Wpisy w kategorii ''

Wolność tylko w miłości!

Lekcja №1 w Moskwie, 14.01.2011

Pytanie: Czy znajdując się we wspólnocie dusz i osiągając poziom Stwórcy stajemy się w równym stopniu uczestnikami tego procesu?

Moja odpowiedź: Znajdując się w tym systemie i upodabniając się do Stwórcy stajemy się jego elementami w równym stopniu. Lecz każdy z nas otrzymuje absolutną wolność, dlatego że postępując razem z innymi, zgodnie z pragnieniami wszystkich pozostałych, właśnie w tym odczuwa pełnię wolności.

Jeśli ich kocham, jeśli ulepszam się jedynie wśród nich we wszystkich swych właściwościach, to jestem w tym absolutnie wolny. Oczywiście, z egoistycznego punktu widzenia jest zupełnie odwrotnie.

Lecz jeśli mam do nich nastawienie altruistyczne, przepełnione miłością, właśnie tak się dzieje. Potem nie mam już więcej żadnych innych pragnień poza byciem wśród nich. Jeśli mam tę możliwość jestem wolny
.
Fragment lekcji, z rozdziału “Przedmowa do Księgi Zohar””, 14.01.2011

Schyl się - i weź, ile tylko chcesz

Pytanie: Skąd otrzymamy siłę aby znieść, wytrzymać naprawę?

Moja odpowiedź: Od otoczenia. Człowiek sam nie jest w stanie zrobić nawet minimalnego postępu. Jeśli grupa da ci rozpoznanie ważności celu, pozwalając rozpoznać nikczemność i nędzę obecnego stanu, wówczas będziesz miał siłę obudzić się z tego stanu do lepszego, bardziej zaawansowanego.

Innymi słowy: dawanie stanie się w twoich oczach lepsze, chociaż wcześniej wydawało ci się gorsze. “Dlaczego mam dawać i łączyć się z przyjaciółmi? -myślałeś : jest to dla mnie odrażające, nie jestem w stanie, tego zrobić “. Jednak przyjaciele pokażą ci, że to właśnie jest rozwój. Widzisz, że wszyscy dążą do tego i wtedy również ciebie poruszy zazdrość, silne pragnienie i ambicja w tym kierunku. I nagle będziesz w stanie uczynić to.

Ale tylko pod warunkiem, że jesteś w stanie schylić się przed otoczeniem. Do tego jesteś wyposażony we wszystko co jest konieczne. Masz siłę samowyrzeczenia, ale jeśli jej nie wykorzystasz, to nie będzie można nic zrobić. Zostałeś doprowadzony do grupy i powiedziano ci: “Weź “. Od tego momentu zaczyna się twoja wolna wola: wziąć czy nie wziąć?

“Wziąć” oznacza anulować siebie, schylając się przed grupa. Proszę, zrób to - i wówczas będziesz robić postępy. Im mniejszy i bardziej pokorny czujesz sie w stosunku do przyjaciół, tym bardziej potrzebujesz ich pomocy. Wtedy będziesz mógł otrzymać od nich rozpoznanie własnej nieważności i wielkość Stwórcy i odpowiednio do tego zrobić postępy.

Jeśli nie schylisz się przed nimi, to zostaniesz jak kogut”z wysoko uniesioną głową - pozostaniesz na zwierzęcym poziomie.

Fragment z lekcji do artykułu Rabasza, 21.02.2011

Naprzód - do prawdy!

Pytanie: Co oznacza zwrócić się do Światła o pomoc?

Moja odpowiedź: Gdy człowiek zaczyna studiować kabałę wydaje mu się, że ma pragnienie. Z pełnym entuzjazmem i gorliwością dąży do tego, aby coś zrozumieć, rozpoznać, uczynić. Poryw ten wydaje mu sie niekończącym i pomocnym do dalszego postępu.

Dopiero znacznie później człowiek zaczyna rozumieć, że to dążenie do postępu nie przebudza się w nim samym. To rozbite pragnienie otrzymuje w wyniku interakcji z otoczeniem, z przyjaciółmi. Człowiek nie chce w ogóle połączyć się z nimi we wspólnym sercu, nie chce wejść z nimi w żadne poręczycielstwo. Wyraźnie widzi rozbite pragnienie: zło, nienawiść zamiast miłości, odrzucenie, niezdolność do połączenia.

Z tym pragnieniem musi teraz zwrócić się do Światła, które prowadzi z powrotem do Źródła. Ale gdzie mam powrócić? Do jakiego Źródła? Co to jest za pragnienie? Tutaj konieczne są dwa bardzo różne kroki, a granica między nimi jest dość problematyczna.

Dla rozumu jest to łatwiejsze, ale przez odczucie człowieka tak jakby przechodzi jasne, wyraźne rozcięcie: „Okazuje się, że przez swoje własne dążenie dochodzę tylko do właściwego miejsca, ale nie dalej. Następnie muszę otrzymać nowe pragnienie, które jest rozbite pomiędzy mną a bliźnimi”.

Muszę ujawnić nienawiść w stosunku do bliźniego i z pomocą Światła rozpoznać w tym zło. Muszę ujawnić, że to właśnie naprawa tej nienawiści oznacza powrót do dobrego. Dopiero wtedy będę potrzebował Światła – nie napełnienia tylko siły, która naprawi moje zło i doprowadzi mnie z powrotem do Źródła, do dobra, a dobro to oznacza dla mnie zjednoczenie się z bliźnim.

Takie rzeczy powinienem sobie wyraźnie uświadomić. Trzeba wyjaśnić sobie, że wszystko jest właśnie tak, a nie inaczej. Problem polega na tym, że człowiek nie jest zdolny aby pracować nad sobą bez wsparcia środowiska. Potrzebuje zewnętrznego, fizycznego wsparcia, a później, gdy podąża już w kierunku celu, odkrywa wewnątrz grupy rzeczy, których nie zauważają nawet sami przyjaciele.

Praca przebiega zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie, jednakże skierowana jest ona całkowicie na ujawnienie miejsca rozbicia pomiędzy nami, zła, które ukryte jest w tym rozbiciu i dobra, które przynosi ze sobą jego naprawa.

W moim odczuciu musi być to dla mnie absolutnie jasne, że jest to choroba, która mnie zabija i jedynie Światło, które prowadzi z powrotem do Źródła, może mnie uratować. Ja sam nie jestem do tego zdolny. Ratunek znajduje się w jedności, bo właśnie ona jest moim lekarstwem. Wszystko inne nie jest brane przeze mnie pod uwagę, określam to jako zerowy lub negatywny, zły wpływ.

Poprzez wspólne wysiłki powinniśmy dążyć do odczucia tego w praktyce. I wówczas możemy żądać Światła, które prowadzi z powrotem do Źródła. Nie chodzi o to, że dręczę się nie wiadomo czym, że chcę się czegoś dowiedzieć, że po prosu dążę do duchowości - przecież wszystko to przeniknięte jest egoizmem. Nie, ja tylko dążę do zjednoczenia, pragnę uzyskać potrzebę do połączenia się z innymi. To nazywa się „modlitwa przed modlitwą”.

Tylko takimi krokami, nawet jeśli sztucznie, teatralnie i z ciężkim sercem, będziemy stopniowo poruszać się na przód - do prawdy. Lecz nie do nagiej prawdy naszego życia, ale do prawdy duchowej, szczerej. Powiedziano o tym: „Ja żyję pośród ludu swojego”.

Chcecie ujawnić Stwórcę? „Stwórca” jest właściwością emanacji. Zostanie ona odkryta tylko w naszym prawidłowym wzajemnym związku. Im więcej będziemy rozmawiać, pisać i dyskutować o tym, im bardziej konkretnie, bezpośrednio, jasno i wyraźnie będziemy to czynić, nie pozwalając na to, by stało się to nawykiem, tym bardziej będziemy zbliżać się do realizacji tego celu.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 08.02.2011

“Kobieta” i „mężczyzna” – dwie siły prowadzące do Stwórcy

We wszechświecie nie ma nic oprócz dwóch sił: Stwórcy i stworzenia. Siła emanacji, obdarowywania – to Stwórca, a siła otrzymywania – to stworzenie. W stworzeniu te dwie siły połączone są ze sobą, aby dać mu możliwość osiągnięcia poziomu Stwórcy.

Innymi słowy w stworzeniu istnieją dwa pragnienia: egoistyczne, by się napełnić samemu i altruistyczne, aby emanować. Tylko rzecz w tym, co jest podstawą: czy pragnienie emanacji w celu uzyskania napełnienia dla siebie, czy też pragnienie otrzymywania rozkoszy ze względu na emanację. Wszystko zależy od celu, ze względu na który stosujemy otrzymywanie lub emanację.

Gdy człowiek znajduje się na początku swojej drogi naprawy, nie jest on w stanie słyszeć o niczym innym, niż jak zyskać coś dla siebie. I dopóki nie przejdzie przez machsom, dopóki nie wykona ograniczenia (cimcum) na swoje pragnienia, widzi wszystko tylko przez pryzmat wyciągania z nich korzyści dla samego siebie. Po prostu nie może działać w inny sposób.

Dlatego cały jego rozwój odbywa się na zasadzie „dawać, by otrzymywać”. Pracuje on w grupie, przychodzi na lekcje, zajmuje sie rozpowszechnianiem i przy tym jest pewien, że będzie mógł zdobyć cały świat w nagrodę. W ten sposób człowiek posuwa się naprzód i to oznacza, że używa siłę „kobiety” w sobie.

Jeżeli osoba ta wykonuje porady nauczyciela, to stopniowo odbywają się w nim wewnętrzne zmiany pod wpływem Światła prowadzącego z powrotem do źródła. Jego postępowi towarzyszą zmieniające się stany wzniesień i upadków, stany niepewności i zagmatwania.

W ten sposób stopniowo dochodzi do coraz większego zrozumienia wartości właściwości emanacji samej w sobie – nie w celu wyciągnięcia z niej korzyści. Jednak na razie dzieje się tak tylko od czasu do czasu. Wyższe światło daje mu poczucie, że emanacja jest wielką właściwością sama w sobie.

Wówczas we wszystkich swoich działaniach myśli już mniej o sobie. Teraz przywiązuje większą wagę do grupy, do Stwórcy, zastanawia się nad sytuacją w świecie, tj. od troski o samego siebie przechodzi do troski o wspólne dobro. Znaczy to, że „mężczyzna” w nim,czyli siła przezwyciężenia (w języku hebrajskim mężczyzna - gewer, pochodzi od słowa „hitgabrut”, co należy rozumieć jako przezwyciężenie) wznosi się nad „kobietą” w nim.

Tak więc stopniowo człowiek przechodzi z „lo liszma”(działania dla własnej korzyści) do „liszma”(ze względu na emanację). Ten przewrót odbywa się w nim drastycznie, gwałtownie, ale droga prowadząca do tej zmiany jest bardzo powolna, stopniowa.

Gdy człowiek całkowicie zamienia „kobietę” w sobie na „mężczyznę”, który teraz określa ścieżkę jego duchowego rozwoju (na początku jest to dążenie do emanacji w celu emanacji, a następnie do otrzymywania ze względu na emanację), wówczas zaczyna już pracować z męską siłą.

“Kobieta” ciągle znajduje się wewnątrz niego. Ona może być albo pomocą dla niego, albo pomocą przeciwko niemu. Wszystko zależy od jego stanu. Wówczas odbywa się w nim właściwe połączenie męskiej i żeńskiej siły.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 11.02.2011

W poszukiwaniu alchemicznej formy życia

Pytanie: Co to za siła, która pochodzi z rozbicia i napędza rozwój?

Moja odpowiedź: Ludzkość nie rozumie skąd pochodzi siła życia. Naukowcy próbują znaleźć źródło życia podobnie jak kiedyś alchemicy, którzy bezskutecznie próbowali zamienić zwykły metal w złoto.

Biorą oni zwykłą, nieożywioną materię i próbują wszelkimi sposobami i elektrycznymi impulsami ożywić ją i zamienić w roślinę - w coś, co się rozwija.

Jeśli spróbujemy opisać to w sposób kabalistyczny, to próbują oni z pomocą Wyższego Światła wpłynąć na materię nieożywioną i podnieść ją na wyższy poziom - z nieożywionego na roślinny. Lecz to jest niemożliwe! Nie posiadają takiej możliwości, aby to uczynić i dlatego z tego nie będzie.

Jednak powinni dalej próbować, by mogli się sami przekonać, że jest to niemożliwe. Bez sensu jest szukanie metody ożywienia nieożywionej materii, ponieważ każdy dodatkowy stopień nawet w istnieniu jakieś formy w naszym świecie oznacza dodatkowe Światło wewnątrz pragnienia. Jak można poprzez jakiekolwiek fizyczne działania przyciągnąć Wyższe Światło, które uczyniłoby z kamienia roślinę? To jest po prostu absurdalne, śmieszne.

Z lekcji „Nauka o dziesięciu sirotach”, 16.02.2011

Wszystko zależne jest od obserwatora

Fragment z lekcji № 2, z Moskwy
Pytanie: Jak możemy przyspieszyć nasz rozwój, postęp?

Moja odpowiedź: To jest bardzo trudne. Wiem z własnego doświadczenia. Myślę, że jedyna możliwość znajduje się w szczęściu. Żaden rozum lub cokolwiek podobnego nie może tutaj pomóc. Niezbędność tego co nazywamy ” kartą życia ” jest szczęście , po hebrajsku masal. Najprościej jest wtedy, gdy całkowicie siebie anulujemy do stanu malutkiej śrubki w mechanizmie grupy.

Czynię wszystko czego oczekują ode mnie przyjaciele w grupie. Robię wszystko, czego oni chcą. I w tym możliwie jest, aby było jak najmniej własnej kalkulacji, rozmyślania. Przyjąłeś jakieś konkretne zadanie do wykonania, więc czyń to automatycznie, bez odczuć, bez zastanawiania, po prostu skoncentruj się na zadaniu, poddaj się temu i trzymaj się mocno swoich towarzyszy (przyjaciół). To pomaga.

Oczywiście, że jest to trudne. Odpowiednie poddanie się grupie jest gwarancją sukcesu. Więcej nie potrzebujemy. Gdy przyłączasz się do grupy to zakładasz, że grupa jest całkowicie naprawiona. W ich wnętrzu istnieją wszystkie światy i tam też jest Stwórca. Przyjaciele sami tego nie odczuwają, jednak ty, gdy podnosisz się ponad własny egoizm dostrzegasz to między nimi . I nagle widzisz: gdzie się znajduję do pioruna? Naraz nasz świat staje się światem nieskończoności!? Gdzie podziało się wszystko negatywne? Zniknęło? Niemożliwe ! Wszystko jest wspaniałe, jedna jedyna doskonałość.

Jeśli ty się naprawiłeś, to taki widzisz rzeczywisty świat. Dlatego “świat ” po hebrajsku nazywa się ” olam ” i pochodzi od słowa ” neelam ” , “znikający” . On jest relatywny. Tak jak w teorii względności, tutaj wszystko zależne jest od użytkownika, od obserwatora.

Z lekcji do artykułu Rabasza 16.01.2011

Grupę buduje się na zasadzie wzajemności

Z lekcji nr 2 w Moskwie

W naszej pracy powinien być wyraźny podział na następujące kategorie:

1. Wzajemne stosunki pomiędzy przyjaciółmi bezpośrednio w samej grupie.

2. Wzajemne stosunki pomiędzy grupami. Nie mamy wyjścia, jesteśmy związani fizycznie w swojej grupie i wirtualnie - z innymi grupami. Różnica w podziale utrzymuje się do dziś. Ona nie zniknie, dopóki nie znajdziemy wewnętrznego połączenia między nami –nie chodzi tu o wirtualne połączenie, ani przez internet, ani przez inne kanały.

3. Relacje człowieka z rodziną i ze światem zewnętrznym.

Przede wszystkim powinniśmy dbać o wzajemne stosunki w swojej grupie. Jeżeli grupa nie osiąga właściwej relacji pomiędzy jej członkami, to wtedy wszystko inne jest bezwartościowe.

Następnie relacje człowieka z rodziną. Wewnętrzna polityka w grupie powinna być następująca: pożądane jest, aby każdy z przyjaciół troszczył się o innych, ażeby każdy znajdował się w normalnej, komfortowej egzystencji. Oznacza to, że powinienem troszczyć się o to, by moi przyjaciele mieli normalne stosunki rodzinne - w miarę możliwości. Gdyż żyjemy w okresie przejściowym, w którym mąż i żona nie zawsze mogą dzielić interesów drugiej strony.

Gdy człowiek upada, trzeba go wspierać. Ale tylko wspierać, przy czym on sam powinien troszczyć się o siebie. Jeżeli jednak tego nie robi i oddaje się w ręce przyjaciół: „Róbcie ze mną co chcecie” – wtedy nie jest on członkiem grupy.

Ponadto musimy dbać o regularną obecność na lekcjach. Radzę tym, którzy mają taką możliwość, aby przyjechali do nas na tydzień i zobaczyli jak to wygląda. Półtorej godziny przed rozpoczęciem zajęć dyżurni zaczynają dzwonić do wszystkich i wyciągają ich z łóżek.

Niektórych trzeba fizycznie „zagonić” na lekcje. Zdarza się, że bardzo trudno jest wstać, praktycznie niemożliwe. W czasach, kiedy uczyłem się u mojego nauczyciela, mieliśmy kilku studentów, którzy przed snem przywiązywali sobie do nogi sznur i rzucali go w dół przez balkon, a ja w nocy pociągałem za ten sznur, dopóki on się nie obudzi.

Ta wzajemna pomoc i troska jest po prostu konieczna. Jest to obowiązek!

Tylko w przypadku, gdy człowiek jest nieugięty, jeśli napisał on wam oświadczenie o odmowie, wówczas można zostawić go samemu sobie na jakiś czas. Jednakże potem należy ponownie przypomnieć, przyprowadzić, zaprosić go na jakiś wspólny posiłek itp.

Musimy zrozumieć ludzką naturę, a nie upodabniać się do Panikowskiego z powieści “Złoty cielec”, który rzucał się na ludzi z okrzykiem: „A kim ty jesteś?!” Tak więc powinniśmy zrozumieć kim jesteśmy. Jestem takim, jakim stworzył mnie Stwórca. Dlatego też podejście do każdego powinno być odpowiednie.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 16.01.2011

Niech stanie się wieczór i poranek – dzień pierwszy…

Księga Zohar. Przedmowa. Artykuł „Tora i modlitwa”, pkt.182: Spójrz – oto rada dla człowieka, gdy wstępuje nocą do łoża swego: powinien całym sercem przyjąć nad sobą najwyższe królestwo (Malchut) i przekazać zawczasu duszę swoją w zastaw Stwórcy.


… A gdy postępuje tak, nie mogą żadne nocne rządy zaszkodzić mu i oderwać od radości służenia Stwórcy, bo ma on już wieczór i poranek – dzień pierwszy. I nie ma nocy, a tylko nieodłączna część dnia.

Dlatego uwolniony jest natychmiast od wszystkich złych chorób i od wszystkich złych duchów, które nie panują nad nim. Bo noc jego wyszła już spod panowania nieczystych, egoistycznych sił (sitra achra) – przecież nie ma więcej nic rozdzielającego pomiędzy nim a ścianą, Szhiną/ Malchut. I siły sitra achra i sądu nie panują już więcej nad nim.

Jeśli człowiek przygotowuje się poprawnie, to wówczas jest on połączony z Szhiną (przejawem Stwórcy) nawet w stanach, kiedy następuje w nim ciemność pod wpływem sił rozdzielających go i Stwórcę, grupę, naukę kabały i cały proces studiów, postępu i naprawy.

Wszystko zależy od prawidłowego przygotowania, przy którym nigdy nie będzie miało miejsca rozerwanie. Wręcz przeciwnie, wówczas będzie on mógł obrócić wszystkie siły nocy w siły jeszcze większego połączenia, kiedy „ciemność zaświeci jak światłość” i wówczas osiągnie on o wiele więcej w świetle poranka i dnia, który nastąpi po nocy.

Co to znaczy „nastąpi po nocy”? Człowiek sam obraca tę ciemność w dzień. Noc nie zamienia się w dzień sama, według zegara tak jak w naszym świecie. W duchowym zmiana następuje pod wpływem zmian w człowieku, kiedy on sam obraca ciemność w sobie, w światłość.

Jeżeli natomiast nie przygotowuje się prawidłowo by spotkać się z nocą, wówczas ciemność pozostaje ciemnością. Zapomina o dniu, o Stwórcy, wyłącza się schodząc w stan “śmierci”- całkowitego odłączenia od duchowego, kiedy już nic nie odczuwa, jak powiedziano: „Martwi są wolni”. Wówczas stopniowo przebudza się ponownie, jakby zaczynał od samego początku, po raz pierwszy.

Stany upadku, ciemności, które przychodzą do człowieka, ocenia się w przeciwieństwie do tych możliwości, które były mu dane przedtem, ażeby przygotował się on do tej ciemności i obrócił ją w dzień.

Na przykład, jeśli poziom awijuta (grubości) pragnienia, które muszę teraz otrzymać, stanowi „-10” kg zatwardziałości serca, pragnienia, to otrzymuję również wszelkie możliwość do tego, abym był gotów obrócić te „-10” kg w „+10” kg- z sił rozdzielenia w siły połączenia. Wszystko zależy od przygotowania. Wówczas po nocy następuje dzień.

Jeżeli natomiast nie przygotowuję się prawidłowo, to wtedy przychodzi ciemność, następuje noc – i wówczas obracam tę noc w całkowite oderwanie i „śmierć”. Przecież noc jest stanem, kiedy odczuwam siły separacji, które oddzielają mnie od właściwości emanacji, od Stwórcy. A następnie nie chcę już ani właściwości emanacji, ani Stwórcy jako właściwości emanacji – nic! Myślę już tylko o sobie, kiedy wreszcie będzie mi dobrze. Wówczas wychodzę ze stanu nocy i noc zamienia się w śmierć, a następnie spadam nawet o poziom niżej, kiedy zupełnie nic nie odczuwam.

Powinniśmy całkowicie wierzyć mędrcom, którzy mówią, że Stwórca, Światło zawsze przygotowuje dla nas kroki do przejścia przez system i w tych krokach wszystkie upadki i wzniesienia, siły separacji i siły dane nam do wykorzystania, tak są wyważone, że zawsze możemy prawidłowo wykorzystać te siły rozdzielenia, aby obrócić je w siły połączenia. W to człowiek powinien wierzyć.

Z lekcji do Księgi Zohar. Przedmowa, 07.02.2011

Kluczem do sukcesu jest system wzajemnej opieki

Pytanie: Jak można chronić, zabezpieczyć się przed tym, aby odczuwać zadowolenie z zewnętrznych działań?

Moja odpowiedź: Jeśli człowiek wie, że do duchowości zbliży go jedynie intencja osiągnięcia celu, którą sobie ciągle wyjaśnia, to nie uważa wtedy działania najważniejszym.

Intencją jest właśnie Kli, w którym otrzymuje on nagrodę, dlatego też wszystkie wyjaśnienia mają miejsce w intencji. Działania bez intencji nie są w ogóle brane pod uwagę.

Być może, że człowiek sprawia przyjemność, rozkosz Stwórcy, jednakże robi to w intencji otrzymania rozkoszy dla siebie samego. Jest to największa nieczysta siła / Klipa. Na przeciw najwyższego poziomu emanacji stoi największa Klipa, to znaczy działanie jest takie same, jednak intencja jest przeciwstawna.

Z zewnątrz nie można tego rozpoznać – człowiek dąży pozornie w kierunku duchowości. Faraon – pragnienie otrzymywania – który znajduje się w nim, przeprowadza bardzo dokładnie wszystkie instrukcje Stwórcy. Człowiek działa zgodnie ze swoim pragnieniem i mobilizuje wszystkie siły jednakże po to, aby mógł poczuć się dobrze. Myśli on ciągle o Stwórcy, ponieważ jest to źródło rozkoszy i próbuje uczynić wszystko dla tego źródła ze względu na siebie. Określane jest to jako faraon, jako anioł śmierci.

Tak jak w każdym innym przypadku, jedynie jasne wyobrażenie o celu i wzajemne wsparcie może go przed tym uchronić. Bez współpracy nie ma żadnej szansy, aby nie zboczyć z drogi i nie upaść.

Dzisiejsze pokolenie należy do pokolenia naprawy i jego sukces zależy tylko wyłącznie od wzajemnego wsparcia: naprawa odbywa się za pomocą wspólnego poręczycielstwa i wzajemnej opieki, troski. Nie ma żadnego innego źródła, z którego można było by zaczerpnąć właściwą energię i prawidłowe ukierunkowanie.

I to dobrze, ponieważ można zawsze tym się zajmować, żądając jeszcze ściślejszego zjednoczenia. A jeśli czujemy, że to zjednoczenie nie jest prawdziwe, a tylko zewnętrzne, to jest to również dobre. Taka droga jest łatwiejsza niż indywidualna, mimo że każdy zależy od każdego.

Tylko wzajemne dążenie do zjednoczenia i anulowanie się w stosunku do wyższego stopnia - nauczyciela, grupy i książek - pomogą każdemu ustrzec się przed samozadowoleniem.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 31.12.2010

Start z najniższego punktu na powierzchni Ziemi

(Kongres nad Morzem Martwym)

Pytanie: Za cztery dni odbędzie się szczególny kongres nad Morzem Martwym. Jak powinniśmy przygotować się do niego, aby osiągnąć możliwie silny postęp dla całej naszej grupy, dla wielkiej rodziny?

Moja odpowiedź: Wkrótce spotykamy się wszyscy razem na kongresie nad Morzem Martwym i mamy nadzieję, że będziemy mogli wznieść się z najniższego punktu na powierzchni Ziemi do najwyższego punktu.

Cieszę się, że możemy organizować jak najwięcej takich spotkań i mam nadzieję, że będziemy mogli przekazać naszą wewnętrzną koncentrację i siłę naszej jedności całemu światu. Bądźmy wszyscy razem!

Z lekcji do artykułu „Przedmowa do Meirot Panim””, 20.02.2011