Wpisy w kategorii ''

Intencja: ważny jest wynik

Otrzymalem pytanie: Co to jest intencja?

Moja odpowiedź: Intencją jest to, czego oczekujesz od twojego stanu. Nieważne jest to co mówisz, co czynisz, lecz dokładnie to, za czym podążasz, na jaki wynik oczekujesz od twojego teraźniejszego stanu i nie ma znaczenia, czy to jest twój stan czy nasz.

Albo inaczej: jak chcesz widzieć swój następny stan? Jak sobie go wyobrażasz w tej chwili? Co będziesz czynił: Stwórcy dawał, tylko dla siebie otrzymywał, zyskiwał , kradł , innym dalej dawał, oddawał? Jak siebie samego widzisz w przyszłym stanie? To jest twoja intencja.

I dlatego tylko ludzie posiadają intencję. Człowiek jest jedyna istotą w całym stworzeniu, które znajduje się poza czasem. Intencja nie funkcjonuje w materialnym, lecz w duchowym czasie, który znajduję sie ponad naszymi pragnieniami.

Z 3 części, codziennej lekcji kabały 20.03.2011. „Talmud dziesięciu Sfirot”

Każdy jest ważny!

Otrzymałem pytanie: Jeżeli przyjaciele z różnych krajów łączą się za pośrednictwem Internetu, to czy są oni w stanie wygenerować taką samą moc, jak w fizycznym uczestnictwie na kongresie?

Moja odpowiedź: Oczywiście. Chodzi tu o bardzo ważne dla nas siły. Nie rozumiemy jednak jeszcze, że w duchowości siła nie pochodzi od ilości, ale od jakości.

Przedstawiciele z tak wielu krajów i narodów tworzą całą gamę kolorów (Babilon). Są one różne i właśnie ta różnica i połączenie nad tym jest osiągnięciem naszej naprawy!

Różnica ta jest spowodowana rozbiciem duszy Adama, potopem Noego, Wieżą Babel - przez rozbicie, ponad którym my się teraz łączmy.

Każdy stanowi część całości, która różni się od innych i jeżeli z pomocą Światła skleimy te części razem, naprawiamy rozbicie, dzieło Stwórcy “Ja stworzyłem złą skłonność”.

To jest powodem, dlaczego wirtualne uczestnictwo wszystkich naszych przyjaciół na całym świecie jest dla nas tak ważne. W żadnym wypadku nie powinni oni nas opuszczać, lecz być stale z nami razem na kongresie.

Nie ma znaczenia, jak wielu ludzi się zgromadziło: dwieście tysięcy, dwóch lub pojedyncze osoby z każdego zakątka świata. W duchowości nie liczy się zewnętrzna ilość, tylko wyjątkowość każdego jednego!

Z lekcji do artykułu Rabasza z 07.11.2010

Poza granicami tymczasowego świata

Kabaliści to naukowcy, którzy studiują naturę ograniczeń stworzonych przez nasze fizyczne ciała, tzn. ponad ramy naszych egoistycznych pragnień. W tym pragnieniu odczuwamy określoną rzeczywistość, którą nazywamy światem i w którym istniejemy.

Natomiast jeśli człowiek otrzymuje szansę, tęsknotę i środki ku temu, by osiągnąć pragnienie emanacji, to poprzez te pragnienia zaczyna odczuwać całkowicie nową rzeczywistość, jak zostało to powiedziane: zobaczyłem odwrotny świat.

Wówczas odczuwa człowiek dwie rzeczywistości: Nadal odczuwa on w swoim pragnieniu otrzymywania stary świat, a do tego zaczyna postrzegać w swoim pragnieniu dawania dodatkowy, nowy świat.
Egoistyczne pragnienie posiada określone ramy czasowe obecności we wnętrzu człowieka i tak długo jak tam się znajduje, człowiek odczuwa życie w tym świecie.

Pragnienie to przechodzi przez trzy fazy: poczęcie, dojrzewanie i dorosłość (ibur-yenika-mochin). Pragnienie rośnie przez te trzy fazy i staje sie stopniowo coraz słabsze, do czasu aż całkowicie znika.
Tym są uwarunkowane odczucia naszego życia: narodzin, dzieciństwa, a następnie dorastania.

Człowiek przechodzi przez swoje życie, odczuwa siebie jako żyjącego, a następnie starzeje się i umiera, to znaczy odczuwa siebie jako martwego, gdy przestaje cokolwiek odczuwać w swoim pragnieniu rozkoszowania się. W przeciwieństwie do tego, życie w pragnieniu dawania nie jest ograniczone czasem tak jak fizyczne ciało.

W nim, w tym nowym pragnieniu otrzymujemy nieograniczone odczuwanie rzeczywistości. Nie jest to zależne od naszego pragnienia dawania, ponieważ dawanie jest skierowane na “zewnątrz” inaczej od egoistycznych pragnień, które skierowane są do wewnątrz. Dlatego zawsze mamy możliwość rozwoju i nigdy nie wyczerpuje się, nie umiera pragnienie dawania, emanacji, ponieważ rozprzestrzenia się i rozszerza bezgranicznie, w nieskończoność.

Z tego powodu człowiek w pragnieniu dawania odczuwa wieczne życie. I ponieważ to wypełnienie nigdy się nie kończy, a wręcz przeciwnie wzrasta, to taka istota określana jest jako wieczna i doskonała. By osiągnąć taki stan, trzeba najpierw przeprowadzić szereg działań, by wypracować sobie takie pragnienie, w którym będzie można odczuć duchowe życie.

Z pierwszej części codziennej lekcji z 14.03.2011 „O wzajemnym poręczycielstwie.”

Bądź przywódcą połączenia

Otrzymałem pytanie: Mam wrażenie, że z coraz większą globalizacją znika stopniowo niepowtarzalny charakter każdego człowieka. Co pozostanie w przyszłości z mojej wyjątkowości?

Moja odpowiedź: To jest fałszywe założenie. Jeśli jestem połączony z innymi ludźmi, wówczas mój niepowtarzalny charakter otrzymuje możliwość maksymalnego, nieskończonego wyrazu, ponieważ wychodzę z samego siebie do wnętrza innych i jednoczę wszystkich poprzez mój wysiłek. Całemu światu brakuje mojego uczestnictwa i tym moim uczestnictwem napełnię cały świat. W ten sposób świat jest zależny od mnie.

Nie ma nic porównywalnego z taką formą autoekspresji. Nigdzie indziej nie będziesz mógł wyrazić się prawdziwie. Czy naprawdę chcesz być na szczycie ponad wszystkim? Więc naprzód - został ci dany cały świat. Bądź przywódcą i połącz wszystkich wspólnie razem, ponieważ wszystko zależy od Ciebie. Użyj swojej dumy, swojej żądzy władzy i swojej wyjątkowości - naprzód. Przed tobą leży cały świat.

Wyrażasz siebie właśnie tym, że jednoczysz wszystkich, bez czego świat nie osiągnie doskonałości. Wyobraź sobie, jaka jest potrzebna do tego duma, jaka własna wartość. W ten sposób będzie postępował każdy. Nikt nie pozbawia innego możliwości uczestniczenia w procesie.

Z lekcji na temat „Globalizacja to życie w integralnym (jedynym ) świecie”, 15.03.2011

Zohar przeznaczony jest dla tych, którzy dążą do Światła

Księga Zohar została napisana dla tych, którzy chcą osiągnąć cel stworzenia i dążą do Światła, które prowadzi z powrotem do celu stworzenia, do źródła.

Ponieważ jest to niemożliwe aby naprawić nasze pragnienia bez Światła i ujawnić w nich Stwórcę, dlatego księga Zohar, jak również cała Tora może być albo “eliksirem życia”, albo “śmiertelną trucizną”.
Człowiek musi sprawdzać, z jaką intencją podchodzi do studiowania księgi Zohar i ogólnie do Tory.

Jeśli chce przy pomocy studiów osiągnąć Światło, które prowadzi z powrotem do źródła, wówczas Tora stanie się dla niego eliksirem życia, tak jak jest napisane: “Ja stworzyłem złą skłonność i dałem Torę do jej naprawy, ponieważ Światło, które jest w niej ukryte, zawraca z powrotem do źródła”.

Ale jeśli człowiek nie dąży do dawania, tj. powrotu do źródła, tylko studiuje Zohar kierując się pragnieniem rozkoszowania się, napełnienia siebie i realizuje inne cele, co oznacza “bałwochwalstwo”, to wówczas jego studia stają się “śmiertelną trucizną” i oddalą go od celu stworzenia.

Dlatego musimy dbać i pamiętać o tym, że podczas naszych całych studiów, szczególnie w trakcie czytania księgi Zohar, powinniśmy przygotować nasze pragnienia aby mogły one otrzymać od Stwórcy siłę emanacji i by On mógł objawić się w tej sile.

Cały świat zgromadzić w sobie

Otrzymałem pytanie: Gdy autorzy Zoharu, Rabbi Szymon i jego uczniowie studiowali razem w jaskini, a później z tego powstała kabalistyczna grupa, byli świadomi tego, że każdy z nich jest zależny od myśli, pragnień i intencji drugiego. Oni byli jedynymi na świecie. W dzisiejszych czasach studiujemy z setkami ludzi, których widzimy na ekranach komputerowych i z tysiącami innych, których nawet nie znamy….

Moja odpowiedź: Postrzegam cały świat jako części mojej duszy. Z pewnością teraz nie rozpoznaję świata w taki sposób, jednak powinienem sobie je tak wyobrazić i odpowiednio traktować. Pomimo faktu, że świat przepełniony jest konkurencją, przeciwnikami itd. jednak są to moje wewnętrzne właściwości. Gdyby one były naprawione, to rozpoznałbym przed sobą doskonały świat, świat nieskończoności.

W związku z tym, wszystko wokół mnie powinienem traktować jako mi zesłane, dla naprawy mojej percepcji rzeczywistości i w końcowym efekcie mnie samego, aby postrzec siebie w doskonałym pragnieniu, napełnionym nieskończonym Światłem.

By tego doświadczyć, zostało mi dane środowisko, stosunkowo mała grupa. I nawet gdyby ta grupa zawierała miliony członków z całego Świata, to mimo wszystko muszę czynić wysiłki, by wszystkich ich w sobie odczuć, ponieważ wszyscy oni to moje pragnienia, części mojej duszy, które budzą się do duchowości.

Mogę je zebrać i zjednoczyć w sobie w jedną siłę i z jej pomocą naprawić inne części mojej duszy. W końcu, cały świat jest to moja jedyna dusza. W taki sposób powinienem patrzeć na rzeczywistość. Dlatego studenci Rabbiego Szymona w taki sposób postrzegali rzeczywistość, a my czynimy w podobny sposób. Świat jest cały czas taki sam, taka sama postawa, sposób myślenia i metoda.

Istnieją różnice, co odnosi się do technologii, większe i bardziej rozwinięte połączenie między nami, i w globalnym zbliżeniu do praźródeł i przebudzeniem świata. Jednak osobiste wysiłki i usposobienie pozostają takie same.

Z pierwszej części codziennej lekcji kabały z 8.03.2011 „”W prowadzenie do Zoharu”

Kabała i e-books partnerstwo

Siedem lat temu dostałem PDA Palm Pilot, który okazał się bardzo praktycznym sposobem przechowywania ogromnych ilości książek elektronicznych, które “mamy zawsze przy sobie”. Zadałem sobie pytanie: “Jeśli sam jestem w stanie czytać kabalistyczne książki w formie elektronicznej, to dlaczego inni niemieliby też tego uczynić? ”

Zacząłem więc sporządzać takie książki elektroniczne z naszych licznych materiałów i przedstawiać je na różnych stronach internetowych. Początkowo były one dostępne w języku angielskim, następnie w języku hebrajskim i w końcu też w języku rosyjskim.

Niedawno osiągnąłem “historyczne” wydarzenie - liczba pobranych książek osiągnęła 25.000!

Szczególnie radosnym jest fakt, że ludzie postrzegają tą możliwość pobrania tych książek i korzystają z tej formy przekazu. Zachęcam was do tego samego!

Pod znieczuleniem

Pytanie: Ludzkość nie potrafi powiązać ekologicznych katastrof z naprawą egoizmu. W jaki sposób możemy ludziom wyjaśnić to powiązanie?

Moja odpowiedź: Musimy szukać sposobów i czynić, próbować pisać artykuły na ten temat akurat w czasie, w którym to się dzieje, wyjaśniać i przekazywać sens tych zdarzeń: wszystko to dzieje się z powodu naszego nienaprawionego stanu. Świat zewnętrzny jest formą naszego wewnętrznego stanu.
Dlatego też mówimy w rzeczywistości o wewnętrznych katastrofach, które tylko na zewnątrz postrzegamy.
Wszystkie nacje są częściami jednej duszy, jednak w naszych odczuciach są to oddzielne części, które wydają się być sobie obce. Wydaje się tak, jakbym otrzymał miejscowe znieczulenie i nie czuję, jak spala się moja noga lub jak obcinana jest moja ręka. Teraz wydawać się to może śmieszne, jednak naprawdę tak jest jak się dzieje.

Dlatego pragnę by odczucie powszechnej współzależności stopniowo do mnie powróciło. Ja chcę odczuć te “zewnętrzne “części w sobie. Mam nadzieję, że otrzymam okazję by naprawić mój stan, moje nastawienie w stosunku do innych. Jeśli zewnętrzna rzeczywistość stanie się naprawdę częścią mnie samego, to wtedy będę miał okropne uczucie. Dlatego też wraz z odkryciem choroby musze odkryć też lekarstwo bym miał możliwość polepszyć swój stan. Dlatego żądam: lekarstwa razem z chorobą, która zostanie objawiona.
Wtedy będę zdolny, by naprawić w sobie błędy, wskutek czego zewnętrzne katastrofy ucichną. To właśnie musimy uczynić: prosić o wewnętrzną naprawę, która przebudzi naprawę, która pojawia się na zewnatrz. Wtedy będziemy widzieli wszystkie problemy w nas samych i będziemy je w nas naprawiać.

Te pragnienia (kelim) połączą się z naszymi, staną się nasze wewnętrzne i wszystkie one poprzez nasze odczucie braku w naprawie spowodują, że katastrofy naturalne zakonczą sie.

Z czwartej części codziennej lekcji kabały z 13.03.2011

Prawdziwa obawa, trwoga

Pierwsze przykazanie, które otrzymaliśmy to trwoga. ” Trwoga ” oznacza strach, czy idę drogą rozwoju duchowego, czy osiągnę duchowy świat, czy to, co czytam, prawidłowo rozumiem i czy odpowiednio zachowuję się w grupie.

Mówiąc krótko, czy osiągnę zamierzony sukces? Taka obawa powinna towarzyszyć mi przez cały czas. Jeśli się uspokoiłem, to oznacza, że natychmiast schodzę z drogi, która prowadzi mnie do celu. W naszym świecie psycholodzy opisują ponad 800 rodzajów strachu. Czy zarabiam wystarczajaco dobrze? Czy jestem zdrowy? Czy nie zdarzy mi się nic złego?

Jednak tutaj nie mówimy o lękach, które odwracają naszą uwagę, lecz o prawdziwym lęku: Czy poruszam się prawidłowo do celu? Czy osiągnę stan dawania? To są dokładnie te troski, których nie odczuwam jako koniecznych nawet w najmniejszym stopniu.

Czy odczuję w sobie taką konieczność? Czy osiągnę to w wystarczającej mierze, aby uczynić wysiłek, by móc ukierunkować się na cel? Muszę zrealizować cały proces: od najmniejszego, jeszcze nie zdefiniowanego niepokoju, aż do pełnego strachu, jak grot strzały, który skierowany jest dokładnie do celu i prowadzi mnie do jego zrealizowania: Czy daję Stwórcy wystarczająco dużo? Czy upodabniamy się przez to do siebie? Czy nie stoję niżej, podobnie do gościa, który przyjmuje posiłek u gospodarza w taki sposób, by tylko uciec od wstydu?”

Dokładnie taki lęk oznacza prawidłową trwogę i to jest pierwsze przykazanie. Taką trwogę powinienem osiągnąć, ponieważ od samego początku nie znajduje się ona we mnie. Celu nie można rozpoznać, a ja nie chcę nic wiedzieć o właściwości dawania. Czy potrzebna jest mi miłość do bliźniego? Dlatego muszę jej tak bardzo potrzebować, żeby odczuć lęk: Co się stanie jeśli nie uda mi się jej osiągnąć? Z punktu widzenia egoizmu jest to podobne do szaleństwa. To coś nienaturalnego.

Jednak z pomocą środowiska i Światła, które zawraca nas z powrotem do źródła, możemy to odkryć - możemy to osiągnąć poprzez lęk: Czy będę w stanie otrzymać Światło, które uczyni ze mnie człowieka, którego jedyną troską jest osiągniecie emanacji, dawania?”

Zatem przed nami leży wielki proces budowy niezbędnych warunków. Chociaż w rzeczywistości może być on zrealizowany bardzo szybko - wszystko zależne jest od skali wysiłków jakie inwestujemy.
Jako pierwsze powinienem mieć lęk, czy uda mi się zrealizować obrany cel na duchowej drodze: Czy odpowiednio poruszam sie do celu?”A po drugie, po tym jak osiągnalem lęk, obawę, osiągnę właściwość miłości. Ponieważ nie ma miłości bez trwogi.

Fragment z lekcji na temat: „Miłość” 4.03.2011

Wszyscy razem przed Machsomem

Otrzymałem pytanie: Czy jest to możliwe, żebyśmy podczas kongresu przekroczyli Machsom?

Moja odpowiedź: Właśnie na to wszyscy czekamy i pragniemy dokonać wspólnie!

Machsom to granica między tym światem a światem duchowym, jest to zmiana intencji egoistycznej w człowieku na intencję dawania, emanacji. Przepaść między nimi, granica, nieprzenikniona przegroda zwana jest „Machsom” (bariera, szlaban).

Żyjemy w szczególnych czasach. Do dnia dzisiejszego, do naszego pokolenia każdy kto przekraczał tę barierę „Machsom, robił to indywidualnie, gromadząc swoje wewnętrzne wysiłki aż do uzyskania pełnej miary, gdy „przepełniał się kielich” – wówczas nagle objawiał się przed nim nowy stan.

Obecnie znajdujemy się w warunkach globalnego świata, który coraz bardziej odkrywa się przed nami. Nasza grupa kabalistyczna nie składa się już tylko z kilku osób, jak to było w odległej przeszłości, gdy zbierało się około dziesięciu kabalistów. Teraz to są już miliony naszych przyjaciół na całym świecie.

Dlatego uważam, że żyjemy w nowej epoce, kiedy przekraczanie Machsomu staje się takie, jak opisano w Torze – „całym narodem”, czyli masowe. Oczekuję, że objawienie nastąpi dla całej światowej grupy lub przynajmniej którejś jej części, będącej z nami w stałym kontakcie na studiach i w pracy – to znaczy nie dla kilku osób wybranych z tłumu, lecz dla wszystkich razem.

W końcu znajdujemy się na bardzo zaawansowanych etapach naprawy, ponieważ kabała wyszła z ukrycia i stała się dostępna dla wszystkich. Ona musi przynieść naprawę nie małej, wyizolowanej grupie jak to było kiedyś, lecz tak dużej światowej grupie, jak nasza.

Z lekcji na temat wewnętrznych przygotowań do kongresu „WE!”, 11.03.2011