Poranek zaczyna się od wieczoru
Istnieje pewna kolejność stanów (stopni), które stworzenie musi przejść w swoich odczuciach, pojmowaniu, uświadomieniu.
Na każdym stopniu dla niego odkrywa się coraz większe pragnienie, a wewnątrz tego pragnienia odkrywają się wszystkie właściwości, poszczególne pragnienia, siły. W taki sposób człowiek zaczyna odkrywać świat duchowy, Stwórcę, kształtując Go wewnątrz siebie.
Jednak przede wszystkim powinno być pragnienie z naszej strony, bo inaczej jak możemy odczuć to wszystko? Nie może Stwórca dać nam dobra, którego nie chcemy! Bo wtedy będziemy się czuli bardzo źle. Jeśli ujawnia się Światło bez pragnienia do niego, to odczuwa się to jako straszna ciemność.
Noc to nie jest brak Światła, lecz największe światło GA”R de-Chochma, ale ono jest odwrócone do nas „plecami”, „odwrotną stroną”, gdyż zstępuje do nas, lecz my nie posiadamy naczynia dla niego. Z tej przyczyny czujemy się tak źle.
Wydawałoby się dlaczego, przecież dają mi rozkosz?! – Jednak jeśli nie chcę tej rozkoszy, to staje się ona dla mnie gorsza od każdego cierpienia.
To północne Światło, ciemność przychodzi do nas w wyniku połączenia (ziwuga) Aba ve-Ima, które przygotowują kelim do przybycia poranka. Najpierw musi odkryć się cały stopień, wszystkie jego dziesięć sfirot i dopiero po tym bierzemy od niego małą jego część i zaczynamy z nią pracować w ciągu całego „dnia”. Jednak „noc” to ujawnienie ogromnego Światła.
Powinniśmy przejść przez te wszystkie stany: dzień i noc, wieczór i poranek, aby uzyskać pragnienie, dzięki któremu będziemy mogli rozkoszować się. Jednak nie jest to pragnienie otrzymywania, lecz emanacji!
Z lekcji do artykułu „Istota nauki kabały”, 25.01.2011

Są stany, kiedy uczeń myśli, że jest mądrzejszy od Nauczyciela i że w niektórych rzeczach lepiej się orientuje, że może mieć własne zdanie na temat duchowej pracy.