają się.

Widzę, że oni jakby skaczą do głębokiej wody, z której „wynurzą się” po wielu latach, gdy tylko wody te na przestrzeni lat obmywają z nich cała dumę, odczucie wyższości i władzy, siły.

Miejmy nadzieje, że my należymy do tych, którzy robią postępy w osiąganiu duchowości, a nie do tych, którzy posiadają bystry umysł.

Z 2 części codziennej lekcji kabały, 11.05.2011, Zohar

Dzieci świata - połączcie się!

Podczas codziennych lekcji rozwijamy metodę naprawy. Opracowując ją na podstawie oryginalnych źródeł i ich wyjaśnień z pytań i odpowiedzi. W powiązaniu z tym budujemy system wychowania.

Tutaj otwiera się specjalny kanał rozpowszechniania kabały dla całego świata. Ostatecznie w dzisiejszych czasach wychowanie dzieci przyprawia rodziców o ból głowy, a tak naprawdę o ból serca. Każdy w każdej części świata jest zatroskany o swoje dzieci: w Ameryce Północnej i Południowej, Azji, Afryce, Rosji w Europie, w Chinach, Japonii. Problem wychowania budzi się wszędzie w różnym stopniu i formach.

Z tego powodu świat jest gotowy wysłuchać o naszych postępach w tej sferze. Nawiązaliśmy dialog z UNESCO - najważniejszej organizacji, odpowiedzialnej za edukację na całym świecie. Byliśmy bardzo pozytywnie przyjęci. Nasi przedstawiciele już wcześniej brali udział w dwóch wydarzeniach w Nowym Jorku i Moskwie.

Odkryliśmy, że świat ma pragnienie rozwiązania tego problemu, ale nikt nie ma na to rozwiązania. UNESCO pokłada w nas wielkie oczekiwania i jest zachwycone obfitością naszych materiałów, które odnoszą sie do tego tematu.

Faktem jest, że nasze materiały burzą wszelkie bariery granic. Każdego tygodnia produkujemy 50-100 stron nowego tekstu. Jednocześnie pracujemy nad nową książką, która będzie opublikowana pod egidą UNESCO. Jeszcze inne różne projekty są w pracy.

Nie ma wątpliwości, że jeśli uda się nam stworzyć jedno „dobre” pokolenie, to będzie ono wiedziało już, w jaki sposób wychowywać swoje dzieci. Z tego powodu główny problem leży w tym, by znaleźć drogę dla uformowania jednego pokolenia, które otrzyma wychowanie a nie zwykłe wykształcenie, co pozwoli nam zrobić z dzieci prawdziwych ludzi w pełnym tego słowa znaczeniu z całkowitym odczuciem rzeczywistości tego świata.
Będą one znały przyczynę i sens swojego życia, w jaki sposób mogą się ze sobą połączyć, dlaczego zaczynają od rozbicia i dlaczego muszą się same naprawiać. Krótko mówiąc, będą wiedziały, w jaki sposób rozwinąć prawidłowy stosunek do świata.

Nasze programy wychowawcze realizujemy w grupie naszych dzieci, wprowadzając uściślenia w trakcie pracy i odkrywając wiele nowych rozwiązań. Na przykład odkryliśmy, że dzieci wzajemnie mogą się od siebie uczyć: powiedzmy 10-latek uczy się od 14-latka.

Ponieważ młodsze dzieci postrzegają starsze dzieci jako przykład i pragną stać się takie jak one, podczas gdy starsze są dumne z ich roli. W rezultacie różnica wieku tworzy silny związek. Generalnie dzieci które dorastają według nowej metody, stają się całkiem inne.

W istocie cała kabała jest nauką o wychowaniu: z jej pomocą wychowujemy się sami. Jednak u dzieci przejawia się to najwyraźniej. Nieprzypadkowo wszystko jest tak urządzone, że wrastają one na naszych rekach. Wszystko zależne jest od nas, ponieważ one są już gotowe, aby otrzymać od nas duchową metodę wychowania.

Księga „Nauka dziesięciu sfirot” opisuje duchowy wzrost człowieka w nas. Również dziecko możemy wychować na tych samych zasadach, towarzysząc mu przez lata (stopnie) do dojrzałości nie tylko fizycznej, ale także duchowej. To jest metoda, którą rozwijamy, rozbudowujemy i pragniemy urzeczywistnić.

Tego lata planujemy otwarcie dwutygodniowego obozu letniego dla dzieci z całego świata. Program będzie emitowany przez Internet na całym świecie w taki sposób, by każde dziecko mogło się do tego podłączyć we wspólnych zajęciach, ponieważ będzie to miało miejsce podczas letnich wakacji. Będziemy starali się dalej wspierać połączenie miedzy dziećmi, tak by w końcu powstała u nas nowa międzynarodowa grupa – wirtualna i fizyczna.

Z 6 lekcji z kongresu WE! 3.04.2011

Za twarzami ludzi ukrywa się Stwórca

Światowy Kongres WE!, New Jersey, lekcja 8

Rabasz, Szlawej Sulam, 1989/90, artykułu 19, „Tora nazwana jest środkową linią”: Człowiek powinien wierzyć, że „Nie ma nikogo oprócz Niego”, tzn. że to jest Stwórca, który zobowiązuje go (człowieka) do wykonywania dobrych uczynków.

Ale ponieważ człowiek nie jest jeszcze godny by wiedzieć, że to Stwórca go do tego zobowiązuje, z tego powodu Stwórca ukrywa się w innych ludziach, tak jak gdyby istnieli oni wokół człowieka i w taki sposób za pomocą nich wykonuje On działania.

Wydaje nam się, jakbyśmy byli otoczeni przez wielu ludzi, jak gdyby wpływali oni na nas na różne sposoby, a my musimy reagować na nich.

I jeśli zaczynamy odnosić się do nich (jest tu mowa o grupie ludzi, którzy studiują kabałę, a nie o całym świecie na zewnątrz) jak do przejawu Stwórcy, Jego obecności wśród nas, Jego przedstawieniu się nam, wówczas w naszym połączeniu w grupie zaczynamy studiować jak Go rozpoznać.

Człowiek powinien wierzyć, że za ludzkimi obrazami stoi Stwórca i to On wykonuje w człowieku wszystkie działania.

Fragment z 8 lekcji WE! kongresu w New Jersey, 03.04.2011

Nasz czteropiętrowy dom

Gdy dopiero zaczynamy studiować kabałę wierzymy, że studia te będą łatwo przebiegać, dając nam ciągle niesamowity entuzjazm, który człowiek zwykle odczuwa na początku studiów. Ale później przychodzi czas, gdy powinniśmy się już bardziej zagłębić we własny egoizm i wówczas jesteśmy konfrontowani z nieprzyjemnymi odczuciami.

Ciało nie bardzo chce tego wszystkiego: wstawać rano na lekcje, studiować, rezygnować z odpoczynku, zastanawiać się, czuć się oddalonym od duchowości, czuć, że nie chce się mieć połączenia z innymi i nie myśleć o dawaniu, gdy rozumie się tylko otrzymywanie. W ten sposób zaczynamy postrzegać „dół”, który jest kopany w naszych sercach. Ponad to wszystko zależy od tego, na ile uda się nam zagłębić w nasze własne ego - z pomocą środowiska, bo samemu jest to niemożliwe do wykonania.

I nawet jeśli jest to nieprzyjemne, i egoizm cierpi, człowiek będzie gotów ujawnić jak bardzo jest przeciwny dawaniu, ponieważ nie posiada z tego ani jednej właściwości. I z jego rozpaczy, z tych upadków i utraty entuzjazmu powstaje postęp. Oznacza to, że podstawa na której zbudowana będzie duchowa budowla, nie jest przyjemna. To jest pusty „dół”, który został wykopany w sercu, to jest kopanie w „ziemi”, we własnym pragnieniu, w ciemności, jest to uświadomienie w rozpoznaniu własnego egoizmu i przeciwieństwie do dawania.

I tylko ten, który jest w stanie aby to wytrzymać, i gotowy jest do metodycznej pracy przez stworzenie dla siebie środowiska, które będzie gotowe, aby go wesprzeć, otrzyma siłę i nie będzie się bał kopać w sobie coraz głębiej a co za tym idzie robić postępy. Wówczas położy on fundament, na którym będzie mógł zbudować swoją budowlę, tzn. przez grupę zażąda Światła prowadzącego z powrotem do źródła, które zbuduje tę budowlę. Im głębiej będzie kopał, tym wyższa będzie budowla. Jest bowiem napisane: „Stwórca stworzył jedno naprzeciw drugiego”.

Zaczynamy od „stanu zerowego” i schodzimy najpierw jeden stopień niżej, następnie o ten sam jeden stopień możemy wznieść się wyżej. Schodzimy dwa stopnie niżej - i wznosimy się tyle samo stopni wyżej. W ten sposób przechodzimy przez wszystkie stopnie: 0-1-2-3-4 i osiągamy koniec naprawy, podczas gdy przechodzimy przez cztery „wygnania” i cztery „zbawienia”.

Dzisiaj osiągnęliśmy ostatni stan wygnania, dlatego też przed nami jest ostatnie całkowite zbawienie.

Fragment z lekcji do artykułu Rabasza, 13.05.2011

Gra w kotka i myszkę z egoizmem

Światowy NOI! Kongres w Rzymie, Lekcja 1


Otrzymałem pytanie: Przez kabałę nauczyłem się podchodzić do wszystkich ciosów z uśmiechem. Czy jest to nieprawidłowe?

Moja odpowiedź: Nauka kabały daje człowiekowi siłę, by po wszystkich ciosach odczuć, że mają one przyczynę. I nie ma znaczenia, czy płaczesz, czy się uśmiechasz po ciosach - ważne jest to, czy wykorzystujesz je, aby zrobić krok naprzód. Cios musi być postrzegany, przyjmowany jako siła, która porusza cię do postępu.

Trzeba jednak próbować poruszać się naprzód jeszcze przed tym, zanim otrzyma się cios. To jest jak w filmie animowanym, w którym duży kocur goni za mała myszką.

Cały czas pokazują nam, jak mysz ucieka przed kotem, który sprawia wrażenie, że w każdej chwili ją złapie i mysz za każdym razem daje radę uciec. W taki sposób również my musimy biec naprzeciw celowi, a problemy będą cały czas deptały nam po piętach. Spróbuj jednak uciec przed nimi!

I uświadom sobie, że to właśnie przez nie dotrzemy do właściwego miejsca i w dodatku bardzo szybko. Powinniśmy starać się być tak mądrzy jak ta mysz.

Fragment z 1 lekcji NOI! kongresu w Rzymie, 21.05.2011