Wpisy w kategorii ''

System wszechświata

Ze świata Nieskończoności „opuściliśmy się“ do tego świata, z właściwości emanacji do właściwości otrzymywania.

Na drodze opuszczenia, zmniejszenia naszych właściwości emanacji, na miarę podobieństwa do Niego, jednocześnie obniża się nasze napełnienie (światło, odczucie Stwórcy).

Na razie nie opuszczamy stanu „Nasz świat”, gdzie powszechnie znikają wszystkie oznaki światła i duchowego naczynia (pragnienia emanacji) i znajdujemy się odcięci od duchowości.
Powyżej naszego świata, w światach Brija, Jecyra i Asija, znajdują się upadłe dusze – kierujące się swym egoizmem.

Musimy wejść tutaj z naszego świata – to znaczy zorientować się, że nasze dusze są upadłe, podzielone. A potem przejść granicę, oddzielającą światy BE”A od świata Acylut (parsę), to znaczy wypełnić przykazanie dołączenia do procesu naprawy – zażyczyć sobie osiągnąć miłość, to znaczy całkowite połączenie.

I wtedy budzimy nasze rozbite dusze, aby dołączyły one do Malchut świata Acylut, która początkowo jest – nie więcej niż punkt, znajduje się w Chaze (piersi) Zeir Anpina. Powyżej ZA znajduje się GAR świata Acylut: Atik, Arich Anpin, Aba we Ima, Iszsut, a jeszcze wyżej, następna granica – tabur Galgalty, świat Adam Kadmon i świat Nieskończoności.

Nasze dusze w naszym świecie – to punkty. Tak człowiek postrzega swój stan duchowy, nazywany „naszym światem”. A potem, przyciągając rozwijające go Światło, odnajduje się w światach BEA – odczucia rozbitych, to znaczy egoistycznych pragnień (odpowiednika egipskiego wygnania).
Odtąd trzeba podnosić się do świata, to znaczy ponad parsą, dlatego że nie można dokonać naprawy w światach BEA, gdzie odpływa Światło naprawy, a spływa tylko światło ujawniania zła.

Światy BEA (miejsce, stan, uczucie) przeznaczone są dla uświadomienia zła, upadłych dusz, abyśmy zrozumieli, na ile jesteśmy źli i podlegamy złemu początkowi. I wtedy, stosownie do naszego osiągnięcia, możemy podnieść się i zbliżyć do Malchut świata Acylut.

Dołączenie do Malchut świata Acylut nazywa się podniesieniem MAN, naszej modlitwy. Malchut świata Acylut przekazuje tę naszą modlitwę do Zeir Anpinu świata Acylut, i ostatecznie, ZON podnosi tę modlitwę do Biny świata Acylut. I wtedy z góry spływa Światło (otaczające lub Światło AB-SAG) i naprawia więź w ZON, a potem je napełnia.

To jest wszystko, co musimy zrobić – podnieść Malchut świata Acylut, Szchinę, która znajduje się na wygnaniu. To wszystko, co znajduje się w światach BEA – są to części tej Malchut, Szchiny, musimy wznieść tu swoje pragnienia. Malchut świata Acylut – to „Zebranie dusz Izraela” (isra-el – tłumaczy się jako „prosto do Stwórcy”), to jest połączenie rozbitych pragnień.

W jakim stopniu jesteśmy połączeni – w takim łączymy się do Malchut świata Acylut. Oczywiście nie możemy uczynić tego sami, możemy tylko o to prosić.

Malchut przekazuje naszą prośbę o zjednoczenie do Zeir Anpina i w tym stopniu to się przejawia, w jakiej pragniemy połączyć się z Nim. ZA powinien otrzymać pragnienie zjednoczenia z Malchut od Biny. I wtedy obie, ZA i Malchut (ZON), wznoszą się, każda ze swoim pragnieniem, do Ima – Binie, która je łączy.

Potem ZA opuszcza się na swoje miejsce, tworzy Malchut i przyciąga ją do siebie. A w takim stopniu, na ile zjednoczone jest ZON, znajdujące się w nich dusze uczestniczą w tym zjednoczeniu i doznają na skutek tego napełnienia. Dusze te tworzą ciało Malchut.

Z lekcji „Nauki Dziesięciu Sfirot”, 12.09.2010

Dom dla Stwórcy

Najważniejsze jest zrozumienie: wszystko, o czym czytamy w Zohar, zachodzi wewnątrz naszego połączenia.

Więź między nami tworzy (rodzi) „przestrzeń”, nowy wymiar, w którym przejawia się Stwórca. Opierając się na sobie samych nie możemy tego dokonać.

Lecz jeśli każdy z nas, poprzez punkt w swoim sercu, stara się zjednoczyć z innymi, nasze wspólne wysiłki tworzą tę przestrzeń, sieć więzi między nami, - dla przejawienia właściwości emanacji, Stwórcy. Tę przestrzeń można nazwać grupą.

Ludzie zawsze pytają: „Gdzie znajduje się świat duchowy – na górze, na dole, gdzieś tam obok?“. Jak powiedziane jest w modlitwie: „Gdzie znajduje się miejsce Jego Majestatu?”. Ono nigdzie się nie znajduje, ono nie posiada miejsca.

Ty powinieneś stworzyć to miejsce – ze swojego stosunku do innych. Razem tworzycie przestrzeń duchową - i w niej odkrywacie Stwórcę.

Także Stwórca sam nazywa się „miejscem”, dlatego, że my czujemy Go tylko w tym „miejscu”, które tworzymy dla Niego.

Stwórca nie potrzebuje żadnej przestrzeni. Wy sami powinniście ją stworzyć – każde naprawione pragnienie, podobne jest do Stwórcy w swej właściwości emanacji i wtedy w nim objawia się Stwórca.
On może objawić się tylko w ten sposób – w podobieństwie właściwości, w odpowiednim dla niego miejscu – w takiej samej właściwości emanacji. Innej możliwości nie ma.

To miejsce jest Świątynią, Domem Stwórcy – pragnienia Malchut, która przybrała właściwości Biny. I dlatego nazywa się to Bejt Amikdasz – Dom Świętości. Malchut – dom, a świętość – właściwości emanacji Biny.

Z lekcji z Księgi Zohar, 08.09.2010

Przez siedem kolorów tęczy – ku Stwórcy

Wszystko, o czym czytamy w Zohar, o czym mówi kabała – są to formy i wzorce naszych więzi. Stwórca, Wyższe Światło nie posiada kształtu, Jego nie możemy odczuć.

Wzorce i formy związku emanacji i miłości między nami, przez swoje podobieństwo nadają Światłu kształt, kolor, hierarchię właściwości, którą możemy rozróżnić – „odnajdywać” ją w moich właściwościach podobnych do Jego właściwości.

O czym nie mówiłby Zohar – on zawsze mówi o rodzajach więzi między duszami. Zgodnie z rodzajami więzi , które pojawiają się między nami, przejawia się nam Światło. Inaczej nie można „złapać” – przekazać Światła. „Brak Światła” – jeśli nie nadaję mu różnych kolorów.

Spływające Światło obowiązkowo powinno posiadać siedem kolorów tęczy. Bez tego ja, jako stworzenie, nie zobaczę go, nie zdołam poczuć go, dostrzec.

Załóżmy, że jest pryzmat oświetlony prostym białym światłem. Przechodząc przez niego, światło rozdziela się na siedem barw tęczy – od czerwonej do fioletowej.

Tak działa Z”A świata Acylut – przenosi Światło Biny powyżej, dzieląc je na 7 kolorów. A Malchut, ja, czynię odwrotnie (ekranem) – zbieram wszystkie te barwy/światła razem i przesyłam je z powrotem (O”H) do „pryzmatu”, otrzymując jednolite światło.

Nie czuję czystego, białego Światła, które spływa na mnie, ponieważ nie posiada ono barwy. Więc zbieram wszystkie siedem barw, przychodzących od Z’A do Malchut i otrzymuję pierwotne czyste Światło.

Malchut nazywa się „zebraniem”, ponieważ zbiera razem i wchłania wszystkie siedem sfirot Z”A.
Upodabniając się do tego pryzmatu, rozdzielającego białe światło na siedem barw, Malchut znowu otrzymuje białe światło. W ten sposób ona wyczuwa je, wyobrażając sobie to Światło.

Ona nie otrzymuje białego światła, lecz upodabniając się do niego, może je osiągnąć i rozpłynąć się w nim, zgodnie z zasadą „Po dziełach Twoich poznam Cię” (mimaasejcha ikarnucha).

Z 613 pragnień, które naprawiamy, tworzymy obraz Stwórcy. Ponieważ Stwórca nie ma kształtu, my sami tworzymy go poprzez nasze właściwości.

Z lekcji z Księgi Zohar, 08.09.2010

Duchowe śniadanie we wszystkich szczegółach

Otrzymałem pytanie: Jak udało się Rabaszowi opisać stany, które człowiek odczuwa ?

Moja odpowiedź: Jest to droga każdej duszy. Jednakże duszy Rabasza zostało umożliwione, aby nam wszystkim o tym opowiedzieć.

W przeszłości dusze przechodziły przez te same stany, i osiągały jeszcze wyższe stopnie, poziomy. Мojżesz opisał w Torze całą drogę w szczegółach, tylko ty go po prostu nie widzisz.

Potem przyszedł Rabasz i obniżył te wyjaśnienia do niższego poziomu, wyjaśnił wszystko w jaśniejszym, przystępniejszym języku, w języku uczuć.

Baal HaSulam opowiadał o tych samych stanach, ale w języku Światła i pragnienia, za pomocą dwóch sił.

Ciało ludzkie reaguje na różne substancje. Jedne wpływają na mnie w taki sposób, że jestem niespokojny, a drugie wpływają na mnie uspokajająco, a przez trzecie odczuwam radość.

Chodzi tu o duchowe komponenty, które cię przebudzają. Są to przede wszystkim uczucia, które są następnie regulowane, mierzone i systematyzowane zgodnie z prawem wzajemnego oddziaływania świateł i naczyń.

Rabasz pisał o duchowej rzeczywistości. Na przykład mógłbyś dokładnie tak samo opisać śniadanie: pół pomidora, ogórek, chleb, quark , masło, ser, herbata z cukrem. I jeżeli ludzie o tym słyszą, to czują to samo, co ty czujesz.

Tylko że duchowy opis jest odczuwalny znacznie głębiej i szczegółowo: jaki ser, z jakiego mleka, z jakiej krowy, kto ja stworzył, kto ją sprzedał … i to wszystko staje sie dla ciebie jasne.

Decydującym jest fakt, że w tym zostaje otwarta ważność Dawcy. Wszystkie te komponenty pomagają ci rozpoznać Go. Jest to objawienie oblicza Stwórcy stworzeniom.

Z lekcji do artykułu Rabasza z 20.09.2010

O sile podrzędnych spraw

Otrzymałem pytanie: Dlaczego pozornie nieistotne pragnienia mogą odwieść człowieka z drogi?

Moja odpowiedź: Na początku powstaje wrażenie, że jestem odciągnięty od celu poprzez poważne problemy, z którymi koniecznie pragnę się uporać. Jednak później coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że nawet niewielkie przeszkody odciągają mnie od celu.

Te niewielkie przeszkody mają o wiele bardziej ukierunkowane oddziaływanie, niż nam się wydaje. Nie chodzi tu nawet o to, że stałem się słabszy i że nie będę mógł dać sobie z tym rady.

Oczywiście że czuję się jak przegrany, ponieważ stwierdzam coraz większą własną niezdolność. Jednakże jest to moje subiektywne spojrzenie na te rzeczy. W gruncie rzeczy pracuję tu z o wiele większym pragnieniem.

Wcześniej odwodził mnie od duchowej drogi jakikolwiek poważny życiowy problem, a teraz wystarczają po prostu niewielkie trudności i dochodzę do wniosku, że nie rozpoznaję już więcej ważności celu i nie mam ochoty chwytać się za takie środki jak grupa czy studia.

Ponieważ najmniejsza z przeszkód jest w stanie odciągnąć mnie od celu czuję, że stałem się znacznie słabszy.
W rzeczywistości stwierdzasz, że teraz musisz włożyć dużo więcej siły niż wcześniej, aby pozostać na drodze duchowej. Posuwasz sie na przód, dlatego też wymagana jest od ciebie większa dokładność w ukierunkowaniu się na cel.

Grupa przechodzi również przez podobne stany. Każda przeszkoda jest dokładnie odpowiednia do duchowego poziomu i specjalnie dopasowana do twojego stanu, i zawsze masz możliwość wznieść się ponad nią. Jesteś w stanie w następnym momencie wznieść się na nowy poziom.

Szkoda, że ludzie tracą tą możliwości. Tu bardzo pomocne jest rozpowszechnianie, to napędza ludzi do przodu. Jeśli nie bierzesz udziału w rozpowszechnianiu, w życiu grupy, to opóźnienie to może ciągnąć się przez miesiące.

Ponieważ właściwa wygrana w realizacji kabały znajduje się w tym, aby w obecnym życiu zakończyć całkowitą naprawę, a nie w przeciągu większej ilości reinkarnacji.

Z lekcji do artykułu Rabasza z 22.09.2010

Jaką modlitwę słyszy Stwórca?

Otrzymałem pytanie: Rabasz pisze, w swoim artykule, że Stwórca słyszy „modlitwę każdych ust”. А Pan mówi, że modlitwa ma być wewnętrzna. Więc jakie modlitwy słyszy Stwórca?

Moja odpowiedź: Modlitwą nazywa się pragnienie, które realnie dociera do Stwórcy. Na świecie istnieją tylko dwie siły: otrzymywania (przyciągania) do emanacji (odpychania) i prawo podobieństwa: stosownie do podobieństwa siły (obiekty) przyciągają się i odwrotnie, stosownie do przeciwieństwa, oddalają się.

O ile Stwórca jest uosobieniem pragnienia absolutnej emanacji, On „oczekuje” od nas podobieństwa do Niego, aby pragnienie otrzymywania zapragnęło upodobnić się do Niego, stając się również emanującym. Dlatego zawarł On w pragnieniu otrzymywania, naturze stworzenia, swą iskrę, „punkt w sercu” – początek właściwości emanacji. My zaś powinniśmy ją rozwijać.

Stwórca odpowiada jedynie na prośbę o to. Wszystkie inne nasze prośby nie docierają do Niego. Stwórca słyszy modlitwę każdego, kto prosi o moc emanacji.

Tak więc Stwórca – jest to prawo emanacji i dlatego nie reaguje On na wszelkie nasze prośby poza prośbą o stan emanacji, a jeśli prosimy o to, On posyła nam jeszcze większe cierpienia, tak, abyśmy naprawdę poczuli, że musimy szczerze i gorąco prosić.

Z lekcji z rozdziału Rabasza, 17.09.2010

Klucz do zbliżenia ze Stwórcą

Otrzymałem pytanie: Jak rozumieć komentarze Sulama i w ogóle komentarze do ksiąg kabalistycznych?

Moja odpowiedź: Na skutek oddziaływania ukrytego światła (OŚ) ukierunkowanego na emanację, zaczynam odczuwać w swoim wnętrzu właściwości otrzymywania i emanacji w wielu ich przejawach i połączeniach.

Jest to podobne do sytuacji w naszym świecie, który odczuwamy, z jego licznymi detalami i ich wzajemnymi relacjami. Odsłania się w nas cały świat właściwości, ujawnia on także znajomość ich nazw.

To znaczy – święte księgi zaczynają tłumaczyć nam to, co objawia się w nas. A księgi napisane w języku kabały opowiadają o właściwościach, które się przejawiają, podobnie, jak poszczególne dyscypliny naukowe naszego świata objaśniają nam właściwości tego, co jesteśmy w stanie zobaczyć.
Dlatego kabała okazuje się nauką o wyższym świecie i tylko na miarę jej zrozumienia, dusza może określić swój stan i spowodować swój rozwój.

Czytanie Księgi Zohar bez komentarza Baal Ha-Sulama może odkryć przed człowiekiem wyższy świat, jak prostakowi można ujawnić nasz świat. On widzi, ale nie rozumie go.

A przyswojenie komentarza Baal Ha-Sulama pozwala kabaliście pojmować i kierować swoim stanem i możliwościami w zbliżeniu ze Stwórcą, tak, jak dla naukowcy tego świata odkrywa się możliwość wykorzystania go dla własnych celów.

Podstawowa zasada duchowego rozwoju

Bez anulowania przed grupą siebie, nie otrzymamy duchowego naczynia, pragnienia, by otrzymać z góry właściwości emanacji. Oznacza to, że będziemy studiować, ale nie będziemy osiągać żadnych rezultatów.

Wręcz przeciwnie, jeśli stawiam się ponad innymi, wtedy studia będą jak śmiertelny narkotyk i przemieniamy się w „nietoperza”. Jeśli względem przyjaciół stawiam się niżej, wtedy poprzez studia staję się „kogutem”, który wita świt, poranek. Wszystko zależy tylko od mojego nastawienia w stosunku do grupy i przyjaciół. Nie są ważne zewnętrzne działania, ale to, co dzieje się w sercu człowieka:

1) jak dalece on czuje, że bez nich nie może osiągnąć celu (najpierw egoistycznie).

2) zaczyna pracować nad tym, aby postrzegać ich większymi. Jest to faktycznie bardzo trudne. Należy przynajmniej zrozumieć, że Stwórca wybrał ich dla niego.

Tak długo, jak on nie czuje , że są mu oni-przyjaciele bliscy i są dla niego ważni i niezbędni, Światło nie będzie mogło na niego poprawnie wpłynąć . Mój pierwszy krok na górę zrobię wtedy, gdy będę postrzegał wszystkich jako jeden, a siebie jako zero - w stosunku 0,1, kiedy czuję się dziesięć razy mniejszym niż oni.

Na drugim poziomie mój egoizm obciąża moje serce jeszcze bardziej, i wtedy będę musiał postrzegać ich 100 razy ważniejszymi niż siebie samego, a na trzecim poziomie 1000 razy ważniejszymi. Inaczej nie będę w stanie prosić o wpływ naprawiającego Światła. I za każdym razem jeśli chcę wznieść się wyżej, muszę najpierw zniżyć się głębiej. Dlatego też, za każdym razem będę musiał czuć jeszcze większe rozbicie między samym sobą i społecznością: 10 razy, 100 razy, 1000 razy większą.

Jest to niemożliwe bez wsparcia ze strony środowiska, bez wspólnej idei, od której wszyscy w taki sposób są dopingowani, że każdy będzie odczuwał w tym entuzjazm, inspiracje, ważność duchowości, zrozumienie, że jest to jedyna praca do której warto w życiu dążyć.

Zaczynamy od miłości do przyjaciół, która pomaga nam przyciągnąć Otaczające Światło, które naprawia nas i daruje nam prawdziwą miłość do bliźniego, od której następnie dotrzemy do miłości, do Stwórcy. To znaczy, że ta zasada ma miejsce podczas całego duchowego wznoszenia się, w każdym działaniu, od początku drogi do końca.

Ratuj się z rozszalałego oceanu

W Sądny Dzień czytam opowieść „Jonasz”. Mówi ona o proroku Jonaszu, któremu Stwórca polecił udać się do miasta Niniwa i pobudzić jego mieszkańców do sprawiania dobrych uczynków.

Lecz Jonasz zaczął… uciekać przed Stwórcą. Wsiadł na statek i zamierzał odpłynąć gdzieś, jak najdalej. Więc Stwórca wywołał sztorm, marynarze zorientowali się, że to Jonasz jest jego przyczyną, wyrzucili go za burtę i połknął go wieloryb, który dostarczył go do brzegu… do miasta Niniwy.

Jonasz wszedł do miasta i na skutek jego przepowiedni mieszkańcy wyrzekli się wrogości i osiągnęli wzajemne umiłowanie. W ten sposób, wbrew swojej woli, Jonasz wypełnił rozkaz Stwórcy.
Jonasz, wkraczający na pokład statku – to dusza, zniżająca się do ciała człowieka. Lecz człowiek w tym świecie podobny jest do statku na wzburzonym morzu…

Dusza wchodzi w ciało, aby osiągnąć swoją naprawę w połączeniu z innymi duszami. Może ona naprawić się tylko kosztem egoistycznego pragnienia rozkoszy – odrzucając egoizm i odrzucenie innych na korzyść więzi i miłości do innych, dusza z „punktu emanacji” rozwija się do wielkości i poziomu Stwórcy.

Ten „punkt emanacji” stopniowo przyciąga do siebie wszystkie duże egoistyczne pragnienia. Te, których nie może przystosować do emanacji, pozostawia nieprzystosowane ( stanie ograniczenia). I tak dzieje się 125 razy, aż ten punkt nie przeorientuje ku sobie wszystkich pragnień przyjemności.
Stwórca posyła „punkt emanacji”, korzeń duszy do tego świata – proroka Jonasza, do pragnienia człowieka, na statek. Marynarzami i kapitanem są anioły, tj. wszyscy otaczający człowieka wysłannicy Stwórcy.

Jonasz powinien pobudzić swoje pragnienia naprawy, zjednoczenia ze wszystkimi duszami, miastem Niniwą, pobudzić ich do naprawy, przemienić ich zło w dobro, dla wzajemnej miłości. Inaczej oni popadną w egoizm i nienawiść, która doprowadzi ich do śmierci.

Dlatego powinniśmy przywołać na pomoc światło. Nazywamy to prośbą, krzykiem o pomoc. I na tyle, na ile my krzyczymy – światło podnosi dla nas część pragnienia i ono upodabnia się do intencji emanacji.

W ten sposób przenosimy wszystkie swoje pragnienia z naszego świata, pragnień „dla siebie“, - do świata przyszłego, życzenia „dla innych“. Przez to wchodzimy w świat Stwórcy, w przystosowanie siebie i świata we właściwość emanacji, co przejawia się jako wieczne i nieustanne istnienie.

Historia proroka Jonasza mówi o tym, że Stwórca zmusi nas, dobrą drogą lub za pomocą cierpienia, abyśmy poświęcili się propagowaniu kabały na całym świecie, jako metodyki jego zarządzania. Dlatego powiedziano: „A więc wybieraj swe życie” – na tym polega sens Sądnego Dnia.
OŚ – otaczające światło

Z lekcji z wybranych fragmentów o Jom Kipur (Sądnym Dniu), 17.09.2010

Wszystkie światy – między mną a tobą

Czasami opowieść Zoharu wydaje się nam bardzo dziwna, ale w rzeczywistości cały przekaz jest prosty.

Istnieję ja i bliźni. Między nami – dystans, który dzieli się na pięć części. W maksymalnej odległości odczuwam „Ten Świat”. Jeśli w pełni zjednoczę się z bliźnim, osiągnę połączenie z nim, osiągnę „Świat Nieskończoności”.

Moje zbliżenie z bliźnim przechodzi przez 5 stopni: podnoszę się do świata Asija, potem Jecyra, Brija, Adam Kadmon. 5 światów po 25 stopni w każdym, razem 125 stopni naszego zbliżenia.
Do początku zbliżenia, znajdując się w „Tym Świecie”, powinienem odkryć całe swe zerwanie z bliźnim (rozpoznanie zła).

Moje odczuwanie siebie i świata powstaje w moim związku z bliźnimi. Zohar mówi tylko o tym, co się dzieje między nami: opisywane są tam nieożywione, roślinne, zwierzęce i ludzkie części przyrody – i są to moje pragnienia na poziomie nieożywionym, roślinnym, zwierzęcym i ludzkim odnośnie bliźnich, tj. innych dusz.

Cała Tora mówi tylko o tym, jak buduję więź między mną a bliźnimi. Nazywa się to metodyka naprawy.
Zatem Tora – to ukryte w tekście światło, które odpowiednio do mojego pragnienie zbliżenia, mogę zaczerpnąć ze źródła.

A kiedy tylko osiągam więź z bliźnimi, odkrywam w tej więzi wyższy świat, odpowiednio do tej więzi znajduję się w duchowym świecie.

Z lekcji z Księgi Zohar, 17.09.2010